Dodaj do ulubionych

polskiej paranoi nie ma końca

17.08.12, 23:09
wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Smiglowiec-nie-dolecial-Znow-zabraklo-ladowiska,wid,14852939,wiadomosc.html?ticaid=1f016
Jeśli wypadek przypadkiem wydarzył się w szpitalu, albo przypadkowa taksówka lub karetka dostarczyła przypadkiem rannego do przypadkowego szpitala, to dalsze ratowanie życia tego rannego nie przestaje być ratowaniem życia, nie staje się cudownie zwykłym transportem międzyszpitalnym...
Obserwuj wątek
    • dradam121 Re: polskiej paranoi nie ma końca 18.08.12, 05:11
      juz raz radzilem poczytac :

      wyborcza.pl/1,75248,12305676,Dlaczego_pogotowie_nie_przylecialo_po_chlopca_.html
      Wydano pol miliarda zlotych na sprzet,ale nie pomyslano,ze trzeba tez zapewnic przeszkolonych pilotow (i podejrzewam m ze jeszcze pare innych drobnych rzeczy zabraklo).
      • andnow2 odpowiem dowcipem 18.08.12, 07:23
        dradam121 napisał:

        > juz raz radzilem poczytac :
        >
        > wyborcza.pl/1,75248,12305676,Dlaczego_pogotowie_nie_przylecialo_po_chlopca_.html
        > Wydano pol miliarda zlotych na sprzet,ale nie pomyslano,ze trzeba tez zapewnic
        > przeszkolonych pilotow (i podejrzewam m ze jeszcze pare innych drobnych rzeczy
        > zabraklo).

        W obu tych sprawach chodzi nie tyle o przeszkolenie pilotów, co o brak profesjonalnych, przyszpitalnych lądowisk dla helikopterów...

        Kiepsko jednak świadczy o Robercie Gałązkowskim i jego pilotach wymuszanie tych, skądinąd potrzebnych inwestycji, stawianiem na szali przetargowej życia i zdrowia pacjentów, którzy pewnie nie wiedzieli, że jeśli chcą otrzymać sprawną pomoc pogotowia lotniczego, to nie powinni dać się ruszyć "byle karetce" z wiejskiej chałupy, bo jedynie wtedy Gałązkowski i jego ludzie wylądują choćby na przydomowym pastwisku...

        A po informacji, że do Gostynia nie poleciał supernowoczesny Eurocopter z Poznania, przypomniał mi się taki dowcip/zagadka:

        Dlaczego podczas okupacji najmniej było akcji protestacyjnych w Wielkopolsce?

        Odpowiedź przysłowiowego typowego Poznaniaka brzmi:

        Bo przecież to było zabronione...

        - Oby nie rozciągnięto tej zasady na ogólnopolskie akcje ratunkowe...
        • slav_ Re: odpowiem dowcipem 18.08.12, 09:39
          > Kiepsko jednak świadczy o Robercie Gałązkowskim i jego pilotach

          Kiepsko to świadczy o GŁUPICH "komentatorach".

          Wszyscy ręce złamują (zwłaszcza po tragicznym wypadku a ofiarami śmiertelnymi) jak to w Polsce nie przestrzega się procedur i na gwałt wtedy szukają winnego by go powiesić na najbliższej latarni.

          Ale jeśli ktoś te procedury BEZPIECZEŃSTWA przestrzega a "komentatorom" to nie pasuje ("bo nie chcą ratować chorego dziecka") to jest odsądzany od czci i wiary bo "nic by się nie stało jakby ich nie przestrzegał" (no chyba że zawadziłby o drzewa i zginęło by parę osób to byłoby załamywanie rąk na "nieprzestrzeganiem procedur").

          Dwa lata minęły jak jeden pilot wbrew wszelkim procedurom próbował lądować i zginęło 96 osób. Warto by o tym pamiętać zanim się zacznie psy wieszać na pilotach którzy przestrzegają procedur BEZPIECZEŃSTWA jeśli w dodatku się nie siedzi w tym śmigłowcu i tanio naraża CUDZE życie.
          • andnow2 Re: odpowiem dowcipem 18.08.12, 10:53
            slav_ napisał:

            > ...
            > Kiepsko to świadczy o GŁUPICH "komentatorach".
            > ...

            Kiepsko dyskutuje się z zaawansowanym wiekiem lekarzem obrzucającym swego interlokutora epitetem "głupi"...

            Ja nie miałem nigdy wątpliwości, że kreatywna mentalność polskiej służby zdrowia przeobrazi tragedię smoleńską w "smoleńską wymówkę" i te uzyskane wreszcie kosztowne helikoptery LPR i tak będą stały, bo zabraknie pieniędzy albo dobrej woli na wybudowanie dla nich lądowisk, a wykorzystywane latami stadiony i inne bezpieczne miejsca okażą się zbyt niebezpieczne, by podrywać medyków w powietrze...

            Procedura jest jednoznaczna, prymat ratowania życia bez narażenia ratowników...

            Mały zwischenStop pacjenta w prowincjonalnym szpitalu nie przerywa akcji ratowniczej i nie czyni z niej przewozu międzyszpitalnego...
            • slav_ Re: odpowiem dowcipem 18.08.12, 11:22
              > Kiepsko dyskutuje się z zaawansowanym wiekiem lekarzem obrzucającym swego inter
              > lokutora epitetem "głupi"...

              A jak inaczej nazwać kogoś kto neguje procedury bezpieczeństwa i czyni z ich przestrzegania zarzut wobec pilotów którzy i tak wielokrotnie latają z narażeniem życia łącząc je z zarzutami o złej woli i "wymuszeniach"?
              Negowanie procedur bezpieczeństwa świadczy o braku wyobraźni i głupocie.

              > Mały zwischenStop pacjenta w prowincjonalnym szpitalu nie przerywa akcji ratown
              > iczej i nie czyni z niej przewozu międzyszpitalnego...

              Skoro pacjent jest w SZPITALU i ma być transportowany do innego SZPITALA to jest to transport miedzyszpitalny i musi być realizowany z takimi procedurami jakie taki transport OBOWIĄZUJĄ.

              Do pilotów należy PRZESTRZEGANIE tych procedur a nie dyskutowanie czy ich przestrzegać.
              A już na pewno nie do nich należy przygotowanie BEZPIECZNYCH lądowisk zgodnych z wymogami.

              Gdyby nie te procedury takich lądowisk z resztą w ogóle by nie było bo po co wydawać pieniądze skoro "pilot powinien wylądować na boisku" - w końcu to tylko on i załoga oraz pacjent ryzykują życie a nie władze publiczne Gostyniu które maja OBOWIĄZEK organizować opiekę zdrowotną czy p. Mariusz Grochowski który powinien wylecieć z roboty za swoją wypowiedź świadcząca o braku kompetencji.
              • andnow2 Kulturalni ludzie dyskutują bez epitetów 18.08.12, 11:32

    • andnow2 Lądowiska nocne tajemnicą...?! 18.08.12, 17:03
      "W Polsce są ponad 2 tysiące szpitali i tylko 207 lądowisk przyszpitalnych. Ile jest miejsc gminnych do lądowania w nocy, LPR nie podaje."

      Więcej... wyborcza.pl/1,75248,12305676,Dlaczego_pogotowie_nie_przylecialo_po_chlopca_.html#ixzz23uRYJZ6q

      Inny cytat z tej samej relacji:

      "- Gostyń nie ma lądowiska. Boisko szkolne, na które powołują się lekarze, to jedynie tzw. miejsce gminne do wykonywania lotów ratunkowych w nocy. Nie mogliśmy na nim lądować w tym przypadku - wyjaśniał wczoraj Robert Gałązkowski, dyrektor LPR."

      Więcej... wyborcza.pl/1,75248,12305676,Dlaczego_pogotowie_nie_przylecialo_po_chlopca_.html#ixzz23uUVLjYg

      Nie mogli lądować, bo było zbyt wcześnie i zbyt jasno...?!
    • andnow2 Chcieć znaczy móc... 19.08.12, 02:52
      krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,12328916,Wojskowy_samolot_przetransportowal_pluca_do_przeszczepu.html
      • young_doc Re: Chcieć znaczy móc... 19.08.12, 10:15
        Przykad nielogiczny - CASA lądowała w Pyrzowicach (na przygotowanym lotnisku!!!!!!!!!!!!!) dobre 50 km od Zabrza. Z Gostynia do Poznania jest 70 km....

        Mam nadzieję że słowo "nielogiczny" nie zostanie uznane za kolejny epitet.
        Podawać przykład lotu wykonanego ZGODNIE z procedurami jako dowód na to że można wykonywać loty NIEZGODNIE z procedurami?! Na studiach prawniczych chyba logika jest wykładana....
        • andnow2 Nie o to chodzi... 19.08.12, 10:48
          Ja oczywiście nie znam szczegółów, ale na podstawie ogólnie dostępnych informacji i dotychczasowych dyskusji o lotach wojskowych samolotów przypuszczam, że te wielkie samoloty całkiem legalnie mogłyby latać na pusto, by piloci mogli wylatać pensum niezbędnych godzin w powietrzu. Wojsku jednak chce się wyczekiwać cały dzień w oczekiwaniu na pobranie organu, by dostarczyć go następnie do możliwie najbliżej placówki, w której dokona się wszczepu...

          Medycy zamiast działać i na przykład dowieść karetką rannego na najbliższe profesjonalne lądowisko, gdzie mógł wylądować dostępny helikopter, debatowali, a potem telepali chorego karetką na znacznie dłuższy dystans...
          • igor14141 Re: Nie o to chodzi... 19.08.12, 11:47
            Gałązkowski za długo dyrektorem LPR?"

            " Do systemu aktywnie wchodzą nowe przepisy, a w LPR powstał zespół bezpieczeństwa, który ma obowiązek oceniać operacje lotnicze i tworzenie zaleceń jak minimalizować ryzyko?

            Im wiecej zespołów , tym więcej będzie odmów udzielania pomocy. Kazdy na swój sposób będzie interpretował przepisy.

            Najbezpieczniej dla zespołu LPR będzie siedzenie w bazie.


            "Od wielu lat czynimy starania, aby być jeszcze bardziej dostępnym, aby pacjentom jak najczęściej pomagać, natomiast musimy w tym wszystkim znaleźć również miejsce i przestrzegać tych przepisów, które nakładają na nas obowiązek takiego układania procedur, aby załogi mogły wykonywać operacje bezpiecznie" - zapewniał Gałązkowski.

            Czynią starania ?/
            W 2011 zmieniły sie przepisy, kto została o nich poinformowany, Starostowie. dyrektorzy szpitali?
            Te przepisy znane sa tylko Gałązkowskiemu.

            > Medycy zamiast działać i na przykład dowieść karetką rannego na najbliższe prof
            > esjonalne lądowisko, gdzie mógł wylądować dostępny helikopter, debatowali, a po
            > tem telepali chorego karetką na znacznie dłuższy dystans...

            andnow2 medycy nie debatowali, zabezpieczali dziecko.
            Przeoczyłeś nie było żadnego transportu.
            Cały system ratowniczy dał ciała.
            Lekarze z Gostynia zrobili pewnie wszystko na co było ich stać....... a stać ich było na bardzo mało.


            • andnow2 Na tę okoliczność też jest dowcip... 19.08.12, 16:16
              igor14141 napisał:

              > ...
              > Przeoczyłeś nie było żadnego transportu.
              > Cały system ratowniczy dał ciała.
              > ...

              Miałem nauczyciela, który, gdy ktoś się mętnie tłumaczył, usprawiedliwiając się w prostej, zdroworozsądkowo jednoznacznie rozwiązywalnej sprawie, odpowiadał takim dowcipem:

              "Zobaczyłem na drewnianym płocie napis d*pa, chciałem pogłaskać i wlazła mi zadra w palec..."

              Podobnie nie wszystko, co ma szyld "szpital" jest szpitalem.

              No i odpowiadając również _slav, nie transport z każdego szpitala do innego "z prawdziwego zdarzenia" szpitala będzie transportem międzyszpitalnym. Dostarczenie ciężko poparzonego, czy też osoby z uszkodzeniami wielu narządów do lokalnego szpitala, który nie ma możliwości udzielenia rannemu pomocy, a na dodatek nie ma karetki, którą mógłby dostarczyć rannego do właściwej placówki medycznej, nie przerywa akcji ratowniczej ratującej życie ofiary wypadku... Wolny helikopter powinien zostać wysłany do takiego chorego w kodzie identycznym, jak do wypadku z zagrożeniem życia...
              • practicant Re: Na tę okoliczność też jest dowcip... 18.10.12, 02:12
                andnow2 napisał:

                > Miałem nauczyciela, który, gdy ktoś się mętnie tłumaczył, usprawiedliwiając się
                > w prostej, zdroworozsądkowo jednoznacznie rozwiązywalnej sprawie, odpowiadał t
                > akim dowcipem:
                >
                > "Zobaczyłem na drewnianym płocie napis d*pa, chciałem pogłaskać i wlazła mi zad
                > ra w palec..."

                Dobrze zapamiętałeś dowcip - musiałeś go często słyszeć, takie mnie nachodzą wnioski po przejrzeniu wątku...
                • andnow2 Jesteś pewien, że zrozumiałeś ten dowcip...? 20.10.12, 04:59
                  practicant napisał:

                  > andnow2 napisał:
                  >
                  > > Miałem nauczyciela, który, gdy ktoś się mętnie tłumaczył, usprawiedliwiaj
                  > ąc się
                  > > w prostej, zdroworozsądkowo jednoznacznie rozwiązywalnej sprawie, odpowia
                  > dał t
                  > > akim dowcipem:
                  > >
                  > > "Zobaczyłem na drewnianym płocie napis d*pa, chciałem pogłaskać i wlazła
                  > mi zad
                  > > ra w palec..."
                  >
                  > Dobrze zapamiętałeś dowcip - musiałeś go często słyszeć, takie mnie nachodzą wn
                  > ioski po przejrzeniu wątku...


                  Gdybyś oczekiwał pomocy w jego analizie, daj znać... z przyjemnością pomogę...
          • young_doc Re: Nie o to chodzi... 19.08.12, 12:07
            Przecież do cholery właśnie o to chodzi że tej karetki nie było!!!!!!!!!

            problem nie leży w tym że nie znasz szczegółów. Problem leży w tym że nie znasz nawet podstaw, ba, nie dopuszczasz ich do świadomości by czasem nie opuścić okazji do obwinienia lekarzy. Ba, obarczasz ich winą za to że dyrekcja nie zapewniła karetki, nie wybudowała lądowska, za wszystko.
            Szczęście chociaż że nie jesteś sędzią, bo niewątpliwie bezstronność w sprawach lekarskich moznaby wyrzucić do kosza.

            Posłuchaj kogoś kto wie o czym mówi: najbliższe lądowisko jest przy szpitalu w Kaliszu, to jest trzydzieści parę kilometrów ale w przeciwnym kierunku. Do Poznania jest 70 km, czyli niecałą gadzina jazdy na sygnałach. Lot trwa ok. 15 min. Dolicz czas na przeładowanie i masz dokładnie taki sam czas transoprtu.

            Najbliższe lądowisko po drodze na Poznań jest w Radzewicach, 50 km od Gostynia. Przeładowywać dziecko tam nie ma sensu.
            Owszem, od biedy można dowieźc dziecko karetką na stadion ale powtórzę to po raz kolejny w nadziei że wreszcie to dotrze: tej karetki nie było!!!!!
            A lądowiska przy szpitalu na który można zawieźć dziecko noszami także nie było.
            Bo nie zostało wybudowane.

            Ale jestem przekonany że Twoi koledzy po fachu szybko udowodnią że była to wina lekarza dyżurnego, ewentualnie pilotów którzy stosowali się do prawa.

            Najszybszym i najprostszym sposobem transportu dziecka był transport kołowy, co zostało wykonane tak szybko jak ambulans był dostępny.
            Jakieś inne propozycje co należało konkretnie zrobić?

            Tylko nie pisz mi że raz jeszcze że ty nie znasz sytuacji a jedynie ferujesz wyroki.
            • andnow2 Wątek dotyczy dwóch kazusów... 19.08.12, 15:27
              young_doc napisał:

              > Przecież do cholery właśnie o to chodzi że tej karetki nie było!!!!!!!!!

              W wypadku zdarzenia z Brzegu helikopter wylądował i czekał w odległej o 20 km Oławie... W Brzegu też nie było karetki mogącej dostarczyć pacjenta do Oławy...?
              • igor14141 Re: Wątek dotyczy dwóch kazusów... 19.08.12, 21:10
                andnow2 napisał:

                > young_doc napisał:
                >
                > > Przecież do cholery właśnie o to chodzi że tej karetki nie było!!!!!!!!!
                >
                > W wypadku zdarzenia z Brzegu helikopter wylądował i czekał w odległej o 20 km O
                > ławie... W Brzegu też nie było karetki mogącej dostarczyć pacjenta do Oławy...?

                andnow Brzeg to konsekwencje Gostynia. LPR będzie szło w zaparte.
                Dziwne że transportowali pacjenta z Namysłowa do Brzegu, bliżej było do Opola i tam znajduje się lądowisko.
                A tak na koniec czy uzasadnione było wezwanie Lpr do wczorajszego pożaru w Nadarzynie gdzie jedna z ofiar nałykała się trochę dymu? Wydarzenie bardziej widowiskowe? większy pijar?


              • young_doc Re: Wątek dotyczy dwóch kazusów... 20.08.12, 00:34
                Owszem, wyobraź sobie że czasami obie karetki (bo tyle zwykle jest w małym mieście powiatowym) są zajęte, a czasami nie.
                W Gostyniu były, w Namysłowie nie.
                Naprawdę, pytania zadajesz czasem dziecinnie naiwne.

                W razie transportu do szpitala wolno pilotowi wylądować przy nim, w razie transpowtu ze szpitala - nie.
                Musi być jakiś prawnik pisał te przepisy.
                I teraz będzie z satysfakcją oskarżał pilota za narażenie życia ludzkiego za lądowanie zgodnie z przepisami l4cz dalej od chorego w Brzegu, lub za narażanie życia ludzkiego za lądowanie niezgodnie z przepisami w Namysłowie.
                Komfortowa sytuacja, czyż nie?
            • igor14141 Re: Nie o to chodzi... 19.08.12, 20:58
              young_doc napisał:

              > Przecież do cholery właśnie o to chodzi że tej karetki nie było!!!!!!!!!

              To już wiemy nie musisz się tak wydzierać.!

              Wiedział też o tym lekarz z Gostynia dlatego zwrócił się o pomoc do LPR.
              Jak TY byś postapił na jego miejscu?

              Posłuchaj kogoś kto wie o czym mówi: najbliższe lądowisko jest przy szpitalu w
              > Kaliszu, to jest trzydzieści parę kilometrów ale w przeciwnym kierunku. Do Pozn
              > ania jest 70 km, czyli niecałą gadzina jazdy na sygnałach. Lot trwa ok. 15 min.
              > Dolicz czas na przeładowanie i masz dokładnie taki sam czas transoprtu

              Na pewno wiesz o czym mowisz, ale czy wiesz że w Pznaniu nie ma ani jednego lądowiska przyszpitalnego? czego wymagane jest W Gostyniu?

              W tej chwili trwają przepychanki miedzy samorządowcami, LPR-em, dyrektorem szpitala.

              Winne jest dziecko , bo o własnych siłach opuściło pojazd i tym samym wprowadziło ratownikow medycznych w błąd.

              Tłumaczenie dyrektora LPR jest nieuzasadnione, najpierw ratowanie życia , potem procedury.




              • young_doc Re: Nie o to chodzi... 20.08.12, 00:28
                Wybacz, ale jeli kto w sytuacji spowodowanej brakiem dostępnej karetki radzi że przecież wystarczy dowieźć pacjenta karetką na lotnisko zaczynam tracić cierpliwość.

                Poczytaj trochę o wypadku śmigłowca TOPR w Murzasichlach w 2003 roku. W skrócie - pilot by ratować ludzkie życie poleciał śmigłowcem przygotowanym niezgodnie z procedurami. Zgasły oba silniki, na szczęście zgodnie z tradycją śmigłowiec udało się posadzić na ziemi bez ofiar w ludziach. Co zrobiła prokuratura? Tak, ciągała pilota po sądach przez lata. Z TOPR też go zresztą zwolnili. Analogicznie zresztą do przypadku majora Miłosza...

                I nikogo nie obchodziło że facet chciał ratować życie innych z narażeniem własnego - nie dochował procedur. Znaczy się, winny.

                Za wylądowania poza lądowiskiem w trakcie transportu pilot może stracić licencję. Ciekawe ile wtedy żyć ludzkich uratuje...
                Głupi przepis? Może i głupi. Ale ten sam prawnik który będzie oskarżał pilota za niewylądowanie w razie wypadku będzie oskarżał pilota za próbę lądowania.
                Zaś zarzucanie komukolwiek że postępuje zgodnie z prawem to już czysta hipokryzja.

                A z Namysłowa do Opola jest 50 km, do Brzegu 30 km.
                Lotnisk przyszpitalnych w Polsce generalnie jest jak na lekarstwo i nikogo to nie obchodzi.
                Bo w razie tragedii i tak powiesi się lekarza dyżurnego.

                Ja zaś zrobiłbym to samo co każdy inny lekarz - przetransportowałbym dziecko najszybciej jak można. W tym przypadku karetką.
                Zaś brak dostępnej karetki to mój drogi nie wina lekarzy tylko zarządców systemu ratownictwa medycznego. Sprawdź taki dokument - Wojewódzki Plan Działania Systemu Ratownictwa Medycznego. Gwarantuję ci że żaden lekarz nie jest pod nim podpisany, ale każdego obowiązuje.

                Z kanapy krytykuje się szalenie wygodnie.
                Zwłaszcza jesli nie za bardzo się wie o co chodzi.
                • andnow2 young, chyba nie czytasz moich postów... 20.08.12, 05:07
                  Ja nie radzę dowozić na lotnisko karetkami, których nie ma...

                  Ja twierdzę, że jeśli pacjent z zagrożeniem życia znajduje się w miejscu, w którym nie ma warunków do udzielenia mu pomocy, ani karetki, to wysyła się do niego helikopter w kodzie wypadku z zagrożeniem życia, a nie w kodzie transportu międzyszpitalnego, bo miejsce, w którym cały czas jeszcze istnieje zagrożenie życia nie jest szpitalem, choćby nawet nad jego drzwiami wisiał szyld: "szpital"... Sytuacja rannego w wypadku drogowym kierowcy, mimo że przypadkowa karetka zabrała go z autostrady i zawiozła do takiego przypadkowego paraszpitala, nie zmieniła się... Nadal jego życie jest zagrożone... Cały czas jeszcze nie udzielono mu pomocy medycznej... Akcja ratowania życia trwa... Helikopter wysyłamy do wypadku z narażeniem życia... Nie mamy do czynienia z transportem międzyszpitalnym, bo to coś, gdzie pacjent przypadkowo się znalazł nie jest szpitalem udzielającym pomocy takim pacjentom/w takim stanie...

                  To, że ktoś na płocie napisał "d*pa", nie znaczy, że można to pogłaskać bez ryzyka zadry...
                  Tak, jak napis "d*pa" na płocie nie jest d*pą, tak przypadkowy, lokalny szpital, niezdolny do udzielenia pomocy rannemu, nie jest szpitalem, w którym znalezienie się kończy akcję ratunkową rozpoczętą na autostradzie, czy w innym miejscu wypadku i przypadkowe znalezienie się rannego w takim szpitalu, nie od takich schorzeń, nie sprawia, że akcja ratunkowa zmienia się w transport międzyszpitalny...

                  Transportem międzyszpitalnym byłoby, n.p. transportowanie pacjenta okulistycznego ze szpitala okulistycznego, czy też pacjentki położniczej ze szpitala położniczego... Ale jeśli kierowca rozbił płot takiego szpitala i przypadkowo znalazł się na jego terenie, to zabieranie kierowcy rannego w takim wypadku do właściwego szpitala nie staje się transportem międzyszpitalnym tylko dlatego, że kierowca znalazł się przypadkowo na terenie szpitala...

                  To, że pacjent na terenie takiego szpitala znalazł się nie w wyniku rozbicia jego muru, tylko w wyniku dowiezienia go tam przez jakąś karetkę, która się następnie ulotniła, nie zmienia kwalifikacji... Zabieranie pacjenta z obrażeniami wielu narządów ze szpitala okulistycznego/ginekologicznego i jakiegokolwiek szpitala niezdolnego do udzielenia mu pomocy medycznej jest zabieraniem pacjenta z miejsca zagrożenia, a nie transportem międzyszpitalnym...

                  Nie rozumiesz tego...?
                  • snajper55 Re: young, chyba nie czytasz moich postów... 20.08.12, 11:49
                    andnow2 napisał:

                    > Ja nie radzę dowozić na lotnisko karetkami, których nie ma...
                    >
                    > Ja twierdzę, że jeśli pacjent z zagrożeniem życia znajduje się w miejscu, w któ
                    > rym nie ma warunków do udzielenia mu pomocy, ani karetki, to wysyła się do nieg
                    > o helikopter w kodzie wypadku z zagrożeniem życia, a nie w kodzie transportu mi
                    > ędzyszpitalnego, bo miejsce, w którym cały czas jeszcze istnieje zagrożenie życ
                    > ia nie jest szpitalem, choćby nawet nad jego drzwiami wisiał szyld: "szpital"..

                    Wytłumacz to swoim kolegom prawnikom, którzy ułożyli takie a nie inne przepisy.

                    S.
                    • andnow2 Problem nie w przepisach, a w rozumnym stosowaniu 20.08.12, 12:19
                      snajper55 napisał:

                      > Wytłumacz to swoim kolegom prawnikom, którzy ułożyli takie a nie inne przepisy.


                      I w tym sensie mogę zgodzić się z Tobą, że kultura prawnicza w Polsce pozostawia wiele do życzenia... Pokazało to też kilka lat moich rozmów na tym forum, ale nie tylko tutaj... W Polsce zaniedbano edukację prawniczą społeczeństwa, nie tylko lekarzy, również prawników...
                  • slav_ Re: young, chyba nie czytasz moich postów... 20.08.12, 13:45
                    >kwalifikacji... Zabieranie pacjenta z obrażeniami wielu narządów ze szpitala >okulistycznego/ginekologicznego i jakiegokolwiek szpitala niezdolnego do udzielenia mu >pomocy medycznej

                    Lepiej zadać pytanie DLA CZEGO pacjent jest transportowany do "jakiegokolwiek szpitala" a nie na SOR a następnie bezpośrednio w miejsce udzielenia pomocy?
                    I nie zadawaj tego pytania lekarzom. O to czemu nie ma lądowiska z reszta też.
                    Ile czasu minęło od dyskusji o koloniści przygniecionym bramką?

                    > rym nie ma warunków do udzielenia mu pomocy, ani karetki, to wysyła się do nieg
                    > o helikopter

                    A helikopter ląduje w gabinecie dyrektora szpitala albo pacjent teleportuje się na jego pokład i wszyscy są już szczęśliwi.

                    > Ja twierdzę,

                    I tu właściwie można zakończyć wymianę argumentów. Zjawisko z jakim mamy do czynienia dobrze opisuje termin besserwisser.
                    Jako następny krok proponuję przekonanie do Twoich twierdzeń ustawodawcę i twórców przepisów lotniczych i przepisów funkcjonowania LPR i sprawa załatwiona.
                    • andnow2 Myślę, że wystarczyłby sprawny sędzia, 20.08.12, 13:57
                      slav_ napisał:

                      > ...
                      > Jako następny krok proponuję przekonanie do Twoich twierdzeń ustawodawcę i twór
                      > ców przepisów lotniczych i przepisów funkcjonowania LPR i sprawa załatwiona.

                      który zna reguły wykładni prawa... no i wytłumaczyłby, że z obowiązku ratowania życia nie zwalnia mentalność homosevieticusa, przegrzewającego szare komórki wymyślaniem, jak by tu dokuczyć innym, zamiast szukać możliwości wspólnego rozwiązania problemu z poszanowaniem celu najwyższego, jakim jest ratowanie życia...
                      • igor14141 Re: Myślę, że wystarczyłby sprawny sędzia, 20.08.12, 19:51
                        andnow2 napisał:

                        > slav_ napisał:
                        >
                        > > ...
                        > > Jako następny krok proponuję przekonanie do Twoich twierdzeń ustawodawcę
                        > i twór
                        > > ców przepisów lotniczych i przepisów funkcjonowania LPR i sprawa załatwio
                        > na.
                        >
                        > który zna reguły wykładni prawa... no i wytłumaczyłby, że z obowiązku ratowania
                        > życia nie zwalnia mentalność homosevieticusa, przegrzewającego szare komórki w
                        > ymyślaniem, jak by tu dokuczyć innym, zamiast szukać możliwości wspólnego rozwi
                        > ązania problemu z poszanowaniem celu najwyższego, jakim jest ratowanie życia...

                        Brawo andnow.

                        Sprawny sędzia to taki?

                        Oskarżony uporczywie zwraca się do sędziny WYSOKA SPRAWIEDLIWOŚCI.
                        Z irytowana sędzina zwraca uwagę oskarżonemu...
                        Tutaj nie ma żadnej sprawiedliwosci! Tutaj jest sąd!
                        >
                      • slav_ Re: Myślę, że wystarczyłby sprawny sędzia, 20.08.12, 21:20
                        >Myślę, że wystarczyłby sprawny sędzia,

                        Och, nie wątpię.

                        Nie wątpię w sprawnego sędziego który sprawnie skarze przestrzegającą obowiązujące ją przepisy dyspozytorkę Pogotowia, pilota śmigłowca czy chirurga w szpitalu szermując hasłami "odmowy ratowania życia" natomiast nawet słowem się nie zająknie na ten temat że za zaistniałe sytuacje FAKTYCZNIE są odpowiedzialne zupełnie inne osoby (casus Krynicy) i niedoróbki systemowe za które są odpowiedzialne władze publiczne i różnego stopnia urzędnicy.

                        Mogą oni dzięki - sprawnym sędziom, mediom i opinii publicznej potrafiącej przyswajać tylko informacje z nagłówków artykułów - spać spokojnie.

                        Jakby co zamiast budować lotniska i organizować właściwi wyposażone i obsadzone SOR-y można szantażować pilotów odpowiedzialnością za "odmowę ratowania życia" i kazać im łamać przepisy i NIEPOTRZEBNIE ryzykować życie załogi.
                        W sumie - wychodzi taniej.
              • young_doc Re: Nie o to chodzi... 20.08.12, 00:41
                Na pewno wiesz o czym mowisz, ale czy wiesz że w Pznaniu nie ma ani jednego lądowiska przyszpitalnego?

                Tak w temacie kompetencji do wypowiadania się - są nawet dwa.
                www.ulc.gov.pl/_download/lotniska/wykaz_ladowisk_260712.pdf
                Czasami lepiej nic nie mówić niż popisywać się własną ignorancją.
                • marcinoit Re: Nie o to chodzi... 20.08.12, 07:57
                  no widzisz young tak sie konczy rzucanie perel przed wieorze...
                • igor14141 Re: Nie o to chodzi... 20.08.12, 12:04
                  young_doc napisał:

                  > Na pewno wiesz o czym mowisz, ale czy wiesz że w Pznaniu nie ma ani jednego
                  > lądowiska przyszpitalnego?

                  >
                  > Tak w temacie kompetencji do wypowiadania się - są nawet dwa.
                  >
                  rel="nofollow">www.ulc.gov.pl/_download/lotniska/wykaz_ladowisk_260712.pdf
                  > Czasami lepiej nic nie mówić niż popisywać się własną ignorancją.

                  No tak miałem starsze dane. Oba te lądowiska zarejestrowane zostały w 2012 r, a więc całkim mozliwe ze w ostatnich miesiącach.To tej pory śmigłowce ladowały w porcie "Lawica" i transport pacjenta odbywał się karetkami PR do szpitali.
                  To że są zarejestrowane wcale nie oznacza że istnieją.
                  Do szpitala dokąd miało zostać przewiezione dziecko takiego lądowiska nie ma.



                  • slav_ Re: Nie o to chodzi... 20.08.12, 13:46
                    > To że są zarejestrowane wcale nie oznacza że istnieją.

                    A to ciekawe.
                    Można zarejestrować nieistniejące lądowisko?

                    > Do szpitala dokąd miało zostać przewiezione dziecko takiego lądowiska nie ma.

                    Z lądowiska (i na lądowisko) jeśli nie jest to lądowisko przyszpitalne i nie można przetransportować bezpośrednio na wózku transport odbywa się karetką.
                    Karetką ODPOWIEDNIO WYPOSAŻONĄ.
                    • igor14141 Re: Zabrakło chęci, inicjatywy, komu? 20.08.12, 19:35
                      "Są szpitale w Polsce , które nie mają SOR_U , nie mają lądowiska, jednak zwracają się do nas z prośbą żebysmy wspólnie wybrali mieejsce, ktore spełniałoby wymogi lądowiska przyszpitalnego.

                      Istnieją takie możliwości.
                      Wszystko zależy od szpitala, jego inicjatywy i chęci."
                      Ale pieprzy jak potłuczony..
                      Kto nie wykazał tej inicjatywy, chęci Ty cieciu dyrektorze.

                      Kto ma stalowe nerwy to mże te brednie przeczytać tutaj.

                      www.rynekzdrowia.pl/Moim-zdaniem/Dyrektor-LPR-o-sytuacji-w-Gostyniu,122401.html
                      • snajper55 Re: Zabrakło chęci, inicjatywy, komu? 20.08.12, 22:56
                        igor14141 napisał:

                        > "Są szpitale w Polsce , które nie mają SOR_U , nie mają lądowiska, jednak zwrac
                        > ają się do nas z prośbą żebysmy wspólnie wybrali mieejsce, ktore spełniałoby wy
                        > mogi lądowiska przyszpitalnego.
                        >
                        > Istnieją takie możliwości.
                        > Wszystko zależy od szpitala, jego inicjatywy i chęci."
                        > Ale pieprzy jak potłuczony..
                        > Kto nie wykazał tej inicjatywy, chęci Ty cieciu dyrektorze.

                        A było tam miejsce spełniające wymogi lotniska przyszpitalnego, które można było zarejestrować jako lotnisko?

                        > Kto ma stalowe nerwy to mże te brednie przeczytać tutaj.
                        >
                        > www.rynekzdrowia.pl/Moim-zdaniem/Dyrektor-LPR-o-sytuacji-w-Gostyniu,122401.html

                        A po co stalowe nerwy? Podaje oczywiste fakty, których niektórzy nie potrafią (nie chcą?) przyjąć do wiadomości:

                        "Uregulowania prawne nakładają na nas liczne obowiązki, jako na operatora lotniczego. Trzeba cały czas podkreślać, że my oprócz tego, że jesteśmy jednostką medyczną, jesteśmy też firmą lotniczą i bezwzględnie obowiązują nas przepisy lotnicze. Z przepisów tych dość jasno wynika, że transport międzyszpitalny powinien być realizowany z lądowiska na lądowisko."

                        S.
                    • igor14141 Re: Nie o to chodzi... 20.08.12, 19:43
                      slav_ napisał:

                      > > To że są zarejestrowane wcale nie oznacza że istnieją.
                      >
                      > A to ciekawe.
                      > Można zarejestrować nieistniejące lądowisko?

                      W Polsce można zarejestrować wszystko! zakontraktować też wirtualne gabinety, lekarzy, uslugi medyczne ktorych nie ma możliwości wykonać do czasu wpadki.. ajak juz wpadka to afera na całą Polskę.

                      > Z lądowiska (i na lądowisko) jeśli nie jest to lądowisko przyszpitalne i nie mo
                      > żna przetransportować bezpośrednio na wózku transport odbywa się karetką.
                      > Karetką ODPOWIEDNIO WYPOSAŻONĄ.
                      Tyle to i ja wiem!
                      • 1951b Myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec..... 21.08.12, 04:30
                        slav napisał:

                        „Skoro pacjent jest w SZPITALU i ma być transportowany do innego SZPITALA to jest to transport miedzyszpitalny i musi być realizowany z takimi procedurami jakie taki transport OBOWIĄZUJĄ.”

                        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prokuratura-wszczyna-postepowanie-w-sprawie-transportu-rannego-5-latka,wid,14840369,wiadomosc.html?ticaid=1f062#czytajdalej
                        Cytat : „Dwukrotnie prosiłem lotnicze pogotowie o jak najszybsze przetransportowanie rannego chłopca do Poznania i dwukrotnie odmówiono mi, zasłaniając się przepisami - powiedział lekarz dyżurny szpitala w Gostyniu Maciej Górzyński”

                        wyborcza.pl/1,75478,12305676,Dlaczego_pogotowie_nie_przylecialo_po_chlopca_.html
                        Cytat: „Dyrektor szpitala w Gostyniu Lech Szaefer tłumaczył, że zanim lekarze wezwali karetkę, musieli ustabilizować stan chorego, wykonać badania, potem myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec: - Zachowaliśmy się zgodnie z procedurą. Nie mamy szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR), nie mieliśmy przygotowanego bloku operacyjnego, odpowiedniej liczby specjalistów. Nie mogliśmy operować.”

                        slav napisał:

                        „A helikopter ląduje w gabinecie dyrektora szpitala albo pacjent teleportuje się na jego pokład i wszyscy są już szczęśliwi.”

                        Skoro był to transport międzyszpitalny to, po co wzywali śmigłowiec. Myśleli, że wyląduje w gabinecie dyrektora szpitala? Nie wiedzieli, że na przewiezienie dziecka śmigłowcem nie pozwalają przepisy?
                        • snajper55 Re: Myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec..... 21.08.12, 09:39
                          1951b napisała:

                          > Skoro był to transport międzyszpitalny to, po co wzywali śmigłowiec. Myśleli,
                          > że wyląduje w gabinecie dyrektora szpitala? Nie wiedzieli, że na przewiezienie
                          > dziecka śmigłowcem nie pozwalają przepisy?

                          Może nie znali przepisów? Może liczyli, że pilot złamie przepisy tak jak piloci w Smoleńsku? Może woleli robić cokolwiek niż nie robić nic?

                          Ja mam inne pytanie. Karetka szpitala stała 30 km dalej. Dlaczego jej nie wezwali?

                          S.
                          • igor14141 Re: Myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec..... 21.08.12, 16:12
                            snajper napisał:

                            Moze nie znali przepisów? Może liczyli, że pilot złamie przepisy tak jak piloci w Smoleńsku?
                            Może woleli robić cokolwiek niż nie robić nic?"

                            Ja mam inne pytanie. Karetka szpitala stała 30km dalej. Dlaczego jaj nie wezwali?

                            Nie mieszaj Smoleńska z tym przypadkiem, tutaj akurat była piekna pogoda.

                            Skad wiesz że w Smoleńsku to piloci złamali przepisy?Odwal sie od nich!

                            "Przeczytaj sobie to , czy przy takich obrażeniach jakie odniosło dziecko lepszy byłby transport powietrzny czy kołowy? w telepiacej sie karetce na polskich drogach.

                            " - Chłopiec ma stłuczoną dwunastnicę, doszło do pęknięcia narządu. Zabieg wykonaliśmy w poniedziałek w południe - mówi "Gazecie" dr Przemysław Mańkowski, chirurg ze Szpitala im. Karola Jonschera w Poznaniu.
                            Stan pięciolatka z wypadku samochodowego, który czekał kilka godzin na transport ze szpitala w Gostyniu do Poznania, jest nadal bardzo ciężki.

                            Tydzień temu chłopiec przeszedł operację m.in. usunięcia nerki. W poniedziałek w południe chirurdzy musieli go znów operować. - Chłopiec ma stłuczoną dwunastnicę i doszło do perforacji, czyli pęknięcia narządu - mówi dr Przemysław Mańkowski, który operował dziecko razem z dr. Witoldem Porzuckim.

                            Chłopiec jest podłączony do respiratora. - Anestezjolodzy określają jego stan jako ciężki, ale stabilny - mówi Dorota Woźnicka, zastępca dyrektora ds. medycznych Szpitala Klinicznego nr 5 w Poznaniu.

                            Przypomnijmy: dziecko trafiło do Poznania w minioną środę ze szpitala w Gostyniu. - Nie pamiętam tak ciężkiego przypadku - uszkodzone płuco, przepona, jelito, śledziona, oderwana nerka ... - opowiadał "Gazecie" Maciej Burzyński, chirurg, który w szpitalu w Gostyniu miał w sobotę dyżur. Lekarze w Gostyniu nie zdecydowali się go operować, a do Poznania nie miał kto go zawieźć - w szpitalu nie było karetki. Pomocy odmówiło lotnicze pogotowie ratunkowe. Dziecko czekało na transport kilka godzin. Sprawę badają prokuratura, Ministerstwo Zdrowia i NFZ."
                            Lekarz stwierdz ze nie przypomina sobie tak ciezkiego przypadku. Czym i z kim miał operować w Gostyniu? Podjeli słuszną decyzję, ale po drodze za dużo było decydentów.
                            Dyrektor LPR mataczy bo chce sie wywinąć od odpowiedzialnośći.
                            Miejsca wyznaczone przez Gminy są zarejestrowane w ULC,
                            Karetka stała ale jaka?
                            • snajper55 Re: Myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec..... 21.08.12, 18:11
                              igor14141 napisał:

                              > snajper napisał:
                              >
                              > Moze nie znali przepisów? Może liczyli, że pilot złamie przepisy tak jak piloci
                              > w Smoleńsku?
                              > Może woleli robić cokolwiek niż nie robić nic?"
                              >
                              > Ja mam inne pytanie. Karetka szpitala stała 30km dalej. Dlaczego jaj nie wezwal
                              > i?
                              >
                              > Nie mieszaj Smoleńska z tym przypadkiem, tutaj akurat była piekna pogoda.

                              No i co z tego, że była? To nie pogoda była przyczyną katastrofy, tylko łamanie przepisów.

                              > Skad wiesz że w Smoleńsku to piloci złamali przepisy?Odwal sie od nich!

                              Ponieważ chcieli wylądować w warunkach, w których nie wolno im było lądować.

                              Odwalę się od nich gdy tylko PiS odwali się od tej katastrofy.

                              > "Przeczytaj sobie to , czy przy takich obrażeniach jakie odniosło dziecko lepsz
                              > y byłby transport powietrzny czy kołowy? w telepiacej sie karetce na polskich d
                              > rogach.

                              Jeszcze lepsza byłaby teleportacja.

                              > Karetka stała ale jaka?

                              Taka, jaką miał ten szpital.

                              S.
                              • igor14141 Re: Myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec..... 21.08.12, 19:10
                                Prawo lotnicze jest dla nas dokumentem nadrzędnym, jednocześnie tworząc własne instrukcje nie powinniśmy stosować metody kopiowania aktów prawnych – nie ma takiej potrzeby. W naszej instrukcji operacyjnej ograniczyliśmy dostępne miejsca do lądowania, jednocześnie przepisy lotnicze mówią wyraźnie, iż ostateczną co do wyboru miejsca decyzje podejmuje dowódca statku powietrznego. Zapis prawa lotniczego sankcjonuje wykonywanie przez nas operacji HEMS i jest zabezpieczeniem na sytuacje nieprzewidywalne. Daje nam prawo wylądować wszędzie" - pisze Bartłomiej Florczak."

                                Wewnetrzne przepisy LPR sa znacznie ostrzejsze niż tego wymagają międzynarodowe regulacje.
                                Jeszcze lepsza byłaby teleportacja.
                                Tak ale teleportacja szefa MZ i LPR.

                                > > Karetka stała ale jaka?
                                >
                                > Taka, jaką miał ten szpital.

                                Ten szpital nie dysponował żadnym transportem, a potrzebna była karetka S



                                • snajper55 Re: Myśleli, że dziecko zabierze śmigłowiec..... 21.08.12, 21:42
                                  igor14141 napisał:

                                  > Prawo lotnicze jest dla nas dokumentem nadrzędnym, jednocześnie tworząc własne
                                  > instrukcje nie powinniśmy stosować metody kopiowania aktów prawnych – nie
                                  > ma takiej potrzeby. W naszej instrukcji operacyjnej ograniczyliśmy dostępne mi
                                  > ejsca do lądowania, jednocześnie przepisy lotnicze mówią wyraźnie, iż ostateczn
                                  > ą co do wyboru miejsca decyzje podejmuje dowódca statku powietrznego. Zapis pra
                                  > wa lotniczego sankcjonuje wykonywanie przez nas operacji HEMS i jest zabezpiecz
                                  > eniem na sytuacje nieprzewidywalne. Daje nam prawo wylądować wszędzie" - pisze
                                  > Bartłomiej Florczak."
                                  >
                                  > Wewnetrzne przepisy LPR sa znacznie ostrzejsze niż tego wymagają międzynarodowe
                                  > regulacje.
                                  > Jeszcze lepsza byłaby teleportacja.
                                  > Tak ale teleportacja szefa MZ i LPR.

                                  Nie ma żadnego znaczenia, czy są łagodniejsze czy ostrzejsze od przepisów obowiązujących gdzie indziej.

                                  > > > Karetka stała ale jaka?
                                  > >
                                  > > Taka, jaką miał ten szpital.
                                  >
                                  > Ten szpital nie dysponował żadnym transportem, a potrzebna była karetka S

                                  Ten szpital miał karetkę, która była o 30 km od szpitala.

                                  S.
                                  • andnow2 A eurocopter stał w Poznaniu..., 22.08.12, 07:34
                                    snajper55 napisał:

                                    > ...
                                    > Ten szpital miał karetkę, która była o 30 km od szpitala.

                                    a w Gostyniu było wyznaczone miejsce do lądowania nawet w nocy, nie tylko w dzień, przy doskonałej pogodzie... Chcieć, znaczy móc...

                                    Całe to zdarzenie robi wrażenie stawiania życia dziecka na szali akcji wymuszania budowy przyszpitalnych lądowisk i wydaje się bezeceństwem...
                                    • snajper55 Re: A eurocopter stał w Poznaniu..., 22.08.12, 13:43
                                      andnow2 napisał:

                                      > a w Gostyniu było wyznaczone miejsce do lądowania nawet w nocy, nie tylko w dzi
                                      > eń, przy doskonałej pogodzie... Chcieć, znaczy móc...

                                      W Gostyniu nie ma lotniska przyszpitalnego, na którym śmigłowiec LPR mógłby zgodnie z przepisami wylądować aby przewieźć pacjenta ze szpitala do innego szpitala.

                                      > Całe to zdarzenie robi wrażenie stawiania życia dziecka na szali akcji wymuszan
                                      > ia budowy przyszpitalnych lądowisk i wydaje się bezeceństwem...

                                      Wypowiedzi niektórych ludzi robią wrażenie, że wymyślają oni sobie niestworzone rzeczy, byle tylko mieć okazję do opluwania lekarzy.

                                      S.
                                      • andnow2 W Gostyniu niczego nie było poza wym.pomocy rannym 22.08.12, 14:34
                                        snajper55 napisał:

                                        > W Gostyniu nie ma lotniska przyszpitalnego, na którym śmigłowiec LPR mógłby
                                        > zgodnie z przepisami wylądować aby przewieźć pacjenta ze szpitala do innego
                                        > szpitala.

                                        Czy ktoś dysponuje może linkami do wypowiedzi przedstawicieli LPR, w których stawiali zarzuty nie wezwania śmigłowca do wypadku chłopca przygniecionego bramką i transportowanego ze szpitala do szpitala karetkami przekazującymi sobie rannego w połowie drogi...?

                                        Czy dobrze pamiętam, że wtedy lobbowano za zakupem drogich, nowoczesnych helikopterów do obsługi szpitali nie posiadających profesjonalnych lądowisk...?
                                      • andnow2 A w Krynicy jest lądowisko...? 22.08.12, 22:19
                                        snajper55 napisał:

                                        > W Gostyniu nie ma lotniska przyszpitalnego, na którym śmigłowiec LPR mógłby
                                        > zgodnie z przepisami wylądować aby przewieźć pacjenta ze szpitala do innego
                                        > szpitala.


                                        Wypowiadając się na temat wypadku kolonisty Kamila przygniecionego bramką, dr. Robert Gałązkowski tak to widział:

                                        ""Dziennik Polski": Dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w
                                        Warszawie dr Robert Gałązkowski uważa, że ranny w wyniku
                                        przewrócenia bramki 12-letni chłopiec mógł zostać bezpośrednio z
                                        miejsca wypadku przewieziony do szpitala w Krakowie przy użyciu
                                        śmigłowca.
                                        - Dla mnie sytuacja jest czysta. Dziecko trafia do szpitala w
                                        Krynicy. Lekarze stwierdzają, że ich możliwości diagnostyczno-
                                        terapeutyczne są niewystarczające, to możliwości były dwie. Albo
                                        szybko podejmujemy decyzję o transporcie pacjenta do Nowego Sącza,
                                        albo wzywamy śmigłowiec i wieziemy pacjenta do Krakowa. Można było
                                        też od razu po przyjeździe na miejsce wypadku zespołu ratownictwa
                                        medycznego wezwać helikopter. Dzisiaj nie można powiedzieć, czy
                                        dziecko można było uratować. Jedno można jednak powiedzieć z
                                        pewnością, że dziecko mogło trafić bezpośrednio do szpitala na
                                        przykład w Nowym Sączu, czy do szpitala w Krakowie z użyciem
                                        śmigłowca ratunkowego - mówi dr Robert Gałązkowski, dyrektor
                                        Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Warszawie, który zaangażowany był
                                        w pracę nad ustawą o państwowym ratownictwie medycznym.

                                        Dr Gałązkowski zastanawia się także nad zasadnością przenoszenia
                                        ciężko rannego chłopca z karetki do karetki. Doszło do tego w
                                        połowie drogi między Krynicą i Nowym Sączem, dokąd przewożony był
                                        Kamil, ponieważ w Krynicy brakowało specjalistycznego sprzętu
                                        diagnostycznego. - Nie widzę podstawy do tego, aby w drodze z
                                        Krynicy do Nowego Sącza dziecko przekładać do innej karetki. Nie
                                        znam procedury prawnej, która pozwalałaby na coś takiego. Jeśli
                                        jacyś ludzie podjęli taką decyzję - to jest ich odpowiedzialność -
                                        mówi dr Gałązkowski. Tymczasem ustalono wstępnie, że przyczyną
                                        śmierci 12-letniego Kamila, uczestnika kolonii w Szczawniku koło
                                        Muszyny, który po przygnieceniu bramką treningową zmarł w sądeckim
                                        szpitalu było stłuczenie i uszkodzenie serca. Informacji takiej
                                        udzielił Ludwik Huzior, prokurator rejonowy w Muszynie."
                    • jag_2002 Re: Nie o to chodzi... 22.08.12, 18:50
                      skoro w Krakowie mozna robic specjalizacje w akredytowanym oddziale szpitala nie istniejacego od kilku lat, to co za problem miec na liscie nieistniejace ladowisko
                      • andnow2 O którym oddziale mowa...? 22.08.12, 19:29
                        jag_2002 napisała:

                        > skoro w Krakowie mozna robic specjalizacje w akredytowanym oddziale szpitala ni
                        > e istniejacego od kilku lat, to co za problem miec na liscie nieistniejace lado
                        > wisko
                        • jag_2002 Re: O którym oddziale mowa...? 23.08.12, 20:55
                          Szpital kolejowy, staz z chirurgii do chirurgii i innych specjalizacji (lista MZiOS ośrodków z akredytacją, aktualizowana w lipcu), innych akredytacji nie sprawdzalam
                          • jag_2002 Re: O którym oddziale mowa...? 23.08.12, 21:13
                            w aktualizacji z wczoraj dalej jest
                            a nas beda karac za brak ubezpieczenia pacjenta
    • andnow2 Chcieć miało znaczyć móc również w Polsce 22.08.12, 15:22
      Tak oceniał inne podobne zdarzenie Robert Gałązkowski, gdy jeszcze zabiegał o drogie, nowoczesne helikoptery dla LPR:

      forum.gazeta.pl/forum/w,305,82255146,82290296,A_jednak_chciec_znaczy_moc_rowniez_i_w_Polsce.html
      • dradam121 Thx andnow2 22.08.12, 22:30
        Za przypomnienie dyskusji, sprzed 3 lat, w ktorej bralem udzial, na tym forum :

        forum.gazeta.pl/forum/w,305,82255146,,Zmarly_12_latek_4_godziny_czekal_na_pomoc.html?v=2

        Swoja droga, w Europie to sprawy sie maja nieco inaczej niz u nas. W Europie to ksiecia (Williama) sie wzywa. z helikopterem, jak sie komus cos stalo (na marginesie : byla to kanadyjska poszkodowana) www.cbc.ca/news/canada/toronto/story/2012/08/21/toronto-barrie-woman-rescue-prince-william.html

        W Kanadzie rodzina krolewska nie jest dobrze reprezentowana, wiec musi wystarczyc zwykly, bez tytulu ksiazecego , pilot.

        Coz moge dodac. Przewozy ratunkowe wykonywane samolotami i smiglowcami to jest bardzo ryzykowna metoda. Choc, czasami, uzyskiwane efekty sa zaskakujace.


        W tej dzialalnosci faza przygotowawcza, planowanie, zbieranie wyposazenia i sprzetu, treningi maja znaczenie rownie wielkie ( a moze nawet wieksze) jak samo latanie. Jak sie czegos nie zaplanuje i nie przygotuje, to narazanie i poswiecanie zycia pilota i czlonkow jego ekipy, jest dzialalnoscia nonsensowna. Bo nic z tego dobrego nie wyjdzie.

        Posluze sie przykladem : wiekszosc malych miejscowosci (miasteczek) na preriach kanadyjskich ma lotniska ( pasmo betonu ).Jak w nocy nadlatuje samolot to pilot ma mozliwosc wlaczenia sobie swiatel na tym pasmie startowym przy pomocy wylacznika,ktory ma w samolocie. Jezeli wiec ma trening w ladowaniu to moze wyladowac, ladowanie jest juz technicznie przygotowane.
        • andnow2 Czasem warto odświeżyć niektórym pamięć 23.08.12, 09:29
          dradam121 napisał:

          > Thx andnow2 Za przypomnienie dyskusji, sprzed 3 lat, w ktorej bralem udzial,
          > na tym forum :
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/w,305,82255146,,Zmarly_12_latek_4_godziny_czekal_na_pomoc.html?v=2
          >

          Chętnie porozmawiałbym z dr. Gałązkowskim o jego zmianie poglądów...
          • snajper55 Re: Czasem warto odświeżyć niektórym pamięć 23.08.12, 13:49
            andnow2 napisał:

            > Chętnie porozmawiałbym z dr. Gałązkowskim o jego zmianie poglądów...

            O jakiej zmianie poglądów piszesz?

            S.
            • preczzglupota się wyjaśniło... 16.10.12, 13:59
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12662022,Raport_NFZ_ws__5_latka_z_Gostynia__Powazne_uchybienia.html
              • gamdan Re: nic się nie wyjaśniło. 16.10.12, 22:24
                • snajper55 Wszystko było jasne od początku /nt 17.10.12, 12:37
                  S.
    • practicant Sluchaj, prawniku... 18.10.12, 02:03
      Chcesz sie zabic - Twoja sprawa, ale nie wymagaj tego od innych. Bo to skur...two. Co innego ladowanie na autostradzie do karambolu (juz raz wystapila sytuacja, gdzie nie skonczylo sie to najlepiej dla zalogi - trzy trupy, z tego co pamietam), co innego transportowanie chorego, gdy JEST na to czas. I bardzo fajnie, ze "strazacy potrafia naprowadzic" - koniec z prowizorka i ryzykowaniem ludzkiego zycia, bo "pan dyrektor uwaza". Strazacy potrafia zareagowac w "notfallsituation" - to nie ma byc standard. A jak pan dyrektor, czy pan prawnik uwaza inaczej, to proponuje jezdzic samochodem bez esb, abs, wspomagania kierownicy, etc. Potrafia, da sie przeciez, prawda - wiec chyba nie bedzie krzyku "ale to niebezpieczne?!"
      Pieprzeni hipokryci...
      • andnow2 Abstrakcyjne myślenie nie boli... 19.10.12, 05:58
        Czy uważasz, że przypadkowe rozpoczęcie podczas pobytu pacjentki na wydziale okulistycznym pewnego szpitala bez oddziału położniczego skomplikowanego porodu z zagrożeniem życia sprawiłoby, że transport tej pacjentki do szpitala położniczego, celem ratowania zagrożonego życia matki i dziecka, stałby się zwykłym transportem międzyszpitalnym...?!
        • practicant Zmieniane tematu to nie myślenie abstrakcyjne. 27.10.12, 11:52
          Czy uważasz, ze z powodu niekompetencji prawników oraz oszczędności dyrekcji jakikolwiek lekarz powinien ryzykować własne życie...?
    • 8ar8ara cud 20.10.12, 13:41
      andnow2 napisał:

      > wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Smiglowiec-nie-dolecial-Znow-zabraklo-ladowiska,wid,14852939,wiadomosc.html?ticaid=1f016
      > Jeśli wypadek przypadkiem wydarzył się w szpitalu, albo przypadkowa taksówka lu
      > b karetka dostarczyła przypadkiem rannego do przypadkowego szpitala, to dalsze
      > ratowanie życia tego rannego nie przestaje być ratowaniem życia, nie staje się
      > cudownie zwykłym transportem międzyszpitalnym...

      Widocznie staje sie.
    • romerike Re: polskiej paranoi nie ma końca 23.10.12, 20:08
      andnow2 napisał:

      > wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Smiglowiec-nie-dolecial-Znow-zabraklo-ladowiska,wid,14852939,wiadomosc.html?ticaid=1f016
      > Jeśli wypadek przypadkiem wydarzył się w szpitalu, albo przypadkowa taksówka lu
      > b karetka dostarczyła przypadkiem rannego do przypadkowego szpitala, to dalsze
      > ratowanie życia tego rannego nie przestaje być ratowaniem życia, nie staje się
      > cudownie zwykłym transportem międzyszpitalnym...

      A wystarczy pamietac o zasadzie "Salus aegroti suprema lex".
      • andnow2 Otóż to: Salus aegroti suprema lex 26.10.12, 22:35
        romerike napisał:

        > A wystarczy pamietac o zasadzie "Salus aegroti suprema lex".

        i nic dodać, nic ująć...
        • young_doc Re: Otóż to: Salus aegroti suprema lex 27.10.12, 02:40
          LPR odmówił transportu zgodnie z przepisami - ukarany nie będzie.
          www.rynekzdrowia.pl/Prawo-w-ochronie-zdrowia/Ministerstwo-Zdrowia-LPR-nie-popelnilo-bledu-odmawiajac-transportu-pieciolatka-z-Gostynia,124587,1009.html
          Szpital w Gostyniu dziecko ratował jak mógł, ale dokumentacji zgodnej z przepisami na izbie przyjęć nie prowadził - ukarany będzie.
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12662022,Raport_NFZ_ws__5_latka_z_Gostynia__Powazne_uchybienia.html
          Kontrolerzy wprost jasno mówią - nie obchodzi nas co tak naprawdę się tam działo i kto dziecku pomagał a kto nie... my tu tylko papiery sprawdzamy.
          A jeśli jakiś lekarz nie daj Boże złamie jakikolwiek przepis w imię jakiegoś niezkodyfikowanego prawa najwyższego - kara administracyjna wymierzona zostać musi.
          Dura lex, sed lex.
          • practicant Re: Otóż to: Salus aegroti suprema lex 27.10.12, 11:57
            young_doc napisał:

            > Kontrolerzy wprost jasno mówią - nie obchodzi nas co tak naprawdę się tam dział
            > o i kto dziecku pomagał a kto nie... my tu tylko papiery sprawdzamy.
            > A jeśli jakiś lekarz nie daj Boże złamie jakikolwiek przepis w imię jakiegoś ni
            > ezkodyfikowanego prawa najwyższego - kara administracyjna wymierzona zostać mus
            > i.
            > Dura lex, sed lex.
            >

            Otoz to.
            Andnow, a czemu PRAWNICY konstruujacy prawo nie kierują sie zasada "salus aegroti(...)?"
            Można mówić wiele, ale WSZYSTKIE te problemy wynikają ze złego ustawodawstwa i poboznego życzenia, iż lekarze bedą łamać prawo. A to dlaczego...?Jezeli prawo jest zle skonstruowane, to winny temu jest lekarz-czy prawnik...?
            • radeberger Re: Otóż to: Salus aegroti suprema lex 27.10.12, 22:32
              practicant napisał:

              > Jezeli prawo
              > jest zle skonstruowane, to winny temu jest lekarz-czy prawnik...?

              Lekarz, ponieważ nie narażał swojej dupy w imię działania w imię "wyższej konieczności".
              Też głupie pytania zadajesz... zamiast podważać haczykiem błony ;P
              • practicant Re: Otóż to: Salus aegroti suprema lex 28.10.12, 19:59
                Też prawda. Wiesz, to przez nadmiar wolnego czasu, obijam się i za mało pracuję - tylko jeden etat, etc., to i zaczynam głupie pytania zadawać...;)
          • snajper55 Re: Otóż to: Salus aegroti suprema lex 29.10.12, 00:36
            young_doc napisał:

            > A jeśli jakiś lekarz nie daj Boże złamie jakikolwiek przepis w imię jakiegoś ni
            > ezkodyfikowanego prawa najwyższego - kara administracyjna wymierzona zostać musi.

            Chyba nie piszesz o tym przypadku. Bo w imię jakiegoż to prawa najwyższego szpital złamał zapis, nakazujący aby chirurg na dyżurze był w szpitalu a nie w domu, pod telefonem?

            S.
            • young_doc Re: Otóż to: Salus aegroti suprema lex 01.11.12, 13:14
              Drogi Snajperze, porównajmy zarzuty z polskim prawem.

              W momencie, gdy do szpitala przywieziono ciężko poszkodowanego Adasia, na miejscu nie było chirurga dziecięcego - potwierdza TOK FM Karol Chojnacki, szef wielkopolskiego Funduszu. - Szpital w Gostyniu po prostu tego wymogu nie spełnił

              Warunki udzielania świadczeń regulują dwa akty:
              - rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 6 maja 2008 r.
              w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej
              www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=q491&ms=383&ml=pl&mi=383&mx=0&mt=&my=596&ma=010593 (chirurgia dziecięca patrz str. 10953)
              - Zarządzenie Nr 72/2011/DSOZ Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 20 października 2011 r. w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju: leczenie szpitalne (zał. 3 punkt 6 dotyczy oddziału chirurgii dziecięcej)
              www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=3&dzialnr=12&artnr=4642
              W obu tych dokumentach warunki kadrowe dla oddziału chirurgii dziecięcej określone są w sposób identyczny:
              1. Lekarze: równoważnik co najmniej 2 etatów (nie dotyczy dyżuru medycznego) specjalista w dziedzinie chirurgii dziecięcej (zgodnie z rozp. zał. 3, cz.I lp. 5) - w tym ordynator (lekarz kierujący oddziałem), specjalista w dziedzinie chirurgii dziecięcej
              2. Organizacja udzielania świadczeń: zapewnienie całodobowej opieki lekarskiej we wszystkie dni tygodnia (nie może być łączona z innymi oddziałami).

              Jak widać nikt nie wymagał całodobowej obecności chirurga dziecięcego (niemożliwe nawet do zrealizowania jeśli masz tylko dwóch specjalistów na etacie). Całodowo miałą byc opieka lekarska - i lekarz był. Tego NFZ nie zarzuca. Nie było specjalisty - którego umowa NIE wymagała.

              ustawa o działalności leczniczej w ogóle nie przewiduje telefonicznej formy pełnienia dyżuru przez lekarza

              Ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej
              isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20111120654
              Art. 95.
              1. Pracownicy wykonujący zawód medyczny i posiadający wyższe wykształcenie,
              zatrudnieni w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju
              stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne mogą być zobowiązani
              do pełnienia w przedsiębiorstwie tego podmiotu dyżuru medycznego.
              2. Dyżurem medycznym jest wykonywanie poza normalnymi godzinami pracy
              czynności zawodowych przez osoby, o których mowa w ust. 1, w podmiocie
              leczniczym wykonującym stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne.
              3. Czas pełnienia dyżuru medycznego wlicza się do czasu pracy.
              (...)

              Art. 98.
              1. Pracownicy, o których mowa w art. 95 ust. 1, mogą zostać zobowiązani do pozostawania
              w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych.
              2. Za każdą godzinę pozostawania w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych
              przysługuje wynagrodzenie w wysokości 50% stawki godzinowej wynagrodzenia
              zasadniczego.
              3. Godzinową stawkę wynagrodzenia zasadniczego oblicza się, dzieląc kwotę miesięcznego
              wynagrodzenia zasadniczego wynikającą z osobistego zaszeregowania
              pracownika przez liczbę godzin pracy przypadających do przepracowania w
              danym miesiącu.
              4. W przypadku wezwania do podmiotu leczniczego zastosowanie mają przepisy
              dotyczące dyżuru medycznego.

              Sam musisz zdecydować czy te przepisy są potwierdzają zarzuty NFZ czy nie.

              Natomiast duzo ważniejsze pytanie jakie chciałbym Tobie zadać brzmi: czy uważasz że dyrektor szpitala może kłamac w interesie finasowym swojej jednostki lub by lepiej wypaśc czy zachować stołek udzielając wywiadu dziennikarzom, zaś prezes oddziału NFZ nie zrobi tego nigdy i w żadnych okolicznościach?
              Zwłaszcza jeżeli może nałożyc na szpital karę od od której ten odwołać się może tylko i wyłacznie do niego samego?
        • st.lucas Re: Otóż n i e: Salus aegroti suprema lex 30.10.12, 20:58
          andnow2 napisał:

          > romerike napisał:
          >
          > > A wystarczy pamietac o zasadzie "Salus aegroti suprema lex".
          >
          > i nic dodać, nic ująć...

          Nic dodac, nic ujac, panie Radco, tylko jest Pan zaplatany moralnie
          i powtarza kompletne glupstwa. Niezgodne z chrzescjanstwem i zwykla logika.

          Nie ma bowiem zadnego moralnego uzasadnienia
          dla stawiania dobra jednego czlowieka nad dobrem drugiego.

          Jest to PSEUDOMORALNOSC, w dodatku bardzo dla Pana wygodna, bo na cudzy koszt.

          Przykazanie glosi bowiem: "Kochaj blizniego swego jak siebie samego!"
          - A nie: "...bardziej niz siebie samego!"

          Samo zas glupawe powiedzonko (demagogiczne i jako takie uzywane przez politykow)
          znajduje swoje zrodlo w oryginale wypowiedzianym przez Cycerona:
          "Salus rei publicae - suprema lex!" - podczas spisku Katyliny.
          Wielce nedzny pastisz wielce nedznej filozofii.
          Pozdrawiam.
    • aktyntasza Re: polskiej paranoi nie ma końca 01.11.12, 20:55
      Ja tu czegoś nie rozumiem bo całe życie pracowałem i bardzo rzadko korzystałem z opieki zdrowotnej a teraz jak zachorowałem to lekarz mówi mi że niema pieniędzy na leczenie mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka