Dodaj do ulubionych

Pogotowie nie przyjechało do gorączki

10.09.05, 01:43
Witam! Mój partner miał gorączkę 40 stopni...utrzymywała się mimo środków
przeciwgorączkowych...zadzwoniłam po pogotowie, a Pani dyspozytorka mnie
poinformowała, że pogotowie do gorączki przyjeżdzać nie bedzie...fajnie
człowiek mógłby w domu wykitować a ich to g... obchodzi...jestem
zdegustowana! Dodam, że w końcu wpakowałam na wpół nieprzytomnego do auta i
zawiozłam go do szpitala...został przyjęty z podejrzeniem malarii (wróciliśmy
niedawno z tropików), aż boję się myśleć co by było - gdybym tego nie
zrobiła...
Obserwuj wątek
    • Gość: pogotowie Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.wi.res.rr.com 10.09.05, 04:24
      Pogotowie powinno wyjezdzac tylko do przypadkow naglych, czyli takich gdzie
      uzywanie normalnych srodkow transportu (wlasny samochod) jest niebespieczne.
      Malaria do takich chorob nie nalezy, jest to ciezka choroba, czasem (rzadko)
      mozna z jej powodu umrzec, ale nie umiera sie w ciagu kilku godzin, wiec podroz
      samochodem jest w porzadku. Wyjazd pogotowia nie byl konieczny.

      Nawiasem mowiac ciekawy jestem czy zazywaliscie profilaktyczne leki przeciwko
      malarii.
      • aelithe Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 23.09.05, 12:36
        troche nie tak z malari.
        1. w malarii czasem umiera sie w ciagu kilku godzin od wystapienia goraczki.
        2. zgodze sie, ze malaria nie jest choroba do dzialan ratunkowych raczej do
        spokojnej diagnostyki poskierowaniu przez poz.
        3. profilaktyka nie zapobiega zakazeniu, tylko zmniejsza jego ryzyko

        tu sie zgodze z toba w jednym nie byla to koniecznosc ratownicza
    • Gość: doc Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 07:54
      >Mój partner miał gorączkę 40 stopni...utrzymywała się mimo środków
      > przeciwgorączkowych...

      Nie wiem czy były inne objawy. Jeśli tylko te, to nie było wskazań w ogóle do
      wizyty lekarza w domu, o pogotowiu nie wspominając, uświadom to sobie!
      Chory z niepowikłaną gorączką (o ile nie jest to zima lub jesień i nie mamy do
      czynienia z małym dzieckiem z rodzicami bez samochodu 10 kilometrów od
      ambulatorium - ale wtedy lekarz jedzie z pobudek moralnych, a nie
      merytorycznych!) idzie do ambulatorium sam.
      Chyba że dzialo się coś jeszcze, ale Ty poza bluzgami na pogotowie nie raczyłaś
      nas o niczym poinformować
    • Gość: Doki no i bardzo dobrze IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 10.09.05, 08:39
      Gdyby jeszcze ten delikwent byl samotny, to mozna by dyskutowac. Ale Twoj
      partner byl pod opieka zdrowej, doroslej i poczytalnej osoby. Po co tu
      pogotowie? Taksowek nie ma?

      Aha, do malarii pogotowie tez niekoniecznie musi wyjezdzac.
      • Gość: Ilona Re: no i bardzo dobrze IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.05, 08:57
        A czy jesli powiedziałam dyspozytorce ze są zaburzenia oddechu i krążenia miała
        prawo wysłać poloneza z radiologiem który po przyjeździe rozłorzył ręce i
        wzywał drugi zespół juz reanimacyjny.
        • slav_ Re: no i bardzo dobrze 10.09.05, 10:40
          A moze dyspozytor nie miał w chwili wezwania do dyspozycji "R"-ki i wysłał
          zespół ktory mógł wysłac najszybciej z powodu pilności wezwania (zaburzenia
          oddychania)?
        • Gość: zofia Re: no i bardzo dobrze IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 10.09.05, 10:57
          >wysłać poloneza z radiologiem >
          a to już problem radiologa który podjął się pracy w PR ,gdzie z góry wiadomo
          czym się będzie zajmował.
          Lekarz jest najpierw lekarzam med . a potem dopiero specjalistą , nawet nie
          słuchała bym takich wyjaśnień.
          psychiatrzy ,radiolodzy , interniści i pediatrzy , itd. wszyscy konczyli to samo
          i odbywali te same staże.
        • jednapani Re: no i bardzo dobrze -------Ilona-------------- 22.09.05, 19:24
          A jak moglas stwierdzic w domu "zaburzenie krazenia" ?
          • pimpek_sadelko Re: no i bardzo dobrze -------Ilona------------- 28.09.05, 11:41
            jednapani napisała:

            > A jak moglas stwierdzic w domu "zaburzenie krazenia" ?
            najczesciej pacjenci tak klamia, zeby dyspozytor nie odmowil przyjazdu
            pogotowia.
            nie twierdze, ze akurat tu ktos klamal, ale tez nie wiem jak moze laik to
            stwierdzic. ja bym nie dala rady:)
      • Gość: zofia Re: no i bardzo niedobrze - IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 10.09.05, 10:51
        pacjent powinien mieć możliwość skontaktowania się z lekarzem i to on powinien
        podjąć decyzję o dalszym postępowaniu z chorum ,ale w tym kraju mozna tylko
        obwinic za złe działanie tego systemu pogotowie które jest zmuszane zając się
        każdym niedomagajacym w domu , a nawet w szpitalu (zdarzają się też takie
        telefony z IP ,bo kolejka ,bo lekarz nie przyjął.
        • Gość: Ilona Re: no i bardzo niedobrze - IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.05, 11:56
          Wiedziałam ze takie będą wasze odpowiedzi.R była do dyspozycji w danej chwili
          bo ten radiolog dzwonił do dyspozytorki i krzyczał na nią ze wysłała nie ten
          zespół i zeby natychmiast wysłała R.O nic mi nie chodzi nikogo nie obwiniam
          tylko chciałabym wiedziaeć tak dla siebie kto decyduje w chwili zgłoszenia jaki
          zespół ma wyjechać.
          • Gość: anEstezjolog Re: no i bardzo niedobrze (?)- IP: *.chello.pl 10.09.05, 13:00
            Pracowałam wiele lat w Pogotowiu. Zdarzało się, że na skutek awantur rodziny
            lub celowego wprowadzania dyspozytorki w błąd , zespół reanimacyjny wyjeżdżał
            do: trwającej od kilku dni gorączki czterdziestolatka, zaburzeń psychicznych,
            dolegliwości gastrycznych po przepiciu, jw. po błędzie dietetycznym, złamanej
            kostki nadgarstka, awantury rodzinnej, nerwobólu międzyżebrowego, bolesnej
            miesiączki, kataru, kaszlu, bólu głowy , bólów nowotworowych ( konieczność
            podania leków przeciwbólowych ( rodzina była w........ubikacji więc nie
            wpuściła pielęgniarki, a ta nie chciała czekać pod drzwiami).
            I niejednokrotnie , kiedy my załatwialiśmy tego typu wezwanie umierał człowiek
            ze stanem astmatycznym lub zawałem.
            Bardzo dobrzze, że człowiek z malarią został odwieziony samochodem do szpitala,
            może to uratowało komuś życie.
      • Gość: permamently banned A po co taksówka? IP: *.tvsat364.lodz.pl 25.09.05, 11:42
        Chyba nie liczysz na to, że taksówkarz akurat jest doktorem, który zrezygnował
        z pracy w Pogotowiu, żeby lepiej zarobić ? ;-)

        Owszem, zaczyna to się już zdarzać (i pewnie będzie sie zdarzać coraz częsciej),
        ale jak narazie procent lekarzy-taksówkarzy jest niewielki i szansa na trafienia
        akurat na takiego nikła..
    • connie1 Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 10.09.05, 09:05
      A moze dlatego?
      www.emedyk.pl/artykul.php?idartykul_rodzaj=31&idartykul=2406
    • rforys Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 10.09.05, 13:34
      i dobrze, że nie przyjechało. malaria nie zbija w ciągu godzin, a nawet dni. nie
      traktujcie pogotowia jak przychodni na kółkach lub taksówki.
      • Gość: mlody lekarz Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.acn.waw.pl 22.09.05, 22:46
        > i dobrze, że nie przyjechało. malaria nie zbija w ciągu godzin, a nawet dni. ni
        > e

        Może zabić w ciągu kilku dni.
        Malaria rzadko ma typowy przebieg.
        Śmiertelność na malarię w Polsce jest ponoć 10-krotnie wyższa niż w innych
        krajach. To poważna choroba, dotykająca wielu młodych osób i nie należy jej
        lekceważyć.
        Oczywiście nie pogotowie powinno jeździć do malarii, to nie ulega watpliwości.
        • aelithe Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 23.09.05, 12:45
          Smiertlenosc na malarie zalezy od kilku czynnikow
          1. mozliwosci rozpoznania
          2. formy malarii
          3. czasu keidy chory trafi do osrodka, ktory moze poprowadzic leczenie tzn.
          ktory wczesniej zlamal prawo sciagajac na zapas leki
          nie wiem skad wytrzasnales takie dane i skad masz taka smiertelnosc
          w Polsce malaria jest choroba incydentalan, wiec nawet pojedynczy zgon robi
          ogromna statystyke.
          nie mozna nas porownac ani z krajami tropikalnymi - tam istnieje ograniczona
          opornosc na malarie - latwiej sie ja leczy
          ani z innymi krajami strafy niemalarycznej - nawet pojedyncze zgony powoduja
          przesuniecie w statystyce
    • Gość: Doki albo rybka, albo pipka IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 10.09.05, 14:24
      Pod tym kolokwialnym tytulem pragne zwrocic uwage na pewna niespojnosc oczekiwan
      P.T. pacjentow:

      oczekiwanie nr. 1: pacjent musi miec mozliwosc skontaktowania sie z lekarzem
      zawsze i wszedzie. Implikuje to rodzaj sluzby aktywnej 24/7 i dostepnej dla
      kazdego. Oczywiscie, koszt musi byc ponoszony przez wszytkich i jest to koszt wysoki

      oczekiwanie nr 2: lekarz to zwykly uslugodawca, jak mechanik czy hydraulik.
      Tylko ze skoro tak, to nie mozna miec do niego pretensji o takie czy inne
      godziny przyjec, kolejki czy procedury kontaktowania sie. Jesli sprowadzic
      lekarza do poziomu, na ktorym operuja rzemieslnicy, to implikuje to reguly
      wolnego rynku. Jezeli do lekarza nie da sie dodzwonic w jakichs godzinach, a
      mimo to wolny rynek nie doprowadza takiego lekarza do bankructwa (bo pacjenci
      ida gdzie indziej), to... daremne zale. W regulach wolnego rynku za ekstra
      serwis placi sie ekstra.

      No to czego tak naprawde zycza sobie P.T. pacjenci? Bo albo jedno, albo drugie.
      Nie mozna miec ciasteczka i zjesc ciasteczka. W omawianym przypadku: moze trzeba
      bylo zamowic prywatna wizyte domowa (za odpowiednia odplatnoscia)? I prosze nie
      zaslaniac sie Konstytucja.
      • Gość: permamently banned Re: albo rybka, albo pipka IP: *.tvsat364.lodz.pl 10.09.05, 15:14
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Pod tym kolokwialnym tytulem pragne zwrocic uwage na pewna niespojnosc oczekiwa
        > n
        > P.T. pacjentow:
        >
        > oczekiwanie nr. 1: pacjent musi miec mozliwosc skontaktowania sie z lekarzem
        > zawsze i wszedzie. Implikuje to rodzaj sluzby aktywnej 24/7 i dostepnej dla
        > kazdego. Oczywiscie, koszt musi byc ponoszony przez wszytkich i jest to koszt w
        > ysoki
        >
        > oczekiwanie nr 2: lekarz to zwykly uslugodawca, jak mechanik czy hydraulik.
        > Tylko ze skoro tak, to nie mozna miec do niego pretensji o takie czy inne
        > godziny przyjec, kolejki czy procedury kontaktowania sie. Jesli sprowadzic
        > lekarza do poziomu, na ktorym operuja rzemieslnicy, to implikuje to reguly
        > wolnego rynku. Jezeli do lekarza nie da sie dodzwonic w jakichs godzinach, a
        > mimo to wolny rynek nie doprowadza takiego lekarza do bankructwa (bo pacjenci
        > ida gdzie indziej), to... daremne zale. W regulach wolnego rynku za ekstra
        > serwis placi sie ekstra.
        >
        > No to czego tak naprawde zycza sobie P.T. pacjenci? Bo albo jedno, albo drugie.
        > Nie mozna miec ciasteczka i zjesc ciasteczka. W omawianym przypadku: moze trzeb
        > a
        > bylo zamowic prywatna wizyte domowa (za odpowiednia odplatnoscia)? I prosze nie
        > zaslaniac sie Konstytucja.

        Brawo DOKI !!!
        Tylko sie można pod tym podpisać.

        Pogotowie w trzyosobowym składzie nie powinno jeździć do gorączki!

        Tak było dawniej za komuny, co rozwalało pogotowie i organizacyjnie i finansowo.

        Dlatego teraz wprowadzono nocną pomoc lekarską.
        Bezpłatną przecież.

        I proszę nie narzakać -bo nocna pomoc przyjażdża po kilku godzinach itp.

        To działanie też jest uzależnione od kasy: mają jej tak mało,że nie mają za co
        angażówać wielu lekarzy na jedną noc.

        Najczęściej jest jeden na cała dzielnicę.
        Nic dziwnego,że trzeba czekać.
        Wszystko rozbija się jak widać o kasę.

        Ale nic nie stoi na przeszkodzie wezwać prywatną nocną pomoc.
        Wtedy będzie znacznie szybciej!
        Czasem 30-40 min, na pewno nie więcej niż godzinę przy najbardziej oddalonym
        pacjencie.
        Oczywiście, że trzeba za to zapłacić, ale rozwiązanie jest.


      • agulha dziesięcioro paliców 10.09.05, 17:11
        ...i nic wiency. Tyle mniej więcej ma lekarz w karetce. Plus stetoskop.
        Oczywiście nie można było zgadnąć przez telefon, że to malaria (czyli chorego,
        jak rozumiem, i tak trzeba było hospitalizować, ergo przewieźć). Ale jeżeli
        gorączka jest problemem (taka wysoka jak opisana), to samo badanie stetoskopem
        nie zawsze wystarczy. LEPIEJ dla pacjenta, żeby dojechał np. na izbę przyjęć.
        Można zrobić choćby RTG płuc, morfologię, biochemię i badanie moczu. No więc
        trzeba biedaka i tak wywieźć z domu. I nie ma wskazań do transportu w pozycji
        leżącej ani (zapewne) zakazu chodzenia (jak przy zawale). No to nie wystarczy
        kierowca (np. taksówki) i wsparcie (takie fizyczne) 1 czy 2 osób (jeśli
        partnerka za słaba, można przecież chyba zapukać do sąsiadów?). Ile kosztuje
        kurs karetką do najbliższego szpitala, a ile (powinna kosztować) godzina pracy 3
        osób (załoga karetki, w tym co najmniej 1 osobnik z wyższym wykształceniem)? Ech.
        • aelithe Re: dziesięcioro paliców 23.09.05, 12:51
          nie trzeba hospitalizowac,
          malaria w Polsc podlega leczeniu a nie hospitalizacji
          inna sprawa jest to ze jest niezle platna dla szpitala
    • Gość: RATOWNIK Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 20:49
      Witam, Pracuję od 10 lat w pogotowiu - jako Ratownik Medyczny, obecnie Ratownik
      Dyspozytor. I chcę powiedzieć oburzonej Pani , która się skarży że pog. nie
      przyjechało do gorączki ,że "dzieki" takim ludzią jak PAni i takim wezwaniom
      czasami nie ma kto pojechać do wypadku lub zawału. W USA za sam taki telefon i
      próbę wezwania zespołu ratunkowego bylaby Pani pociągnięta do odpowidzialności
      karnej za nieuzasadnione wezwanie i nadużywanie lini alarmowej. I ja to w 100%
      popieram
    • Gość: Ania Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 13:34
      No to czy tak trudno jest rozpoznać które wezwanie jest uzasadnione a które
      nie.Czy tak ciężko jest przeprowadzić dokładny wywiad ze zgłaszającym,i wtedy
      zadysponować odpowoiedni zespół.Czy to stanowi jakąs trudność?Pani powyzej
      napisała ze nie przyjechało no i bardzo dobrze to tylko świadczy o wysokich
      kwalifikacjach dyspozytora.pozdro dla wszystkich anka
    • Gość: stefcia Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 17:33
      dorosły człowiek nie umrze od gorączki 40 st w ciągu kilku godzin... i nie
      jestest to stan zagrażający jego życiu do takich przypadków karetka nie powinna
      przyjeżdżać! mogłoby zabraknąć je4j wtedy dla naprawde potrzebującego!!! a
      jeśłi miałaś własny transport nie rozumiem po co karetka??!!
      • jednapani Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 22.09.05, 19:40
        Do informacji w krajach UE dodam Szwecje, gdzie w karetce jest tylko
        DWOCH przeszkolonych w ratownictwie pielegniarzy!
        Czesto jeden/jedna z nich to pielegniarka od narkozy.

        W 90% wypadkow dyspozytor kaze chorego czy rodzaca kobiete podwiezc
        do szpitala wlasnym srodkiem lokomocji.

        No i w wielu przypadkach radzi zglosic sie rano do przychodni rejonowej.


        "...w Stanach Zjednoczonych. Tam w karetkach jeżdżą zespoły, w których skład
        wchodzą ratownik medyczny i pielęgniarka.
        Ratownik udziela pomocy w oparciu o określone przepisami standardy medyczne. Ma
        też stałą łączność radiową z lekarzem, który koordynuje działania. W krajach UE
        jest różnie. Na przykład w Austrii w karetce jeździ dwóch ratowników medycznych
        i kierowca, podobnie w Beligii, natomiast w Holandii – lekarze..."
        • Gość: MM Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: 80.48.189.* 23.09.05, 12:53
          Do temperatury mozesz zawolac do domu (ma obowiazek przyjechac) swojego lekarza
          rodzinnego,ktory wyda dalsze dyspozycje (poda leki,skieruje na SOR).

          Ale komu by sie chcialo dzwonic do rodzinnego ,ktory:

          a) wlasnie ma urlop i nie wiadomo kto go zastepuje

          b) "ma pelna przychodnie ludzi - lepiej zadzwonic na pogotowie - beda szybciej"

          c) 999 numer bezplatny , lekarz rodzinny "pod komorka" - XXI wiek , w Polsce
          polowa rodzin ma wyjscia na kom zablokowane ze stacjonarnego,inna czesc
          zablkowane kom... Od sasiada to tylko na 999...


          Prawda jest taka,ze dopoki nie wejda odpowiednie przepisy (oplaty - chociazby 10
          zl za nieuzasadniony wyjazd np do pijaczka,ktory dzwonil bo kolege brzuch skreca
          w przerwie miedzy spozyciem kolejnej nalewki - zastanowi sie 2 razy zanim
          zadzwoni - wszak za 10 ma kolejne dwie) , dopoty Pogotowie Ratunkowe w Polsce
          bedzie spelniac wlasnie role "przychodni na kolkach".


          Ktos tu wspomnial o "zbieraniu wywiadu" od dyspozytora.Widzisz,posiedzialabys
          troche pod takim telefonem i probowalabys zebrac wywiad - gratuluje poczucia
          humoru.Po podaniu adresu i rzucaniu inwektyw "co sie pani pyta ! k ... ! macie
          przyjechac !" nastepuje trzasniecie sluchawki - po 5 minutach kilka monitow
          "gdzie jestescie ! k... ! ".Zapraszam na dyspozytornie, chetnie poslucham jak
          zbierasz wywiad od osoby zglaszajacej.
          • maga_luisa Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 23.09.05, 13:12
            "Do temperatury mozesz zawolac do domu (ma obowiazek przyjechac) swojego lekarza
            rodzinnego,ktory wyda dalsze dyspozycje (poda leki,skieruje na SOR)."


            Naprawdę tak uważasz?
            Otóż nie; lekarz rodzinny MA OBOWIĄZEK przyjechaćdo chorego, którego stan nie
            pozwala na dotarcie do przychodni. Na pewno natomiast nie ma obowiązku
            przyjechać do, jak to ujęłaś, temperatury.
            W przeciwnym wypadku lkarz rodzinny spędzałby dzień pracy "w terenie",
            przychodnię natomist możnaby było zamknąć.

            • Gość: MM Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: 80.48.189.* 24.09.05, 16:26
              Niech zadzwoni do swojego lekarza rodzinnego , a ten zweryfikuje czy pacjent
              moze sam dotrzec do przychodni ,czy moze przyjechac do niego.

              Z autopsji wiem,ze pacjent zapoda taki wywiad,ze lekarz rodzinny zaproponuje
              przyjazd Pogotowia ("bo wie pan ,tak bedzie szybciej,a ja mam pacjentow w
              przychodni i moge byc za 4h , chyba ze pan poczeka").

              "Pan" przewaznie nie czeka i dzwoni pod 999.Dyspozytorowi przekazuje ,ze "jego
              lekarz kazal dzwonic na Pogotowie" i to wystarcza do wyslania zespolu wyjazdowego.

              Kolo sie zamyka.
              • aloalo2001 Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 24.09.05, 16:31
                Albo inaczej, wszyscy pacjenci wiedzą, że około 19 nie zostana odesłani z Izby
                Przyjęc do lekarza rodzinnego. Właśnie wtedy zaczynaja sie tłumy pacjentów na
                SOR. Wszelkie próby tłumaczenia, że na wizytę kontrolną po leczeniu
                antybiotykiem można zgłosić się do lekarza rodzinnego, ze zdziwieniem
                informują, że oni przecież pracują i właśnie teraz mają czas.

                Nie chce się tez słuchać tych ciągłych skarg na oszdzędzających na wszystkim
                rodzinnych i tłumacznie, że na izbie przyjęc, to przyjamniej jest jakaś szansa
                na czasami konieczne i niezbędne badania dodatkowe.
                • Gość: grzalka a autorka wątku IP: *.ols.vectranet.pl 24.09.05, 18:50
                  • Gość: permamently banned Re: a autorka wątku IP: *.tvsat364.lodz.pl 25.09.05, 11:47
                    A autorka wątku, to zapewne jakaś dziennikarka z gazety "Szmata.pl" która
                    rozjątrza zdemolowanych przez system lekarzy, a sama siedzi, sobie gdzieś cicho
                    przy kompie i chichocze.

                    I myśli czy to już jej wystarczy na jakiś nowy artykuł, o leniwych
                    zdemoralizowanych lekarzach!
                • Gość: MM Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: 80.48.189.* 25.09.05, 12:48
                  aloalo2001 : widze,ze wiesz w czym rzecz.Pozdrawiam.

                  Ostatni transport od lekarza rodzinnego na SOR (przekazane przez dyspozytora,ze
                  ma byc karetka "z lekarzem" (W) , a nie zwykla transportowa - po przyjezdzie
                  "ciezko chory" pacjent (wg rodzinnego wymagajacy transportu z lekarzem) siedzi w
                  gabinecie na kozetce,na nasz widok zrywa sie z miejsca i z 2 siatkami gotowy
                  jest do wyjscia...Do szpitala 4 km - panie pielegniarki smieja sie ze nie mial
                  kasy na taxi...EKG nie wykonano (zrobia panu na SOR,sam pan widzi ilu u nas
                  pacjentow czeka za przyjeciem ) venflonu tez nie zalozyli (jak przyjedzie
                  pogotowie to uzna czy "musi" byc,a tak w ogole to panie na SOR wkluja sie
                  szybciej,pan ma slabe zyly ,a tam maja taki przerob pacjentow ze moga wkluwac
                  sie po ciemku).

                  Tu oszczedzimy na ekg...Tam oszczedzimy na lekach i venflonach...Szpital da
                  wszystko - w koncu musi.Ahoj podatnicy :)
                  • mruwa9 Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 25.09.05, 14:23
                    takie wezwanie to zadna oszczednosc dla lekarza poz: jesli poradnia wezwie
                    karetke, to placi sama za transport chorego. Chyba, ze wreczy pacjentowi
                    sluchawke, albo-lepiej:pacjent zadzwoni sam na pogotowie ze swojego prywatnego
                    telefonu.
                    • gocha500 Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 28.09.05, 10:12
                      acha rozumiem ze ta druga zdrowa osoba przy chorym to ma byc lekarzem zeby
                      wiedziala czy to sie kwalifikuje na wezwanie pogotowia czy nie???!!!ta druga
                      osoba ma byc na tyle silna zeby przeniesc nieprzytomnego czlowieka sama do
                      samochodu!!!(zauzmy ze nie ma nikogo do pomocy). skad ta druga osoba ma
                      wiedziec czy ten chory nie wykituje np w ciagu moze pol godziny??!!

                      naprawde trzeba byc chyba przejechanym prze walec zeby laskawie pogotowie
                      przyjechalo!!!!
                      • Gość: MM Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: 80.48.189.* 28.09.05, 11:19
                        Nie goraczkuj sie tak.Tlumacze Ci , ze temperatura u doroslego czlowieka nie
                        kwalifikuje sie do przyjazdu Pogotowia - tak jest w cywilizowanej Europie,a nie
                        jakies widzimisie w naszym kraju.

                        ta druga
                        > osoba ma byc na tyle silna zeby przeniesc nieprzytomnego czlowieka sama do
                        > samochodu!!!(zauzmy ze nie ma nikogo do pomocy).

                        Czyli rozumiem,potrzebujesz nie tyle zespolu Pogotowia,co kilku tragarzy do
                        przeniesienia pana z temperatura do karetki ? Bo do osob nieprzytomnych na ulicy
                        czy w domu (NIEPRZYTOMNYCH) Pogotowie jezdzi.


                        > naprawde trzeba byc chyba przejechanym prze walec zeby laskawie pogotowie
                        > przyjechalo!!!!

                        Nie tylko walec.Przyjedzie tez do bolu w klatce,serca,dusznosci,naglego
                        zaslabniecia,wypadku... Ale przypuszczam ze ty tego nie zrozumiesz,bo jak
                        widze,ze swoim podejsciem zawolalabyc pogotowie nawet do wrastajacego sie paznokcia.
                      • maszar Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 29.09.05, 21:28
                        10.09.05, 01:43 "..Dodam, że w końcu wpakowałam na wpół nieprzytomnego do auta..."

                        28.09.05, 10:12 "..druga osoba ma byc na tyle silna zeby przeniesc
                        nieprzytomnego czlowieka..."

                        przy tak postepujące ewolucji zeznań już niedługo okaże się, że pogotowie nie
                        przyechało do stwierdzenia zgonu...
    • pimpek_sadelko Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 28.09.05, 11:38
      mambkaa napisała:

      > Witam! Mój partner miał gorączkę 40 stopni...utrzymywała się mimo środków
      > przeciwgorączkowych...zadzwoniłam po pogotowie, a Pani dyspozytorka mnie
      > poinformowała, że pogotowie do gorączki przyjeżdzać nie bedzie...fajnie
      > człowiek mógłby w domu wykitować a ich to g... obchodzi...jestem
      > zdegustowana! Dodam, że w końcu wpakowałam na wpół nieprzytomnego do auta i
      > zawiozłam go do szpitala...został przyjęty z podejrzeniem malarii (wróciliśmy
      > niedawno z tropików), aż boję się myśleć co by było - gdybym tego nie
      > zrobiła...
      swietnie. macie auto i sami nie mozecie od razu pojechac tylko ma do was
      pedzic zespol ER na sygnale? pogielo was?
    • Gość: Aleks Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.chello.pl 29.09.05, 19:05
      Ja zaskarżyłbym Pogotowie z powodu narażenia na utratę zycia. Nie trzeba być
      lekarzem, aby wiedzieć, że, że temperatura 40 st. u dorosłego człowieka zagraża
      życiu, zwłaszcza jeśli leki przeciwgorączkowe z domowej apteczki nie działają.
      • draconessa Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki 29.09.05, 19:51
        Nie rozsmieszaj mnie. Niepowiklana temperatura 40 st u doroslego czlowieka nie
        jest stanem bezposredniego zagrozenia zycia, wzywanie karetki PR w takim
        przypadku nie jest uzasadnione. Dodam, ze wiekszosc poradni POZ ma podpisana
        umowe o Nocnej Pomocy Lekarskiej i w razie takiego zachorowania mozna przeciez
        z tej opcji skorzystac.
      • Gość: docuk O kolejny ekspert :-o ? IP: *.server.ntli.net 30.09.05, 00:11
        Nie trzeba być
        > lekarzem, aby wiedzieć, że, że temperatura 40 st. u dorosłego człowieka
        zagraża
        >
        > życiu,
        To po co Ci lekarze, weź sobie stetoskop, zrób EKG i sama się lecz.
        A teraz wytłumacz mechanizm tego zagrożenia w przypadku temp trwającej dwie-
        trzy godziny u dorosłego poprzednio zdrowego człowieka ? Chetnie się czegoś
        nowego nauczę.
    • Gość: heh... Re: Pogotowie nie przyjechało do gorączki IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.05, 20:04
      Dodam, że w końcu wpakowałam na wpół nieprzytomnego do auta i
      > zawiozłam go do szpitala...

      dziwi mnie,ze nie zrobilas tego od razu
      wykorzystywanie pogotowia jako darmowy transport powinno byc karane




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka