Dodaj do ulubionych

Pytanie z serii nałogow...

11.08.05, 18:35
Pacjent przychodzi do planowego przyjęcia z 1,2 promila alkoholu we krwi...
Na propozycje leczenia odwykowego po leczeniu szpitalnym reaguje obrazą..
Jest na rencie z powodu szkód poalkoholowych od 10 lat...
Jak ja marze o braniu odpowiedzialności za swoje zdrowie, także ekonomicznej
Obserwuj wątek
    • connie1 Re: Pytanie z serii nałogow... 11.08.05, 18:45
      A pytanie- własnie chyba retoryczne , raczej temat powinien brzmieć przemyslenia
    • Gość: młody lekarz Re: Pytanie z serii nałogow... IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 19:00
      > Pacjent przychodzi do planowego przyjęcia z 1,2 promila alkoholu we krwi...

      Nie mów, że przyjęliście???

      > Na propozycje leczenia odwykowego po leczeniu szpitalnym reaguje obrazą..

      Zapewne taki objaw jego choroby zwanej uzależnieniem.

      > Jak ja marze o braniu odpowiedzialności za swoje zdrowie, także ekonomicznej

      Trudno ją pogodzić z chorobą zwaną uzależnieniem od alkoholu.
      To trochę, jak by mieć pretensje do tetraplegika, że nie trenuje triatlonu.
      • connie1 Re: Pytanie z serii nałogow... 11.08.05, 19:02
        Badanie bylo po przyjeciu z powodu zapachu..
        Wiem ,ale jak namowic takiego czlowieka do leczenia choroby zasadniczej?
        • Gość: młody lekarz Re: Pytanie z serii nałogow... IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 19:04
          Jak by się dało namówić, to by pewnie od wielu lat już nie pił :-)
      • Gość: młody lekarz na marginesie IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 19:04
        Na marginesie zastanawiam się, kiedy z naszej świadomości znikną takie pojęcia
        jak nałóg lub odwyk. Zwłaszcza ten "odwyk" to jakaś makabryczna pozostałość
        post-radziecka, choć od wielu dziesięcioleci przodujemy w leczeniu uzależnień na
        świecie, które od wielu, wielu lat ma zdecydowanie więcej wspólnego z podejściem
        amerykańskim niż radzieckim.
        • connie1 Re: na marginesie 11.08.05, 19:06
          Ok to jak zmusic , namowic , leczyc sama chorobe alkoholowa ,a nie tylko jej
          skutki?
          • Gość: młody lekarz Re: na marginesie IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 19:12
            Na oddziale odwykowym :-), potem odpowiednia poradnia (nomen-omen) odwykowa :-)

            Są naprawdę nowoczesne, jedynie przestarzała nazwa pozostała. Ale to nie wina
            personelu, a ustawodawcy. Tak to ponazywał w przepisach i tak zostało. To jeden
            z typowych polskich potworków językowych w medcynie, jakich więcej (jak
            chociażby te wszystkie ZOZ-y: NZOZ, SPZOZ itd).
            • Gość: Też ze wsi Re: na marginesie IP: 195.205.6.* 11.08.05, 20:46
              Wszystko jest piękne teoretycznie ale co mogę zrobić aby taka osoba z problemem
              dojrzała do decyzji o leczeniu.
              Kiedyś usłyszałam opinię ,że każdy uzależniony musi spaść na dno aby potem od
              niego się odbić . Niestety niektórzy się odbijają a niektórzy na nim zostają.
              Każdy ma inne dno. Zawsze myślałam ,że dla rodzica który deklaruje bezgraniczne
              oddanie swoim dzieciom dnem jest patrzenie na głodne dzieci , ale to nie to .
              Kiedyś Pewien troskliwy tata ,( trzeźwy super tata ),kiedy wypił może nie
              znęcał się nad dziećmi ale tylko dlatego ,że rodzina nie stawiała oporu kiedy
              wynosił wszystko z domu i sprzedawał na alkohol ,obecnie wszystko pije co
              powoduje stan upojenia,narzekał że nie ma za co kupić dzieciom przyborów
              szkolnych ,ubrań ,jedzenia bo bezrobocie ,bo chory ,bo dzieci ośmioro 1-10 lat
              itp że nikt nie pomaga i kiedy tylko nieśmiało powiedziałam ,że mógłby
              ograniczyć palenie (zauważ nic nie powiedziałam o jego piciu)a już byłyby
              pieniądze na zeszyty to dowiedziałam się nie tylko kim jestem ,ale kim byłam i
              kim będę ,ja powinnam zadbać o to żeby jego dzieci nie chodziły głodne , bo on
              jest chory a żona w kolejnej ciąży. Czyli jest dopiero w drodze na dno ? System
              opieki społecznej jest do niczego , prawo też stoi po stronie jego -nic nikt
              nie zrobi ,bo nie ma ewidentnej przemocy w rodzinie żona nie wnosi skarg albo
              staje murem za mężem ,jeszcze narzeka że mężowi nikt nie chce dac renty. Jak
              pomóc temu człowiekowi ,właściwie jak pomóc jego dzieciom żeby tatuś szybko
              spadł na dno odbił się i wypłynął na powierzchnię. Przyznaszchyba rację że
              obecny system prawny raczej pomaga uzależnionym trwać w nałogu a nie pomaga w
              wyjściu -Przynajmniej tak to ja odbieram może się mylę ,Może podsuniesz sposób
              jak takiego tatusia przekonać do leczenia ? tradycja w narodzie nie ginie -
              pijany usprawiedliwiony -winni ci którzy nie uszanowali jego praw.
              • Gość: młody lekarz Re: na marginesie IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 22:58
                Ale przecież to uzależniony musi spaść na przysłowiowe dno, a nie jego dzieci.

                Widać własne dzieci ma równie głęboko w poważaniu, jak my wszyscy w głębokim
                poważaniu mamy umierające z głodu tysiące dzieci w Afryce, kiedy opychamy się
                pączkami z okazji tłustego czwartku.

                Jak bym znał sposób przekonania wspomnianego przez Ciebie tatusia, to bym
                zapewne opływał w luksusach.

                Prawo wcale nie jest po jego stronie. W Polsce prawo mamy bardzo restrykcyjne,
                możesz być całkowita abstynentką, która nigdy w życiu nie miała kropli alkoholu
                w ustach, a można Cię skierować na przymusowe leczenie odwykowe jako
                alkoholiczkę. Wystarczy, że się rodzina pożali, że pijesz i się awanturujesz w
                tzw. gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych (kilka pań, co fuchę w
                gminie złapały po krótkim szkoleniu). I skierują Cię na leczenie. Inna sprawa,
                że nawet największy ignorant pracujący na odwyku się zorientuje, że jesteś
                zdrowa, ale skierowanie na leczenie przymusowe jest wyjątkowo łatwe. Za łatwe
                moim zdaniem.

                Więc uwierz mi, że jak się chce, to wystarczy tyłek ruszyć i kilka godzin
                poświęcić i tatusia z domu na odwyk wyekspediować. Inna sprawa, że takie
                przymusowe leczenie ma prawie zerową skuteczność.
                • Gość: Patryk Re: na marginesie IP: *.oc.oc.cox.net 12.08.05, 00:03
                  Gość portalu: młody lekarz napisał(a
                  > Więc uwierz mi, że jak się chce, to wystarczy tyłek ruszyć i kilka godzin
                  > poświęcić i tatusia z domu na odwyk wyekspediować. Inna sprawa, że takie
                  > przymusowe leczenie ma prawie zerową skuteczność.

                  Zastanawiałem sie kiedyś,czy nie byłoby celowe wprowadzenie np. warunkowej
                  terapii dla współuzależnionych. Wiadomo,że uzależniony nie podejmuje leczenia
                  głównie "dzięki" pomocy współuzależnionych.
                  Widziałbym to tak,np. żona/matka zwraca się po zasiłek z MOPS-u -OK,ale
                  warunkiem przyznania jest jednoczesna terapia ambulatoryjna dla współuzależnionych.
                  Mniej byłoby wtedy takiego "stania murem za mężem".
        • Gość: tricolour Postradzieckie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 20:59
          ... jest także przyjmowanie pijanego pacjenta.
          Taki człowiek powinien byc codziennie konfrontowany ze swoją chorobą
          (alkoholową), bo to jedyna szansa na podjęcie odpowiedniego leczenia.

          Tymczasem lekarz (Connie) sama nie wie co ma robić w takiej sytuacji. To kto ma
          wiedzieć, jak nie lekarz????
          • connie1 Re: Postradzieckie... 11.08.05, 21:23
            Ja mam pomysl , tylko zabrzmialoby znowu o "lekarzach-mordercach" .
            • tricolour O lekarzach mordercach... 11.08.05, 21:26
              ... będzie wtedy gdy pijaństwo pacjenta będzie w tajemnicy.
              • connie1 Re: O lekarzach mordercach... 11.08.05, 21:32
                Jednostka chorobowa bedzie w wypisie i zalecenie do leczenia tegoz tez bedzie
                (chociaz zakaz uzywek brzmi mocno naciąganie).
                Ale w polskiej mentalności pijak to swoj chlop
                • coitusik a czy Ty dziecko znasz objawy uzaleznienia.....? 11.08.05, 21:36
                  oczywiscie wg ICD 10,
                  a nie Twojej babskiej mentalnosci:)
                  • connie1 Re: a czy Ty dziecko znasz objawy uzaleznienia... 11.08.05, 21:37
                    Dziecko zna , ale jest jeszcze naiwne , choc nie pracuje pierwszy rok...
                    • coitusik zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza naiwna.. 11.08.05, 21:40
                      czy profesjonalistka :)
                      • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:41
                        Naiwna profesjonalistka?(to zart oczywiscie)
                        • coitusik Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:44
                          moze kiedys dojrzejesz ?
                          • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:45
                            Jestem blondynką , to mnie usprawiedliwia!D
                            • coitusik Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:47
                              w agencjach towarzyskich,
                              tez wiekszosc,
                              blondynek,
                              • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:48
                                Ja juz jestem za stara na agencje , sorry , więc chyba zawodu na razie na
                                takowy nie zmienie
                                • coitusik Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:51
                                  to zmien,
                                  przynajmniej,
                                  kolor wlosow,
                                  • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:51
                                    Nie chce , to mój naturalny
                                    • coitusik Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:54
                                      szkoda,
                                      bo moglabys cos zmienic,
                                      niewazne,
                                      w glowie,
                                      czy na glowie,
                                      • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:55
                                        Hmmm , niechetnam do zmian
                                        • coitusik Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:55
                                          podobno,
                                          zmiany bola:(
                                          • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:56
                                            Zawsze mozna zazyć NSAID na bol
                              • pszczolaasia Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:51
                                "w agencjach towarzyskich, tez wiekszosc, blondynek"


                                sorry, że się wtrące, ale to jest tak bardzo idiotyczny komentarz, że bardziej
                                już nie można...
                                • coitusik Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:52
                                  to juz,
                                  Twoj problem:)
                                  • connie1 Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:53
                                    Nie widze problemu (dla mnie)
                                    Kto nie chce , nie slucha, nie patrzy , nie czyta
                                  • pszczolaasia Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 21:55
                                    to straszne...;))) mam problem..:))
                                    • draconessa Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 22:55
                                      Odreaguj , pszczolka...policz sobie szybko do 10;)))) Nie przejmuj sie, tez sie
                                      czasme wkurzam pewnymi tekstami:)
                                      • pszczolaasia Re: zdecyduj sie w koncu, czy jestes pierwsza nai 11.08.05, 22:56
                                        %&^**^%%&%%@#$$#$$%%$#$$R.... uffff już mi lepiej:DDDD dzięki... :)))
                • Gość: tricolour Nie interesuje mnie tzw "polska mentalność"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:37
                  ... za to interesuje mnie moja własna.

                  Pijak, to nie jest swój chłop. Jeżeli jest u mnie w pracy pijany, to najczęściej
                  konczy pracę...
                  • connie1 Re: Nie interesuje mnie tzw "polska mentalność".. 11.08.05, 21:38
                    Mnie tez.I koszty i dostepnośc do leczenia tez mnie interesuje.
                    I odpowiedzialnośc za swoje zdrowie(nawet wg. ICD 10)
            • Gość: Patryk Re: Pomysł ? IP: *.oc.oc.cox.net 11.08.05, 21:39
              Podejrzewam,że masz dobry pomysł :-).

              A tak poważnie,to nikt nie miałby prawa tobie niczego zarzucić ,gdybyś
              nietrzezwego pacjenta odesłała (lub zadzwoniła po policję w celu dowiezienia do
              Izby Wytrzezwień,jakby nie chciał się z tym pogodzić).
              Primo:odesłanie jest zgodne z zasadami leczenia choroby wiodącej (uzależnienie
              alkoholowe)
              Secundo:osoba powyżej 0.5 prom. alkoholu we krwi w Polsce w świetle ustawy jest
              uznawana za osobę w stanie nietrzezwości;w przypadkach uzasadnionych może być
              zatrzymana na 8 godzin w Izbie Wytrzewień (rachunek na Izbę jest dość bolesny i
              mało kto protestuje,że Izba "należy się" bezpłatnie tak jak i reszta opieki
              zdrowotnej)
              Tertio:masz prawo też powołać się na kodeks etyki lekarskiej i odmówić leczenia
              pacjenta ignorującego Twoje zalecenia

              Jesteś w zgodzie z prawem ,sumieniem i poczuciem przyzwoitości. Może byc pięknie
              ;-) ?
              • coitusik pitolisz, bez sensu...... 11.08.05, 21:43
                to Ty pijanego krwiaka odeslales do wytrzezwialki ?
                • connie1 Re: pitolisz, bez sensu...... 11.08.05, 21:45
                  No , no to nie bylo na chirurgii...
                  A rozmyslania byly raczej o kosztach i odpowiedzialnosci( slynne "mi sie
                  nalezy")
                • Gość: Patryk Re: pitolisz, bez sensu...... IP: *.oc.oc.cox.net 11.08.05, 21:56
                  coitusik napisał:

                  > to Ty pijanego krwiaka odeslales do wytrzezwialki ?


                  Widziałeś tu gdzieś pijanego krwiaka? Ktoś coś wspomniał,gdzieś napisał?
                  O stanach zagrożenia życia nie było wzmianki.
                  Chcesz coś dodać,czy to seans "ciętych" ripost?
    • Gość: Patryk Re:connie IP: *.oc.oc.cox.net 11.08.05, 20:11
      Pytaszprzy okazji w tym wątku jak "namówić" uzależnionego pacjenta do leczenia
      choroby zasadniczej?
      Paradoksalnie,nie jest twoim obowiązkiem go do czegokolwiek namawiać :-).Wręcz
      przeciwnie.Odmawiaj przyjęcia,jeżeli jest pod wpływem alkoholu (to chyba normalne).
      Niestosowanie taryfy ulgowej wobec uzależnionych jest jedyną uznaną skuteczną
      metodą motywującą do podjęcia leczenia choroby głównej.
      • connie1 Re:connie 11.08.05, 20:24
        Ja miałam podobne mysli , bo w końcu sam sobie w dużej mierze na skutki
        zapracował.
        Pewnie będa gromy ,ale jak widze pacjenya w kontroli po zabiegu , ktory dalej
        pali , a miał na rózne sposoby tluczone do glowy o nalogu i miał propozycję
        pomocy w wyjściu zen , to mam ochote wystawic pelny rachunek za leczenie(kwota
        niebagatelna kilkadziesiąt tysiecy zlotych0
        Jednak powinny byc różnice w ubezpieczeniach
    • coitusik a jakim prawem, mu to proponowalas ???? 11.08.05, 20:51
      w panstwie prawnikow,
      nie wyplacilabys sie,
      za takie glupie gadanie,
      • Gość: gosc Re: a jakim prawem, mu to proponowalas ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:29
        twoje zdawkowe wypowiedzi sa czasem wyjatkowo kretynskie.
    • vacia Re: Pytanie z serii nałogow... 11.08.05, 21:41
      connie1 napisała:

      > Jak ja marze o braniu odpowiedzialności za swoje zdrowie

      Droga Connie a jakie są korzenie pijaństwa i alkoholizmu?
      Czy nie jest to wynik między innymi promowania alkoholu przez telewizję?
      Czemu reklamują piwo?
      Oglądają to dzieci i takie są potem skutki.


      • connie1 Re: Pytanie z serii nałogow... 11.08.05, 21:43
        Ja reklamuje raczej jego szkodliwe skutki .
        Czemu telewizja jest bardziej skuteczna?D
      • tricolour Droga Vaciu! 11.08.05, 21:45
        Mylisz się - to nie telewizja. To ten sukinsyn Marconi, co fale
        elektromagnetyczne wynalazł, jest winny.
      • Gość: młody lekarz Re: Pytanie z serii nałogow... IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 22:44

        > Droga Connie a jakie są korzenie pijaństwa i alkoholizmu?
        > Czy nie jest to wynik między innymi promowania alkoholu przez telewizję?
        > Czemu reklamują piwo?
        > Oglądają to dzieci i takie są potem skutki.

        Marihuany, leków uspakajających, amfetaminy i piguł się nie reklamuje w
        telewizji, a też 1/5 gimnazjalistów próbowała. Więc to chyba nie to.
        • Gość: optymistka Re: Pytanie z serii nałogow... IP: *.katowice.pik-net.pl 12.08.05, 08:21
          A tak na marginesie, to jaka jest różnica między pijaństwem a alkoholizmem.
          Kiedyś, gdy szłam do garażu (trochę na uboczu) nieźle się przestraszyłam. Pod
          garażem stał, delikatnie mówiąc, gość pod wpływem alkoholu. Gdy zobaczył, że
          napędził mi sporo strachu starał się mnie zaraz uspokoić stwierdzając że nie
          jest zwykłym pijakiem tylko alkoholikiem.
          Pewnie ten pacjent oburzył się na propozycję leczenia odwykowego, bo nie
          dopuszcza do siebie myśli, że jest alkoholikiem.
          • Gość: młody lekarz Re: Pytanie z serii nałogow... IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 08:26
            > A tak na marginesie, to jaka jest różnica między pijaństwem a alkoholizmem.

            To chyba nie pytanie do lekarza. Zapewne dużo ciekawych odpowiedzi znalazłabyś
            na forum zdrowie. Różnica jest zapewne taka sama, jak między chrostkami a syfami
            na penisie. ;-)

            Skoro - jak piszesz - sam deklaruje, że jest alkoholikiem a nie pijakiem, to
            moim zdaniem dopuszcza do siebie myśl, że jest alkoholikiem.

            Ale sam fakt, że się jest alkoholikiem nie oznacza jescze, że trzeba się leczyć.
            Podobnie, jak nie każdy, kto ma próchnicę idzie do dentysty albo nie każdy kto
            ma grzybicę stóp - do dermatologa.
            • Gość: optymistka Re: Pytanie z serii nałogow... IP: *.katowice.pik-net.pl 12.08.05, 08:37
              W tym drugim zdaniu chodziło mi o pacjenta o którym pisała connie1. Gdzieś
              kiedyś czytałam,że nałogowcy nie dopuszczają do siebie myśli, że są
              nałogowcami. I stąd taka reakcja. Faktycznie niezbyt jasno to napisałam.
            • vacia Re: Pytanie z serii nałogow... 12.08.05, 12:19
              Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

              > Ale sam fakt, że się jest alkoholikiem nie oznacza jescze, że trzeba się
              leczyć> .
              > Podobnie, jak nie każdy, kto ma próchnicę idzie do dentysty albo nie każdy kto
              > ma grzybicę stóp - do dermatologa.

              Ale dobrze by było się leczyć, bo jednak ma to korzystne znaczenie indywidualne
              i społeczne, a więc warto zachęcać do leczenia tak jak to zrobiła Connie.
        • vacia Re: Pytanie z serii nałogow... 12.08.05, 12:16
          Gość portalu: młody lekarz napisał(a):
          >
          > > Marihuany, leków uspakajających, amfetaminy i piguł się nie reklamuje w
          > telewizji, a też 1/5 gimnazjalistów próbowała. Więc to chyba nie to.

          Gdyby reklama nie wywierała wpływu na ludzi to firmy nie wydawały by na nie
          takiej masy pieniędzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka