Dodaj do ulubionych

Ach te kobitey!!!!!

17.09.05, 11:16
Obserwuj wątek
    • malgosiek2 Re: Ach te kobitey!!!!! 17.09.05, 11:25
      Za szybka kliknęłam.Przepraszam.
      Odważyłam się pierwszy raz napisać tutaj ponieważ bardzo nurtuje mnie pewien
      problem.
      A mianowicie.Jestem położną i jak czytam na forum " C i P " o cesarce
      na"życzenie" czy jak "konkretnie załatwić c.c. w państwowym szpitalu"to dostaję
      szału.
      Nie sposób tym upartym kobietom wytłumaczyć,ze to nie zabieg tylko operacja czy
      po prostu danie łapówki.
      Im się wydaje,że psn bardzo uszkadza dziecko czytaj paraliż,głębokie
      niedotlenienie,porażenie,a nawet absurd,że w Czechach urwano główkę dziecku
      przy psn.
      Psn to krwawa jatka z sikającą dookoła krwią,poniżeniem bo lekarz czy położna
      zaglądają w krocze i gmerają w środku.A wogóle nie pomyślą o zzo.
      Po prostu ręce opadają jak czyta się takie bzdury.
      Co Wy na to szanowne grono służby zdrowia.
      Pozdrawiam Gosia 17 t.c.
      • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.219-200-80.adsl.skynet.be 17.09.05, 11:27
        Ja juz wszystko na ten temat napisalem, takze na forum Ciaza i Porod i wiecej
        nie bede. Temat wraca regularnie i bedzie wracal. Glupcow nie sieja. Sa glupi
        pacjenci, ktorzy nie sluchaja lekarzy i sa tez glupi lekarze, ktorzy sluchaja
        bezkrytycznie pacjentow.
        • malgosiek2 Re: Ach te kobitey!!!!! 17.09.05, 11:41
          Wiem,że temat był wałkowany już tysiące razy.I nawet Ciebie też poczytałam na
          tym forum.
          Tylko chyba jestem blondynką,bo naprawdę nie mogę tego głupiego zjawiska
          zrozumieć.
          Wiem,że masz rację.
          Dziękuję za odpowiedź.Więcej nie będę drążyła tematu,bo chyba szkoda słów.
          Tak napisałam pod wpływem chwili.
          Pozdrawiam Gosia
          • aloalo2001 Re: Ach te kobitey!!!!! 17.09.05, 13:32
            Zdecydowanie jestem za porodem naturalnym i szlak mnie trafia jak wszystkie
            moje koleznaki lekarki radza dzieci tylko cieciem cesarskim. Szalk mnie tez
            trafia jak niektorzy utytulowani lekarze, ojcowie, popieraja ciecia cesarskie,
            bo to niby lepsze takze z ich punktu widzenia.
            • bozia2 Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 10:23
              Im się wydaje/tym męzom/,że jak nie urodzi naturalnie,to będzie ciaśniutka jak
              dziewica orleańska,no i te szwy takie nieestetyczne...:DDD Paranoja:)))
              • aloalo2001 Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 17:39
                Tak jakby szczęście w małżeństwie było wynikiem proporcji. Masz rację to
                okropne zmuszać matkę swoich dzieci do cięcia tylko z własnych egositycznych
                pobudek.
              • Gość: wit Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 19:00
                no a my z Żoną moją mieliśmy odwrotny "problem". po psn była rzeczywiście jak "dziewica orleańska". dlaczego? zielonego pojęcia nie mam. trzeba było trochę czasu się przyzwyczajać...
      • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 20.09.05, 11:09
        A ja mam koleżankę, dla której poród naturalny był, śmiało mogę powiedzieć
        traumą. Zawsze bardzo bała się porodu i po tym co przeżyła stwierdziła, że
        wiecej na dziecko nie zdecyduje się. Jak sama mówi, może gdyby miała cesarkę.
        • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 11:40
          Gość portalu: optymistka napisał(a):

          > A ja mam koleżankę, dla której poród naturalny był, śmiało mogę powiedzieć
          > traumą. Zawsze bardzo bała się porodu i po tym co przeżyła stwierdziła, że
          > wiecej na dziecko nie zdecyduje się. Jak sama mówi, może gdyby miała cesarkę.

          No i dobrze, ale co to ma do rzeczy? Nie chce dziecka, to nie. To, ze "przezyla
          traume" to jeszcze nie powod, zeby zalecac cesarke.
          Ja tez przezywam wlasnie traume, z powodu ktorej na pewno nie chce trzeciego
          dziecka, ale nie przyszloby mi do glowy, zeby z tego powodu histeryzowac i
          oczekiwac szczegolnego traktowania.

          Histeryczkom nasze twarde nie.
          • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 11:50
            Doookiiiii a czy moge się ciebie spytać o jedną rzecz??? jak najbardziej an
            temat ofcors :DD od czego zależy odczuwanie tego samego, jakby nie było bólu
            porodu? dla jednych jest to zdarzenie do przeżycia- np. moja znajoma mówi, ze
            moze rodzic codziennie, byle w ciąży nie chodzić, a inne mają traume
            poporodowa. czy jest faktycznie coś takiego jak inny próg bólu, czy chodzi
            o "zwykłą", "niezwykłą" histerię? goopie pytanie nie?
            • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 13:44
              Pszczolko, ten kto bedzie potrafil wyczerpujaco odpowiedziec na Twoje pytanie,
              ma wlasciwie Nobla w kieszeni. Twoje pytanie nie jest glupie, tylko jest ogromne.
              Poniewaz ja do Nobla nie aspiruje, moge zaoferowac tylko pare ogolnikow, ktore
              wynikaja z prywatnych przemyslen.

              Glowna role w zroznicowanym odczuwaniu bolu wynikajacego z takiego samego- badz
              co badz- urazu przez rozne osoby przypisuje "mechanizmom nadnamiotowej modulacji
              sensorycznej". Nie szukaj tego w podrecznikach, te fraze wymyslilem przed chwila.
              Wiadomym jest, ze nie tylko stan emocjonalny, ale rowniez skupienie uwagi
              potrafi zmienic, czasem zupelnie zniesc czucie bolu, ale potrafi tez bol
              spotegowac. Znane sa szlaki nerwowe, ktore sa odpowiedzialne za te funkcje. Tak
              wiec MOZNA zmniejszyc czucie bolu, w tym porodowego, za pomoca swiadowego
              wyrzucenia bolu ze swiadomosci (techniki pokrewne autohipnozie), dzieki
              motywacji, za pomoca koncentracji (a la joga na przyklad...). Lek i oczekiwanie
              na bol moze go zas potegowac.
              To ma implikacje o wiele szersze niz osobiste. W czasach gdy bol byl
              nieuchronny, ludzie podchodzili don z rezygnacja, ale i ze stoicyzmem. Boli, bo
              musi- no big deal. Dochodzilo do tego uzasadnienie chociazby z Biblii, a ta
              sfera byla i jest nadal bardzo wazna dla wielu ludzi. Dzis prowadzi sie kampanie
              pod haslem "nie musi bolec". Skoro nie musi, a boli, to cos jest nie tak.
              Po ostatnie wreszcie, my wszyscy, nie tylko lekarze, traktujemy swoje ciala
              bardzo mechanistycznie. Utrzymujemy je w sprawnosci dzieki regularnym
              przegladom, "naprawiamy" na rozne sposoby rozne niedoskonalosci i uszkodzenia...
              Traktujemy bol jako cos, czego natychmiast i za wszelka cene trzeba sie pozbyc,
              czasem wrecz po trupach. Bol -i w podobny sposob smierc -przestaly byc
              postrzegane jako nieodlaczni towarzysze ludzkiego bytu.

              Bo czym innym jest ulzyc w cierpieniu, a czym innym traktowac bol jako powod do
              wleczenia kogos do sadu.

              I tak sie rozfilozofowalem.
              • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 14:21
                czyli jednak trochę cywilzacja nam szkodzi tak? i dziękuje:)))))
                • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 15:12
                  pszczolaasia napisała:

                  > czyli jednak trochę cywilzacja nam szkodzi tak?

                  Zalezy jak patrzec. Powiedzmy, ze zmienia nasze zycie. To tak jak w wyborze
                  postepowania z chorym. Mozesz pozostawic go wlasnemu losowi, ryzykujac z
                  prawdopodobienstwem n>0, ze chory umrze, a mozesz wykonac zabieg obarczony
                  ryzykiem zgonu wynoszacym rowniez n w nadziei pomozenia choremu. W rezultacie
                  wybierasz po prostu to, z ktorymi powiklaniami wolisz miec do czynienia- czy z
                  tymi wynikajacymi z choroby, czy tez raczej z tymi wynikajacymi leczenia. Ale
                  jakichs powiklan nie unikniesz.

                  Tak samo z cywilizacja. Nawolywanie do powrotu do natury to takze rezygnacja z
                  pomocy osobom starszym, chorym, niepelnosprawnym... Ale z drugiej strony pojsc
                  za postepem cywilizacji to rezygnacja z czesci "natury", jak zbieranie grzybow w
                  lesie (to tylko drobny przyklad). Wszystko jedno co wybierzesz, dopoki jestes w
                  swoim wyborze konsekwentna.

                  > i dziękuje:)))))

                  Eny tajm.
          • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 20.09.05, 13:00
            Ale dlaczego piszesz, że jest histeryczką. Przecież jej nie znasz. Zapewniam
            cię, że nie jest. Nie pisałam też, że nie chce dziecka. Napisałam, że nie
            zdecyduje się na kolejne, bo nie jest w stanie drugi raz przeżyć tej „cudownej
            chwili”. Niestety nie stać jej na poród w prywatnej klinice z cesarką. Ale
            rozumiem kobiety, które gdy jest to możliwe korzystają z tej możliwości. Po
            prostu nie generalizuję, nie uogólniam. Są różne kobiety, o różnej psychice i
            różnym, jak to zauważyła pszczolaasia, progu odczuwania bólu
            • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 20.09.05, 13:21
              Tak...Dokiemu to łatwo mówic, bo nigdy nie bedzie rodził. Ja mówię NIE
              wszystkim radykałom i ortodoksom.
              • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 13:26
                cześć Panno i Optymistko:)
                ale widzicie ja bym chciała wiedzieć, czy to prawda czy mit, ze jest coś
                takiego jak próg odczuwania bólu. czy to fakycznie jest prog, czy to zależy od
                indywidualnego stanu emocjonalnego kobiety- czyli czy jest histeryczką czy nie-
                zresztą jakkolwiek by to nie nazwać:) jest coś takiego jak próg bólu, czy nie
                ma? jak sie go mierzy? czy wszytskie kobiety ktore rodzą czują to samo
                natężenie bólu i po prostu jedne go znoszą lepiej a drugie gorzej? pewno i tak
                nikt nie odpowie:)
                pozdrawiam:)
                • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 20.09.05, 13:46
                  Hej pszczoła :))) - wątpię czy jest coś takiego jak obiektywne odczucie bólu.
                  Ból jest funkcją indywidualnej wrazliwości na różne bodźce, stanu
                  emocjonalnego, osobowości, a także obyczajów funkcjonujących w kulturze.
                  Spróbuj intensywnie wyobrażać sobie ból, a po pewnym czasie sama zaczniesz go
                  odczuwać :) Pd. Amr. Indianie traktowali ciążę i poród jako zjawiska naturalne.
                  Kobiety rodziły w marszu. Maorysi potrafią (-ili) umrzeć jeśli tak sobie
                  postanowili bez względu na to jak bardzo dane schorzenie "objektywnie" ich do
                  tego predysponowało.
                  • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 19:04
                    helloł:))
                    czyli twierdzisz, podobnie jak Doki, że cywilizacja i postęp czynią nas
                    słabszymi niż silniejszymi? jestesmy słabi tym co powinno byc naszą siłą.
                    w zasadzie to jasne. normalnie, czyli dawniej przeżywały najsilniejsze zdrowe
                    jednostki. teraz jesteśmy "słabsi" o te chore jednostki. chore w sensie takim,
                    ze gdyby nie postęp to by ich po prostu nie było... smutne. czyli zamiast
                    silniejszymi postęp uczynil nas słabymi:D
                    a może powinniśmy się od Maorysów uczyć jak można okiełznać własny organizm?
                    siła umysłu- Doki nazwał to autohipnozą. wiara czyni cuda:))))))) jeśli w coś
                    się mocno uwierzy i mocno tego chce, a w zasadzie postanowi- to tak się
                    stanie:))) nie ustanę w takim razie w wysyłaniu TotoLotka:DD
                    p.s. w sparwie wyobrażania sobie bólu to wiem o co cho..kiedyś testowalam to na
                    sobie :D wyobrażałam sobie, ze nie boli mnie tak mocno podbrzusze jak mnie
                    zwyczaj boleć...co jakiś czas :DD a że boli mnie palec u nogi... kurcze,
                    autentycznie rozważałam wyjazd do szpitala w celu obcięcia dużego palca u
                    nogi:DD w końcu po co mi on?? :)))) pozdrawiam:))
                    • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 21.09.05, 01:11
                      Ja uważam, że wszędzie należy szukać złotego środka i wszystko umieć
                      odpowiednio wywawżyć, ponieważ w danym momencie - tu i teraz - najważniejsze
                      jest przecież dobro jedostki. W odniesieniu do sytuacji porodu - zdrowie i
                      dobre samopoczucie kobiety i jej dziecka, zarówno w sensie psychicznym jak i
                      fizycznym.
                      • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 09:08
                        ale widzisz od milionów lat kobiety rodzą dzieci, i przeżywają. no... odsetek
                        umieralności zapewne był większy kiedyś niż dziś. ale rodzą od wielu, wielu
                        lat. po coś natura nas tak ukształtowala, zebyśmy jednak przeżywały to co ty
                        nazywasz cudem narodzin a inne traumą. rozumiesz o co mi chodzi? cc nie jest
                        naturalne. porod naturalny czy siłami natury (sorry Doki nie pamiętam które
                        jest które!!!) jest nam ludziom naturalny. nie tylko ludziom zresztą:))) cc nie
                        bardzo. tak sobie tylko teoretyzuje:))))
                • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 20.09.05, 13:49
                  Witaj pszczolaasiu. Pytanie faktycznie do najprostszych nie należy. Ale bez
                  względu na to czy jest coś takiego jak próg odczuwania bólu czy jest to kwestia
                  emocji to efekt końcowy jest taki sam. Kobieta boi się bólu jak jasna holera i
                  tyle. I nie musi to być oznaką histerii, myślę że bardziej lęku, strachu.
                  Słyszałam także argument zwolenników porodów naturalnych, że ból jednoczy matkę
                  z dzieckiem. Pewnie w niektórych przypadkach tak jest, może w wielu. Ale żadna
                  z moich koleżanek tego tak nie odbierała. Dla każdej poród to szok i koszmar.
                  Zastrzegam, nie jestem przeciwniczką porodów naturalnych. Po prostu nie
                  oburzałabym się tak bardzo na kobiety, które z jakichś powodów decydują się na
                  cesarkę. Oczywiście nie za łapówkę.
                  • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 13:52
                    > Po prostu nie
                    > oburzałabym się tak bardzo na kobiety, które z jakichś powodów decydują się na
                    > cesarkę.

                    A ja tak. I powtorze dlaczego:
                    - bo nie trzeba az ciecia, zeby uniknac bolu porodowego
                    - bo ciecie cesarskie bez wskazan (strach to nie wskazanie) to niepotrzebne
                    ryzyko dla matki i dziecka
                    • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 20.09.05, 14:49
                      Doki. Jeżeli możesz mi odpowiedzieć to chciałabym poznać Twoje zdanie na temat
                      przestępstwa dzieciobójstwa. "Matka, która zabija dziecko w okresie porodu pod
                      wpływem jego przebiegu podlega karze ........." (karze łagodniejszej od
                      zabójstwa).Wiem, troszeczkę zbaczam z tematu, ale bardzo mnie interesuje Twoje
                      stanowisko w tej kwestii. Były głosy wśród naukowców, że takiego złagodzenia
                      kary nie powinno być, bo poród to coś naturalnego i wymysłem są zaburzenia
                      kobiet w okresie porodu. Twierdzili, ze takie przestępstwo powinno być
                      traktowane jak zwykłe zabójstwo. Ale póki co taki przeps funkcjonuje w naszym
                      prawie.
                      • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 15:07
                        O, bardzo dobrze, ze przytoczylas ten przepis, bo on mi swietnie pasuje do
                        argumentacji.

                        Na lagodniejsza kare moze liczyc matka, ktora zabija swoje dziecko POD WPLYWEM
                        niedawno przebytego porodu. Oczywiscie, z samej konstrukcji tego przepisu
                        wynika, ze wplyw porodu jest (lub przynajmniej powinien byc u normalnej osoby)
                        ograniczony czasowo. Nie daloby sie powolac na ten przepis w wypadku zabojstwa
                        np dziecka kilkumiesiecznego, przyjmujac slusznie, ze nijakiego wplywu porodu
                        juz nie ma.

                        Co do tego czy taki przepis w ogole powinien istniec: wiem jak to jest, gdy
                        dzieciak tak zalezie ci za skore, ze chcesz ukrecic mu leb. Wiem to nawet bez
                        przechodzenia porodu. Bez watpienia, takie zachowanie jest irracjonalne- ale jest.

                        Odpowiem przewrotnie: gdyby byla w kodeksie karnym za zabojstwo kara smierci, to
                        uwazalbym warunki dzieciobojstwa za dobry powod do zlagodzenia kary. Gdy kary
                        smierci nie ma, sprawa staje sie prostsza. Byc rodzicem to odpowiedzialnosc i
                        mysle, ze nie ma powodu, zeby kogos traktowac lagodniej tylko dlatego, ze jest
                        niezrownowazony psychicznie, choc poczytalny.
                    • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 08:31
                      Podobno (zasłyszane od znajomej, niesprawdzone), WHO stwierdza, że lęk przed
                      porodem jest zaleceniem do cesarki. Wiem, wiem co mi zaraz powiesz. Myśl
                      samodzielnie. Co tam WHO. I zgadzam się z Tobą. Nie przyjmuję bezkrytycznie
                      tego co mówi WHO. Ale może to zmuszać do zastanowienia dlaczego WHO tak
                      twierdzi. Niekoniecznie to musi być poprawność polityczna. Dlaczego twierdzimy,
                      że wskazaniem do cesarki mają być tylko sprawy związane ze zdrowiem fizycznym,
                      a całkowice wyrzucamy psychikę. Może bardziej szkodliwy dla dziecka jest stres,
                      który przez 9 miesięcy przeżywa matka, która histerycznie boi się porodu, niż
                      cesarka.
                  • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 19:27
                    może jestem dziwna..ale wiesz Optymistko, ja sie boje, że będę musiała mieć
                    cesarkę. w życiu bym nie chciała!!! ale być może będę musiała. na razie to
                    melodia przyszłosci i to odleglej..;DD ale boję się tej możliwości.
                    • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 07:13
                      Tak jak pisałam. Są różne kobiety. Ja się boję, ze bez cesarki nigdy nie
                      zdecyduję się na zajście w ciążę. Jeżeli okaże się oczywiście, że mogę mieć
                      dzieci.
                    • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 07:31
                      NIe Pszczolaasiu nie jesteś dziwna, ale siebie czy mojej koleżanki za dziwną,
                      ani histeryczkę (w potocznym znaczeniu tego słowa) też nie uważam. Ja nie mam
                      traumy (nie jestem matką, nie przeżyłąm porodu). Ale znam siebie, znam swoje
                      słabości, ograniczenia i wiem, że poród nigdy nie będzie dla mnie sprawą
                      prostą, naturalną jak dla wielu innych kobiet.
                      • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 08:29
                        ojej...mam na nadzieję, że nie odebralas tego za krytykę swojej osoby co
                        napisalam? to nie mialo mieć takiego wydźwięku. chodziło mi bardziej o to, że
                        Ty i twoja koleżanka chcecie cc, z róznych względów. natomiast ja, ktora
                        ewentualnie jest tym "zagrożona" boje się tego jak zarazy. i nie jestem
                        odosobnona w swoich odczuciach:)) odczuwam ewidentną niechęć do jakiegokowliek
                        krojenia mojego ciała:DD kobietom ciężko dogodzić co? swoją droga to jest
                        dziwne- jedne tego chcą bardzo inne choć moga to się boją tego. i naprawdę nie
                        jestem odosobniona w swoich odczuciach:))) pozdrawiam Optymistko:))))
                        powodzenia!!!!
                        • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 08:51
                          Bez obaw. Nie odebrałam tego jako krytykę mojej osoby. Bardzo dobrze
                          zrozumiałam to co napisałaś. Pozdrowionka :-)))))
              • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 13:50
                > Tak...Dokiemu to łatwo mówic, bo nigdy nie bedzie rodził.

                Mezczyzni tez maja swoje bolesne przypadlosci, i to nie tak przejsciowe jak
                porod. Po prostu kobiety nie umieja podejsc na zimno i z rozsadkiem do samego
                porodu, dlatego wlasnie to nie wylacznie one powinny sie na ten temat wypowiadac.
                • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 20.09.05, 13:53
                  Uhmm....napisze więcej, ale nie teraz, bo tonę w pracy. Oj napisze! :)
                • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 21.09.05, 00:56
                  Oczywicie Doki - bardzo łatwo jest Wam - mężczyznom zrobić z rodzącej kobiety
                  niepoczytalną histeryczkę dlatego, że znalazła się w sytuacji kryzysowej.
                  Podzielam pogląd, że nie tylko kobiety powinny wypowiadać się na temat porodu,
                  ale uważam, że WYŁĄCZNIE one powinny mieć prawo do tego, by decydować o sobie w
                  tej szczególnej sytuacji życiowej.

                  Kobieta nie chce i nie musi być bierną bohaterką wydarzeń, których bieg został
                  uprzednio zdeterminowany przez lekarzy. Kobieta może sama reprezentować siebie
                  podczas porodu i nie musi, a może nawet nie powinna przybierać pasywnej roli w
                  trakcie narodzin dziecka. Personel medyczny przejawia tendencje do traktowania
                  kobiet jako istot głupich i dziecinnych lub ignorowania ich. Kobiety skarżą się
                  na opuszczenie podczas pierwszej fazy porodu, brak jakichkolwiek informacji o
                  postępach akcji, o statnie zdrowia dziecka, brak możliwości wyboru środków
                  znieczulających, poddawanie tajemniczym, niezrozumiałym i często bolesnym
                  procedurom medycznym. Spotkałam się zarówno z wypowiedziami, w których kobiety
                  stwierdzają, że lekarze zdecydowali się na c.c. w momencie całkiem dla nich
                  nieoczekiwanym - jak i z dramatycznymi historiami kiedy to kobiety błagały o
                  c.c. intuicyjnie lub fizycznie wyczuwając problemy, a mimo to zmuszane były do
                  porodu s.n. który zresztą często kończył się źle dla matki lub dziecka. Wiele
                  matek wspomina, że "zmuszano" je do porodu, stwierdzano skurcze porodowe,
                  których one w rzeczywistości nie odczuwały. A ile jest historii o uwłaczających
                  warunkach w okresie porodu i pozbawieniu wszelkiej intymności?

                  Kobieta w sytuacji zmedykalizowanego porodu jest całkowicie uprzedmiotowiona.
                  Niby modne jest teraz podkreślanie, że każda kobieta rodzi inaczej, ale
                  naprawdę standardowe procedury medyczne nie uwzględniają indywidualnych różnic -
                  w związku z tym wszystkie pacjentki poddawane są tej samej rutynowej "obróbce"
                  typu lewatywa, leżenie, indukcja porodu, nacinanie krocza etc.
                  • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.09.05, 07:57
                    > ale uważam, że WYŁĄCZNIE one powinny mieć prawo do tego, by decydować o sobie w
                    > tej szczególnej sytuacji życiowej.

                    Nie zgadzam sie z Toba najbardziej jak tylko mozna. Po pierwsze, to nie tylko
                    kobiety dziecko, ale takze jej partnera, po drugie, poniewaz to nie kobieta
                    placi za skutki swojego upierania sie przy cc czy czymkolwiek, nie moze miec
                    wylacznego prawa decydowania.

                    > Kobieta w sytuacji zmedykalizowanego porodu jest całkowicie uprzedmiotowiona.

                    A polozona na stole operacyjnym i z rozcietym brzuchem to nie? Gimmie a break...
                    I czy trzeba az zabiegu operacyjnego by zwalczac cos tak malo istotnego jak
                    "uprzedmiotowienie"?
                    • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 21.09.05, 21:24
                      Zapędziłam się - prawo do decydowania i samostanowienia podczas porodu powinna
                      mieć kobieta wraz ze swoim partnerem. A w przypadku rozbieżności zdań wydaje mi
                      się, że jednak kobieta.

                      Zawsze mnie dziwiło, że lekarze często uzurpują sobie prawo do tego, by lepiej
                      wiedzieć co pacjentowi dolega. Analogicznie postępują w sytuacji porodu -
                      wydają się wiedzieć lepiej od rodzącej kobiety co dla niej będzie najlepsze.
                      Rodząca z pewnością jest pod wpływem silnych emocji, ale nie jest przecież
                      niepoczytalna.

                      Uważam, że trzeba sobie odpowiedzieć na ważne pytanie - chociaż może dla
                      lekarzy jest to oczywiste (dla mnie jeszcze nie)- czy cesarskie cięcie stanowi
                      naprawdę duże zagrożenie dla dziecka czy raczej tylko dla kobiety. Bo jeśli dla
                      dziecka jest to minimalne zagrożenie lub jeśli jest ono nawet mniejsze niż w
                      p.s.n. to dla mnie jest jak najbardziej oczywiste, że wyboru powinna dokonać
                      kobieta i ewentualnie jej partner.

                      A co do argumentu, że:

                      "> to nie kobieta placi za skutki swojego upierania sie przy cc czy
                      czymkolwiek, nie moze miec
                      > wylacznego prawa decydowania."

                      Skutki źle poprowadzonego p.s.n. takie jak trwałe kalectwo i upośledzenie
                      niszczą życie dziecku, a wszelkie poźniejsze konsekwencje związane z
                      wychowaniem i zapewnieniem należytej opieki takiemu dziecku ponosi matka i jej
                      najbliższa rodzina, a nie lekarz, który z perspektywy swojej wysokosci,
                      dystansu, objektywności, racjonalności, jasności spojrzenia i niezaangażowania
                      emocjonalnego zarządził, że poród odbędzie się siłami natury (WBREW WOLI
                      KOBIETY).

                      Myślę, że motywacją kobiet do c.c. znacznie rzadziej są ich egoistyczne pobódki
                      niż troska o dobro dziecka. Kiedy czyta się lub słyszy o tym jacy potrafią być
                      lekarze wobec rodzących kobiet i jakie może mieć to konsekwencje dla rodzących
                      sie dzieci to włos się jeży na głowie. Ta sytuacja nie zmieni sie z dnia na
                      dzień i właśnie w tej konkretnej sytuacji dla wielu kobiet c.c. wydaje się być
                      najbardziej optymalnym dla nich oraz bezpiecznym dla dziecka rozwiązaniem.

                      Piszesz Doki:

                      > I czy trzeba az zabiegu operacyjnego by zwalczac cos tak malo istotnego jak
                      > "uprzedmiotowienia"

                      [Czy uprzedmiotowienie jest mało istotne??? hmm...] Oczywiście, że nie trzeba
                      do tego operacji, ale ja myślę, że w całej tej dyskusji okołoporodowej nie
                      chodzi o to, by trzymac rodzącą kobietę za rączkę i pieścić się z każdą
                      czynnością, by nie urazić jej godności osobistej. Trochę też, ale to już sprawa
                      drugorzędna. Chodzi właśnie o tę możliwość wyboru, o możliwość podejmowania
                      decyzji i zniesienie ubezwłasnowolnienia, bo jak narazie to wiele szpitali
                      położniczych w Polsce przypomina instytucje totalne.
                      • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 21:43
                        cześć. piszesz coś co mnie prawie przeraziło... i musze się ciebie spytać o
                        coś.. jeśli pozwolisz oczywiście bo twoje słowa są skierowane do Dokiego...
                        chodzi mi o stwierdzenie, że
                        "Zawsze mnie dziwiło, że lekarze często uzurpują sobie prawo do tego, by lepiej
                        wiedzieć co pacjentowi dolega. Analogicznie postępują w sytuacji porodu -
                        wydają się wiedzieć lepiej od rodzącej kobiety co dla niej będzie najlepsze.
                        Rodząca z pewnością jest pod wpływem silnych emocji, ale nie jest przecież
                        niepoczytalna"
                        mnie osobiście to prawie przeraziło...bo w koncu są lekarzami tak? a lekarze
                        posługują się wiedzą kierują się własnym doświadczeniem, jak i rownież, co
                        wskazywałaś w innym swoim wondtku zwyczajami. nie zrozum mnie źle, ale prosze
                        Cię nie każ mi myśleć, ze oni nie wiedzą co robią i ja jako przyszła
                        teoretyczna rodząca będe musiala polegać na swojej intuicji!!! tym bardziej, ze
                        ona mnie odrzuca, ta intuicja, od samego pomysłu krojenia mnie. w tej kwestii
                        jednak zaufam mojemnu cud-Dochtorowi. pozdrawiam:)))
                        • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 21.09.05, 23:08
                          To jest Twój wybór i masz do tego pełne prawo. Są kobiety, które wolą zaufać
                          lekarzom, a są i takie, które nie chcą być zdane na ich łaskę lub niełaskę.
                          Skąd możesz mieć pewność czy ten cud-Dochtorek z całą pewnoscią będzie przy
                          Twoim porodzie? Zaufasz wtedy komuś obcemu?

                          "prosze Cię nie każ mi myśleć, ze oni nie wiedzą co robią i ja jako przyszła
                          > teoretyczna rodząca będe musiala polegać na swojej intuicji!!!"

                          Tacy sami ludzie. Nie są nieomylni. Z pewnością bogatsi o wiedzę i
                          doświadczenia, ale ja mam jednak opory przed tym, by każdemu bezkrytycznie
                          ufać, a już zwłaszcza przyglądając się wnikliwie historiom bardzo wielu kobiet
                          po doświadczeniu porodu w polskiej rzeczywistości - mam głębokie
                          przeświadczenie, że ostateczną kontrolę nad biegiem wydarzeń - np. podczas
                          porodu powina sprawować rodząca kobieta, czyli główna zainteresowana, a lekarze
                          i personel są po to, by konstruktywnie jej w tym pomóc. Ale to z kolei moje
                          zdanie i mój wybór :)

                          P.S. Nie jestem żadną nawiedzoną zwolenniczką c.c. ani p.s.n.
                          • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 08:50
                            witam:)
                            mój Cud-Dochtorek został powiadomiony już przy pierwszej mojej porażce, ze ma
                            się szykować na to, ze ja z nikim innym (prócz Osobistego ofcors!!) rodzić NIE
                            będę :DD zacisnę nogi i nie urodzę dopóki on nie będzie na dyżurze:DDD żarty na
                            bok:))
                            mnoze to naiwne co napiszę, ale wole jednak polegać na lekarzach niż na sobie w
                            takiej chwili. zresztą poród to melodia przyszłości i nie mam jeszcze
                            zaplanowane co, jak, gdzie i kiedy, kiedyś sobie cos zaplanowalam takiego i
                            życie szybciuteńko zweryfikowało moje plany :DD wiem jedno ufam mojemu
                            lekarzowi w każdej prawie kwesti. bo jak nie jemu to komu? mam nadzieje, ze w
                            szpitalu w Gdyni pracują również inni lekarze ktorzy znają sie na rzeczy:DD
                            trochę sobię drwię ..przepraszam:)))
                            zawsze mi się wydawało, że rodząca ma szalenie mało do powiedzenia. ma tylko
                            jedno wyjście urodzić. innego nie ma:) ale ja jestem szalenie niedoświadczona w
                            tej kwestii:))) wiem jedno, nie chciałabym cc i tyle:)
                            p.s. mam nadzieję, ze nie dałam Ci do zrozumienia czegoś takiego, ze jesteś
                            nawiedzoną zwolenniczką czegokolwiek. jeśli tak to odebrałaś to
                            niepotrzebnie.
                            • bozia2 Do czereśniowej 22.09.05, 22:27
                              Pomyśl tylko czeresniowa panno,co kobity wygadują podczas porodu-głowa
                              mała,słowo:D Gdyby kobieta pamiętała,co gadała podczas akcji,nigdy nie poszłaby
                              do lekarza,któremu udało się być przy porodzie jej dziecka.Nie wiedziałam nawet
                              czy krzyczę,czy nie,choć starałam się do pewnego momentu wykonywać wszystkie
                              polecenia pań położnych.Nie da się po prostu rodzić w bólach i rządzić.Od tego
                              są specjaliści-waginiści:DDD
            • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 13:48
              > Ale dlaczego piszesz, że jest histeryczką. Przecież jej nie znasz.

              Wystarzy Twoj opis. Poza tym, slowa "histeryczka" uzylem w sensie potocznym, a
              nie dla opisania reakcji konwersyjnej.

              > Nie pisałam też, że nie chce dziecka. Napisałam, że nie
              > zdecyduje się na kolejne, bo nie jest w stanie drugi raz przeżyć

              No i to wyczerpuje POTOCZNE znaczenie slowa "histeryczka". Gdyby urodzila
              wczoraj, to zrozumiale byloby, ze mowi "nigdy wiecej", tak samo jak ja. Jednak
              NORMALNA ZDROWA psychika z czasem zaciera rozne przykre zdarzenia, tak ze nie
              stanowia one przeszkody w funkcjonowaniu. Jesli brak tego "wymazywania traumy",
              to cos jest nie tak. Jezeli "niewymazana trauma" daje sie przezwyciezyc
              rozumowo, to jeszcze OK. Na przyklad: ta pani chce dziecka. Boi sie porodu, ale
              potrafi sobie wytlumaczyc, ze bardziej chce dziecka niz sie boi i ze porod na
              99.9% przezyje, ze sa metody leczenia bolu, ze wreszcie od bolu mimo wszystko
              sie nie umiera. Inne rozumowanie typu "tylko nie to" pasuje raczej do dziecka
              niz do doroslej osoby. I odnosze to rowniez do siebie.
              • swan_ganz Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 13:58
                Doki nie chcesz mieć więcej dzieci?? I co to teraz będzie biedaku ?
                Toż to nieludzkie wprost samoograniczenie własnej aktywności...:(
                • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 14:07
                  Mam dwa pokemony. Nie wystarczy?

                  > Toż to nieludzkie wprost samoograniczenie własnej aktywności...:(

                  Budda naucza, ze samoograniczenie jest droga do szczescia. I ja mysle, ze ma
                  racje...
                  • swan_ganz Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 14:10
                    Budda jak to wymyślił miał już 120 lat... więc sam rozumiesz, że takie
                    ograniczenie mu łatwo przyszło. Nie wydaje mi się byś w ten sposób szczęście
                    osiągnął :)
                  • aloalo2001 Najpiękniejszy poród na świecie... 20.09.05, 14:19
                    Przeżyłam razem z moją siostrą. Od tamtego czasu nie wyobrażam sobie innego niż
                    naturalny poród. Poród był z znieczuleniu przewodowym, w związku z tym nie
                    wiązał się bólem, a jedynie z samymi przyjemnościami:
                    - fizyczna obecność przy narodzinach, kontakt od samego początku z dzieckiem
                    matki, a także ojca, a nawet siostry :-)
                    - bardzo szybki powrót do normalnego życia, powrót do domu na drugi dzień
                    - życzliwe otoczenie, świetnie wykwalifikowane położne, to chyba podstawa
                    naturalnego porodu bez komplikacji
                    - praktycznie bezkrwawo i bezbólowo, 2 szwy na krocze (zebrałam wywiad i
                    dowiedziałam się, że jak ktos bardzo chce, to może przy okazji zrobić
                    tgz. "plastykę krocza" więc teoretycznie może być nawet lepiej, a nie gorzej)
                    Od tamtego czasu prowadzę promocje naturalnego porodu, właśnie udało mi się
                    namówić koleżankę, która ma rodzić niedługo :-)
          • mruwa9 Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 15:26
            Doki, a co powiesz o sytuacji, gdy kobieta, zadna histeryczka, tylko
            racjonalistka twardo stapajaca po ziemi, po autentycznym urazie poporodowym
            (traumatyczny, dramatyczny porod, wskutek ewidentnie zlej opieki polozniczej,
            zakonczonej urodzeniem uszkodzonego, niepelnosprawnego dziecka) i po rezygnacji
            z dalszej prokreacji, "wpada" po raz kolejny? Nie opowiadaj bajek o
            zabezpieczeniach, bo dobrze wiesz, ze 100% skutecznosci wykazuje albo absolutna
            abstynencja, albo kastracja. Z roznych przyczyn nie bierze pod uwage
            ewentualnosci aborcji, a na wiesc o perspektywie kolejnego porodu wpada w
            depresje? Zwlaszcza przy braku mozliwosci wyboru innego szpitala (w okolicy sa
            dwa, a ten pechowy porod odbyl sie w tym lepszym), majac duze szanse na
            powtorke z rozrywki, czyli rownie "dobra" opieke poloznicza? Co bys z taka
            pacjentka zrobil? Zmusil mimo wszystko do powtornego porodu silami natury, czy
            uwzgledniajac przeszlosc poloznicza uznal wzgledne wskazania do ciecia
            cesarskiego?
            BTW znasz jakies leki na zapomnienie (wybiorcze)? Jesli tak, to ja bardzo
            poprosze...
            • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 15:46
              > BTW znasz jakies leki na zapomnienie (wybiorcze)? Jesli tak, to ja bardzo
              > poprosze...

              Tinctura temporis

              A co do tej pani: mysle, ze przyklad jest chyba sufitowy, albo przerysowany. I
              ze nie chodzi tu o uraz psychiczny wskutek porodu. Taka racjonalistka, a nie
              potrafila zracjonalizowac porodu? Juz to tutaj nie gra. Z drugiej strony chyba
              jest twarda, skoro opiekuje sie niepelnosprawnym dzieckiem. Moj podziw dla
              takich ludzi jest ogromny, bo oni musza miec autentyczna sile. Tak wiec tu
              poszlo krzywo- "przez to, ze rodzilam silami natury, mamteraz chore dziecko".
              Oczywiscie, to nie musi byc prawda. Shit happens.

              > pacjentka zrobil? Zmusil mimo wszystko do powtornego porodu silami natury, czy
              > uwzgledniajac przeszlosc poloznicza uznal wzgledne wskazania do ciecia
              > cesarskiego?

              Nie. Ta pani potrzebuje madrego poloznika, ktory by ja przekonal, ze rzecz nie w
              porodzie. Ze potrafi poprowadzic ten porod tak, ze wszystko dobrze sie skonczy i
              ze wcale nie trzeba uciekac sie do ciecia. Ze ciecie cesarskie bynajmniej nie
              jest gwarancja, ze wszystko pojdzie gladko, wrecz przeciwnie. Razem rozwaza czy
              to jest do zrobienia. Kobiety nie trzeba zmuszac do porodu. Jesli jest w ciazy,
              to wystarczy poczekac, a kazda urodzi.
              No wiec madry poloznik, ktory nie tylko potrafi wywijac nozem, ale ktorem
              jeszcze sie chce i potrafi. Przyznaje, ze takich jest niezbyt wielu.
              • bozia2 Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 21:43
                Czuję się wielką twardzielka,bo urodziłam dwoje dzieci,drogami natury i do tego
                bez znieczulenia:DDD
                Moja siostra ma 4 dzieci z których troje urodziła normalnie,a czwarte przez cc i
                nie jest to wcale tak pięknie,jak się niektórym tu wydaje.Długo nie mogła dojść
                do siebie po zabiegu,a co dopiero opiekować sie gromadkom dzieciaków.
                A tak mi się skojarzyło...facet rodzący kamyczek...:DDD Ała!!!Ten ból!!!:DDDD
                • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 21:52
                  sześć Bozia :DD moja Bohaterka:DDD
                  w kwestii cc napatrzyłam się na to w szpitalu i nie, nie, nie..dziękuje!! ja
                  nie chcę!!! jak te kobiety się męczą potem... eeee postoję:) przynajmniej na
                  razie:)))
                  • bozia2 Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 22:08
                    No witam,witam.Ja tam wolę chyba więcej nie trafić na porodówkę,ale jak to mówi
                    stare przysłowie "Człowiek strzela,ale Pan Bóg kule nosi":DDD
                    • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 22:14
                      o do diabła!!!! to Pan Bóg kule nosi???? to ja ide pogadać z jednym Panem:DDD
                      • bozia2 Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 22:22
                        No,niech osobisty strzela,a ty na kolana...:)))
                • Gość: grzalka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.ols.vectranet.pl 20.09.05, 22:36
                  Ja tam nie wiem, ale u nas to jak SZ rodzi (albo żona SZ) to od razu namawiaja
                  na cc, a jak ktos chce sn to się przygladają dziwnie.....

                • Gość: Doki Re: Ach te facety!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.05, 23:10
                  bozia2 napisała:

                  > Czuję się wielką twardzielka,bo urodziłam dwoje dzieci,drogami natury i do tego
                  > bez znieczulenia:DDD

                  Znaczy jednak mozna! Tak podejrzewalem...

                  > A tak mi się skojarzyło...facet rodzący kamyczek...:DDD Ała!!!Ten ból!!!:DDDD

                  O to to! Mezczyzni to w gruncie rzeczy slaba plec, nie kobiety. Wrecz mieczaki,
                  delikatne i wrazliwe. A powaznie: cos w tym jest. A najgorsi sa pilkarze. Nie
                  tylko przed kamerami wywracaja sie widowiskowo, a potem wija jak liszka
                  przypiekana przez szklo powiekszajace. Nie, na izbie przyjec tez maja
                  rozdzierajacy bol z powodu otarc naskorka albo skreconej kostki.
              • mruwa9 Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 08:38
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > > BTW znasz jakies leki na zapomnienie (wybiorcze)? Jesli tak, to ja bardzo
                > > poprosze...
                >
                > Tinctura temporis


                Tinctura temporis nie zadziala w momencie, gdy codziennie widzisz owoc tych
                dramatycznych przezyc sprzed paru lat, i gdy masz swiadomosc, ze dziecko
                bezpowrotnie stracilo szanse na normalne (nie mowie, ze szczesliwe, ale wlasnie
                normalne) zycie: nie pojdzie do normalnej szkoly, nie skonczy studiow, nie
                zalozy swojej rodziny, nie zamieszka samo,a w dobrym ukladzie moze kiedys nie
                bedzie potrzebowalo pieluch i zacznie mowic.. Mozna sie z tym pogodzic, trzeba
                nauczyc sie z tym zyc, ale niestety nie da sie o tym zapomniec.
                >
                > A co do tej pani: mysle, ze przyklad jest chyba sufitowy, albo przerysowany.

                To jest moj wlasny, najwlasniejszy przyklad.
                I
                >
                Shit happens.

                But shit may happen once more, isn't it?

                Jaka mam gwarancje, ze mozliwe problemy podczas kolejnego porodu nie spowoduja
                ponownie nieodwracalnego uszkodzenia dziecka? Dwojka niepelnosprawnych w domu
                to nadmiar szczescia :-(( Nikt z nas nie jest bogiem i nie jest w stanie
                przewidziec przebiegu wydarzen. A doswiadczenia wlasne pokazuja, jak niewiele
                trzeba, zeby bylo zle.

                >
                > Nie. Ta pani potrzebuje madrego poloznika, ktory by ja przekonal, ze rzecz
                nie
                > w
                > porodzie. Ze potrafi poprowadzic ten porod tak, ze wszystko dobrze sie
                skonczy
                > i
                > ze wcale nie trzeba uciekac sie do ciecia.


                Tu- na szczescie- final byl szczesliwy. Planowe cc, zdrowe dziecko, Apgar 10,
                mama w kilka-kilkanascie godzin po cieciu w bardzo dobrej kondycji
                psychofizycznej.


                Tak w kwestii statystyki- ja nie mam dostepu do medycznych baz danych, ale Ty
                powolujesz sie caly czas na wyniki badan- powiedz, czy Twoje informacje
                dotyczace dziesieciokrotnie wiekszego ryzyka powiklan w przypadku cc w stosunku
                do psn dotycza wszystkich ciec, czy wyszczegolniono, jak sie to ma w przypadku
                planowych ciec? Bo zakladajac, ze cc wykonuje sie najczesciej w trybie naglym,
                (spadek tetna plodu, gestozy, odklejanie lozyska itd), to sam fakt istnienia
                przyczyny , dla ktorej wykonuje sie cc juz zwieksza ryzyko ewentualnych
                powiklan. Jak to wyglada w przypadku planowych ciec "na zimno"? Gwoli
                scislosci- nie jestem zwolennikiem ciec cesarskich na zyczenie pacjentki, ale
                jesli pojawiaja sie jakiekolwiek watpliwosci, wskazania wzgledne do ciecia
                (bezwzgledne nie podlegaja dyskusji), to raczej jestem w stanie dosc powaznie
                rozwazac mozliwosc ciecia, niz wykazywac postawe z cyklu: po trupie matki i
                dziecka, ale urodzi dolem. Tak czy owak -jak to kiedys ktos ladnie na forum
                zacytowal- priorytetem jest podanie zdrowego dziecka zdrowej matce. I na
                szczescie w wiekszosci wypadkow tak sie dzieje po porodzie silami natury.
                I w ten sposob po raz kolejny dalam sie wciagnac w jalowa dyskusje o wyzszosci
                Swiat Wielkanocnych nad Swietami Bozego Narodzenia..
                pzdr.
          • ingbergman Re: Ach te kobitey!!!!! 18.11.05, 21:58
            trochę wrażliwości i wyczucia by się przydało nie każdy jest taką maszyną jak
            Ty
      • aelithe Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 13:35
        Ciaza i porod to zjawiska naturalne, cc nie. To wystarczy. Oczywisice we
        wspoleczsnym swiecie mowi sie ze kobieta nie powinna czuc sie kobieta tylko byc
        bezplciowym stworem i odczuwac tylko przyjemnosci z wlasnej plci. Jezeli wlasna
        plec wiaze z jakikolwiek obnowiazkami lub nieprzyjemnymi dolegliwosciami to
        nalezy je wyelinowac. Oczywiscie takim zjawiskeim jest znieczulenie do porodu
        czy elelktywne cc zna zyczenie pacjentki.
        oczywisice nic w tym zlego jesli traktujemy to jako powinnosc i pacjent za to
        ekstra placi, jesli to traktuje jakl psi obowiazek, grozi, straszy i przekupuje
        to jest to zwykle ... .
      • Gość: agi Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 27.09.05, 07:21
        Jeżeli chodzi o mnie oraz o ciążę i poród, to postanowiłam ten rozdział z życia
        kobiety ominąć szerokim łukiem oraz - za kilka lat - zafundować sobie dziecko
        zdrowe i gotowe - adoptowane, najlepiej dziewczynkę.
        W ten sposób problem mam z głowy. Nie muszę się szarpać i denerwować. A ile
        pieniędzy przy tym zaoszczędzę: nie będę musiała dać w łapę ani położnej, ani
        ginekologowi ani panu ordynatorowi; ani za cc ani za psn. I święty spokój.
        • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 27.09.05, 07:43
          Doskonale Cię rozumiem. Też myślę poważnie o adopocji za jakiś czas, pewnie za
          parę lat. Tylko mi chodzi po głowie adopcja kilkuletniego dziecka. Niemowlaki
          schodzą, brzydko to powiem, jak świeże bułeczki, a ja chciałabym adpoptować
          dziecko, które ma już te szanse troszkę mniejsze.
      • przeciwcialo Re: Ach te kobitey!!!!! 19.11.05, 08:33
        Moim skromnym zdaniem tym paniom mózg sparalizowało- musi byc ze na skutek
        porodu sn. Juz nieraz pisałam co sadze na ten temat.
    • jozica Re: Ach te kobitey!!!!! 20.09.05, 23:17
      O Jeju! Az się boję napisać, ja wstrętna "kobitea po cesarce, którą to rzeczoną
      cesarkę bardzo dobrze wspomina...A moze by tak nie decydowac za pacjentki, tylko
      rzeczowo im wyjaśniac za i przeciw, a decyzje im zostawić? Może to lekkie
      przegięcie traktować je wszystkie jak idiotki? Hmm?
      • Gość: czeresniowa_panna Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.chello.pl 21.09.05, 01:02
        O właśnie, tu jest clue całej sprawy :))))))))
      • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.09.05, 07:54
        > A moze by tak nie decydowac za pacjentki, tylko
        > rzeczowo im wyjaśniac za i przeciw, a decyzje im zostawić?

        Nie pomoze. Gdy sie im rzeczowo mowi o zwiekszonym ryzyku, one i tak powtarzaja
        "ale ja chce, a moja znajoma bardzo dobrze wspomina".
        Jesli chcesz sprowadzic calosc do rzeczowej dyskusji, to watpliwosci znikaja:
        ciecie cesarskie niesie ze soba nieuzasadnione dodatkowe ryzyko. Tylko ze tu
        jeszcze wchdza w gre emocjonalne (czytaj: bezrozumne) reakcje pacjentek. I w tym
        jesc clou problemu.
        • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 09:17
          no bezrozumne, jak bezrozumne Doki. boją się po prostu:))) a ze strachu rózne
          rzeczy się robi i opowiada:))) pozdrawiam:)
          • Gość: Doki Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.09.05, 09:28
            pszczolaasia napisała:

            > no bezrozumne, jak bezrozumne Doki. boją się po prostu:)))

            Wszystkie emocje sa bezrozumne, nie naleza do sfery rozsadku. Strach jest
            emocja, wiec jest bezrozumny. Milosc tez jest bezrozumna.

            Z prawdziwa przykroscia bede musial sie wycofac z tej pasjonujacej dyskusji.
            Jade na 3 dni na prace spoleczne i nie bede mial dostepu do netu. Bywajcie.
            • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 09:44
              zazdroszczę Ci opanowania w takim razie:))) ja z najwyższym trudem opanowuje
              swoje emocje:))) ale moze nie będę miala wrzodów żołądka!!!! jestem, jak mawia
              Osobisty narwana i gwaltowna:))) czyli nierozsądna!!! i moze dlatego rozumiem
              wszystkie bezrozumne emocje jakie miotają, nami kobietami:)) nie twierdzę,
              czywiście że ty nie rozumiesz, ale podziwiam twoje opanowanie serio-serio.
              prace społeczne? powodzenia:)) pozdrowienia dla utrapionej Szarańczy, czyli
              latorośli najmlodszej:)))
              • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 10:01
                "i moze dlatego rozumiem
                wszystkie bezrozumne emocje jakie miotają, nami kobietami:))"

                jakie miotają nami ludźmi. No niestety człowiek jest trochę bardziej
                skomplikowaną istotą niż się niektórym wydaje. I może dla niektóych, niestety
                ma też emocje. Dla mnie na całe szczęście. Mimo, że jest z nimi dużo kłopotu,
                no i niestety nie zawsze da się nad nimi zapanować.
                • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 21.09.05, 10:11
                  noooo nie da sie:DDD chociaż czasem powinno się zapanować nad sobą:))
                  no i wcale nie niesty Optymistko, to dobrze, ze jestesmy skomplikowani i
                  różni:) pozdrawiam:))
    • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 13:39
      To jeszcze celem uzasadnienia moich poglądów

      Tokofobia – lęk przed porodem

      Rozwój współczesnej medycyny i położnictwa sprawia, że rodzenie dzieci jest
      bezpieczniejsze niż kiedykolwiek. Jednakże pewna liczba kobiet na myśl o
      porodzie nadal odczuwa silny strach, co zostało potwierdzone w najnowszych
      badaniach. Wykazały one, że około 20% kobiet cierpi na tak zwaną tokofobię
      (tokos z greckiego – poród). Mianem tym określa się chorobliwy lęk u kobiet
      przed porodem – lęk, który może być przyczyną poważnych problemów psychicznych
      i uniemożliwiać matce nawiązanie późniejszego kontaktu uczuciowego z dzieckiem.
      Cierpiące na ten rodzaj fobii kobiety unikają zajścia w ciążę, a gdy już
      dojdzie do poczęcia silny stres może wywołać u nich poronienie. Zjawisko
      tokofobii często pozostaje niezdiagnozowane, choć pewne symptomy powinny
      zwracać uwagę lekarzy i położnych. Za powody wystąpienia tego zjawiska uznaje
      się silny lęk przed bólem, śmiercią oraz różnorodne zaburzenia psychiczne,
      towarzyszące ciąży i porodowi.

      Wyróżnia się dwa rodzaje tokofobii: pierwotną i wtórną.
      Pierwsza charakteryzuje się obawą przed zgonem w czasie porodu, wstręt i
      przerażenie na myśl procesie wydawania dziecka na świat. Kobiety te często
      postrzegają ciążę w sposób negatywny i zniekształcony. Przyczyn tego zjawiska
      upatruje się w czasach dzieciństwa, gdy była świadkiem jak inne osoby
      (najczęściej matka) przeżywały jakieś zdrowotne komplikacje lub miały złe
      doświadczenia związane z ciążą i porodem.

      Tokofobia wtórna pojawia się na skutek wcześniejszych traumatycznych
      doświadczeń związanych z urodzeniem pierwszego dziecka, niewłaściwą opieką
      położniczą, zaniedbaniem ze strony personelu, przechodzeniem depresji
      poporodowej i wieloma innymi problemami, które napawają kobietę lękiem.
      Towarzyszy temu brak zainteresowania przebiegiem ciąży i porodu, poczucie braku
      kontroli nad czymkolwiek, intensywne zamartwianie się o przyszłość – wszystko
      to może przyczyniać się do późniejszych problemów psychicznych.
      To post-traumatyczne zaburzenie nie może być odpowiednio zdiagnozowane bez
      uwzględnienia poprzednich doświadczeń związanym z rodzeniem. Kobiety z wtórną
      tokofobią cierpią zarówno fizycznie, jak i psychicznie – także na myśl, że cała
      sytuacja może wydarzyć się ponownie. Oczywiście nie wszystkie kobiety
      doświadczają takich problemów, jednakże niektóre z nich są bardziej narażone
      niż inne. Wynika to z indywidualnej tolerancji na ból oraz odmiennej stanów
      emocjonalnych. Niewątpliwie każda z mam powinna otrzymać odpowiednią pomoc i
      wsparcie ze strony doświadczonych klinicystów.

      Opracowała Beata Banasiak-Parzych

      Ciąża tokofobiczki EDIPRESSE

      Przebieg ciąży u kobiety cierpiącej na tokofobię może być cięższy niż u innych.
      Od pierwszej chwili, w której nabierze pewności co do swojego stanu, stale
      towarzyszy jej nadmierny lęk i przewlekłe napięcie psychiczne. Coraz częściej
      specjaliści przychylają się do poglądu, że szczególnie nasilone nudności i
      wymioty u ciężarnych mają podłoże psychiczne. U kobiet z tokofobią występują
      one bardzo często. Nie znaczy to jednak, że każda kobieta, która cierpi w ciąży
      na niepowściągliwe wymioty, ma tokofobię.
      U kobiet z tokofobią podczas ciąży częściej niż u innych występują choroby
      psychosomatyczne. Mogą się u nich wtedy pojawić zaburzenia rytmu serca,
      duszności, nerwobóle, bóle głowy, brzucha, klatki piersiowej. Przedłużający się
      lęk i napięcie, a nawet depresja narastają w miarę postępów ciąży. Kobieta
      czuje się wówczas sparaliżowana z przerażenia. Czasem jest przekonana, że nie
      jest w stanie donosić dziecka. To obniża jej poczucie wartości. PSYCHOLOGICZNE
      NASTĘPSTWA PO PORODZIE NATURALNYM U KOBIET CIERPIĄCYCH NA TOKOFOBIĘ MOGĄ BYĆ
      POWAŻNE.Należą do nich:
      - depresja poporodowa - bywa bardziej nasilona i trwa dłużej niż lekka depresja
      fizjologiczna, która trwa przez kilka dni i ma związek ze zmianami hormonalnymi
      zachodzącymi w organizmie młodej mamy w tym czasie,
      - zespół lęku pourazowego,
      - uczucia związane z szokującym zdarzeniem (np. wypadkiem, napadem), które są w
      pamięci przeżywane wciąż na nowo, wywołują koszmary senne i zaburzają normalne
      zachowanie; lęk ten może być wywoływany przez samo wspomnienie stresującej
      sytuacji lub jakiś jej element, który się powtórzył; osoba cierpiąca na zespół
      lęku pourazowego staje się nadmiernie czujna, drażliwa, wybuchowa, skłonna do
      kłótni, może mieć trudności z zasypianiem, koncentracją i gorszą pamięć,
      - trudności w nawiązaniu więzi z dzieckiem - pojawienie się uczuć
      macierzyńskich jest opóźnione, występują trudności w karmieniu piersią, czasem
      niechęć do dziecka i krzywdzące poczucie braku jedności z maluchem,
      - obniżony popęd płciowy,
      - niechęć do podjęcia współżycia po porodzie z obawy przed ponownym zajściem w
      ciążę.


      • Gość: reszka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 14:20
        Nie negując istnienia tokofobii, jak równiez innych - fobii (np. akrofobii,
        czyli leku przed własnymi kończynami) na tokofobię, taka prawdziwa,
        psychopatologiczną - ile twoim zdaniem cierpi kobiet? Założe sie że poniżej
        0.5%. Reszta mówi sobie - Och, boję sie porodu - mam tokofobię- należy mi sie
        cesarka.
        Zresztą sam pomysł leczenia chirurgicznego nerwicy jest dla mnie ryzykowny.
        Równie dobrze można by było pacjentom z zespołem jelita drazliwego zaproponować
        wycięcie jelita grubego. Albo obu jelit.
        Zreszta jak ktos wczesniej powiedział - są choroby będące przeciwwskazaniem do
        ciąży, a posiadanie potomstwa nie jest obowiązkowe. Byc może ten rodzaj nerwicy
        też należałoby tak potraktowac.
        • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 14:26
          Ustosunkuję się jutro do twojej wypowiedzi. No niestety właśnie wychodzę, a
          wieczorem nie będę mieć dostępu do netu. W takim razie do jutra.
        • Gość: optymistka Re: Ach te kobitey!!!!! IP: *.katowice.pik-net.pl 22.09.05, 09:08
          Owszem, możemy się spierać o procenty.Artykuł, który przytoczyłam mówi o 20%,
          ty mówisz o 0,5. Nie wiem ile kobiet tak naprawdę cierpi na tokofobię. Ale ok.
          przyjmuję twoje 0,5 (w moim najbliższym otoczeniu są już dwie kobiety, które
          kierowane strachem nie zdecydowały się na kolejne ciąże).

          Reszta mówi sobie - Och, boję sie porodu - mam tokofobię- należy mi sie
          > cesarka.
          Zauważ, że nie broniłam kobiet, które wybierają cc. kierując się modą,
          wygodnictwem itd, itp. Zaczęłam dyskusję podając przykład swojej koleżanki, dla
          której poród był tak dużym szokiem, że nie wyobraża sobie kolejnej ciąży. Mówię
          o lęku który przekracza już pewne granice.

          Zresztą sam pomysł leczenia chirurgicznego nerwicy jest dla mnie ryzykowny.
          > Równie dobrze można by było pacjentom z zespołem jelita drazliwego
          zaproponować
          >
          > wycięcie jelita grubego. Albo obu jelit.

          Nie wiem czy rozmawiam z lekarzem, ale kto twierdzi, że cc. jest sposobem
          leczenia nerwicy. A czy twoim zdaniem cesarka jest sposobem leczenia np.
          krótkowzroczności, która może być wskazaniem do cc. Bo moim zdaniem ma
          zapobiegać dalszemu rozwojowi choroby (a nie leczyć), ma zapobiegać
          konsekwencjom jakie stwarza poród dla chorej kobiety czy jej dziecka.

          Zreszta jak ktos wczesniej powiedział - są choroby będące przeciwwskazaniem do
          > ciąży, a posiadanie potomstwa nie jest obowiązkowe. Byc może ten rodzaj
          nerwicy też należałoby tak potraktowac.

          Są też choroby będące wskazaniem do cesarki. Może ten rodzaj nerwicy należałoby
          tak potraktować.

          Po prostu rozumiem kobiety, które z tego powodu decydują się na cc.

          Pozdrowienia dla wszystkich :-)))))))) Na pewno jeszcze nie raz sobie
          podyskutujemy.

          • reszka2 Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 15:44
            Też się nie będę spierać o procenty, choc 20% to strasznie dużo - właściwie co
            piąta ciężarna. Chyba przekoloryzowali. Ja nie mam w moim rozległym otoczeniu
            ani jednej ani wsód koleżanek, ani pacjentek. Co oczywiście o niczym nie
            świadczy. To też kwestia doboru kryteriów kwalifikacji "tokofobiczek". Ktos
            może powiedziec, że ma arachnofobię, piszczy i kwiczy na widok
            pająka. "Prawdziwy" arachnofobik na widok pająka doznaje tak niemiłych sensacji
            (zawroty głowy, kołatania serca, omdlenia), że unika miejsc, gdzie może znaleźć
            pająka. Więc - kwestia kryteriów rozpoznania - to po pierwsze.

            Nie twierdziłam, że cc jest sposobem leczenia nerwicy. Nerwice leczy sie
            psychoterapią i farmakologicznie. Nie wiem, na ile to pomaga - ale się leczy
            (swego czasu wypowiadał się na forum Zdrowie psycholog, który robił badania nad
            tokofobia i jej leczeniem, niestety, zniknął, a jest mi winien wyniki).
            Natomiast cc bez podjęcia próby właściwego leczenia - to pójście na łatwiznę.
            Psychoterapia (zwłaszcza) w świetle artykułu który przytoczyłas wydaje sie byc
            inwestycja na przyszłość - czy matka majaca tak zaburzony obraz ciąży i porodu
            może przekazać "normalny" obraz tegoż swoim dzieciom? Chyba nie. I w ten sposób
            choroba idzie w świat.
            Nie twierdziałm, ze cc leczy wady wzroku. Kobiety z wada wzroku jednak sie w
            czasie ciąży kontrolują, dbają o siebie. Te które twierdzą, że cierpia na
            tokofobię - czy w ogóle zbliżyły sie do gabinetu psychiatry czy psychologa?

            Też rozumiem kobiety z tym akurat rodzajem nerwicy, głębokim szacunkiem darzę
            te, które podjęły sie terapii, chocby sie nawet i nie powiodła, ale
            termin "tokofobia" jest stanowczo nadużywany.
            • malgosiek2 Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 20:36
              Nie wiedziałam,że wątek aż tak się rozwinie,gdyż wydawał się "wypalony":-))
              Sama teraz jestem w 18 t.c. i na dodatek mam mięśniaka śródściennego o wymiarze
              5 cm w prawym rogu macicy,ale i tak nie zrobię sobie c.c tylko by go
              usunąć.Teoretycznie mogłabym z tego powodu mieć c.c na życzenie,bo będę rodziła
              w klinice gdzie pracowałam przez 6 lat na pat.ciąży i połogu.
              Kto wie może po porodzie i przy karmieniu piersią się znowu zmniejszy do 2 cm i
              wtedy się zastanowię.
              Bardzo dziękuję za tak duży odzew.
              Niektóre Wasze posty utwierdzają mnie w przekonaniu iż raczej nie warto robić
              c.c na życzenie.
              Choć niektórym współczuję z powodu traumatycznych przeżyć w czasie porodu.
              Pierwsze dziecko też rodziłam w swojej klinice i jak zaczęłam panikować to
              dostałam reprymendę od koleżanek położnch i poprosiłam o zzo,naprawdę taki
              poród to dobra sprawa.Nie boli,miałam wrażenie,że poród postępuje szybciej
              czułam sią komfortowo.Dlaczego nie wybrać zzo,a nie od razu c.c?
              Teraz zapewne także poproszę o zzo.
              Pozdrawiam Gosia
              • jozica Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 22:23
                Rzeczywiscie watek się rozwinął-zatem temat jednak niejednoznaczy i pewnie
                miesiacami można dyskutować. Ale nie o tym chciałam...Serdeczne zyczę Małgośku
                fajnego porodu i zero stresu i jak najmilszych wspomnień!!!
                Bądź co bądź, jaką by nie było drogą to te nasze maluchy sie pojawiają :-))) I
                oby były zdrowe!
                • mruwa9 Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 22:31
                  Taki temat zawsze prowokuje wybitnie tworcze starcie
                  frakcji "w_zyciu_nie_chcialabym_cc" z frakcja "jak_rodzic_to_tylko_cc"
                  • bozia2 Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 22:34
                    A ja bym chciała,żeby ojcu moich dzieci zaszyć odbyt i dać tabletkę na
                    rozwolnienie-wtedy można mówić o porodzie rodzinnym-to żart:DDD
                    • Gość: pszczolaasia nie masz dla niego żadnej litości???:))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 22:38
                    • jozica Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 22:43
                      Hi, hi Boziu podoba mi się ta opcja. Ale jakoś nie wspomnę o tym Małżonkowi:-))))
                      Ja uwiebiam określenie porodu::"to jak przepychanie fortepianu przez lufcik".
                      PS Faceci i tak nie zakumają

                      bozia2 napisała:

                      > A ja bym chciała,żeby ojcu moich dzieci zaszyć odbyt i dać tabletkę na
                      > rozwolnienie-wtedy można mówić o porodzie rodzinnym-to żart:DDD
                      • bozia2 Re: Ach te kobitey!!!!! 22.09.05, 22:46
                        Wiesz jozica,fortepian nie zapiera sie rękoma i nogami,a dziecko...:DDD
                        • malgosiek2 Re: Ach te kobitey!!!!! 23.09.05, 08:53
                          Oj dziewczyny! Jesteście the best.
                          Bozia Ty to masz podejście do mężczyzn!!!
                          Pozdrawiam Gosia 18 t.c.
                          P.s Idę dziś na usg sprawdzimy tego"kolegę"co się przyplątał.Ostatnio nie urósł-
                          było to 4 tyg.temu
                          • pszczolaasia Re: Ach te kobitey!!!!! 23.09.05, 09:08
                            no to powodzenia:))
                        • jozica Re: Ach te kobitey!!!!! 26.09.05, 21:35
                          No nie wiem, bo jak już niesmiało wspomniałam jestem po cc :-)))

                          bozia2 napisała:

                          > Wiesz jozica,fortepian nie zapiera sie rękoma i nogami,a dziecko...:DDD
                          • jevick Re: Ach te kobitey!!!!! 19.11.05, 18:54
                            hm..no powiem tak: dopoki mila pani aniełsezjolog nie strzelila mi wew
                            kregoslup to mnie nap..ło jak djabli, a z zzo calkiem milo bylo. Tyle:)
    • Gość: magda Wróci chłopina Doki i znowu bedzie filozofował... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 22:35

      czy jemu się wydaje ze posiadł jakaś ezoteryczną wiedze, zeby tak nas kobiety
      pouczać?
      chce kobieta cc i za to płaci - to niech ma!
      idzie nowe panie Doki - czas sie przestawić!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka