Gość: dradam
IP: *.direcpc.com
17.05.04, 03:08
Vecka napisala w poscie z innego watku :
> Witam,
> no u nas internista hormonami sie nie zajmuje...
> Jak cos z jajnikami nie tak,
> to do ginekologa, jak tarczyca to do endykrynologa itd...
Malo cos Ci internisci umieja w Polsce...A co robic jak przysadka chora ?
> Piszesz, ze u was wypisuja recepte na 6 miesiecy
> albo nawet na rok z gory...
> U nas kolejna paranoja, trzeba chodzic czasami nawet
> co dwa miesiace a
> ginekolog moze ci za jednym zamachem przepisac tylko
> trzy opakowania pigulek,
> wiec za trzy miesiace tak i tak muisz isc do lekarza
> i sluzba zdrowia oczywiscie za te wizyty placi.
Z czego wynika, ze na przyklad pacjent z cukrzyca, dobrze ustawiony, sam
sobie okreslajacy dawki insuliny, musi zabierac czas lekarzowi rodzinnemu co
3 miesiace ? Czy ktos wie dlaczego ? Przeciez wiadomo, ze z tej cukrzycy sie
pacjent nie wyleczy !
A czy przynejmniej ma przynajmniej raz na 3 miesiace robiona HgbA1C ? Raz do
roku microalbuminurie czy klirens kreatyniny ? Standartem jest rowniez
badanie dna oka.
> No u nas to cytologie sie robi tak co dwa , trzy lata...
> O chlamydiach to u nas mozna zapomniec...Nikt tego badania nie przeprowadza
u nikogo,
> chyba, ze masz zapalenie przez kilka lat,
> ale to i tak za wlasne pieniadze jak ci lekarz o
> tych chlamydiach powie, ze takie cos isntnieje.
Standartem na swiecie jest cytologia co roku. Jak sa jakies podejrzenia - to
co 6 miesiecy. Bo prostu wychodzi to taniej niz leczenie nowotworow szyjki
macicy. Tak wynika z zasad wprowadonych razem z Bethesda classification.
> Jak pacjnet sam sie nie doczyta i gdzies nie doszuka, to lekarz
> ci nie powie, bo nie moze dac na to badanie skierowania,
> wola wypisywac antybiotyki w
> ciemno, bo za to placi pacjent, a nie sluzba zdrowia...
> Takze o badanie na chlamydie, to nie ma co u nas marzyc...
Zakazenie chlamydia jest uwazane wszedzie za chorobe weneryczna. Nieleczone
prowadzi do zarosnienia jajowodow i nieplodnosci. Czy leczenie nieplodnosci
jest w Polsce bezplatne ?
> Próby watrobowe kosztyuja ok. 20 zl.
> teoretycznie powinna placic sluzba zdrowia
> i jak sie dobrze postarasz, to na lekarzu to wymusisz pewnie,
> ale kaza oststnio placic z wlasnej kieszeni...
(...)
> Skoro próby watrobowe sa tak malo czule, to nie wiem po co my je robimy?
> Moze u nas lekarze tego nie wiedza..., nie wiem...
> Zazywam teraz cilest, wczesniej regulon,
> a jeszcze wczesniej jakis czas diane...
> W czerwcu przejde na valette....
No wiec sprawdzilem .
Cilest nosi nazwe na "zachodzie" CYCLEN i jest produkowany/sprzedawany przez
firme ORTHO.
W zatwierdzonej przez federal Health Protection Branch (Canada) informacji
dla lekarzy nie ma ani slowa o potrzebie wykonywania prob watrobowych.Chyba,
ze pacjentka jest "objawowa".
W zrodlach amerykanskich : www.fda.gov/cder/ogd/rld/19697s22.pdf
wymienia sie, ze CILEST moze powodowac powstanie nowotworu watroby u 3.3
pacjentki na 100000 pacjentko-lat ( to znaczy 100000 pacjentek musi zazywac
ten lek przez rok aby 3.3 z nich mialy to schorzenie).
Proby watrobowe sa bardzo male czyle w wykrywaniu tego typu zmian. Bo
pozostala, zdrowa, tkanka watrobowa w zupelnosci wypelnia funkcje watroby w
tym zakresie.
O wiele gorzej przedstawia sie ten problem w odniesieniu do schorzen ukladu
sercowo-naczyniowego ( wlaczajac udary, zatory , choroby niedokrwienne serca).
Idac tym traktem , w Polsce nie powinno sie zapisywac tego leku kobietom z
nadcisnieniem. Z cukrzyca. Palacym papierosow. Otylym. Z bolami glowy. BO dla
nich CILEST wyraznie podnosi prawdopodobienstwo zgonu !
Czy tak jest robione to z pewnoscia wiesz lepiej.
Pozdrawiam
dra.