anestezjolog2
05.06.06, 14:26
Kto czyta to forum wie jaką nienawiścią pałają do nas pacjenci ( mam
nadzieję, że głosy nie są reprezentatywne dla wszystkich).
Najchętniej: ustalono by nam zarobki na poziomie minimum socjalnego;
zabroniono pracy w prywatnych gabinetach, nakazano - w przypadku chęci
wyjazdu płacenia za studia - sum z sufitu, bez względu na staż.
Chętnie zagląda nam się do mieszkań, garaży, garnków. Jeśli lekarz ma
mieszkanie, samochód, nie chodzi w ciuchach ze szmateksu, czy nie daj Boże
wyjedzie na urlop - to ma etykietkę łapownika.
Jesli zdrzemnie się na dyżurze- to leń.
Wini się nas za własne zdowotne zaniedbania, długie kolejki, chory system
ochrony zdrowia.
Do części pacjentów nie dociera, że my po prostu chcemy normalnie, godnie
żyć. Zarabiać zgodnie w wyksztalceniem, kwalifikacjami i odpowiedzialnością.
Ludzie nie rozumieją, że nie jesteśmy ich służącymi , ani chłopcami do bicia.
Wyświechtane słowa o przysiędze Hipokratesa(której nota bene nikt z nas nie
składa- jeno przyrzeczenie lekarskie), etyce, powoaniu - mogą jedynie drażnić.
Nie szanują nas, bo wiedzą, że w sytuacji najbardziej dramatycznej -
zagrożenia życia - lekarz chorego nie zostawi.
Pacjenci - lekarze ze Wschodu, Afryki - nie są dla nas zagrożeniem.
Natomiast Wasze napastliwe, przesycone jadem i nienawiścią zachowanie, jest
niebezpieczne, ale nie dla nas.
Lekarz wytrzyma duzo, ale jest granica. Część z nas opuści terytorium Polski
i osiedli się w dowolnym miejscu UE ( nawet na Litwie płaca lepiej); część
zmieni zajęcie ( po studiach medycznych, nauczenie się np. obsługi komputera
czy księgowości jest dziecinnie proste); część odejdzie do prywatnych
placówek, które wcześniej czy później wypełnią lukę w polskim systemie
ochrony zdrowia.
W państwowych szpitalach zostaną niedobitki- lekarze bardzo młodzi i niewiele
umiejący. Wtedy wypada życzyć Wam zdrowia, albo bardzo, bardzo grubego
portfela, bo skuteczna pomoc będzie możliwa jedynie w prywatnych placówkach
za pieniądze, które moga przerazić nawet dość zamożnego człowieka.