Dodaj do ulubionych

Nadwykonanie

08.01.14, 17:32
Takie zwykłe słówko, a zgrzyta, nadwykonanie w czym ?
Już się nie dziwię lekarzom, nadwykonają, i dupa zbita :(
A chory, jaki chory? NADWYKONANIE, to je to
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Nadwykonanie 08.01.14, 21:24
      I naprawdę nie jesteś w stanie pojąc, że jeśli lekarz/przychodnia/oddział szpitalny ma kontrakt na 100 zabiegów/porodów/wyrwanych zębów czy zeszytych ran, to za ten 101-szy musi sam zapłacić, czyli sfinansować go z własnej kieszeni?
      W imię czego?
      • snajper55 Re: Nadwykonanie 08.01.14, 23:21
        wadera3 napisała:

        > I naprawdę nie jesteś w stanie pojąc, że jeśli lekarz/przychodnia/oddział szpit
        > alny ma kontrakt na 100 zabiegów/porodów/wyrwanych zębów czy zeszytych ran, to
        > za ten 101-szy musi sam zapłacić, czyli sfinansować go z własnej kieszeni?
        > W imię czego?

        Jeśli stolarz ma zamówienie na 50 krzeseł, a zrobi 56, to kto mu za te 6 ma zapłacić? No kto?

        S.
        • slav_ Re: Nadwykonanie 09.01.14, 00:40
          > Jeśli stolarz ma zamówienie na 50 krzeseł, a zrobi 56, to kto mu za te 6 ma zap
          > łacić? No kto?

          A co powinien zrobić stolarz jeśli miałby zamówienie na 50 krzeseł i obowiązek zrobienia następnych na żądanie pod groźba kary nawet jeśli nikt za nie nie zapłaci?
          • snajper55 Re: Nadwykonanie 11.01.14, 03:02
            slav_ napisał:

            > A co powinien zrobić stolarz jeśli miałby zamówienie na 50 krzeseł i obowiązek
            > zrobienia następnych na żądanie pod groźba kary nawet jeśli nikt za nie nie zap
            > łaci?

            Stolarz domaga się zapłaty za te, których nikt nie zamawiał i do których zrobienia nie był zmuszony przepisami.

            S.
              • snajper55 Re: Nadwykonanie 22.01.14, 16:44
                marcinoit napisał:

                > oj pogarsza Ci sie snajper pogarsza

                Skądże, już mi się polepszyło. Trzy tygodnie przeleżałem w szpitalu na półpaśca. Może by było krócej, ale gdy przyszedłem ze skierowaniem do szpitala, to po 7 godzinach czekania zostałem o 1 w nocy odesłany do domu. Czy to zawinił system? Nie, zawinił pewien (tak!) konował, który człowieka po przeszczepie chorego na półpaśca odesłał do domu. Potem inni lekarze zerkali na pieczątkę i podpis ciekawi, który z nich tak się popisał. No i zastanawiano się, czy nie trzeba będzie leków immunosupresyjnych odstawić.

                S.
                • marcinoit Re: Nadwykonanie 23.01.14, 15:29
                  a gdyby Cie przyjeto to by sie nie zastanawiano? jakiez to cudowne leki na polpasiec zaordynowano w tym szpitalu ?
                  zreszta mniejsza...
                  wyglada na to ze fakt przechorowania polpascia w twoim mniemaniu usprawiedliwia wypisywanie bzdetow. no coz pisz , pisz wkoncu to z siebie robisz posmiewisko .
                  • snajper55 Re: Nadwykonanie 23.01.14, 19:22
                    marcinoit napisał:

                    > a gdyby Cie przyjeto to by sie nie zastanawiano?

                    Być może nie, bo półpasiec jeszcze nie był aż tak zaawansowany.

                    > jakiez to cudowne leki na polpasiec zaordynowano w tym szpitalu ?

                    Heviran.

                    > zreszta mniejsza...
                    > wyglada na to ze fakt przechorowania polpascia w twoim mniemaniu usprawiedliwia
                    > wypisywanie bzdetow. no coz pisz , pisz wkoncu to z siebie robisz posmiewisko.

                    Bzdetów? Może dla ciebie to bzdety.

                    S.
                    • kzet69 Re: Nadwykonanie 29.01.14, 21:13
                      Snajper a jaki jest sens hospitalizacji pacjenta w immunosupresji z półpaścem, skoro tego półpaśca i tak leczysz lekami dostępnymi w lecznictwie otwartym? Żebyś w szpitalu gorszego syfa złapał? Czy spokój sumienia lekarza POZ? Hospitalizacja pacjentów w immunosupresji powinna być ostatecznością, chyba że dysponujesz oddziałem ze sterylnymi salami, śluzami i laminarnym przepływem powietrza... pzdr.
                      • snajper55 Re: Nadwykonanie 30.01.14, 15:31
                        kzet69 napisał:

                        > Snajper a jaki jest sens hospitalizacji pacjenta w immunosupresji z półpaścem,
                        > skoro tego półpaśca i tak leczysz lekami dostępnymi w lecznictwie otwartym?

                        Nie wiem, ja jestem tylko pacjentem. Wiem tylko, że 4 lekarzy było za moim pobytem w szpitalu, a tylko ten z SOR twierdził, że to nie ma sensu. A w jakim celu? Może po to, aby monitorować rozwój choroby i w odpowiednim momencie, jeśli będzie trzeba, odstawić immunosupresję? Może po to, aby mnie odizolować od otoczenia? Może po to, aby na bieżąco sterować dawkami leków (dostawałem kroplówki)?

                        S.
                • 0.9_procent Re: Nadwykonanie 31.01.14, 15:39
                  snajper55 napisał:

                  > marcinoit napisał:
                  >
                  > > oj pogarsza Ci sie snajper pogarsza
                  >
                  > Skądże, już mi się polepszyło. Trzy tygodnie przeleżałem w szpitalu na półpaśca
                  > . Może by było krócej, ale gdy przyszedłem ze skierowaniem do szpitala, to po 7
                  > godzinach czekania zostałem o 1 w nocy odesłany do domu. Czy to zawinił system
                  > ? Nie, zawinił pewien (tak!) konował, który człowieka po przeszczepie chorego n
                  > a półpaśca odesłał do domu. Potem inni lekarze zerkali na pieczątkę i podpis ci
                  > ekawi, który z nich tak się popisał. No i zastanawiano się, czy nie trzeba będz
                  > ie leków immunosupresyjnych odstawić.
                  >
                  > S.
                  ZGŁASZAM TEN POST DO USUNIĘCIA. Osoba podająca się za opiekuna forum UŻYWA BEZPODSTAWNIE OBRAŹLIWEGO OKREŚLENIA WOBEC LEKARZA. I OCZYWIŚCIE NIE WIDZI W TYM NIC NIESTOSOWNEGO. Taka "netykieta po Polsku".
            • 0.9_procent Jeszcze o stolarzu i krzesłach 27.01.14, 19:15
              snajper55 napisał:

              > Stolarz domaga się zapłaty za te, których nikt nie zamawiał i do których zrobie
              > nia nie był zmuszony przepisami.

              Naprawdę?
              ozzl.org.pl/index.php/13236-sytuacja-polskich-szpitali-w-pigulce
              W lokalnej prasie (Gazecie Krakowskiej) ukazało się doniesienie o "oblężeniu szpitala w Nowym Sączu". Liczba pacjentów jest tak duża, że chorzy muszą leżeć na korytarzu. W normalnych warunkach (np. w warunkach rynkowych) taki szpital byłby "kurą znoszącą złote jaja", dochodowy, dobrze wyposażony, z odpowiednią ilością pracowników dobrze wynagradzanych.
              Tymczasem szpital w Nowym Sączu, dla którego limity przyjęć ustala państwowy płatnik (NFZ), wyceniający także świadczenia według własnego "widzimisię", jest zadłużony i mimo widocznych braków personelu medycznego ("oblężenie szpitala przez chorych) - dyrektor zwalnia ok. 10% załogi.

              W takiej sytuacji Rzecznik praw pacjenta namawia chorych aby występowali do sądu przeciwko szpitalowi, który nie zapewnia im odpowiednich warunków leczenia, a nie przeciwko tym (np. NFZ, rząd), którzy stworzyli takie warunki, w których szpitala zmuszony jest do takich, a nie innych działań.

              Wyobraźmy sobie fabrykę samochodów, której urzędnicy narzucili limit produkcji i cenę za auto nie pokrywającą wszystkich koniecznych kosztów produkcji. Wyobraźmy sobie klientów, którzy czekają na samochód 5 lat (bo fabryka nie może więcej produkować niż przydzielony przez państwo limit), wyobraźmy sobie kiepską jakość samochodu (bo fabryka musi oszczędzać na jakości aby zmieścić się w limicie ceny) i na końcu wyobraźmy sobie państwowego urzędnika urzędu ochrony konsumenta, który o zaistniałą sytuację obwinia fabrykę samochodów i radzi niezadowolonym klientom pozywać fabrykę do sądu za zbyt długie czekanie na samochód i jego kiepską jakość.
              Trudne do wyobrażenia? Faktycznie, Takie rzeczy tylko w polskiej służbie zdrowia.
              • st.lucas Rzecznik praw pacjenta... 27.01.14, 22:57
                ktory jest urzednikiem NFZ to jawna kpina.
                Jak moze "rzecznik PRAW" byc na garnuszku ubezpieczyciela?!
                Tozto rzecznik interesow ubezpieczyciela!

                Warto byloby sie tez zastanowic, czy te prawa naprawde istnieja.
                To typowo lewackie: nazywac dobra, albo przywileje "prawami".
          • wadera3 Re: Nadwykonanie 11.01.14, 11:38
            slav_ napisał:

            > A co powinien zrobić stolarz jeśli miałby zamówienie na 50 krzeseł i obowiązek
            > zrobienia następnych na żądanie pod groźba kary nawet jeśli nikt za nie nie zap
            > łaci?

            Założyć własny, najwłaśniejszy interes i mieć w tyle, komu marzy się zmuszać innych do nadwykonań(tych krzeseł rzecz jasna)
        • aiwom2 moze je opchnac w innym miejscu 22.01.14, 20:39
          snajper55 napisał:

          > wadera3 napisała:
          >
          > > I naprawdę nie jesteś w stanie pojąc, że jeśli lekarz/przychodnia/oddział
          > szpit
          > > alny ma kontrakt na 100 zabiegów/porodów/wyrwanych zębów czy zeszytych ra
          > n, to
          > > za ten 101-szy musi sam zapłacić, czyli sfinansować go z własnej kieszeni
          > ?
          > > W imię czego?
          >
          > Jeśli stolarz ma zamówienie na 50 krzeseł, a zrobi 56, to kto mu za te 6 ma zap
          > łacić? No kto?
          >
          > S.

          moze je (sprobowac) opchnac (moze drozej) w innym miejscu
          • 0.9_procent Re: moze je opchnac w innym miejscu 22.01.14, 21:26
            aiwom2 napisała:

            > snajper55 napisał:

            > > Jeśli stolarz ma zamówienie na 50 krzeseł, a zrobi 56, to kto mu za te 6
            > ma zap
            > > łacić? No kto?
            > >
            > > S.
            >
            > moze je (sprobowac) opchnac (moze drozej) w innym miejscu

            Taaaa. Osobiste wycieczki ci przeszkadzają. To co napisać o dwóch mędrcach, którzy wzajemnie się nakręcają?
            Pogratulować porównania ze stolarzem, rzecz tylko w tym, że to nie stolarz zrobił za dużo krzeseł, a od stolarza żąda się zrobienia więcej krzeseł niż zamówiono/zapłacono. A ty masz jeszcze genialny pomysł sprzedania czegoś, co już zostało zabrane (bez zapłaty).
            Oba wasze przykłady świadczą o tym, że dyskutujecie nie mając bladego pojęcia o co chodzi - no chyba że świadomie "rżniecie głupa".
            • snajper55 Re: moze je opchnac w innym miejscu 22.01.14, 22:20
              0.9_procent napisał:

              > Pogratulować porównania ze stolarzem, rzecz tylko w tym, że to nie stolarz zrob
              > ił za dużo krzeseł, a od stolarza żąda się zrobienia więcej krzeseł niż
              > zamówiono/zapłacono.

              Za to co stolarz musi zrobić ma płacone. Ale stolarz robi ponad to, co musi i co u niego zamówiono i żąda za to kasy.

              ""Do tej pory Narodowy Fundusz Zdrowia był na tyle zamożny, żeby zapłacić za większość świadczeń wykonanych ponad plan" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Mariuszem Piekarskim Adam Twarowski, dyrektor mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. "Teraz realia finansowe są zupełnie inne. Tych środków jest zdecydowanie mniej niż było, w związku z tym Fundusz może zapłacić tylko za te świadczenia, które są wykonane w stanie zagrożenia życia lub zdrowia" - podkreśla."

              www.rmf24.pl/fakty/polska/news-szef-mazowieckiego-nfz-w-tym-roku-zaplacimy-tylko-za-nadwyko,nId,717329

              S.
              • 0.9_procent Re: moze je opchnac w innym miejscu 22.01.14, 23:00
                snajper55 napisał:

                > Za to co stolarz musi zrobić ma płacone. Ale stolarz robi ponad to, co musi i c
                > o u niego zamówiono i żąda za to kasy.
                >
                > ""Do tej pory Narodowy Fundusz Zdrowia był na tyle zamożny, żeby zapłacić za wi
                > ększość świadczeń wykonanych ponad plan" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM
                > Mariuszem Piekarskim Adam Twarowski, dyrektor mazowieckiego oddziału Narodowego
                > Funduszu Zdrowia. "Teraz realia finansowe są zupełnie inne. Tych środków jest
                > zdecydowanie mniej niż było, w związku z tym Fundusz może zapłacić tylko za te
                > świadczenia, które są wykonane w stanie zagrożenia życia lub zdrowia" - podkreś
                > la."
                Snajper. Przestań pieprzyć głupoty. Uważasz, że do SORów zgłaszają się ludzie bez "zagrożenia życia lub zdrowia"? To po co przychodzą? Pogadać se z doktorem, czy w karty zagrać? Bardzo proszę o konkretną informację jak bez zbadania pacjenta określić, czy ktoś kto zgłasza się do przychodni/szpitala jest w stanie zagrożenia zdrowia lub życia, czy też nie. I kto będzie ciągany do odpowiedzialności gdy się okaże, że odesłany pacjent następnego dnia wyląduje w szpitalu albo umrze? Bo raczej nie będzie to mądrutki dyrektor mazowieckiego oddziału NFZ. Kogo - snajper - odesłać bez zbadania po wyczerpaniu kontraktu?
                A, przecież. Nie pamiętam by było cię stać na rzeczową odpowiedź. Powtarzanie sloganów jest znacznie łatwiejsze.
                  • 0.9_procent Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 11:18
                    snajper55 napisał:

                    > Skoro tak uważasz, to szkoda mojego czasu na odpowiadanie.

                    Jak było do przewidzenia zapytany o konkrety chowasz głowę w piasek.

                    Jednak całkiem niedawno narzekałeś na konowała, który odmówił ci przyjęcia.
                    Otóż snajperku trzy tygodnie temu był grudzień. Więc nie trafiłeś na konowała, tylko na lekarza stosującego się do rad pewnego dyrektora, które byłeś uprzejmy zacytować. Bo widzisz snajperku półpasiec z zasady NIE JEST stanem zagrożenia zdrowia i życia, a w wykazanych procedurach nie będzie informacji i stosowaniu leków. Więc podwładni pana dyrektora odmówią zapłaty za twoje leczenie. A ty zamiast pochwalić pana doktora, wyzywasz go od konowałów. Natomiast jakoś nie masz pretensji do tych którzy cię przyjęli i narazili szpital na straty finansowe z powodu nadwykonania. Chociaż właściwie pretensje masz: "Różnica wydaje się być taka, że niektóre szpitale nie liczą się z limitami bo dla nich każdy przypadek jest zagrożeniem życia lub zdrowia, a NFZ uznaje tylko część przypadków za takie." A jak duża jest różnica między wskazaniami lekarskimi, a "wskazaniami wg NFZ" widać wyraźnie w ustawie refundacyjnej, której tak zaciekle broniłeś.
                • osmanthus Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 12:40
                  0.9_procent napisał:

                  Snajper. Przestań pieprzyć głupoty. Uważasz, że do SORów zgłaszają się ludzie bez "zagrożenia życia lub zdrowia"?

                  Alez oczywiste jest, ze takie osoby sie zglaszaja. Wszedzie. Nie tylko w Polsce.

                  I dlatego w moim miescie (367 tys. mieszkancow) wladze zdecydowaly sie otworzyc obok ER medyczne Walk-in Center czynne do 23.00).
                  health.act.gov.au/health-services/a-z-health-information/after-hours
                  Australian hospital statistics 2011–12 Emergency department care
                  Revised edition December 2012

                  In 2011–12:
                   there were more than 6.5million presentations to public hospital emergency departments
                   72%ofpatients received treatment within an appropriate time for their urgency (triage) category
                   almost two-thirds of patients stayed in the emergency department for 4 hours or less, and 90% had left within 8 hours and 30 minutes.


                  Selected potentially avoidable GP-type presentations to emergency
                  departments

                  Potentially avoidable GP-type presentations to emergency departments indicate the number of attendances at public hospital emergency departments that potentially could have been avoided through the provision of appropriate non-hospital services in the community. This is a NHA performance indicator in the outcome area of ‘primary and community health’ (COAG Reform Council 2012); it is not an indicator of hospital performance.
                  Information on the number of potentially avoidable GP-type presentations is reported by the state or territory of residence of the patient, hospital peer group, Indigenous status, and the remoteness and socioeconomic status of the patient’s area of usual residence.
                  Potentially avoidable GP-type presentations are defined as presentations to public hospital emergency departments in Principal referral and specialist women’s and children’s hospitals and Large hospitals with a type of visit of Emergency presentation where the patient:
                   was allocated a triage category of 4 or 5
                   did not arrive by ambulance or by police or correctional vehicle
                   was not admitted to the hospital, was not referred to another hospital, and did not die (did not have an episode end status of Admitted to this hospital, Non-admitted patient emergency department service episode completed - referred to another hospital for admission or Died in emergency department as a non-admitted patient).

                  For 2011–12, potentially avoidable GP-type presentations accounted for about 38% of all presentations to emergency departments in Principal referral and specialist women’s and children’s hospitals and Large hospitals (Table 2.7).
                  As these data are limited to those public hospitals, most of the data relate to hospitals within major cities.

                  In general, the proportion of presentations to emergency departments that may have been potentially avoidable was higher for Large hospitals (48%) than for Principal referral and specialist women’s and children’s hospitals (36%).

                  www.aihw.gov.au/WorkArea/DownloadAsset.aspx?id=10737423039
                  BTW, czy wasze MZ wydaje systematycznie podobne sprawozdania dot. uslug medycznych?
                  • 0.9_procent Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 13:10
                    Piszesz o problemie, który jest znany na całym świecie. Do SORów zgłaszają się pacjenci, którzy powinni być zaopatrzeni w poradniach. Zgoda. Ale to nie znaczy, że nie można u nich mówić o braku zagrożenia zdrowia. W ICH MNIEMANIU zagrożenie jak najbardziej istnieje. Przecież "pręga do serca" - moje ulubione przypadki z 3-4 w nocy "jak już dojdzie do serca to się umiera" - więc zagrożenie życia jest jak najbardziej realne. Przynajmniej dla pacjenta, bo inaczej by z pręgą poczekał do rana. To, że zagrożenia życia nie ma dowiaduje się już w trakcie wizyty. Jednak jeśli pacjent nie będzie przyjęty to nawet jak wpadnie pod samochód to i tak winnym jego śmierci będzie lekarz który go odesłał. Był u lekarza, konował go odesłał I UMARŁ. Jakiekolwiek tłumaczenia nie będą miały sensu.
              • slav_ Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 01:06
                > Za to co stolarz musi zrobić ma płacone. Ale stolarz robi ponad to, co musi i c
                > o u niego zamówiono i żąda za to kasy.

                Zanim zaczniesz cytować kłamstwa dyrektorów nfz dla gawiedzi sprawdź JAK nfz płaci za procedury.

                Otóż nfz ŻĄDA od szpitali "ciągłości realizacji umowy" czyli szpital NIE MOŻE odmawiać przyjmowania pacjentów bo "ma kontrakt" i "ma obowiązek realizować" (inaczej ma kare finansową czyli... zabranie części kontraktu co stanowi zysk nfz).

                Za zrealizowane procedury po miesiącu nfz płaci 1/12 kontraktu (jeśli wykonanie jest równe lub większe niż 1/12 wartości kontraktu) lub tyle ile wykonano jeśli szpital "nie wyrobił" (nfz nigdy nie płaci miesięcznie więcej niż 1/12 kwoty kontraktu bez względu na wykonanie i rodzaj procedur).

                Po roku jest rozliczenie i nfz rozlicza NAJPIERW procedury "ratujące życie" (bez względu na to kiedy były wykonane) a dopiero POTEM inne. W ten sposób nfz "najpierw" zapłaci za procedurę "ratującą życie" wykonaną w grudniu a dopiero "potem" za procedurę planową wykonaną np. w marcu mimo ze w marcu ta procedura wcale nie była "nadwykonaniem" (tym nadwykonaniem stała się po rozliczeniu rocznym bo "zapłacono " za te obowiązkowe ratujące życie i zabrakło pieniedzy na pozostałe.

                Dzięki temu nfz wywiązuje się bez trudu z zapłaty za procedury ratujące życie a "nadróbki" dotyczą procedur za które nie ma obowiązku płacić oraz zawsze z gębą pełna frazesów i kłamstw może oskarżać szpitale o niewłaściwą realizację kontraktów co ciemny lud jak widzę chętnie łyka.
                • snajper55 Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 02:24
                  slav_ napisał:

                  > Zanim zaczniesz cytować kłamstwa dyrektorów nfz dla gawiedzi sprawdź JAK nfz pł
                  > aci za procedury.
                  >
                  > Otóż nfz ŻĄDA od szpitali "ciągłości realizacji umowy" czyli szpital NIE MOŻE o
                  > dmawiać przyjmowania pacjentów bo "ma kontrakt" i "ma obowiązek realizować" (in
                  > aczej ma kare finansową czyli... zabranie części kontraktu co stanowi zysk nfz).

                  Jak nie może odmawiać, skoro odmawia? Albo zapisuje na odległe terminy.

                  > Za zrealizowane procedury po miesiącu nfz płaci 1/12 kontraktu (jeśli wykonanie
                  > jest równe lub większe niż 1/12 wartości kontraktu) lub tyle ile wykonano jeśl
                  > i szpital "nie wyrobił" (nfz nigdy nie płaci miesięcznie więcej niż 1/12 kwoty
                  > kontraktu bez względu na wykonanie i rodzaj procedur).

                  Czyli po 12 miesiącach cała kasa za kontrakt jest wypłacona.

                  > Po roku jest rozliczenie i nfz rozlicza NAJPIERW procedury "ratujące życie" (be
                  > z względu na to kiedy były wykonane) a dopiero POTEM inne. W ten sposób nfz "na
                  > jpierw" zapłaci za procedurę "ratującą życie" wykonaną w grudniu a dopiero "pot
                  > em" za procedurę planową wykonaną np. w marcu mimo ze w marcu ta procedura wcal
                  > e nie była "nadwykonaniem" (tym nadwykonaniem stała się po rozliczeniu rocznym
                  > bo "zapłacono " za te obowiązkowe ratujące życie i zabrakło pieniedzy na pozost
                  > ałe.

                  Za procedurę wykonaną w marcu, jak pisałeś, zapłacił w kwietniu.

                  > Dzięki temu nfz wywiązuje się bez trudu z zapłaty za procedury ratujące życie a
                  > "nadróbki" dotyczą procedur za które nie ma obowiązku płacić oraz zawsze z gęb
                  > ą pełna frazesów i kłamstw może oskarżać szpitale o niewłaściwą realizację kont
                  > raktów co ciemny lud jak widzę chętnie łyka.

                  Różnica wydaje się być taka, że niektóre szpitale nie liczą się z limitami bo dla nich każdy przypadek jest zagrożeniem życia ub zdrowia, a NFZ uznaje tylko część przypadków za takie. W takiej sytuacji spór rozstrzyga sąd. Jak czytałem, zwykle znajdując złoty środek między jedną i drugą stroną.

                  S.
                  • slav_ Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 11:28
                    > Jak nie może odmawiać, skoro odmawia? Albo zapisuje na odległe terminy.

                    Zapisanie na odległy termin to dla nfz nie odmowa. Jednak dla wielu pacjentów odległy termin to w praktyce nie ryzyko tylko gwarancja istotnego pogorszenia stanu zdrowia a to już podlega pod sankcję KARNĄ i cywilną (Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej).

                    > Za procedurę wykonaną w marcu, jak pisałeś, zapłacił w kwietniu.

                    Nie. Zapłacił kolejną 1/12 kontraktu. Czy zapłacił za tę konkretną procedurę czy tez jest ona "nadróbka" okaże się w grudniu.

                    > Różnica wydaje się być taka, że niektóre szpitale nie liczą się z limitami bo d
                    > la nich każdy przypadek jest zagrożeniem życia ub zdrowia

                    Szpitale radzą sobie z tym coraz "lepiej".
                    "Najgorzej" radzą sobie szpitale mające ostre dyżury czy SOR-y którym karetki po prostu przywożą pacjentów których trudno "ustawić w kolejce" w poradni i dać termin za rok. Ale i to się "poprawia". Tylko jakoś pacjenci maja pretensje a jak się komuś umrze to prokuratora na szpital a nie na nfz nasyłają. Ale dyscyplina finansowa i trzymanie się kontraktu "poprawia się", widzę to na co dzień.
                    Umiejętność "spławienia" pacjenta zwłaszcza "drogiego" i skłonienia go by wybrał leczenie w innym ośrodku jest konsekwentnie wpajana lekarzom przez ich pracodawców i przełożonych tak że problem "nadróbek" będzie malał w najprostszy sposób - dzięki nie leczeniu pacjentów.
                    • barabara6 krzesła zabiegowe i zwykłe 25.01.14, 20:48
                      a oto nowy sposób NFZ na uzdrowienie SZ

                      Od nowego roku w poradniach porady dziela się na "zabiegowe" i "niezabiegowe". Zwykle kontrakty są podzielone pół na pół. Nie wyrobisz porad "zabiegowych" - nie dostaniesz pieniędzy. Przekroczysz porady "niezabiegowe" - dostaniesz tylko połowę kontraktu. O tym, czy porada będzie "zabiegowa" czy też "niezabiegowa" - zdecydujesz dopiero, gdy zbadasz pacjenta.

                      G E N I A L N E

          • slav_ Re: moze je opchnac w innym miejscu 23.01.14, 01:11
            > moze je (sprobowac) opchnac (moze drozej) w innym miejscu

            Ale stolarz nie robi krzeseł "do magazynu" tylko to zrobione i nie zapłacone krzesło ktoś dostaje i zabiera.

            Poza tym stolarzowi NIE WOLNO (pod groźbą ścigania przez prokuratora i KK) oferować tych krzeseł na wolnym rynku ani brać za nich pieniędzy.
        • wadera3 Re: Nadwykonanie 22.01.14, 14:56
          A oprócz chamstwa potrafisz cos jeszcze?
          Wiesz, nawet gowniana pielęgniarka, musi dać dzieciom jeść, choćby sama żywiła się ideałami a na deser jadała powołanie.
      • kzet69 Re: Suma wszystkich zabiegów refundowanych 30.01.14, 13:58
        Marynarzu, przecież ty nie jesteś tak durny jak twoje wpisy na SZ, zdarzało ci się i to całkiem często na FK pisać z sensem, więc czemu tu robisz z siebie dyżurnego durnia? No chyba że dopadła cię jakaś choroba, która dla NFZ jest nadwykonaniem... o przepraszam oszustwem... lekarzy... spuść z tego durnego tonu bo ci żyłka pęknie... pzdr.
        • mariner4 I takich idiotów przyjmują na AM? 30.01.14, 14:07
          Może Ty nie masz głowy do matematyki?
          A jak ma być? np 100 tys wyrostków, a NFZ ma płacić za 500 tys? Jak sobie szpitale zawinszują?
          Liczba przypadków w skali kraju jest z grubsza znana i skończona.
          (liczby zmyślone) Globalnie tak powinno być jak piszę.
          M.
          • kzet69 Re: I takich idiotów przyjmują na AM? 30.01.14, 14:29
            Powyżej ci opisano jak NFZ generuje niepłatne nadwykonania, wrzucając stany zagrożenia życia do planu, a te planowe wykazując jako niepłatne nadwykonania, ale ty mając uszka i oczka zatkane wazelina dla Bartka A. i jego wesołej ferajny, nawet nie raczyłeś przeczytać ze zrozumieniem. Ponadto NFZ nie wyznacza limitów na podstawie statystyki tylko na podstawie arytmetyki... przycinania kołderki co już i tak od dawna jest za krótka....
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15355201,Miazdzacy_dla_Polski_raport_ECSR__czas_oczekiwania.html
            • mariner4 Upieram się przy tym, że suma wykonan 30.01.14, 14:33
              w skali kraju powinna, nawet w przybliżeniu odpowiadać statystykom zachorowalności.
              Jeżeli znacząco odbiega, to znaczy, że mamy do czynienia ze szwindlem. Tak jak to, że czasem suma etatów medyka na dobę przekracza jej długość.
              Tymczasem studentka medycyny, która doniosła na ściągających kolegów spotkała się z ostracyzmem. Ty też ściągałeś? Pytam jako pacjent.
              M.
              • kzet69 Re: Upieram się przy tym, że suma wykonan 30.01.14, 14:39
                Nigdy nie umiałem ściągać... a co do meritum całe zarządzanie ochroną zdrowia przez NFZ jest jednym wielkim szwindlem ukrywajacym niedobory kasy, jeden Religa chciał stworzyć koszyk gwarantowanych świadczeń zdrwotnych i zamilkł jak mu wyszło że rocznie brak 40 mld...
                    • mariner4 Pisałem o szwindlu: 30.01.14, 17:55
                      1. Wielu etatów, których suma dziennej normy pracy przekracza dobę.
                      w związku z tym protesty przeciwko rejestracji wyjść i wejść do szpitali.
                      2. Naciąganie NFZ na zapłatę za zabiegi których nie było.
                      Na przykład: Moja żona po jakimś czasie zauważyła dopiero, że czas pobytu w szpitalu był o
                      3 dni dłuższy na wypisie, niż w istocie.

                      I jeszcze przeczytałbym na tym forum, dlaczego studenta medycyny za doniesienie na ściągających kolegów spotyka sie teraz z ostracyzmem. Te doopki niedouczone potem zabijają pacjentów.
                      I niech lekarze nie rżną Judymów. Teraz to są dorobkiewicze. Pavulon choremu za parę nędznych groszy. Jasne, że nie wszyscy. Ale lekarze będą opluwani tak długo, póki wzajemnie będą się kryć. Ta studentka budzi jednak pewne nadzieje.
                      M.
                      • slav_ Re: Pisałem o szwindlu: 30.01.14, 18:24
                        > 1. Wielu etatów, których suma dziennej normy pracy przekracza dobę.
                        > w związku z tym protesty przeciwko rejestracji wyjść i wejść do szpitali.

                        1. Jaki to ma związek z nadwykonaniami i statystyką zachorowalności?
                        2. rejestracja wyjść powodu że lekarze (etatowi) idą do czytnika a następnie... wracają na oddział by skończyć pracę. Przekraczanie czasu (rejestrowane w systemie) powoduje histeryczne reakcji kadr i "dywanik" bo trzęsą d przez kontrolą czasu pracy który jest drobiazgowo rozliczany a karany nie jest pracownik tylko służby pracownicze i pod żadnym pozorem nie można zostać dużej, oczywiście wcześniejsze wyjście skutkuje potrąceniem z pensji; efekt jest taki że "spadają" zabiegi bo np. pielęgniarka która jest na etacie MUSI wyjść z pracy więc nie można zacząć kolejnego zabiegu bo by ten czas przekroczyła
                        3. nie dotyczy "kontraktowców" - w tym wypadku ma być wykonana praca w określonym zakresie np. zoperuję za godzinę - idę do domu po godzinie, operuję 6 godzin idę do domu po 6 h)

                        > I niech lekarze nie rżną Judymów. Teraz to są dorobkiewicze.

                        A którzy to lekarz "rżną Judymów" i cóż to znaczy?

                        ZAWÓD lekarza uprawia się - jak każdy inny zawód W CELACH ZAROBKOWYCH.
                        Jak w KAŻDYM zawodzie osoba go wykonująca dąży do maksymalizacji zarobków co jest rzeczą normalną.
                        • mariner4 Pacjentka podczas po prodzie poskarżyła się na 30.01.14, 19:12
                          lekarzy. Podczas kolejnego lekarz na którego się poskarżyła zapytał drwiąco, nawiązując do skargi: "I co ja mam z panią teraz zrobić?" Uciekła. Było to tym w TVP Info.
                          Nie twierdzę, ze wszyscy tacy są. Ja mam akurat dobre wspomnienia ze szpitala. Ale tam ordynator trzymał dyscyplinę. Problem w tymm że w obecnym systemie środowisko nie ma zdolności samooczyszczania. I dlatego jest współwinne patologiom.
                          Zakaz mówienia o błędach kolegów jest niczym Omerta.
                          Lepiej ukryć przyczyna śmierci, niż się narazić środowisku. Dlatego mamy moralne prawo Was gnębić. Do skutku.
                          Jakie wyjście? Nie wiem. Gdyby jednak moje dzieci umarły w takich okolicznościach, to pan Ordynator nie pożyłby długo.....
                          M.
                          • slav_ Re: Pacjentka podczas po prodzie poskarżyła się n 30.01.14, 20:13
                            > wiązując do skargi: "I co ja mam z panią teraz zrobić?" Uciekła. Było to tym w
                            > TVP Info.

                            Sytuacja jest klarowna - pacjentka nie powinna się zwracać o leczenie do lekarza na którego złożyła skargę bo to dość absurdalne.
                            A z drugiej strony lekarz powinien odmówić leczenia pacjentki która na niego złożyła skargę - podstawa leczenia jest wzajemne zaufanie lekarz i pacjenta a w takiej sytuacji go brak.

                            >w obecnym systemie środowisko nie ma zdolności samooczyszczania.

                            żadne środowisko nie ma zdolności do samooczyszczania

                            >I dlatego jest współwinne patologiom.

                            wygodna bzdura pozwalająca oskarżać całą grupę zawodową bez konieczności precyzowania oskarżeń

                            >Dlatego mamy moralne prawo Was gnębić. Do skutku.
                            Gdyby jednak moje dzieci umarły w takich okolicznościa
                            > ch, to pan Ordynator nie pożyłby długo.....

                            Lekarze są jedyna grupa zawodową wobec której w Polsce in gremio są formułowane nawoływania do linczu, fizycznej agresji do mordowania włącznie.
                                  • 0.9_procent Re: A jak to był jedyny szpital w okolicy? 31.01.14, 16:35
                                    mariner4 napisał:

                                    > A jak to był jedyny szpital w okolicy?
                                    A ona rodziła na Syberii, czy musiała do szpitala piechotą dojść?

                                    > A ponadto nie jest on własnością tego sukinsyna.
                                    Pomijając już to, że snajper powinien twoją wypowiedź wykasować - sukinsyn jest określeniem obraźliwym i wulgarnym - to co ma ewentualna własność do zachowania lekarza?
                                    Sugerujesz, że w prywatnym gabinecie mógłby ja kopnąć w d. i powiedzieć, żeby spier.dalała? Bo tak mniej więcej zachowałby się każdy fachowiec, którego by najpierw oskarżano, a później proszono o pomoc.

                                    > Przykład z mechanikiem jest chybiony. Mechanik to prywatna firma i nie wyciąga
                                    > łapy do budżetu.
                                    Indywidualna specjalistyczna praktyka lekarska to także prywatna firma. Zwracam uwagę, że nie o formę własności, a o relację usługodawca/usługobiorca tu chodzi. Żeby nie było wątpliwości - nomenklatura żywcem wzięta z NFZtu.
                                    • mariner4 W prywatnym gabinecie możesz 31.01.14, 18:18
                                      zszargać swoją opinie. W publicznym szpitalu? A kto się tym przejmuje.
                                      Ja stałem po stronie lekarzy, jak zarabiali psie pieniądze. I nie tyko lekarze. Mój kolega rektor Szkoły Morskiej zarabiał tyle co jego palacz CO.
                                      Teraz jest znacznie lepiej. Tak jak na Zachodzie będzie jak PKB będzie takie same.
                                      Liczy wyjeżdżających lekarzy są mocno przesadzone. Z taką znajomością języków jak przeciętna? To jest mniej niż 10%
                                      Problem jest, ale oczekiwanie, że będziecie enklawą dobrobytu w Polsce jest niemoralne.
                                      No i sprawa banalna do zrozumienia. Wybitny powinien zarabiać wybitnie, przeciętny, przeciętnie, a słaby słabo.
                                      Jakiś odsetek bezrobocia też by się Wam przydał. Dla higieny.
                                      M.
                                      • 0.9_procent Re: W prywatnym gabinecie możesz 31.01.14, 19:57
                                        mariner4 napisał:

                                        > zszargać swoją opinie. W publicznym szpitalu?
                                        Nie wydaje mi się, by szacunek do samego siebie miał zależeć od miejsca pracy.

                                        A kto się tym przejmuje.
                                        > Ja stałem po stronie lekarzy, jak zarabiali psie pieniądze. I nie tyko lekarze.
                                        Mnie nie chodzi o to, by ktoś stał "po mojej stronie". Dla mnie wystarczająca jest próba zrozumienia argumentów i obiektywne spojrzenie. Nie zamierzam bronić czegoś co jest złe, bo to należy potępić. Ale zaślepienie zwykle nie prowadzi do niczego dobrego.

                                        > Mój kolega rektor Szkoły Morskiej zarabiał tyle co jego palacz CO.
                                        Też już było na forum. Stawki lekarzy odpowiadały stawkom "tragarzy i pomocniczych pracowników transportu" - nomenklatura GUS.
                                        O micie kilofa i łopaty pisałem wielokrotnie. Inteligencik pracujący głową "nic nie robi".

                                        > Teraz jest znacznie lepiej. Tak jak na Zachodzie będzie jak PKB będzie takie sa
                                        > me.
                                        Mnie nie chodzi o stawki takie jak na zachodzie. Mnie chodzi o relacje takie jak na zachodzie. Bo wbrew pozorom do takich relacji daleko.

                                        > Liczy wyjeżdżających lekarzy są mocno przesadzone. Z taką znajomością języków j
                                        > ak przeciętna? To jest mniej niż 10%
                                        Większość nie wyjechała - to pewne. Ale to nie zmienia dwóch rzeczy.
                                        1. 2,2 lekarza na 1000 pacjentów - jak nigdzie w Europie.
                                        2. Średniej wieku lekarzy. Nie podam wartości liczbowych ale jest przerażająca. Ci ludzie oczywiście nie wyjadą, oni umrą i to niebawem. Jak myślisz dlaczego proces prowadzenia dokumentacji w formie elektronicznej jest tak ślamazarnie wdrażany? Lekarze emeryci nie będą się uczyć obsługi komputera, oni zwyczajnie zrezygnują z pracy.

                                        > Problem jest, ale oczekiwanie, że będziecie enklawą dobrobytu w Polsce jest nie
                                        > moralne.
                                        Niemoralne jest pisanie o enklawie dobrobytu w sytuacji, w której wielu lekarzy pracuje za pensję 3000-3500 złotych a czasami mniej. Piszę o pensji podstawowej na etacie. I nie traktuj tego jako żart.

                                        > No i sprawa banalna do zrozumienia. Wybitny powinien zarabiać wybitnie, przecię
                                        > tny, przeciętnie, a słaby słabo.
                                        > Jakiś odsetek bezrobocia też by się Wam przydał. Dla higieny.
                                        Równie banalna sprawą jest to, że cena zależy od podaży. Lekarzy jest mało, będzie jeszcze mniej. Więc siłą rzeczy ich stawki pójdą w górę, bo konkurujące ze sobą podmioty będą się w końcu licytować z ofertami. A wśród lekarzy coraz mniej jest tych, którzy siłą przyzwyczajenia będą tkwili w jednym miejscu pracy za każde pieniądze, coraz więcej jest takich, którzy zmienią pracodawcę na tego, który zaproponuje lepsze warunki. A pisanie o bezrobociu przy drastycznym braku lekarzy jest naiwnością.
                                        • 0.9_procent Re: W prywatnym gabinecie możesz 01.02.14, 10:58
                                          0.9_procent napisał:

                                          > 2. Średniej wieku lekarzy. Nie podam wartości liczbowych ale jest przerażająca.
                                          > Ci ludzie oczywiście nie wyjadą, oni umrą i to niebawem. Jak myślisz dlaczego
                                          > proces prowadzenia dokumentacji w formie elektronicznej jest tak ślamazarnie wd
                                          > rażany? Lekarze emeryci nie będą się uczyć obsługi komputera, oni zwyczajnie zr
                                          > ezygnują z pracy.

                                          No to mamy coś na potwierdzenie moich słów.
                                          "Ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia z 2011 roku zakłada powszechne uruchomienie elektronicznej dokumentacji medycznej 1 sierpnia. Termin okazał się nierealny.
                                          Ministerstwo Zdrowia postanowiło znowelizować ustawę i wprowadzać system etapami w latach 2016-17."
                                          6 lat na wprowadzenie cyfryzacji? Coś długo, choć obawiam się, że 2016-17 rok okaże się być równie nierealny jak 1 sierpnia.
                                          Poczekamy, zobaczymy. osobiście znam miejsce pracy, w którym po wprowadzeniu komputerów stary doktor powiedział, że ma to gdzieś i odchodzi.
                                          • mariner4 Moim udziałem było 01.02.14, 11:46
                                            stałe podnoszenie kwalifikacji. IMO wprowadza np nowe urządzenie. Potrzebny jest certyfikat znajomości obsługi i zastosowania. Zwykle kilkudniowy kurs. Koszt? Kilkaset PLN. Nie ma paperu? Nie ma pracy. Nikt nie zatrudni. Bo może przyjść inspekcja, która uzna że zalogoa nie ma kwalifikacji i statek jest zatrzymany do czasu sprowadzenia człowieka z odpowiednim papierem.
                                            O jakimś zwrocie kosztów szkolenia mowy nie ma. To jest dopiero wolny zawód. W skali całego świata. Bandery narodowy odchodzą w siną dal. Zabiły je związki zawodowe. Pod dogodnymi, mogę pracować gdzie chcę.
                                            M.
                                            • 0.9_procent Re: Moim udziałem było 01.02.14, 13:20
                                              Naprawdę sądzisz, że 70-kilku letni lekarz będzie się uczył obsługi komputera żeby zachować pracę? W szpitalu dokumentację może prowadzić sekretarka pod dyktando lekarza, ale w poradni?
                                              Bo wiesz, 1/4 chirurgów jest w wieku emerytalnym. A wykształcenie naprawdę samodzielnego chirurga to co najmniej 15 lat.

                                              BTW Kurs dla lekarzy za kilkaset złotych to nie jest drogi kurs. Drogie to wielokrotność kilkuset złotych.
                                              • mariner4 Komputery są w użyciu 01.02.14, 14:09
                                                jakieś 30 lat. Ten lekarz miał tyle czasu, żeby opanować niezbędne minimum. Teraz jest za późno. Miał wtedy 40 lat. Za lenistwo trzeba płacić.
                                                Ja znam mechaników okrętowych, którzy zrezygnowali, bo sobie z automatyką siłowni i komputerami nie dali rady.
                                                M.
                                                • 0.9_procent Re: Komputery są w użyciu 01.02.14, 14:39
                                                  mariner4 napisał:

                                                  > jakieś 30 lat.
                                                  Tym bardziej dziwi, że ustawę z 2011 r uda się wprowadzić DOPIERO w 2016-17 roku. O ile sie uda.

                                                  > Ten lekarz miał tyle czasu, żeby opanować niezbędne minimum. Ter
                                                  > az jest za późno. Miał wtedy 40 lat.
                                                  Ten lekarz nie musiał się interesować komputerami. Wielu 70 latków nie ma pojęcia o korzystaniu z komputera i bez tego egzystują. Więc wyluzuj.

                                                  > Za lenistwo trzeba płacić.
                                                  Co takiego??? Ten lekarz od 10 lat ma uprawnienia emerytalne I PRACUJE. A ty piszesz o lenistwie??? Weź się prześpij, bo chyba mocno noc zarwałeś.
                                                  Pracodawca tego lekarza Bogu dziękuje, że on jeszcze pracuje, bo nie będzie go miał kim zastąpić.
                                                  Jak pisałem 25 procent czynnych zawodowo chirurgów to emeryci. Wskaż mi drugą grupę zawodową w której co czwarty pracujący to emeryt. Aaaa, wiem. Ochroniarze - tam są sami emeryci i renciści. Innych nie przyjmują - szkoda kasy na ZUS.

                                                  > Ja znam mechaników okrętowych, którzy zrezygnowali, bo sobie z automatyką siłow
                                                  > ni i komputerami nie dali rady.
                                                  I pewnie też byli w wieku emerytalnym. He, he.
                                                  • slav_ Re: Pracuje się z wielu motywów. 01.02.14, 19:40
                                                    >swoje, przyjadą zarabiać z Ukrainy,

                                                    Poteoretyzujmy.
                                                    No właśnie. Zarabiać. Przyjadą z powodu kasy a nie etyki. Tylko po co?
                                                    Najpierw Polska musiałaby lepiej płacić. Im tez trzeba by raczej płacić i to tyle by pokryć koszt emigracji,mieszkania rodzina? kształcenie? nauk języka? Wątpię.
                                                    Jak emigrować to lepiej już angielski/niemiecki i do cywilizacji.
                                                  • jola.iza1 Re: Pracuje się z wielu motywów. 01.02.14, 21:05
                                                    lav_ napisał:

                                                    > >swoje, przyjadą zarabiać z Ukrainy,
                                                    >
                                                    > Poteoretyzujmy.
                                                    > No właśnie. Zarabiać. Przyjadą z powodu kasy a nie etyki. Tylko po co?
                                                    > Najpierw Polska musiałaby lepiej płacić. Im tez trzeba by raczej płacić i to ty
                                                    > le by pokryć koszt emigracji,mieszkania rodzina? kształcenie? nauk języka? Wątp
                                                    > ię.
                                                    > Jak emigrować to lepiej już angielski/niemiecki i do cywilizacji.
                                                    Panu cUUś się jednak pozajączkowało ,przyjdą tak normalnie, za pracą, niekoniecznie za "kasą".
                                                    A to co napisałeś znaczy, że guzik wiesz, a powinieneś. Dowiedz się zatem, że na najlepsze kontrakty przyjadą lekarze z Rosji , potem z Mołdawii, Kazachstanu, wcześniej z Bułgarii , mnie to rybka, już dawno nie cenię środowiska, nie mam zaufania do polskiej służby zdrowia. Całe szczęście, że wierzę, ufam kilku lekarzom.
                                                  • jola.iza1 Re: Pracuje się z wielu motywów. 01.02.14, 20:35
                                                    Obyś się nie zdziwił, a wiesz, tak całkiem przypadkiem, ilu obywateli ukraińskich ma możliwość na stałe mieszkać, pracować , tu i teraz? Nie wiesz, ale zacznij się bać, tamci lekarze etykę mają zakodowaną, wam bozia i solidarność pozwoliła zapomnieć, a szkoda.
                                            • slav_ Re: Moim udziałem było 01.02.14, 14:13
                                              >stałe podnoszenie kwalifikacji. IMO wprowadza np nowe urządzenie.

                                              Jest prowadzane nowe urządzenie. To problem lekarza by go umiał obsłużyć. Lepsze firmy szkolą te tańsze (czyli wygrywające przetargi) róznie
                                              Jak go źle obsłuży i pacjentowi zaszkodzi to jego problem.
                                              Jest wprowadzany program komputerowy - zakłada się że lekarz wyssał z mlekiem metki umiejętność obsługi „jakby co to pytajcie się informatyków”.

                                              >Potrzebny jest certyfikat znajomości obsługi i zastosowania.

                                              Certyfikaty „formalne” ochrona radiologiczna, bhp itp. - kurs, płaci lekarz, żadnego zwrotu kosztów.
                                              Bardzo pilnowane są certyfikaty chroniące pracodawcę (szkolenie bhp, radiologiczna, urządzenia z polem elektromagnetycznym, itp.).
                                              • mariner4 Od ukonczenia nauki 01.02.14, 16:38
                                                U mnie to jest przepaść technologiczna. Jak wszędzie. Musiałem tego się nauczyć i koniec.
                                                Odrębnym zagadnieniem jest sposób wprowadzania komputeryzacji na przykład w SZ, administracji itp.
                                                M.


                                      • slav_ Re: W prywatnym gabinecie możesz 31.01.14, 21:04
                                        > Jakiś odsetek bezrobocia też by się Wam przydał. Dla higieny.

                                        Jak widać jesteśmy baaaardzo bogatym społeczeństwem skoro oczekujesz kształcenia lekarzy by ich wysłać na bezrobocie. Stać nas.

                                        Ale dla "pocieszenia" powiem ci że kształcimy bezrobotnych lekarzy. Sam znam takich.
                                        "Pracują" dopóki są stażu/wolontariacie tylko potem nie mogą znaleźć stałej pracy mimo że tam gdzie robili staż aż piszczy z braku lekarzy - nie ma pieniędzy by ich zatrudnić.
                                        Biorąc pod uwagę poziom finansowania opieki zdrowotnej w Polsce jest nadal ZA DUŻO LEKARZY (!).

                                        Co więcej - władza publiczna wcale nie ma interesu by te statystyki poprawiać - więcej lekarzy to łatwiejszy dostęp do leczenia a za to trzeba płacić. Nie zapominajmy że pacjent NIE LECZONY (!) to oszczędność dla systemu (nie trzeba płacić lekarzowi, za badania, za leki itp).

                                        Posty śmiech mnie ogarnął dzisiaj gdy Balicki mówił o zawieszeniu ilości miejsc na medycynie. Po co kształcić lekarzy których potem nikt nie zatrudni bo nie ma pieniędzy by zapłacić za ich pracę?

                                        Młode pokolenie języki zna dobrze. Uczą się pilnie.
                                        Ale faktycznie - więcej w najbliższym czasie umrze niż wyjedzie.
                                        • mariner4 To bezrobocie o którym piszę [powinnoi słuzyć 01.02.14, 08:55
                                          eliminowaniu złych lekarzy. Nie ma innego sposobu jak zagrożenie utrata pracy.
                                          Ja pracowałem latami na warunkach kontraktowych o czasie określonym. Nas przykład 5 miesięcy. W mojej pensji była płaca podstawowa, 1005 dodatku za ponadnormatywny czas pracy i 15 dni urlopu za miesiąc pracy. 2 pierwsze składniki do wypłaty na koniec miesiąca, trzeci skumulowany na koniec kontraktu. To gwarancja armatora, na dotrzymanie warunków kontraktu. I do domu. Firma mogła wezwać po urlopie, lub nie. Bez podania powodu. Jak ktoś źle pracował, to po prostu nie było już pracy. Wiesz jak to dyscyplinuje? Jak ktoś spełniał oczekiwania po urlopie dostawał zwykle nowy statek. Możne było pracować w tej samej firmie latami. Jak ktoś miał w książeczce żeglarskie wpisy o zatrudnieniu u wielu armatorów, to już był podejrzany. Nie potrzebne były CV.
                                          Kiedyś marynarz pił w pracy.Odesłałem go do domu. Z urlopowych pieniędzy w depozycie firmy opłacono koszy repatriacji i sprowadzenia zastępstwa.
                                          To jest praca kontraktowa, a nie jakaś umowa bezterminowa.
                                          M.
                                          • 0.9_procent Re: To bezrobocie o którym piszę [powinnoi słuzyć 01.02.14, 09:46
                                            Kontrakt bezterminowy? Skąd ty taką rewelację wytrzasnąłeś? Ja mam kontrakt na rok, odnawiany co roku. Jak firma nie przedstawi mi kolejnej umowy to jestem wolny i mogę szukać innej pracy. Urlopu nie mam - nie pracuję, nie zarabiam i tyle. Podobnie z chorobowym.
                                            To co napisałeś świadczy o tym jak małą masz wiedzę na temat na który dyskutujesz.
                                          • slav_ Re: To bezrobocie o którym piszę [powinnoi słuzyć 01.02.14, 10:57
                                            >W mojej pensji była płaca podstawowa,

                                            w "kontraktach" lekarskich nie ma płacy podstawowej (nie ma w ogóle płacy - jest zapłata za wykonane czynności/zakres obowiązków)

                                            >1005 dodatku za ponadnormatywny czas pracy

                                            nie ma czegoś takiego jak "ponadnormatywny czas pracy" ponieważ nie ma normy, możesz pracować 24/7 (cały czas za tę samą stawkę oczywiście)

                                            > i 15 dni urlopu za miesiąc pracy.

                                            nie ma urlopu - możesz nie przychodzić do pracy gdy reszta kontraktowców zapewnia ciągłość świadczenia w tym czasie oczywiście nie dostając wtedy żadnych pieniędzy

                                            >2 pierwsze składniki do wypłaty na koniec miesiąca, trzeci skumulowany na koniec kontraktu.

                                            u nas wykonanie płatne bieżąco do 20 następnego miesiąca (oczywiście w ramach limitu, jeśli np. przyjmę więcej pacjentów niż limit miesięczny to nie dostaje nic pond limit - nadwyżka przechodzi na następny miesiąc a (nieunikniona) skumulowana nadwyżka płatna luty, marzec następnego roku w takiej części jak nfz zapłaci albo nic jak nie zapłaci)
                                            mam szczęście bo akurat mój "kontrahent" paci terminowo, mam kolegów którzy na zapłatę czekają kilkanaście miesięcy, szpital może to robić praktycznie bezkarnie bo z roszczeniem jakby co lekarz idzie do "normalnego" sądu z pozwem cywilnym z "normalnymi" terminami i kosztami a nie do sądu pracy

                                            >To jest praca kontraktowa, a nie jakaś umowa bezterminowa.

                                            "kontrakty" lekarskie są zawierane na czas określony i aby je przedłużyć trzeba rozpisać nowy przetarg na usługi i zawrzeć nową umowę

                                            tak na prawdę "kontrakty" lekarskie to z formalnego punktu widzenia dokładnie takie same "umowy śmieciowe" z samozatrudnieniem jakie ostatnio są szeroko komentowane tylko za trochę lepsze pieniądze
                                            • mariner4 Tam miało byc 01.02.14, 11:40
                                              100% dodatku.

                                              Rzecz w tym, że tam praca nie może czekać. Kiedyś byly nadgodziny, ale teraz jest ryczałt i jest się na każde zawołanie. W ramach ryczałtu jest zwykle 85 godzin miesięcznie. To podlega kontroli Tzw konwencja STCW. Inspektorzy tzw Port State Control to sprawdzają w portach.
                                              Też istnieje problem przemęczenia. Na małych statkach jest praca 6 na 6. To jest katorga. Nikt nie wytrzyma więcej jak 4 miesiące. Tam kapitan ma wachtę na zmianę z 1 oficerem. A inne obowiązki? To stanowi coraz większy problem.
                                              M.
                                      • marcinoit Re: W prywatnym gabinecie możesz 01.02.14, 14:57
                                        10 % to wedle ciebie malo?
                                        W niektorych szpitalach faktycznie nikt nawet nie zauwazy braku tych kilku lekarzy ale sa miejsa gdzie bedzie to dosc klopotiwe. jak np w moimdawnym szpitalu gdzie w ciagu roku wyjechalo 50% anestezjologow. jak sadzisz odbilo sie to na jakosci uslug czy nie??
                                        Przecietna znajomosc jezykow? przecietnie, kazdy mlody specjalista zna dobrze angielski .
                                        To ze wielu nie decyduje sie na emigracje nie wynika z braku znajomosci jezyka . umowmy sie konowaly przywykly do wkuwania wiec nauka jezya to jedynie kwestia determinacji.( jestem dobrym przykladem , w wieku 36 lat nauczylem sie hiszpanskiego)
                                        kto twoim zdaniem powinien byc" enklawa dobrobytu" aby bylo to moralne? a moze nikt? moze wszyscy powinni klepac te sama biede? zdaje mi sie ze to juz kiedys przerabialismy... jakies resentymenty za slusznie miniona epoka?
                                        • mariner4 Skoro nie rozumioesz.... 01.02.14, 16:47
                                          Mnie nie chodzi, żeby klepać biedę równo. Mnie chodzi o to, że nie da się zarobków oddzielić od poziomu gospodarczego kraju.
                                          Domaganie się pensji jak w np USA jest szantażowaniem biednego społeczeństwa. Nie zapłacisz to zdechniesz? Czy tak? To dlatego wielu traktuje Was wrogo.
                                          Kiedyś od lekarza poczułem alkohol. Udałem, że nie widzę. Teraz zadzwoniłbym na policję
                                          M.
                                          • marcinoit Re: Skoro nie rozumioesz.... 01.02.14, 17:43
                                            Odnosze wrazenie ze to Ty nie rozumiesz. Nikt sie niczego nie domaga . Zwyczajnie zarabia tyle ile uwaza za stosowne i zgodnie z obowiazujacym prawem. Gdzie Ty widzisz szantaz? Chyba że sadzisz ze zamiast emigrowac powinienem byl zapiep... w 3 miejscach zeby zapewnic mojej rodzinie zycie na satysfakcjonujacym poziomie? Bo przecie gdybym w jednym miejscu zarobil wystarczajaco to nie "porzucil "bym biednych pacjentow z ktorych zapewne nie jeden cierpial kiedy okazalo sie ze nie ma go kto znieczulic.
                              • 0.9_procent Re: Ona poszła do szpitala rodzić 31.01.14, 15:27
                                mariner4 napisał:

                                > po kilku latach i nie wiedziała że go spotka.
                                A tak. Bo poprzednim razem spotkała go na Marsie. No skąd miała wiedzieć, że teraz mieszka na Ziemi.

                                > W tym co piszesz widać jedną z przyczyn patologii.
                                W czym?
                                Gdyby mi mechanik spieprzył coś w samochodzie to byłbym głupi gdybym pojechał tam, gdzie on pracuje. Więc co napisać o pacjentce? Że wieczorem zaszła w ciążę a rano poszła rodzić i nie miała czasu się zorientować? Bez jaj. 'Wywiad' wśród ciężarnych jest na porządku dziennym, wpisów na odpowiednich forach są setki.

                                > Lekarz ma prawo do odgrywania się na niepokornym pacjencie. Po co podskakuje?
                                Nigdzie nie napisałem, że lekarz ma prawo do odgrywania się na pacjencie, bo to jest zupełnie nieprofesjonalne. Uważam natomiast, że jak się mówi A to trzeba umieć powiedzieć B.
                              • 0.9_procent Re: Ona poszła do szpitala rodzić 31.01.14, 15:42
                                Nie wiem, czy będę w stanie napisać jeszcze coś na forum, bo "opiekun" wykasuje moje posty "po uważaniu". Ciekawe że nie kasuje postów bezpodstawnie szkalujących lekarzy, czy nawołujących wprost do odgrywania się na lekarzach. Widać to jest w Polsce legalne i polska netykieta różni sie od netykiety w innych krajach.
                                  • 0.9_procent Re: Ja nie odpowiadam za moderatora. Ja bym Twoic 31.01.14, 16:26
                                    mariner4 napisał:

                                    > postów nie wyciął.
                                    Po prostu źle się dyskutujesz jak co chwilę znikają kawałki wątków.

                                    > Trzeba sobie wreszcie powiedzieć, że lekarz nie jest zawodem żadnego zaufania s
                                    > połecznego.
                                    Mnie tam zwisa czy jest czy nie. Wolałbym wręcz, żeby nie. Bo gdy hydraulik chce podwyżki, to jest to słuszny postulat ciężko pracującego człowieka, gdy o podwyżce mówi lekarz, to...

                                    > Tak jak hydraulik, powinien być solidny.
                                    No, o solidności hydraulika mógłbym dyskutować. Gdybym ja tak operował jak hydraulik wieszał u mnie kaloryfery, to trup słałby się gęsto. Ja osiągam pożądany rezultat zwykle za pierwszym, a nie jak mój hydraulik za 4 czy 5 tym razem.

                                    > A nie pi.... o jakimś posł
                                    > annictwie. Wolę wiedzieć na czym stoję.
                                    ... się pi....o jakimś posłannictwie. Wolę wiedzieć na czym stoję.
                                  • slav_ Re: Ja nie odpowiadam za moderatora. Ja bym Twoic 31.01.14, 20:38
                                    > Trzeba sobie wreszcie powiedzieć, że lekarz nie jest zawodem żadnego zaufania s
                                    > połecznego.

                                    A cóż to obecnie w ogóle znaczy?
                                    Jest to dziwacznie osadzone w prawie określenie które wiąże się głównie z formalnymi ograniczeniami dostępu i praw świadczenia pracy w zawodzie oraz obowiązkiem należenia do samorządu zawodowego.

                                    To sztuczne określenie jest używane w wypadku gdy na lekarzy władza publiczna chce nakładać dodatkowe obowiązki za wykonywanie którychś nie ma ochoty płacić a określenie to jest elementem szantażu emocjonalnego że niby z tego powodu lekarze mają właśnie jakieś szczególne obowiązki wobec społeczeństwa (?).
              • slav_ Re: Upieram się przy tym, że suma wykonan 30.01.14, 16:11
                >Tak jak to, że czasem suma etatów medyka na dobę przekracza jej długość.

                Większość "medyków" nie pracuje na żadnym etacie tak więc sumowanie miejsc pracy jako sumy "etatów" (8 h dziennie przez 5 dni w tygodniu) nie ma żadnego sensu ale jest bardzo wygodne by opisy pracy lekarzy brzmiały bardziej sensacyjnie i dawały przesłanki oskarżania o oszustwa - bo o to chodzi by błotem obrzucić.
                Poza tym niektóre małe rozumki faktycznie każde zatrudnienie lekarza rozumieją jako "etat" ale z tym już się nie da nic zrobić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka