Dodaj do ulubionych

nieubezpieczona ;// co zrobic?

01.01.08, 16:56
Mam 21 lat, studiuje dziennie na uczelni panstwowej. Moi rodzice nie
odprowadzaja skladek do zusu (pracuja legalnie, ale za granica, w
Polsce nie maja ubezpieczenia) wiec nie moge byc ubezpieczona jako
dziecko osoby ubezpieczonej. Myslalam, ze bedac studentka, jestem
ubezpieczona "automatycznie", ale w osrodku zdrowia, gdzie leczylm
sie do tej pory odmowiono mi przyjecia.
Z informacji ktore wyczytalalam na stronie nfz wynika, ze takie
osoby jak ja (studiujace, niepracujace) do ubezpieczenia sa
zglaszane przez uczelnie, ale dotyczy to osob, ktore ukonczyly 26
rok zycia. Ja mam 21 lat i taki obowiazek spoczywa nie na uczelni, a
na rodzicach (ktorzy nie bardzo moga to zrobic...).
Co powinnam zrobic w takiej sytuacji, chcialabym byc ubezpieczona!!
Obserwuj wątek
    • aron2004 Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 01.01.08, 17:51
      przenieś się na zaoczne i zarejestruj jako bezrobotna
    • mindflayer Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 01.01.08, 22:45
      A co z sierotami biologicznymi? Albo z wychowankami domu dziecka?
      Niemożliwe, żeby była taka dziura prawna. Zadzwoń do 'swojego'
      oddziału NFZ.
      Pójdź do jakiejś gazety, może ich to zaciekawić, media to dobra
      droga nacisku.

      Życzę zdrowia :)
    • jeanne72 Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 02.01.08, 14:00
      Powinnaś zglosić uczelni, że nie jesteś ubezpieczona, i uczelnia będzie za
      Ciebie odprowadzać składki.
    • vacia Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 02.01.08, 14:57
      jupijaje napisała:

      > Z informacji ktore wyczytalalam na stronie nfz wynika, ze takie
      > osoby jak ja (studiujace, niepracujace) do ubezpieczenia sa
      > zglaszane przez uczelnie, ale dotyczy to osob, ktore ukonczyly 26
      > rok zycia.

      Ubezpiecznie przez uczelnie dotyczy to studentów do 26 roku zycia a
      jeśli na stronie NFZ pisze że studentów po 26 roku ,to jest po
      prostu błąd osoby która wprowadzała tekst.
      • jupijaje Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 02.01.08, 15:12
        > Ubezpiecznie przez uczelnie dotyczy to studentów do 26 roku zycia
        a
        > jeśli na stronie NFZ pisze że studentów po 26 roku ,to jest po
        > prostu błąd osoby która wprowadzała tekst.

        to nie jest blad, tyle juz wiem (niestety)
    • snajper55 Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 18:05
      "Studenta, który ukończył 26 rok życia lub nie podlega ubezpieczeniu zdrowotnemu
      z innego tytułu, do ubezpieczenia zgłasza uczelnia. Zgłoszenie to następuje po
      immatrykulacji i złożeniu przez studenta oświadczenia o nie podleganiu
      obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z innego tytułu. Dotyczy to wszystkich
      typów uczelni i trybów studiowania, czyli także np. uczelni prywatnych, studiów
      zaocznych itp."
      www.dss.uz.zgora.pl/opieka.php

      S.
      • jeanne72 Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 18:19
        Tak, ale uczelnia ubezpiecza również studentów do 26 roku życia, którzy nie są
        ubezpieczenie przez ubezpieczonych członków rodziny. Jednak nie zrobi tego
        automatycznie, trzeba uczelnię poinformowac o braku ubezpieczenia z innego
        tytułu, wtedy uczelnia zgłasza studenta do ZUS i opłaca za niego składki.
        Uczelnia ubezpiecza także studentów, którzy ukończyli 26. rok życia i ni są
        ubezpieczeni z innego tytułu.
        • jupijaje Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 19:13
          > Tak, ale uczelnia ubezpiecza również studentów do 26 roku życia,
          którzy nie są
          > ubezpieczenie przez ubezpieczonych członków rodziny.

          Skad takie informacje?

          "Zgodnie z przepisami, studenci podlegają obowiązkowi ubezpieczenia
          zdrowotnego. Przepisy wskazują również wyraźnie kolejność
          przejmowania obowiązku zgłoszenia. Jeżeli student jest zatrudniony
          na umowę o pracę, do ubezpieczenia zgłasza go (i odprowadza składkę)
          pracodawca, jeżeli natomiast student prowadzi własną działalność
          gospodarczą, obowiązek ten leży po jego stronie. W drugiej
          kolejności obowiązek zgłoszenia do ubezpieczenia mają - w przypadku
          studenta, który nie ma umowy o pracę czy własnej działalności
          gospodarczej - rodzice, ale tylko do 26. roku życia studenta.
          Studenta, który ukończył 26. rok życia lub nie podlega ubezpieczeniu
          zdrowotnemu z innego tytułu, do ubezpieczenia zgłasza uczelnia.
          Zgłoszenie to następuje po immatrykulacji i złożeniu przez studenta
          oświadczenia o niepodleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z
          innego tytułu. Dotyczy to wszystkich typów uczelni i trybów
          studiowania, czyli także np. uczelni prywatnych, studiów zaocznych
          itp."

          "Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniu zdrowotnym, każdy student, także
          student studiów doktoranckich, od dnia ukończenia 26. roku życia
          zostaje wyrejestrowany z ubezpieczenia, jako "dziecko" zgłoszone
          przez rodzica. Od tego dnia obowiązek zgłoszenia go do ubezpieczenia
          i opłacania składki zdrowotnej spada na uczelnie, jeśli student nie
          jest ubezpieczony z innego tytułu (np. umowa o pracę, umowa zlecenia
          lub jako współmałżonek osoby ubezpieczonej). Na uczelni należy
          przedstawić decyzję ZUS o wyrejestrowaniu z ubezpieczenia rodziców."

          Tyle jest na ten temat napisane...;/
          • jeanne72 Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 20:59
            > "Zgodnie z przepisami, studenci podlegają obowiązkowi ubezpieczenia
            > zdrowotnego. Przepisy wskazują również wyraźnie kolejność
            > przejmowania obowiązku zgłoszenia.
            Tu chodzi o to, że w pierwszej kolejności obowiązek ubezpieczenia studenta
            spoczywa na pracodawcy i rodzicach, a dopiero gdy nie ma takiej możliwości - na
            uczelni.
            Poczytaj sobie tutaj, co prawda to forum, ale odpowiada na listy prawnik:
            studia.studentnews.pl/serwis.php?&s=24&pok=6237&l=&id=19402
            • jeanne72 Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 21:05
              To jest treść tej ustawy:
              www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2004/042135
              A to art. 67 ust.2,3 i 5
              2. Osoba podlegająca obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego po zgłoszeniu do
              Funduszu uzyskuje prawo do świadczeń opieki zdrowotnej.

              3. Osoba podlegająca obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego ma obowiązek zgłosić
              do Funduszu członków rodziny, o których mowa w art. 3 ust. 2 pkt 5 i 6, którzy
              uzyskują po zgłoszeniu prawo do świadczeń opieki zdrowotnej.

              5. Prawo do świadczeń opieki zdrowotnej dla osób, które ukończyły szkołę średnią
              lub wyższą, wygasa po upływie 4 miesięcy od zakończenia nauki lub skreślenia z
              listy uczniów lub studentów.

              Student podlega OBOWIąZKOWI ubezpieczenia zdrowotnego, a skoro tak, to musi być
              zgłoszony do ZUS.
          • vacia Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 21:00
            jupijaje napisała:

            > Studenta, który ukończył 26. rok życia lub nie podlega
            ubezpieczeniu
            > zdrowotnemu z innego tytułu, do ubezpieczenia zgłasza uczelnia.


            jupijaje Ty się mieścisz w grupie studentów : "lub nie podlega
            ubezpieczeniu zdrowotnemu z innego tytułu"
            Ci studenci mogą mieć poniżej 26 lat, tylko muszą zgłosić fakt
            nieubezpieczenia na uczelni.
            Spróbuj przyjąć ten radosny fakt do wiadomości, wszyscy ci
            to "klarujemy", z nadzieją że zrozumiesz :-)
            • jeanne72 Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 21:10
              Właśnie, chyba wszelkie inne artykuły są zbędne. :)Jupijaje, po prostu zgłoś
              chęć ubezpieczenia na uczelni i będzie po sprawie.
              • seniorita15 Re: Uczelnia ubezpiecza. 02.01.08, 23:45
                Jest jeszcze jedna mozliwosc.Jesli masz dziadkow emerytow,to oni moga Cie
                zglosic do ZUS-u i dopisac do swojego ubezpieczenia.Dostaniesz kartke z ZUS-u i
                to jest Twoje ubezpieczenie.I to jest najprostsze wyjscie.Jesli Twoi rodzice
                pracuja za granica legalnie i jestes w danym kraju zarejestrowana to dostajesz
                europejska karte ubezpieczenia w naglych wypadkach(zwykle wazna pare lat).Z tym
                mozesz isc do lekarza i nic nie placisz.
                • jupijaje Re: Uczelnia ubezpiecza. 03.01.08, 00:12
                  zasiegnelam informacji u zrodel, w nfz, wiec podziele sie wiedza,
                  moze sie jeszcze komus przyda.

                  "NFZ uprzejmie informuje, że jeżeli Pani się uczy i nie ukończyła 26
                  lat to powinna Pani być zgłoszona do ubezpieczenia zdrowotnego jako
                  członek rodziny. Rodzice legalnie zatrudnieni w krajach Unii
                  Europejskiej mają prawo wystąpić o wydanie dla Pani druku E-109.
                  Formularz ten jest wydawany przez instytucję właściwą dla miejsca
                  zatrudnienia Pani rodzica, następnie potwierdzany przez właściwy ze
                  względu na Pani miejsce zamieszkania Oddział Wojewódzki Narodowego
                  Funduszu Zdrowia.

                  Jeśli natomiast rodzice pracują w kraju nie należącym do Unii
                  Europejskiej to do ubezpieczenia mogą Panią zgłosić dziadkowie lub w
                  ostateczności uczelnia."

                  jak sie ciesze, ze w ogole wiadomo co ze mna zrobic;))
    • 1.procent.spoleczenstwa Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 03.01.08, 01:31
      Ciekawe, że dyżurny R A D C A P R A W N Y nie wypowiedział się
      na ten temat. Przeanalizowanie kilku artykułów ustawy "zdrowotnej" i
      wydanie opinii dla prawnika to pikuś. "Powołanie" i udzielanie porad
      za friko prawników nie obowiązuje.
      • extorris Re: nieubezpieczona ;// co zrobic? 03.01.08, 09:35
        on nie jest prawnikiem

        jego znajomosc prawa odpowiada wyobrazeniom arona/szlachcica na temat wiedzy
        medycznej lekarzy

        przedstawil sie jako radca prawny, aby zyskac wiarygodnosc i zebrac na forum
        informacje potrzebne w sprawie sadowej

        z jego zaangazowania (patologicznego dla profesjonalisty) wnosze, ze jest on
        czlonkiem rodziny huberta lub nawet samym hubertem
        • swan_ganz nieistotne kim jest; ważne, że działa w imię 03.01.08, 10:16
          dobrej ideii....
          "Sprawa Huberta" jest tak ewidentnym przykładem demonstracji chorej
          solidarności korporacyjnej, że bardzo kibicuję Hubertowi i jego
          bliskim w walce jaką z wami prowadzą. Tak po prostu nakazuje mi moje
          poczucie przyzwoitości...
          • andnow2 Dzięki za tę jednoznaczną wypowiedź 03.01.08, 10:39
            swan_ganz napisał:

            > "Sprawa Huberta" jest tak ewidentnym przykładem demonstracji
            chorej
            > solidarności korporacyjnej, że bardzo kibicuję Hubertowi i jego
            > bliskim w walce jaką z wami prowadzą. Tak po prostu nakazuje mi
            moje poczucie przyzwoitości...
        • andnow2 Jakież to ma znaczenie dla ratowania życia?! 04.01.08, 07:22
          extorris napisał:

          > on nie jest prawnikiem

          No i co z tego wynika dla sprawy Huberta? A co wyniknęłoby dla
          sprawy Huberta, gdybym jednak był prawnikiem?

          Czy zaniechanie ratowników zależy od tego, kto o tym zaniechaniu
          pisze?!


          > jego znajomosc prawa odpowiada wyobrazeniom arona/szlachcica na
          temat wiedzy medycznej lekarzy

          A jak Ty to oceniłeś? Czyżby na medycynie nauczali "rozpoznania
          wiedzy prawniczej"?!


          > przedstawil sie jako radca prawny, aby zyskac wiarygodnosc i
          zebrac na forum informacje potrzebne w sprawie sadowej

          Kilkukrotnie już, odpowiadając na podobne, absurdalne zarzuty
          wskazywałem, że mój udział w tym forum nie ma żadnego związku z
          wykonywanym przez mnie zawodem. Po co więc wogóle zajmujesz się
          rozważaniami na ten temat?


          > z jego zaangazowania (patologicznego dla profesjonalisty) wnosze,
          ze jest on czlonkiem rodziny huberta lub nawet samym hubertem


          A jakież to ma znaczenie dla odpowiedzialności lekarza Andrzeja M. i
          innych ratowników za pozostawienie rannego kierowcy we wraku auta
          bez pomocy medycznej przez ponad 70 minut i dostarczenie go dopiero
          po 2 godzinach do szpitala sąsiadującego niemal z miejscem wypadku?!
          • extorris Re: Jakież to ma znaczenie dla ratowania życia?! 04.01.08, 10:06
            > No i co z tego wynika dla sprawy Huberta?
            > A co wyniknęłoby dla sprawy Huberta, gdybym jednak był prawnikiem?

            mysle, ze przepitolilby w sadzie sprawe z kretesem, ale skoro prawnikiem nie
            jestes, to moze ma szanse

            > A jak Ty to oceniłeś? Czyżby na medycynie nauczali "rozpoznania
            > wiedzy prawniczej"?!

            nie uczyli, ale i tak oboje wiemy, ze mam racje

            > A jakież to ma znaczenie dla odpowiedzialności lekarza Andrzeja M. > i innych
            ratowników za pozostawienie rannego kierowcy we wraku auta
            > bez pomocy medycznej przez ponad 70 minut i dostarczenie go dopiero
            > po 2 godzinach do szpitala sąsiadującego niemal z miejscem
            > wypadku?!

            zadne
      • loraphenus brak reakcji zainteresowanego 03.01.08, 10:56
        nawet tego profesjonalnie napisanego "nieprawdasz"
        • swan_ganz czepiacie się człowieka tylko dlatego 03.01.08, 11:08
          że chce doprowadzić do odpowiedzialności karnej jednego z was
          zupełnie tak jakbyście nie mieli świadomości, że on tak naprawdę
          oddaje waszemu środowisku nieocenioną wręcz przysługę....
          Tak po ludzku to was rozumiem; "jak dziś pozwolimy na to wobec
          jednego z nas to kto da nam gwarancję że, jutro sami nie staniemy w
          pozycji czarnej owcy?"....

          No więc nikt nie da wam takiej gwarancji bo to jest wycenialny
          fragment ryzyka zawodowego lekarzy i im szybciej oczyścicie swoje
          włąsne środowisko z przeróżnych pokrak i niedojebów tym szybciej
          wycena tego ryzyka będzie dla was satysfakcjonująca.. Odwrotnie
          postąpić to się nie da bo nikt nie uwierzy, że jak "już będziemy
          usatysfakcjonowani to wtedy zadbamy o jakość naszego środowiska"..
          I skoro Adnow konsekwentnie chce wam w tym pomóc (a precyzyjniej
          mówiąc; odwalić tą robotę za was) to za to właśnie powinniście go
          nosić na rękach :-)
          • loraphenus czepiamy się tylko dlatego 03.01.08, 11:18
            że skoro lekarz jest zobligowany do pomocy, to radca prawny też...

            ale jak powiedział kolega, najwidoczniej darmowa porada na forum radców nie
            obowiązuje. W przeciwieństwie do lekarzy, którzy są prawie "ustawowo" a na pewno
            moralnie do porad zobligowani, w kazdych okolicznościach.
            • aron2004 Re: czepiamy się tylko dlatego 03.01.08, 11:22
              brak pomocy ze strony radcy prawnego nie spowoduje śmierci lub
              kalectwa, a brak pomocy ze strony lekarza może to spowodować.
              Inna sprawa czy lekarz faktycznie powinien leczyć gdy jest pijany -
              myślę ze powinien rozstrzygnąć to sąd.
              • andnow2 lekarz Andrzej M. z kazusu Huberta pijany nie był 03.01.08, 11:34
                aron2004 napisał:

                > brak pomocy ze strony radcy prawnego nie spowoduje śmierci lub
                > kalectwa, a brak pomocy ze strony lekarza może to spowodować.
                > Inna sprawa czy lekarz faktycznie powinien leczyć gdy jest pijany -

                > myślę ze powinien rozstrzygnąć to sąd.
                >
                • andnow2 Lekarz Andrzej M. z kazusu Huberta pijany nie był, 03.01.08, 14:14
                  a mimo tego nie ratował życia przez ponad 70 minut, dopóki
                  policjanci nie dostrzegli odruchów życiowych i nie zażądali
                  wydobycia rannego z wraku auta celem udzielenia mu pomocy medycznej.
            • andnow2 do udzielenia pomocy zobowiązany jest każdy 03.01.08, 11:32
              loraphenus napisał:

              > że skoro lekarz jest zobligowany do pomocy, to radca prawny też...


              Art. 162 Kodeksu karnego stanowi:

              "Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim
              niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu
              nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub
              innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego
              uszczerbku na zdrowiu,

              podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."(art. 162 § 1 K.k.)

              "Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest
              konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w
              których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub
              osoby do tego powołanej."(art. 162 § 2 K.k.)


              Ja, gdybym był na miejscu wypadku, to nie pozwoliłbym trzymać
              rannego kierowcy we wraku auta bez pomocy medycznej przez ponad 70
              minut, mimo że nie jestem lekarzem.
          • loraphenus Panie Swan 03.01.08, 11:31
            nie wiem czy Pan to widzi ale...

            jeśli ten człowiek faktycznie jest radcą to marne szanse na zrealizowanie
            działania przez Pana wymienionego.

            Ten człowiek nie potrafi napisać słowa "nieprawdaż" poprawnie ortograficznie, w
            wypowiedziach robi błędy logiczne (a logika to wiodący przedmiot na
            prawie...robi zawsze największy odsiew)..., zasób wiedzy merytorycznej
            prezentowany przez tego pana tu na forum (jeśli ów pan nie udaje takiego)
            pozostawia wiele do życzenia...

            Panu radcy bardziej blisko do busiarza czy "informatyka" więc próżne nadzieje że
            zdoła z hydrą wygrać... Skłaniałbym się raczej ku ocenie działalności tego pana
            na forum (oceniając tylko merytoryczność wypowiedzi i zrozumienie adwersarzy) -
            że raczej z niego taki radca prawny jak ze mnie fizyk jądrowy.

            Moim zdaniem przecenia go Pan. Racjonalność tego człowieka od miesięcy
            przysłonięta jest (o ile była) przez emocje odreagowywane na forum.
            • swan_ganz Tak czy siak Panie Loraphenus 03.01.08, 11:44
              cieszę się, że nie zakwestionował Pan samej zasadności walki z hydrą
              więc tak naprawdę fakt czy p radca jest tym, za kogo się podaje czy
              też nie, wydaje się bez większego znaczenia bo cenna jest jego sama
              idea walki, której się podjął.... Dlatego proszę nie żałować
              ewentualnych konsulatacji z których skorzystała ta osoba na tym
              forum bo ona prawdopodobnie wkorzystała je/wykorzysta jako oręż
              walki skierowany w dobrą stronę. Czyloi w stronę obleśnej hydry
              która ubezwłasnowalnia całe środowisko...
              I jeśli Pan sobie p. Loraphenus dobrze życzy to proszę być pewnym,
              że ja też dobrze Panu życzę i pisząc to co piszę tylko i wyłącznie
              troskam się o dobro pańskiego środowiska... Zresztą czy można wątpić
              w to te mojeżyczenia wiedząc, że moje osobiste powodzenie i
              satysfakcja jest ściśle powiązana z pańskim środowiskiem.
              Innymi słowy; ja bym bardzo chciał by był Pan p. Loraphenus wolnym
              człowiekiem :-)
              • loraphenus Re: Tak czy siak Panie Loraphenus 03.01.08, 11:54
                ależ Panie Swan...

                dziękuję za życzenia...proszę tylko zauważyć że nie zawsze Ci co chcieli dobrze,
                dobrze uczynili...Chcieć a móc to co innego. Mierz siły nad zamiary.

                Nie patrząc tylko na "wybitne postacie XX wieku"- chcieli a wyszło fatalnie.

                Proszę też zauważyć że ów Pan, tytułujący się radcą prawnym zaczyna prezentować
                na forum pewne niepokojące symptomy...

                Źle to wróży sprawie. Bo sprawa wymaga od niego profesjonalizmu a nie emocji ( a
                w wypowiedziach na forum pomijając wspomnianą przeze mnie ortografię, brak
                logiki, myślenie życzeniowe i zaprzeczanie faktom) nic prócz emocji nie
                znajdujemy.Zakładając że Pan Adnow nie bawi się w bycie mistrzem gry i pyta tak
                dla robienia trollingu na forum o podstawowe pojęcia znane człowiekowi ze
                średnim wykształceniem...to szanse na odrąbanie głowy hydrze nikłe...

                Do tego dochodzą epizody spamowania wątków których związek ze sprawą klienta
                jest marginalny lub jego brak.

                Meritum jest takie że powątpiewam w skuteczną walkę z hydrą tegoż człowieka.
                Delikatnie mówiąc - powątpiewam. Moja teoria jest taka iż...Pan radca z racji
                wieku swego podeszłego już niestety ze sceny powinien zejść...Ale to tylko taka
                prywatna dywagacja.
              • andnow2 Czego i ja Panu szczerze życzę, Panie Loraphenus. 03.01.08, 12:02
                swan_ganz napisał:

                > Innymi słowy; ja bym bardzo chciał by był Pan p. Loraphenus wolnym
                > człowiekiem :-)
                >
              • extorris strzelasz Pan na oslep 03.01.08, 12:46
                jakkolwiek doceniam panskie zaangazowanie, dobre checi i starania skierowane ku
                oczyszczeniu swiata z lekarskiej holoty, jednakze kieruja sie one w niewlasciwe
                rejony

                akceptuje demokratyczne prawo uznawania dowolnego osobnika za winnego
                wszelakiemu zlu, jednak, moim zdaniem na szczescie, odpowiedzialnosc karna ma
                miejsce po udowodnieniu winy przez sad ostatniej instancji, nie zas po
                ogloszeniu takiej przez jakiegos samozwanczego trybuna ludowego, ktorym, Pan
                wybaczy, osmiele sie jego nazwac, nawet jesli zdarzylo sie Panu w swym zawodowym
                zyciu zawitac w skromne szpitalne progi, lub tez prowadzic konwersacjena tematy
                zawodowe z osoba mieniaca sie lekarzem

                Pan andnow, pragnacy za radce prawnego uchodzic przedstawil na tym forum sprawe
                ktora, jak pokazala praktyka, okazala sie trudna i kontrowersyjna
                jak zatem oczekiwac, aby jego wypowiedzi spotkaly sie ze zgodnym chorem
                uwielbienia dla jego wysilkow?
                co wiecej, sam swoja argumentacja dokonal na forum podzialu na obroncow i
                oskarzycieli
                w takiej sytuacjijesli jako obroncy wypowiadali sie, miedzy innymi ludzie majacy
                pewne doswiadczenie i znajomosc systemu ratownictwa, inna niz wyobrazenia o nim
                wlasciwe dla prawnikow, czy tez handlarzy, dlatego te wypowiedzi winien on, a
                takze i Pan, uznawac nie za osobiste ataki, czy tez patologiczna solidarnosc
                zawodowa, ale za cenne wskazowki
                jesli przyjac, ze oskarzony ma prawo do obrony (a faktycznie takowa ma,
                niewiarygodne!), wowczas pan andnow nie potrafiac odparowac argumentow na forum,
                w sadzie polegnie haniebnie!

                pragnalbym rowniez przestrzec Pana przed pochopnym wyrokowaniem w sprawach
                rzekomego zlodziejstwa
                nazwales Pan zlodziejka pewna niewiaste, ktora w swietle prawa jednak nia nie
                jest, zatem swiadczy to jeno iz jestes Pan pozbawion nie tylez rozumu, co i honoru

                pragnalbym takze nadmienic iz Panskie nieprofesjonalne wypowiedzi, jesliby
                zostaly opacznie zrozumiane, nie przez pryzmat panskich szczerych checi i
                goracego ducha, tedy uznany bedziesz Pan za zwykla dupe, co nieodmiennie
                rzutowac moze na Panska kariere (jesli dostepne na Pana temat informacje z tego
                forum nie sa w calosci wyssane z palca)
                swiadom tego iz w naszym malenkim swiatku niewiele ukryc sie moze, przyjmij Pan
                ode mnie te z serca plynace rady, gdyz tu i owdzie napotkac moze Pan
                nikczemnikow i wrogow, a nie tylko takich wiernych i pelnych podziwu przyjaciol
                jak ja
                • andnow2 Groźba "osaczonej twierdzy", wypisz - wymaluj! 03.01.08, 12:56
                  extorris napisał:

                  > swiadom tego iz w naszym malenkim swiatku niewiele ukryc sie moze,
                  przyjmij Pan
                  > ode mnie te z serca plynace rady, gdyz tu i owdzie napotkac moze
                  Pan
                  > nikczemnikow i wrogow, a nie tylko takich wiernych i pelnych
                  podziwu przyjaciol
                  > jak ja
                • swan_ganz taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 03.01.08, 17:50
                  w tym miejscu pasuje modlitwa w myśl której "opatrzność ma nas
                  uchować od takich przyjaciół ... " :-)

                  > jakkolwiek doceniam panskie zaangazowanie, dobre checi i starania
                  > skierowane ku oczyszczeniu swiata z lekarskiej holoty, jednakze
                  > kieruja sie one w niewlasciwe rejony

                  szczerze mówiąc, gdy pisałem to co wyżej napisałem, średnio (a nawet
                  bardzo średnio) zależało mi uznaniu środowiska lekarskiego a więc i
                  Pana osobiście p. Extorris bowiem myślałem wtedy raczej o
                  odniesieniu odwrotnego skutku do tego który mi Pan raczył przypisać.

                  Wszelkie próby naprawy patologicznych sytuacji we wszystkich
                  środowiskach mają jedną wspólną cechę; są z reguły bolesne dla tych
                  środowisk... Chcąc więc pisać negatywnie o funkcjonującym u nas
                  bizantyjskim systemie profesorsko-ordynatorskim nie da się nie
                  uniknąć narażenia się przedstawicielom tego systemu.. W takich
                  sytuacjach szczególną wrażliwością wykazują się z reguły ci z
                  przedstawicieli środowiska, którzy stoją już w przedpokoju "władzy";
                  przez lata pracowicie wspinali się po szczeblach hierarchicznej
                  drabiny zawodowej, cierpliwie znosili humory i upokorzenia obficie
                  płynące od możnowładców w nadziei, że sami kiedyś ich zastąpią....
                  A tu życie pokazuje, że już nie da się zbyt długo w ten sposób
                  pociągnąć tego dalej, że system się rozłazi i pęka w szwach jak
                  jakaś tania koszulka kupiona u chińczyka.... Zwykli wyrobnicy coraz
                  śmielej podnoszą głowy, stali się jacyś tacy niecierpliwi bo niechcą
                  czekać karnie na właściwych dla swojej pozycji zawodowej miejscach
                  aż obżarci Władcy wstaną od stołu łaskawie pozostawiając im na nim
                  resztki z odbytej uczty... To stresujące bo czyni wyrzeczenia
                  aspirantów do tego stołu bezzasadnymi. I warto się do tego
                  przyzwyczajać bo idzie - wraz z nowym pokoleniem wychowanym już w
                  wolnej Polsce - rewolucja w Służbie Zdrowia. Ci nowi, młodzi nie
                  mając obciążeń historycznych właściwych pokoleniu peerelu za nic
                  mają funkcjonujący od kilkudziesięciu lat bez większych
                  wstrząsów "układ pokarmowy"...
                  Dokładnie taka sama tendencja jest do zaobserwowania w przypadku tej
                  waszej lojalności korporacyjnej konserwującej głęboką patologię w
                  środowisku... Przyznam się, że w przeciwieństwie do znajomości
                  waszego środowiska, "sprawę Huberta" znam bardzo pobieżnie bo nie
                  wczytywałęm się w wasze posty na ten temat... Ale i tak tych klika
                  pobieżnie przeczytanych na ten temat wystarczyło mi by we własnym
                  sumieniu uznać, że Hubert jest ofiarą błędu w sztuce. Bo jak inaczej
                  nazwać sytuację gdy ktoś (podpierając się chyba jakąś telepatią)
                  potrafi orzec śmierć kierowcy czym hamuje zwykłą dla takich akcji
                  dynamikę działania... No bo po co niby miałby się spieszyć inne
                  służby biorące udział w tym zdarzeniu ? By szybciej wydobyć z wraku
                  pojazdu trupa?

                  Z litości pominę pańskie próby bycia złośliwym wobec mnie; są na tym
                  forum ludzie, którzy znajmą mnie osobiście, wiedzą kim jestem, ile
                  jestem wart i to na tyle zaspokaja moje zawodowe ambicje , że nie
                  odczuwam potrzeby udowadniania Panu p. Extorris mojej wartości więc
                  pozwoli Pan, że z nazwiska nie będę się tu przedstawiał... Zresztą
                  na tym forum jest tyle informacji dotyczących mojej osoby, że nawet
                  ćwierćinteligent da sobie radę z poprawną identyfikacją.

                  I jak już sobie ten ćwierćinteligent poradzi z tym problemem to
                  zawsze może w ramach poczucia obowiązku donieść do swojego szefa na
                  takiego nielojalnego wobec środowiska typa jak ja, po czym stanąć
                  sobie z boku i patrzeć jakie będą konsekwencji tej nielojalności..
                  Radziłbym tylko wcześniej dobrze rozeznać sytuację na swoim oddziale
                  by nie znaleźć się w pozycji posłańca zgilotynowanego za
                  przynoszenie złych informacji bowiem życie czasem nas zaskakuje
                  przykrymi konsekwencjami. Byli zresztą już tacy ćwierćinteligenci
                  którym z różnych powodów się nie podobałem w konsekwecji czego
                  podejmowali oni próby "pomagania" mi w karierze zawodowej... Za
                  każdym razem dostawałem takiego kopię takiego emaila czy listu z
                  centrali z prośbą bym to załatwił we własnym zakresie. I zgodnie z
                  prośbą mojego szefa załatwiałem... Jeśli są tu lekarze, którzy
                  w '06r byli na vascularnej konferencji w Zakopcu to wiedzą o czym
                  teraz mówię; kopię swojego listu po wcześniejszym publicznym
                  odczytaniu go dostał jego autor-profesor z głośną uwagą dotyczącą
                  wykorzystania tej kartki na przyszłość. Poradziłem mu mianowicie by
                  sobie ją w kiblu na gwoździu powiesił to mu się do czegoś przyda bo
                  w centrali Edwardsa jej jakoś nie chcą.... I co ja mam zrobić skoro
                  mnie tam lubią a polski rynek traktują jak rynek trzeciego świat a
                  więc i skargi z tego rynku płynące mają dla nich taką samą
                  wartość ? :-)

                  W każdym razie; jestem gotowy to samo co tu napisałem o waszej
                  patologicznej lojalności powtórzyć w realu dodatkowo jeszcze swoją
                  wypowiedź ubierając w konkretne nazwiska i zdarzenia tą patologię
                  obrazującą. Wewnątrz środowiska rozmawiałem zresztą o tym nie raz
                  czy dwa więc jest szansa, że jednak nie będzie Pan p. Extorris
                  zaskoczyć swoje szefa tą rewelacją bo to żaden mój kamuflarz jeno
                  słowa szczerej prawdy której nie kryję...
                  Najsmutniejsza natomiast jest wasza reakcja; wy to wiecie i się ze
                  mną zgadzacie w diagnozie ale większość z was NIC nie zamierza z tym
                  zrobić. Cała nadzieja w tym młodym pokoleniu...

                  > pragnalbym takze nadmienic iz Panskie nieprofesjonalne wypowiedzi,
                  > jesliby zostaly opacznie zrozumiane, nie przez pryzmat panskich
                  > szczerych checi i goracego ducha, tedy uznany bedziesz Pan za
                  > zwykla dupe, co nieodmiennie rzutowac moze na Panska kariere
                  > (jesli dostepne na Pana temat informacje z tego forum nie sa w
                  > calosci wyssane z palca)

                  pierdu, pierdu... Panie, pan nie tylko mnie straszysz ale i
                  nieudolnie próbujesz obrazić. I jak ja mam Panu na to odpowiedzieć?
                  Dopasować się do Pana i też spróbować Pana obrazić? Niby to łatwe i
                  na pewno bym potrafił ale jakoś nie chce mi się. Może dlatego, że ja
                  kończyłem uniwerek a nie akademię? :-)
                  Pozwolę więc sobie na zignorowanie tej części pańskiej wypowiedzi..




                  • loraphenus Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 03.01.08, 18:00
                    z ciekawości. Też byłem repem do momentu wykładu o wspólczynniku tarcia -
                    chodziło najogólniej o podsumowanie.

                    Z jednym zgodzić się nie mogę. Pan podobnie jak i ja wie jak wyglada lobby
                    profesorsko-ordynatorskie, wie Pan jak wyglądają dwory i jaki układ na nich
                    panuje - szef spojrzy srogo a docent już zlany potem mokrym i zwieracze mu
                    puszczaja...

                    Przecież robi Pan z tymi ludźmi interesy i Ci ludzie wtedy Panu nie przeszkadzają ?

                    W kontekście wypowiedzi na forum sprzed miesięcy o milionowych zobowiązaniach
                    CSK AM w Warszawie wobec Pana/Pana Firmy.

                    Mógłby Pan uzupełnić ?

                    Nie zgodzę się że nic nie robimy. Wpływ proszę Pana mamy żaden.

                    Szeregowy lekarz albo robi swoje i udaje że nie widzi
                    albo - co robi większość młodych - patrzy jak tutaj się wpasować w system i lody
                    kręcić - czyli jak zostać zięciem czy synową jakiegoś cara oligarchy...i łaski
                    stołu pańskiego dostąpić

                    Albo - Panie Swan - obraża sie na tą patologię i emigruje - co ja wybrałem.

                    Pan z tymi ludźmi - zwał nie zwał - 3 świat - robi interesy - zna to Pan i "nie
                    będę uczył ojca dzieci robić"

                    Zastanawiam sie czy nie ma Pan rozterek współpracując z nimi. Rozterek moralnych
                    - skoro widzi Pan to co większość z nas...
                    • swan_ganz Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 03.01.08, 19:34
                      > Przecież robi Pan z tymi ludźmi interesy i Ci ludzie wtedy Panu
                      > nie przeszkadzają ?

                      Panie Lorephenus - proszę nie być dzieciakiem :-)
                      Nie trzeba być również Wespazjanem by wiedzieć, że kasa non olet,
                      tak? Skoro więc wyżej wspomniany mgł bez stresowo balować za
                      pieniądze pochodzące z publicznych szaletów to i ja też tak mogę za
                      pieniądze ze szpitali :-)

                      Mówiąc poważnie i z obawy, że wasz kolega Extorris poleci gdzieś z
                      tym i doniesie komu trzeba to napiszę, że wpradzie lobby
                      profesorskie niewątpliwie jest problemem blokującym zmiany w
                      systemie opieki ale ja i tak kocham swoich klientów. Przynajmniej co
                      poniektórych :-)(pozwoli Pan że po nazwiskach nie polecę bo ktoś
                      jeszcze poczuje się niekochany...)
                      Tak więc ja bym unikał jakiegoś zrównania ich wszystkich do jednej
                      potworzastej postaci bo są wśród nich i prawdziwi demokraci... No
                      może trochę jest to demokracja hierarchiczna bo przecież w końcu
                      ktoś tymi oddziałami musi zarządzać skutecznie ale gdzie
                      niewątpliwie system maksymalnego wykorzystywania poddanych został
                      złamany. W tym miejscu nazwisk też nie podam bo Extorris mógł nie
                      żartować a ja się będę później głupio tłumaczył;-"Panie profesorze
                      wcale nie myślę, że jest Pan dyktatorem i Pana nazwisko nie pojawiło
                      się w tamtym wpisie tylko dlatego, że nie chciałem wymieniać
                      wszystkich swoich kilentów a nie dlatego, że myślę inaczej... No
                      napijmy się szefie i zapomnijmy o tym problemie bo my tu przecież
                      poważne interesy mamy do omówienia a nie zajmujemy się szczeniackimi
                      wygłupami. A tak przy okazji Piotrze; w tym roku jest kongres
                      flebologiczny w Rio a ja tam mam dwa miejsca i brak pomysłu kogo
                      wysłać. Gdybyś tak urwał dla mnie jaja temu ćwierćinteligentowi co
                      to mi tak usilnie pomaga w karierze.... "

                      Cyniczny jestem? Może i tak ale to nie moja wina bowiem "jak się
                      weszło między wrony...." :-)

                      > Szeregowy lekarz albo robi swoje i udaje że nie widzi
                      > albo - co robi większość młodych - patrzy jak tutaj się wpasować w
                      > system i lody kręcić - czyli jak zostać zięciem czy synową
                      > jakiegoś cara oligarchy...i łaski stołu pańskiego dostąpić

                      masz historyczny punkt widzenia. Znam oddziały gdzie rzeczywiście
                      próbuje się jeszcze konserwować ten system o którym piszesz ale są
                      też takie i jeszt ich na szczęście większość gdzie jednak szefowie
                      dbają o poziom wykształcenia swoich młodych pracowników. I by być
                      bardziej wiarygodnym i odejść od poziomu ogólnikowości to podam
                      jedno nazwisko; Profesor Staszkiewicz z warszawskiego Bielańskiego
                      (współpracuje z Edwardsem w zakresie pewnego nowego projektu więc ma
                      pewien support naukowy z naszej strony);
                      -" Panie psorze muszę wysłać do centrali rezerwację na Chairing
                      Cross dla dwóch lekarzy z Pana kliniki. Kogo Pan w tym roku tam
                      wyśle?" I myślisz, że podał siebie i swojego zastępcę? Nie, podał
                      nazwiska bardzo młodych lekarzy, którzy dopiero co rozpoczeli u
                      niego specjalizację. Identycznie wygląda to u prof Ciostak z
                      Brudnowskiego i jeszcze u wielu, wielu innych...
                      Tak więc to nie jest tak, że wszędzie jeśli chcecie coś osiągnąć to
                      najpierw musicie się sprostytuować bo to nie jest prawda. Młode
                      pokolenie na pewno wymusi zmiany i ci co mądrzejsi z oligarchów to
                      wiedzą i wychodzą do tym zmianom na przeciw (ba... często sami je
                      inicjują) a ci drudzy prędzej czy później czy tego będą chcieli czy
                      też nie bedą musieli podzielić się strefami wpływów. Albo odejść w
                      hańbie :-)

                      > W kontekście wypowiedzi na forum sprzed miesięcy o milionowych
                      > zobowiązaniach CSK AM w Warszawie wobec Pana/Pana Firmy.

                      Albo daj Pan linka do tej mojej wypowiedzi albo przybliż Pan
                      kontekst jej udzielenia to wtedy być może uznam, że coś do tamtego
                      wpisu można jeszcze dodać bo w tej chwili nie pamiętam tamtego wątku.
                      A poza tym dlaczego interesuje się Pan zadłużeniem CSK AM? Chciałby
                      Pan spłacić za nich o zadłużenie? :-)

                      > Zastanawiam sie czy nie ma Pan rozterek współpracując z nimi.
                      > Rozterek moralnych
                      > - skoro widzi Pan to co większość z nas...

                      Kochany Lorephenusie (że sobie pozwolę na pewną familiarność jak to
                      między repami...)Ty mnie tu na wyrzuty sumienia nie bierz bo ja
                      takowych - z powodu tego co robię - nie mam żadnych. Bo niby
                      dlaczego miałby je mieć? Nikt odemnie nie żąda łapówek za
                      kontrakty,nie ma żadnych nieprawidłowości prawnych w tym co robię ja
                      i moi klienci, wszystko co robimy jest jak najbardziej legartis więc
                      dlaczego miałbym ieć takie moralne rozterki, co? Owszem - widzę
                      nieprawidłowości w postępowaniu niektórych z was na oddziałach ale
                      czy naprawa tej sytuacji to mój problem? Przecież ja nie jestem
                      lekarzem a wy z koleji jesteście dorośli, sprawiacie wrażenie
                      przytomych i odpowiedzialnych i skoro czasem pozwalacie sobie wejść
                      swoim szefom na głowę to co mi do tego... Cholera was wie.. Może wy
                      lubicie takie ciężary?
                      • extorris Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 03.01.08, 20:37
                        > Mówiąc poważnie i z obawy, że wasz kolega Extorris poleci gdzieś z
                        > tym i doniesie komu trzeba

                        oj czuje, zes spotnial, dlatego moge zapewnic cie, ze nie mam zadnego interesu w
                        nekaniu tak zacnego weterana walk z profesorsko - ordynatorskimi lobby

                        natomiast czuje sie dotkniety do zywego tym, ze moje parzyste gruczowy dokrewne
                        wyceniasz na zaledwie podwojny wyjazd do byle Rio

                        gwarantuje ci ze sa znacznie, znacznie wiecej warte, moja malzonka tez jest o
                        tym przekonana
                        • swan_ganz Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 04.01.08, 10:57
                          > oj czuje, zes spotnial, dlatego moge zapewnic cie, ze nie mam
                          > zadnego interesu w nekaniu tak zacnego weterana walk z
                          > profesorsko - ordynatorskimi lobby

                          bez przesady... Aż tak bojaźliwy nie jestem bym się pocił tym
                          bardziej, że "robię w zabiegówce" a więc życie dostarcza mi bardzo
                          często znacznie trudniejsze do przełknięcia punkty sporne. I nawet
                          wtedy się nie pocę więc proszę się nie dopieszczać moim kosztem :-)
                          Poza tym gdzie ja pisałem, że walczę z hydrą? Jak napiszę, że jestem
                          na Estadio Santiago Bernabeu to jeszcze nie oznacza, że kopię dla
                          Realu...

                          > natomiast czuje sie dotkniety do zywego tym, ze moje parzyste
                          > gruczowy dokrewne wyceniasz na zaledwie podwojny wyjazd do byle Rio

                          to ciekawe jak różne wykształcenie dwóch może spowodować zupełnie
                          odwrotny odbiór tego samego zdarzenia bo ja bym poczuł się dotknięty
                          gdybyś jakikolwiek facet właśnie doceniał moje gruczoły a nie je
                          sobie lekceważył

                          > gwarantuje ci ze sa znacznie, znacznie wiecej warte, moja malzonka
                          > tez jest o tym przekonana

                          Domyślam się, że nawet gdyby miał Pan doc. Extorris reklamację w tej
                          materii ze strony szanownej małżonki to i tak by Pan nam tu tego nie
                          powiedział....
                          Niektórzy tutejsi forumowicze zarzucili mi, że uprawiam tu jakiś
                          marketing czy wręcz autopromocje... Ale bądźmy szczerzy; kudy mi tam
                          równać się z Panem...
                          • extorris Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 04.01.08, 12:09
                            > ja bym poczuł się dotknięty
                            > gdybyś jakikolwiek facet właśnie doceniał moje gruczoły a nie je
                            > sobie lekceważył

                            dziwaczna teoria
                            robienie dobrego wrazenia na przedstawicielach obydwu plci jest zazwyczaj
                            korzystne, nie tylko z uwagi na strategie reprodukcyjna, ale tez i w panskiej
                            pracy zawodowej (nie ukrywam, ze rowniez w mojej)

                            nadal dostrzegam u Pana brak krytycyzmu:
                            wychwalasz Pan swoja uczciwosc, aby zaraz obok opisac scenie nie tylko korupcji
                            z Panskim udzialem, ale jeszcze w dodatku handlu ludzkimi organami!
                      • 1.procent.spoleczenstwa Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 03.01.08, 22:27
                        >"Sprawa Huberta" jest tak ewidentnym przykładem demonstracji chorej
                        >solidarności korporacyjnej, że bardzo kibicuję Hubertowi i jego
                        >bliskim w walce jaką z wami prowadzą. Tak po prostu nakazuje mi
                        >moje
                        >poczucie przyzwoitości...

                        A co Ci mówi poczucie przyzwoitości w sytuacjach, które opisałeś
                        powyżej?

                        >Ty mnie tu na wyrzuty sumienia nie bierz bo ja
                        > takowych - z powodu tego co robię - nie mam żadnych

                        Przyzwoity, ale bez wyrzutów sumienia z racji wykonywanej pracy. To
                        znaczy w cudzej sprawie można być przyzwoitym, a we własnej już nie?

                        >I to jest podstawowy powód mojej wrogości wobec
                        >socjalistyczno-komunistycznych zapędów waszej korporacji zawodowej.

                        Ale sam chętnie wykorzystujesz w swojej pracy skutki pozostawienia
                        komuny w ochronie zdrowia. Cóż, jeśli sumienie pozwala być
                        przyzwoitym wybiórczo...

                        Ale najbardziej niezrozumiałym dla mnie postem jest ten o
                        przeczołganiu profesora i Twoim rzekomym wpływie na profesorstwo. Na
                        kim chcesz zrobić wrażenie? Na andnow?
                        Nie wiesz jakie lekarze mają zdanie o repach (nawet takich
                        z "górnej" półki)? Twój wpływ kończy się wraz z możliwością
                        załatwiania wyjazdów i innych dobrodziejstw (gwarancji od utraty
                        pracy niema). Natomiast ten sam ordynator/profesor kilka raz
                        zastanowi czy gnębić kolegę, bo tak mu kazał rep. Ponieważ repy
                        przychodzą i odchodzą, a kolega w życiu nieraz się przyda.

                        Nie chciałbym żebyś odebrał mój post jako napaść osobistą (chociaż
                        przyznaje, że tak wygląda). Jednak zauważyłem w Twoich
                        wypowiedziach, parafrazując klasyka, dość "nie spójne niespójności"
                        i chciałem Ci o nich napisać.
                        • swan_ganz Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 04.01.08, 02:35
                          > A co Ci mówi poczucie przyzwoitości w sytuacjach, które opisałeś
                          > powyżej?

                          uważasz, że jest coś nieprzyzwoitego w kontakatch z lekarzami?
                          Pewny nie jestem ale nie wydaje mi się by to mogłabyć prawda :-)
                          W każdym razie ja dyskomfortu w takiej sytuacji nie odczuwam bo
                          gdyby tak było to bym nie dopuszczał do sytuacji w których
                          zwyczajnie czuję się źle bo przecież sam sobie przykrości robić nie
                          będę, tak?
                          Może nie zrozumiałeś mnie Jedny Procencie gdy pisałem o patologiach
                          wyjątkowo żywych wewnątrz waszej grupy zawodowej ale to są patologie
                          WAS dotczace... W kontaktach ze światem zewnętrznym natomiast wielu
                          z was jest całkiem przyjemymi i sympatycznymi osobnikami :-)
                          Czasami na tyle są to miłe znajomości, że są one kontynuowane w
                          życiu prywatnym.

                          > Przyzwoity, ale bez wyrzutów sumienia z racji wykonywanej pracy.
                          > To znaczy w cudzej sprawie można być przyzwoitym, a we własnej już
                          > nie?

                          i znowu to samo....
                          Co jest nieuczciwego w promowaniu jakiejś firmy, że powinienem się z
                          tego powodu wstydzić? Produkty które promuję są pochodzenia
                          legalnego ( nie kradniemy ich), mają opłacone wszystkie podatki,
                          posiadają wszelkie cerftyfikaty dopuszczające do użycia oraz swoje
                          uzasadnienie medyczne w postaci badań, opinii etc. więc doprawdy nie
                          rozumiem z jakiego powodu miałby mnie wstyd ogarnąć...
                          Pytania dodatkowe;
                          - Czy tylko ja powinienem mieć te wyrzuty sumienia z powodu
                          wykonywanej pracy czy moja córka też ma się czuć pohańbiona?
                          - Wszyscy repi tak się czuć powinni czy tylko mnie ma ten wstyd ma
                          dotyczyć?

                          > Ale sam chętnie wykorzystujesz w swojej pracy skutki pozostawienia
                          > komuny w ochronie zdrowia. Cóż, jeśli sumienie pozwala być
                          > przyzwoitym wybiórczo...

                          Nie. To wy macie komunę w robocie natomiast ja mam wolny rynek.
                          Nie utożsamiaj firm medycznych czy farmaceutycznych ze szpitalami bo
                          mimo, że jest to nasze miejsce pracy to nie jesteśmy pracownikami
                          tegoż szpitala... Choć nie zaprzeczę gdy powiesz że czasami masz
                          wrażenie jakbyśmy jednak tym pracownikami byli... Szczególnie wtedy
                          gdy odwalamy za was waszą robotę :-)
                          Na wysokim poziomie ogólnikowości piszesz bo ponownie nie rozumiem o
                          czym myślisz, że wykorzystuję skutki pozostawienia systemu w
                          kajdanach socjalizmu... Co takiego robię, że czujesz się przeze mnie
                          (jako repa) wykorzystywany?
                          Natomiast gdybyśmy odwrócili to poczucie wykorzystywania to mnie
                          było by zdecydowanie łatwiej podać powody i przykłady takiego
                          wykorzystywania firm które mogłyby takie odczucia usprawiedliwiać.
                          Nie żebym się skarżył; gdybym się czuł z tym źle to bym na to nie
                          pozwolił ale skoro zarówno Ty (jako lekarz) i ja (jako rep) mamy
                          identyczne bycia wykorzystywanym przez drugą stronę to coś tu jest
                          nie w porządku. Myślę, że może zrobi się jasność jak wymienimy się
                          przykładami. Proponuję byś Ty jako pierwszy otworzył książkę
                          zażaleń

                          > Ale najbardziej niezrozumiałym dla mnie postem jest ten o
                          > przeczołganiu profesora i Twoim rzekomym wpływie na profesorstwo.
                          1. Nikogo nie przeczołgałem tylko zachowałem asertywną postawę ale
                          zrozumię sytuację, że jak Tobie ktoś będzie "robił koło pióra" to Ty
                          udasz, że nic się nie dzieje i że wszystko jest w absolutnym
                          porządku.
                          Ja mam świadomość, że takie stanowcze reakcja sprzedawcy wobec
                          kupującego nie są dobrym pomysłem ale ja inaczej zarówno nie
                          potrafię postępować jak i zwyczajnie nie chcę. Poza tym moją reakcję
                          trochę usprawiedliwia fakt, że nie mam ambicji zrobienia każdego z
                          was moim klientem... Jakoś mi na tym niezależy :-)

                          Natomiast wpływu na "profesorstwo" nie mam żadnego co nie znaczy, że
                          nie mogę ich o coś poprosić gdy mam taką potrzebę. I jak mam taką
                          potrzebę to z tej możliwości korzystam. Czy zawsze te moje prośby są
                          spełniane? Nie, nie zawsze ale też rzadko nie są spełnione. Być może
                          dlatego, że moje prośby nie są zbyt obciążające "profesorstwo"...

                          > Nie wiesz jakie lekarze mają zdanie o repach (nawet takich
                          > z "górnej" półki)? Twój wpływ kończy się wraz z możliwością
                          > załatwiania wyjazdów i innych dobrodziejstw (gwarancji od utraty
                          > pracy niema).

                          Moi lekarze raczej mają dobrą o mnie opinię co ostatnio nawet
                          potwierdziła mi nowa konkurencja która zawita do Polski w przyszłym
                          miesiącu.
                          Nie wiem jacy repi Tobą się zajmują ale mogę z dużą dozą
                          prawdopodobieństwa granuiczącego wręcz z pewnością, że jak ja bym
                          się Tobą zajmował to też byś mnie polubił. Kto wie - być może nawet
                          kiedyś zaprosiłbyś mnie do siebie na imieniny tak jak czyni to paru
                          Twoich kolegów...
                          W każdym razie ja nie odczuwam jakiejś niechęci płynacej z waszej
                          strony... No, może czasem łapię kogoś na "złym" spojrzeniu ale takie
                          spojrzenia nie są spojrzeniami ludzi z którymi się kontaktuję tylk
                          raczej tych mijanych po drodze... Nie wiem też czy te niedobre
                          emocje prowokuje mój zawód czy też moja postać czy też może i jedno
                          i drugie równocześnie bo nigdy nie dociekam przyczyn złego humoru u
                          nieznajomy mi bliżej ludzi. Bo też i dlaczego miałoby mnie obchodzić
                          dlaczego jakiś lekarz śle mi wzrokiem gromy?
                          Przy okazji; coś się uczepił tak tych "repowskich" wpływów? Któryś z
                          nas wlazł Ci na odcisk?

                          > Natomiast ten sam ordynator/profesor kilka raz
                          > zastanowi czy gnębić kolegę, bo tak mu kazał rep. Ponieważ repy
                          > przychodzą i odchodzą, a kolega w życiu nieraz się przyda.

                          Ty tak na poważnie? Przecież to był żart z mojej strony. Na cholerę
                          mi urwane jajka jakiegoś waszego kolegi, co?
                          Poza tym repi nie mogą kazać zrobić czegoś profesorowi - mogą go
                          tylko o coś poprosić. W drugą stronę też to tak działa; my rozumiesz
                          spełniamy tylko nasze wzajemn prośby a nie rozkazy. Zresztą ludzie
                          kulturalni tak już mają na całym świecie i niezależnie od
                          podległości służbowych raczej składają sobie prośby niż rozkazują.
                          Tak jest po prostu sympatyczniej.

                          > Jednak zauważyłem w Twoich wypowiedziach, parafrazując klasyka,
                          > dość "nie spójne niespójności" i chciałem Ci o nich napisać.

                          bez obaw Jedny Procencie. Nie tak łatwo mnie urazić... Jestem
                          swiadomy, że jak na tym forum napisze się coś w "niskiej tonacji" o
                          przedstawicielach waszej profesji to połowa tutejszych aktywistó
                          skoczy takiemu do gardła :-)
                          Zastanawia mnie natomiast ta "niespójność" w moich wypowiedziach..
                          Na czym ona polega ?

                          • 1.procent.spoleczenstwa Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 05.01.08, 01:39
                            > uważasz, że jest coś nieprzyzwoitego w kontakatch z lekarzami?

                            Proszę, nie udawaj, że nie rozumiesz, że chodziło mi nie o kontakty
                            z lekarzami, a o przekupywanie.


                            > Może nie zrozumiałeś mnie Jedny Procencie gdy pisałem o
                            patologiach
                            > wyjątkowo żywych wewnątrz waszej grupy zawodowej ale to są
                            patologie
                            > WAS dotczace...


                            I chętnie w jednej z nich uczestniczysz.

                            > i znowu to samo....
                            > Co jest nieuczciwego w promowaniu jakiejś firmy, że powinienem się
                            z
                            > tego powodu wstydzić? Produkty które promuję są pochodzenia
                            > legalnego ( nie kradniemy ich), mają opłacone wszystkie podatki,
                            > posiadają wszelkie cerftyfikaty dopuszczające do użycia oraz swoje
                            > uzasadnienie medyczne w postaci badań, opinii etc. więc doprawdy
                            nie
                            > rozumiem z jakiego powodu miałby mnie wstyd ogarnąć...

                            Jesteś zbyt inteligentny, żeby udawać, że nie zrozumiałeś mojej
                            wypowiedzi. Jeżeli nie, to chętnie jeszcze raz powtórze: promując
                            produkt (legalny i takie tam ble-ble-ble) przekupujesz lekarzy,
                            załatwiając im wyjazd gdzieśtam. A to jest nieuczciwe.


                            > Ty tak na poważnie? Przecież to był żart z mojej strony.

                            Od teraz wiem jak żartujesz.


                            > Pytania dodatkowe;
                            > - Czy tylko ja powinienem mieć te wyrzuty sumienia z powodu
                            > wykonywanej pracy czy moja córka też ma się czuć pohańbiona?
                            > - Wszyscy repi tak się czuć powinni czy tylko mnie ma ten wstyd ma
                            > dotyczyć?

                            Poznałem się już na Twoich żartach. Dlatego potraktuję te pytania
                            jako żart, chociaż tego o córce nie zrozumiałem (to chyba po całym
                            dniu pracy).


                            > Nie. To wy macie komunę w robocie natomiast ja mam wolny rynek.

                            Też mi odkrycie.


                            > Nie utożsamiaj firm medycznych czy farmaceutycznych ze szpitalami
                            bo
                            > mimo, że jest to nasze miejsce pracy to nie jesteśmy pracownikami
                            > tegoż szpitala...

                            Serio? A ja się zastanawiałem czemu rep zarabia więcej? Okazuje się,
                            że nie jest pracownikiem szpitala i do tego pracuje w wolnorynkowej
                            firmie.


                            > Szczególnie wtedy
                            > gdy odwalamy za was waszą robotę :-)

                            Ilu pacjentów za mnie przyjąłeś? Wystaw rachunek i podaj nr konta.
                            Zapłacę.


                            > Na wysokim poziomie ogólnikowości piszesz bo ponownie nie rozumiem
                            o
                            > czym myślisz, że wykorzystuję skutki pozostawienia systemu w
                            > kajdanach socjalizmu...

                            Od tego trzeba było zacząć, a nie pisać dyrdymały. Zgadzam się, nie
                            napisałem o co mi chodziło z tym socjalizmem, co ponizej czynię.
                            Mam na myśli wykorzystywanie przez firmy farmaceutyczne obecnego
                            (pozostałego z czasów komuny) systemu opłacania pracy lekarzy.
                            Jeżeli lekarz chce lub musi się doszkolić, zaprezentować własne
                            badanie, to potrzebuje kasę na taki wyjazd i z własnej kieszeni
                            raczej tego nie pokryje albo będzie wyjeżdżał bardzo rzadko.
                            Wykorzystujecie tę sytuację (rodem z PRLu) w marketingu.


                            >Co takiego robię, że czujesz się przeze mnie
                            > (jako repa) wykorzystywany?

                            j.w. Nie czuję się wykorzystywany, wykorzystujecie system.


                            > Natomiast gdybyśmy odwrócili to poczucie wykorzystywania to mnie
                            > było by zdecydowanie łatwiej podać powody i przykłady takiego
                            > wykorzystywania firm które mogłyby takie odczucia usprawiedliwiać.

                            Niema czego odwracać, bo jak napisałem nie czuję się wykorzystywany.
                            Natomiast zgodzę się, że lekarze (zwłaszcza ci bez skrupułów) tez
                            ten system w relacji z firmami wykorzystują.


                            >Myślę, że może zrobi się jasność jak wymienimy się
                            > przykładami. Proponuję byś Ty jako pierwszy otworzył książkę
                            > zażaleń

                            Nie mam na to ochoty, chociażby z tego powodu, że od ponad 2 lat
                            moja współpraca z firmami ogranicza się do przejrzenia ulotek,
                            przystawienia pieczątki na "liście obecności" i ew. otrzymania
                            zaproszenia na szkolenie, sponsorowanego przez firmę, jednakże
                            podróż, zakwaterowanie i jedzenie funduję sobie sam.
                            Ale swoje żale możesz wypisać, zasada proporcjonalności nie
                            obowiązuje.


                            > Natomiast wpływu na "profesorstwo" nie mam żadnego

                            Ale takie wrażenie chciałeś na nas zrobić.


                            > Nie wiem jacy repi Tobą się zajmują ale mogę z dużą dozą
                            > prawdopodobieństwa granuiczącego wręcz z pewnością, że jak ja bym
                            > się Tobą zajmował to też byś mnie polubił. Kto wie - być może
                            nawet
                            > kiedyś zaprosiłbyś mnie do siebie na imieniny tak jak czyni to
                            paru
                            > Twoich kolegów...

                            Bez urazy, ale gdybyś był nawet Miss IV RP czy tam innego
                            Wszechświata, to nie polubiłbym, a tym bardziej nie zaprosił.


                            > Przy okazji; coś się uczepił tak tych "repowskich" wpływów? Któryś
                            >z nas wlazł Ci na odcisk?

                            Jestem lekarzem rodzinnym i charytatywnie na 1/4 etatu w szpitalu,
                            dlatego repowskie wpływy mam głęboko gdzieś. I na odcisk nikt nie
                            wszedł, bo jak już wiesz tak blisko nikogo nie dopuszczam.


                            > bez obaw Jedny Procencie. Nie tak łatwo mnie urazić...

                            Bardzo się ucieszyłem, bo nie było (i nie jest) moją intencją
                            obrażanie Ciebie, tylko wskazanie podwójnego systemu wartości, który
                            moim zdaniem wyznajesz.


                            > Zastanawia mnie natomiast ta "niespójność" w moich wypowiedziach..
                            > Na czym ona polega ?

                            Jeśli Twoje uczucie przyzwoitości śpi słodkim snem, kiedy
                            przekupujesz lekarzy, to nie wypada, IMHO, publicznie go budzić w
                            innej sprawie, którą jak przyznałeś znasz dość pobieżnie. Nie żebym
                            Ci zabronił z tego powodu być przyzwoitym przez całe życie, ale te
                            sprawy łączy zachowanie tej samej grupy zawodowej.
                            • swan_ganz Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 06.01.08, 03:51
                              > Proszę, nie udawaj, że nie rozumiesz, że chodziło mi nie o
                              > kontakty z lekarzami, a o przekupywanie.

                              rolą repa jest przekonanie lekarza do swojej propozycji a nie
                              przkupywanie go. Już abstrahując od konsekwencji karnych jakie
                              niesie za sobą taka próba (a szczególnie dotyczy to firm
                              amerykańskich) to jest jeszcze coś takiego jak etyka działania. My
                              ją traktujemy poważnie...
                              Jeśli jednak rzeczywiście wobec Ciebie są podejmowane takie próby
                              (szczególnie gdy spróbuje zrobić to pracownik amerykańskiej
                              korporacji) to podaję Ci na tacy sposób na zdobycie dużej kasy;
                              nagraj takiego skurczybyka i następnie kopię tego nagrania wyślij do
                              jego centrali.... Jestem pewnie, że najdalej w ciągu kilku godzin od
                              wysłania im takiego zapisu będziesz mniał od nich gości, którzy na
                              kolanach będą Cię przekonywać, że to tylko incydent czy indywidualny
                              wyskok ich pracownika i że dobrze byłoby nie nagłaśniać tego
                              zdarzenia. A milczenie jak rozumiesz ma swoją cenę. W przypadku firm
                              z USA szczególnie wysoką bo tamtejsze kodeksy karzą korupcję niemal
                              jak zbrodnię a zasądzone za tą zbrodnię kwoty są większe niż budżety
                              polskich najbogatszych województw...Tak więc gra jest warta świeczki.

                              > I chętnie w jednej z nich uczestniczysz.

                              nie uczestniczę w żadnej patologii; sprzedaję sprzęt medyczny a to
                              nie jest patologią bo nie uważam swoich kontaktów z waszymi szefami
                              za patologiczne. Z pozycji sprzedawcy nie mam żadnego wpływu na
                              kształt polskiego systemu opieki zdrowotnej. Wy natomiast macie i to
                              wy musicie ten system zmienić. Choć by powodując strajkami jego
                              upadek....

                              > promując produkt (legalny i takie tam ble-ble-ble) przekupujesz
                              > lekarzy, załatwiając im wyjazd gdzieśtam. A to jest nieuczciwe.


                              współpraca naukowa (a tym są właśnie sponsorowane wyjazdy) w mojej
                              opinii nie ma charakteru korupcjogennego ani nie jest żadną pochodną
                              od korupcji... Uważasz amerykańskich lekarzy za skorumpowanych? Albo
                              angielksich, niemieckich czy jakichkolwiek innych z jakiegokolwiek
                              innego kraju? A przecież oni wszyscy korzystają z takich wyjazdów
                              włącznie z czołowymi amerykańskimi kardiochirurgami których dochód
                              często przekracza 2mln USD rocznie... Stać więc ich by sobie
                              pojechać dokąd tylko zechcą a mimo to dają się korumpować repom mimo
                              olbrzymiego zagrożenia odpowiedzialnością karną?

                              > Poznałem się już na Twoich żartach. Dlatego potraktuję te pytania
                              > jako żart, chociaż tego o córce nie zrozumiałem (to chyba po całym
                              > dniu pracy).

                              Po prostu próbowałem w ten sposób zmierzyć głębokość problemu. Bo
                              to, że on jest to już od was wiem ale nie wiedziałem na ile on jest
                              poważny. Są takie zbrodnie które obciążają nie tylko samego sprawcę
                              ale i jego najbliższych np. do trzeciego pokolenia...
                              Pytałem więc bo trochę przestarszyłem się o przyszłość swoich
                              wnuków, których co prawda jeszcze nie mam ale za jakieś dwadzieścia
                              lat mam nadzieję mieć...
                              No więc jak; tym repowaniem córkę też obciążam? :-)

                              > Serio? A ja się zastanawiałem czemu rep zarabia więcej? Okazuje
                              > się, że nie jest pracownikiem szpitala i do tego pracuje w
                              > wolnorynkowej firmie.

                              wiesz, że ja też się kiedyś nad tym zastanawiałem? I jak
                              zaproponowałem moim kolegom, że będą mniej zarabiać od klientów
                              których odwiedzają to skomentowali tą moją propozycję słowami
                              których Ci tu nie powtórzę. Przestałęm wtedy o tym myśleć...
                              Może wy też powinniście swoim szefom wysokość swoich
                              pensji "właściwie" skomentować... ?

                              > Ilu pacjentów za mnie przyjąłeś? Wystaw rachunek i podaj nr konta.
                              > Zapłacę.

                              ani jednego. Ale w ostatnim czasie podłączyłem za Ciebie (np. w
                              grudniu ub.) coś około dwudziestu pacjentów do hemofiltracji..
                              Wiesz, że nawet nie podziękowali (już nie wspominając o zapłącie)?
                              Może dlatego, że nieprzytomni byli?

                              > Jeżeli lekarz chce lub musi się doszkolić, zaprezentować własne
                              > badanie, to potrzebuje kasę na taki wyjazd i z własnej kieszeni
                              > raczej tego nie pokryje albo będzie wyjeżdżał bardzo rzadko.
                              > Wykorzystujecie tę sytuację (rodem z PRLu) w marketingu.

                              no to w Ameryce socjalizmu w ogóle nie mieli ale za to dorobili się
                              go w swoim systemie zdrowia bo też korzystają z takich możliwości..

                              > moja współpraca z firmami ogranicza się do przejrzenia ulotek,
                              > przystawienia pieczątki na "liście obecności" i ew. otrzymania
                              > zaproszenia na szkolenie, sponsorowanego przez firmę, jednakże
                              > podróż, zakwaterowanie i jedzenie funduję sobie sam.

                              z reguły opłata zjazdowa zawiera również i posiłki i szczerze mówiąc
                              nawet nie wiem czy dałoby się z nich jakoś zrezygnować by Ciebie
                              zadowolić... Ale faktem jest, że masz troszkę racji; podróży i
                              hoteli opłata rejestracyjna raczej nie zawiera.... No to mamy
                              pierwszy element korupcyjny w mojej działalności :-)
                              Cholera - niechcę nikogo korumpować; od dziś latacie na sympozja
                              opłacone przez firmę za swoje... :-)

                              > Bez urazy, ale gdybyś był nawet Miss IV RP czy tam innego
                              > Wszechświata, to nie polubiłbym, a tym bardziej nie zaprosił.

                              a coś Ty taki zamknięty w sobie, co?

                              > Jeśli Twoje uczucie przyzwoitości śpi słodkim snem, kiedy
                              > przekupujesz lekarzy, to nie wypada, IMHO, publicznie go budzić w
                              > innej sprawie, którą jak przyznałeś znasz dość pobieżnie. Nie
                              > żebym Ci zabronił z tego powodu być przyzwoitym przez całe życie,
                              > ale te sprawy łączy zachowanie tej samej grupy zawodowej.

                              jak widzisz po godzinie tego postu; nic u mnie nie śpi. Sumienie też
                              nie. Jak ustaliliśmy ciut wyżej jedyny element, który mógłby
                              wzbudzić jakieś wątpliwości to te nieszczęsne bilety na podróż.
                              Zupełnie serio; zastanowię się nad tym nieco głębiej i zobaczymy co
                              się da z tym zrobić...
                              W każdym razie; czy Ty mi sugerujesz, że skoro odnoszę korzyści ze
                              współpracy z wami to powinienem albo stać się w pełni lojalną
                              częścią tego systemu a jeśli tego nie chcę to powinienem milczeć?
                              • 1.procent.spoleczenstwa Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 06.01.08, 15:08
                                Wiem, że w sztuce manipulacji repowi trudno znaleźć konkurencję, ale
                                nie ze mną takie numery.
                                1. Posługujesz się przykładem USA. Albo to co powiedziano Ci w
                                centrali przyjmujesz za czystą monetę, albo świadomie wprowadzasz
                                nas w błąd. Ponieważ moja wiedza co do współpracy lekarzy w Stanach
                                z firmami jest inna, ale bardzo powierzchowna, to prosiłbym, żeby
                                ktoś bardziej obeznany się wypowiedział. W ciągi kilku dni dowiem
                                się z wiarygodnego źródła jak to się tam odbywa i przedstawię na
                                forum.
                                2. Próbujesz wmówić, że jeżeli obarczam Cię jakąś odpowiedzialnością
                                to również rozciągam ją na Twoją rodzinę. W której z moich
                                wypowiedzi to odczytałeś? Nie zniżaj się do poziomu szlachcica, bo
                                będę z Tobą dyskutował inaczej.


                                > ani jednego. Ale w ostatnim czasie podłączyłem za Ciebie (np. w
                                > grudniu ub.) coś około dwudziestu pacjentów do hemofiltracji..

                                To znaczy, że jesteś lekarzem albo pielęgniarzem (jeśli dosłownie
                                potraktować "podłączyłem").


                                > z reguły opłata zjazdowa zawiera również i posiłki

                                Pisałem o szkoleniach, nie zjazdach. Właśnie na ostatnim byłem ponad
                                2 lata temu, kiedy mi się odechciało z repami współpracować. Gdyby
                                bardzo mi zależało na jasimś zjeździe, to również opłatę zjazdową
                                zapłacę z własnej kieszeni. Ale na razie na to się nie zanosi.


                                > a coś Ty taki zamknięty w sobie, co?

                                No to większość społeczeństwa polskiego jest zamknięta w sobie, bo
                                Ciebie nie zaprasza, co?

                                Natomiast, jeżeli chodzi o Twoją moralność, którą chcesz nam tutaj
                                zaprezentować, to na ten temat już pisałem + wypowiedzi innych osób
                                (dwulicowość, mentalność Kalego i inne synonimy).
                      • loraphenus Swanie kochany...trochę dystansu 04.01.08, 17:29
                        Kochany Swanganzie (także familiarność)

                        dobrze wiesz że system w PL nie wymaga od szefów klinik czy katedr jakiejkolwiek
                        aktywności. Mogą robić sobie Research lub tyranizować swój folwark. Nikt ich nie
                        rozliczy. Zasadniczo nieusuwalni.

                        Znam różnych młodych ludzi. Nie znam wszystkich więc uogólnianie było by
                        sloganem. Zapewniam jednak że młodzi wolą obserwować i kombinować "jak robić
                        żeby się nie narobić" i wyciągają wnioski. Tajemnicą poliszynela jest fakt nawet
                        zapładniania się wzajemnego by w owy poczet kasty bogów zostać przyjętym.

                        Jak to powiedziała jedna koleżanka lekarka.

                        Albo zostajesz zięciem kogoś wyżej urodzonego i otwierają drzwi albo nosisz
                        teczuszkę i drzwi otwierają później.

                        Cwaniactwo polskie powinno być Panu znane.

                        Ja w swej półrocznej karierze Repa zwykłych statyn nie wytrzymałem sugestii o
                        zmniejszaniu współczynnika tarcia -wie, Pan, jak Pan posmaruje to...

                        Sprzedać się raz - to już umrze się ladacznica...Dlatego odpuściłem.

                        Kontekstu z długiem nie pamiętam - kłocił się Pan z dwimmerlingiem wtedy o coś...

                        Druga rzecz -to Pan jako Rep potrzebuje łaski oligarchy by kupił Pańskie
                        zastawki, cewniki, protezy.

                        I czepiam się Pana moralności. Zaraz mi Pan pojedzie że Rep mentalność
                        kontroluje ale...

                        Uwaga, atakuję. Ja, nieopierzony lekarz, rep przez pół roku statyn.

                        Pisze Pan że brzydzi się Pan tymi kacykami z lobby profesorsko-ordynatorskiego.

                        Jednocześnie - nie bądźmy dziećmi - płacą Panu za sprzedawanie tym kacykom
                        tyranom produktów.

                        Na forum brzydzi się Pan naleciałościami epoki poprzedniej, natomiast jestem
                        przekonany że w momencie podpisania umowy - owo obrzydzenie przechodzi....

                        Czytał Pan Rok 1984 G.Orwella ? Jest tam wyjaśnione pojęcie tzw. "dwójmyślenia"

                        Dlaczego Pan wybiela pewne fakty. Bądźmy szczerzy. Nie w kontekście tajemnicy
                        handlowej i ujawniania rzeczy których z przyczyn obiektywnych ujawnić Pan nie
                        może -ale bądźmy szczerzy moralnie.

                        Ja zrezygnowałem z bycia repem jak poznałem zasady działania tej działalności.
                        Są one bliskie niestety postrzeganiu świata przez szlachcica (żeby nie było
                        -czasem i on ma racje).

                        Nie chciałem się raz sprzedać - by na zawsze zostać ladacznicą.

                        • loraphenus Proszę mi wyjasnić Panie Swan 04.01.08, 22:04
                          ten dualizm moralny kiedyś, to dwójmyślenie.

                          Bo dla mnie osobiście te rzeczy są nie do pogodzenia. Kiedy w innym poście
                          napisał Pan o wrodzonym altruizmie człowieka - to jest to wprost oksymoron...w
                          ustach REP'a

                          Jak Pan będzie miał czas to..czekam na wyjaśnienie...

                          Niech Pan nie będzie mrówką wrzuconą na szyny w starciu z pociągiem nadchodzącym
                          w pedzie...

                          • loraphenus specjalnie po przemyśleniach 04.01.08, 22:58
                            wpisuje.

                            Panie Swan.

                            Widzi Pan, tak sobie myślałem czy Pan kiedykolwiek zastanawiał sie nad tym kogo
                            Pan "oszukuje"

                            Czy czasem nie samego siebie ?

                            Będąc REPem handlującym statynami zobaczyłem realia tego biznesu. Szef oczekiwał
                            ode mnie sprzedaży a klient - decydent nota bene w klinice - oczekiwał gratyfikacji.

                            Nie chciałem "sprzedać się systemowi" Nie wiem czy kiedykolwiek był Pan w
                            sytuacji kiedy ktoś oczekiwał od Pana gratyfikacji. Ja byłem raz i poczułem się
                            jak dziw-k-a

                            Czy Pan nie oszukuje siebie w ten sposób że jak nawet Pana zapraszają na
                            imieniny - to tak naprawdę jest to "deal", dulszczyzna ? Czy zależy im na Panu
                            jako człowieku - czy tylko na tym co Pan jako człowiek może im zaoferować ?
                            Jakaś konferencje etc. ?

                            To Pan potrzebuje raczej ich -żeby sprzedać swój produkt a nie oni Pana. Czy Pan
                            o tym zapomina kiedy pisze Pan o obrzydzeniu znanymi nam realiami? Toż to trochę
                            śmierdzi bardziej niż Wespazjańskie szalety.

                            Chodzi mi o to że zastanawiam sięjak Pan to moralnie godzi -z jednej strony
                            obrzydzenie tym skansenem, z drugiej - jestem przekonany że przy podpisaniu
                            umowy lampka wina z niejednym wypita - który budzi Pańskie obrzydzenie.

                            Tego nie rozumiem, zwłaszcza w kontekście Pańskich wypowiedzi.

                            Ja nie chciałem wchodzić w to bagno. Mimo pieniędzy które w nim były.

                            Niech Pan nie myśli że Pana oceniam - uważam że te pieniądze - które Pan zdobywa
                            - są w rzeczywistości zdobyte o wiele większym kosztem niż się Panu zdaje. W
                            żaden sposób Panu nie zazdroszczę - to są bardzo ciężko zapracowane pieniądze i
                            są moim zdaniem - po analizie Pańskich wpisów na forum - okupione dużymi
                            rozterkami i dylematami. Czy nigdy nie myśłał Pan że jest Pan składową systemu,
                            pewnej komórki, która wykorzystując pewną niszę - też jest wykorzystywana?

                            Czy Pan nie płaci ceny za sukces? Znam to jako REP...co prawda amator półroczny.

                            Niech Pan nie zapomina że oprócz funduszy ubezpieczeniowych i inwestycyjnych
                            trzeba córce poczynić inne inwestycje...Nie będę Pana uczył - Pan wie, jestem o
                            tym przekonany...

                            Uważam że ma Pan bardzo ciężką pracę, ja nie podołałem jej - choć 1% skali
                            Pańskich obrotów nie osiągałem (wg wpisu z forum.).

                            Video meliora proboque, deteriora sequor!

                            oraz

                            Pokój ludziom dobrej woli, Panie Swan!
                            • andnow2 Loraphenus, a może tak zostałbyś kapelanem? 05.01.08, 00:04
                              loraphenus napisał:

                              > Pokój ludziom dobrej woli, Panie Swan!



                              Przepraszam obu Panów, że wcinam się tak trochę z boku do tej
                              intymnej dyskusji, ale może jest to jakiś pomysł, skoro REPem być
                              tak ciężko, a i lekarzem też trudno, to może taka w sam raz
                              kompromisowa "3 koncepcja" - wspólny kapelan REPów i medyków.
                        • swan_ganz Szanowny Panie Loraphenus 06.01.08, 00:56
                          Przyznam się, że mam pewien kłopot dotyczący sposobu rozwiania
                          pojawiających się tu Pańskich (ale nie tylko Pańskich) sugestii w
                          myśl których; rep = korupcja....
                          Nie ukrywam, że te wasze sugestie mnie nieco zaskoczyły tym
                          bardziej, że zdaniem społeczeństwa to właśnie wasza grupa zawodowa
                          jest najbardziej skorumpowaną w tym kraju. Czyli chciałbym napisać;
                          przyganiał kocioł garnkowi ale tak nie napiszę bo ja WIEM, że
                          zarówno te repowskie ła[pówki jak i te wasze koperty to są obiegowe
                          mity którymi plebejusze próbują tłumaczyć własną nieudolność....

                          Nie twierdzę oczywiście, że takie zjawiska w polskim systemie
                          zdrowia w ogóle nie mają miejsca, twierdzę natomiast, że są one
                          wyolbrzymiane....
                          Gdyby było inaczej Kochany Panie Lorephenusie (na długo mi tej
                          etykiety nie starczyło, nie?) no więc gdyby było inaczej to ja tego
                          emaila pisałbym z aresztu wydobywczego o ile nie byłbym już po
                          wyroku :-)
                          Na dowód niech posłuży zdarzenie, które wszyscy znamy....
                          W szpitalu MSWiA u sławnego już dr Garlickiego ciut ponad rok temu
                          firmy medyczne prowadziły dość intensywny lobbing z powodu jego
                          planów modernizacji swojego oddziału POP. Taka modernizacja oznacza
                          wielomilionowe kontrakty jest więc o co zabiegać....
                          Jak powszechnie wiadomo dranie z abecadłem na plecach podstępnie
                          umieścili w jego gabinecie ukrytą kamerę rejestrującą kolejne ruch i
                          poczynania doktora. Z ujawnionego publicznie filmu i informacji
                          wynika, że ta kamera została tam zainstalowana pod koniec
                          listopada '06 i pozostawała tam aktywna do dnia aresztowania.
                          Czyli jakby na to nie patrzeć panowie z CBA mają kompletne nagrania
                          spotkań doktora z przedstawicielami firm medycznych (w tym i kilka
                          takich spotkań ze mną). Czy potrafi Pan sobie wyobrazić lepszą
                          okazję do korupcji niż taka wielomilionowa modernizacja oddziału?
                          Czy ma Pan wątpliwości, że gdyby prawdziwe były Pańskie twierdzenia
                          dotyczące powszechnej repowskiej korupcji to bylibyście już po
                          publicznych seansach pokazujących techniki korupcyjne repów?
                          Ja nie słyszałem by zamknięto jakiegoś repa obsługującego dr
                          Garlickiego, ja nie słyszałem by postawiono mu zarzuty korupcyjne
                          dotyczące przyjmowania korzyści od repów.... A starano się takie
                          zarzuty mu postawić na dowód czego niech posłuży jakiś zaaresztowany
                          zegarek-reklamówka, którą doktor dostał od jakiejś firmy medycznej
                          na jakimś sympozjum. I skoro próbowano z tego idiotycznego zegarka
                          zrobić aferę korupcyjną to czy można przypuszczać, że gdyby byli w
                          posiadaniu jakiegoś nagrania z korupcyjnymi propozycjami to by to
                          zachowali dla siebie? I to w sytuacji gdy ich idolowi Ziobrze
                          zapaliło się koło tyłka z powodu aresztowania dr Garlickiego?
                          Mnie się nie wydaje to prawdopodobne - myślę, że gdyby cokolwiek
                          mieli to by to wykorzystali byleby tylko zatrzymać doktora za murami
                          aresztu przynajmniej do wyborów...

                          Tak więc sam Pan może się domyślać, że skoro w czasie takiej okazji
                          do skorumpowania lekarza do korupcji jednak nie doszło to może z
                          tymi korupcyjnymi praktykami repów to nie jest taki standard
                          jakbyście chcieli to widzieć?

                          Pewnie bywają takie sytuacje o których Pan pisze... Sam tego Kochany
                          doświadczyłeś ale są to bardzeij praktyki repów pigułkowych niż tych
                          od sprzętu... Pewnie mi Pan nie uwierzy ale ja naprawdę NIE
                          SPOTKAŁEM się z propozycją - jak Pan to mówi - zmniejszania
                          współczynnika tarcia...

                          > Na forum brzydzi się Pan naleciałościami epoki poprzedniej,
                          > natomiast jestem przekonany że w momencie podpisania umowy - owo
                          > obrzydzenie przechodzi....

                          To nie zupelnie tak... Rzeczywiście widzę niepożądane praktyki
                          waszych szefów wobec was ale bądźmy szczerzy; co zwykły rep może
                          zrobić w by ulżyć ciemiężonym? Może się obrazić na tyrana i odmówić
                          mu sprzedaży swoich produktów (jest taki jeden tyran któremu
                          konsekwentnie odmawiam sprzedaży czegokolwiek) ale czy od tego jego
                          obrażania się wam zrobi się lżej? To wy musicie chcieć to zmienić i
                          nikt inny tego za was nie zrobi. Jak to zrozumiecie to już będzie
                          pierwszy krok w dobrą stronę...

                          Poza tym; rzeczywiście zamiast obecnego systemu opieki zdrowotnej
                          wolałby całkowicie wolny - rynkowy.. Dlaczego? Dlatego, że z dnia na
                          dzień zwiększe swoje obroty o kilkaset procent nie podnosząc ich
                          aktualnych cen. Po prostu zużycie będzie większe i wprowadzę do
                          naszego portfolio kilka nowych produktów, któryhc teraz wprowadzać
                          nie ma sensu bo są dla was za drogie....

                          Dlaczego uważam, że zaczniecie odemnie więcej kupować? Bo zaczniecie
                          liczyć się z własnym bezpieczeństwem dlatego, że wreszcie będziecie
                          finansowo odpowiedzialni za ewentualne błędy... Dla własnego więc
                          bezpieczeństwa na wypadek prawniczych konsekwencji ewentualnych
                          powikłań będziecie chcieli używać produktów renomowanych firm i
                          stosować ich sprawdzone procedury a nie uprawiać - tak jak teraz -
                          partyzantkę. Ja wiem, że wy i w tej chwili chcielibyście operować
                          bezpiecznie, z użyciem sprawdzonego sprzętu ale niestety ustawa o
                          zamówieniach publicznych jest tak napisana w taki sposób, który że
                          preferuje firmy garażowe wytwarzające podróbki i ja zwyczajnie nie
                          jestem w stanie wygrywać tych przetargów.
                          U prywatnego właściciela nie będzie przetargów tylko będzie
                          kalkulator, który zawsze mówi prawdę. I ja nie wątpię, że gdy
                          kalkulator zacznie mieć decydujący głos to ja będę beneficjentem
                          tego jego głosu.

                          > Ja zrezygnowałem z bycia repem jak poznałem zasady działania tej
                          > działalności. Są one bliskie niestety postrzeganiu świata przez
                          > szlachcica (żeby nie było czasem i on ma racje).

                          nie wiem co mówi Szlachcic o korupcji wśród repów bo go nie czytam
                          ale jeśli jego opinia jest bliska Pana opinii to trzeba sobie
                          szczerze powiedzieć, że i tym razem, niestety Szlachcic nie ma
                          jednak racji.
                          Tak jak pisałęm wyżej; być może takie nieciekawe zachowania cechują
                          repów od pigułek ale nie sprzętowców... Proszę zwrócić uwagę na
                          firmę J&J.. Przeróżne służby i kontrole przenicowały tą firmę i jej
                          klientów na wylot. I kogo wsadzili w konsekwencji tych kontroli?
                          Repów od pigułek. Ci od sprzętu dalej łażą po szpitalach i
                          utrudniają mi zycie....
                          • loraphenus nie odpowiedział mi Pan na kilka 06.01.08, 14:19
                            pytań...

                            1. Co z dwójmyśleniem?

                            2. Dlaczego stara się Pan za wszelką cenę obrazić na forum extorris'a ,
                            nazywając go docentem i używając pętli słownej ?

                            Ponadto - pytania z innych wątków w dalszym ciągu aktualne.

                            P.S. Oprócz repa byłem takze researcher'em... Ładna nazwa...

                            Znam wartość zasad w biznesie...Niech Pan nie wybiela...Druga rzecz - to co z
                            moralnością ?
                  • extorris Re: taaa.... ze "szczerego serca płynące" :-) 03.01.08, 19:48
                    w calej tej dlugiej wypowiedzi najistotniejsze dla mnie sa te linijki:

                    > Przyznam się, że w przeciwieństwie do znajomości
                    > waszego środowiska, "sprawę Huberta" znam bardzo pobieżnie bo nie
                    > wczytywałęm się w wasze posty na ten temat... Ale i tak tych klika
                    > pobieżnie przeczytanych na ten temat wystarczyło mi by we własnym
                    > sumieniu uznać, że Hubert jest ofiarą błędu w sztuce.

                    ciekawe, ze oceny bledu w sztuce, tak jednoznacznej i nie pozostawiajacej ani
                    milimetra marginesu na watpliwosci podejmuje sie rep, nawet taki co to sie
                    docentom nie klanial, i to przy pomocy narzedzia, ktorze zowie sumieniem,
                    jeszcze do tego wlasnym

                    w tym samym momencie pozwoliles sobie "nie wczytujac sie za bardzo w posty na
                    ten temat", ani tez nie znajac obowiazujacego prawa, obrazic dziewczyne, ktorej
                    nalezy sie ubezpieczenie w NFZ (slusznie, czy nie, ale zgodnie z obowiazujacym
                    prawem), stala sie jednak ofiara niekompetencji urzednikow, ktorzy nie udzielili
                    jej od razu wlasciwej informacji

                    nie ma sensu, abys czytal 400 postow w watku huberta, streszcze ci jednak
                    pokrotce jedna watpliwosc jaka rodzi sie przy tym rzekomym "stwierdzeniu zgonu":
                    otoz z opisu akcji ratunkowej wynika, ze lekarz nie mial prawa zajac sie
                    poszkodowanym, gdy bylo podejrzenie zagrozenia porazeniem pradem
                    ocena funkcji zyciowych i prowadzenie akcji ratunkowej bylo wowczas w wylacznej
                    gestii strazakow
                    gdy dodac do tego ze w takiej sytuacji to strazak jest zwierzchnikiem lekarza,
                    zeznania strazakow mowiace o zaniechaniu akcji ratunkowej na polecenie lekarza
                    staja sie watpliwe
                    w sprawie tej jest jeszcze wiele watpliwosci, sprzecznych zeznan, w tym tez jest
                    watek falszywych zeznan lekarza
                    bardzo ciekawi mnie jakie bedzie rozstrzygniecie sadu
                    czestsze uzywanie rozumu mogloby sklonic cie do konstatacji, ze odpowiedzialnosc
                    za cala sytuacje jest w tym wypadku bardziej zlozona, niz wydawac by sie moglo z
                    lektury tytulow postow

                    minimum rzetelnosci i krytycyzmu przydaloby sie komus posiadajacemu taka wartosc
                    (ksiegowa?) i tyle zaslug w potyczkach z profesorami
            • andnow2 Czy to środowisko ma honor?! 04.01.08, 08:06
              loraphenus napisał:

              > Panu radcy bardziej blisko do busiarza czy "informatyka" więc
              próżne nadzieje że zdoła z hydrą wygrać...



              Czy ranni kierowcy, pozostawieni przez ratowników we wrakach aut bez
              pomocy medycznej przez ponad 70 minut i dostarczeni dopiero po 2
              godzinach do szpitali sąsiadujących z miejscami wypadków nie mają
              żadnych szans wykazania swej krzywdy bez konieczności angażowania
              radców prawnych?!
        • andnow2 Jeśli już, to raczej zainteresowanej, nieprawdaż? 03.01.08, 11:22
          loraphenus napisał:

          > brak reakcji zainteresowanego, nawet tego profesjonalnie
          napisanego "nieprawdasz"


          Ale jupijaje potwierdziła, że otrzymała już potrzebną informację, a
          nawet podzieliła się nią z innymi:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=73861711&a=73916700
          • loraphenus nie. 03.01.08, 11:25
            z racji przyzwoitości powinien pan pomóc zainteresowanej

            ale - wersja przedmówcy iż taki standard nie obowiązuje najwidoczniej aktualna.
    • swan_ganz no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 10:12
      jak by tu zrobić by wydymać resztę społeczeństwa...
      Masz dwadzieścia jeden lat i kompletny brak wstydu; nie tylko, że
      planujesz okraść społeczeństwo ale i publicznie pytasz o skuteczny
      sposób w jaki możesz to zrobić...

      A czy przyszło Tobie i Twoim rodzicom do głowy, że można po prostu
      płacić za ciebie składkę ubezpieczeniową?
      • vacia Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 13:27
        czy za swoje dziecko płacisz składke ubezpieczeniowa Swan?
        • swan_ganz Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 18:02
          > czy za swoje dziecko płacisz składke ubezpieczeniowa Swan?

          oczywiście, że tak. I to w kilka składek w różnych funduszach na
          różne okazje.

          Swan
          ** Tebe wal się wraz z tym swoimi pomysłami **
      • jupijaje Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 17:47
        > jak by tu zrobić by wydymać resztę społeczeństwa...
        > Masz dwadzieścia jeden lat i kompletny brak wstydu; nie tylko, że
        > planujesz okraść społeczeństwo ale i publicznie pytasz o skuteczny
        > sposób w jaki możesz to zrobić...
        >

        moj ojciec placi ciezkie pieniadze, zeby nfz mialo z czego
        finansowac leczenie, wiec nie widze powodu, dla ktorego nie mialabym
        starac sie o ubezpieczenie
        moze w ogole powinnam zrezygnowac ze studiow, zeby inni nie czuli
        sie okradani?
        • swan_ganz Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 18:00
          > moj ojciec placi ciezkie pieniadze, zeby nfz mialo z czego
          > finansowac leczenie
          z tego co zrozumiałęm Twój ojciec pracuje za granicą więc pewnie tam
          płaci wszelkie podatki i ubezpieczenia. Niczego więc nie finansuje
          NFZ-owi co nie oznacza, że nie masz prawa do ubezpieczenia. Tyle, że
          trzeba to zrobić legalnie nawet wtedy gdy ma to nas coś kosztować..
          Twój pierwszy post odczytałem jako chęć typowo
          polskiego "kombinowania" czyli darmowego uzyskania nie należnych
          świadczeń. Teraz - jak już sprawa się wyjaśniła oboje wiem, że Cię
          źle zrozumiałem.....

          Natomiast co do Twojej sugestii płacenia za studia; naprawdę
          mogłabyś za swoją edukację zapłacić? To zrób tak proszę bo ja oprócz
          tego, że jestem zwolennikiem prywatyzacji systemu opieki zdrowotnej
          to bardzo pozytywnie myślę o płatnym sytemie edukacji bo jeśli mam
          być szczery to nie chciałbym płacić za Twoją naukę bo uważam, że
          Twoje wykształcenie to nie jest mój problem. I nie płaciłbym za to
          gdybym żył w kraju, który dałbym mi w tej materii jakiś wybór.
          Niestety - tego wyboru nie mamy i dlatego takie "darmowe usługi"
          działają tak jak działają...
          • loraphenus Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 18:04
            sprzedając produkty wie Pan jaka jest rzeczywistośc. Klient ma wybór

            Płaci za produkt określonej jakości. Czy moralnym jest płacić realne pieniądze
            za produkt który tworzą kolejne grupy towarzystwa adoracji wzajemnej?

            Jaką mamy jakość szkolnictwa wyższego to Pan wie....Pochodna % PKB na nie
            przeznaczana...

            Gdyby polskie uczelnie faktycznie sprzedawały produkt wysokiej wartości można
            było by za niego płacić. Jak jest dziś - to po programie Socrates Erasmus każdy
            może ocenić i mieć wątpliwości.

            Płacę więc wymagam rzekłbym -ale nawet płacąc nie mamy w Pl prawa wymagać.

            Czy moralnym jest więc oczekiwać zapłaty za spuścizny epok poprzednich, wkładane
            nam do głów tylko dlatego że ktoś do emerytury nie dociągnął i ma sztucznie
            stworzony etat ?
            • andnow2 Co do zasady unikam oceny innych, 03.01.08, 18:38
              loraphenus napisał:

              > Czy moralnym jest więc oczekiwać zapłaty za spuścizny epok
              poprzednich, wkładane nam do głów tylko dlatego że ktoś do emerytury
              nie dociągnął i ma sztucznie stworzony etat ?



              ale po tylu inwektywach, jakie wchłonąłem dotychczas na tym forum z
              Pańskiej strony, Drogi Panie Loraphenus, bez żadnej kontrreakcji z
              mojej strony, pozwolę sobie jednak na uwagę, że tę spuściznę epok
              poprzednich wkładaną do Pańskiej głowy widać w Pańskich
              wypowiedziach na tym forum.

              Wierzę, że wybaczy mi Pan tę chwilę szczerości.
              • loraphenus Re: Co do zasady unikam oceny innych, 03.01.08, 18:46
                wybaczam, w końcu te 40 punktów za pochodzenie chłopskie pan dostał na egzaminie
                na prawo, stąd te błędy logiczne, błędy ortograficzne (nie stać na słownik
                ortograficzny?) - no i spamowanie sprawą Huberta każdego wątku.

                nie pytam na jakiej podstawie pan doszedł do wniosku że spuściznę widać w mych
                postach bo nie kupił pan rispoleptu, "nieprawdasz" ?
          • jupijaje Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 03.01.08, 18:32
            > z tego co zrozumiałęm Twój ojciec pracuje za granicą więc pewnie
            tam
            > płaci wszelkie podatki i ubezpieczenia.

            niestety, placi podatek rowniez w polsce (a ja nie mam
            ubezpieczenia, wiec to raczej panstwo okrada mnie, nie ja panstwo)

            > Natomiast co do Twojej sugestii płacenia za studia; naprawdę
            > mogłabyś za swoją edukację zapłacić?

            studiuje na uczelni panstwowej, wiec rodzice juz za nia zaplacili
            • seniorita15 Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 04.01.08, 00:33
              Popieram wypowiedzi extorrisa i loraphenusa.Nie chce mi sie juz tlumaczyc
              dlaczego.W watku Huberta jest zawarte wszystko.Co do wypowiedzi svana to
              swiadczy nie najlepiej o autorze postow .Podwojna moralnosc(mentalnosc
              Kalego),brak wiedzy w temacie zarowno merytorycznej jak i tej zawartej w watku
              ,ale chec zaistnienia za wszelka cene,a do tego przekonanie o wlasnej wielkosci
              i mozliwosciach.Upadek z wysokiego konia bardziej boli,wez to pod uwage.Ta Twoja
              arogancja swiadczy raczej o Twoich kompleksach w stosunku do lekarzy.Nie
              wykluczam,ze mozesz byc lekarzem ,ale porzuciles zawod dla kasy.Bo to by
              tlumaczylo Twoje zachowanie.Ale to tylko moje luzne przypuszczenia.Komu Ty
              chcesz zaimponowac?Bo nam praktykom na pewno ci sie nie uda.Wiecej swiata
              zwiedzilam zarowno sluzbowo jak i prywatnie niz Ci sie snilo.Nie bede sie
              chwalic,bo musialabym zejsc do Twojego poziomu,a poza tym i tak bys pewnie nie
              uwierzyl.Podobnie z nauka jezykow obcych.Tez bys nie uwierzyl,gdybym Ci je
              wymienila.Jezykow obcych uczylam sie w glebokiej komunie i to tych ,wtedy
              egzotycznych bez nadziei ,ze kiedykolwiek bede je mogla wykorzystac.Wiec nie
              oplataj mi dyrdymalek o pokoleniu wypaczonym przez komune.I zebys mnie zle nie
              zrozumial -nigdy do zadnej partii nie nalezalam.Mozna wyjsc na ludzi i byc
              czlowiekiem,cos osiagnac w zyciu i nie dac sie zeszmacic bez wzgledu na
              okolicznosci.Czesto jest to droga pod prad,ale jak widac dajaca pozytywne
              rezultaty.Tylko trzeba w sobie miec to cos ,co pozwala Ci kazdego ranka spojrzec
              w lustro bez obrzydzenia.A co do szkolen to nie trzeba byc profesorem ,zeby
              jezdzic na swiatowe kongresy.Nie trzeba tez nalezec do swity profesorskiej.Za
              mnie placi szpital,wiec z takimi jak Ty na szczescie nie musze wchodzic w zadne
              uklady.Ani sie komus podlizywac.Dlatego pracuje tu gdzie pracuje.A co do
              otwartosci spojrzenia-to akurat nie wiek swiadczy o szerokim spojrzeniu.Znam
              mlodych ,nie skazonych komuna ,ale o ciasnych horyzontach i starszych ,madrych
              kolegow mimo,ze wychowanych w komunie.I vice versa oczywiscie.Wszystko zalezy od
              danego czlowieka ,jak wykorzysta wlasny potencjal.Przychylam sie do pogladu
              kolegow,ze andnow nie jest prawnikiem.Za duzo bledow,brak logiki w wypowiedziach
              i przypuszczalnie powiazanie rodzinne z Hubertem(syn?).Stad ten spam i uporczywe
              wracanie do tematu.Mnie osobiscie obrazaja jego posty,bo wrzucanie wszystkich
              lekarzy do jednego worka jest wysoce niesprawiedliwe i niestosowne.
              • andnow2 Jeszcze jedna propagandzistka oblężonej twierdzy 04.01.08, 00:47
                Dobra Kobieto,
                jaki tytuł i jaką wiedzę macie Ty i Twoi wspomniani w Twoim poście
                koledzy, by tak swobodnie i bez żenady wylewać pomyje na moją
                skromną osobę?
              • swan_ganz Re: no tak; podstawowy problem Polaka... 04.01.08, 02:57
                wypisujesz tu takie głupoty i twierdzisz, że to akurat ja piszę po
                to by tu zaistnieć? Taa - to rzeczywiście może być motor działania
                :-)

                Nie interesuje mnie Twoja droga życiowa, nie pytałęm o nią więc nie
                rozumiem po co mi o sobie opowiadasz...

                Nie interesuje mnie ilość języków którymi się posługujesz, liczba
                państw które odwiedziłaś.. Ani ja ani nikt inny o to chyba nie pytał
                więc nie rozumiem po co to piszesz tym bardziej, że w tym wątku w
                ogóle nie ma o tym mowy..

                Nie interesuje mnie czy Andow jest prawnikiem czy też może
                kominiarzem... Niech sobie będzie kim tam chce...

                Co do pokolenia skażonego "komuną". Oczywiście, że takie pokolenie
                istnieje a to ich skażenie jest na tyle silne, że uniemożliwia im
                nie tylko karierę zawodową ale wręcz samostawowienie o sobie i
                swoich interesach. Takim "skażonym" trzeba wszystko podać na tacy bo
                sami nie są w stanie o siebie zadbać. Jednakowoż nie twierdzę, że w
                tym pokoleniu nie trafiły się osobniki nieskażone; są i takie. Ale
                to naprawdę niewielki procent wśród skażonego ogółu..
                Gdyby było inaczej JKM rządził by już trzecią kadencję :-)

                Mogłabyś jeszcze` raz napisać spokojnie o co Ci chodzi? Bo chyba nie
                chodziło Ci o licytację?
                • p.atryk Swan, trzecia w nocy... 04.01.08, 03:44
                  ...a Ty takie eseje publikujesz?
                  Masz zdrowie.
                  • swan_ganz to pewnie dlatego tak 04.01.08, 07:37
                    późno, że my repi powodowani powszechnym potępieniem płynącym z
                    wykonywanego zawodu swoje sprawy załatwiamy nocą bo dopiero wtedy
                    możemy wychylić się z naszych nor jak już wszyscy uczciwi ludzie
                    pójdą śpać...
              • andnow2 Ciekawe kryteria rozpoznania prawniczego 04.01.08, 09:54
                seniorita15 napisała:

                > Przychylam sie do pogladu kolegow,ze andnow nie jest prawnikiem.

                A skąd u Was taki imperatyw ustalania tej kwestii, jeśli wolno
                spytać?

                A na uzasadnienie swego poglądu o moim innym niż prawnicze
                wykształceniu seniorita15 podała:

                > Za duzo bledow,brak logiki w wypowiedziach ...

                Cóż, rzecz gustu i mniej lub bardziej subiektywnej oceny.

                Osobiście polemizowałbym z tym zarzutem, ale jego ogólnikowość
                utrudnia taką polemikę. Myślę jednak, że w tej kwestii, to każdy
                musi wyrobić sobie własny pogląd na podstawie moich postów, w myśl
                zasady, która spodobała mi się w profilu jednej z uczestniczek
                forum, że: "wszystko o mnie mówią moje posty".


                Kolejny podany przez Senioritę argument na moje nieprawnicze
                wykształcenie, to

                > przypuszczalnie powiazanie rodzinne z Hubertem(syn?). ...

                Spytam Huberta, czy ma świadomość takiej swej mocy determinującej
                nieprawnicze zawody innych osób, w tym członków rodziny (a nawet
                ojca?).

                Ja takiej mocy nie miałem. Urodziłem się już po fakcie decyzji o
                wyborze zawodu przez mojego ojca.

                No ale cóż, kto wie, Hubert wiele przeżył po wypadku, czego ja, a
                myślę, że i wielu z nas by pewnie nie przetrwało, więc może i ma
                nadzwyczajną moc determinacji zawodu innych, w tym bliższych i
                dalszych, życzliwych mu osób?

                Gorzej tylko, gdyby miał podobne moce sprawcze również odnośnie losu
                osób mu mniej życzliwych, w tym tych na tym forum.
                • loraphenus w obronie seniority wynurzenia i koncepcje loraphe 04.01.08, 17:16
                  nusa

                  koncepcja nr 1. Adnow 2 to troll

                  Koncepcja o tyle dobra ze nikomu nie zaszkodzi. Pyszczenie na forach to sport.
                  Może stad radca ze adniow2 to stróż/woźny/dozorca (nie ubliżając tym zawodom) w
                  kancelarii radcowskiej i na forum odreagowuje swe kompleksy.

                  koncepcja nr 2 - bardzo zła dla Huberta. Koncepcja ta zakłada ze adnow2 to radca
                  prawny jak mówił.

                  Mówił też ze w podeszłym wieku już jest. A więc - albo dziedziczenie zawodu (ale
                  wtedy by coś z mlekiem matki wyssał)

                  Albo dostał sie na studia prawnicze lata temu za pochodzenie chłopskie lub
                  robotnicze. Albo - ojciec lub wujek jak to w Polsce bywało był pierwszym
                  sekretarzem komitetu centralnego w psiej wólce i - "towarzysze wicie rozumicie"
                  - ma być mecenasem. Aplikantury kiedyś były łatwo dostępne...

                  Dziś to taki forumowy trybun ludowy jak Minister Z. Sukcesów nie osiągał, ale co
                  pokrzyczy to jego.

                  Koncepcja nr2 jest tragiczna dla Huberta bo jako nieprofesjonalista sprawę
                  przegrać musi. Niestety- nie wierzę że ktoś kto pisze "nieprawdasz" i spamuje na
                  forum jest profesjonalnym radcą prawnym.

                  Za uwiarygodnieniem tej koncepcji przemawiają :

                  - rażące błędy ortograficzne na forum ( znam 6 radców prawnych i każdy z nich
                  wie że słowo nieprawdaż piszemy właśnie tak)
                  Radcy prawni to ludzie inteligentni, można z nimi porozmawiać o malarstwie czy
                  kantatach....Posiadają bardzo bogate słownictwo i są bardzo powściągliwi w
                  osądach, nie reagują emocjonalnie...Są mistrzami gry -a nie mistrzami spamu.

                  Pan adnow2 jedyne co robi na forum to :

                  - spamuje każdy watek sprawą Huberta (czy związany ze sprawa czy nie - forma
                  natręctw, perseweracji,idei nadwartościowej).
                  - ma bardzo ubogi zasób wiedzy ogólnej
                  - traktuje wszystko emocjonalnie.
                  - brak mu radcowskiej błyskotliwości i cwaniactwa. Trolluje.

                  Dlatego to że jest radcą prawnym jest mało prawdopodobne. Jeśli jednak jest nim
                  to Hubert moze się martwić bo jakoś nikogo jego argumenty nie przekonują...


                  Koncepcja nr 3 - "koncepcja oblężonej twierdzy" - termin nieprzypadkowy.
                  Oblężoną twierdzą jest umysł adnowa2

                  Każdy kto nie zgadza się z jego urojeniowym postrzeganiem rzeczywistości jest
                  wrogiem.

                  Był radcą prawnym , starość robi swoje, nastąpiły jakieś epizody (może
                  naczyniowopochodne) ? - zarzuty o gasnącej gwieździe się potwierdzają - ale
                  gwiazda ze sceny zejść nie chce. Dla niego salą sądową jest to forum.

                  Argumentami są wpisy "pogotowie pomogło" ( kolejne to zapewne strażacy ugasili
                  pożar)

                  Adnow2 potrzebuje pomocy i jest człowiekiem zagubionym. Taki człowiek
                  reprezentując klienta nie ma szans wygrać...

                  Jaka jest Pańska koncepcja Panie adnow2 ? Bo ja skłaniam się raczej do koncepcji
                  nr 1 lub 3... Bleuler takie rzeczy opisywał...


                  • andnow2 Jeśli sprawia to Panu Spaß, 04.01.08, 17:42
                    loraphenus napisał:

                    > Jaka jest Pańska koncepcja Panie adnow2 ? Bo ja skłaniam się
                    raczej do koncepcji nr 1 lub 3...


                    to uprzejmie proszę o dalsze warianty możliwego wyboru. Z góry
                    serdeczne dzięki.

                    • loraphenus Re: Jeśli sprawia to Panu Spaß, 04.01.08, 18:03
                      lies ein Buch...

                      ale postęp już jest - jeden post bez spamu.

                      Człowieku biedy, marnujesz czas. Modlić w Twej intencji trzeba się...
                      • andnow2 Zapomniał Pan o małym, a jakże ważnym słówku, 04.01.08, 18:16
                        loraphenus napisał:

                        > lies ein Buch...


                        mianowicie: "bitte".

                        Takie słowa niewiele kosztują, a ułatwiają komunikację, również
                        lekarzom.
                        • loraphenus Re: Zapomniał Pan o małym, a jakże ważnym słówku, 04.01.08, 18:25
                          ich habe nicht vergessen

                          imperativus mit bitte war schlecht hier...

                          Got mit Dir, Adnow2

                          Bitte, nimm deine Drogen, der Arzt hat dir verschrieben.
                          • swan_ganz znaczy... Szwabom się wysługujesz 04.01.08, 18:38
                            w zamian za ich marne dukaty, naszych odwiecznych wrogów do zdrowia
                            przywracaszn niepomny Grunwaldu, Westerplatte mający za nic wzorcowe
                            poświęcenie Wandy ale to mnie zarzucasz hipokryzję, tak?
                            • loraphenus Re: znaczy... Szwabom się wysługujesz 04.01.08, 18:59
                              zarzucam dwójmyślenie. Tak jak pisąłem. Niby plwasz na ich komusze lica i
                              zwyczaje a gdy cyrograf podpisąc - to podpisujesz - bo przywołujesz Wespazjana z
                              pecunia non olet.

                              Ja przywołuję "braliśta pieniążek moskiewski"- to o Targowicy...

                              A że komuna bezpośrednio z Moskwy przyszła to zbieg okoliczności.

                              P.S. Nie pracuję w Niemczech. Obraziłem się na polską feudalną rzeczywistość.
                              Repem też nie jestem - bo nie chciałem sprzedąć swych zasad.

                              Swan, nie rozumiesz mnie. Zarzucam Ci niekonsekwencję. Na forum jesteś wrogiem
                              komuny u medyków a robisz z nimi interesy. Mało tego - jak piszesz - spotykasz
                              się z naszym plugawym środowiskiem będąc zapraszanym na imieniny. Przecież na
                              imieniny zapraszają Cię Ci , którzy robią z Tobą interesy -czyli decydenci -
                              możnowładcy i ..ciągnący za sznurki.

                              I koło się zamyka -bo nimi - betonami feudalosocjalizmu gardzisz niczym gadem
                              obślizłym - przynajmniej na forum.

                              Dlaczego jesteś niekonsekwentny. Ja sie nie sprzedałem -choć sugestie były...I
                              nie interesuje mnie że za mnie zrobił to ktoś inny...

                              Zrozum - trzeba znać swoją cenę. A nie wszystko można przeliczać na wartości
                              liczbowe...

                              • andnow2 Czyli powołanie, nieprawdaż? 04.01.08, 19:31
                                loraphenus napisał:

                                > Ja sie nie sprzedałem -choć sugestie były...I
                                > nie interesuje mnie że za mnie zrobił to ktoś inny...
                                >
                                > Zrozum - trzeba znać swoją cenę. A nie wszystko można przeliczać
                                na wartości liczbowe...

                          • andnow2 Popieram naukę języka sąsiadów, no 04.01.08, 19:20
                            loraphenus napisał:

                            > ich habe nicht vergessen
                            > imperativus mit bitte war schlecht hier...
                            > Got mit Dir, Adnow2
                            > Bitte, nimm deine Drogen, der Arzt hat dir verschrieben.



                            a jeśli można przy okazji wygładzić nieco formę wzajemnej
                            komunikacji w tym kraju ponadprzeciętnej agresji, to tym bardziej.

                            Rzeczowniki w języku niemieckim piszemy wielką literą, a
                            więc "Imperativus".

                            To samo dotyczy użytych przez Ciebie zaimków "Twój". Wspomniana
                            kurtuazja komunikacyjna wymaga - zresztą podobnie - jak i w języku
                            polskim pisania ich również z wielkiej litery, a więc "Deine"
                            oraz "Dir". No, a jeśli już w tym konkretnym wypadku, chociażby z
                            uwagi na osobę interlokutora nie chciałbyś być zbytnio ugrzeczniony,
                            to przynajmniej bądź konsekwentny i stosuj tę wyróżniającą Ciebie
                            formę do wszystkich użytych zaimków, pisząc je z małej litery.

                            Również w drugim zdaniu oznaką wyższej ewolucyjnie formy
                            komunikowania się byłoby, przynajmniej w moim odczuciu, użycie trybu
                            przypuszczającego, a więc "wäre" zamiast "war". No, ale to, to już
                            Feincheiten, no i możnaby powiedzieć rzecz gustu.

                            Oczywiście ostatnie zdanie też możnaby nieco "podrasować", by nie
                            tchnęło taką nadmierną "świeżością", n.p: "Nimm bitte Deine Droggen;
                            der Arzt hat Dir doch verschrieben." albo też: "Nimm doch bitte
                            Deine Drogen, die der Arzt Dir verschrieben hat."

                            To oczywiście tylko takie moje propozycje, bo Pan Doktor to sam wie
                            najlepiej, jak się komunikować, bo na medycynie przecież i tego
                            z pewnością uczyli.
                            • loraphenus Re: Popieram naukę języka sąsiadów, no 04.01.08, 19:52
                              Powiem Panu krótko.

                              Nareszcie zaczyna Pan zachowywać się normalnie.

                              Ja posługuję się "nowomową" - tak, jestem wielkim fanem Orwella.

                              Pozwoli Pan że będę się drażnił i epatował chamstwem - jednoznacznie przecież
                              zostałem ocenionym przez Pana a i specjalnie na zmianie Pańskiego zdania mi nie
                              zależy. Przepraszam za szczerość.

                              Bitte vergessen Sie nicht! Lebe - nach dem Spiel ist vor dem Spiel.

                              Ich habe Auslaenderfeindlichkeit gut kennengellernt (bitte korigieren Sie.).

                              A tak na poważnie - nie róbmy sobie prywatnych postów - proszę o moderatorskie
                              nożyczki.

                              der Zustandpassiv...Die Würfel sind gefallen
                              • nico72 Re: Popieram naukę języka sąsiadów, no 04.01.08, 20:08
                                Failte! Gabhaibh mo leisgeul, ciamar a tha sibh? Mar sin leibh an-drasta.
                                Pogadajmy sobie w różnych językach.
                                • andnow2 Loraphenus poligloto pomóż proszę! Czyj to język? 04.01.08, 20:17
                                  nico72 napisał:

                                  > Failte! Gabhaibh mo leisgeul, ciamar a tha sibh? Mar sin leibh an-
                                  drasta.
                                  > Pogadajmy sobie w różnych językach.

                                  No i oczywiście, co tu jest napisane?

                                  nico72, nie obraziłeś mnie aby?
                                  • loraphenus ależ proszę - pomagam 04.01.08, 20:23
                                    Chan eil fhios agam
                                    Dč tha thu ag iarraidh?

                                    dla ułatwienia - rodzina języków celtyckich...ale za trudne dla mnie, troszkę
                                    tylko znam.

                                    Uczę sie 4ech obcych od jakiegoś czasu...Poliglota wobec powyższego nie mam
                                    prawa być nazwanym.
                                    • andnow2 Tym niemniej serdeczne dzięki, 04.01.08, 21:05
                                      loraphenus napisał:

                                      > Chan eil fhios agam
                                      > Dč tha thu ag iarraidh?
                                      >
                                      > dla ułatwienia - rodzina języków celtyckich...ale za trudne dla
                                      mnie, troszkę
                                      > tylko znam.
                                      >
                                      > Uczę sie 4ech obcych od jakiegoś czasu...Poliglota wobec
                                      powyższego nie mam
                                      > prawa być nazwanym.


                                      a jeśli byście wspólnie z nico72 przetłumaczyli ten cały obcy mi
                                      znaczeniowo tekst na język polski, byłbym jeszcze bardziej
                                      zobowiązany.

                                      Z tym, że rispo..coś tam (wybacz proszę brak pamięci do leków)
                                      niestety nie wykupiłem.
                                      • nico72 Re: Tym niemniej serdeczne dzięki, 04.01.08, 21:06
                                        Ja po prostu się przywitałem, zapytałem się jak się macie i się pożegnałem.
                                        • andnow2 Dzięki nico72, jestem spokojniejszy, bo 04.01.08, 21:17
                                          nico72 napisał:

                                          > Ja po prostu się przywitałem, zapytałem się jak się macie i się
                                          pożegnałem.



                                          jak prześledzisz moje losy tu na forum, to różnie bywało.

                                          No, ale Twoje podejście do relacji lekarz-pacjent już wcześniej
                                          wzbudziło u mnie poczucie bezpieczeństwa, czemu też dałem od razu
                                          wyraz przed kilku dniami.

                                          pozdrawiam
                                          • nico72 Re: Dzięki nico72, jestem spokojniejszy, bo 04.01.08, 21:30
                                            andnow2 napisał:

                                            > No, ale Twoje podejście do relacji lekarz-pacjent już wcześniej
                                            > wzbudziło u mnie poczucie bezpieczeństwa, czemu też dałem od razu
                                            > wyraz przed kilku dniami.
                                            >
                                            > pozdrawiam

                                            Jest mi bardzo miło, dziękuję i pozdrawiam.
                                    • nico72 Re: ależ proszę - pomagam 04.01.08, 21:05
                                      Podziwiam loraphenus, brawo. Tak, to gaelic, czyli staroszkocki.
                                      • loraphenus Re: ależ proszę - pomagam 04.01.08, 21:48
                                        nie ma czego Doktorze. Trzeba mniej się wściekac i kazdego dnia doskonalić by
                                        być lepszym w pracy i lepszym ogólnie...

                                        Nudzi mnie to forum.Muszę iść na urlop. Lepiej zrobię czytając np. Ferris
                                        Clinical Advisor 2008 czy Oxford Textbook of Medicine 4th...

                                        Zawsze intrygował mnie akcent Irlandczyków...a jak davidson's principles kolega
                                        z Derry czytał na głos, to oniemiałem...

                                        Pozdrawiam i wracam do lektury.
                                        • nico72 Re: ależ proszę - pomagam 04.01.08, 21:56
                                          Fakt że są nieźli. Mnie zabija akcent taksówkarzy z Glasgow. Juz ich chyba
                                          rozumiem, chociaż myślałem że to się nigdy nie stanie.
                                          • loraphenus Re: ależ proszę - pomagam 04.01.08, 22:01
                                            podobnież gdy rozmawia się z "der Schweizer", mówiącym "hochdeutschem", ichnie
                                            sonnabend, umwagen, usw.

                                            Idę sie uczyć. :-) Niech sie tutaj wali pali i niech się zagryzają lub
                                            kochają...Te anglosaskie medyczne książki...mniam :)
                                            • nico72 Re: ależ proszę - pomagam 04.01.08, 22:04
                                              Tu masz rację, mniamuśne są...
                                              • seniorita15 Re: ależ proszę - pomagam 05.01.08, 01:48
                                                Jak ktos chce sie uczyc celtyckiego ,to prosze bardzo moge ulatwic
                                                zycie:www.siol-nan-gaidheal.com/lesson7.htm
                                                Osobiscie watpie,zeby nico znal ten jezyk,ale gratuluje doboru argumetow,a
                                                loraphenusowi znalezienia zrodla.A mowia ,ze lekarze to rzemieslnicy bez
                                                polotu.A andnow zaczyna awansowac na nauczyciela niemieckiego,albo ma kolegow
                                                germanistow.
                                                Jesli idzie o svana to moj post mial za cel uzmyslowienie koledze ,ze nie jest
                                                panem swiata.I ,ze moze nalezy co nieco spuscic z tonu ,bo imponowac moze osobom
                                                od niego glupszym ,albo zaleznym.Wiele osob na tym forum nie nalezy do zadnej z
                                                tych grup.Nie wiem czy swan zauwazyl ,ale na tym forum wypowiadaja sie ludzie z
                                                roznych stron swiata,ktorzy juz z niejednego pieca chleb jedli,czyli maja
                                                tzw.doswiadczenie zyciowe i zawodowe.I do tego z roznych specjalnosci .I nagle
                                                przedstawiciel firmy famaceutycznej(chocby nie wiem jak wysoko postawiony) wie
                                                lepiej o przypadku,ktorego nawet mu sie nie chcialo dokladnie przeczytac. I mowi
                                                auterytatywnym tonem o mafii profesorsko-ordynatorskiej w Polsce ,robiac z nia
                                                jednoczesnie interesy na codzien i wytykajac zwyklym lekarzom ,ze tej mafii nie
                                                zwalczaja.To sie nazywa wyjmowaniem kasztanow z ognia cudzymi rekami.Svan
                                                ,przeczytaj wlasne posty jeszcze raz.Moze Ci to da cos do myslenia.Wiem,ze nie
                                                interesuja Cie ani moje kwalifikacje ,ani podroze,dlatego napisalam
                                                ogolnikowo.Wiesz gdzie bylam?Wiesz jakie jezyki znam?Nie wiesz i nie o to
                                                chodzilo,zebys wiedzial.Chcialam Ci tylko uswiadomic,zebys nie lekcewazyl innych
                                                ludzi,bo moga miec wieksze kwalifikacje od Ciebie.I jak sam zauwazyles nie
                                                wszyscy profesorowie i ordynatorzy sa do odstrzalu.Ja tez znam paru
                                                porzadnych(niestety sa w mniejszosci) i oby ich bylo wiecej i jeszcze mieli sile
                                                przebicia i chec ,zeby cos zmienic.Ale wtedy moglbys zostac bezrobotnym.
                                                • nico72 Re: ależ proszę - pomagam 05.01.08, 06:48
                                                  Masz rację, jeszcze nie znam ale się uczę. Za lekcyjki internetowe dziękuję bo
                                                  chodzę na kurs na uniwersytecie w Glasgow. Pozdrawiam.
                                                • andnow2 Bardziej chodziło o "wygładzenie" formy dialogu 06.01.08, 08:19
                                                  seniorita15 napisała:

                                                  > A andnow zaczyna awansowac na nauczyciela niemieckiego,albo ma
                                                  kolegow germanistow. ....


                                                  Ani jedno, ani drugie.

                                                  Awanse mi absolutnie nie w głowie. Zresztą to rzecz bardzo względna.

                                                  Wiem, że w PRLu znajomość języka obcego była wyróżnikiem podnoszącym
                                                  znacznie status społeczny danego osobnika, prowadząc niekiedy do
                                                  absurdu, że zdarzało się iż w polskich delegacjach, to tłumacz grał
                                                  pierwsze skrzypce, a nie główny negocjator, no a rachunki za
                                                  rezultat tak prowadzonych negocjacji płacili i pewnie jeszcze jakiś
                                                  czas płacić będą polscy podatnicy.

                                                  Ja znajomość języków traktuję wyłącznie jako bazę, niezbędny element
                                                  warsztatowy wykonywania wyuczonego zawodu, a perspektyw awansu,
                                                  jeśli już, to upatruję w ramach możliwości rozwojowych w tym właśnie
                                                  zawodzie. Czyli, jak byśmy to w warunkach polskich powiedzieli,
                                                  interesuje mnie wyłącznie awans poziomy. Nie ujmując niczego
                                                  pożytecznemu zawodowi nauczyciela, nie pasuje on do mojej koncepcji
                                                  zarabiania na życie.

                                                  Kolegów germanistów siłą rzeczy trochę posiadam, nie śmiałbym jednak
                                                  nadużywać ich czasu i uprzejmości angażowaniem w mój dialog z
                                                  Loraphenusem.

                                                  Mi bardziej zależało i zależy na zmianie, w moim
                                                  odczuciu "ponadprzeciętnie agresywnej" formy dialogu pielęgnowanej
                                                  przez niektórych uczestników forum. Pisałem zresztą o tym wprost w
                                                  moim poście:

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=73861711&a=73991173
                                                  No a w klartekście wyraziłem tę intencję w apelu o częstsze używanie
                                                  niepozornego, a jakże istotnego słówka "proszę":

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=73861711&a=73988767
                                                  Pisał o tym również swan_ganz, z którym solidaryzuję się nie tylko w
                                                  tej, ale i w kilku innych kwestiach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka