Dodaj do ulubionych

lekarz = konował

05.10.02, 21:03
dotyczy szpitala Bielańskiego, akurat tam trafiłam. szczerze mówiąc to ręce
mi opadły i nawet nie chce mi się opisywać całego zdarzenia.
wniosek mi się tylko nasuwa, że nie ufam lekarzom, służba zdrowia jest do
dupy nie tylko dlatego, że ma dupnego ministra. Lekarze to zwykłe łajzy i
tyle.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: lekarz = konował IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 05.10.02, 23:56
      mouchi napisała:

      > dotyczy szpitala Bielańskiego, akurat tam trafiłam. szczerze mówiąc to ręce
      > mi opadły i nawet nie chce mi się opisywać całego zdarzenia.
      > wniosek mi się tylko nasuwa, że nie ufam lekarzom, służba zdrowia jest do
      > dupy nie tylko dlatego, że ma dupnego ministra. Lekarze to zwykłe łajzy i
      > tyle.

      Bez uzasadnienia takie slowa to zwykle chamstwo i tyle.
      Ulzylo Ci, jak napisales(as) swoje? No to mnie ulzylo teraz.
      Nawet nie wiem czemu chce mi sie odpowiadac.
      Medycyna to piekna sprawa, gdyby nie niektorzy pacjenci!
    • Gość: agulha Re: lekarz = konował IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 06.10.02, 01:15
      Współczuję Ci oczywiście niemiłego przeżycia, ale czy Twoje uogólnienie ma
      jakikolwiek sens, zastanów się?
      Ja miałam w podstawówce wyjątkowo chamską i wredną nauczycielkę wf-u. Ale jeśli
      powiem "ta Z***ska to małpa, wszyscy nauczyciele to łajzy", to uznasz to za
      uzasadnione?
      Dwa dni temu kasjerka w sklepie przewróciła mi butelkę z colą w wózku na tackę
      z kopytkami (taką nakrytą folią) i uszkodziła opakowanie (a wiadomo, że butelki
      bywają w tych pudłach wleczone po ziemi, więc kontakt z jedzeniem przeznaczonym
      tylko do podgrzania grozi najedzeniem się brudów z podłogi sklepu), a na moje
      żądanie wymiany tacki powiedziała "Pani to chyba guza szuka" (groźba karalna,
      bądź co bądź"), a piętnaście lat temu pani w sklepie mięsnym na moją nieśmiałą
      prośbę, żeby na moją kartkę 200 g sprzedała mi po 10 dag dwóch ostatnich
      rodzajów wędlin, jakie "wystałam" (serwolatka i mortadela) nawrzeszczała na
      mnie, że ona "komputera w sklepie nie ma" (! autentyk) (żeby ukrajać 10 dag).
      No i co, teraz powinnam powiedzieć "dobrze wszystkim sprzedawcom, że ich
      supermarkety albo prywaciarze za mordę wzięli i po 3 miesiącach wylewają zwykle
      z roboty, bo jak z nimi łagodniej, to im się we łbach przewraca". No powiedz,
      czy takie uogólnienie uznasz za uzasadnione?
      I tak można o każdym zawodzie, bo w sumie w każdym pracuje chociaż jeden cham,
      prostak, głupek, zarozumialec i inne typy ludzkie, które nas denerwują. Poza
      tym ludzie mają swoje lepsze i gorsze dni.
      Bądź konstruktywna - jeśli już, zdobądź się na to, żeby złożyć na piśmie skargę
      do przełożonego osoby, która źle Cię potraktowała, opisz chłodnym, urzędowym
      tonem, co się stało, domagaj się odpowiedzi. Niech wyciągną jakieś konsekwencje
      wobec winnego - choćby upomnienie - i dzięki Tobie następni pacjenci będą
      lepiej traktowani.
      A przede wszystkim nie dokładaj do sprawy swoich nerwów.
      Pozdrówka!
      • mouchi Re: lekarz = konował 07.10.02, 09:55
        Gość portalu: sss napisał(a):

        > to po co do nas przychodzisz? my sobie bez ciebie poradzimy, ciekawe jak ty
        bez
        >
        > nas.....

        czyżbyś był lekarzem??? pewnie tak i takie właśnie stwierdzenia i podejście do
        pacjenta czyni cię konowałem. Lekarze nie są po to, żeby być i żeby ich
        wielbić, ale żeby być na zawołanie pacjentów. tak właśnie na zawołanie. ja
        sobie nie zamawiam dolegliwości i chorób, nie mam wiedzy, która uspokoiłaby mój
        niepokój, gdy coś zaczyna boleć i szwankować. Lekarz jest po to, żeby mi pomóc.
        I to pomóc wtedy, gdy do niego przychodzę, a nie wtedy, kiedy mu się zachce, bo
        najpierw musi wypić kawę, odpracować telefony do znajomych, żony/męża,
        kochanki/a, pogadać z kolegami i koleżankami w pracy. Lekarz jest
        odpowiedzialny za zdrowie i życie ludzi, którzy mu ufają i przychodzą po pomoc.
        Lekarz jest wyjątkowy, bo zdobył wiedzę, która czyni go wyjątkowym. Musi jednak
        pamiętać, że w przeciwieństwie do urzędnika, nauczyciela, kierowcy, sprzedawcy
        i wszystkich innych, nie może sobie pozwolić na zaniedbanie i lekceważenie
        tych, dla których zdobywał swą wiedzę.
        Znam wielu fantastycznych lekarzy, uczciwych i poświęconych swojemu zawodowi i
        powołaniu. Niestety zbyt często spotykam się konowalstwem i dlatego głośno o
        tym mówię, a jak się komuś nie podoba mój post, nie musi ani czytać ani na
        niego odpowiadać.
        • Gość: Doki Re: lekarz = konował IP: 195.13.26.* 07.10.02, 16:59
          mouchi napisała:


          Lekarze nie są po to, żeby być i żeby ich
          > wielbić, ale żeby być na zawołanie pacjentów. tak właśnie na zawołanie.

          Nieprawda. Na zawolanie to sobie mozesz miec sluzaca.

          ja
          > sobie nie zamawiam dolegliwości i chorób, nie mam wiedzy, która uspokoiłaby mój niepokój, gdy coś zaczyna boleć i szwankować. Lekarz jest po to, żeby mi pomóc.

          Tu sie zgadzamy.

          > I to pomóc wtedy, gdy do niego przychodzę, a nie wtedy, kiedy mu się zachce, bo najpierw musi wypić kawę, odpracować telefony do znajomych, żony/męża,
          > kochanki/a, pogadać z kolegami i koleżankami w pracy.

          Zaniedbywanie pacjentow jest zle, ale to lekarz ustala kiedy i jak pomoze pacjentowi, a nie pacjent. Nie zrozum mnie zle, nie wolno pacjentowi okazywac lekcewazenia, jak powyzej, ale nie jest tak, ze jak tylko pacjent zapuka, to ja musze stac na dwoch lapkach. Jesli to nic pilnego, moge swobodnie pacjenta odeslac.

          Lekarz jest
          > odpowiedzialny za zdrowie i życie ludzi, którzy mu ufają i przychodzą po pomoc.

          I wlasnie dlatego ma glos decydujacy co do postepowania. Jesli mam byc odpowiedzialny za to, co robie, to musze miec swobode wyboru dzialania.

          > Lekarz jest wyjątkowy, bo zdobył wiedzę, która czyni go wyjątkowym. Musi jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do urzędnika, nauczyciela, kierowcy, sprzedawcy i wszystkich innych, nie może sobie pozwolić na zaniedbanie i lekceważenie tych, dla których zdobywał swą wiedzę.

          Czyzby? Naprawde uwazasz, ze urzednik czy nauczyciel moga pracowac na odwal sie?

          > Znam wielu fantastycznych lekarzy, uczciwych i poświęconych swojemu zawodowi i powołaniu. Niestety zbyt często spotykam się konowalstwem i dlatego głośno o
          > tym mówię, a jak się komuś nie podoba mój post, nie musi ani czytać ani na
          > niego odpowiadać.

          To jest forum dyskusyjne. Istota takiego forum jest, ze piszesz cos tam, a inni odpowiadaja. Sorry, ale jesli chcesz tylko opluskwic blizej niezidentyfikowanego lekarza ze Szpitala Bielanskiego, nie licz, ze puszcze to bez echa. No chyba ze uzasadnisz swoj napastliwy ton.
        • Gość: GTelega Re: lekarz = konował IP: 141.106.192.* 07.10.02, 21:59
          > Lekarze nie są po to, żeby być i żeby ich
          > wielbić, ale żeby być na zawołanie pacjentów. tak właśnie na zawołanie.

          Co za nonsens, lekarz jest profesjonalista do ktorego przychodzisz po porade,
          na temat problemu z ktorym sam nie mozesz sobie poradzic a nie sluzaca. To
          lekarz decyduje o tym kiedy i na jakich warunkach przyjmuje pacjentow, tak jak
          sprzedawca decyduje kiedy jego sklep jest otwarty i jakie sa ceny jego towarow.
          Jedynym wyjatkiem sa przypadki naglego zagrozenia zycia - gdzie wybrane
          instytucje (izby przyjec, pogotowie) przyjmuja na siebie obowiazek zbadania
          kazdego, po czym pomoc udzielana jest wedlug MEDYCZNYCH priorytetow, czyli Ci,
          ktorych zycie jest w niebespieczenstwie obslugiwani sa najpierw, a Ci ktorzy za
          tylko ZANIEPOKOJENI swoimi objawami na koncu.

          Nie podajesz zbyt wielu szczegolow, ale jedno jest pewne - Twoje zycie NIE BYLO
          w niebespieczenstwie.

          > ja
          > sobie nie zamawiam dolegliwości i chorób, nie mam wiedzy, która uspokoiłaby
          > mój
          > niepokój, gdy coś zaczyna boleć i szwankować. Lekarz jest po to, żeby mi
          > pomóc.

          To prawda, jednak odbywa sie to w czasie i za wynagrodzeniem okreslonym przez
          lekarza.

          > I to pomóc wtedy, gdy do niego przychodzę, a nie wtedy, kiedy mu się zachce,
          > bo
          > najpierw musi wypić kawę, odpracować telefony do znajomych, żony/męża,
          > kochanki/a, pogadać z kolegami i koleżankami w pracy.

          Jezeli przyszedles na wyznaczona godzine i nie zostales obsluzony punktualnie
          masz prawo do narzekania, jezeli przyszedles z ulicy i oczekiwales
          natychmiastowej wizyty jestes naiwny. Oczywiscie nie masz pojeciam z kim i
          dlaczego lekarz rozmawial przez telefon - byc moze udzielal porady pacjentowi,
          ktory byl zaniepokojony swoimi objawami. Dlaczego myslisz ze Ty masz wieksze
          prawo do porady niz inni ludzie? Co Twoj niepokoj wazniejszy od niepokoju pana
          Kowalskiego?

          > Lekarz jest
          > odpowiedzialny za zdrowie i życie ludzi, którzy mu ufają i przychodzą po
          pomoc.
          >
          > Lekarz jest wyjątkowy, bo zdobył wiedzę, która czyni go wyjątkowym. Musi
          jednak
          >
          > pamiętać, że w przeciwieństwie do urzędnika, nauczyciela, kierowcy,
          sprzedawcy
          > i wszystkich innych, nie może sobie pozwolić na zaniedbanie i lekceważenie
          > tych, dla których zdobywał swą wiedzę.

          Jednym z warunkow potrzebnych do wykonania tych obowiazkow jest dobra
          organizacja pracy. To wyklucza wizyty ludzi przychodzacych z ulicy bez
          wyznaczonego czasu na wizyte.
      • Gość: DorotaM Re: lekarz = konował IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 07.10.02, 16:16
        Gość portalu: sss napisał(a):

        > to po co do nas przychodzisz? my sobie bez ciebie poradzimy, ciekawe jak ty
        bez
        >
        > nas.....

        Hm. Nic ująć nic dodać.
        Ciekawe jak sobie "Wy" poradzicie lub też poradzilibyście sobie, gdybyście byli
        rozliczani z efektów pracy a nie z tego,że nazywa się Was "LEKARZAMI".
        Dziwi mnie tylko fakt, że kiepski lekarz nie radzi sobie bez pacjentów, choćby
        na polu prywatnej praktyki.
        Jeśli o moją osobę chodzi, to fakt zaniedbania lekarza doprowadził do straty
        mojego dziecka i następnie do okaleczenie mnie. Nie mówiąc co wyprawiano ze mną
        po operacji - rozmowy. Chyba możnaby to nazwać zastraszeniem.
        Gdybym wierzyła, że wytoczenie procesu pozwoliło cokolwiek zmienić w
        traktowaniu kolejnej pacjentki, to zrobiłabym to. Jednak odporność na wiedzę co
        poniektórych lekarzy jest tak olbrzymia, że szkoda zachodu. Wyuczenie na pamięć
        terminów medycznych za młodu, nie kojarzenie faktów, objawów pozwolila Wam na
        osiągnięcie tytułu - LEKARZ. Ciekawe wszyscy w swoim zawodzie dążą do dalszego
        doskonalenia, a u Was lekarzy to prawdziwa rzadkość, tym którym się chce t ow
        Polsce prawdziwi specjaliści.
        • maretina Re: lekarz = konował 07.10.02, 18:15
          > Hm. Nic ująć nic dodać.
          > Ciekawe jak sobie "Wy" poradzicie lub też poradzilibyście sobie, gdybyście
          byli
          >
          > rozliczani z efektów pracy a nie z tego,że nazywa się Was "LEKARZAMI".
          > Dziwi mnie tylko fakt, że kiepski lekarz nie radzi sobie bez pacjentów,
          choćby
          > na polu prywatnej praktyki.
          > Jeśli o moją osobę chodzi, to fakt zaniedbania lekarza doprowadził do straty
          > mojego dziecka i następnie do okaleczenie mnie. Nie mówiąc co wyprawiano ze
          mną
          >
          > po operacji - rozmowy. Chyba możnaby to nazwać zastraszeniem.
          > Gdybym wierzyła, że wytoczenie procesu pozwoliło cokolwiek zmienić w
          > traktowaniu kolejnej pacjentki, to zrobiłabym to. Jednak odporność na wiedzę
          co
          >
          > poniektórych lekarzy jest tak olbrzymia, że szkoda zachodu. Wyuczenie na
          pamięć
          >
          > terminów medycznych za młodu, nie kojarzenie faktów, objawów pozwolila Wam na
          > osiągnięcie tytułu - LEKARZ. Ciekawe wszyscy w swoim zawodzie dążą do
          dalszego
          > doskonalenia, a u Was lekarzy to prawdziwa rzadkość, tym którym się chce t ow
          > Polsce prawdziwi specjaliści.


          domagaj sie sprawiedliwosci od tych, ktorzy Cie skrzywdzili. cala reszte zostaw
          w naleznym im spokoju. tak postepuja cywilizowani ludzie.
          balas sie walczyc o swoje a taraz wyzywasz sie na calym srodowisku medycznym.to
          cios ponizej pasa.
          • Gość: DorotaM Re: lekarz = konował IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 15:28
            Twoje podejście jest dla mnie conajmniej dziwne.
            Czemu lekarze z którymi miałam kontakt nie potrafili być cywilizowani? teraz ja
            mam być cywilizowana i wziąść się z nimi za łeb. Powinnam mieć nadzieję, że
            wyciągnęli wnioski i czegoś się nauczyli. Hmmmm.
            Łatwiej mi wierzyć, że brać lekarska to po prostu banda konowałów i niczego
            dobrego nie mogę po nich się spodziewać.
            Generalnie brak nadzieji, na poprawę, jeden wielki strach w oczach. Dla mnie
            lekarze to ludzie nieobliczalni, igrający z ludzkim życiem, co gorsza mający do
            tego przyzwolenie, a raczej uprawnienia.
            Im dalej trzymam się od lekarzy tym lepiej.
            • maretina Re: lekarz = konował 08.10.02, 15:34
              Gość portalu: DorotaM napisał(a):

              > Twoje podejście jest dla mnie conajmniej dziwne.
              > Czemu lekarze z którymi miałam kontakt nie potrafili być cywilizowani? teraz
              ja mam być cywilizowana i wziąść się z nimi za łeb. Powinnam mieć nadzieję, że
              > wyciągnęli wnioski i czegoś się nauczyli. Hmmmm.
              > Łatwiej mi wierzyć, że brać lekarska to po prostu banda konowałów i niczego
              > dobrego nie mogę po nich się spodziewać.
              > Generalnie brak nadzieji, na poprawę, jeden wielki strach w oczach. Dla mnie
              > lekarze to ludzie nieobliczalni, igrający z ludzkim życiem, co gorsza mający
              do tego przyzwolenie, a raczej uprawnienia.
              > Im dalej trzymam się od lekarzy tym lepiej.

              w swoim zyciu trafilam na wspanialych lekarzy.a sporo bylam w szpitalu.
              dlatego nie wierze ze WSZYSCY sa zli tak jak piszesz Ty i ktos jeszcze.
              nie mozna na podstawie jednego przypadku, jednej wrednej osoby powiedziec,ze
              kazdy jest swinia. bo swinia jest ten i tylko ten, kto zle traktuje pacjentow.
            • monopol Re: lekarz = konował 08.10.02, 20:53
              Gość portalu: DorotaM napisał(a):

              > Twoje podejście jest dla mnie conajmniej dziwne.
              > Czemu lekarze z którymi miałam kontakt nie potrafili być cywilizowani?

              Może trafiłaś na takie egzemplarze wybrakowane, buble jakoweś. Wśród lekarzy,
              tak jak i wśród innych ludzi, są dobrzy i źli. Są cywilizowani i dzicy. Są
              uczciwi i oszuści. Każdy wolałby, żeby istnieli tylko porządni lekarze (
              ludzie ), jednak to nie jest możliwe. Jeżeli trafiłaś na podłego doktora, nie
              chodź do niego więcej - poszukaj innego, lepszego. Gwarantuję Ci, że go
              znajdziesz.

              > Łatwiej mi wierzyć, że brać lekarska to po prostu banda konowałów i niczego
              > dobrego nie mogę po nich się spodziewać.

              Uogólniasz niepotrzebnie, przecież wiesz, że nie masz racji. Biorąc pod uwagę
              nawet rachunek prawdopodobieństwa, nie jest możliwe, aby wszyscy lekarze byli
              źli. Przecież na studia medyczne idą różni ludzie, z różnych powodów. Poza tym
              weź pod uwagę, że jednak jest wielu ludzi, którzy zostali wyleczeni ze swoich
              chorób. Nie można założyć, że każdy lekarz krzywdzi pacjenta - to nonsens.

              > Generalnie brak nadzieji, na poprawę, jeden wielki strach w oczach. Dla mnie
              > lekarze to ludzie nieobliczalni, igrający z ludzkim życiem, co gorsza mający
              do
              >
              > tego przyzwolenie, a raczej uprawnienia.

              Może właśnie strach powoduje, że masz takie poglądy. Być może zostałaś
              skrzywdzona przez jakiegoś lekarza ( lekarzy ) i teraz wydaje Ci się, że
              wszyscy oni interesują się tylko eksperymentowaniem na pacjentach, zabawą
              ludzkim życiem. To nie tak. Większość doktorów podchodzi poważnie do swojej
              pracy. Oczywiście, tak jak pisałem wyżej, są tacy, którzy wykonują swój zawód
              niewłaściwie. Tych należy eliminować i ścigać z całą surowością prawa. Nie
              stanowia oni jednak większości.

              > Im dalej trzymam się od lekarzy tym lepiej.

              Błąd. Trzymaj się z daleka od złych lekarzy, poszukaj natomiast takiego,
              któremu możesz zaufać. Znajdziesz go z pewnością.

              Pozdrawiam:)
    • maretina Re: lekarz = konował 07.10.02, 18:12
      mouchi napisała:

      > dotyczy szpitala Bielańskiego, akurat tam trafiłam. szczerze mówiąc to ręce
      > mi opadły i nawet nie chce mi się opisywać całego zdarzenia.
      > wniosek mi się tylko nasuwa, że nie ufam lekarzom, służba zdrowia jest do
      > dupy nie tylko dlatego, że ma dupnego ministra. Lekarze to zwykłe łajzy i
      > tyle.
      a Ty jestes taka madra, wspaniala i masz dar jasnowidzenia. z gory wiesz, ze
      kazdy lekarz to swinia, lajza itd. wiesz co? wypij nerwosolu troszke, nie
      zaszkodzi, moze przywroci Ci spokoj umyslu i pozwoli wyrazac sprawiedliwe sady.
      • mouchi Re: lekarz = konował 08.10.02, 10:31
        maretina napisała:

        > mouchi napisała:
        >
        > > dotyczy szpitala Bielańskiego, akurat tam trafiłam. szczerze mówiąc to ręc
        > e
        > > mi opadły i nawet nie chce mi się opisywać całego zdarzenia.
        > > wniosek mi się tylko nasuwa, że nie ufam lekarzom, służba zdrowia jest do
        > > dupy nie tylko dlatego, że ma dupnego ministra. Lekarze to zwykłe łajzy i
        > > tyle.
        > a Ty jestes taka madra, wspaniala i masz dar jasnowidzenia. z gory wiesz, ze
        > kazdy lekarz to swinia, lajza itd. wiesz co? wypij nerwosolu troszke, nie
        > zaszkodzi, moze przywroci Ci spokoj umyslu i pozwoli wyrazac sprawiedliwe
        sady.


        1. odwal się
        2. uważaj co doradzasz - po nerwosolu mój poziom agresji gwałtownie wzrasta.
        • maretina Re: lekarz = konował 08.10.02, 11:31
          > > a Ty jestes taka madra, wspaniala i masz dar jasnowidzenia. z gory wiesz,
          > ze
          > > kazdy lekarz to swinia, lajza itd. wiesz co? wypij nerwosolu troszke, nie
          > > zaszkodzi, moze przywroci Ci spokoj umyslu i pozwoli wyrazac sprawiedliwe
          > sady.
          > 1. odwal się
          > 2. uważaj co doradzasz - po nerwosolu mój poziom agresji gwałtownie wzrasta.
          ad.1 to Ty sie "dowalilas" do tysiecy ludzi w bialych fartuchach, mimo, ze
          mialas kontakt tylko z niklym procentem medykow, a nie ze wszystkimi.
          ad.2 odwoluje nerwosol. psychiatra bedzie lepszy, on ma silniejsze leki.
      • Gość: sss Re: lekarz = konował IP: *.szpital.zamosc.tpnet.pl / 10.0.2.* 07.10.02, 20:48

        > Opisz zdarzenie, wtedy mozna wyciągnąć konstruktywne wnioski, a poza tym w
        > modzie jest narzekać na doktora , prawda?
        > PS> Jestem lekarzem i nie wstydzę się tego !

        I tak trzymac!!! Cholera, na lekarzach mozna wieszac psy a gdy ten probuje sie
        bronic jest uwazany za konowala ktory nie powinien leczec bo "ma niewlasciwe
        podejscie do pacjentow" Dosc juz tego. Jesli komus, tak jak autorowi watku, nie
        podobaja sie lekarze to niech po prostu do nich nie chodzi, tylko leczy sie u
        roznej masci "uzdrowicieli".
      • Gość: Idea.. Re: lekarz,pogoda=dobry temat zastępczy.... IP: *.netten.pl 07.10.02, 20:58
        Gość portalu: Conka napisał(a):

        > Opisz zdarzenie, wtedy mozna wyciągnąć konstruktywne wnioski, a poza tym w
        > modzie jest narzekać na doktora , prawda?
        > PS> Jestem lekarzem i nie wstydzę się tego !

        Hi hi, to prawda jest teraz w dobrym tonie ponarzekać na lekarza w towarzystwie.
        To taki drugi po pogodzie temat zastępczy się zrobił.!!!

        Współczuje lekarzom taka presja społeczeństwa musi być dołujaca.
        Nie zazdroszczę.
        Za kikla osób z pod ciemnej gwiazdy obrywają niewinni lekarze.

        Nie jestem lekarzem i nigdy nie bede.
        Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku lekarzy.
    • mouchi Re: lekarz = konował 08.10.02, 10:49
      no cóż, najwyraźniej widać, że odezwali się tu głównie ci lekarze, których
      dotyczy problem olewajstwa, braku profesjonalizmu i poczucia obowiązku i
      odpowiedzialności. zresztą sami się trochę wkopaliście, robaczki. ktoś z was
      zauważył, że nie mogę wpadać do gabinetu i żadać natychmist wizyty, bo mi jest
      źle, chyba, że jest to ostry dyżur i sprawa pilna.
      no dobrze, jak ocenicie więc taką sytuację:
      jadę na OSTRY DYŻUR z 3-letnim dzieckiem, które płacze i zwija się z bólu w
      dole brzucha z prawej strony. nie trzeba być lekarzem, żeby mieć pierwsze
      skojarzenie z zapaleniem wyrostka. czyż to nie pilna sytuacja? na ostrym
      dyżurze, pielęgniarka spisuje dane i każe czekać. nie ma przed nami nikogo,
      żadnej kolejki, ofiar wypadku itp. ile byście czekali cierpliwie z płaczącym
      dzieckiem. pomijam warunki tam panujące, kiedyś trzeba robić ten remont, choć
      może ktoś by się postarał o więcej estetyki, ale od od kogo tu wymagać, ok.
      gdy po godzinie zapytałam pielęgniarkę, ile będę czekać, burknęła na mnie, żeby
      się jej nie czepiać, bo ona na lekarza nie ma wpływu. ale gdzieś tam zadzwoniła
      i poinformowała mnie, co lekarz jej powiedział, że jest zajęty i jak będzie
      miał czas to przyjdzie. chyba każdego by szlag trafił. oświećcie mnie, jeśli
      źle myśle, ale ostry dyżur jest chyba po to żeby tam dyżurujący lekarze
      siedzieli i czekali na nagłe przypadki, a nie nagłe przypadki czekały na nich.
      nie robiłam awantury na miejscu, bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i
      samopoczucie dziecka, a awantura nie wyszłaby mu na dobre i szkoda było czasu.
      zresztą przykładów zaniedbania lekarskiego w moim jeszcze nie tak strasznie
      długim życiu było wiele i można by długo o tym mówić.
      • Gość: Doki no! i teraz mozemy rozmawiac IP: 195.13.26.* 08.10.02, 13:51
        mouchi napisała:

        > no cóż, najwyraźniej widać, że odezwali się tu głównie ci lekarze, których
        > dotyczy problem olewajstwa, braku profesjonalizmu i poczucia obowiązku i
        > odpowiedzialności.

        Mozesz sprecyzowac kogo masz na mysli?

        zresztą sami się trochę wkopaliście, robaczki. ktoś z was
        > zauważył, że nie mogę wpadać do gabinetu i żadać natychmist wizyty, bo mi jest
        > źle, chyba, że jest to ostry dyżur i sprawa pilna.

        Dokladnie. I to podtrzymuje.

        > no dobrze, jak ocenicie więc taką sytuację:
        > jadę na OSTRY DYŻUR z 3-letnim dzieckiem, które płacze i zwija się z bólu w
        > dole brzucha z prawej strony. nie trzeba być lekarzem, żeby mieć pierwsze
        > skojarzenie z zapaleniem wyrostka.

        Moze tak, moze nie. U dzieci zawsze "ucho i brzucho", dwie skargi na
        czyż to nie pilna sytuacja? na ostrym
        > dyżurze, pielęgniarka spisuje dane i każe czekać. nie ma przed nami nikogo,
        > żadnej kolejki, ofiar wypadku itp. ile byście czekali cierpliwie z płaczącym
        > dzieckiem. pomijam warunki tam panujące, kiedyś trzeba robić ten remont, choć
        > może ktoś by się postarał o więcej estetyki, ale od od kogo tu wymagać, ok.
        > gdy po godzinie zapytałam pielęgniarkę, ile będę czekać, burknęła na mnie, żeby
        >
        > się jej nie czepiać, bo ona na lekarza nie ma wpływu. ale gdzieś tam zadzwoniła
        >
        > i poinformowała mnie, co lekarz jej powiedział, że jest zajęty i jak będzie
        > miał czas to przyjdzie. chyba każdego by szlag trafił. oświećcie mnie, jeśli
        > źle myśle, ale ostry dyżur jest chyba po to żeby tam dyżurujący lekarze
        > siedzieli i czekali na nagłe przypadki, a nie nagłe przypadki czekały na nich.
        > nie robiłam awantury na miejscu, bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i
        > samopoczucie dziecka, a awantura nie wyszłaby mu na dobre i szkoda było czasu.
        > zresztą przykładów zaniedbania lekarskiego w moim jeszcze nie tak strasznie
        > długim życiu było wiele i można by długo o tym mówić.
        • Gość: Doki Re: no! i teraz mozemy rozmawiac: druga proba IP: 195.13.26.* 08.10.02, 13:54
          > mouchi napisała:
          >
          > > no cóż, najwyraźniej widać, że odezwali się tu głównie ci lekarze, których
          >
          > > dotyczy problem olewajstwa, braku profesjonalizmu i poczucia obowiązku i
          > > odpowiedzialności.
          >
          > Mozesz sprecyzowac kogo masz na mysli?
          >
          > zresztą sami się trochę wkopaliście, robaczki. ktoś z was
          > > zauważył, że nie mogę wpadać do gabinetu i żadać natychmist wizyty, bo mi
          > jest
          > > źle, chyba, że jest to ostry dyżur i sprawa pilna.
          >
          > Dokladnie. I to podtrzymuje.
          >
          > > no dobrze, jak ocenicie więc taką sytuację:
          > > jadę na OSTRY DYŻUR z 3-letnim dzieckiem, które płacze i zwija się z bólu
          > w
          > > dole brzucha z prawej strony. nie trzeba być lekarzem, żeby mieć pierwsze
          > > skojarzenie z zapaleniem wyrostka.
          >
          > Moze tak, moze nie. U dzieci zawsze "ucho i brzucho", dwie skargi na wszystkie choroby. Ale przyjmijmy, ze mialas racje.

          > czyż to nie pilna sytuacja? na ostrym
          > > dyżurze, pielęgniarka spisuje dane i każe czekać. nie ma przed nami nikogo
          > ,
          > > żadnej kolejki, ofiar wypadku itp. ile byście czekali cierpliwie z płacząc
          > ym
          > > dzieckiem. pomijam warunki tam panujące, kiedyś trzeba robić ten remont, c
          > hoć
          > > może ktoś by się postarał o więcej estetyki, ale od od kogo tu wymagać, ok
          > .
          > > gdy po godzinie zapytałam pielęgniarkę, ile będę czekać, burknęła na mnie,
          > żeby
          > >
          > > się jej nie czepiać, bo ona na lekarza nie ma wpływu. ale gdzieś tam zadzw
          > oniła
          > >
          > > i poinformowała mnie, co lekarz jej powiedział, że jest zajęty i jak będzi
          > e
          > > miał czas to przyjdzie.

          Moze byl zajety? Nie musial Cie informowac co go zatrzymalo. Ja go nie rozgrzeszam, byc moze akurat ten lekarz to zwykla lajza, co olewa pacjentow.

          chyba każdego by szlag trafił. oświećcie mnie, jeś
          > li
          > > źle myśle, ale ostry dyżur jest chyba po to żeby tam dyżurujący lekarze
          > > siedzieli i czekali na nagłe przypadki, a nie nagłe przypadki czekały na n
          > ich.
          > > nie robiłam awantury na miejscu, bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i
          > > samopoczucie dziecka, a awantura nie wyszłaby mu na dobre i szkoda było cz
          > asu.

          To juz nie ma innych szpitali w Warszawie?

          > > zresztą przykładów zaniedbania lekarskiego w moim jeszcze nie tak straszni
          > e
          > > długim życiu było wiele i można by długo o tym mówić.

          I znowu opluskwianie. Chcesz rozmawiac, konkrety prosze. Tak, jak to tu podajesz, wystarczy do rozpoznania nerwicy pieniaczej.

          No i jak Twoja wypowiedz ma sie do wczesniejszego Twojego stwierdzenia: "Lekarze to zwykłe łajzy i tyle."
          • mouchi Re: no! i teraz mozemy rozmawiac: druga proba 08.10.02, 15:15
            o czym? nie chce mi się gadać, bo tylko cholera mnie wtedy bierze. staram się
            unikać konowałów, bo przecież ich nie zmienie. a ta burza? no cóż wynikła z
            potrzeby wyładowania się, a klawiatura jest wytrzymała.
            wybaczcie mi wszyscy, ale nic mnie nie obchodzi wasze zdanie na mój temat i na
            temat mojej złości w tym przypadku. tylko jedna osoba stała po mojej stronie,
            mająca równie nieprzyjemne doświadczenia.
            trochę mnie to jednak przeraża, bo potwierdza moją opinię.
            • Gość: Doki koniec rozmowy IP: 195.13.26.* 08.10.02, 17:12
              mouchi napisała:

              > o czym? nie chce mi się gadać, bo tylko cholera mnie wtedy bierze. staram się
              > unikać konowałów, bo przecież ich nie zmienie. a ta burza? no cóż wynikła z
              > potrzeby wyładowania się, a klawiatura jest wytrzymała.
              > wybaczcie mi wszyscy, ale nic mnie nie obchodzi wasze zdanie na mój temat i na
              > temat mojej złości w tym przypadku.

              OK. Dziekuje za rozmowe.

              tylko jedna osoba stała po mojej stronie,
              > mająca równie nieprzyjemne doświadczenia.
              > trochę mnie to jednak przeraża, bo potwierdza moją opinię.

              A, to juz oznaka paranoi.
      • Gość: sono Re: lekarz = konował IP: proxy / *.zamosc.mm.pl 08.10.02, 16:44
        mouchi napisała:

        > no cóż, najwyraźniej widać, że odezwali się tu głównie ci lekarze, których
        > dotyczy problem olewajstwa, braku profesjonalizmu i poczucia obowiązku i
        > odpowiedzialności.

        Teraz to juz troche przesadzilas. Ty mozesz obrazac lekarzy bez ograniczen, a
        jesli ktorys odpowie ci troche szorstko tzn. ze jest nieprofesjonalny, bez
        poczucia obowiazku i odpowiedzialnosci. Widze ze wyznajesz prawo Kaliego.


        zresztą sami się trochę wkopaliście, robaczki. ktoś z was
        > zauważył, że nie mogę wpadać do gabinetu i żadać natychmist wizyty, bo mi
        jest
        > źle, chyba, że jest to ostry dyżur i sprawa pilna.

        W koncu zaczynasz cos rozumiec, a juz tracilem nadzieje....



        > no dobrze, jak ocenicie więc taką sytuację:
        > jadę na OSTRY DYŻUR z 3-letnim dzieckiem, które płacze i zwija się z bólu w
        > dole brzucha z prawej strony. nie trzeba być lekarzem, żeby mieć pierwsze
        > skojarzenie z zapaleniem wyrostka. czyż to nie pilna sytuacja? na ostrym
        > dyżurze, pielęgniarka spisuje dane i każe czekać. nie ma przed nami nikogo,
        > żadnej kolejki, ofiar wypadku itp. ile byście czekali cierpliwie z płaczącym
        > dzieckiem. pomijam warunki tam panujące, kiedyś trzeba robić ten remont, choć
        > może ktoś by się postarał o więcej estetyki, ale od od kogo tu wymagać, ok.
        > gdy po godzinie zapytałam pielęgniarkę, ile będę czekać, burknęła na mnie,
        żeby
        >
        > się jej nie czepiać, bo ona na lekarza nie ma wpływu. ale gdzieś tam
        zadzwoniła
        >
        > i poinformowała mnie, co lekarz jej powiedział, że jest zajęty i jak będzie
        > miał czas to przyjdzie. chyba każdego by szlag trafił. oświećcie mnie, jeśli
        > źle myśle, ale ostry dyżur jest chyba po to żeby tam dyżurujący lekarze
        > siedzieli i czekali na nagłe przypadki, a nie nagłe przypadki czekały na
        nich.

        A jesli w tym czasie zajmowal sie innym ostrym przypadkiem? wybacz ale nie
        mozna byc w kilku miejscach rownoczesnie.


        > nie robiłam awantury na miejscu, bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i
        > samopoczucie dziecka, a awantura nie wyszłaby mu na dobre i szkoda było
        czasu.
        > zresztą przykładów zaniedbania lekarskiego w moim jeszcze nie tak strasznie
        > długim życiu było wiele i można by długo o tym mówić.

        Na szczescie w moim takze niezbyt dlugim zyciu zawodowym nie spotkalem jeszcze
        zbyt duzo tak nastawionych roszczeniowo pacjentow. Dzieki temu chce sie jeszcze
        pracowac.
        • mouchi Re: lekarz = konował 08.10.02, 16:52
          chce wam się pracować???? chyba minąłeś się z powołaniem.



          Gość portalu: sono napisał(a):

          > mouchi napisała:
          >
          > > no cóż, najwyraźniej widać, że odezwali się tu głównie ci lekarze, których
          >
          > > dotyczy problem olewajstwa, braku profesjonalizmu i poczucia obowiązku i
          > > odpowiedzialności.
          >
          > Teraz to juz troche przesadzilas. Ty mozesz obrazac lekarzy bez ograniczen, a
          > jesli ktorys odpowie ci troche szorstko tzn. ze jest nieprofesjonalny, bez
          > poczucia obowiazku i odpowiedzialnosci. Widze ze wyznajesz prawo Kaliego.
          >
          >
          > zresztą sami się trochę wkopaliście, robaczki. ktoś z was
          > > zauważył, że nie mogę wpadać do gabinetu i żadać natychmist wizyty, bo mi
          > jest
          > > źle, chyba, że jest to ostry dyżur i sprawa pilna.
          >
          > W koncu zaczynasz cos rozumiec, a juz tracilem nadzieje....
          >
          >
          >
          > > no dobrze, jak ocenicie więc taką sytuację:
          > > jadę na OSTRY DYŻUR z 3-letnim dzieckiem, które płacze i zwija się z bólu
          > w
          > > dole brzucha z prawej strony. nie trzeba być lekarzem, żeby mieć pierwsze
          > > skojarzenie z zapaleniem wyrostka. czyż to nie pilna sytuacja? na ostrym
          > > dyżurze, pielęgniarka spisuje dane i każe czekać. nie ma przed nami nikogo
          > ,
          > > żadnej kolejki, ofiar wypadku itp. ile byście czekali cierpliwie z płacząc
          > ym
          > > dzieckiem. pomijam warunki tam panujące, kiedyś trzeba robić ten remont, c
          > hoć
          > > może ktoś by się postarał o więcej estetyki, ale od od kogo tu wymagać, ok
          > .
          > > gdy po godzinie zapytałam pielęgniarkę, ile będę czekać, burknęła na mnie,
          >
          > żeby
          > >
          > > się jej nie czepiać, bo ona na lekarza nie ma wpływu. ale gdzieś tam
          > zadzwoniła
          > >
          > > i poinformowała mnie, co lekarz jej powiedział, że jest zajęty i jak będzi
          > e
          > > miał czas to przyjdzie. chyba każdego by szlag trafił. oświećcie mnie, jeś
          > li
          > > źle myśle, ale ostry dyżur jest chyba po to żeby tam dyżurujący lekarze
          > > siedzieli i czekali na nagłe przypadki, a nie nagłe przypadki czekały na
          > nich.
          >
          > A jesli w tym czasie zajmowal sie innym ostrym przypadkiem? wybacz ale nie
          > mozna byc w kilku miejscach rownoczesnie.
          >
          >
          > > nie robiłam awantury na miejscu, bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i
          > > samopoczucie dziecka, a awantura nie wyszłaby mu na dobre i szkoda było
          > czasu.
          > > zresztą przykładów zaniedbania lekarskiego w moim jeszcze nie tak straszni
          > e
          > > długim życiu było wiele i można by długo o tym mówić.
          >
          > Na szczescie w moim takze niezbyt dlugim zyciu zawodowym nie spotkalem
          jeszcze
          > zbyt duzo tak nastawionych roszczeniowo pacjentow. Dzieki temu chce sie
          jeszcze
          >
          > pracowac.
          • Gość: BRUFORD NIE NALEZY DYSKUTOWAC Z MOUCHI - PRZYCZYNY PONIZEJ IP: *.acn.waw.pl 09.10.02, 22:31
            Przegląd przyczyn dla których dyskusja z Mouchi nie jest wskazana:

            1.ignorancja---typowe dla Polaków ( i tylko dla nich co ciekawe)jest
            przeświadczenie że dużur w szpitalu jest czymś w rodzaju pracy na stacji
            benzynowej,teraz potrzeba,teraz usługa.Realia:::( znam dobrze z autopsji)-
            dyżuruję na izbie samodzielnie,przeciętnie czeka ok 20 osób,wszystko przypadki
            pilne w tym kilka ciężkich,ktoś niestety musi czekać....
            2.telewizyjna wiedza o swiecie - wizja pracy szpitala żywcem wzięta z seriali
            prod.USA , dlaczego jest inaczej--patrz wyżej
            3.niezrozumienie podstawowych związków przyczynowo-skutkowych---co mianowicie
            lekarze mają wspólnego z wystrojem izby przyjęć?????No cóż Mouchi nie ma po
            prostu pojęcia o realiach szpitali
            4.Głęboka wiara w swoje racje---
            • Gość: GTelega Re: NIE NALEZY DYSKUTOWAC Z MOUCHI - PRZYCZYNY PO IP: 141.106.192.* 10.10.02, 21:37
              Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

              > 2.telewizyjna wiedza o swiecie - wizja pracy szpitala żywcem wzięta z seriali
              > prod.USA , dlaczego jest inaczej--patrz wyżej

              Nawet w USA czekanie w izbie przyjec przez kilka godzin nie nalezy do
              rzadkosci. Filmy zazwyczaj nie pokazuja poczekalni, bo kto chcialby przez
              godzine ogladac czekajach pacjentow. Niedawno spedzilem 3 godziny czekajac na
              zalozenie szwow dla mojego trzylatka, ktory rozbil sobie brode.

              Musze przyznac, ze czekanie z placzacym dzieciakiem nie nalezy do przyjemnosci,
              jednak w przeciwienstwie do mouchi moglem zrozumiec, ze inny dzieciak
              wymiotujacy krwia, czy z nieprzytomny z niewiadomych powodow moze wymagac
              szybszej obslugi. Mimo stresu i zmeczenia moglem powiedziec "dziekuje" do
              ludzi, ktorzy byli tam zeby mi pomoc, i nawet nie mialem im za zle, ze nie
              obsluzyli mnie specjanie szybko pomimo tego, ze wiedzieli, ze jestem lekarzem.
              • Gość: Doki czas oczekiwania IP: *.215-200-80.adsl.skynet.be 10.10.02, 22:11
                Wam to dobrze! My wyswietlamy na biezaco w poczekalni ile pacjentow przychodzi na godzine przez ostatnia dobe i sredni czas do kontaktu: tak zeby pacjenci wiedzieli na czym stoja. Pretensje zaczynaja sie po 45 minutach oczekiwania (najwieksze w przypadkach dermatologicznych, ciagnacych sie od 3 dni), grozby procesow po 90 minutach.
                Nie powiem nic o strukturze etnicznej skarzacych sie, bo mnie oskarza o rasizm.
                • Gość: GTelega Re: czas oczekiwania IP: 141.106.192.* 10.10.02, 22:46
                  > My wyswietlamy na biezaco w poczekalni ile pacjentow przychodzi
                  > na godzine przez ostatnia dobe i sredni czas do kontaktu: tak zeby pacjenci
                  wie
                  > dzieli na czym stoja. Pretensje zaczynaja sie po 45 minutach oczekiwania
                  (najwi
                  > eksze w przypadkach dermatologicznych, ciagnacych sie od 3 dni), grozby
                  proceso
                  > w po 90 minutach.

                  Wlasnie zadzwonilem z ciekawosci do kierownika izby przyjec (niby, ze moi
                  pacjenci sie skarza na dlugie czekanie - jakos wstyd bylo mi wyciagac osobiste
                  problemy) twierdzi, ze sredni czas oczekiwania jest 90 min w rutynowych
                  przypadkach, 45 min w przypadkach pilnych. Mowi, ze jezlei pacjenci skarza sie
                  na oczekiwanie zwykle podaja czas oczekiwania dwukrotnie wiekszy niz bylo to w
                  rzeczywistosci (maja komputerowy system w ktorym przejcie pacjenta z jednago
                  etapu do dugiego jest automatycznie rejestrowane.)
      • Gość: GTelega Re: lekarz = konował IP: 141.106.192.* 08.10.02, 20:35
        mouchi napisała:

        > jadę na OSTRY DYŻUR z 3-letnim dzieckiem, które płacze i zwija się z bólu w
        > dole brzucha z prawej strony. nie trzeba być lekarzem, żeby mieć pierwsze
        > skojarzenie z zapaleniem wyrostka. czyż to nie pilna sytuacja?

        Bol brzucha u trzylatka, ktory ma bol brzucha przez godzine (z tego co piszesz
        nie wyglada na to zebys czekal dluzej) bez wymitow u pacjenta ktory nie wyglada
        szczegolnie chory (dobra pielegniarka jest to w stanie ocenic), prawdopodobnie
        nie jest zapaleniem wyrostka. W ocenie prawdopodobienstwa zapalnia wyrostka,
        wysyla sie podstawowe badania krwi i moczu robi ultrasonogram a potem zwykle
        OBSERWUJE pacjenta przez kilka godzin. Jezeli pilegniarka mogla sprawdzic co
        dzieje sie z dzieciakiem, wszstko co dzialo sie w izbie przyjec bylo w porzadku
        z wyjatkiem nadmiernego podniecenia rodzica.

        > na ostrym
        > dyżurze, pielęgniarka spisuje dane i każe czekać. nie ma przed nami nikogo,
        > żadnej kolejki, ofiar wypadku itp.

        Oczywiscie nie masz pojecia co dzieje sie wewnatrz izby przyjec moze wlasnie
        reanimuja czyjegos ojca z zawalem.

        > ile byście czekali cierpliwie z płaczącym
        > dzieckiem. pomijam warunki tam panujące, kiedyś trzeba robić ten remont, choć
        > może ktoś by się postarał o więcej estetyki, ale od od kogo tu wymagać, ok.
        > gdy po godzinie zapytałam pielęgniarkę, ile będę czekać, burknęła na mnie,
        żeby się jej nie czepiać, bo ona na lekarza nie ma wpływu. ale gdzieś tam
        zadzwoniła

        Godzina czekania nie ma najmniejszego wplywu na zapalenie wyrostka.

        > i poinformowała mnie, co lekarz jej powiedział, że jest zajęty i jak będzie
        > miał czas to przyjdzie. chyba każdego by szlag trafił. oświećcie mnie, jeśli
        > źle myśle, ale ostry dyżur jest chyba po to żeby tam dyżurujący lekarze
        > siedzieli i czekali na nagłe przypadki, a nie nagłe przypadki czekały na
        nich.

        Jeszcze raz nie ma nic naglego w zapaleniu wyrostka, jest to choroba, ktora
        powinna byc zalatwiona w trybie pilnym - to znaczy w ciagu kilku-kilkunastu
        godzin.

        > nie robiłam awantury na miejscu, bo ważniejsze dla mnie było zdrowie i
        > samopoczucie dziecka, a awantura nie wyszłaby mu na dobre i szkoda było
        czasu.

        Ooo... coz za samoopanowanie!!! No wiec co w koncu - wyrostek czy nie.

        > zresztą przykładów zaniedbania lekarskiego w moim jeszcze nie tak strasznie
        > długim życiu było wiele i można by długo o tym mówić.

        Z tago co piszesz najwiekszym zaniedbaniem lekarzy bylo niezdiagnozowanie ADHD
        (attention deficit hyperactivity disorder).

    • rforys Re: lekarz = konował 10.10.02, 10:10
      moge Ci odpowiedziec tylko w jeden sposob. Oto cytat z filmu "co mi zrobisz jak
      mnie zlapiesz". "to pijak i zlodziej, bo kazdy pijak to zlodziej". takie
      uogolnienia napewno nie sa na miejscu. moze ci lekarze tacy byli jak piszesz,
      ale czemu przenocisz to na innych.
      pozdrawiam.
      Robert
    • Gość: OBSERWATOR lekarz = konował OCZYWIŚCIE IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 11:01
      PODPISUJĘ SIĘ POD TWOIM STWIERDZENIEM NA TEMAT LEKARZY OBIEMĄ RĘKAMI. OTO CO
      MAM DO POWIEDZENIA:

      1. Mam jedynie średnie wykształcenie medyczne i 5 lat pracy w słuzbie zdrowia -
      konkretnie - ratownictwo medyczne. W tym czasie ukończyłem zaocznie inne studia
      oraz studia podyplomowe.
      2.Nie będę uogólniał NIE wszyscy lekarze są źli i zaniedbują obowiązki, pracuję
      również ze WSPANIAŁYMI ODDANYMI PACJENTOM SPECJALISTAMI
      ale: (I TU JUZ BEDZIE MNIEJ PRZYJEMNIE)

      Po 1: LEKARZ to zawód jak każdy , a większość z tych z ktorymi pracuję czują i
      zachowują się jakby byli Bogami , jakby byli ludźmi wyższej kategori, a średni
      personel to dla nich ludzie gorszego gatunku - nie mówiąc już o pacjentach

      Po 2: Wielu ludzi i sami lekarze tytułują się przedrostkiem "DOKTOR", "Panie
      Doktorze" "Jestem doktorem". To jawne nadużycie!!!! O ile wiem studia lekarskie
      to "zwykłe studia magisterskie" i do takiego tytułu nabywa sie prawo kończac
      je. Tytuł "doktor" otrzymuje się po obronieniu i napisaniu doktoratu!!!!!

      Po 3: Wielu z tych lekarzy z którymi pracuję ma enigmatyczną wiedzę na temat
      medycyny( mówię głównie o ratownictwie ponieważ to jest obszarem mej pracy), Są
      to w zdecydowanej większości tzw"dyżuranci" którzy pracują na etacie w
      przychodni albo ośrodku zdrowia lub szpitalu, i biorą tu kilka dyżurów.

      Po 4: To co mnie najbardziej bulwersuje: Jesli np. kasjerka w sklepie popełni
      błąd , załóżmy że pomyli się o 10 zł, będzie musiala je potem oddać, nie mówię
      już o dużym zaniedbaniu z jej strony za co grozi utrata pracy. NATOMIAST
      ŚRODOWISKO LEKARZY jest tak SZCZELNE i tak "NIETYKALNE" , tak "rączka - rączkę
      myje", że nawet w wypadku OLBRZYMICH ZANIEDBAŃ Z ICH STRONY , OLBRZYMIEJ
      NIEWIEDZY WRECZ GŁUPOTY, A PRZEDE WSZYSTKIM CHAMSTWA I BEZCZELNOŚCI Z ICH
      STRONY NIE PONOSZĄ ŻADNEJ - KONKRETNIE ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI.


      Kończąc MOJĄ OPINIĘ chciałbym zaznaczyć że są to moje subiektywne odczucia, ale
      zebrane na podstawie 5 letniej pracy zawodowej w tym środowisku.Jednocześnie
      przepraszam wszystkich PRAWDZIWYCH SPECJALISTÓW I TYCH LEKARZY KTÓRZY SUMIENNIE
      WYKONUJĄ SWÓJ ZAWÓD. Lecz jestem przekonany. WIĘKSZOŚĆ , ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ
      SZACUJĘ ŻE OK 80% TO KONOWAŁY , DEBILE , IDIOCI , IBNORANCI , BEZMÓZGOWCY!!!!!

      Na koniec powiem jeszcze jak nazywam dyżur z jednym z moich "ulubionych"
      lekarzy. "Dzień Świra" Ten tytuł najbardziej oddaje to co z Nim wyprawia jego
      mózg.

      Pozdrawiam Serdecznie wszystkich. Ważne abyśmy byli zdrowi!!!!!!!!!!
      • Gość: WAWA Re: lekarz = konował OCZYWIŚCIE IP: 217.153.26.* 28.11.02, 15:44
        We wszystkich opiniach jest troszkę prawdy, a ja wcale nie dziwię się że Mouchi
        dostała szału czekając z dzieckiem na izbie przyjęć!!!!!! Mnie spotkała podobna
        historia która zakończyła się śmiercią pacjenta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Mój ukochany dziadek został przewieziony do szpitala na Solcu, gdzie przez cały
        dzień trzymano go na izbie przyjęć, robiąc nad nim różne dziwne miny i pytając
        się z pogardą "No i jak się czujemy?" nie mierząc mu nawet temperatury tylko
        dając mu od razu polopirynę - no tak dzień wcześniej miał temperaturę 39,5
        stopnia to widocznie oznacza to że tylko polopirynę mu należy dać... Późnym
        popołdniem kazano go zabrać do domu, po 40 minutach od przywiezienia do domu
        zmarł... a i jeszcze pogotowie - wezwałam karetkę i po 10 minutach zadzwoniłam
        spytać gdzie jest usłaszam że właśnie wyjeżdza - gdyby wyjechali zaraz po
        pierwszym zgłoszeniu to jeszcze by najprawdopodobniej uratowali człowieka...
        • Gość: GTelega Re: lekarz = konował OCZYWIŚCIE IP: *.ipt.aol.com 28.11.02, 16:26
          Gość portalu: WAWA napisał(a):

          > We wszystkich opiniach jest troszkę prawdy, a ja wcale nie dziwię się że
          Mouchi
          >
          > dostała szału czekając z dzieckiem na izbie przyjęć!!!!!! Mnie spotkała
          podobna
          >
          > historia która zakończyła się śmiercią pacjenta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          > Mój ukochany dziadek został przewieziony do szpitala na Solcu, gdzie przez
          cały
          >
          > dzień trzymano go na izbie przyjęć, robiąc nad nim różne dziwne miny i
          pytając
          > się z pogardą "No i jak się czujemy?" nie mierząc mu nawet temperatury tylko
          > dając mu od razu polopirynę - no tak dzień wcześniej miał temperaturę 39,5
          > stopnia to widocznie oznacza to że tylko polopirynę mu należy dać... Późnym
          > popołdniem kazano go zabrać do domu, po 40 minutach od przywiezienia do domu
          > zmarł... a i jeszcze pogotowie - wezwałam karetkę i po 10 minutach
          zadzwoniłam
          > spytać gdzie jest usłaszam że właśnie wyjeżdza - gdyby wyjechali zaraz po
          > pierwszym zgłoszeniu to jeszcze by najprawdopodobniej uratowali człowieka...

          Widzisz obie sytuacje sa diametralnie rozne i nie maja nic wspolnego z czasem
          oczekiwania. W Twoim przypadku jest kilka POTENCJALNIE powaznych bledow(nie
          znamy zbyt wielu szczegolow): nie postawiono diagnozy, nie wprowadzono
          leczenia, wypisano z izby przyjec bez upewnienia sie ze zyciu dziadka nie
          zagraza nibespieczenstwo, nie poinformowano pacjenta i rodziny o prognozie. W
          przypadku mouchi nie ma wzmianki o takich niedociagnieciach - jego JEDYNY
          problem polega na tym, ze czekal. Dzieki pieniaczom jak on przypadki jak Twoj
          czesto nie sa traktowane tak powaznie jak na to zasluguja.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka