pacjent_2
29.12.11, 11:36
W nocy na ostrym dyżuże. SZPITAL WROCŁAW BOROWSKA
Ostry ból brzucha połączony z wymiotami. 2 godziny bez pomocy mimo braku oczekujących. Za biurkiem w sali obserwacyjnej 3 osoby. Po korytarzu kręcą się kolejne 4.
Dwukrotnie prosiłem lekarza siedzącego za biurkiem o pomoc dla kolegii. Usłyszałem, że mają aktualnie 2 osoby umierające. Przez szybę mogłem tylko obserwować towarzystwo siedzące za biureczkiem.
TAK WIĘC LEKARZE ZZA BIURKA POMAGAJĄ UMIERAJĄCYM a Ty siedź i czekaj aż atak będzie na tyle groźny, że dołączysz do tej dwójki, a lekarz następną naiwnie szukającą pomocy osobę będzie mógł przetrzymywać w nieskończoność mając argument, że w końcu leżą już trzy umierające osoby, limit na dziś wykorzystany.
Wniosek: LEPIEJ ZADZWOŃ NA POGOTOWIE I MÓW ŻE UMIERASZ ZAMIAST RESZTAKAMI SIŁ DOCZOŁGIWAĆ SIĘ NA OSTRY DYŻUR.
A wystarczyło tak po ludzku: wyjść, zbadać i przepisać receptę. CZY TO TAK WIELE???