tricolour
03.05.05, 10:25
Kiedy zdanie nie-lekarzy o srodowisku medyków jest krzywdzace lub wrecz
nieprawdziwe, to lekarze chetnie zabierają sie za "dyskusję".
Najczęściej polega ona na udowadnianiu głupoty tego, co ma inne zdanie.
Pojawiają sie posty obraźliwe, z którymi nie mozna polemizować, bo kończą sie
one stwierdzeniem, że "z rozpoznaniem sie nie dyskutuje".
Kiedy napisałem o chirurgu, który przyjmował we wrocławskim Centrum
Onkologicznym, a pacjentów zabierał na zabiegi do prywatnego gabinetu, to ten
temat został skrzetnie przemilczany. PRZEMILCZANY, bo nie sądze, żeby nagle
towarzystwo lekarskie przypadkiem ominęło te klikanascie postów.
Napisałem, że ów chirurg, to dziad, który nie chce płacic podatków, rachunku
za usługę nie chciał dać, okrada własnych kolegów z Centrum. Na murze
szpitalnym przykręcił tabliczkę "z namiarami" gdzie należy sie udać, po
wyjściu ze szpitala i gdzie płacić. Takich tabliczek tam jest wiele...
Oczywiście chirurg radzi sobie w tych trudnych warunkach, w jakich przyszło
mu pracowac w Polsce...
Jemu chyba też nie zależy na jakichkolwiek zmianach w służbie zdrowia, bo
jego prywatny gabinet ma taka recepcję, jak zaden inny na świecie.