Dodaj do ulubionych

zaczyna brakowac lekarzy...

06.01.06, 20:06
Na początku roku kilkudziesięciu lekarzy z regionu łódzkiego wyjechało za
granicę. Szpitale mają problemy z zapewnieniem właściwej opieki pacjentom -
alarmuje "Dziennik Łódzki".

Mirosława Kubasiewicz, jedna z najlepszych specjalistek od mammografii, po
wielu latach pracy odeszła z łódzkiego szpitala im. Kopernika. Zdecydowała
się kontynuować karierę zawodową w Anglii. Z pracy w "Koperniku" zrezygnowało
ostatnio kilku lekarzy, wszyscy wyjechali z Polski.

Podobnie dzieje się w łódzkim "Barlickim", Instytucie Centrum Zdrowia Matki
Polki w Łodzi, szpitalach w Poddębicach, Brzezinach i Głownie. Szpital w
Tomaszowie przeżywa kryzys kadrowy i szuka za pośrednictwem prasy
anestezjologów, pediatry, chirurga i internisty.

- Właśnie wyjechał do Niemiec młody, świetnie zapowiadający się chirurg.
Poważne kłopoty kadrowe mamy na oddziale intensywnej terapii. Żeby
funkcjonował, musimy wynajmować anestezjologów z innych szpitali - mówi
Małgorzata Kochan, dyrektor szpitala w Poddębicach. Jest przekonana, że
exodus lekarzy będzie się pogłębiał, bo pojadą pracować tam, gdzie będą
lepiej zarabiać.

Inni dyrektorzy także wynajmują lekarzy. - Robię to od dawna. Inaczej
musiałbym zamknąć szpital - rozkłada ręce Marian Łabędzki, szef ZOZ w
Głownie.- Jeśli lekarz dostaje u mnie do 2,5 tys. zł brutto, a za granicą
zarobi dziesięć razy więcej, to ja nie mam argumentów... - mówi prof.
Wojciech Gaszyński, szef Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii
w "Barlickim", który właśnie stracił anestezjologa na rzecz szpitala w
Londynie.

Profesor potwierdza, że coraz więcej szpitali sygnalizuje, że anestezjolodzy
uciekają do pracy za granicę, przez co na OIOM-ach coraz trudniej zapewnić
właściwą opiekę pacjentom. Izba Lekarska wydała w ciągu ostatniego roku 1200
zaświadczeń o prawie wykonywania zawodu lekarzom, którzy postanowili wyjechać
z Polski. Najwięcej jest wśród nich anestezjologów, internistów,
stomatologów, lekarzy medycyny rodzinnej i chirurgów.
www.esculap.pl/main/news.html?news=12177
Obserwuj wątek
    • connie1 Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 20:10
      Rozpacz kogo to obchodzi?
      Łatwiej poogladac garaze i napisac pare epitetów...
      • p.atryk Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 20:19
        Zapomnlalas connie,ze za studia nie oddali,zlodzieje jedne...
        • connie1 Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 20:32
          I powinni wchodzic wejsciem dla słuzby
          • maszar Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 22:45
            o przysiędze Hipokratesa też zapomniałaś;
            jak ty możesz leczyć z taką sklerozą?
            • zubr_zalogowany Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 23:03
              jakiego Hipokratesa?
              Pitagorasa!
              • maszar Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 23:11
                Pitagorasa?
                toż ten od trójkątów to był Pirogow;
                • p_hajk1 Re: zaczyna brakowac lekarzy... 06.01.06, 23:16
                  O ile sobie przypominam, to w przysiędze, którą składałem nie padło słowo
                  polacy, ani obywatele polscy. Polski lekarz może być wierny przysiędze lecząc
                  angoli, niemców, duńczyków, papuasów, pigmejów i innych przedstawicieli
                  ludzkości. W miejscu, które uzna za stosowne.
                  PZDR.
              • Gość: doc Re: zaczyna brakowac lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 08:34
                > jakiego Hipokratesa?
                > Pitagorasa!

                I Wojskowe Lekarskie Przyrzeczenie Dorna ;-)
      • dr01 a ja mam pomysł: AKCJA SRACZKA 25.02.06, 17:30
        Witam wszystkich
        Czytam te wasze posty i mysle sobie, ze najprostsze rozwiązania są
        najlepsze. Gledzenie nic nie da. Gadanie z dyrekcją, pisma, słowo STRAJK
        na wypisach to troche załosne - i tak WSZYSCY TO MAJĄ W DUPIE - dopóki
        pracujemy.
        Ja osobiscie uważam, ze STRAJK to bardzo nieładne słowo - nieetyczne i w
        ogóle. O wiele lepiej brzmi słowo SRACZKA.
        Otóż sraczka - czyli 'inne biegunki (nie)klasyfikowane gdzie indziej' może
        wystąpic w sytuacji stresowej. Sytuacją stresującą bardzo jest widok stanu
        naszego konta, albo pasek z informacją dotyczącą pensji, która aktualnie
        została nam wypłacona. Taki głęboki stres może powodowac biegunkę, która z
        kolei może uniemożliwić nam wykonywanie obowiązków zawodowych przez 1-3
        dni. Ponieważ pensje są wypłacane synchronicznie (tzn każdy pracownik
        dostaje przelew albo kasę w okienku w tym samym dniu w miesiącu), biegunka
        dotycząca wszystkich pracowników bezposrednio po wypłaceniu pensji będzie
        również zsynchronizowana. To oznacza, że w przypadku biegunki która
        dotknęła wszystkich młodych lekarzy w oddziale (co zostanie potwierdzone
        oczywiście stosownym drukiem ZUS-ZLA od lekarza POZ - jak ktos ma problemy
        z otrzymaniem takiego druku, moze zapisac sie do mojej zony (jako lekarza
        POZ, która ma doswiadczenie w wystawianiu zwolnien)) ... w przypadku
        synchronizacji biegunki okaże się, że nie ma komu robic w Oddziale w
        dniach np. od 1-3 każdego miesiąca I JEST PROBLEM (ale my to mamy gdzies,
        bo siedzimy w kiblu i ze sie tak brzydko wyrażę SRAMY NA TO). Oczywiscie w
        pierwszym miesiącu zsynchronizowanych biegunek nikt nie widzi w tym nic
        zdrożnego (tym bardziej ze jak znam nasze srodowisko nie wszyscy będą w
        tym uczestniczyc mimo akcji propagandowo-uswiadamiającej). Dlatego trzeba
        powtarzac to co miesiąc, dopóki przyczyna biegunek nie zostanie usunięta
        przez dyrekcję szpitala. Sprawdzenie 1-3 dniowych zwolnien przez ZUS na
        wniosek pracodawcy jest niewykonalne, wiec nikt sie nie ma prawa
        przyczepic.
        Oczywiscie uwazam, ze lekarz ma powołanie i nie wolno mu strajkowac (no bo
        to oczywiscie k... nieetyczne jest). ALE SRACZKA TO SIŁA WYZSZA - proste?


        • czarna_rozpacz czyli SraczkajK oglaszamy 25.02.06, 19:34
          i od poniedzialku wszyscy sra..my
    • tricolour Tak to wygląda... 07.01.06, 00:14
      ... jakbys chciał ubic własny interes na wyjeździe innych za granicę.
      Podejrzewam, że liczysz na jakieś zmiany, bo inni wyjeżdżają...

      To rzeczywiście jest pewien pomysł, ale czy nie lepiej liczyć na własną inwencję?
      • Gość: anabel Re: Tak to wygląda... IP: 80.146.176.* 07.01.06, 12:49
        Przepraszam, ale nie bede ich ratowac w ciezkiej sytuacji, prace juz mam.
      • Gość: Nocny Piotruś Re: Tak to wygląda... IP: *.devs.futuro.pl 07.01.06, 16:58
        I ma rację, bo trudno jest przetrwać jakimkolwiek na rynku, gdzie jest nadmierna
        podaż usług i dumping. W Polsce rodzi sie (powoli i w bólach) rynek usług
        medycznych i na tym rynku jest stanowczo za dużo lekarzy, za dużo NZOZ-ów, w
        zasadzie wszystkiego jest za dużo. 1200 lekarzy, którzy opuścili tę
        100-tysięczną armię to kropla w morzu. Bez problemu może wyjechać jeszcze 10
        razy tyle i rynek tylko odetchnie z ulgą. Niech jadą tam, gdzie są pieniądze na
        ich zatrudnienie (w Polsce nie ma i prawdopodobnie długo nie będzie).
        • Gość: doc Re: Tak to wygląda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 18:08
          ale pieprzysz...

          Na 100 tys. mieszkańców Polski przypadają 494 łóżka szpitalne i 220 lekarzy
          W Unii Europejskiej na 100 tysięcy mieszkańców przypada średnio 375 lekarzy,
          Średnia liczba łóżek szpitalnych w krajach UE wynosi 630 na 100 tys mieszkańców.

          dane z 2003 roku (tzn pod pojęciem UE należy rozumieć "starą Unię")

          Czy to znaczy że 494 to więcej niż 630 ? Bo tak wynika z Twojego postu.
          • poloznik-gin Re: Tak to wygląda... 07.01.06, 18:46
            No na pewno ich przekonasz ,jest za dużo i szpitali i lekarzy i pielęgniarek,no
            jeszcze można tak :po co komu neurolog ja jestem zdrowy,albo taki kardiolog ja
            jestem zdrowy jak koń!zawsze tłum ma rację w każdym kraju gdzie tylko pozwala
            im sie mówic i decydowac.
            • Gość: barnaba Re: Tak to wygląda... IP: *.lodz.msk.pl 08.01.06, 11:03
              Jest za dużo. :)))
              W Polsce wydatki na opiekę zdrowotną są podobne jak w Brazylii czy Etiopii. W
              krajach tych jest dużo mniej lekarzy i łóżek szpitalanych niż w Polsce.
              Zatem w Polsce lekarzy i szpitali jest zbyt dużo. ;)))
          • Gość: Nocny Piotruś Re: Tak to wygląda... IP: *.devs.futuro.pl 08.01.06, 11:21
            Ja już się przyzwyczaiłem do tego, że wiedza ekonomiczna lekarzy jest na
            poziomie przedszkola (a może i żłobka) i ciężko im zrozumieć nawet najprostsze
            mechanizmy, ale to co wypisujesz, Doc, to już nawet żłobek nie jest. Czy ja
            napisałem cokolwiek o Unii Europejskiej? Przytaczałem jakiekolwiek statystyki?
            Ale OK, jesli chcesz kierować się statystykami to czy uważasz per analogiam, że
            liczba urzędników-biurokratów w Polsce jest za mała, bo w Unii jest ich jeszcze
            więcej? Najgłupszy argument to "u nas jest za mało bo gdzie indziej jest
            więcej". W praktyce lekarskiej też tak rozumujesz? Pacjent Kowalski ma za mało
            leukocytów, bo ma tylko 4000 a pacjent Nowak ma 9000? Najwięcej łóżek
            szpitalnych w Europie ma Białoruś, jak nie wierzysz to sobie poczytaj tutaj:

            www.euro.who.int/eprise/main/WHO/CountryInformation/TopPage
            Jak będziesz lobbował za zwiększeniem ilości lekarzy w Polsce, to wkrótce
            będziesz zarabiał 500 zł (zamiast dotychczasowego 1000).
            • Gość: doc Re: Tak to wygląda... IP: *.salbis.net 08.01.06, 13:26
              Ale wiesz, tak się składa, że nie ma kraju na świecie, gdzie ochrona zdrowia
              jest w 100 % pozostawiona wolnemu rynkowi.
              JEst potrzebna pula lekarzy pracujących "dla kraju" w tym sensie, że kraj
              zabezpiecza, np. w oparciu o przekonanie o słuszności takiego postępowania
              wyrażonej w konstytucji, ochronę zdrowotną. I wtedy jakieś sterowanie odgórne
              musi być. To sterowanie wyraża się m. in. liczbą lekarzy na ilość mieszkańców.
              I zasady ekonomii tu się stosuje, ale nie tak proste, jak Ty byś chciał to
              widzieć (czyli rozumiane na poziomie płodu, w przeciwieństwie do mojego
              rozumienia, na poziomie wczesnego żłobka).
              I skoro przejmujemy liczne rozwiązania od Niemiec czy Francji jako krajów
              bezdyskusyjnie lepiej rozwiniętych, to ich wskaźnik nasycenia ludności
              lekarzami możemy traktować jako jakiś punkt odniesienia, jako może nie
              bezdyskusyjną, ale "jakąś" informację.
              Poza tym lekarzy w Polsce na pewno jest za mało co można sprawdzić choćby w ten
              sposób, że populacja obsługiwana przez polskiego lekarza POZ to 2500 ludzi, co
              uniemożliwia w ogóle leczenie, nie mówiąc o kompleksowej opiece (a taki jest
              cel!); a w Norwegii jest to 1200 (wiadomość z pierwszej ręki od lekarza POZ z
              Oslo). I wiedząc jak ten lekarz z Oslo zajmuje się swoimi chorymi i wiedząc jak
              zajmujemy się nimi my, twierdzę kategorycznie, że należy dążyć do populaji 1200
              na lekarza. Czyli WIĘCEJ LEKARZY!!!

              A ekonomia? Już widzisz, że Twoje zasady (na poziomie płodu) tzn. mniej lekarzy
              równa się więcej kasy, na pewnym poziomie ogólności słuszne, nie sprawdzają się
              na poziomie średnio rozwiniętego demokratycznego państwa, bo tu dochodzą inne
              czynniki (i potrzebne jest rozumienie minimum na poziomie wczesnego żłobka).
              Np. takie, że lekarze MAJĄ być, to nie rynek salonów komórek, czy piekarni, czy
              hoteli.
              PEwna ilość gwarantowanych świadczeń wymusza pewne liczby, nie sterowane
              rynkiem. To tak jakby mówić, ze możemy mieć mniejszą armię od Czech, bo
              przecież miłujemy pokój, a przy okazji będzie taniej, i nie ma co porównywać.

              Ja wiem, że więcej lekarzy, to mniej kasy. Ale to nie mój problem. Ja leczę.
              Jeśli ludzie odpowiedzialni za los tego kraju sprawią że przy wypełnianiu
              obowiązków będzie mi się poprawiać, to ok, jeśli nie, to na szczęście są
              możliwości wyjazdu.
              Ale nie zgodzę się z najtrywialniejszą ekonomią prezentowaną przez Ciebie, że
              niby w naszym interesie jest zmniejszenie ilości lekarzy. Jest jeszcze coś
              takiego jak komfort pracy (i wiem, że 1200 pacjentów na lekarza to w Polsce
              absolutna utopia, ale mam prawo mówić, ŻE POWINNO TAK BYĆ).

              Pozdrawiam.
              • Gość: rewaqs Re: Tak to wygląda... IP: *.icpnet.pl 08.01.06, 14:15
                A słyszeliście o takim czymś jak disease managment? To jest przyszłośc i to
                jest droga do pieniędzy!!! i lepszego zdrowia społeczeństwa.
              • Gość: Nocny Piotruś Re: Tak to wygląda... IP: *.devs.futuro.pl 08.01.06, 20:04
                > I wtedy jakieś sterowanie odgórne musi być.

                Tak. Próbkę takiego "sterowania" dał niedawno pan Dorn. Rozumiem, że o to Ci
                właśnie chodziło. Smutne...

                >Ja wiem, że więcej lekarzy, to mniej kasy. Ale to nie mój problem.

                A czyj? Teściów, którzy Cię utrzymują...? No to gratuluję, ja takich teściów nie
                mam i sam muszę walczyć o każdy grosz. A powołaniem i wdzięcznością pacjentów
                czynszu za mieszkanie nie opłacę.

                > I skoro przejmujemy liczne rozwiązania od Niemiec czy Francji jako krajów
                > bezdyskusyjnie lepiej rozwiniętych...

                Dając przykład Niemiec jako wzór do naśladowania pogrążasz się do reszty w
                jakiejś niezrozumiałej iluzji... Naprawdę nie wiesz jaka tam jest sytuacja? To
                poczekaj na strajk do 18 stycznia. Niemiecki system kas chorych jest fatalny i
                nie powinniśmy go w ogóle wprowadzać. No ale wprowadziliśmy i mamy to co mamy...

                > lekarze MAJĄ być, to nie rynek salonów komórek, czy piekarni

                Czysty socjalizm. Mają być i koniec, a jak nie - to w kamasze ich !!!

                > i wiem, że 1200 pacjentów na lekarza to w Polsce absolutna utopia

                Wcale nie taka utopia, liczba 2750 jest to ustawowa maksymalna ilość pacjentów
                zadeklarowanych na jednego lekarza, w wielu NZOZ-ach (osobiście znam ich kilka)
                ta liczba wynosi właśnie około 1200-1400 (w mieście mało który lekarz ma powyżej
                2000 pacjentów, może gdzieś na zapadłej wsi). Nasycenie poradniami i gabinetami
                jest olbrzymie (podobnie zresztą jak aptekami, tutaj rynek też się nasycił i
                wszedł w fazę ostrej konkurencji i dumpingu - vide sieci aptek i leki po 1 grosz).
                Zrozum, Doc, że musimy dopasować liczbę lekarzy do możliwości (i chęci)
                finansowych pacjentów i w ogóle Państwa jako instytucji. Oczywiście że lepiej
                zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia, ale jak widzisz tego w obecnym układzie
                nie da się przeforsować. Polacy po prostu nie chcą wydawać więcej pieniędzy na
                leczenie. Pozostaje więc drugie rozwiązanie - ograniczenie naboru na studia i
                redukcja liczby lekarzy w kraju, zwłaszcza że wielu z nich studiuje "za darmo"
                czyli na koszt podatnika, potem wyjeżdżają z kraju i mamy na forum wrzask
                rozgoryczonych pacjentów : "niech zwrócą pieniądze za studia !".

                • zubr_zalogowany Re: Tak to wygląda... 08.01.06, 20:25
                  pelne wysycenie rynku dotyczy jedynie duzych miast, bedacych osrodkami
                  akademickimi z uczelniami medycznymi

                  na prowincji brakuje lekarzy, glownie specjalistow innych niz rodzinni

                  ponad 2000 pacjentow na lekarza rodzinnego to u nas norma, a nie wyjatek

                  jest niezaspokojony popyt na uslugi medyczne (jednak glownie na NFZtowe)
                  mamy slabo rozwiniety rynek uslug prywatnych, wielu pacjentow nie wie gdzie
                  szukac porady

                  nie uwazam, aby byl problem zbyt duzej liczby lekarzy
                  jest natomiast za malo zachet do przenoszenia sie wyksztalconych i dobrej klasy
                  specjalistow na prowincje, utrudnienia w zdobywaniu specjalizacji przez lekarzy
                  spoza osrodkow akademickich, a nawet spoza warszawy

                  stad pozorny nadmiar lekarzy w kilku miastach, dotyczacy zreszta glownie lekarzy
                  bez specjalizacji
                  • Gość: Nocny Piotruś Re: Tak to wygląda... IP: *.devs.futuro.pl 08.01.06, 23:07
                    >na prowincji brakuje lekarzy, glownie specjalistow innych niz rodzinni
                    >jest natomiast za malo zachet do przenoszenia sie wyksztalconych i dobrej klasy
                    >specjalistow na prowincje

                    Zubrze rusz zgrubieniem między uszami zwanym głową i pomyśl : po co dobrej klasy
                    specjaliści mają się przenosić na prowincję? Specjalistyka jest kosztowna i nie
                    należy jej za bardzo rozpraszać, Polska jest natomiast na tyle małym krajem, że
                    z każdego miejsca można dotrzeć do specjalisty pokonując najwyżej kilkadziesiąt
                    kilometrów. Każdy specjalista musi mieć zaplecze (kardiolog - echo z dopplerem,
                    neurolog - tomograf itd.)a to sporo kosztuje i nie ma możliwości ani sensu
                    otwierać takich gabinetów w każdej za przeproszeniem "Pipidówce", taniej jest
                    zafundować pacjentowi podróż do większego ośrodka.
                    • zubr_zalogowany Re: Tak to wygląda... 08.01.06, 23:17
                      rozumiem ze ordynatorem w szpitalu powiatowym moze byc zona starosty, ktora
                      przepracowala 15 lat na 1/2 etatu w gminnym osrodku zdrowia, albo specjalista z
                      uzbekistanu z 3 letnim stazem na ukrainie i po intensywnym polrocznym kursie
                      polskiego

                      a tomografow w polsce wystarczy 6 - po jednym na rogach i dwa w srodku, gdyby
                      ktorys sie zepsul

                      czy ty na prawde uwazasz ze tak "specjalistyczny" sprzet jak usg z dopplerem,
                      czy tomograf rtg maja byc skoncentrowane?
                      • Gość: Hejmo Re: Tak to wygląda... IP: 195.136.77.* 27.01.06, 01:43
                        Gostek bzdeci aż miło... japońskie normy (to też ludzie) zakładają 1 CT na 20
                        tys luda i 1 MRI na 100 tys. Czyli.. tomograf w każdej pipidówce być powinien!:)
                        Taka jest prawda.
                        I są to stare normy - dziś już na pewno Japońce uznali że trzeba 2x więcej tego
                        sprzętu... Ale koleś pochodzi pewno z epoki socyalizmu gdzie do CT się modlono
                        zamiast go używać. Pamiętam 14 lat temu w Słupsku. Toshiba - rozpadówa a oni
                        tam pomontowali zamki elektroniczne warte chyba więcej niż ten tomograf i się
                        do niego w zamknięciu modlili! :) Żeby ktoś obcy wlazł na badanie - nie było
                        mowy! Zakaz oddychania w pobliżu cennego sprzętu - powaga! Tak było! :)))
                        • Gość: Nocny Piotruś Re: Tak to wygląda... IP: *.devs.futuro.pl 16.03.06, 15:37
                          Chcesz tu zrobić drugą Japonię? Już jeden to obiecywał ćwierć wieku temu :).
                          Szkoda że nie czytałeś postu Dr Telegi jak to Papuasi z dżungli kupili sobie
                          tomograf i co potem musieli z nim zrobić... Jasne, postaw TK w każdej wsi. Tylko
                          znajdź płatnika za badania, które będą robione. Albo porozmawiaj z okolicznymi
                          chłopami, czy nie zechcieliby się dodatkowo opodatkować, żebyś mógł ich
                          "przeskanować" raz w miesiącu w imię dobrze rozumianej profilaktyki.
                          Gastroskopię też mógłbyś robić wzorem Japonii - każdemu raz do roku jako
                          screening...
                          • Gość: Hejmo Re: Tak to wygląda... IP: 195.136.77.* 07.04.06, 03:01
                            Gu...zik tam wiesz koleś... posłuchaj: chcesz się modlić do tomo to się módl
                            ale cały świat tego po prostu UŻYWA! :)
                          • Gość: Hejmo Re: Tak to wygląda... IP: 195.136.77.* 07.04.06, 03:01
                            Gó.. tam wiesz koleś... posłuchaj: chcesz się modlić do tomo to się módl ale
                            cały świat tego po prostu UŻYWA! :)
                    • malkontent_jeden Re: Tak to wygląda... 08.01.06, 23:28
                      Piotrusiu, za przeproszeniem, pieprzysz. Naczytales sie wieczorowych kursów
                      ekonomiki organizacji ochrony zdrowia modnych jakies 5-8 lat temu. O PRACY w tym
                      gownie nie masz zielonego pojecia najwyrazniej.
                      • lealuc Re: Tak to wygląda... 14.03.06, 18:07
                        W Polsce jest za duzo lekarzy, szpitali, w stosunku do srodków na to
                        przewidzianych.
                        Efekt: wynagrodzenie 2zł/godzinę.
                        Jesteśmy na ekonomicznym poziomie Bangladeszu a nie Europy, tylko o tym polity
                        zapomnieli poinformować wyborców
                    • Gość: barnaba Re: Tak to wygląda... IP: *.lodz.msk.pl 09.01.06, 15:31
                      > Zubrze rusz zgrubieniem między uszami zwanym głową i pomyśl : po co dobrej
                      > klasy specjaliści mają się przenosić na prowincję? Specjalistyka jest
                      > kosztowna i nie należy jej za bardzo rozpraszać, Polska jest natomiast na
                      > tyle małym krajem, że z każdego miejsca można dotrzeć do specjalisty
                      > pokonując najwyżej kilkadziesiąt kilometrów.

                      Obecnie zbliżamy się do sytuacji, w której przychodnie specjalistyczne
                      utrzymają się z powodu braku personelu jedynie w 16 miastach wojewódzkich, nie
                      licząc Górnego Śląska (i może w co większych dawnych stolicach województw). A z
                      takiego np. Wileunia czy Opoczna jedzie się do Łodzi co najmniej 2 godziny
                      samochodem. Pociągiem czy autobusem odpowiednio dłużej.
                      • aron2004 Re: Tak to wygląda... 09.01.06, 17:18
                        Gość portalu: barnaba napisał(a):

                        > Obecnie zbliżamy się do sytuacji, w której przychodnie specjalistyczne
                        > utrzymają się z powodu braku personelu jedynie w 16 miastach wojewódzkich,
                        >
                        > takiego np. Wileunia czy Opoczna jedzie się do Łodzi co najmniej 2 godziny
                        > samochodem. Pociągiem czy autobusem odpowiednio dłużej.

                        E tam. Ludzie pójdą prywatnie w Opocznie. Zarobi lekarz, straci PKS.
                • Gość: Zmijka Re: Tak to wygląda... IP: *.lesko.tke.pl 09.01.06, 18:10
                  Gość portalu: Nocny Piotruś napisał(a):
                  (w mieście mało który lekarz ma powyże
                  > j
                  > 2000 pacjentów, może gdzieś na zapadłej wsi).


                  He, he - kon by sie usmial - wies z 2000 mieszkancow nie jest zapadla. W
                  okolicy, w ktorej ja mieszkam najwieksza gmina (czyli kilka wsi) liczy 300
                  mieszkancow w promieniu jakichs 30 kilometrow...
                  • Gość: Zmijka Re: Tak to wygląda... IP: *.lesko.tke.pl 09.01.06, 18:15
                    ..przepraszam - ocziwiscie 3000, nie 300...

                    A tak na marginesie - przychylam sie do opinii, ze w mniejszych miastach nie
                    potrzeba zbyt wielu specjalistow a jedynie dobrze wyksztalconych rodzinnych,
                    ktorzy swobodnie moga przejac spora czesc obowiazkow specjalistow...
                • Gość: doc Re: Tak to wygląda... IP: *.salbis.net 09.01.06, 19:09
                  > Tak. Próbkę takiego "sterowania" dał niedawno pan Dorn. Rozumiem, że o to Ci
                  > właśnie chodziło. Smutne...

                  E no nie przesadzaj. Chcemy rozmawiać czy brnąć w spór zupełnie się nie
                  słuchając? Przecież wiesz że nie o takie sterowanie mi chodziło. A już serio,
                  czy naprawdę uważasz, że ma nie być żadnego sterowania ?

                  >A czyj? Teściów, którzy Cię utrzymują...? No to gratuluję,

                  Utrzymuję się sam. Tyram. Ale nie patrzę za to tak jak to mówi się o lekarzach
                  że świata poza kasą nie widzą. Kasa kasą, a ilośc lekarzy ilością lekarzy -
                  czasem to jeden temat, czasem dwa. O to "czasem" mi chodzi- spróbujmy nie
                  przeliczać wszystkiego na te marne grosze. Nie po to żyjemy (zaznaczam, że
                  lubię konsumpcję, ale, na litość, zachowajmy jakieś proporcje).


                  > Czysty socjalizm. Mają być i koniec, a jak nie - to w kamasze ich !!!

                  Nic o kamaszach nie mówiłem, mylisz mnie z Dornem. A stwierdzenie "mają być" to
                  tylko przekazanie w prostych słowach zasad przyjętych przez tzw demokratyczne i
                  rozwinięte kraje. Te kraje zakładają publiczną ochronę zdrowia jako
                  oczywistość, zatem lekarze "mają być". I to jest punkt wyjścia jako stan
                  faktyczny, a nie kult socjalizmu. Jak chcesz robić sobie Wielką Kapitalistyczno-
                  Liberalną Rewolucję Styczniową, to sobie rób, ale wielu chętnych nie
                  znajdziesz, zapewniam Cię.


                  > ta liczba wynosi właśnie około 1200-1400 (w mieście mało który lekarz ma
                  powyże
                  > j
                  > 2000 pacjentów, może gdzieś na zapadłej wsi).

                  Kupę POZetowców w Krakowie ma ponad 2000 pacjentów. Czy jesteś z Warszawy, bo
                  tylko dla nich Kraków to zapadła wieś?


                  Zrozum, Doc, że musimy dopasować liczbę lekarzy do możliwości (i chęci)
                  > finansowych pacjentów i w ogóle Państwa jako instytucji. Oczywiście że lepiej
                  > zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia, ale jak widzisz tego w obecnym układzie
                  > nie da się przeforsować. Polacy po prostu nie chcą wydawać więcej pieniędzy na
                  > leczenie. Pozostaje więc drugie rozwiązanie - ograniczenie naboru na studia i
                  > redukcja liczby lekarzy w kraju, zwłaszcza że wielu z nich studiuje "za darmo"
                  > czyli na koszt podatnika, potem wyjeżdżają z kraju i mamy na forum wrzask
                  > rozgoryczonych pacjentów : "niech zwrócą pieniądze za studia !".
                  >
                  Zgadzam się, nie pisz "zrozum", bo podzielam te Twoje poglądy i mam wrażenie że
                  nie dałem nigdzie powodów do przyjęcia że jest inaczej. Jak zwykle powraca
                  problem czytania ze zrozumieniem.
            • Gość: ani13 Re: Tak to wygląda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 18:19
              skoro uwazasz ze lekarzy jest dosc to sprobuj dostac sie do ginekologa,
              dermatologa czy endokrynologa, miesiac czekania na wizyte to standard w
              przypadku dermatologa czy endokrynologa miesiac to wyjatkowe szczescie tam czeka
              sie i po pol roku!!!
    • czarna_rozpacz pogotowie bez lekarzy... 11.01.06, 06:45
      Aż 20 lekarzy brakuje do pracy w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w
      Łodzi. Najbardziej potrzebni są anestezjolodzy, chirurdzy i ortopedzi. Chętnych
      brak.

      "Oferty dla medyków zostały złożone w powiatowych urzędach pracy, ale nikogo
      nie zatrudniliśmy" - mówi Bogusław Tyka, dyrektor WSRM. "Kandydaci nie palą się
      do pracy w pogotowiu, bo jest ciężka i odpowiedzialna, a warunki są trudne.
      Chciałbym przyjąć lekarzy po stażu, którym będziemy umożliwiać robienie
      specjalizacji w naszej placówce. O zgodę występujemy do Wojewódzkiego Centrum
      Zdrowia Publicznego w Łodzi".

      Lekarz na etacie w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi otrzyma
      miesięcznie 2.500 zł brutto. Zatrudniani są też ratownicy medyczni po studiach
      licencjackich. Pod koniec ubiegłego roku pracę w WSRM rozpoczęło 30 osób, a
      dyrekcja zapowiada przyjęcie podobnej liczby ratowników w marcu br.

      W pogotowiu ratunkowym pracuje 1.200 osób, w tym prawie 200 ratowników
      medycznych - przypomina "Express Ilustrowany".
      www.esculap.pl/main/news.html?news=12168
      • Gość: marco Re: pogotowie bez lekarzy... IP: *.tebo.net / 195.116.90.* 11.01.06, 07:50
        W pogotowiu nie powinni jeździć lekarze. Tylko ratownicy medyczni, tak jak w
        innych zachodnich krajach. Skończyłby się problem przychodni na kółkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka