terra-magica
08.06.07, 10:37
Bliska osoba trafila na bardzo specjalistyczne badania, do bardzo
specjalistycznej, uniwersyteckiej placowki szpitalnej. Diagnozy wstepne,
przedszpitalne, byly dla pacjenta i dla bliskich bardzo niepokojace.
A wiec 4 dni w szpitalu dla badan. Po dwoch miesiacach dopytywan o wyniki i
wymijajacych odpowiedzi, doszlo do rozmowy z lekarzem-szefem. W rozmowie
poinformowal pacjenta, ze czesc badan zostala wykonana nieprawidlowo(nota
bene, czesc chyba najistotniejsza), ze trzeba powtorki, ale tak moze z
marszu, bez hospitalizowania i zeby te proby najlepiej pacjent sam, przeslal
poczta do Warszawy, do laboratorium.
Pomine fakt na podstawie szybkiego penetrowania internetu w temacie tych
badan, wymagaja one odpowiedniej dokladnosci a material laboratoryjny musi
byc przechowywany w bardzo niskich temperaturach. Zal mi pacjenta - od tych
badan jest uzalezniona decyzja operowac-nie operowac i ryzyko udanej badz
nieudanej operacji, jego nerwow, zdrowia, moze zycia, zal mi pieniedzy, ktore
kasa ubezpieczajaca, panstwo, podatnicy, unia czy ki czort wtopily w ta
farse. Co i jak dalej? Nie jestem od bardzo dawna w polskich urzedowych
realiach i bede wdzieczna za pomoc, gdzie sie z tym problemem skutecznie
odwolac.