Dodaj do ulubionych

Co z tym Postinorem?!!!

IP: *.w3cache.osiedle.net.pl / *.w3cache.osiedle.net.pl 18.09.03, 16:07
Pragnę zwrócić uwagę problem dostepnosci Postinoru, leku zmniejszającego
prawdopodobieństwo implantacji. Mieliśmy z chłopakiem "wypadek", po prostu
pekła prezerwatywa i po miesięcznej przerwie przyjmowania tabletek
antykoncepcyjnych nie bylismy pewni działania pierwszego opakowania.
Poszliśmy zatem do poradni po receptę na Postinor. Zostalismy jednak zbyci
przez panią doktór, która stwierdziłą, że jest do wbrew jej zasadom i nie
przepisze nam leku. Skomentowała tez, że w jej czasach takie sprawy
załatwiało się obrączką!!! Nie rozumiem takiego podejscia, po to jest taki
środek, żeby pomagać ludziom, a nie szafować czyimś losem. To ,że za jej
czasów taki lek był może nie dostepny, nie znaczy, że ma się odgrywać na
pacjentach(może sama wpadła)Żeby było "zabawniej" wejście do gabinetu było
oblepione plakatami"masz 72 godziny", obawiam się ,iż natrafiając na takich
lekarzy, raczej marne są szanse tych 72 h:)!. Nie udzielono nam pomocy,
bylismy więc zmuszeni pójść do prywatnej kliniki, gdzie płacąc za wizytę bez
problemu otrzymaliśmy receptę na Postinor. Szukanie ginekologa, który
przepisałby nam ten lek trwało bez mała 3 godziny, a jak wiadomo w tym
wypadku czas jest bardzo cenny.Wydaliśmy 100zł....wizyta +2 tabletki, i jak w
takim wypadku ma nie być nieplanowanych ciąż, skoro nawet lekarze nie chcą
pomóc, a nie każdego stać na taki wydatek. Zostawiam ten temat pod państwa
dyskusję, proszę o ustosunkowanie się do problemu. Być może ktoś jeszcze
spotkał się z takim potraktowaniem przez ginekologa...
Obserwuj wątek
    • kitek1 i slusznie, ze tak cie potraktowal................ 19.09.03, 08:20
      za bezmyslnosc trzeba placic,
      a narzeczonego chyba strasznie sknerowatego masz:(
      • Gość: kika22 Re: i slusznie, ze tak cie potraktowal........... IP: *.w3cache.osiedle.net.pl / *.w3cache.osiedle.net.pl 19.09.03, 09:21
        Wiesz, po pierwsze to nie mój narzeczony!. Po drugie wcale nie jest sknerowaty,
        tylko po to mamy publiczną słuzbę zdrowia, płacimy składki, aby oczekiwać
        pomocy zdrowotnej. Mój chłopak na szczęscie nie musi zwracać uwagi na
        pieniądze, dobrze zarabia i jest bardzo odpowiedzialny w przeciwnieństwie do
        obdartusów, którzy korzystają z przyjemnosci jak leci!!!. Ponadto, albo jesteś
        bardzo młoda(y) i jeszcze niewiele przeżyłeaś(eś), albo jesteś zagorzała(ym)
        katolikiem. Chce cie uświadomic zatem, że bezmyslność to kochać sie bez
        zabezpieczenia i to z przygodnym partnerem, My stosowaliśmy i tabletki i
        prezerwatywę. Zresztą co ja się będę tłumaczyć komuś, kto widzi tylko czubek
        włąsnego nosa, ma zero empatii i myśli, że świat jest tak prosto
        skonstruowany!! KIKA
        • kitek1 to po co plasisz te skladki, ktore i tak.......... 19.09.03, 09:57
          do tej tzw. publicznej sluzby zdrowia nie docieraja,
          za bezmyslnosc trzeba placic:)
          • Gość: kika22 Re: to po co plasisz te skladki, ktore i tak..... IP: *.w3cache.osiedle.net.pl / *.w3cache.osiedle.net.pl 19.09.03, 11:01
            a ty niby nie płacisz?:) rozsądny się znalazł. Daruj sobie, gdyż to co
            wypisujesz jest naprawdę żałosne. Niby faceci są z Marsa, a kobiety z Wenus,
            ale Ty chyba z czarnej dziury w galaktyce:)!
            • kitek1 no pewnie, ze wszystkich nie place.............. 19.09.03, 22:02
              i ty tez przed nastepnym stosunkiem,
              dobrze sie zastanow,
              czy warto uczciwie skladki placic:)
              • Gość: kika22 Re: no pewnie, ze wszystkich nie place........... IP: *.w3cache.osiedle.net.pl / *.w3cache.osiedle.net.pl 20.09.03, 08:03
                Co za bzdury wygadujesz, odczep się od tych składek, podstawowa składka na
                ubezpieczenie zdrowotne jest obowiązkowa. Poza tym wydaje mi się, że z nudów
                się ze mną spierasz, bo Twoje argumenty są naciągane i nielogiczne. Jesli
                chcesz pogadać o wsyzstkim i o niczym wejdz na inne forum!!!...nie wiem, może
                jest takie dla upierdliwych!!!
      • Gość: ktos Re: i slusznie, ze tak cie potraktowal........... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 12:48
        niezły debil z ciebie ...
    • brombeer Re: Co z tym Postinorem?!!! 19.09.03, 11:15
      Kika, masz absolutna racje. Ta pani ma obowiazek przepisac recepte na srodek,
      ktory jest w Polsce legalnie dopuszczony do obrotu.
      Jesli ta osoba ma jakies " watpliwosci moralne" w dziedzinie lekow powszechnie
      stosowanych w ginekologii, to moze po prostu powinna zmienic branze!
      Wyjatkowa jest hipokryzja niektorych lekarzy, ktorzy bezprawnie narzucaja swoj
      skrzywiony swiatopoglad innym!
      • Gość: zofija Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.lanet.wroc.pl 26.09.03, 01:22
        Lekarz ma obowiązek przepisać lek jesli to on uzna za konieczność stosowanie
        danego środka ,czyli nie ma obowiązku.To on (lekarz) wie najlepiej co jest
        zdrowe a powie że ten środek jest szkodliwy co i jest prawdą i już ma powód by
        nie przepisać tegoż.
    • Gość: aska Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.03, 12:50
      rany, ale ty tego stosujesz : tabletki, gumki i jeszcze postinor. Ktos tu
      ewidentnie nie moze liczyc na partnera w razie zajscia w ciąze. Polecam
      jeszcze dodatkowo zalozenie wkladki domacicznej i stosowanie kremu
      plemnikobojczego no i z tym calym asortymentem zycze spontanicznego i
      radosnego seksu hehehe

      a co do postinoru to masz racje i poprostu zmien ginekologa
      • Gość: ? Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 14:19
        Gość portalu: aska napisał(a):

        > rany, ale ty tego stosujesz : tabletki, gumki i jeszcze postinor. Ktos tu
        > ewidentnie nie moze liczyc na partnera w razie zajscia w ciąze.

        czy nie zdajesz sobie sprawy, że ciąży można nie chcieć nie tylko z powodu
        partnera?
    • Gość: hannelore Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.acn.pl 20.09.03, 13:12
      Kika, calkowicie sie z Toba zgadzam! ja na szczescie mam cudowna pania
      ginekolog, ktora nigdy nie robi problemu z faktu przepisania mi Postinoru. to
      co sie dzieje w tym kraju to jakis ciemnogrod. z jakiego miasta jestes? jesli z
      W-wy to moge Ci podac namiary do mojej lekarki. pozdrawiam
      • Gość: koral Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: 82.177.66.* 09.05.04, 16:31
        Pani ginekolog nigdy nie stwarza trudności przy zaposywaniu Postinoru?Tzn.że i
        Ty i ona nie macie zielonego pojęcia o szkodlości tego specyfiku.Jest to bomba
        hormonalna uderzająca b. mocno w Twój organizm i na tej zasadzie ingeruje w
        procesy prokreacyjne.A tak nawiasem mówiąc,pęknięta prezerwatywa,to żadna
        choroba i domaganie się natychmiastowej pomocy-to trochę kpina.
    • Gość: mała Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 10:25
      No, aska jezeli uwazasz, że nie planując ciązy seks bez srodków
      antykoncepcyjnych może być spontaniczny i radosny to gratuluję dobrego
      samopoczucia. Zdaje mi się, że nie wiesz o czym mówisz. Dzieci rodzi się w
      zyciu najwyżej parę razy. Przed nastepnymi potomkami nalezy się mądrze
      zabezpieczać.
      • Gość: aska Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 13:18
        ja nie twierdze ze nie powinno sie stosowac srodkow anty, wrecz przeciwnie
        nie wyobrazm sobie funkcjonowania bez moich tabletek. i bardzo dobrze wiem o
        czym mowie bo kiedys tez sypialam z osoba przy ktorej wiecej energii
        poswiecalam na zastanawianie sie czy moja tabletka mnie chroni? a czy
        dodatkowo gumka? a jak pekla to szybko po postinor, na wszelki wypadek test i
        w kolko. teraz jestem z facetem na ktorym wiem ze moge polegac ze wrazie jakby
        co bedzie mnie wspieral i pomagal w karierze zawodowej ,
        finansach,wychowywaniu i wszystkim tym co sie komplikuje po pojawieniu
        dziecka. o ile fajniej sie wtedy kochac jesli czlowiek uwolni sie od
        stosowania 10 metod anytkoncepcji naraz :)
        pozdrawiam
    • sofi5 Re: Co z tym Postinorem?!!! 02.10.03, 23:49
      dziwi mnie,że nie poszłaś po recetę do twojego ginekologa,tzn.tego który
      przepisał ci tabletki,bo skąd je wzięłaś? za samą receptę nawet w gab.pryw.u
      większości sie nie płaci.
    • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.direcpc.com 05.10.03, 01:16
      Zupelnie nie rozumiem dlaczego poszlas do ginekologa ?

      Postinor ( lub jego odpowiednik) przepisywany jest calym cywilizowanym swiecie
      przez lekarza rodzinnego. Nie jest mi wiadomo, aby jego przepisywanie bylo
      zastrzezone dla ginekologow , nawet w w Polsce ( nie tak jak np. srodki
      onkologiczne powinien zapisywac onkolog).

      W Wielu krajach zreszta farmaceuta moze go wydac bez recepty ( ale ma wtedy
      obowiazek poinformowac o wskazaniach, skutecznosci i objawach ubocznych).

      Poza tym na swiecie stosuje sie rowniez metode YUZPE,ktora wymaga wylacznie 4
      tabletek odpowiedniego srodka antykoncepcyjnego .

      Pozdrawiam

      dradam

    • jezabel25 Re: Co z tym Postinorem?!!! 26.10.03, 00:16
      a ja uważam, że taka staroświecka pani ginekolog ma swoje prawo odmówienia
      przepisania tego Postinoru, bo to jest lek przerywający bardzo wczesną ciążę,
      czyli w mniemaniu tej lekarki tak jakby zabijający dziecko. Lekarze nie są
      bezmyślnymi maszynami, ani wiedźminami bez uczuć i moim zdaniem wolno im w
      takim odosobnionym przypadku odmówić wydania recepty, tak jak wolno lekarzowi
      odmówić, z powodu przekonań, wykonania zabiegu przerwania ciąży. Po prostu
      trzeba było pójść do innego lekarza ginekologa, do którego nie trzeba mieć
      skierowania, niekoniecznie prywatnie, i poprosić o receptę. Tak samo jak
      chirurg plastyczny może odmówić zmniejszenia babie piersi z przyczyn takich, że
      baba się może potem rozmyślić, będzie żałować i go oskarży, tak samo może
      ginekolog odmówić wydania recepty na Postinor, bo a nuż się baba rozmyśli i
      powie, że ginekolog zabił jej dziecko?...Ja bym wolała nie przyczyniać się do
      takich decyzji obcych ludzi. Postinor powinien być wydawany bez recepty z
      wieeelgachną ulotką jak go zastosować. Ot i tyle.
      • Gość: ? Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 00:54
        jezabel25 napisała:

        > to jest lek przerywający bardzo wczesną ciążę,
        > czyli w mniemaniu tej lekarki tak jakby zabijający dziecko.

        ?????
        niedopuszczający do ciaży
        główyny mechanizm to przesunięcie terminu owulacji
        • jezabel25 Re: Co z tym Postinorem?!!! 26.10.03, 10:48
          opóźnia proces owulacji (jeśli jeszcze do niego nie doszło), a jeśli już jest
          po owulacji i doszło do zapłodnienia - utrudnia zagnieżdżenie zapłodnionej
          komórce jajowej - działanie poronne. Jeśli więc patrzeć oczami zagorzałych
          katolików (do których się bynajmniej nie zaliczam), w niektórych przypadkach
          ten lek nie pozwala na rozwinięcie się już zapoczątkowanego przez połączenie
          jajeczka i plemnika życia. Dodam, że lek nie jest skuteczny, jeśli proces
          implantacji już się rozpoczął (przyjęty zbyt późno), lecz może
          wtedy "zadziałać" na nasze przyszłe dziecko w inny, trudny do przewidzenia
          sposób. Płód może zostać uszkodzony i kobieta może stracić go w późniejszej
          fazie ciąży, co również jest argumentem przeciw temu lekowi dla staroświeckiej
          pani doktor. Nie jestem przeciwniczką mądrego stosowania Postinoru ani tabletek
          antykoncepcyjnych, ale staram się zrozumieć przekonania innych. Trochę
          tolerancji...bo nie sądzę, by ta lekarka nie przepisała tej recepty tylko
          dlatego, że jej się nie chciało...

          • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.direcpc.com 29.10.03, 05:09
            jezabel25 napisała:

            > opóźnia proces owulacji (jeśli jeszcze do niego nie doszło), a jeśli już jest
            > po owulacji i doszło do zapłodnienia - utrudnia zagnieżdżenie zapłodnionej
            > komórce jajowej - działanie poronne. Jeśli więc patrzeć oczami zagorzałych
            > katolików (do których się bynajmniej nie zaliczam), w niektórych przypadkach
            > ten lek nie pozwala na rozwinięcie się już zapoczątkowanego przez połączenie
            > jajeczka i plemnika życia. Dodam, że lek nie jest skuteczny, jeśli proces
            > implantacji już się rozpoczął (przyjęty zbyt późno), lecz może
            > wtedy "zadziałać" na nasze przyszłe dziecko w inny, trudny do przewidzenia
            > sposób. Płód może zostać uszkodzony i kobieta może stracić go w późniejszej
            > fazie ciąży, co również jest argumentem przeciw temu lekowi dla
            staroświeckiej
            > pani doktor. Nie jestem przeciwniczką mądrego stosowania Postinoru ani
            tabletek
            >
            > antykoncepcyjnych, ale staram się zrozumieć przekonania innych. Trochę
            > tolerancji...bo nie sądzę, by ta lekarka nie przepisała tej recepty tylko
            > dlatego, że jej się nie chciało...
            >

            Kompletna bzdura.
            Jakies publikacje naukowe ? Peer-reviewed ? EBM ? Rekomendacje ekspertow
            Swiatowej Organizacji Zdrowia ?


            Czy tez obracamy sie na poziomie plotek z magla czy "jedna pani powiedziala w
            zachrystii" ?

            Caly swiat z wyjatkiem krajow muzulmanskich i (niestety) Polski posluguje sie
            srodkami z tej grupy . Miliony kobiet stosuje ta do 72 godzin po stosunku ( i
            YUZPE) metody i jakos nie ma przypadkow takie jak opisane powyzej.

            Pozdrawiam
            • jezabel25 Re: Co z tym Postinorem?!!! 30.10.03, 21:57
              Właśnie po takim stylu - aroganckim i nieuprzejmym - poznać pewnych siebie i
              nie zważających na innych osobników. I właśnie tego dotyczył mój post - nie
              tego, że środek o którym mowa powinien być szeroko stosowany, czy też
              zabroniony, ale tego, żebyśmy częściej zwracali uwagę na poglądy innych ludzi,
              zwłaszcza w sprawach nie do końca jednoznacznych, dyskusyjnych. Na "całym
              świecie" właśnie krzyczy się o więcej tolerancji, o prawo do swoich poglądów i
              do odmowy wykonania niektórych czynności. Czy w ogóle "cały świat" jest
              wyznacznikiem jedynego słusznego postępowania? Czy to, że w niektórych stanach
              Ameryki Płn. jest wykonywana kara śmierci oznacza, że jej wykonywanie jest
              pożądane i dobre? Ta pani doktor odmawiając wypisania recepty nie przekreśliła
              szansy tej dziewczyny na zdobycie Postinoru. I jedynie mała zaradność tej
              ostatniej sprawiła, że zyskała ten lek dopiero po wizycie prywatnej. Nie w
              każdej sprawie lekarz ma prawo odmówić działania, ale na pewno takie prawo ma,
              jeśli w grę wchodzi problem etyczny, a by to zauważyć u drugich wystarczy
              widzieć niewiele tylko więcej niż czubek własnego nosa, własnych faktów,
              namacalnych dowodów i dokonań "świata"...
              Z pozdrowieniami i życzeniami zdobycia umiejętności szerszego spojrzenia na
              ludzi i świat
              • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.direcpc.com 31.10.03, 03:54
                jezabel25 napisała:

                > Właśnie po takim stylu - aroganckim i nieuprzejmym - poznać pewnych siebie i
                > nie zważających na innych osobników. (...) drugich wystarczy
                > widzieć niewiele tylko więcej niż czubek własnego nosa, własnych faktów,
                > namacalnych dowodów i dokonań "świata"...
                > Z pozdrowieniami i życzeniami zdobycia umiejętności szerszego spojrzenia na
                > ludzi i świat

                Medycyna jest nauka scisla, a przynajmniej za taka chce uchodzic.
                Nie mozna wiec przedstawiac wlasnych, nie opartych na badaniach naukowych,
                eksperymentach i wynikach obserwacji statystycznych, opinii do wierzenia.

                Tak bylo z WHI .
                Przez wiele lat podawano nam do wierzenia, ze kobietom nalezy podawac hormony ,
                aby nie przechodzily w sposob "naturalny" przez okres przekwitania. Udowadniano
                nam, ze sluzy to ich dobry, ze zmniejsza sie ryzyko zawalow serca, zlamania
                kosci itp.

                Przedstawiano nam rozmaite spekulacje i uzasadnienia. Przez wiele lat kobiety
                na calym swiecie zazywaly te hormony , robiac przy okazji pieniadze dla
                wytworcow.

                Wystarczylo jedno badanie WHI ( Women's Health Initiative) , aby cala ta
                misteryjna struktura pseudonaukowych dowodow sie zawalila.

                Nie wystarczy wiec powiedziec, ze POSTINOR powoduje to lub tamto ( a raczej
                autorka uwaza , ze moze powodowac to czy tamto). Trzeba pokazac dowody
                (doswiadczalne, wyniki eksperymentow) na poparcie swoich twierdzen.

                Dalsze wywody na potrzebe tolerancji pomijam, bo nie maja one nic do rzeczy.

                Pozdrawiam i zycze wiedzy . Bo tylko wiedza rozprasza ciemnosci.






                • jezabel25 Re: Co z tym Postinorem?!!! 31.10.03, 20:51
                  Dziękuję za życzenia wiedzy - jej nigdy za wiele, a i informacje, które
                  podajesz, na pewno będą mi przydatne :). Czy możesz jednak zwrócić uwagę, że
                  nie spieram się co do tego czy Postinor jest szkodliwy, czy nie, w świetle
                  najnowszych badań naukowych, tylko uważam, że jak każdy lek wpływający w jakiś
                  sposób na ciążę może budzić wątpliwości natury etycznej u ludzi o takich, a nie
                  innych przekonaniach religijnych lub etycznych. Uważam, że jeśli lekarz ma
                  rozterki moralne dotyczące skutków działania jakiegoś leku, to powinien mieć
                  prawo odmówić wypisania na ten lek recepty. Bez zagłębiania się w to, czy
                  naukowo udowodniono nieszkodliwość tego specyfiku, czy nie. Chyba nie można
                  zaprzeczyć, że leki antykoncepcyjne są przez niektóre kręgi negowane. Zrozum
                  więc, że z całym szacunkiem dla nauki i wiedzy, można pozwolić także i
                  lekarzowi na swoje przekonania religijne, jeśli nie powoduje to zagrożenia
                  zdrowia pacjenta. A do tego przecież w opisanej wyżej sytuacji dojść nie mogło,
                  bo poradni ginekologicznych u nas dostatek :)) I właśnie tolerancja ma tu dużo
                  do rzeczy, a mniej Twoje wywody na rzecz naukowych badań nad Postinorem.
                  Obyśmy dostrzegali nie tylko to, co widzi szkiełko i oko...
                  Pozdrowienia!
                  • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.direcpc.com 01.11.03, 03:30
                    Niestety przy calym szacunku dla twierdzen przedpiszczyni, nie moge sie z nia
                    calkowicie zgodzic.

                    Problem polega na tym, ze co moze byc prawdziwe i sluszne w Polsce moze nie byc
                    sluszne i prawdziwe poza jej granicami.

                    Ma to o tyle znaczenie, ze zawod lekarza jest zawodem "miedzynarodowym", bo
                    wszedzie pacjentki maja dwie nogi, dwie rece i jedna macice ( jak w omawianym
                    przypadku).

                    I obowiazek pamietania o tej prostej materii jest najwazniejszy.

                    Najistotniejszym aspektem tej obserwacji jest to, ze lekarz nie moze "dorabiac"
                    do swojej religii ( o ile takowa wyznaje) argumentow "pseudo-naukowych" , a
                    wiec w omawianym przypadku dorabiac na przyklad domyslami lub pseudonaukowymi
                    spekulacjami.

                    Medycyna bowiem, jak pisalem, jest nauka scisla , a przynajmniej taka usiluje
                    byc i wszystko co twierdzi lekarz musi byc podparte wynikami doswiadczen.

                    To nie moze byc tak, ze swoj pozytywny stosunek , na przyklad ,do zabiegu
                    operacyjnego ( z przyczyn religijnych) , jakim jest obrzezanie kobiety , bedzie
                    lekarz usilowal podeprzec swoimi domyslami i fantazjami na temat tego, jak
                    dobroczynny jest taki zabieg dla kobiety i jej malzenstwa.

                    Byc moze w Polsce takie usilowania sie zdarzaja, ale swiadczy to tylko o
                    ubostwie intelektualnym i nierzetelnosci naukowej, a takze brakach w etyce
                    zawodowej .

                    Na calym swiecie robi sie bowiem tak, ze jak lekarz nie chce brac w czyms
                    udzialu, ze wzgledu na swoje przekonania filozoficzno-religijne to jego
                    obowiazkiem jest swoje przekonania uczynic jawnymi na samym wstepie. A jezeli
                    on tego nie uczyni - to jest jego podstawowym obowiazkiem zawodowym o tych
                    przekonaniach zapomniec i ich nie uzywac.

                    I jezeli jest lekarz przeciwny aborcji ze wzgledu na swoja religie to winien to
                    oglosic na samym wstepie, a nie szukac pseudonaukowych argumentow na poparcie
                    swoich "religijnych" przekonan.

                    Jest to bardzo istotne dla tych,ktorzy moga miec inne przekonania religijne niz
                    na przyklad RC. Dla muzulmanina, Hindusa czy Zyda przekonania na temat zakazu
                    aborcji nie maja znaczenia. Sa po prostu nieistotne . I tak sie sklada, ze
                    wiekszosc mieszkancow swiata ma inne niz wyznawcy RC poglady w tym zakresie.

                    Przypadkowo , w zakresie "morning after" pills religia ma niewiele do
                    powiedzenia. Do zagniezdzenia sie jajeczka jeszcze nie doszlo . Zaplodnione
                    jajo jest zaplodnionym jajem i niczym wiecej. Nie jest organizmem w
                    jakimkolwiek zakresie.

                    Ponad 13 % takich jajeczek ulega zreszta samoistnie wydaleniu i nikt nie
                    usiluje ich nazywac "plodami". Zreszta nawet RC kosciol nie usiluje ich chrzcic.

                    Nie chcialbym wdawac sie w rozwazania religijne, bo to nie moja dzialka. Ale
                    nie ulega watpliwosci, ze scislosc nauklowa i rzetelnosc zawodowa obowiazuje.
                    Nawet jezeli sie usiluje przekazac jakies tresci naukowo-medyczne. I jezeli sie
                    nie zna faktow doswiadczalnych to lepiej glosu nie zabierac.

                    Pozdrawiam


                    • jezabel25 Re: Co z tym Postinorem?!!! 02.11.03, 08:09
                      Niestety przy całym szacunku dla elokwentnego stylu piszącego wyżej uważam, że
                      polemizuje z argumentami, których nie wypowiedziałam. Czasami się zdarza, że
                      rozmówca dyskutuje mimo, iż się z nim zgadzamy, tylko po to, by wykazać swą
                      wyższość ;-)))))) Nie mamy pojęcia bowiem, czy lekarka, o której była mowa na
                      wstępie dorabiała jakiekolwiek "pseudo-naukowe" argumenty do swojej religii,
                      być może jedynie ją po prostu wyznawała.
                      "Medycyna bowiem, jak pisalem, jest nauka scisla , a przynajmniej taka usiluje
                      byc i wszystko co twierdzi lekarz musi byc podparte wynikami doswiadczen."
                      Rozumiem więc, że jeśli lekarz idzie do kościoła, powinien mieć w kieszeni
                      wyniki badań laboratoryjnych lub doświadczeń na potwierdzenie istnienia Boga?
                      "To nie moze byc tak, ze swoj pozytywny stosunek , na przyklad ,do zabiegu
                      operacyjnego ( z przyczyn religijnych) , jakim jest obrzezanie kobiety , bedzie
                      lekarz usilowal podeprzec swoimi domyslami i fantazjami na temat tego, jak
                      dobroczynny jest taki zabieg dla kobiety i jej malzenstwa."

                      Raczej odwrotnie - z przyczyn religijnych lekarz częściej odmawia i ma prawo
                      odmówić zabiegu operacyjnego, na przykład usunięcia ciąży, lub wypisania
                      recepty na lek, który ciąży zapobiega.
                      " I jezeli jest lekarz przeciwny aborcji ze wzgledu na swoja religie to winien
                      to oglosic na samym wstepie, a nie szukac pseudonaukowych argumentow na
                      poparcie swoich "religijnych" przekonan."
                      A skąd wiadomo, że w omawianym przypadku lekarka tego nie zrobiła? To nie ona
                      pisała wytłumaczania dla nie wypisania recepty, tylko ja, próbując oświetlić
                      drugą stronę medalu.
                      Zaplodnione jajo jest zaplodnionym jajem i niczym wiecej. Nie jest organizmem w
                      jakimkolwiek zakresie."
                      No tak, jeśli się widzi tylko swój punkt widzenia, to w istocie jest tak, jak
                      napisano wyżej. A wystarczy posłuchać co sądzą inni ludzie, by przekonać się,
                      że czasami uważane jest inaczej.
                      "Nie chcialbym wdawac sie w rozwazania religijne, bo to nie moja dzialka. Ale
                      nie ulega watpliwosci, ze scislosc nauklowa i rzetelnosc zawodowa obowiazuje.
                      Nawet jezeli sie usiluje przekazac jakies tresci naukowo-medyczne. I jezeli sie
                      nie zna faktow doswiadczalnych to lepiej glosu nie zabierac."
                      Całe szczęście nie zabieram głosu w debacie, w której w jakikolwiek sposób
                      ważne są fakty doświadczalne, bo po prostu doświadczenia w zakresie
                      religijności, przekonań moralnych i etyki przeprowadzić się nie da :) A jak się
                      nie zna tej "działki" to faktycznie głosu zabierać się nie powinno.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.direcpc.com 02.11.03, 08:49
                        Musze powiedziec, ze dyskusja zaczyna prowadzic do nikad.
                        Wiec wrocmy do jej poczatku.

                        Kwestia ( w skrocie) jest taka, ze kobieta miala problem z uzyskaniem recepty
                        na srodek,ktory jest w uzyciu w Polsce od ponad 25 lat. Prawda jest, ze srodek
                        ten nie jest najnowszy.

                        Nie zanosi sie jednak w Polsce na to, aby wprowadzono EC ( czyli "morning
                        after" pigulki ) tak zwane "kombinowane" czyli zawierajace estrogen/progestin ,
                        ktore obecnie na swiecie sa testowane ( zrodlo : ostatni numer Obstetrics and
                        Gynecology) , ktore zapobiegaja zajsciu w ciaze nawet do pieciu dni od stosunku
                        plciowego.

                        Argumentem,ktory zostal uzyty w toku dyskusji, jest domniemane ryzyko dla
                        kobiety ,ktora uzyje tego srodka. Prze czym zauwazmy, ze nie przytoczono
                        zadnych materialow zrodlowych ani wynikow doswiadczen, ze takie ryzyko
                        istnieje. Po prostu autorka sobie te ryzyka wydumala i postanowila o wynikach
                        swojej pracy umyslowej wszystkich powiadomic.

                        No fajno... Mozna powiedziec.

                        Tylko , ze od ponad 25 lat zbiera sie materialy statystyczne i ocenia ryzyko
                        zwiazane z tego typu pigulkami. I nazbieralo sie juz tyle materialow, ze coraz
                        wiecej krajow zezwala na sprzedawanie takich srodkow przez farmaceute W OGOLE
                        BEZ RECEPTY LEKARZA.

                        Ostatnio na przyklad australijski National Drugs and Poisons Commitee,
                        regulujacy sprzedaz lekow w australijskich aptekach, postanowil zezwolic
                        aptekom na taka sprzedaz (zrodlo wiadomosci : "The Medical Post" numer z 21
                        wrzesnia 2003). Dotyczy to srodka zawierajacego wylacznie progestyny.

                        W innych krajach rowniez rozwaza sie podobne kroki , ze wymienie USA/Kanade
                        czy Wielka Brytanie. I jest w tej chwili , odnosi sie wrazenie, kwestia czasu,
                        aby srodki te byly sprzedawane bez recepty. O dalszych decyzjach wladz innych
                        krajow nie omieszkam poinformowac zainteresowane na lamach tego forum.

                        Zauwazmy, ze taki krok , zwalniajacy z kontroli lekarza nad przyjeciem
                        wspomnianego srodka wiaze sie z ryzykiem dla producenta leku. Bo jak cos
                        pojdzie zle - to producent bedzie mial bardzo kiepskie "publicyty", a moze
                        rowniez zostac zmuszony do placenia milionowego odszkodowania. Mimo tego
                        wszystkiego renomowana firma farmaceutyczna zgodzila sie, aby jej produkt byl w
                        Australii sprzedawany bez recepty.

                        Nie od rzeczy bedzie dodac dwie inne informacje. Po pierwsze - farmaceuta
                        sprzedajacy lek musi udzielic "pouczenia" jak i kiedy srodek kobieta moze
                        przyjac.

                        Po wtore - jak mi sie wydaje ( a jest to dla mnie bardzo dziwne) wypisywaniem
                        recept na podobne srodki zajmuja sie w Polsce ginekolodzy ,a nie lekarze
                        rodzinni. I zreszta ta obserwacja byla przyczyna, w ogole, wlaczenia sie mojej
                        osoby do dyskusji.

                        Byc moze dyskutantka bedzie potrafila wskazac dlaczego wspomniana decyzja wladz
                        australijskich byla nieprawidlowa merytorycznie i naraza australijskie panie na
                        niedopuszczalne ryzyko.

                        A moze po prostu sprawa ma sie inaczej. Ze w gruncie rzeczy chodzi tutaj o to,
                        ze w Polsce wzgledy polityczno-filozoficzne przewazaja nad wzgledami
                        merytorycznymi. I ten wlasnie aspekt sprawy zmusza polskie kobiety do biegania
                        do ginekologa i pokornego oczekiwania, czy Pani Doktor/Pan Doktor, w swojej
                        laskawosci, lek przepisze.

                        Lacze wyrazy szacunku
      • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! czylki o kondomach IP: *.direcpc.com 02.11.03, 17:39
        jezabel25 napisała:

        > a ja uważam, że taka staroświecka pani ginekolog ma swoje prawo odmówienia
        > przepisania tego Postinoru, bo to jest lek przerywający bardzo wczesną ciążę,
        > czyli w mniemaniu tej lekarki tak jakby zabijający dziecko. (...)


        Takie domniemanie mialoby rece i nogi w przypadku kogos kto nie jest lekarzem.
        Bowiem ginekolog musi wiedziec jaka jest roznica miedzy zaplodnionym jajeczkiem
        ( ktore ciaza nie jest) a zagniezdzonym jajeczkiem ( ktore ciaza jest). Jezeli
        ginekolog tego nie rozumie, to znaczy ze nie jest nie tylko wyksztalconym
        lekarzem, ale nawet i nie jest niedouczonym ginekologiem.

        Pomieszanie wiedzy z religia z reguly prowadzi do nie tylko nieporozumien , a
        nawet do tragedii.
        Tak sie stalo ze stanowiskiem Watykanu na temat stosowania condomow.
        Od wielu lat stanowisko Watykanu jest takie, ze prezerwatywa nie zapobiega
        zakazeniu HIV. Wobec tego nie powinno sie stosowac prezerwatyw w ogole ( co
        jest zreszta zgodne z ogolnym potepieniem srodkow antykoncepcyjnych przez ta
        religie).

        Doskonale wiemy, ze prezerwatywa nie zapobiega zakazeniu wirusem AIDS. Ale
        ryzyko znakomicie zmniejsza. Ponizej cytuja dla malo obeznanych material
        zrodlowy, przygotowany przez Cohrane Library ( McMaster University, Canada).
        Warto zauwazyc, ze zanim wyniki zostaly przedstawione puiblicznie autorzy
        przegladneli ponad 4700 zrodel i jedynie 14 oparlo sie temu wnikliwemu
        procesowi "krytykowania" bledow w przeprowadzonych badaniach.

        Jak na kwiecien 2003 wiemy wiec, ze ryzyko przeniesienia zakazenia wirusem AIDS
        jest zmniejszone pieciokrotnie, o ile kondom zostanie uzyty. Nie zostanie
        usuniete calkowicie = bo kondomy nawet w odniesieniu do ciazy nie zapobiegaja w
        100 % niepozadanemu zaplodnieniu.

        Stanowisko Watykanu w zakresie kondomow wywoluje powszechne co najmniej
        niezadowolenie wsrod spoleczenstw wielu krajow , w ktorych RC nie jest religia
        dominujaca. Bo trzeba sobie powiedziec uczciwie, skoro ksieza trabia, ze kondom
        nie zapobiega przeniesieniu HIV to wiele osob , ktore by ten srodek uzylo, z
        jego uzycia rezygnuje. A wiec naraza siebie ( i swoich wspolpartnerow) na
        ryzyko zakazenia HIV.

        Bo tu nie chodzi tylko o "doraznego" partnera , ale o jego dalszych partnerow.
        Jak to sie mowi "spiac z partnerem/ka spisz ze wszystkimi jego
        partnerami/partnerkami" . Inaczej wiec mowiac niewierny maz , nie uzywajac
        prezerwatywy w kontakcie z doraznie poznana pania na wczasach naraza na
        zakazenie swoja zone. I nieuzywanie prezerwatywy powoduje, ze ryzyko tego
        zakazenia, tej biednej i Bogu ducha winnej zony, jest niepotrzebnie 5 razy
        wieksze.

        Ja wiem, ze najlepiej by bylo aby maz nie szukal partnerek na wczasach, ale
        swiat nie jest idealny , ale najlepszy z mozliwych i nic na to nie poradzimy.

        Ja bym bardzo chcial uslyszec, ze ksiadz katecheta tlumaczy przyszlym
        malzonkom, ze uzycie prezerwatywy zmniejsza szanse na zajscie w ciaze, ale
        rowniez i w 80 % zapobiega przeniesieniu zakazenia wirusem HIV.




        > (...) nuż się baba rozmyśli i
        > powie, że ginekolog zabił jej dziecko?...Ja bym wolała nie przyczyniać się do
        > takich decyzji obcych ludzi. Postinor powinien być wydawany bez recepty z
        > wieeelgachną ulotką jak go zastosować. Ot i tyle.

        Z tym bym sie zgodzil. Ale prawda jest taka , ze nikt jej nie zmusza do pojscia
        do lekarza i apteki i do zazycia tych paru pigulek.

        Pozdrawiam, ponizej referencje o ktorych pisze powyzej :



        Condom effectiveness in reducing heterosexual HIV transmission
        Updated: 04/01/2003


        from Cochrane Review Abstracts
        Posted 04/01/2003
        Weller S, Davis, K.



        A substantive amendment to this systematic review was last made on 19 November
        2001. Cochrane reviews are regularly checked and updated if necessary.
        Background: The amount of protection that condoms provide for HIV and other
        sexually transmitted infections is unknown. Cohort studies of sexually active
        HIV serodiscordant couples with follow-up of the seronegative partner, provide
        a situation in which a seronegative partner has known exposure to the disease
        and disease incidence can be estimated. When some individuals use condoms and
        some do not, namely some individuals use condoms 100% of the time and some
        never use (0%) condoms, condom effectiveness can be estimated by comparing the
        two incidence rates. Condom effectiveness is the proportionate reduction in
        disease due to the use of condoms.

        Objectives: The objective of this review is to estimate condom effectiveness in
        reducing heterosexual transmission of HIV.

        Search strategy: Studies were located using electronic databases (AIDSLINE,
        CINAHL, Embase, and MEDLINE) and handsearched reference lists.

        Selection criteria: For inclusion, studies had to have: (1) data concerning
        sexually active HIV serodiscordant heterosexual couples, (2) a longitudinal
        study design, (3) HIV status determined by serology, and (4) contain condom
        usage information on a cohort of always (100%) or never (0%) condom users.

        Data collection and analysis: Studies identified through the above search
        strategy that met the inclusion criteria were reviewed for inclusion in the
        analysis. Sample sizes, number of seroconversions, and the person-years of
        disease-free exposure time were recorded for each cohort. If available, the
        direction of transmission in the cohort (male-to-female, female-to-male), date
        of study enrollment, source of infection in the index case, and the presence of
        other STDs was recorded. Duplicate reports on the same cohort and studies with
        incomplete or nonsepecific information were excluded. HIV incidence was
        estimated from the cohorts of "always" users and for the cohorts of "never"
        users. Effectiveness was estimated from these two incidence estimates.

        Main results: Of the 4709 references that were initially identified, 14 were
        included in the final analysis. There were 13 cohorts of "always" users that
        yielded an homogeneous HIV incidence estimate of 1.14 [95% C.I.: .56, 2.04] per
        100 person-years. There were 10 cohorts of "never" users that appeared to be
        heterogeneous. The studies with the longest follow-up time, consisting mainly
        of studies of partners of hemophiliac and transfusion patients, yielded an HIV
        incidence estimate of 5.75 [95% C.I.: 3.16, 9.66] per 100 person-years. Overall
        effectiveness, the proportionate reduction in HIV seroconversion with condom
        use, is approximately 80%.

        Reviewers' conclusions: This review indicates that consistent use of condoms
        results in 80% reduction in HIV incidence. Consistent use is defined as using a
        condom for all acts of penetrative vaginal intercourse. Because the studies
        used in this review did not report on the "correctness" of use, namely whether
        condoms were used correctly and perfectly for each and every act of
        intercourse, effectiveness and not efficacy is estimated. Also, this estimate
        refers in general to the male condom and not specifically to the latex condom,
        since studies also tended not to specify the type of condom that was used.
        Thus, condom effectiveness is similar to, although lower than, that for
        contraception.


        Citation: Weller S, Davis, K. Condom effectiveness in reducing heterosexual HIV
        transmission (Cochrane Review). In: The Cochrane Library, Issue 2 2003.
      • Gość: ktos Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 12:55
        niezla kretynka z ciebie...
    • Gość: Dziadzio Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.ozimek.net.pl 26.10.03, 20:43
      Dziecinko! Jak się chodzi do łóżka to już wypada być stałą pacjentką u
      normalnego ginekologa. I myślę że u swojego doktora nie będziesz mieć problemów
      z Postinorem i wieloma innymi sprawami.
      • Gość: Kamille Emergency Contraception IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.11.03, 17:53

        ec.princeton.edu/worldwide/default.asp
        ec.princeton.edu/questions/index.html
        • Gość: dradam Re: Emergency Contraception IP: *.direcpc.com 04.11.03, 04:04
          Gość portalu: Kamille napisał(a):

          >> ec.princeton.edu/worldwide/default.asp
          >> ec.princeton.edu/questions/index.html

          Dziekuje.Strony sa utrzymywane ne serwerze uniwersytetu w Princeton, o
          znakomitym, swiatowym , poziomie. Strony EC ( emergency contraception) sa
          napisane prostym i zwiezlym jezykiem , nie pozostawiajacym miejsca na
          spekulacje na przyklad, ze "morning after" jest w czymkolwiek zblizone do
          aborcji.

          Z zainteresowaniem przeczytalem sobie wykaz stanow w USA gdzie nie potrzeba
          recepty na "emergency contraception".

          Mysle, ze kolejna bedzie kanadyjska Brytyjska Kolumbia, gdzie zostanie
          zniesiony obowiazek posiadania recepty.

          Z zainteresowaniem przeczytalem pismo FDA, w ktorym stwierdza sie , ze "morning
          after", jest zdaniem wladz amerykanskich bezpieczne. Oznacza to stwierdzenie ,
          pod wzgledem prawnym, iz nie mozna pozwac do sadu lekarza ani tez producenta o
          podanie "niebezpiecznego leku". Musi sie udowodnic, ze w konkretnym przypadku
          bylo wiadomo, ze lek jest niebezpieczny, a jest to zadanie technicznie i
          legalnie bardzo trudne.


          Podobnych stron ( na temat kontracepcji, w tym "morning after") jest wiele,
          radze tez zagladnac do polskiej strony , utrzymywanej przez jednego z polskich
          ginekologow :

          www.antykoncepcja.pl

          Pozdrawiam

    • Gość: dradam YUZPE IP: *.direcpc.com 04.11.03, 17:30
      www.fda.gov/opacom/fedregister/cd96107.htm
    • Gość: kasia.lomanczyk Do jezebel25 IP: 213.199.221.* 18.04.04, 12:26
      Jezebel, twierdzisz, że lekarz powinien mieć prawo do odmówienia wykonania
      zabiegu czy przepisania leku, którego działanie nie jest w zgodzie z jego
      przekonaniami religijnymi, np. Postinoru.
      W takim razie, co powiesz na to, żeby lekarz będący świadkiem Jehowy miał prawo
      do odmowy podania pacjentowi krwi, bowiem to także kłóci się z jego
      przekonaniami? Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, czas nagli...
      Czy może zastosujemy w tym przypadku moralność Kalego: jak katolik, to ma
      prawo, jak świadek Jehowy to niech się dostosuje do większości, bo żyjemy w
      katolickim kraju? No, ale gdzie tu szacunek dla przekonań, oraz tolerancja
      którą tak popierasz?
      Moim zdaniem rozwiązanie jest proste: jeśli jakiemuś lekarzowi ze względów
      religijnych nie odpowiadają leki i środki powszechnie stosowane np. w
      ginekologii i prawnie dozwolone w danym kraju, to niech po prostu wybierze inną
      specjalizację: dajmy na to, w okulistyce czy pediatrii. Dlaczego od razu
      wojujący katolik ma być ginekologiem, świadek Jehowy hematologiem, a muzułmanin
      chirurgiem plastycznym?... A jeśli podejmuje jakąś decyzję, to niech robi to w
      zgodzie z obowiązującym prawem.
      • Gość: koral Re: Do jezebel25 IP: 82.177.66.* 09.05.04, 16:49
        Poruszyłaś b.frapujący temat-przetoczenia u świadków Jehowy.Jestem lekarzem o
        długim stażu w dziedinie operacyjnej i miałem wielokrotnie styczność z tymi
        problemami,jak również z członkami tej społeczności.W zasadzie nie spotkałem
        lekarza-czynnie uprawiającego specjalność operacyjną wśród świadków
        Jehowy,bowiem ludzie ci nie chcą rozstrzygać tych dylematów.Niejednokrotnie
        pytałem ,dlaczego -mając tego typu poglądy-nie zakładają własnych szpitali o
        profily chirirgicznym lub ginekologiczno-położniczym(bo tam stosuje się
        najczęściej krew).Odpowiedź była jedna"nasi bracia nie chcą podejmować takich
        decyzji.Od nas zaś wymagają,aby nawet w przypadku zagrożenia życia tej krwi nie
        podawać-grożąc procesami sądowymi,w razie nie zastosowania się do ich
        żądań.Sprawa zatem jest nieporównywalnie trudniejsza niż pęknięty kondom,czy
        zbyt późne wycofanie się w trakcie stosunku przerywanego.
      • Gość: ANEST Re: Do jezebel25 IP: *.ds.amg.gda.pl 22.06.04, 23:15
        NO LUDZIE!! NÓŻ SIĘ W KIESZENI OTWIERA JAK CZYTAM TAKIE WYPOWIEDZI!! jasne
        najlepiej zeby lekarz nie mial swojego zdania a pacjent jak klient o co poprosi
        to bedzie mial! przeciez to my sie uczymy lata cale aby tego pacjenta dobrze
        leczyc a nie dawac to co mu sie uwidzi bo czasem to sa bardzo zle wybory! po
        drugie: nie porownuj zabiegow ratującyxch zycie (przetaczanie krwii) z
        postinorem na BOGA!!! widac ze nie masz nic wspolnego z medycyną! pozdro
      • Gość: anest Re: Do jezebel25 IP: *.ds.amg.gda.pl 22.06.04, 23:17
        of course odp jest nie do jezebel tylko do kasi!!!
    • zijden_sjaal Re: Co z tym Postinorem?!!! 09.05.04, 18:07
      Witam,

      ludzie są złosliwi. Jakas głupia lekarka się wam trafiła, która może musi się w
      ten sposób dowartościować albo tak jak napisałaś zemścić za to, że moze sama
      wpadła i miała z tego tytułu problemy potem.
    • Gość: dradam Re: Co z tym Postinorem?!!! IP: *.direcpc.com 19.05.04, 16:47
      wyglada na to, ze w Kanadzie bedzie to srodek dostepny po prostu bez recepty :

      www.hc-sc.gc.ca/english/media/releases/2004/2004_27.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka