Gość: kika22
IP: *.w3cache.osiedle.net.pl / *.w3cache.osiedle.net.pl
18.09.03, 16:07
Pragnę zwrócić uwagę problem dostepnosci Postinoru, leku zmniejszającego
prawdopodobieństwo implantacji. Mieliśmy z chłopakiem "wypadek", po prostu
pekła prezerwatywa i po miesięcznej przerwie przyjmowania tabletek
antykoncepcyjnych nie bylismy pewni działania pierwszego opakowania.
Poszliśmy zatem do poradni po receptę na Postinor. Zostalismy jednak zbyci
przez panią doktór, która stwierdziłą, że jest do wbrew jej zasadom i nie
przepisze nam leku. Skomentowała tez, że w jej czasach takie sprawy
załatwiało się obrączką!!! Nie rozumiem takiego podejscia, po to jest taki
środek, żeby pomagać ludziom, a nie szafować czyimś losem. To ,że za jej
czasów taki lek był może nie dostepny, nie znaczy, że ma się odgrywać na
pacjentach(może sama wpadła)Żeby było "zabawniej" wejście do gabinetu było
oblepione plakatami"masz 72 godziny", obawiam się ,iż natrafiając na takich
lekarzy, raczej marne są szanse tych 72 h:)!. Nie udzielono nam pomocy,
bylismy więc zmuszeni pójść do prywatnej kliniki, gdzie płacąc za wizytę bez
problemu otrzymaliśmy receptę na Postinor. Szukanie ginekologa, który
przepisałby nam ten lek trwało bez mała 3 godziny, a jak wiadomo w tym
wypadku czas jest bardzo cenny.Wydaliśmy 100zł....wizyta +2 tabletki, i jak w
takim wypadku ma nie być nieplanowanych ciąż, skoro nawet lekarze nie chcą
pomóc, a nie każdego stać na taki wydatek. Zostawiam ten temat pod państwa
dyskusję, proszę o ustosunkowanie się do problemu. Być może ktoś jeszcze
spotkał się z takim potraktowaniem przez ginekologa...