barabara6 29.08.10, 19:12 wyborcza.pl/1,76842,6725867,Moja_osoba.html A moja osoba nadal żyje i ma się całkiem, całkiem.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
barabara6 a sylwester nadchodzi wielkimi krokami 29.08.10, 19:16 www.youtube.com/watch?v=TJiGjk2Y2x0 Odpowiedz Link Zgłoś
barabara6 Re: a sylwester nadchodzi wielkimi krokami 29.08.10, 19:19 a tu jakby lepsza jakość teledysku Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: a sylwester nadchodzi wielkimi krokami 29.08.10, 20:57 Люди встречаются, люди влюбляются Odpowiedz Link Zgłoś
barabara6 a na razie 29.08.10, 22:17 smuci nas jesień www.youtube.com/watch?v=g4Vz0SU4LVs (Podobno w Polsce sa tylko 2 pory roku: lato i ciu-lato) Odpowiedz Link Zgłoś
barabara6 Re: a na razie 29.08.10, 22:34 I coś do poczytania wieczorową deszczową porą: Tuwim Julian Lekcja Ucz się, dziecko, polskiej mowy: To przed domem - to są groby, Małe groby, wielki cmentarz... Taki jest twój elementarz. Ustawiły się w szeregu Czarne krzyże w brudnym śniegu, Na Warszawie mrok żałoby, Ucz się pięknej polskiej mowy. Tańczy wicher ze śnieżycą, Tańczy upiór z upiorzycą, Piszczą małe upiorzęta... Zapamiętasz? Zapamiętam. W nocy przez sen gniewnie krzyczysz, Straszne ptaki w niebie liczysz, Rano - w ziemi rozoranej Szukasz piąstki oderwanej. Ucz się gruzów, ruin ucz się, Z upiorami siądź przy uczcie, W świat potężny, w świat plugawy Pieśń warszawskich dzieci zawyj! Albo: Kołysanka Miłosz Czesław Józefowi Czechowiczowi Nad filarami, z których smoła ścieka, w prowincji tej, gdzie salwa co dzień błyska, pod śpiew saperów o losie człowieka kołysze płacz dziecinny kołyska. Kołysze, lula nowego bohatera w zapachu ognia i spalonych zbóż. Pluszczą pontony, tryska ptak zbudzony. Roz-kwi-ta-ły pęki białych róż. Nie śpiewajcie, chłopcy, pieśni tej - porucznik mówi - bo zanadto smutna i tak już w wodzie mokniemy po pas. Nie bójcie się, tam w górze nie szrapnele - po prostu leci ogień sennych gwiazd. Mój mały - szepczą dziecku w wiosce siwej od mgły armatniej - mały, bajkę chcesz? Więc była... rzeka nazwana Stochodem. W rzece mieszkała taka ryba, leszcz. A leszcz był płaski jak miesiąc wieczorem, i pływał sobie, wodne kwiaty jadł, aż przyszedł ktoś nad wodę i zakrzyczał: wróć, u-ca-łuj jak za dawnych lat. Zdziwił się leszcz, kto go wołać może. Ale dość bajki, śpijże już, mój mały. Jest inna bajka. Był raz sobie kraj, a w kraju żyta szerokie szumiały, szumiały żyta, szumiały i szły krajem pociągi pełne bochnów chleba, nad pociągami srebrny grał skowronek... Dalej nie umiem. To oczywiście wklejone z internetu. Ktoby tyle tego zapamiętał. A teraz coś z głowy (nie mojej, oczywiście, ale podobno P. Dymnego. Pisane z pamięci, więc w razie pomyłki uprzejmnie prosze o poprawienie): szumią, szumią drzewa trzeba czy nie trzeba jak się w szum ten wsłuchać i nadstawic ucha dolatuja z góry jakies straszne bzdury! w ten jesienny czas las ogłupia nas.... Odpowiedz Link Zgłoś