Gość: Daria
IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com
15.03.06, 03:51
Aborcja za łapówkę
Tomasz Nieśpiał 03-03-2006 , ostatnia aktualizacja 03-03-2006 20:29
Ordynator ze szpitala w Hrubieszowie został zatrzymany pod zarzutem wykonania
nielegalnej aborcji. Wziął od pacjentki 2 tys. zł i dokonał zabiegu na
własnym oddziale. W sobotę sąd zdecyduje o jego tymczasowym aresztowaniu
Podejrzany to 58-letni Jerzy B., od 1982 roku ordynator oddziału
ginekologiczno-położniczego szpitala publicznego w Hrubieszowie. Policja
trafiła na jego trop przypadkiem. - Informacje o zabiegu w hrubieszowskim
szpitalu policjanci z komendy wojewódzkiej w Lublinie otrzymali w czwartek po
południu, prowadząc czynności dotyczące korupcji w innej sprawie. Natychmiast
udali się na miejsce - mówi rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji
Janusz Wójtowicz.
Gdy funkcjonariusze z wydziału walki z korupcją wkroczyli do szpitala,
ordynator miał dyżur. Został zatrzymany razem z 42-letnią Beatą B. - położną,
która miała pomagać w zabiegu. Policjanci znaleźli ślady dokonania zabiegu. -
Lekarzowi zostały przedstawione dwa zarzuty: dokonanie usunięcia ciąży oraz
przyjęcie korzyści majątkowej w związku z przeprowadzeniem zabiegu. Położna
uczestniczyła w zabiegu i pośredniczyła w przekazaniu pieniędzy - mówi Cezary
Maj, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie.
Zarówno Jerzy B. jak i Beata B. przyznali się do popełnienia zarzucanych
przestępstw. Lekarz wziął 2 tys. zł łapówki, pielęgniarka 200 zł oraz butelkę
koniaku. Podczas przesłuchania mężczyzna dobrowolnie oddał policji pieniądze,
które dostał za wykonanie nielegalnego zabiegu. Obojgu grozi do dziesięciu
lat więzienia.
Na wczorajszej konferencji prasowej policja nie ujawniła więcej szczegółów.
Dziennikarze nie mogli się dowiedzieć niczego o kobiecie, której Jerzy B.
usunął ciążę. - Śledztwo jest we wstępnej fazie. Podejrzani są przesłuchiwani
w Prokuraturze Okręgowej w Zamościu. Tam też trwają dalsze czynności mające
na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej sprawy, a także
zabezpieczenie dowodów - powiedział prokurator Maj.
Dyrektor szpitala Tadeusz Garaj dowiedział się o policyjnej akcji, gdy
przyszedł wczoraj rano do pracy. - Przeżyłem szok. Odkąd przejąłem ten
szpital, robię wszystko, by zbudować wizerunek szpitala solidnego, bez
długów. I to się udawało. Staramy się o certyfikat ISO, mamy wiodącą pozycję
wśród szpitali powiatowych w regionie, a tu taka plama, na obchody 40-lecia
szpitala. Ten incydent boli podwójnie, bo lekarz, który miał swój prywatny
gabinet, przeprowadził zabieg w naszym szpitalu. Ja nie toleruję takich
zachowań i jak tylko otrzymam informacje z prokuratury, zareaguję ostro -
mówi "Gazecie" dyrektor Garaj. Zapowiada, że Jerzy B. zostanie odsunięty od
wykonywania obowiązków ordynatora.
Teresa Futyma, naczelna pielęgniarka ze szpitala w Hrubieszowie, bezpośrednia
przełożona Beaty B.: - To dla mnie ogromne zaskoczenie. Jest mi bardzo
przykro, że to wszystko wydarzyło się w naszym szpitalu. Tym bardziej że
sprawa dotyczy bardzo dobrej położnej. Pani Beata ma 21-letni staż pracy.
Jest ceniona i lubiana przez pacjentki. Nie rozumiem, dlaczego to zrobiła.
Być może zabrakło jej odwagi, by powiedzieć "nie".
Jak się okazało, Jerzy B., który w Hrubieszowie prowadzi prywatny gabinet
ginekologiczny, zatrudnia w nim właśnie Beatę B.
Dziś ma zapaść decyzja o zastosowaniu wobec podejrzanych aresztu
tymczasowego. Oprócz konsekwencji karnych lekarzowi i położnej grozi
zwolnienie dyscyplinarne oraz pozbawienie prawa wykonywania zawodu.
Na podstawie ustawy "O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i
warunkach dopuszczalności przerywania ciąży":
przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, badania
prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo
ciężkiego nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby
zagrażającej jego życiu lub zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża
powstała w wyniku czynu zabronionego