pct3
21.04.10, 15:13
czyli ile trzeba pozmieniać aby nic się nie zmieniło.
Mowa o nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.
Jak wiecie- deklarowałem to nie raz - zgadzam się z 2 sprawami.
Po pierwsze, wyjazdowa pomoc nocna i świąteczna jest zupełnym absurdem.
Po drugie, dyskusja nad zasadnością istnienia takiej pomocy ambulatoryjnej może trwać w nieskończoność - są argumenty za i przeciw.
Jest jednak sprawą kompletnie niepojętą, że od czasu istnienia tej instytucji, czyli od bodaj 2000 roku (jeśli nie od 1999, nie pamiętam już), nie było roku, by nie było, rytualnego już jak by powiedział Pilch, upierdliwie przewidywalnego, cyklicznego zamieszania.
Najpierw okres październik-grudzień. Plan zasad kontraktowania na następny rok. Konsultacje społeczne. Plany wynicowania wszystkiego i zmian o 180 stopni. Druga połowa grudnia. Brak konkretów. Albo aneksowanie na kolejny rok na starych zasadach, albo nowe warunki, z kosmetyką (lekarz NPL wyjazdowego powinien mieć telefon komórkowy, lekarz powinien obejmować opieką 15, 25, 20 tysięcy, ma być waga, nie musi być wagi itp.).
Styczeń - wszystko działa po staremu. Kwiecień - chyba co roku, a na pewno w 2004, 2006, 2007, 2008, 2009 i 2010 roku - wybucha dyskusja: utrzymać NPL. Zlikwidować NPL. Przekazać NPL pogotowiu. Zmusić POZ do NPL. Kontraktować przez POZ. Kontraktować przez NFZ bezpośrednio. Zrobić jeden dyżur w powiecie. Zrobić jeden dyżur w każdym POZ. Dopuścić tylko lekarzy spełniających kompetencje POZ - ale co zrobić z dyżurami, gdzie jest 20 lekarzy, w tym 15 bez specjalizacji, w tym 4 w trakcie ginekologii, 2 w trakcie psychiatrii, a z pozostałych 5 nikt (hehehehe) nie jest rodzinnym?
Zawsze, rytualnie zawsze jest tak, że od lipca mają być nowe, rewolucyjne warunki. Przychodzi lipiec, nawet nie ma żadnego komunikatu, wszystko się toczy. Przychodzi sierpień i staje się jasne, że jakiekolwiek zmiany przyjdą od stycznia. Ale nie przechodzą (poza zmianą oczekiwanej wielkości populacji objętej opieką przez lekarza z 15 na 20 tys).
O co chodzi? Zrobienie wreszcie porządku z NPL jest ważne.
Ale na litość, skoro są miejsca, w której ona funkcjonuje znakomicie (w zgodnej opinii pacjentów, władz lokalnych, okolicznych dyspozytorni ratownictwa i okolicznych SORów) to czy ten cały cyrk nie jest niepotrzebnym zamieszaniem? Zwłaszcza, że pomysły na nową NPL są takie jakie być muszą, tzn. kto robi dla własnego POZ, będzie robił dalej - czyli nic się nie zmienia, a kto nie chce- za niego ogłosi konkurs NFZ.
A może zostawmy sprawę nie do rytualnego kwietnio-października, tylko na 5 lat? I przez 5 lat ustalmy sensowne zasady, które zaczną obowiązywać od stycznia 2015 roku, z kontraktowaniem od października 2015 ? A do tego czasu się do tego po prostu po ludzku przygotujmy?