Dodaj do ulubionych

Dlaczego gin nie chce dać skierowania na badania??

12.05.04, 14:43
Może ktoś mógłby mi pomóc i podpowiedzieć. Otóż muszę porobić różne badania
które zleciła mi pani ginekolog w państwowej przychodni. Jest to USG, które
zrobię bezpłatnie, jednak poziom hormonów (aż dwóch) muszę zrobić sama
prywatnie (oczywiście zapłacić). I niestety jestem w niekorzystnej sytuacji
materialnej więc myślałam że to właśnie ona da mi skierowanie na te badania i
nie będę musiała płacić. Czy słusznie myślałam i czy powinnam ją o owe
skierowanie "męczyć". Czy powinnam zadowolić się jej stwierdzeniem że ona nie
może dać mi na to skierowania bo im nikt tego nie pokrywa.
Jak to jest ??
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: Dlaczego gin nie chce dać skierowania na bada 12.05.04, 15:08
      marzenia!:(
      po dwoch poronieniach nie dostalam skierowania na ani jedno badanie. oczywiscie
      lekarz powiedzial, jakie hormony i kiedy musze oznaczyc, ale dodal tez, ze na
      moj koszt.
      kazdy horon to koszt ok 35-40 zl do tego sprawdzenie ponowne toksoplazmozy w
      obu klasach.....
      wydala 5 stow.na co mi ubezpieczenie?:(. chory kraj.
      ps. badania genetyczne tez sama oplace to kolejne 5 stow,lekarz powiedzial, ze
      jak poronie 3 raz to da mi skierowanie do poradni genetycznej:(
      jestem totalnie bezradna i zla!
      • Gość: lek. Re: Dlaczego gin nie chce dać skierowania na bada IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.05.04, 15:19
        Trudno oczekiwać od lekarza, który za poradę dostaje 13 złotych, żeby fundował
        badania za kilkaset złotych :-( Bo płaci lekarz, który zleca badanie, a nie
        jakiś fikcyjny budżet. Nie ma wyboru. Na pociechę powiem, że też kilka lat temu
        wydałam kilkaset złotych na badania hormonalne, badania p/ciał
        p/toksoplazmozie, a te 7-8 lat temu był to spory pieniądz... I fakt, że jestem
        lekarzem nie wpłynął cudownie na wynalezienie jakiegoś sposobu na "państwowe"
        wykonanie badań. No, może przynajmniej mnie, jako lekarzowi, łatwiej jest
        zrozumieć zasady funkcjonowania tego pseudo-systemu i zaakceptować konieczność
        ponoszenia pewnych kosztów z własnej kieszeni. Tak samo, jak muszę ponosić np.
        koszty wykonania okularów dla siebie i dzieci.
      • vecka hej Marzena... 12.05.04, 15:26
        Witam,
        no ja tutaj też w wątku niżej sie burze,bo moj gin. każe robić próby watrobowe,
        bo inaczej wypisac pigułek nie chce, ale mówi, ze mam za to też sama płacić...

        Jak taki lekarz w takiej przychodni ma pomóc pacjentowi i ustalić skąd te
        poropnienia, jak nie ma wyników badań?
        Badania genetyczne , to są drogie badania,ale jeżeli są wskazania, to nie
        rozumiem czemu nie daje się na nie skierowania. Przecież tam się najpierw w
        takiej poradni gentycznej idzie też na wizyte do lekarza specjalisty od
        genetyki, tam się tym zajmuje lekarz specjalista i on oststecznie decyduje, czy
        te badania zrobić czy nie.

        Rozumiem, że muisz Marzeno trzeci raz ten cały koszmar i stres przezyć, żeby
        dostac skierowanie do poradni specjalistycznej. Szkoda, że taki ginekolog sam
        takiego czegoś nie doświadczył.To jest chyba celowe znęcanie sie psychiczne nad
        pacjentem.
        W takim systemie, to można nabawić się choroby psychicznej.
        Leżałam kiedyś w Matce Polce z dziewczyna na Odziale Matczyno- Płodowym, która
        poroniła dwa razy i jak leżała ze mna na odziale, to miała za kilka tygoni
        rodzić. Przez te poronienia, stres , ból po utarcie dziecka i brak pomocy
        specjalistów, którzy by się nią zajęli, zanim przyszła do Matki Polki na odział
        rodzić, to leżała w psychiatryku na depresje...
        Po porodzie wrcała do psychiatryka znowu, bo w ciąży nie mogła jeść leków i nie
        dawała sobie po tym wszytkim rady. Wyglądała jak cień człwieka.
        Takie rzeczy są karygodne, serio.
        • connie1 Re: hej Marzena... 12.05.04, 16:08
          Kochana Vecko!
          To nie jest wina lekarza, niestety,że madycyna jest taka kosztowna(nota bene
          na całym świecie)..
          A nasz system jest tak finansowany ,że chcielibyśmy mercedesa , a mamy ... na
          koło do malucha..
          Jest to okrutna prawda..
          Ps. Jak widze z postów innych dziewczyn naswiecie wcale nie ma takiego "raju"
          Idealistyczna przedstawicielka "kasty zła'
          Conka
          • vecka Re: hej Marzena... 12.05.04, 17:47
            Witaj,
            connie jak to jest, że nasze składki co roku sa takie same, a pieniędzy na
            służbę zdrowia coraz mniej? Zastanawiam się nad tym.Rozumiem, że jest mało
            kasy, ale czasem jak sytuacja tego wymaga, to trzeba w końcu to skierowanie dać.
            Służba zdrowia ma mało kasy, a oststsnio dziewczynie z forum tutaj robiono
            posiew moczu w czasie przyjmowania antybiotyków. Czy NFZ nie szkoda pieniędzy
            na takie rzeczy?
            Wiesz connie, ja ze swoim zapaleniem pecherza plątałam się 1,5 roku bez sensu,
            robiłam tysiace posiewów na kase chorych, na chlamydie, na gruzlice, bakterie
            grzyby itd...Gdybym dostała skierowanie do szpitala w odpowiedznim czasie,(
            dostałam je po 1,5 roku) gdzie zrobiono cystoskopie, która duzo nie kosztuje i
            pobrano wycinki, to NFZ wyszedłby na tym dużo lepiej, bo się okazało, że to nie
            jest w ogóle schorzenie urologiczne, a ja się plątałam po tysiącach urologów,
            tysiące posiewów itd...
            Znowu jak bumeramg powraca chwilami brak kompetencji lekarzy...Tak samo
            platałam się po tysiącach laryngologów, gdzie kazdy dawał na wymaz...,
            oczywiście też tysiące wymazów w kierunku baklterii, grzybów, chlamydii
            itd...Po dwóch latach poszłam do szpitala na usunięcie. Wiesz connie ile NFZ na
            mnie pieniedzy stracił przez ten czas?
            Nie wiem , no cóż...Nie chcę już wracać do tego tematu, że brak kompetencji
            lekarzy kosztuje często bardzo dużo NFZ, bo zaraz się tutaj wszyscy lekarze
            rzucą..., ale taka jest prawda chyba.

            Wracam do pytanie na wstępie..Placimy od kilku lat tyle samo na składke, a kasy
            coraz mniej...czemu?
            • connie1 Re: hej Marzena... 12.05.04, 19:24
              Bo medycyna teraz a 10 lat temu jest nieporównywalnie lepiej rozwinięta...
              I nawet najbogatszy kraj nie wyleczy wszystkich potrzebujących!
              • pimpek_sadelko Re: hej Marzena... 12.05.04, 20:05
                tylko co mi z tego, ze suzba zdrowia funkcjonuje tak a nie inaczej?
                po swoich tragediach poznalam w szpitalu kobiety, ktore po drugim poronieniu
                rutynowo mialy zrobione wszystkie badania, lacznie z genetyka.
                mialy szczescie do lekarza? czy to dlatego, ze mieszkaja w warszawie i tam jest
                lepiej?
                ja mam dosc, wydam kolejne 5 stow, nie jestem zamozna, ale nie pozwole dluzej
                traktowac sie jak krolika doswiadczalnego, ktory ma powiekszac statystyki
                medyczne. ciekawe czy ten lekarz, ktory twierdzi, ze po drugim poronieniu nawet
                badania hormonalne mi sie nie naleza postepowalby rownie pochopnie ze swoja
                zona lub corka?
                mam zatem pytanie? co mi sie nalezy na nasze ubezpieczenie u ginekologa? jesli
                za cytologie sama placilam, za hormony i wszelkie inne badania przed ciaza
                rowniez ( toksoplazmoza, przeciwciala na rozyczke, ogolne badania, usg
                ginekologiczne 3 w cyklu)?
                • vecka Re: hej Marzena... 12.05.04, 21:44
                  Witaj,

                  rozumiem, ze nie ma kasy i jest biednie w tej służbie zdrowia, ale z tego
                  wynika, że już nic się nie należy, skoro za cytologie, za morfologie , za próby
                  watrobowe sie płaci, a to są przecież podstawowe badania, bo to nie jest
                  tomografia przeciez ani badania genetyczne, które sa faktycznie drogie..Co wiec
                  sie nalezy w ramach ubezpieczenia? Nie nalezy sie nawet raz na trzy lata
                  cytologia? Nie anlezy sie nawet morfologia? To jest juz chyba lekka przesada...
                  U nas w Łodzi np. w Palmie daja ginekolodzy skierowania na cytologie i na inne
                  badania w tym próby watrobowe darmo, a w mojej przytchodni trzeba płacić.
                  zapytałam dziś pania w rejstracji jak to możliwe, ze tam nie płacą, a tutaj my
                  płacimy, bo przecież to jest ten sam NFZ...A pani na to:"oni widocznie maja
                  inne umowy" Jakie inne umowy? Co to za chore tłumaczenia...
                  Acha, i u nas jeszcze się płaci bez potwierdzenia wpłaty...Poprosiłam dziś o
                  potwierdzenie wpłaty, to pani mi odpowiedziała, ze mi nie wydrukuje faktury, bo
                  się im drukarka zepsuła..Smiechu warte...Ide tam za dwa tygodnie, wiec na pewno
                  przypomne o tej fakturze, bo cos mi sie wydaje, ze tam sie bezprawie uprawia...
                  • slav_ Re: hej Marzena... 13.05.04, 14:07
                    Własnie na tym problem polega że nie wiadomo co się należy.
                    Walka o "koszyk" trwa tak długo jak próby reformowania ochrony zdrowia w Polsce.
                    Politycy i urzędnicy bronią sie przed tym rękami i nogami bo wtedy musieli by za
                    to wziąść odpowiedzialnośc na siebie. A tak wygodnie mówią pacjentom że "należy
                    sie wszystko" i nie dają na to pieniędzy. Wtedy mówią że "zły" jest lekarz ktory
                    nie dał skierowania a mogł, taktownie omijając kwestię zaplaty za to badanie i
                    kierują do rzecznika praw pacjenta. A NFZ przecież "zapewnił opiekę" bo
                    kotnrakty "są podpisane".
                    I tak fakt skierowania na badanie jest wypadkową fachowości i uczciwości
                    zawodowej lekarza (jeśli jest niezbędne), jego strachu (ba jak się coś stanie to
                    będą pytać czemu nie zrobił a jak nie ma standartu to w zasadzie każde badanie
                    staje się "niezbędne" w przypadku powikłań), miękkiego serca i twardej dupy (bo
                    np. jak ktoś ma miękkie serce i nie odeśle po badanie choć powinien bo powino
                    być zrobione w POZ ale to dla pacjenta mitręga to powinien mieć twardą dupę jak
                    go wezwie dyrektor że "za drogo leczy"), "jakości" kontraktu z NFZ (kontrakty są
                    różne a gąszcz sprzecznych ze sobą wymagań i przepisów uniemożliwia racjonalne
                    postępowanie) i po prostu stanu finansowego jednostki. Poza tym w "wycenie" NFZ
                    NIE MA WOGÓLE POZYCJI pt. honorarium lekarza. To znaczy że jeśli lekarz dostanie
                    np 24 zł za przyjęcie typu II (4 punkty po np. 6 zł /ale cena punktu zależy od
                    Poradni a 6 zł to wysoka/ przyjęcie pacjenta bez badań dodatkowych (wywiad,
                    badanie, postawienie diagnozy, interpretacja dostarczonych badań, wydanie
                    zaleceń, wypisanie recept i zaświadczeń to 1 pkt - z tych pieniędzy trzeba
                    utrzymać WSZYSTKO tzn cały personel, budynki, badania, transport itp - mowię o
                    Specjalistyce bo w POZ jest inaczej) i w ramach tego wykona rtg który kosztuje
                    40 zł to nie tylko g... dostanie za swoją pracę przy tym pacjencie ale musi
                    jeszcze kilku innych (bez badań lub z badaniami tańszymi przyjąc żeby "z nich"
                    dopłacić do tego badania.
                    To mniej więcej tak jakby mechanik w warsztacie samochodowym musiał naprawić
                    drugi samochód żeby jak mu zostanie pieniędzy z zapłaty dopłacić do części do
                    naprawy pierwszego ktory tak w ogóle naprawić (robocizna) musi za darmo.
                    • connie1 Re: hej Marzena... 13.05.04, 14:29
                      I to jest meritum sprawy!
                      łatwiej państwu udawac ,że wszystko dla wszystkich niz okreslić prawdziwy
                      koszyk usług
                      • vecka Re: hej Marzena... 13.05.04, 15:15
                        Lepiej by bylo gdyby byl oklreslony prawdziwy koszyk uslug, to by przynajmniej
                        nie bylo nieporozumien co za te pieniadze sie nalezy i niky by nie mial
                        pretensji do lekarza, bo jak na razie to chyba nawet morfologia sie nie nalezy.
                        • justysia25 Dzięki za odpowiedź 14.05.04, 10:49
                          Faktycznie - chory kraj. Nic konkretnego nie mogą ustalić. Ja też zdecydowanie
                          bardziej wolałabym aby było określone co i za ile i wtedy nie byłoby żadnych
                          niewiadomych. Wszystko byłoby jasne ale nie, to przecież polska rzeczywistość...
                          Ja to nic, ale dziewczyny które spotkała taka przykrość jak poronienie jeszcze
                          muszą same płacić.
                          Aż się nie chce w takim kraju żyć, płać na wszystko i nic z tego nie miej.
                          Pozdrawiam wszystkich
                          Justyna
      • Gość: ja Ginekolodzy to najbardziej pazerni ludzie IP: *.devs.futuro.pl 16.05.04, 18:35
        na pieniądze, badania na szpitalnym sprzęcie za kasę, poród w czasie swojego
        dyzuru za kasę, wszystko za kasę a nigdy skierowania na badania!!
        • maretina Re: Ginekolodzy to najbardziej pazerni ludzie 20.05.04, 19:55
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > na pieniądze, badania na szpitalnym sprzęcie za kasę, poród w czasie swojego
          > dyzuru za kasę, wszystko za kasę a nigdy skierowania na badania!!
          moj gin nie jest pazerny. chodze do niego do prywatnego gabinetu za zupelna
          darmoche. zawsze ma dla mnie czas.
    • mcbeal_ally Hausner rządzi! ;) 20.05.04, 19:07
      A teraz w swoje ręce służbę zdrowia wziął wszechmogący Hausner... i od
      poniedziałku wszystko będzie ok;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka