Dodaj do ulubionych

wind of change...żadnych kontraktów z NFZ

31.12.07, 16:58
z utęsknieniem poczekam na wpisy że to skandal, że to dzielenie społeczeństwa
na lepszych i gorszych.

wiadomosci.wp.pl/kat,72114,wid,9523078,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • mindflayer cienko to widzę... 31.12.07, 17:37
      Czytałem, na razie to tylko chwyty reklamowe - pokazują kilka
      gwiazd, ogłaszają kategorycznie, że odrzucają kontrakt z NFZ i
      rzucają kwotę 50 milionów $$$. Wolałbym zobaczyć ich cennik, bo
      ogólniki '5-6 tysięcy za zabieg' to wielkie HGW.
      Gwiazdy na wyłączność :))), dobre sobie, nieprzewidywalni gwiazdorzy
      się znudzą i zobaczymy czy wtedy szpital zapewni solidnych lekarzy
      do czarnej roboty.
      Skończy sią na kolonoskopiach, 'małej' chirurgii i chirurgii jednego
      dnia, bo tylko te dziedziny są dochodowe, a za tętniaka (albo
      przyszywanie prącia lub resekcję przerzutów) nikt nie pozwoli się
      brać.
      Trudno mi też uwierzyć, żeby szpital nie miał jakiejś umowy z
      prywatnymi sieciami medycznymi, które będą kierować 'klientów' np.
      do zrobienia laparoskopowego pęcherzyka, bo tylko klient masowy
      zapewnia zysk.
      • vlad Re: cienko to widzę... 31.12.07, 17:57
        W dużych miastach takie szpitale będą sobie radzić. Pierwsi na rynku (bez
        kontraktu z NFZ) , mocne nazwiska lekarskie przyciągające pacjentów z kasą... to
        może sie udać. Dla coraz większej grupy zamożnych Polaków to sposób na uczciwe
        zapłacenie za usługę bez kolejki i leczenie w dobrych warunkach .
        Zwróć uwagę , że w Pl leczy się wiele osób przebywających na stałe poza POlską.
        Teraz gabinety przeżywają najazd tych , którzy przyjeżdżając do rodziny na
        świętai sylwstra "zaliczają" dentyste, okuliste, ginekologa, robia sobie różne
        badania, na które w UK trzeba czekać lub wywalić kupę kasy (USG, TK). Ci
        ludzie, mając w perspektywie wielomiesięczne oczekiwanie na operacje chole,
        herni czy artroskopie zapłacą za zabieg w Polsce i "wszyscy będą zadowoleni".
        Ten rynek raczkuje ale wkrótce dorośnie.
        Pozdrawiam przedsylwestrowo,
        Vlad
      • aron2004 Re: cienko to widzę... 31.12.07, 18:01
        lekarze którzy podejmą pracę w tym szpitalu powinni zastanowić się
        nad zwrotem pieniędzy za studia
        • masonic Re: cienko to widzę... 31.12.07, 18:56
          Czy moderatorki(ka) moze(ga) uprzejmie kasowac powtarzajace sie
          posty kretyna/nieudolnego prowokatora zasmiecajace niemal kazdy
          watek w tym (i nie tylko) forum. Ich czytanie (przy czytaniu calego
          watku), przeszkadza w takim samym stopniu jak czytanie bezmyslnych
          bluzgow.
          Uprzejmie prosze o nieudzelanie mi rad w stylu "wez i sobie
          wylacz "nick" lub podobnie brzmiacych rad.
          Dziekuje.
          (bez nadziei)
          • seniorita15 Re: cienko to widzę... 03.01.08, 00:01
            W moim polskim miescie tez dziala taka prywatna klinika tylko w mini
            wydaniu.Zapytalam kolezanke,ktora jest anestezjologiem ,ile im placa od
            zneczulenia-50 zlotych.Oczy mi sie otworzyly ze zdziwienia,ze ktos chce pracowac
            za takie pieniadze.Moja kolezanka po paru znieczuleniach m.in migdalkow u
            dzieci- zrezygnowala.I wcale sie nie dziwe.Gra nie warta swieczki,a ryzyko
            duze.Wiec prywatyzacja polegajaca na wyzysku lekarzy mnie osobiscie nie
            odpowiada.Podejrzewam ,ze operatorzy zarabiaja wiecej.Czyli jak zwykle sa rowni
            i rowniejsi.To ja juz wole tutejszy skandynawski socjalizm,gdzie lekarze
            wszystkich specjalnosci zarabiaja tyle samo na tym samym poziomie ksztalcenia.
            • swan_ganz dziwne.... 03.01.08, 09:51
              > Wiec prywatyzacja polegajaca na wyzysku lekarzy mnie osobiscie nie
              > odpowiada.

              a co to w takim razie jest "prywatyzacja" jak nie właśnie realną
              wycena wartości usług czy towarów?
              W gospodarce opartej na konkurencji czy wolnym rynku ludzie mają w
              doopie waszą "misję" "; płaci się za konkretną robotę i tyle. Nie ma
              tam miejsca na te wasze ukochane "powołanie", którym uwielbiacie
              kłuć społeczeństwo po oczach bo ono jest "bezcenne". Znaczy nie do
              zbilansowania :-)

              > To ja juz wole tutejszy skandynawski socjalizm,gdzie lekarze
              > wszystkich specjalnosci zarabiaja tyle samo na tym samym poziomie
              > ksztalcenia.

              a ja wolę jednak od skandynawskiego czy jakiegokolwiek innego
              socjalizmu wolny rynek jako zdecydowanie bardziej uczciwszy bo na
              takim rynku jak ktoś jest dobry w tym co robi to tak czy inaczej
              wyjdzie "na swoje" i będzie zadowolony...
              Wolny rynek ma jeszcze jedną nie podważalną zaletę; żadne miernoty
              się na nim nie ukryją bo on bezlitośnie zweryfikuje przydatność
              każdego z nas... I to jest podstawowy powód mojej wrogości wobec
              socjalistyczno-komunistycznych zapędów waszej korporacji zawodowej.
              • andnow2 i jeszcze jeden aspekt 03.01.08, 10:17
                swan_ganz napisał:

                > a ja wolę jednak ... wolny rynek jako zdecydowanie bardziej
                uczciwszy bo na takim rynku jak ktoś jest dobry w tym co robi to tak
                czy inaczej wyjdzie "na swoje" i będzie zadowolony...
                > Wolny rynek ma jeszcze jedną nie podważalną zaletę; żadne miernoty
                > się na nim nie ukryją bo on bezlitośnie zweryfikuje przydatność
                > każdego z nas...
                > I to jest podstawowy powód mojej wrogości wobec socjalistyczno-
                komunistycznych zapędów waszej korporacji zawodowej.


                Mnie w dyskusjach o wynagrodzeniach lekarzy na tym forum razi także
                nadużywanie argumentu "długich i trudnych studiów" jako
                uprawniającego nie tylko do wyższych zarobków ale i pogardy dla
                innych "wspomagających" zawodów, takich jak radiolog, pielęgniarka i
                t.p. Z wolnorynkowym pojmowaniem ochrony zdrowia ma to niewiele
                wspólnego. Przynajmniej ja tak to widzę. Rynek nie wynagradza za
                spryt w dostaniu się na studia medyczne.
                • swan_ganz Re: i jeszcze jeden aspekt 03.01.08, 10:47
                  > Z wolnorynkowym pojmowaniem ochrony zdrowia ma to niewiele
                  > wspólnego. Przynajmniej ja tak to widzę. Rynek nie wynagradza za
                  > spryt w dostaniu się na studia medyczne.

                  o ile dobrze Cię p. Radco zrozumiałem to chciałbyś wynagradzać ludzi
                  tylko za to, że ukończyli jakąś szkołę? Wściekły pies Pan pogryzł
                  czy jak? Miałbym płacić komukolwiek tylko za to, że skończył szkołę?
                  Wiem Pan, ja wprawdzie wynagradzam mojej córce dobre efekty w nauce
                  ale jakoś nie czuję się ojcem całego narodu :-)
                  • andnow2 zrozumiałeś mnie wspak 03.01.08, 10:58
                    swan_ganz napisał:

                    > o ile dobrze Cię p. Radco zrozumiałem to chciałbyś wynagradzać
                    ludzi
                    > tylko za to, że ukończyli jakąś szkołę? Wściekły pies Pan pogryzł
                    > czy jak? Miałbym płacić komukolwiek tylko za to, że skończył
                    szkołę?
                    > Wiem Pan, ja wprawdzie wynagradzam mojej córce dobre efekty w
                    nauce
                    > ale jakoś nie czuję się ojcem całego narodu :-)


                    Mnie oburza właśnie to, że ktoś z tytułu samego faktu dostania się i
                    ukończenia medycyny oczekuje wyższych zarobków. Rynek za to nie
                    płaci i płacił nie będzie. Za dobry dyplom można dostać nagrodę od
                    rektora, od rodziców, ale szans na dożywotni dodatek do pensji z
                    tego tytułu w gospodarce rynkowej nie będzie.

                    Dyplom lekarski nie powinien też - przynajmniej moim zdaniem -
                    stanowić powodu wyniosłości nad farmaceutami, radiologami,
                    pielęgniarkami i innymi "wspomagającymi" zawodami.
                    • loraphenus Re: zrozumiałeś mnie wspak 03.01.08, 11:20
                      radiolog to lekarz.

                      chyba że prawnicy widza to inaczej.
                    • p.atryk Swan, jakbys sie nie ogladal... 03.01.08, 14:49
                      ...z tylu zawsze ogon :b

                      1.Faktem jest, ze na swiecie (jak sie wyraziles)" wszyscy maja misje
                      w doopie". Ale nie tylko platnicy maja ja w doopie, lekarze na
                      szczescie tez - co przywraca pozadana rownowage w tej sytuacji :).

                      2."Prywatyzacja" nie jest realna wycena uslug. Prywatyzacja ma za
                      zadanie zracjonalizowac koszty i zmaksymalizowac przychody
                      wlasciciela (nowego). A urealnienie wyceny uslug nastepuje w wyniku
                      otwarcia i uelastycznienia rynku, tu istotne sa: demonopolizacja
                      platnikow i uwolnienie cen.

                      3. Rynek nigdzie nie placi za "szesc lat studiow,staz...itd.". Rynek
                      placi wszedzie dobrze i bardzo dobrze, bo:

                      -jest wysoka podaz (ludzie choruja, a jak nie choruja to chca byc
                      ciagle piekni-sprawni-mlodzi)
                      -by zaspokoic te podaz trzeba opanowac SPECJALISTYCZNA WIEDZE i
                      UMIEJETNOSCI (a taka inwestycja kosztuje i drogo sie sprzedaje).

                      • andnow2 oba kryteria urealnienia raczej spełnione 03.01.08, 15:37
                        p.atryk napisał:

                        > ... A urealnienie wyceny uslug nastepuje w wyniku
                        > otwarcia i uelastycznienia rynku, tu istotne sa: demonopolizacja
                        > platnikow i uwolnienie cen.



                        W kazusie Seniority oba kryteria zostały spełnione. W tej małej
                        prywatnej klinice z jej polskiego miasta płatnikiem pewnie jest
                        prywatna kieszeń, nie NFZ, a cenę płaci taką, jaką wymusza lokalny
                        rynek i ani złotówki wyższą.

                        Więc może mamy raczej problem z niską zasobnością finansową
                        lokalnego rynku z jednej strony, no i z niskimi cenami lokalnej
                        konkurencji z drugiej strony?
                        • p.atryk Re: oba kryteria urealnienia raczej spełnione 03.01.08, 16:18
                          Raczej spelnione, bo nie mam pewnosci czy na niska wycene uslug nie
                          wplywa obecnosc (prawdopodobna) w okolicy placowki z kontraktem NFZ.
                          Inna sprawa,ze stawka dla anestezjologa IMPO jest smieszna-ale
                          dopoki ktos sie godzi za nia pracowac to OK.
    • andnow2 Nie, to nie skandal, to b.śmiały projekt 03.01.08, 15:17
      loraphenus napisał:

      > z utęsknieniem poczekam na wpisy że to skandal, że to dzielenie
      społeczeństwa na lepszych i gorszych.


      o dużym ryzyku, sygnalizowanym w treści artykułu przywołaniem
      wypowiedzi Adama Kruszewskiego:

      "Adam Kruszewski, niezależny ekspert w ochronie zdrowia, uważa, że
      św. Rafał może mieć problemy z utrzymaniem się na rynku, jeśli
      całkiem zrezygnuje z pieniędzy z kontraktów NFZ. Największe prywatne
      szpitale w Polsce, które znam, mają góra 30 łóżek. Ten ma mieć 100
      łóżek, czyli trzy razy więcej. Mogą mieć kłopoty."
    • andnow2 Konstatacja natury ogólniejszej 03.01.08, 16:36
      Otóż mnie się wydaje, że dopóki w Polsce będą istniały gospodarcze
      warunki opłacalności utrzymywania się wielu takich "Św. Rafałów" i
      innych prywatnych, ekskluzywnych szpitali, mogących utrzymać się na
      rynku z leczenia expatów, turystów i im podobnych, bez potrzeby
      zawierania kontraktów z kasą chorych, to nie będziemy mieli w Polsce
      realnego rynku usług medycznych, a polscy lekarze, by poprawić swój
      byt będą musieli albo zatrudniać się w tych niszowych placówkach,
      albo emigrować.

      I w tym sensie Seniorita ma rację apologetyzując socjalizm szwedzki,
      bo problem jest raczej nie natury regulacyjnej, czy też politycznej,
      a bardziej natury gospodarczej. Chodzi o potencjał gospodarczy kraju
      i zasobność finansową jego mieszkańców. Z pustego i Salomon nie
      naleje.
      • p.atryk Wolny rynek uslug medycznych... 03.01.08, 17:06
        ...jest w Polsce jak najbardziej realny.
        1.Nie zalezy on od kondycji finasowej panstwa- bo z zalozenia jest
        on od panstwa niezalezny.
        2.Stopien rozwoju gospodarczego- porownaj sobie funkcjonowanie ( i
        zarobki personelu) w Czechach, na Slowacji czy nawet na Litwie i w
        Polsce. Lepiej? No wlasnie...
        3.Biednych panstw nie stac na ekstrawagancje w stylu "nieodplatne,
        nieograniczone swiadczenia dla wszystkich" i jeszcze "leczenie
        zgodne z najnowsza wiedza medyczna" z ograniczonym limitem wydatkow.
        • andnow2 Wolny rynek tak, ale raczej mniej zasobny 03.01.08, 18:22
          p.atryk napisał:

          > Wolny rynek uslug medycznych jest w Polsce jak najbardziej realny.

          Ja się zgadzam, że wolny rynek jest możliwy. Natomiast realność
          kosztów i cen na tym rynku oznacza ich regulację przez podaż i
          popyt, co automatycznie uzależnione jest też od zasobności
          finansowej społeczeństwa.


          > 1.Nie zalezy on od kondycji finasowej panstwa- bo z zalozenia jest
          > on od panstwa niezalezny.

          Od państwa jest on niezależny, ale zależy o zasobności finansowej
          społeczeństwa. To miałem na myśli mówiąc o kondycji finansowej
          państwa (taki skrót myślowy).


          > 2.Stopien rozwoju gospodarczego- porownaj sobie funkcjonowanie ( i
          > zarobki personelu) w Czechach, na Slowacji czy nawet na Litwie i w
          > Polsce. Lepiej? No wlasnie...

          Ja nie dysponuję konkretnymi danymi o zarobkach lekarzy czeskich i
          słowackich. Natomiast z różnych konferencji o warunkach inwestowania
          w Europie Wschodniej wiem, że ogólnie zarobki w tych państwach
          tradycyjnie pozostawały w tyle w stosunku do zarobków w Polsce.

          Świadczyłaby o tym również atrakcyjność dla Polaków urlopów, n.p.
          narciarskich w tych krajach.


          > 3.Biednych panstw nie stac na ekstrawagancje w stylu "nieodplatne,
          > nieograniczone swiadczenia dla wszystkich" i jeszcze "leczenie
          > zgodne z najnowsza wiedza medyczna" z ograniczonym limitem
          wydatkow.

          Pewnie masz rację.
          • p.atryk Oczywiscie,ze mniej zasobny 03.01.08, 20:13
            Stad podkreslam za kazdym razem "proporcjonalnosc" oczekiwan wobec
            tego rynku. Proporcjonalnosc dotyczaca kazdego elementu:

            1.oczekiwan finasowych lekarzy-lekarz POZ nie bedzie na rynku
            polskim zarabial 100 tys funtow rocznie. Jednak realnie moze
            zarabiac wielokrotnosc sredniej krajowej (2-5X- to realne
            widelki,IMPO). Odpowiednio tez inne specjalnosci.

            2.oczekiwan pacjentow-co by nie powiedziec, obecnie ciagle
            nieproporcjonalnie rozdmuchanych (lekarze nazywaja
            to "roszczeniowoscia")

            • andnow2 proporcjonalność tak,roszczeniowość problematyczna 03.01.08, 20:35
              p.atryk napisał:

              > Stad podkreslam za kazdym razem "proporcjonalnosc" oczekiwan wobec
              > tego rynku. Proporcjonalnosc dotyczaca kazdego elementu:
              >
              > 1.oczekiwan finasowych lekarzy ...
              > 2.oczekiwan pacjentow-co by nie powiedziec, obecnie ciagle
              > nieproporcjonalnie rozdmuchanych (lekarze nazywaja
              > to "roszczeniowoscia")




              Ja nie do końca zgadzam się z tym poglądem lekarzy o rozdmuchanej
              roszczeniowości pacjentów, albo niedokładnie rozumiem o co im
              chodzi. No bo jeśli obowiązuje zasada proporcjonalności, to w ramach
              wyasygnowanych środków powinien być możliwy zakup proporcjonalnie
              większej liczby świadczeń za proporcjonalnie niższą cenę, czyli
              bilans powinien wyjść na zero. Jeśli w Polsce jakaś procedura
              medyczna jest tańsza, to domaganie się jej za tę tańszą cenę trudno
              uznać za postawę roszczeniową.

              No ale może ja znów czegoś nie rozumiem? Chętnie pozwolę sobie
              wytłumaczyć.
              • slav_ Re: proporcjonalność tak,roszczeniowość problemat 03.01.08, 20:51
                Oczywiście że pacjenci maja prawo domagać się tego co "oferuje" system a oferuje
                on "wszystko" - skoro tak jest to czemu nie (cudzysłów nieprzypadkowy).

                Problem tkwi gdzie indziej

                1. "oferta" ta jest fałszywa (jest to oszustwo) poniważ system nie zapewnia
                finansowania swych obiecanek
                2. co naważniewjsze - pacjenci kieruja swe żądanie do lekarzy (!) a nie do
                systemu (a lekarze jako żywo niczego pacjentom nie obiecują, pacjenci nie płacą
                im składek itp)

                I TO własnie jest "roszczeniowość".
                W żaden sposób nie nazwę "roszczeniowością" pozwania przez pacjenta NFZ o brak
                dostepności procedury leczniczej ale pacjenci tam swych pretensji nie kierują
                (czasem czynią to - często mało skutecznie - stowarzyszenia pacjentów ktore są
                zorientowane gdzie tkwią przyczyny braku dostępnego leczenia).
                • p.atryk Wlasciwie Slav wyczerpal temat n/t 03.01.08, 21:22

              • aron2004 Re: proporcjonalność tak,roszczeniowość problemat 03.01.08, 21:41
                tak właśnie powinno być - lekarz powinien wykonywać więcej procedur
                po niższej cenie - mówił o tym minister Piecha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka