danklaman5
02.10.06, 21:44
Kiedyś tu pisałam, a i broniłam czasami środowisko lekarskie a teraz?
Mój Fryderyk ma autyzm lekki, i problemy metaboliczne. Chodziłam z nim do
różnych specjalistów od dwóch i pół roku i nic- kazdy bagatelizował sprawę i
nie kierował na żadne konkretne badania.Dostałam sie cudem do kliniki
audiologii i foniatrii w Poznaniu- tam postawiono diagnozę.Na wypisie
dostałam wskazówki dla lekarzy u których bywałam. O jakiez było ich
zdziwienie, że tam trafił mój synek i z wielka niechęcią zaczęli wypisywać
skierowania, ale rezonans za 750 zł, albo w marcu (zdecydowałam, że zrobie to
prywatnie), genetyk na 23 stycznia a badania genetyczne ukończymy za ok.
półtora roku, na oddziale endokrynologicznym miejsce dopiero w maju. Chciałam
to wszystko prywatnie, ale nie ma takiej mozliwosci. Ile stracił mój synek? 2
i pół roku! Boze jaka znieczulica! Mógł mieć juz leki i terapeutę. Co by było
gdybym dopiero teraz udała się z nim do lekarza? Krzyczeliby na mnie dlaczego
tak późno? Teraz chcę płacic aby go ratować, ale ani tego nie mozna. Stoimy w
miejscu, bo czekamy na terminy. Jakbyscie się czuli na moim miejscu? Życzę
Wam wszystkiego dobrego. Będe walczyć razem z Frykusiem, ale czy nie troszke
za późno? i czy to moje niedopatrzenie czy lekarzy?