Dodaj do ulubionych

BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?!

21.01.06, 23:00
...czy znajdzie się na tym forum ktoś, kto podpowie mi po jakim czasie
następuje przedawnienie roszczeń w przypadku błędu w sztuce lekarskiej?

Chodzi o 10 letnią dziewczynkę znajdującą się w poważnym stanie - marskość
wątroby, na skutek zaniedbania lekarzy po porodzie.
Dziecko ma usunięty woreczek żółciowy. Dziewczynka jest obecnie
hospitalizowana w klinice warszawskiej i jest wpisana na tzw."aktywną listę
oczekujących na przeszczep".
Jestem znajomą jej mamy, która nie chce słyszeć o wniesieniu pozwu, a ja(sama
jestem mamą) na samą myśl o czymś takim, dostaję gęsiej skórki. Tym bardziej
po tym, czego się dzisiaj dowiedziałam. Ludzie po przeszczepie do końca życia
są zmuszeni do przyjmowania kosztownych leków
(póki co - refundowanych) przeciw odrzutowi przeszczepu, ponieważ w każdej
chwili istnieje groźba odrzutu przeszczepu i ....zgonu.

Czy ktoś może mi podpowiedzieć jak "zabrać się" do sprawy i czy jest jeszcze
w ogóle sens?

...jeśli tak - z góry dziękuję!
Obserwuj wątek
    • zubr_zalogowany Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 21.01.06, 23:10
      > Jestem znajomą jej mamy, która nie chce słyszeć o wniesieniu pozwu

      nie masz pojecia o tej sytuacji
      nie masz prawa wystepowac z zadnymi roszczeniami
      spadaj
      • jola1211 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 21.01.06, 23:15
        Tu Ci nikt niczego nie podpowie. Poszukaj prawnika, ktory zechce zajac sie taka
        sprawa. Bledy lekarzy nie powiny uchodzic bezkarnie.
    • slav_ Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 22.01.06, 14:55
      Jeśli matka nie akceptuje takiego postepowania to oczywiście nie ma ono sensu.
      Jako osoba obca nie masz tytułu do występowania w imieniu dziecka - musiała by
      to zrobić matka. "Pchanie jej" w proces sądowy bez jej akceptacji jest ryzykowne
      - to ona będzie ponościć niedogodności tej sytuacji, stress i koszta, ty będzie
      stała z boku i dawała dobre rady. To ona musi byc przekonana że jest to
      postepowanie właściwe bo celem powinno być dobro (wynagrodzenie krzywdy) jej
      dziecka i jej (i to mające prowdopodobieństwo powodzenia) a nie poprawienie
      Twojego samopoczucia.
      Tak z ciekawości - na czym polegał błąd lub zaniedbanie ?
    • Gość: bbb Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.06, 16:46
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=35398036
      • aloalo2001 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 22.01.06, 16:53
        Na czym polega błąd lub zaniedbanie? Ja też jestem ciekawa.
        • malkontent_jeden Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 22.01.06, 20:21
          Czepiliscie sie... Kobieta chce zaistniec, a wy tu z takimi...Czego diotyczy i
          czego dotyczy- niewazne, trza ino pałke znalezc. Moze ja starzy bili jak byla
          mala, moze zamykali w ciemnej szafie?
          • Gość: Doctor z USA A moze ona chce dzialke z odszkodowania? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.01.06, 20:26
            Bo jak wygraja grube miliony PLN to jej sie duzo bedzie nalezalo...
            Wtedy kupi sobie wreszcie porzadne buty, kapelusz i moze nawet futerko.
            • malkontent_jeden Re: A moze ona chce dzialke z odszkodowania? 22.01.06, 20:49
              Futerko powiadasz... futerko mozna ogolic, i swiat bywa nabiera innych barw od
              razu- moze to frustracja seksualna?
              • Gość: Doctor z USA Frustracja - znaczy, ze za malo? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.01.06, 20:53
                Albo, ze ZAMIAST - szklanaka zimnej wody?
                • malkontent_jeden Re: Frustracja - znaczy, ze za malo? 22.01.06, 20:58
                  Ja stawiam, ze to monotonia- ciagle "na Rydzyka", do tego z jednym chlopem
                  tylko.
                  • Gość: Doctor z USA Na Rydzyka? Dobre! Zaraz wyprobuje z zona! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.01.06, 23:03
                    Bo tegosmy to jeszcze nie teges, wiec dla nas bedzie jak nowe!
                    A tak na marginesie: futerko byloby autorce watku jak znalazl, bo latos zima
                    zla. (Wlasnie dzwonilem do Wawy - podobno ostatniej nocy bylo -27C.)
                    No, oczywiscie po tym, jak zrobi nie-na-Rydzyka - chociaz jeden raz...
            • Gość: Daria Re: A moze ona chce dzialke z odszkodowania? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.01.06, 01:23
              A moze ona chce dzialke z odszkodowania?
              Autor: Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com
              Data: 22.01.06, 20:26 + dodaj do ulubionych wątków

              skasujcie post

              + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              Bo jak wygraja grube miliony PLN to jej sie duzo bedzie nalezalo...
              Wtedy kupi sobie wreszcie porzadne buty, kapelusz i moze nawet futerko.
              --------------------------------------------------------------------------

              Ach ty sku..synu!!

              • malkontent_jeden Re: A moze ona chce dzialke z odszkodowania? 24.01.06, 01:12
                Ach ty Dario!!!
    • Gość: zapadka Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 22:08
      Marskości wątroby nie dostaje się na skutek zaniedbań poporodowych.Pewnie
      dziecko cierpi na wadę wrodzoną dróg żółciowych.I rada-nie mieszaj się jak nie
      wiesz dokładnie o co i jaką chorobę chodzi.
      • slav_ Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 22.01.06, 23:47
        Ten drugi wątek (adres powyżej) swidczy że pani aha "się zastanawia". Wprawdzie
        "sie zastanawia" ale matka "nie chce słyszec o pozwie" więc juz pewno ja namawiała.
        Związek "zaniedbań przy porodzie" z marskościa wątroby u 10 letniego dziecka
        jest oczywiście żaden ale pani aha wyrok juz wydała (tytuł wątku) i oczywiście
        została skwapliwie wsparta (jola 1211).
        Oczywiście są osoby które "nie odpuszczą" (zwłaszcza gdy je to nic nie kosztuje)
        - jedyne co uzyska to wbicie matki w poczucie winy i poprawę własnego wizerunku
        w swoich oczach i poprawę własnego samopoczucia kosztem tej matki.
        Ale oczywiście "chciała pomóc".
        • jednataka1 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 23.01.06, 00:38
          Ciekawa jestem kto odpowiada z te wszystkie zoltaczki "wszepienne". No, ktos
          chyba jest odpowidzialny.
          • slav_ Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 23.01.06, 00:45
            Żółtaczką "wszczepienną" można sie zarazić u fryzjera, manikiurzystki, podczas
            kontaktu seksualnego i wykonywanie sobie tatuażu.
            • jednataka1 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 23.01.06, 00:52
              Oczywiscie.
    • Gość: Daria Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.01.06, 01:21
      Taka jest wiekszosc polskich doktorkow. Niedouki,partacze, lenie, materialisci.
      Trzeba wystapic o odszkodowanie, nie wyobrazam sobie innej mozliwosci. Dziecko
      zostalo kaleka na cale zycie. Niech partacze placa cale zycie.
      • jola1211 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 23.01.06, 01:28
        Ja tez tak uwazam. Oni mysla tylko: pieniedzy, pieniedzy , pieniedzy. Szkoda, ze
        maja tak malo do zaoferowania.Sa niedouczeni.
      • seniorita15 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 23.01.06, 23:34
        Po raz kolejny uprasza sie o wywalenie z forum tej dyszacej nienawiascia
        baby,ktora sie podpisuje-Daria.Bo kultury to i tak juz nikt jej nie nauczy.
      • slav_ Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 00:46
        Ojojoj.
        Daria sobie nie wyobraża.
        Oczywiście że dziecko zostało kaleką "na całe życie" z powodu lekarzy. Jakże by
        mogło byc inaczej? Wszak powszechnie widamomo zę gdyby nie polscy lekarze to
        wszyscy w Polsce byliby zdrowi, szczęsliwi i bogaci. Jak w Ameryce.
        Dario, współczuję Ci. Twój jad i nienawiśc zatruwa przede wszytkim życie twoje i
        twoich bliskich. Przeż nikt cię na tym forum nie traktuje powaznie. Twoje
        "opinie" i groźby sa żałosne i monotematyczne.
        • aha123 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 15:37
          Serdeczne "dzięki" za wszystkie wypowiedzi.
          Gwoli wyjaśnienia:
          Matka dziewczynki jest rozwódką - stąd jej niechęć do Sądów (i wcale mnie to
          nie dziwi). Oprócz dziewczynki z marskością wątroby ma jeszcze dwójkę zdrowych
          dzieci. Chłopczyk 8 lat i dziewczynka 3 latka. Nie pracuje(urlop wych.),
          mieszka w wynajmowanym mieszkaniu(na komunalne czeka jużod lat, a na kupno jej
          nie stać). Jej czas wypełniają podróże do Kliniki w Warszawie do córki w
          FATALNYM stanie!

          Czy KTOKOLWIEK z Was wpadł na to, że poprostu poruszyła mnie jej historia i
          chcę ją namówić, oraz na ile się da, wesprzeć w decyzji o dochodzeniu swych
          praw? I bynajmniej nie chodzi mi o jakąś korzyść materialną - jak sugerowano to
          powyżej. Sama jestem matką 3 latka i obecnie znowu jestem w ciąży - być może
          dlatego tak mnie obchodzi ta sytuacja. Mam dużo wolnego czasu, komputer i
          chęci - kto mi zabroni pomóc na tyle na ile chcę i mogę?

          Niedawno walczyłam z nieuczciwym pracodawcą o wypłatę wynagrodzenia za ponad
          1000 nadgodzin wypracowanych w rok. Sprawa ciągnęła się 3 lata... WYGRAŁAM,
          więc wiem, że WARTO! ALE TO WYMAGA STALKOWYCH NERWÓW, CZASU I SAMOZAPARCIA!
          DLATEGO Ja bym sprawy nie "odpuściła"!!!

          W jednym z wątków czytam "Marskości wątroby nie dostaje się na skutek zaniedbań
          poporodowych.Pewnie dziecko cierpi na wadę wrodzoną dróg żółciowych.I rada-nie
          mieszaj się jak nie wiesz dokładnie o co i jaką chorobę chodzi."
          Z całą pewnością nie była to wada wrodzona! A noworodek z żółtaczką
          pozostawiony sam sobie na jakieśdwa-trzy miesiące.... Dróg żółciowych już dawno
          nie ma - zostały usunięte wraz z woreczkiem tzrymiesięcznej dziewczynce.
          Nie chcę ferować wyroków. Nie jestem lekarzem. Po prostu chcę ustalić czy można
          co można i jak zrobić, by pomóc tej rodzince a przede wszystkim fantastycznej
          dziesięciolatce!!!

          I naprawdę- ODROBINĘ WIARY W BEZINTERESOWNOŚĆ I DRUGIEGO CZŁOWIEKA!
          Serdecznie pozdrawiam!
          • Gość: Wader Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 15:56
            zaraz Ci wytłumaczą, że nie zdiagnozowana żółtaczka nie jest ich winą tylko
            normalnym stanem po urodzeniu. Jedne dzieci się z tego wychodzą bez szwanku
            inne mają pecha. Albo wymyślą coś o żółtaczce mechanicznej...
            W każdym razie - w kategorii "mydlenie oczu" albo jak wolisz w "obracaniu kota
            ogonem " są w pełni pfrofesjonalni.
            W konsekwencji każda nawalona wśród nich łajza może liczyć na wsparcie
            środowiska i niemal pełną bezkarność. Tylko skrajne przypadki błędów mają
            szansę na sprawiedliwe zakończenie w Sądzie,

            Twój odruch niesienia pomocy jest szlachetny ale musisz mieć świadomość
            olbrzymich kosztów które ciągnie za sobą decyzja o skierowaniu sprawy do sądu.
            Jeśli tej kobiety na to nie stać to niestety ale musi się pogodzić ze
            sku..syństwem które spotkało jej dziecko. Staje się bowiem, kierując sprawę do
            Sądu, do zawodów z nieźle w tej materii zorganizowaną mafią lekarską.
            • aloalo2001 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 16:09
              Z cała pewnością dziewczynka ta, ma ustalone ropoznanie i ustaloną przyczyne
              marskości. Może przepisz nam te ropoznanie z karty informacyjnej, pewnie jest
              po polsku.

              Jak mamy Tobie pomóc, skoro nie wiemy o co chcesz sądzić lekarza?

              • slav_ Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 16:38
                Po co Ci te rozpoznania ?
                Przecież już wszystko wiadomo (post wyżej).
                • Gość: Wader Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 16:43
                  nie cwaniakuj. Przecież wiesz o co chodzi..
                • aloalo2001 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 16:47
                  Bo wydaje mi się (jest duże prawdopodobieństwo), że dziecko ma wrodzoną-
                  genetyczną przyczynę marskości ewentualnie matka jest chora, nosicielka WZW.
                  Chce to mieć czarno na białym i wyjasnić kobiecie, na czym polega taka choroba
                  i że to strata czasu, bo błędu nie było.
                  Dziecko przygotowywane do przeszcepu i też niedobrze, jeszcze ta kobieta jest
                  gotowa namówić matkę do wykreślenia małej z listy oczekujących i jej zaszkodzić.
                  Albo żle psychicznie wpłynie na matkę, ta narobi jakis głupot w szpitalu,
                  utraci zaufanie do lekarzy, lekarze do niej i wogóle cały proces terapeutyczny
                  będzie mniej efektywny. Martwię się o dziecko Slav...
                  • slav_ Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 18:37
                    Rozmuniem Cię. Są powody do zmartwienia.
                    Ale w życiu nie udowodnisz że nie jesteś wielbładem.
                    Bez względu na to jaka jest prawda jesli potwierdzisz że popełniono błąd
                    będziesz "dobrym lekarzem pomagającym ludziom". Jesli bedziesz miała wątpliwości
                    lub sprobujesz tłumaczyc że marskośc wątroby jest nieunikninym efektem choroby
                    któremu nie dało sie zapobiec to będziesz dowodem na istnienie "mafii lekarskiej".
                    Zrozumiał bym matkę. Mając "winnego" (nawet jesli to wada genetyczna) czasem
                    łatwiej żyć, podkreślając krzywdę mozna organizowac otoczenie, zagłuszyć
                    poczucie bezradności. Niestety "ciotka dobra rada" może narobic matce problemow
                    (nie tylko z lekarzami którzy zamiast leczyc będą się skupiać na tym by nie dać
                    powodów do roszczeń) ale z nią samą - poczucie winy że "trzeba było skarzyć".
                    • aloalo2001 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 25.01.06, 14:20
                      Masz rację, to kobieta już wydała wyrok i tłumaczenie czegokolwiek jest strata
                      czasu.
          • zubr_zalogowany Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 16:49
            > Z całą pewnością nie była to wada wrodzona! A noworodek z żółtaczką
            > pozostawiony sam sobie na jakieś dwa-trzy miesiące....

            skad ta pewnosc?
            nie znasz sie - jak sama przyznajesz
            najprawdopodobniej jest to wlasnie wrodzona choroba watroby, ktora zostala
            zdiagnozowana po stwierdzeniu przedluzajacej sie zoltaczki
            dopiero to bylo wskazaniem do poszerzenia diagnostyki

            i nie jest tez prawda ze dziecko "nie ma" drog zolciowych

            w tym co piszesz nie ma najmniejszego haczyka, ktory moglby sugerowac
            jakikolwiek blad lekarski

            brutalna prawda jest taka ze od czasu do czasu rodzi sie dziecko z choroba na
            ktora nie ma lekarstwa

            jak juz ktos napisal - podaj rozpoznanie (o ile matka dziecka zgodszi sie na
            upublicznienie takiej informacji)
            bedziemy wiedziec wowczas o co na prawde chodzi
            w tej chwili wszelkie oskarzenia sa bezpodstawne i jako takie budza sluszne
            oburzenie
            • aha123 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 17:22
              No! Wreszcie! Bardzo dziękuję za wyjasnienia. O dokładną diagnozę zapytam ją
              jak wróci od Córki z kliniki. Nikogo nie zamierzam namawiać do rezygnacji z
              przeszczepu - to przecież jedyna "szansa" dla dziewczynki.
              Dzwoniłam do matki i pytałam o chorobę genetyczną-twierdzi ,że nie było o tym
              mowy.
              No cóż? Resztę napiszę jak już będę znała więcej szczegółów.
              ...do "napisania".... (jutro?)
              • seniorita15 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 17:26
                Wada wrodzona to nie to samo co wada genetyczna.Wada genetyczna to blad w
                genach.Wada wrodzona powstaje w czasie rozwoju zarodka w zyciu plodowym.Niektore
                leki brane w ciazy lub choroby matki moga miec wplyw na powstanie wady u plodu.
            • seniorita15 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 24.01.06, 17:22
              Zgadzam sie z zubr-em i aloalo.Podaj rozpoznanie z dnia kiedy dziecko bylo
              operowane i kolejne kiedy stwierdzono marskosc watroby.Zgadzam sie z
              przedmowcami ,ze dziecko przypuszczalnie mialo wade wrodzona.Ale przypuszczam
              ,ze nie doczekamy sie podania diagnozy.Bo latwiej opluwac w ciemno nic stanac
              twarza w twarz z niewygodna prawda,ze czasami nikt nie jest winien i wtedy
              pretensje tylko do Opatrznosci.Ale Opatrznosc nie placi odszkodowania.
              • Gość: Wader Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:28
                To, że wam chodzi przede wszystkim o kasę nie oznacza jeszcze, że dla całej
                reszty społeczeństwa jest to podstawowy i jedyny motor działania.
                Być może nie dacie wiary - drodzy lekarze ale są ludzie, którym na sercu leży
                dobro innego człowieka. Naprawdę są tacy co działają z takich "niskich"
                pozamaterialnych pobudek. Taka Matka Teresa na przykład....
                Niewiarygodne, nie?
                :P
                • aloalo2001 Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 17:34
                  Stres i uczucie nienawiści przyspieszają restenozę i przyjdzie czas, że znów ci
                  znienawidzeni, działajacy z "niskich" pobudek uratują Tobie życie.
                  • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:40
                    Bardzo być może. Rzeczywiście być może uratują. Jak im solidnie zapłacę.
                    Oczywiście bez szans na otrzymanie jakiegoś rachunku.

                    Dlaczego piszesz "znienawidzeni", podczas gdy ja wam szczerze współczuję
                    sposobu waszego myślenia i wynikającego z niego rozwiązywania problemów
                    środowiska?

                    Czy Ty "nienawidzisz" dziecka które ci psoci w domu? A później
                    usprawiedliwiając się, opowiada głupoty?
                    :-)

                    • connie1 Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 17:43
                      Albo nie daj BOże poszerzy Ci się aorta i nie daj Boże peknie?
                      I trafisz do tych ..( tu sobie wpisz..)
                      Ciekawa jestem kiedy te nocne "urgensy" przywozone z calej Polski , czesto
                      nieprzytomne wręczają te koperty...
                      • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:53
                        > Albo nie daj BOże poszerzy Ci się aorta i nie daj Boże peknie?
                        > I trafisz do tych .. łapówkarzy? ( to miałem wpisać?..)

                        Nie bój, nie bój. Zapłaciłem 40 tysiaków za stentgraft (podobno najlepszy) to
                        czuję się na tyle mocny by sobie tu popyszczyć trochę.
                        Tak na marginesie...dlaczego taki sam "gadżet" w Niemczech kosztuje dwa razy
                        mniej? Gdybym wiedział wcześniej to tam bym kupił dokładnie ten sam, który
                        wskazał mi lekarz. Czy to nie jest tak, że lekarz ma działkę od tej firmy
                        za "napędzenie" klienta? Przy czym samo kupno też nie jest proste - mi bowiem
                        tego nie chcieli sprzedać - lekarzowi natomiast sprzedali bez problemu. W sumie
                        to nic złego - szkoda tylko, że rachunku nie dostałem. Ani za stentgraft ani za
                        zabieg jego wszczepienia.

                        Ci nieprzytomni mają prawdziwego pecha. Wpadają jak śliwki w kompot.
                        Brrr, okropieństwo - nie mieć wpływu na to kto się do mnie zbliża.
                        Straszna to w Polsce loteria....
                        • connie1 Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 17:57
                          A wyobraz sobie ,ze bywa ,ze się wszczepia stentgraft za darmo..
                          A te "sliwski" i tak zespól operuje , czasem po wiele godzin
                          • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:05
                            wiem, że tak "bywa". Ale jak ma się tętniaka to jakoś głupio jest czekać,
                            aż "się zdarzy". Lepiej i pewniej jest wziąść sprawy we własne ręce do czego i
                            was gorąco namawiam :-)

                            P.S. Zespołem zawsze ktoś kieruje i ktoś odpowiada za jego skład personalny.
                        • aloalo2001 Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 18:28
                          Mogłes wybrać kraj i klinikę, w którym możliwe jest wykonanie takiego zabiegu.
                          Podaje Tobie równie ciekawe rozwiązania takiego problemu.
                          Skoro nie chciałes czekać w kolejce i zdecydowałeś sie na zakup stentgraft'u za
                          własne pieniądze, to nie rozumiem o co masz pretensje.
                          Chciałbyś, aby ten stent, który jest przeznaczony dla pacjenta, który
                          przyjezdża z pękniętym tętniakiem był wszczepiony Tobie, a tamtem umarł?
                          Chyba rozumiesz, że ilość zakupowanych materiałów przez szpital nie zależy od
                          lekarzy.
                          • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:35
                            Nie mam do nikogo pretensji za to, że leczenie kosztuje. A mógłbym mieć bo
                            przecież płacę ubezpieczenie. Jeśli więc miałbym mieć jakieś pretensje to
                            raczej do tego kto mnie ubezpiecza a nie do tych co te ubezpieczenie realizują.

                            Natomiast pałam słusznym gniewem na brak rachunku. Koszt stentgraftu to nie
                            jest koniec kosztów bo sam sobie go nie założę. Potrzebny jest do tego zespół
                            ludzi i odpowiedni sprzęt. To też kosztuje. I słusznie. Za dobrą pracę należy
                            się dobra zapłata a za zapłatę rachunek, tak?
                            • aloalo2001 Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 18:41
                              Dlaczego nie wybrałes opcji z rachunkiem za granicą?
                              To chyba oczywiste, że zapłaciłbyś kilka razy wiecej.

                              Natomiast w sprawie rachunku zgłoś się do parlamentu, nie uchwali stosowną
                              uchwałę.
                              To jak dokładnie wygladało Twoje rozliczenie?
                              • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:48
                                Nie wiem ile by to kosztowało za granicą. W Polsce natomiast 60 tys.
                                Myślisz, że w innych krajach EU jest to dużo większy koszt? Nie sądzę by była
                                jakaś duża różnica a jeśli już to myślę, że tam wydałbym jednak mniej.
                                Chociażby dlatego, że ten stentgraft jest tam dwa razy tańszy... Droższa jest
                                co prawda praca lekarzy ale tylko oficjalnie. Bo nie oficjalnie to chyba nie
                                bardzo.... Mnie wasza praca kosztowała 5200 E. Za dwugodzinny zabieg tam zespół
                                bierze więcej?

                                Sama się zgłoś do parlamnetu i zaproponuj uchwałę dot. podwyżki :-)
                                • zubr_zalogowany Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 19:00
                                  jesli masz zastrzezenia do wyceny to tylko dlatego ze rynek jest dziki i nieformalny
                                  nie z winy lekarzy, tylko tworcow systemu, w ktorym pacjent chcacy leczyc sie
                                  prywatnie musi bardzo czesto placic za leczenie pod stolem
                                  i znow - nie z winy lekarzy
                                  kazdy wolalby miec prywatnych pacjentow legalnie
                                  problem polega na tym ze nie ma mozliwosci prawnych aby istniejace publiczne
                                  specjalistyczne szpitale prowadzily uslugi komercyjne
                                  a nie ma tez zrodkow i inwestorow ktorzy wylozyliby pieniadze na zbudowanie
                                  calkowicie prywatnego osrodka kardiochirurgicznego

                                  dobra luksusowe (od biżuterii, poprzez garderobe, samochody az po
                                  wysokospecjalistyczne uslugi medyczne) sa w polsce drozsze niz na zachodzie
                                  to cos zupelnie normalnego
                                  jeszcze drozsze sa np w rosji
                                  • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 19:19
                                    > jesli masz zastrzezenia do wyceny to tylko dlatego ze rynek jest dziki i
                                    > nieformalny nie z winy lekarzy, tylko tworcow systemu, w ktorym pacjent
                                    > chcacy leczyc sie prywatnie musi bardzo czesto placic za leczenie pod stolem
                                    > kazdy wolalby miec prywatnych pacjentow legalnie

                                    No nie byłby tego taki pewien. Wydaje się, że to bardzo wygodne; zarabiać
                                    pieniądze, nie mieć kosztów własnych (operacyjnych), i zredukowac własną
                                    odpowiedzialność do minimum. Szpital odpowiada bowiem finansowo w przypadku ew.
                                    kłopotów a nie prywatna klinika lekarza.
                                    Też bym tak chciał; zarabiać i nie mieć kosztów. Bajka.
                                    Szkoda, że nie dla wszystkich..
                                    • zubr_zalogowany Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 19:28
                                      wyobraz sobie ze nie
                                      kosztow wlasnych nigdzie nie ma bo wszystkie oplaca pacjent (trzeba ustalic taka
                                      cene aby po zaplaceniu kosztow i opodatkowaniu zostala przewidziana suma)
                                      zbyt duze jest ryzyko dzialania na granicy prawa
                                      absolutnie kazdy lekarz chetnie leczylby legalnie prywatnych pacjentow
                                      wynajmujac legalnie od szpitala sale i sprzet

                                      jesli teraz niekiedy wykonywane sa prywatne zabiegi na "publicznym" sprzecie po
                                      godzinach to jest to efekt tego ze szefowie szpitali celowo przymykaja oko na
                                      takie praktyki
                                      jest to forma (nielegalna, ale korzystna dla dyrekcji szpitali, a na dluzsza
                                      mete niekorzystna dla pracujacych tak lekarzy) dodatkowego wynagradzania lekarzy
                                      po to aby zatrzymac w szpitalu najlepszych specjalistow
                                      bez mozliwosci takiego dodatkowego dorobienia zrezygnowaliby z pracy i szpitale
                                      pozostalyby bez personelu
                                • aloalo2001 Ile kosztuje taki zabieg za granicą? 24.01.06, 19:01
                                  Ja też nie wiem, myślę, że drożej. Napewno ktoś tutaj będzie wiedział i
                                  rozwieje wąpliwości.
                                  To ile w końcu 40 tys. czy 60 tys.? A może to tylko takie Twoje fantasmogorie?
                                  • Gość: Wader Re: Ile kosztuje taki zabieg za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 19:12
                                    > To ile w końcu 40 tys. czy 60 tys.? A może to tylko takie Twoje fantasmogorie?

                                    40 - sprzęt
                                    20 - "servis"
                                    To się = 60 tys. Zgadza się p. Doktor ? Dobrze dadaję? :-)

                                    Chciałbym by były to moje "fantasmogorie". Niestety 6 dyszek poszło się .....
                    • maga_luisa Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 17:44
                      Wiesz co, matko tereso, idź odpocznij.
                      Mam coraz mniejszą tolerancję na mieszanie mnie z błotem.
                      • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:57
                        > Wiesz co, matko tereso, idź odpocznij.
                        > Mam coraz mniejszą tolerancję na mieszanie mnie z błotem.

                        Wcale Ci się nie dziwię. Też, gdybym był lekarzem takie teksty by mnie
                        wkurzały. Już dawno coś bym ze sobą zrobił; wyjechał, przebranżowił się,
                        powiesił... Wszystko jedno co bym zrobił ale na pewno nie chciałbym pracować w
                        takich warunkach.
                        • maga_luisa Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 18:06
                          Ciekawy tok rozumowania. Mam się powiesić, ponieważ jeden z drugim
                          agresywny...nie użyje epitetu, próbuje mnie obrazić?
                          Nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Mam ZAWÓD, który wykonuję
                          uczciwie i najlepiej jak potrafię, i po prostu nie życzę sobie na forum
                          branżowym wysłuchiwać inwektyw rozmaitych oszołomów.
                          Post Connie też Ci nie dał do myślenia, prawda?? Bo nie pasuje do teorii?
                          • connie1 Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 18:08
                            Maga!
                            Chyba juz jestes przyzwyczajona do takie postrzegania?
                            Dzisiaj agresywny pacjent stłukl doktora , czym uzyskal super aprobate
                            internautow
                            • maga_luisa Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 18:14
                              Wiem, zaglądałam na onet. Dlatego mi się próg wkurzenia obniżył ;)
                          • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:16
                            > Ciekawy tok rozumowania. Mam się powiesić, ponieważ jeden z drugim
                            > agresywny...nie użyje epitetu, próbuje mnie obrazić?

                            Reprezentujesz środowisko medyczne więc "bierzesz w skórę" za całokształt. Poza
                            tym dość selektywnie oceniłaś mój tok myślenia bo oprócz wieszania się
                            przedstawiłem tam jeszcze inne możliwe rozwiązania :-)

                            > Nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Mam ZAWÓD, który wykonuję
                            > uczciwie i najlepiej jak potrafię, i po prostu nie życzę sobie na forum
                            > branżowym wysłuchiwać inwektyw rozmaitych oszołomów.

                            To nie jest żadne "forum branżowe" tylko ogólnie dostępne forum o ściśle
                            określonej problematyce.
                            Zgoda - masz zawód, wykonujesz go sumiennie i zg, z interesem pacjentów to masz
                            słuszne prawo do oburzenia. Ale jako adresata tegoż słusznego gniewu wskazałbym
                            lepszy adres; kolegów po fachu, którzy mają inne niż Ty priorytety i psują
                            opinię całemu środowisku.

                            > Post Connie też Ci nie dał do myślenia, prawda?? Bo nie pasuje do teorii?
                            Nie ma teorii tylko obserwacje. I dzielę się tu nimi z wami. To źle robię?

                            P.S. Na post Connie odpisałem pod jej postem.
                            • Gość: anabel Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: 80.146.176.* 24.01.06, 18:23
                              Seneka-dyskusja z glupcem niepotrzebnie go nobilituje. Maga, odpusc sobie,
                              szkoda zdrowia. Ale po co ja sie tu umartwiam?. Chyba zeby wybic sobie z glowy
                              powrot do Polski.
                              • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:31
                                a co takiego szczególnie głupiego napisałem, ze się Seneką podpierasz?
                                Wyjechałeś/aś ? I słusznie. Właśnie namawiam Twoich kolegów by podążyli za
                                Tobą. A jeśli ich tam nie zechcą? - to niech się zajmą czym kolwiek innym, co
                                przyniesie im tą upragnioną kasę. Leczenie zaś nie zostawią tym którzy chcą to
                                robić i robią to dobrze.
                                • Gość: anabel Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: 80.146.176.* 24.01.06, 18:34
                                  glupie jest uznawanie odpowiedzialnosci zbiorowej, a ty to popierasz.
                                  Wyjechalam, i jak to czytam, to na pewno nie wroce. Lekarzy polskich chca za
                                  granica, bo sa dobrze wyszkoleni. A takich chamskich incydentow jak w Polsce
                                  sie nie spotyka.
                                  • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:41
                                    Odpowiedzialność zbiorowa jest naturalną konsekwencją solidarności zawodowej.
                                    Jeśli potraficie niezłomnie bronić reputacji niezbyt profesjonalnych kolegów to
                                    musicie być przecież przygotowani i na krytykę waszych poczynań. Nie
                                    jesteście "święci" bo co poniektórzy z was mają "powołanie". Nazywasz to głupim?

                                    > A takich chamskich incydentow jak w Polsce sie nie spotyka.
                                    Ale taką ignorancję jak w Polsce wśród lekarzy też trudno tam spotkać.
                                    • Gość: anabel Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: 80.146.176.* 24.01.06, 18:43
                                      znowu bzdura. Seneka...
                                      • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:52
                                        spadaj wraz z tym swoim seneką...
                                        :P
                                    • Gość: z niemiec Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.pool.mediaWays.net 24.01.06, 18:56
                                      wierz mi wader ze sie mylisz.
                                      tu tez lekarze tez bywaja rozni i tez popelniaja bledy i kryje sie je -nawet
                                      bardziej niz w polsce...
                                      ale tak roszczeniowych pacjentow jak w pl nie ma...

                                      ubawilo (taki czarny humor) mnie-na ktoryms z watkow-
                                      pomysl by skarzyc rodzinnego ze nie rozpoznal raka pluc...
                                      czy ten watek chocby-
                                      a wezze wrzuc se w googla marskosc watroby u dzieci czy choroby drog
                                      zolciowych u noworodkow i poczytajze se zanim zaczniesz mowic o mafii.
                                      po angielsku- znalezc mozna duzo.
                                      mi nie przychodzi do glowy- zadna inna przyczyna marskosci watroby poza
                                      chorobami genetycznymi/wrodzonymi lub hepatitem. ale nie jestem pediatra- to
                                      sie nie wypowiadam

                                      • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:48
                                        > wierz mi wader ze sie mylisz.
                                        > tu tez lekarze tez bywaja rozni i tez popelniaja bledy i kryje sie je -nawet
                                        > bardziej niz w polsce...
                                        > ale tak roszczeniowych pacjentow jak w pl nie ma...

                                        Ludzie wyszli tu z komuny więc być może ta ich "roszczeniowość" jest
                                        konsekwencją odreagowywania okresu gdy im nic nie było wolno...
                                        Co do Niemiec - wszędzie są nieprawidłowości ale takie "przyrysowane" jak nasze
                                        to tylko u nas, niestety.

                                        > ubawilo (taki czarny humor) mnie-na ktoryms z watkow-
                                        > pomysl by skarzyc rodzinnego ze nie rozpoznal raka pluc...
                                        Nie jestem lekarzem więc trudno mi ocenić czy można czy też jest to niemożliwe.
                                        Z pobieżnej jednak lektury "czegoś tam" (stary jestem i już nie pamiętam czego)
                                        wiem, że procesy nowotworowe dają pewne symptomy w pierwszej fazie typu; nocne
                                        pocenie, utrata apetytu, apatia itd. Sam wiesz zresztą lepiej. Być może gdyby
                                        lekarz lepiej przyłożył się do wywiadu usłyszałby coś co by go zaniepokoiło?.
                                        ( a przynjmniej powinno wzbudzić zawodową czujność).
                                        Bez sensu; nie będę przecież pisał lekarzowi co to takiego profilaktyka.

                                        > a wezze wrzuc se w googla marskosc watroby u dzieci czy choroby drog
                                        > zolciowych u noworodkow i poczytajze se zanim zaczniesz mowic o mafii.
                                        Nie. Nie będę tego czytał bo mnie temat żółtaczki (szczególnie u niemowlaków)
                                        nie interesuje. Nie obchodzi mnie to.
                                        Jak ją złapię to się podciągnę w temacie choroby i jej konsekwencji.

                                        P.S. Przy okazji; nie rozpoznana (nieleczona) żółtaczka nie uszkadza
                                        przypadkiem wątroby?
                                        • Gość: z niemiec Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 10:07
                                          nie bede tu sie rozpisywac szczegolowo o rakach i zoltaczkach bo nie czas, nie
                                          miejsce i nie sens:)
                                          tylko taka jedna uwaga.
                                          masz racje- dzisiaj mozna wszytsko znalezc w internecie, a jak sie wie gdzie
                                          szukac i zna sie jezyki - to na dobrym aktualnym poziomie.
                                          w wersji obrobionej- dla laika i w wersji profesjonalnej-
                                          europejczycy (niemcy polacy) czesto co prawda daja dostep do fachowych portali
                                          tylko lekazom i to czasem za odplatnoscia ale amerykanie juz np czesto nie.

                                          takze - wiedza mozna zdobyc, nawet na bardzo profesjonalnym poziomie.

                                          i jaki z tego wniosek?
                                          jesli masz sie za w miare rozgarnietego to szanuj siebie (o bliznim, ktorym
                                          badz co badz lekarz tez jest nawet nie mowie) i nie pisz na wyrost
                                          o "mafiach", "bledach"- po to by w nastzepnym zdaniu napisac "ja tam sie nie
                                          znam, nie jestem lekarzem, ale nie bede czytal".
                                          albo albo.
                                          albo sie doksztalc, albo siedz cicho.
                                        • Gość: z nemiec Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 10:24
                                          > Co do Niemiec - wszędzie są nieprawidłowości ale takie "przyrysowane" jak
                                          nasze
                                          > to tylko u nas, niestety.

                                          wierz mi ze nie. nie wiem jak jest w polsce w malych osrodkach, ale nie
                                          spotkalam sie w pl. z takim pozostawianiem mlodych lekarzy samemu sobie jak
                                          tutaj.

                                          bledy sa wszedzie. i wszedzie lekarze kryja kolegow.
                                          wiesz dlaczego? nie z powodow "mafijnych".
                                          po prostu kazdy leakarz wie, ze blad lekarski jest niemal czescia pracy, ze sie
                                          go nie ustrzezesz. takie zycie taka praca. a im bardziej doswiadczony tym
                                          bardziej zdaje sobie z tego sprawe.
                                          i to jest bardziej taki ludzki odruch obronny- dzisiaj on, jutro- moze- ja.

                                          to dlatego- europie- w niemczech ale to chyba przyszlo z gb- zamiast "huzia na
                                          juzia"- przeprowadza sie anonimowe ankiety wsrod lekarzy, bez konsekwencji dla
                                          nich.
                                          bo celem jest poprawa warunkow, poprawa leczenia, a nie nagonka ala polonaise.

                                          alternatywa jest model amerykanski- gdzie bledne kolo roszczenia-odszkodowania-
                                          ubezpieczenia osiagaja monstrulane rozmiary i winduja koszty medycyny do jakis
                                          abstrakcyjnych kwot.
                                          i bez gwarancji lepszego leczenia. ajuz a pewno kosztem jego powszechnosci.

                                          • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 11:28
                                            > wierz mi ze nie. nie wiem jak jest w polsce w malych osrodkach, ale nie
                                            > spotkalam sie w pl. z takim pozostawianiem mlodych lekarzy samemu sobie jak
                                            > tutaj.
                                            A na czym polega opieka starszych kolegów - lekarzy nad adeptami w sztuce?
                                            Obecnie sprowadza się to w 80% do pustych obietnic. Ci doświadczeni są bardzo
                                            zazdrośni o swoją wiedzę i umiejętności.
                                            Czy spotkałeś/aś w Niemczech takie niewolnicze wykorzystywanie młodych lekarzy?
                                            Wiesz - mam znajomego działającego w tej branży który chciał bezinteresownie,
                                            bez żadnych wstępnych warunków, bez żadnych strat dla właściciela (ordynatora-
                                            profesora) objąć opieką naukową dwóch młodych lekarzy to szef się nie zgodził.
                                            Chodziło tylko i wyłącznie o opłacenie udziału w konferencjach czy sympozjach
                                            i pokrywaniu kosztów pobytu tych dwóch młodziaków. Jak myślisz - skoro klinikę
                                            by to nic nie kosztowało, skoro klinika mogła w konsekwencji tylko zyskać to
                                            dlaczego ten ordynator stanął "okoniem" ? Czy przypadkiem nie dlatego, że
                                            poczuł się zagrożony w swoim dominium? Władca absolutny innymi słowy.
                                            Znajomy się wkurzył ale i tak dopiął swego. Ułatwił tym dwóm "młodym"
                                            znaleźenie pracy w Anglii. Tam - podobnie jak u znajomego - ceni się
                                            profesjonalizm więc ci młodzi lekarze będą mogli bez idiotycznych ograniczeń
                                            rozwijać swój niewątpliwy talent. Z punktu widzenia ludzkości stało się dobrze,
                                            z punktu widzenia Polaków źle bo szkoda, że nie nas będą ci geniusze leczyć.
                                            Znajomy też poniesie konsekwencje bo pewnie przegra najbliższy przetarg ale
                                            chyba mało go to wzrusza. Z tego co wiem - upatrzył sobie już następnych
                                            blokowanych - utalentowanych w innej kilince :-)

                                            > bledy sa wszedzie. i wszedzie lekarze kryja kolegow. Wiesz dlaczego? nie z
                                            > powodow "mafijnych".

                                            Nie ? Nie z powodu błędnego rozumienia solidarności zawodowej?.
                                            Powiedz mi; jeśli jakiś lekarz - powiedzmy chirurg, w co trzecim
                                            przeprowadzonym laparoskopowo zabiegu niszczy ludziom zdrowie - uszkadzjąc
                                            moczowody i dalej bez poniesienia żadnych konsekwencji to robi to co to jest?
                                            Bo moim zdaniem jest to mafijne kolesiostwo. Jak szef zakładu budowlanego
                                            będzie miał glazurnika który spieprzy dwa razy pod rząd swoją robotę to taki
                                            szef go odeśle w zawodowy niebyt. Budowlańcy potrafią sami oczyścić swoje
                                            środowisko, wy nie. Wy z zasady bronicie każdego kretyna byleby miał biały
                                            kitel. To dostateczny dla was powód do użycia swojego autorytetu. Nie ma się co
                                            dziwić, że po kilku takich iście rejtanowskich zachowań środowiska - wasz
                                            autorytet się rozmył. Nie warto bronić drobnych pijaczków, po co zasłaniać
                                            nieudaczników skoro ich poczynania z niszczycielską siłą uderzają w całe
                                            środowisko. Potraficie przecież odróżnić błąd wynikający z głupoty lekarza od
                                            takiego którego rzeczywiście nie dało się przewidzieć.

                                            Poczytaj sobie choćby to forum i skargi pacjentów. I jak mi powiesz, że to
                                            tylko jacyś debile piszą tu bzdury, że nie ma w tym ziarna prawdy to urwę Ci
                                            głowę przy okazji pobytu w Niemczech :-)
                                            • Gość: z niemiec Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 13:26
                                              > Czy spotkałeś/aś w Niemczech takie niewolnicze wykorzystywanie młodych
                                              lekarzy?

                                              tak. juz bylo. np ja. np prowadzenie samotnie 30-lozkowego oddzialu (sa
                                              odopowiednie przepisy- powinno byc 3,2 lekarza) przez pol roku. teraz tam
                                              wsadzili chlopaka prosto po studiach. wspolczuje mu i pacjentom. ale sam byl
                                              tylko miesiac, to da sie przezyc:)) nadgodziny - sa chlebem powszednim. lekarz
                                              musi wykonywac tu tak idiotyczne czynnosci jak pobieranie krwi (w pl.-
                                              pielegniarki). wg pacjenta- dobry lekarz- to taki co dobrze pobiera krew:))).
                                              no i dlatego wlasnie niemieccy lekarze strajkuja/wyjezdzaja/nie pracuja w
                                              zawodzie.
                                              zupelnie zreszta jak lekarze w pl. tylko tutaj przyjada polacy/rosjani/ukraincy-
                                              bylo nie bylo 3 tys euro (netto) miesiecznie to calkiem przyzwoita zaplata,
                                              zwlaszcza dla kogos kto pracowal za 300-500 euro. do polski- nie przyjedzie
                                              nikt.
                                              prawda ze w polsce lekarze starszego pokolenia blokowali (blokuja?) dostep do
                                              wiedzy (nie dopuszczanei do zabiegow itp).
                                              tutaj tego nie ma- raz bo to tez jest ROBOTA ktora ktos musi zrobic, po drugie-
                                              bo mozna to podac do sadu pracy. taki przepis przydalby sie w polsce.

                                              poza tym twojego przykladu z konferencja nie rozumiem. jesli masz swoja
                                              prezentacje- to sa roznego rodzaju stypendia dofinansowujace udzial w
                                              konferencjach. ale zaden szef, jesli juz to wyjatkowo- nie finansuje wyjazdow
                                              na konferencje- bo jaki ma w tym interes? jak nie zanalazles sponsora- to
                                              placisz sam albo nie jedziesz. tak jest wszedzie. tu tez. poza tym- jak sie
                                              praca/szef/atmosfera nie podoba- to ja zmieniasz.
                                            • Gość: z niemiec Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 13:51
                                              > Powiedz mi; jeśli jakiś lekarz - powiedzmy chirurg, w co trzecim
                                              > przeprowadzonym laparoskopowo zabiegu niszczy ludziom zdrowie - uszkadzjąc
                                              > moczowody i dalej bez poniesienia żadnych konsekwencji to robi to co to jest?

                                              na to tez sa metody. mozna zaskarzyc. i trzeba jak najbardziej.
                                              mozna nie zgodzic sie na tego chirurga. gdyby szpital ponosil z tego powodu
                                              straty- bo zla opinia i pacjenci nieichca sie leczyc- to sam by sie
                                              zainteresowal- wyksztalceniem/zwolnieniem owego lekarza.
                                              jesli takiego mechanizmu nie ma - to warto sie zastanowic dlaczego.
                                              i byc moze- pacjenci tez mieliby w tym interes?
                                              ale jak widzisz- lekarzom w pl. dobrze nie jest bo wyjezdzaja. i czy nie jest
                                              dziwne, ze konowaly po przejechaniu 300 km nagle zamieniaja sie w doskonalych
                                              lekarzy (za zdecydowanie mniej niz 300 tys na rok, vide watek obok:)))?
                                              a zadnej sensownej reformy nie uda sie przeprowadzic- dopoki bedzie
                                              konstytucyjne prawo do bezplatnego leczenia. a na zmiane konstytucji nie
                                              zgadzaja sie wyborcy- w zdecydowanej wiekszosci jednak pacjenci
                • malkontent_jeden Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 20:50
                  Zapomniales o swojej skromnej osobie, Milordzie.
                  • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:36
                    > Zapomniales o swojej skromnej osobie, Milordzie.

                    stary już jestem więc mam prawo mieć luki w pamięci...
                    Za to powinieneś się cieszyć, że pamiętam o Tobie, Nadworny Cyruliku :-)
                    • malkontent_jeden Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... 24.01.06, 23:10
                      Gość portalu: Wader napisał(a):

                      >
                      > stary już jestem więc mam prawo mieć luki w pamięci...
                      > Za to powinieneś się cieszyć, że pamiętam o Tobie, Nadworny Cyruliku :-)

                      Szapo- ba :-)
                      • Gość: Wader Re: Nie mierzcie wszystkich własną miarą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 23:26
                        > Szapo- ba :-)

                        No cóż. Dziękuję.
                        Nie wiem co prawda za co ale dziękuję jeszcze raz :-)
              • aha123 SENIORITA 15 !!! 24.01.06, 18:46
                Mam nadzieję, że poczekasz jednak na diagnozę którą na bank napiszę, ale
                dopiero w piątek, bo wtedy wraca mama dziewczynki. Liczę, że równie zacięcie i
                rzetelnie jak mi zarzucałaś, że nie podam diagnozy, objaśnisz o czym ona
                mówi....
                • zubr_zalogowany Re: SENIORITA 15 !!! 24.01.06, 18:50
                  male zastrzezenie
                  objasnienie dla ciebie moze jedynie dotyczyc tego czy taka choroba lub jej
                  powiklania moglyby byc wynikiem bledu w diagnostyce i leczeniu

                  nie jestes upowazniona do uzyskania informacji na na temat stanu dziecka i
                  rokowania o ile cokolwiek wogole bedzie mozna wywnioskowac z informacji ktore podasz
                  • aha123 Re: SENIORITA 15 !!! 24.01.06, 23:25
                    "objasnienie dla ciebie moze jedynie dotyczyc tego czy taka choroba lub jej
                    > powiklania moglyby byc wynikiem bledu w diagnostyce i leczeniu"

                    ...no i tylko o to mi chodzi...
                    >
                • seniorita15 Re: SENIORITA 15 !!! 24.01.06, 19:02
                  To o czym mowi diagnoza powinna wiedziec matka dziecka i to co najmniej od 10
                  lat i zabieranie glosu w jej imieniu nie ma sensu.Bo to jest na zasadzie: jedna
                  Pani powiedziala drugiej Pani.A ja nie mam zamiaru uzurpowac sobie prawa
                  eksperta,bo nie jestem specjalista w tej dziedzinie.Jak sie zadaje pytanie na
                  jakis temat to powinno sie od poczatku opisac rzetelnie przypadek,a nie czy po
                  10 latach cos sie nalezy i ze napewno to byl blad lekarzy okoloporodowy.Bo w ten
                  sposob powstaja plotki i pomowienia.I tylko to chcialam powiedziec.
                  • aha123 Re: SENIORITA 15 !!! 24.01.06, 23:51
                    Droga SENIORITO!!!
                    "To o czym mowi diagnoza powinna wiedziec matka dziecka i to co najmniej od 10
                    > lat i zabieranie glosu w jej imieniu nie ma sensu.Bo to jest na zasadzie:
                    jedna Pani powiedziala drugiej Pani."

                    ...zgadza się!Matka dziecka wie o diagnozie i opowiedziała mi o niej. Ja, jako
                    istota myśląca - wymyśliłam sobie ten post.Informuję mamę na bieżąco o Waszych
                    wypowiedziach i nie wykluczone ,że to ONA sama odpowie w piatek...

                    "A ja nie mam zamiaru uzurpowac sobie prawa
                    > eksperta,bo nie jestem specjalista w tej dziedzinie"

                    ...to po cholerę w ogóle zabierasz głos?


                    "Jak sie zadaje pytanie na
                    > jakis temat to powinno sie od poczatku opisac rzetelnie przypadek,a nie czy po
                    > 10 latach cos sie nalezy i ze napewno to byl blad lekarzy okoloporodowy.Bo w
                    ten sposob powstaja plotki i pomowienia.I tylko to chcialam powiedziec."

                    ...napisałam tyle ile wiem.Żądasz rzetelności? I będziesz ją miała -zapewniam!
                    A tytuł wątku jest prosty i nie wymaga "studium " przypadku.(Zresztąpiszesz, że
                    i tak nie jesteś EXPERTEM...-więc?!)
                    Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
                    który spartolił robotę. Nie mnie , ani Tobie oceniać CZY spartolił...

                    Zakładając wątek miałam nadzieję, że znajdzie się jakiś "DON KICHOT", który nie
                    dosyć, że zajmował się podobną sprawą, to jeszcze odniósł sukces!

                    I tylko to chcialam powiedziec.
                    Pozdrawiam i końskiego zdrowia życzę!
                    • slav_ Re: SENIORITA 15 !!! 24.01.06, 23:55
                      >Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
                      >który spartolił robotę. Nie mnie , ani Tobie oceniać CZY spartolił...

                      No to spartolił czy nie spartolił ?
                      • aha123 Re: SENIORITA 15 !!! 25.01.06, 12:28
                        ...to oceni Sąd(albo i nie). Według Matki dziecka - spartolił...
                        A temat postu jest chyba jasny...- co robić w przypadku błędu w sztuce
                        lekarskiej?
                        • slav_ Re: SENIORITA 15 !!! 25.01.06, 17:22
                          Faktycznie, temat był jasny:

                          >Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
                          >który spartolił robotę.

                          Nia zadałas pytania:
                          "jak sprawdzić czy doszło do błędu w leczeniu"
                          "do kogo sie zwrócić by ustalic czy dziecko było prawidłowo leczone ?
                          "podejrzewam że dziecko może byc nieprawidłowo leczone - ja to sprawdzić ?

                          Może tak spróbuj zadwać tego typu pytania.
                          Dostaniesz odpowiedzi nawet od lekarzy. Wyobraź sobie (choć jak widzę może byc
                          Ci trudno) że lekarzom chodzi o to żeby pacjenci byli właściwie leczeni.
                          Zaczynając post (i topic) jak to zrobiłaś nie spotkasz sie z sympatią ani z
                          chęcia pomocy.
                          • Gość: Wader Re: SENIORITA 15 !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 17:26
                            niewątpliwie Slav, jako lekarz - zasługujesz na podwyżkę :-)
                            Tylko jak to zrobić byś Ty ją dostał i Tobie podobni lekarze a nie "biznesmeni"
                            medyczni?
                          • aha123 SLAV!!! DZIĘKUJĘ! Skorzystam.... ;-) 25.01.06, 18:48
                            No fakt! Zbyt pochopnie (i trochę bez pomysłu)zabrałam się za nowy wątek na
                            forum...
                            Biję się w pierś, ale taka już moja natura.... Emocje wzięły górę...(jak
                            pomyślę dziecko pojechało na wizytę kontrolną do Wa-wy i.... zostawiono ją na
                            oddziale.To już3 tygodnie... wygląda fatalnie, ale jest dobra strona...-
                            wpisano ją na "aktywną" listę oczekujących na przeszczep).

                            Skorzystam z Twoich podpowiedzi, albo jeszcze lepiej - zaproszę mamę
                            dziewczynki z diagnozą, postaram się dokładnie opisać co, kiedy i jak i wtedy
                            zaczniemy raz jeszcze... -DZIĘKUJĘ.

                            WRESZCIE COŚ KONSTRUKTYWNEGO! O TO CHODZIŁO....
                    • seniorita15 Re: SENIORITA 15 !!! 25.01.06, 01:07
                      Po pierwsze nie jestem dla Ciebie "Droga",a po drugie ujawnilac swoj
                      cel.Powodzenia w misji dziejowej pod haslem"Znalezc winnego za wszelka
                      cene".Kobieto,o co Ci chodzi ?Mozesz sobie dalej walczyc z calym swiatem,bo ja
                      mam to w glebokim powazaniu.
                      • Gość: Doctor z USA REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.01.06, 08:14
                        Przeczytalem ten dlugasny watek z ogromnym zdziwieniem. Brednie i chamski
                        belkot "pacjentow" szczerze mnie zniesmaczyly. Z kolei uprzejmosc i chec pomocy
                        okazywana ze strony lekarzy - mocno zaciekawily. Pod koniec - wlasciwie obie
                        strony rownie mnie znuzyly. I obie (niestety wybaczcie, koledzy lekarze!)
                        strony znajduje rownie winne.
                        Uwazam bowiem, ze dyskusja z prostakami jak wader czy aha niezasluzenie ich
                        nobilituje jako dyskutantow godnych uwagi. Zyskuja oni bowiem na znaczeniu,
                        zaczynaja istniec na forum - tak jak tego pragna. Staja sie kims. A tak
                        naprawde wader (dodam, ze zoperowany za 60 tys. PLN, hahaha!) i aha sa
                        spolecznymi zerami, zazdrosnymi i wscieklymi na lekarzy, nienawidzacymi siebie
                        samych i swojego zycia. Dla ulatwienia z kolei dodam, ze waderowi wszystko
                        jedno, czy napisze, ze zostal zoperowany za 60 tys, 600 tys czy 6 mln. Dla
                        wadera wszystkie te sumy sa jednakowo abstrakcyjne... Polska bieda i marzenia o
                        bogactwie, za 1.400 PLN miesiecznie.
                        Jedynie Maga zrobila tu logiczne spostrzezenie, ze nie chce byc mieszana z
                        blotem, i slusznie odmowila dalszego "przekomarzania sie" z trzoda. Mial racje
                        starozytny medrzec Seneka. Seniorita dala tez przyklad trzezwosci. Jednak
                        calosc trwala za dlugo, bo chociaz uprzejmosc jest naturalna cecha klasy
                        wyzszej - NADMIERNE zblizanie sie do klas nizszych moze byc na dluzsza mete
                        zgubne. PAMIETAJCIE O TYM, koledzy lekarze!
                        Dlatego na koniec goraco apeluje: NIE PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z
                        daleka. Na proby zaczepek - stosowac ignorancje. Wasze drogi zolciowe tez nie
                        sa niezniszczalne.
                        • aha123 Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy 25.01.06, 09:14
                          "NIE PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z daleka. "

                          ...i to jest właśnie "KLASA" DOCTORA Z USA...
                          Masz rację- Twoje "drogi żółciowe - również... SĄ NIEZNISZCZALNE" i pomyśl
                          o tym ze swojego PIEDESTAŁU TY NADCZŁOWIEKU!!!

                          ...swoją drogą jak chlebek z piekarni nie smakuje to go już drugi raz nie
                          kupisz..., mechanika który spartaczył robotę już wiecej nie odwiedzisz..., A
                          jak ktoś wjedzie Ci w tył samochodu to co? "Odpuszczasz, bo postanawiasz "NIE
                          PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z daleka. ", czy żądasz zadośćuczynienia?

                          ...masz wybór! Dziesięciolatka nie miała....
                          DOTARŁO
                          ?
                          • aha123 JEDNAK MOŻNA INACZEJ, Z SZACUNKIEM ...? 25.01.06, 09:18
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=690&w=35399414&v=2&s=0
                        • Gość: Zaniepokojony. Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy IP: *.media / 195.136.30.* 25.01.06, 10:28
                          Pan Doktor z USA, to persona iście interesująca..... kulturalna, elokwentna, na
                          poziomie!!!
                          Hmmm, ale od osoby reprezentującej takie zalety, posługującej się tak
                          wyszukanym językiem i odnoszącym się do takich mędrców jak Seneka, należy
                          wymagać również umiejętności polemizowania z pospólstwem i prostactwem! A są
                          przynajmniej dwa powody tychże wymagań:
                          1. do Pana Doktora nie przychodzą tylko (tak mniemam) osoby z conajmniej dwoma
                          fakultetami (zakładam, że Pan Doktor to faktycznie doktor, lekarz),
                          2. osoba na poziomie, ale reprezentująca faktyczną, a nie wyimaginowaną klasę,
                          porozmawia nawet z (jak to raczył zauważyć Pan Doktor) prostakiem, i to w taki
                          sposób, że ten nawet nie zauważy, że rozmawiał z kimś, kto intelektualnie stoi
                          dwa, trzy, szczeble wyżej.

                          Panie Doktorze z USA - trochę pokory wobec siebie i odrobinę szacunku dla
                          innych!

                          PS.A sprawa dziesięciolatki i zainteresowanie nią innych osób, może
                          niekoniecznie powodowane jest li tylko chęcią zaistnienia na forum?

                          Pozdrawiam serdecznie
                          Wymagający Wobec Siebie Więcej
                          • Gość: Wader Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 11:00
                            Cholera. Byłeś pierwszy :-)

                            Jakoś nie jestem zdziwiony wypowiedzią tego Doctora z USA. Jak już ktoś takie
                            netowe pseudo jak On sobie wybiera to upowżnia do personalnych wycieczek
                            dotyczących stanu jego umysłu. Jak jeszcze dołoży się do tego lekturę jego
                            kilku postów na tym forum to pierwotne obawy o jego zdrowie przeradzają się w
                            przerażającą pewność.
                            To po prostu biedny człowiek. Zamiast - jeśli już zabiera głos - odpowiedzieć
                            na post woli, postawić sam sobie stworzyć tezę dotyczącą głupoty rozmówcy po
                            czym zająć się jej bezlitosnym obnażaniem.
                            Z tego i innych jego postów wynika, że jakoś w głowie mu się zmieścić nie chce,
                            że w starym kraju ludzie sobie radzą często lepiej niż On w Ameryce.
                            Wyraźnie chłop ma kompleksy finansowe. Eksploruje ten temat aż do bólu w niemal
                            każdej swojej wypowiedzi. Doktorze z USA - ja jestem pełen zachwytu nad Twoim
                            bogactwem i zaradnością życiową. Nie kwestionuje Twoich sukcesów zawodowych i
                            materialnego powodzenia. Nie martw się nie uczynię również zamachu na Twój stan
                            posiadania. Rozumiem, że być może kiedyś "klepałeś" straszną biedę i teraz gdy
                            już się odkułeś, jej pamięć wyłazi z Ciebie każdym otworem?
                            Zachowaj jednak świadomość swojego prostactwa. Jesteś najlepszym dowodem,
                            że "frak to dopiero w drugim pokoleniu dobrze leży". Te pierwsze bowiem to
                            słomy nie jest w stanie ukryć.

                            Doktor z USA jest żywym dowodem uzasadniającym jeszcze jedną tezę; - Jeśli
                            komuś takiemu, o takim stanie umysłu i takim poziomie kultury w stanach się
                            udało zostać lekarzem i osiągnąć mniejszy lub większy sukces zawodowy to czy
                            ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że kraj ten jest krajem olbrzymich
                            możliwości? Przy odrobinie konsekwencji wszyskim się tam udaje.
                            Pomyślcie lekarze do czego wy byście doszli gdybyście przełamali wasze lęki i
                            obawy i wyemigrowali.

                            Chyba już nikt nie potrzebuje lepszego dowodu niż kariera Dr z USA.
                          • seniorita15 Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy 25.01.06, 16:51
                            A ja sie zgadzam z Toba.Bo niezaleznie ,ze od intencji i tak sie zostania blotem
                            obrzuconym.
                            • seniorita15 Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy 25.01.06, 16:53
                              Oczywiscie mialam tu na mysli post doktora z USA.To z nim sie zgadzam.Wskoczylo
                              w inne miejsce.
                              • Gość: Wader Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 17:02
                                nie tłumacz się.
                                I tak wszyscy wiedzą kogo wsparłaś :-)
                                Dziękuję i pozdrawiam
                                :-)
                                • Gość: skywalker Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 02:55
                                  Jak ty nic nie rozumiesz i nie rozumiesz...
                                  • Gość: Wader Re: REFLEKSJE dla Kolegow Lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 10:19
                                    > Jak ty nic nie rozumiesz i nie rozumiesz...

                                    To pewnie dlatego, że im bardziej ten problem zgłębiam i zgłębiam to okazuje
                                    się, że go tak naprawdę nie ma,
                                    :-)
          • karolina_29 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 26.01.06, 19:22
            CYTAT:
            Dróg żółciowych już dawno
            nie ma - zostały usunięte wraz z woreczkiem tzrymiesięcznej dziewczynce.

            KONIEC CYTATU
            Dróg żółciowych nie da się "usunąć" - chyba, że razem z całą wątrobą. Skoro
            tego nie wiesz, to może jednak nie wiesz wszystkiego o sprawie dziewczynki? Nie
            radzę pchać matki na siłę w proces sądowy - to ona musi tego chcieć. Ew. można
            zgłosić się do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Izbie Lekarskiej lub
            do prawnika tamże. NIe każda choroba i kalectwo, do którego doszło po porodzie,
            musi być czyjąś winą. Pozdrawiam.
            • aha123 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 27.01.06, 09:47
              Dzięki za odpowiedź oraz za wskazówkki dotyczące rzecznika odpowiedzialności
              zawodowej przy Izbie Lekarskiej. Nie wiedziałam o takiej instytucji. Ten post
              tak naprawdę właśnie miał służyć temu, by wskazać matce co i jak może zrobić
              (o ile zechce!), od czego zacząć...(no- ale i z czym musi się liczyć - mam
              tutaj na myśli impertynencję i obelgi co poniektórych...)

              Nikogo nie mam zamiaru do niczego zmuszać - matka dziecka i proces...
              Wiesz - nie jestem lekarzem - cytuję to, co mi powiedzino.
              Wiem tylko tyle, że nie była to choroba genetyczna ani wada wrodzona. Dziecko
              ma jeszcze dwoje rodzeństwa - oboje zdrowi. Matka i ojciec dzieci również...

              Ale dzisiaj przychodzi do mnie to poczyta sobie i (być może?) sama zdecyduje co
              dalej.


              Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam....
      • Gość: jędrucha Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:42
        pocałuj u d.... każdego lekarza jak to już zrobisz przekaż SMS do pięciu takich
        samych tryglodytów jak ty a oni niech zrobia t o samo .Zapewni wam to szczęście
        w ciągu najdalej 14 dni od całowania . Tylko nie zapomnij umyć zębów ,polscy
        pacjenci to wyjątkowe brudasy.Lekarz.
        • aha123 DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 17:22
          Witam!
          Dziewczynka cierpi na marskość wątroby na tle artrezji zewnątrzwątrobowych dróg
          żółciowych. Ma usuniete zewnętrzne drogi żółciowe i woreczek żółciowy.

          W chwili obecnej cierpi dodatkowo na nadciśnienie wrotne, żylaki przełyku,
          wodobrzusze oraz hipersplenizm(cokolwiek to oznacza).
          Pozdrawiam.
          • zubr_zalogowany Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 17:27
            sprawa wyjasniona
            wrodzona choroba
            wyniki leczenia operacyjnego sa niezadowalajace a dlugotrwala diagnostyka
            zupelnie naturalna, ewentualne wynikajace stad opoznienie leczenia ma niewielki
            wplyw na rokowanie
            odpusc sady rzeczniki itd bo matka straci nerwy i sie wyglupi
          • connie1 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 17:28
            Atrezja czyli niedorozwój, więc jest to wada wrodzona.
            Cala reszta najogolniej oznacza cięzka niewydolnośc watroby
          • Gość: no i co? Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.06, 17:44
            Czyli nie uda ci się wrobić lekarzy i łatwego zarobku nie będzie.

            Dziewczynka ma wrodzoną chorobę wątroby (wadę dróg żółciowych), która
            nieuchronnie prowadzi do marskości i winny jest Pan Bóg, a nie lekarze.

            A teraz proponuję odszczekać wszystko złe co zostało powiedziane na temat
            lekarzy, którzy zajmowali się dzieckiem, bo tego wymaga zwykła przyzwoitość.
            Jeśli wiecie o czym mówię.
            • aha123 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 21:37
              Bardzo dziękuję za informację.
              Mama dziecka ma wątpliwości, czy jednak nie rozpoznana i nie zdiagnozowana w
              tak późnym okresie(trzy miesiące po urodzeniu) choroba mogła przyczynić się do
              uszkodzenia (marskości)wątroby do takiego stopnia?

              "A teraz proponuję odszczekać wszystko złe co zostało powiedziane na temat
              > lekarzy, którzy zajmowali się dzieckiem, bo tego wymaga zwykła przyzwoitość."

              Niczego nie będę "odszczekiwać" , bo uważam że nic złego nie powiedziałam...
              Uważam, że nikogo personalnie nie obraziłam! Zaś czytajac posty osób
              pokroju "SENIORITY", "DOKTORa Z USA" czy " ", należy się zastanowić kto w tym
              wątku i kogo obraził...
              Przypomnę, że nazwano mnie

              To, co mam sobie do zarzucenia, to być może źle napisany post, czy raczej jego
              tytuł, ale na to zwrócił mi uwagę "SLAV" i przyznałam Mu rację...

              Cóż moje pytanie nadal pozostanie bez odpowiedzi....
              KTO w przypadku ustalenia iż błąd w sztuce lekarskiej miał miejsce powinien
              ponosić za niego odpowiedzialność i ewentualnie jak dochodzić swoich praw?
              Od czego zacząć? Może warto wiedzieć tak "na zapas"?
              • aha123 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 21:40
                ...no bo chyba nie sądzicie , że PAŃSTWO?
                Patrz artykuł w G.W.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=35759977&a=35759977&t=1138393383902
                • connie1 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 28.01.06, 13:21
                  Rozumiem ,ze przeprosiny według Ciebie nie sa potrzebne?
                  • seniorita15 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 31.01.06, 20:53
                    Jakos wcale mnie nie zdziwilo,ze ta Pani nie ma zamiaru nas przeprosic.Moze
                    rozwazy jednak rodzenie w domu(podobno jest w ciazy)bez udzialu lekarzy,zeby nie
                    miec pretekstu do ponownego oskarzania lekarzy o bledy ,ktorych nie popelnili.
              • zubr_zalogowany Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 22:16
                jak juz pisalem - diagnostyka rzadkich schorzen zawsze zajmuje pewien czas
                niezaleznie od czasu rozpoznania i decyzji o zabiegu operacyjnym choroba w
                znacznym odsetku prowadzi do marskosci watroby

                uzyskalas juz wystarczajace informacje, aby miec pewnosc ze nie ma w tym wypadku
                mowy o jakimkolwiek bledzie w sztuce

                twojej sprawie wielu lekarzy piszacych na forum poswiecilo swoj czas i wiedze
                chocby z tego powodu powinnas wycofac stwierdzenia ktore w sposob oczywisty
                szkaluja srodowisko lekarskie
                zacytuje niektore:

                > Chodzi o 10 letnią dziewczynkę znajdującą się w poważnym stanie - marskość
                > wątroby, na skutek zaniedbania lekarzy po porodzie.

                > Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
                > który spartolił robotę.

                > ...masz wybór! Dziesięciolatka nie miała....

                uzyskalas rzetelne, prawdziwe informacje od ludzi znajacych sie na rzeczy (w
                odroznieniu od ciebie)
                zreszta uzyskalas je zanim zacytowalas rozpoznanie
                nie mozesz, nawet w dobrej wierze, prosic o pomoc jednoczesnie gloszac
                kategoryczne i nieprawdziwe sady
                powinnas sprostowac te wszystkie stwierdzenia w tym watku - ktore sa klamliwymi
                i bezpodstawnymi oskarzeniami
                powinnas rowniez w swoich watkach na innych forach napisac, ze rzucone tam
                oskarzenia wobec lekarzy, ktorzy opiekowali sie dziewczynka w swietle uzyskanych
                tu informacji byly bezpodstawne
                jestes nam wszystkim to winna

                poza tym - temu dziecku nie bedzie lepiej od tego ze kilku lekarzy bedzie
                musialo przez twoje zacietrzewienie odpierac przed rzecznikiem odpowiedzialnosci
                zawodowej lub sadem bezpodstawne zarzuty

                i jeszcze jedno:

                > Wiem tylko tyle, że nie była to choroba genetyczna ani wada wrodzona.

                nawet to o czym bylas tak przekonana okazalo sie bledne - ta choroba to wlasnie
                wrodzona wada drog zolciowych

                dalej w tym poscie tez sie mylisz:

                > Niczego nie będę "odszczekiwać" , bo uważam że nic złego nie powiedziałam...
                > Uważam, że nikogo personalnie nie obraziłam!

                otoz obazilas wszystkich lekarzy na tym forum i cale srodowisko lekarskie
                ja przynajmniej czuje sie obrazony
                dziwisz sie lekarskiej solidarnosci? otoz musimy sie bronic przed takimi osobami
                jak ty - ktore bezpodstawnie rzucaja ciezkie oskarzenia, a takich jest wiekszosc
                90% skarg skladanych do izb lekarskich jest bezzasadnych - wlasnie glownie przez
                mylenie powiklan nie do unikniecia z bledami w sztuce

                twoje upieranie sie przy "bledzie w sztuce" musialo wywolac irytacje - nie
                powinnas dziwic sie ostrym wypowiedziom - jesli zostalas obrazona, to przez
                ludzi obrazonych uprzednio przez ciebie

                dalej piszesz:

                > Cóż moje pytanie nadal pozostanie bez odpowiedzi....

                masz juz jasna i dobitna odpowiedz!

                > Od czego zacząć? Może warto wiedzieć tak "na zapas"?

                nie rezygnujesz?
                bedziesz nekac lekarzy dla zabicia nudy?
                bo inaczej tego juz w tej sytuacji nie mozna rozumiec
                tak trudno ci przyznac sie do bledu - wlasnie bledu wynikajacego z niewiedzy -
                twojej, a nie lekarzy?

                bardzo chcialbym, aby ten post zakonczyl sprawe - jesli dzialalas w dobrej
                wierze to to co napisalem powinno cie przekonac, ze tak nie pomozesz temu dziecku
                • Gość: z niemiec Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... IP: *.pool.mediaWays.net 27.01.06, 23:38
                  no coz, do przeprosin powinien dolaczycsie tez wader, piszacy na wyrost o mafii
                  itp.
                  • malkontent_jeden Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 28.01.06, 00:09
                    Zartujesz, Wader to klon Arona.
                    • Gość: Wader Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 10:58
                      > Zartujesz, Wader to klon Arona.

                      Protestuję! Aron by chciał za darmo a ja bym chciał płacić. Oczywiście płacić
                      etycznym profesjonalistom. Czyli tylko tym do których mam zaufanie...

                      Jakbyś nie zauważył, Ty Malkontencie Jeden to nie zająłem żadnego stanowiska w
                      sprawie tego biednego dziecka.
                      Wypowiedziałem się za to negatywnie o waszych wewnętrznych układach, regułach
                      rządzących waszym środowiskiem i dalej podtrzymuję swoją opinię.

                      Dorn w swoim czasie obraził was tym tekstem o "kamaszach". Ale zaczynam powoli
                      być przekonany (po lekturze waszych tu postów), że wy jesteście źli na niego za
                      to, że miał śmiałość powiedzieć głośno to co od dawna jest już oczywiste.
                      Wy już teraz jesteście jak zmilitaryzowani, jak pozbawieni praw pariasi. Sami
                      się zaciągneliście do tej armii, sami wybieracie sobie swoich generałów, sami
                      sobie ograniczacie swoje prawa po to by wasze dowództwo wygodnie sobie żyło.

                      Boli Cię słowo "mafia"? Wiem, ma bardzo negatywne konotacje. Być może mam
                      ograniczony zasób słów i nic innego mi do głowy nie przychodzi. Zaproponuj mi
                      więc inne - równie dobrze oddające wasze wewnętrzne stosunki - a będę go
                      używał. I wtedy dopiero przeproszę was za tą "mafię".
              • felinecaline Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 28.01.06, 00:13
                Nie dokonczylas zdania - jak cie mianowicie nazwano? Ja nazwalabym cie
                pieniaczka.
                • aha123 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 28.01.06, 13:38
                  ..."zgłębiłaś" wszystkie wypowiedzi? Jeśli naprawdę Cię interesuje, co o mnie
                  wypisywano to poświęć odrobinę czasu i poczytaj wątki powyżej.
                  ...mamy coś wspólnego....nasze hobby to życie... ;-)
                  Zdrówka życzę...
                  • Gość: Doctor z USA Ty pierwsza obrazalas lekarzy, nie majac racji IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.01.06, 14:14
                    Nie masz dosc klasy, zeby ich przeprosic?
                    Dlaczego w ogole od pierwszych postow obrazalas lekarzy, skoro nie znasz sie na
                    medycynie i twoje domysly o bledzie w sztuce i "spartoleniu drog zolciowych"
                    dziecka byly bzdura??? Przypomnij sobie najpierw co ty wypisywalas o lekarzach.
              • slav_ Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 28.01.06, 00:14
                Zmartwę Cię - dziedzina o ktora pytasz jest trudna i skomplikowana i nie da się
                dać "instrukcji obsługi". Ale można poanalizować ten przypadek - może trochę
                wyjasni.
                >Mama dziecka ma wątpliwości, czy jednak nie rozpoznana i nie zdiagnozowana w
                >tak późnym okresie(trzy miesiące po urodzeniu) choroba mogła przyczynić się do
                >uszkodzenia (marskości)wątroby do takiego stopnia?

                Zacznimy od tego - czy choroba przyczyniła się do marskości wątroby - oczywiście
                TAK, czy mogła być rozpoznan "w tak póżnym okresie" (tzn, czy mogła zostać
                rozpoznan wcześcniej) zalózmy że tak, czy miało to jakiolwiek wpływ na skutki
                choroby - na podstawie twoich informacji - NIE.

                I tu ważna sprawa. Bowiem żeby mowić o odpowiedzialności trzeba wykazać
                (upraszczam):
                - że popełniono błąd (a więc - znów upraszczając - w jakis sposób odstąpiono lub
                nie postapiono zgodznie z przyjętym trybem postepowania w danym przypadku)
                - nalezy wykazać że powstala szkoda dla pacjenta (nie ma odpowiedzialności za
                błąd jesli nie spowodował negatywnych skutkow - np. podanie zbyt dużej dawki
                leku które nie spowodowało negatywnego skutku - mamy ewidentny błąd - brak szkody)
                - nalezy wykazac że szkoda jest nastepstwem TEGO BŁĘDU a nie innymi czynnikami
                np. mogącym sie zdarzyć niezaleznie od leczenia zaostrzeniem choroby

                Wróćmy do Twojego przypadku.
                Załóżmy że popełniono błąd (tak na prawdę nie wiemy tego - zważ że oceniamy
                postepowanie lekarza W TAMTEJ CHWILI - my jesteśmy "mądrzejsi" - wiemy o
                chorobie a nawet jakie skutki dała choroba a on TEGO NIE WIEDZIAŁ. Nalezy zadać
                pytanie - czy postepował zgodnie z przyjętymi zasadmi stosowanymi w takich
                przypadkach i czy miał mozliwośc wczesniejszego niz to nastapiło wykrycia wady -
                i to nie "wsześniejsze w ogóle" tylko przy stosowanym w takich przypadkach
                postepowaniu - zapewnie zaczęto diagnostyke gdy wystapiły wyrażne objawy
                chorobowe czyli postąpoiono prawidłowo).
                Czy marskośc wątroby był skutkiem tego hipotetycznego "błędu" - oczywiście NIE.
                Marskośc wątroby jest skutkiem CHOROBY. Czyli - resumując - bez względu na to
                czy popełniono błąd czy nie - marskośc wątroby i tak by wystapiła. Lekarz nie
                jest odpowidzialny za wystąpienie u pacjenta choroby (choc jak czytam niektore
                posty to mam wątpliwości czy do niektorych pacjentow ta prawda dociera).
                Oczywiście oceniam sytuację na posdtawie skapych danych ale tak włąsnie się mi
                przedstawia.
                I parę ogólniejszych wnioskow:
                - nie ufaj zbytnio lekarzowi który zaczyna sie mądrzyć "co ze idiota panią
                wczesniej leczył" - jego mądrość bierze się z niepowodzeń terapii poprzednikow
                ktore on zna i nie musi wyprobowywać
                - nie wierz bezkrytycznie informacjom prasowym o "błędach lekarzy" - w wielu
                przypadkch bzdurniśc zarzutów jest zawarta juz w tym "sensacyjnym" artykule
                tylko laik tego nie zauważy
                - nie wierz w istnienie "mafii lekarskiej" tak chętnie tu podnoszonej - sprawy
                tego typu są bardzo trudne (tym trudniejsze im dłuższy czas trwania choroby) w
                orzekaniu a błąd w udowodnieniu, bez "mafii"
                • zubr_zalogowany Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 28.01.06, 12:59
                  zgodnie z wiedza ktora posiadam wada bez leczenia prowadzi do smierci w ciagu
                  najdalej 3-4 lat
                  obecnie "zlotym standardem" jest operacja w ciagu pierwszych 2 miesiecy zycia
                  u kilku % dzieci po zabiegu zoltaczka ustepuje
                  wszystkie pozostale dzieci mimo prawidlowego leczenia wykazuja uposledzenie
                  pasazu zolci nawet mimo ze w wiekszosci sytuacji udaje sie uzyskac czesciowe
                  odbarczenie
                  zatem ponad 90% dzieci rozwija marskosc zolciowa watroby, ktora sprawia ze do
                  wieku 10 lat dozywa mniej niz 20%
                  przeszczep watroby jest zatem jedynym leczeniem, ktore moze przedluzyc zycie
                  poza te granice

                  oceniajac czas podjecia leczenia w opisanym przypadku nalezy wziac pod uwage ze
                  mialo to miejsce 10 lat temu (a w medycynie to duzo czasu), ponadto opisany
                  standard leczenia nie jest wiazacy i moze w pewnych granicach byc modyfikowany w
                  zaleznosci od doswiadczenia osrodka, stanu pacjenta, dostepnosci diagnostyki,
                  trudnosci w postawieniu rozpoznania i wspolistniejacych stanow
                  dyskwalifikujacych z pilnego zabiegu

                  odpowiedz na pytanie czy 30-40 dniowa zwloka mogla wplynac na rokowanie mozna
                  postawic ex post - poniewaz po wykonaniu zabiegu choroba postepowala, oznacza to
                  ze niezaleznie od czasu zabiegu prawidlowy splyw zolci nie mogl byc przywrocony

                  stan zewnatrzwatrobowych drog zolciowych nie zmienia sie w czasie trwania
                  choroby, nie ma szans, aby postep uszkodzenia miazszu jaki mial miejsce w tym
                  czasie zawazyl na wyniku zabiegu

                  dziecko niezaleznie od wysilkow lekarzy znalazlo sie wsrod tych 90%, ktore
                  wymagaja przeszczepu watroby
                  fakt ze dozylo 10 lat nalezy traktowac jako "cud", ktory stal sie udzialem
                  lekarzy opiekujacych sie dzieckiem od narodzim do chwili obecnej
                  mozna powiedziec ze mamy tu do czynienia z przykladem idealnej opieki i
                  leczenia, mimo niedostatkow polskiego systemu to jest wynik leczenia na
                  najlepszym swiatowym poziomie!
                • aha123 SLAV - 300% klasy! Bardzo Ci dziękuję!!! 28.01.06, 21:09
                  Na początek tym, którzy od tego miejsca zaczną, przypomnę WYRYWKOWO co pisałeś
                  do tej pory:

                  "...wątek (adres powyżej) swidczy że pani aha "się zastanawia". Wprawdzie"sie
                  zastanawia" ale matka "nie chce słyszec o pozwie" więc juz pewno ja namawiała.
                  Związek "zaniedbań przy porodzie" z marskościa wątroby u 10 letniego dziecka
                  jest oczywiście żaden ale pani aha wyrok juz wydała (tytuł wątku) i oczywiście
                  została skwapliwie wsparta (jola 1211).
                  Oczywiście są osoby które "nie odpuszczą" (zwłaszcza gdy je to nic nie kosztuje)
                  - jedyne co uzyska to wbicie matki w poczucie winy i poprawę własnego wizerunku
                  w swoich oczach i poprawę własnego samopoczucia kosztem tej matki.
                  Ale oczywiście "chciała pomóc"." KOniec cytatu.

                  SLAV!!!

                  Duży szacunek dla Ciebie i podziękowania za merytoryczne i rzeczowe
                  wyłuszczenie mi istoty problemu. Chciałabym aby wiekszość lekarzy z usług
                  których zmuszona będę kiedykolwiek korzystać miała takie podejście.(Trzy lata
                  temu przeżyłam ciężki poród zakończony po kilkunastu godzinach CC i do dzisiaj
                  nie mam pojęcia co ze mną robiono - nikt nie udzielał mi informacji na bieżąco -
                  traktowano mnie na zasadzie leż cicho, i tak nie znasz się na rzeczy. Dziecko
                  sine, 6 punktów w skali APGAR). Stąd moja dociekliwość dotycząca "błędów
                  lekarskich". Jestem w szóstym miesiącu ciąży i potwornie boję się kolejnego
                  porodu.
                  Historia opowiedziana mi przez Mamę dziewczynki i wizja kolejnego koszmaru
                  porodu rozbudziła we mnie(i to chyba naturalne) ciekawośc, a jednocześnie
                  strach i emocje, które jak wiadomo nie sprzyjają precyzyjnej ocenie?!


                  Stąd też miałeś rację pisząc :

                  "Nia zadałas pytania:
                  "jak sprawdzić czy doszło do błędu w leczeniu"
                  "do kogo sie zwrócić by ustalic czy dziecko było prawidłowo leczone ?
                  "podejrzewam że dziecko może byc nieprawidłowo leczone - ja to sprawdzić ?

                  Może tak spróbuj zadwać tego typu pytania.
                  Dostaniesz odpowiedzi nawet od lekarzy. Wyobraź sobie (choć jak widzę może byc
                  Ci trudno) że lekarzom chodzi o to żeby pacjenci byli właściwie leczeni.
                  Zaczynając post (i topic) jak to zrobiłaś nie spotkasz sie z sympatią ani z
                  chęcia pomocy. "

                  ...i przyznałam to już wcześniej. Źle zaczęłam... niestety...
                  Serdecznie dziekuję za zrozumienie i bardzo LUDZKIE/EMPATYCZNE podejście do
                  rzeczy...

                  W mojej ocenie Twoja KONSTRUKTYWNA KRYTYKA, oraz sposób (KLASA) jej wyrażania,
                  mogłyby innym posłużyć jako niedościgniony wzorzec DIALOGU a nie wzajemnego
                  obrażania się...
                  • Gość: Wader Re: SLAV - 300% klasy! Bardzo Ci dziękuję!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 21:11
                    no, masz rację. Slav jest wielki a reszta to obszczymury....
          • aloalo2001 Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 17:46
            Dosłownie pól godziny temu, chciałam napisać to rozpoznanie...
            • zubr_zalogowany Re: DIAGNOZA - dla zainteresowanych... 27.01.06, 17:50
              no nie chwal sie az tak ;)
              mozna sie bylo domyslac po tym "wycieciu drog zolciowych"
    • Gość: fan CELEM aha123 BYŁO OBRAŻENIE LEKARZY ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.06, 14:34
      ... i dlatego nie przeprosi.
      • Gość: Doctor z USA To oczywiste, ze dziecko jej nie obchodzilo IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.01.06, 14:41
        aha chciala uzyc sobie na lekarzach i zlapala temat chorej dziewczynki jako
        nosnik do przylozenia lekarzom. Vehicle as a purpose. Nawet, gdy zubr i inni
        wytlumaczyli jej, ze dziecko cierpi na wade wrodzona - aha dopytywala o metode
        zaskarzenia lekarzy "tak na zapas, aby wiedziec na przyszlosc". Potwor.
        • aha123 Re: To oczywiste, ze dziecko jej nie obchodzilo 28.01.06, 20:30
          Cytując Ciebie sprzed kilku postów nic dodać, nic ująć :

          "Dlatego na koniec goraco apeluje: NIE PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z
          daleka. Wasze drogi zolciowe tez nie
          sa niezniszczalne. "

          ...i aż dziw bierze, że masz jednak jeszcze ochotę "PARZYĆ SIĘ Z PROSTACTWEM"...
          tym bardziej iż zgodnie z twoimi zaleceniami należałoby : "Na proby zaczepek -
          stosowac ignorancje."

          Tak więc dziub w ciup? "DOKTORQ"

          Kończąc ostatecznie - Postanawiam dostosować się do twoich rad...-stosuję
          IGNORANCJĘ... Pa!
          • zubr_zalogowany Re: To oczywiste, ze dziecko jej nie obchodzilo 28.01.06, 20:40
            a zatem to jest final watku, w ktorym wyjasnilismy sprawe przeszczepu watroby

            wielce obrazona
            a za pomoc nawet pocaluj mnie w dupe nie uslyszelismy
            • aha123 Re: To oczywiste, ze dziecko jej nie obchodzilo 28.01.06, 21:11
              TY Z PEWNOŚCIĄ NIE USŁYSZYSZ!



              ALE SĄ TACY KTÓRZY JUŻ USŁYSZELI!!! Spójrz nieco wyżej - albo by Cię nie
              fatygować już więcej - wklejam....


              Na początek tym, którzy od tego miejsca zaczną, przypomnę WYRYWKOWO co pisałeś
              do tej pory:

              "...wątek (adres powyżej) swidczy że pani aha "się zastanawia". Wprawdzie"sie
              zastanawia" ale matka "nie chce słyszec o pozwie" więc juz pewno ja namawiała.
              Związek "zaniedbań przy porodzie" z marskościa wątroby u 10 letniego dziecka
              jest oczywiście żaden ale pani aha wyrok juz wydała (tytuł wątku) i oczywiście
              została skwapliwie wsparta (jola 1211).
              Oczywiście są osoby które "nie odpuszczą" (zwłaszcza gdy je to nic nie kosztuje)
              - jedyne co uzyska to wbicie matki w poczucie winy i poprawę własnego wizerunku
              w swoich oczach i poprawę własnego samopoczucia kosztem tej matki.
              Ale oczywiście "chciała pomóc"." KOniec cytatu.

              SLAV!!!

              Duży szacunek dla Ciebie i podziękowania za merytoryczne i rzeczowe
              wyłuszczenie mi istoty problemu. Chciałabym aby wiekszość lekarzy z usług
              których zmuszona będę kiedykolwiek korzystać miała takie podejście.(Trzy lata
              temu przeżyłam ciężki poród zakończony po kilkunastu godzinach CC i do dzisiaj
              nie mam pojęcia co ze mną robiono - nikt nie udzielał mi informacji na bieżąco -
              traktowano mnie na zasadzie leż cicho, i tak nie znasz się na rzeczy. Dziecko
              sine, 6 punktów w skali APGAR). Stąd moja dociekliwość dotycząca "błędów
              lekarskich". Jestem w szóstym miesiącu ciąży i potwornie boję się kolejnego
              porodu.
              Historia opowiedziana mi przez Mamę dziewczynki i wizja kolejnego koszmaru
              porodu rozbudziła we mnie(i to chyba naturalne) ciekawośc, a jednocześnie
              strach i emocje, które jak wiadomo nie sprzyjają precyzyjnej ocenie?!


              Stąd też miałeś rację pisząc :

              "Nia zadałas pytania:
              "jak sprawdzić czy doszło do błędu w leczeniu"
              "do kogo sie zwrócić by ustalic czy dziecko było prawidłowo leczone ?
              "podejrzewam że dziecko może byc nieprawidłowo leczone - ja to sprawdzić ?

              Może tak spróbuj zadwać tego typu pytania.
              Dostaniesz odpowiedzi nawet od lekarzy. Wyobraź sobie (choć jak widzę może byc
              Ci trudno) że lekarzom chodzi o to żeby pacjenci byli właściwie leczeni.
              Zaczynając post (i topic) jak to zrobiłaś nie spotkasz sie z sympatią ani z
              chęcia pomocy. "

              ...i przyznałam to już wcześniej. Źle zaczęłam... niestety...
              Serdecznie dziekuję za zrozumienie i bardzo LUDZKIE/EMPATYCZNE podejście do
              rzeczy...

              W mojej ocenie Twoja KONSTRUKTYWNA KRYTYKA, oraz sposób (KLASA) jej wyrażania,
              mogłyby innym posłużyć jako niedościgniony wzorzec DIALOGU a nie wzajemnego
              obrażania się...
              • zubr_zalogowany Re: To oczywiste, ze dziecko jej nie obchodzilo 28.01.06, 21:41
                jakas ci krzywde zrobilem?
          • aloalo2001 Joanno, 29.01.06, 11:13
            Uzyskałaś wszytkie niezbędne informcje do tego, aby wycofać się ze swoch
            oskarżen, przeprosić i dziękować lekarzom, którzy zajmowali się dzieckiem do
            tej pory. Człowiek dobrze wychowany miałby odwagę przyznać się do swojego błędu.
            Może jednak niewiele z tego zrozumiłaś?
            Większośc lekarzy, która pisała na tym wątku zaangażowała się, z uwagi na dobro
            dziecka, którego byłas potencjalnym zagrożeniem. Twoje działania, słowa, wpływ
            na matke dziecka móglby być KATASTROFALNY w skutkach i chodziło o życie dziecka.

            Uważam, że brak jesteś bardzo niesprawiedliwa w swoich opiniach.
            • neoaferatu Re: Joanno, 29.01.06, 12:46
              Jeżeli chodzi o prawo, przestępstwo spowodowania trwałego rozstroju zdrowia
              zgłasza się w ciągu pięciu lat do prokuratury, natomiast o odszkodowanie w
              procesie cywilnym można wnieść w ciągu trzech lat od chwili dowiedzenia się, że
              szkoda została uczyniona.
              Pozdrawiam

              Neo Aferatu
              • Gość: niania Re: Joanno, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.06, 23:39
                To jest bardzo cenna informacja. Bardzo dziękuję ! Pozdrawiam
    • Gość: kulka251 Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 22:38
      Nie komplikować życia matce która i tak ma poważny problem! Takie sprawy
      ciągną się latami, są kosztowne i 99% przegranych w myśl 52&kodeksu
      lekarskiego.Wszystko.
      • Gość: ania Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 00:05
        Tak to prawda walka z lekarzem w OSL to koszmar. Sama tego doświadczyłam w
        Okręgowym Sądzie Lekarskim. Oczywiscie sprawę przegrałam.
        • Gość: anabel Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: 80.146.176.* 31.01.06, 19:40
          a moze nie mialas racji?
          • Gość: ania Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 20:33
            Gdyby moje zarzuty były bezpodstawne to Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej by
            się tą sprawa nie zajął. Bardzo mało spraw trafia do OSL. Jak wynika z opinii
            biegłych, lekarz popełnił błąd. Sąd jednak uznał, ze lekarz jest niewinny.
            • Gość: anabel Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: 80.146.176.* 31.01.06, 20:35
              rzecznik ma obowiazek zajac sie kazda skarga, nawet najbardziej idiotyczna.
              Jezeli masz dwie rozbiezne opinie, to zglos apelacje.
              • Gość: ania Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 20:39
                Już to zrobiłam
              • zubr_zalogowany Re: BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?! 31.01.06, 20:42
                postepowanie oceniane jako bledne ex post wcale takie sie nie musi wydawac
                lekarzowi decydujacemu sie na takie, nie inne dzialanie w danych okolicznosciach
                mozna nie winic kogos, kto nie lamiac regul sztuki zdecydowal sie na niewlasciwe
                postepowanie z przyczyn przez niego niezawinionych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka