Dodaj do ulubionych

Relacja lekarz - pacjent

19.06.08, 20:20
W kwestii tej relacji mam do powiedzenia taką rzecz: ona NIE ZACHODZI na tym
forum!
Rozmawiamy tu jak ludzie, którzy uprawiają różne zawody, w tym również jest
wielu lekarzy. Wtedy jednak, gdy rozmowa staje się - mówiąc oględnie - nieco
ostrzejsza, wielu interlokutorów próbuje zdyskontować adwersarzy - lekarzy
odwołując się do tejże relacji.
To wygodne, prawda? Nie mam prawa wytknąć rozmówcy napastliwości, braku logiki
czy wreszcie głupoty, bo jestem lekarzem???
Obserwuj wątek
    • extorris Re: Relacja lekarz - pacjent 19.06.08, 20:36
      och nie przejmuj sie
      andnow robi to, co jako prawnik najlepiej umie
      wykorzysta kazda okazje, aby zdyskredytowac adwersarza, poslugujac sie nawet
      najbardziej pokretna logika i bezczelna argumentacja

      nie na darmo to on uprawia najbardziej znienawidzony zawod na swiecie
      • andnow2 My prawnicy naprawiamy niekiedy to, 20.06.08, 05:58
        extorris napisał:

        > andnow robi to, co jako prawnik najlepiej umie


        co zepsuli lekarze w relacji pacjent-lekarz. W tym sensie jesteśmy
        niejako również sui generis lekarzami tej relacji.

        Nierzadko działamy również w interesie lekarzy.
        • maga_luisa Re: My prawnicy naprawiamy niekiedy to, 20.06.08, 11:43
          Nie Andnow, nie naprawiacie, raczej jesteście katalizatorami nasilenia
          konfliktu, jeśli taki istnieje.
          A to, co zostało zepsute, nie jest "winą" lekarzy, a niestety wynikiem chorej
          relacji między lekarzami a pacjentami wymuszonej przez system.
          Co oczywiście nie oznacza, że bronię lekarzy postępujących nieetycznie.
          • andnow2 To "niekiedy" czyni właśnie sporą różnicę 21.06.08, 01:33
            maga_luisa napisała:

            > Nie Andnow, nie naprawiacie, raczej jesteście katalizatorami
            > nasilenia konfliktu, jeśli taki istnieje.

            Myślę, maga_luisa, że poza kobiecą "nademocjonalnością", której ja
            siłą rzeczą nie posiadam, to więcej łączy nasze poglądy, niż dzieli.

            Ja nie twierdzę przecież, że wszyscy prawnicy i zawsze naprawiają
            uszkodzone przez lekarzy relacje pacjent-lekarz. Właśnie po to, by
            uniknąć postawionego mi - mimo wszystko - zarzutu, napisałem, że
            naprawiamy tę relację n i e k i e d y.


            > A to, co zostało zepsute, nie jest "winą" lekarzy,

            Tutaj bierze już górę nieomylność i nieugięta pewność polskiego
            lekarza: "Ja nie winien, ona winna ..."


            > a niestety wynikiem chorej relacji między lekarzami a pacjentami
            wymuszonej przez system.

            Czy wymuszonej przez system? Osobiście odnoszę wrażenie, że to
            wszechobecne powoływanie się na jakiś tam system, to raczej kiepska
            wymówka w stylu: "kiepskiej baletnicy, to i rąbek u spódnicy
            przeszkadza".

            Ja, gdy mam jakikolwiek problem w jakiejkolwiek prywatnej, czy
            zawodowej relacji, to szukanie możliwości zmian zaczynam zawsze od
            siebie, czego i lekarzom z całego serca życzę. W relacji pacjent-
            lekarz, to właśnie wy lekarze jesteście raczej tą aktywną, bardziej
            predestynowaną do kształtowania tej relacji stroną.


            > Co oczywiście nie oznacza, że bronię lekarzy postępujących
            nieetycznie.

            O to nigdy Ciebie nie posądzałem i z tego właśnie wywodzę, że więcej
            nas łączy, niż dzieli.

        • liton to nie forum z dowcipami adnow 20.06.08, 17:16
          tacy jak ty są odpowiedzialni za przestawienie relacji lekarz-pacjent, na krycie dupy a dopiero potem pacjent

          jeśli uważasz to za "naprawę" - gratuluję Epimetejskiej logiki, lub jak kto woli - naginania rzeczywistości pod teorię

          i oszczędź mi swojej prawniczej gadki - mam jej pod dostatkiem od dziewczyny-prawnika
          • andnow2 liton, pozdrawiam Ciebie i Twoją Dziewczynę 21.06.08, 02:25
            liton napisał:

            > i oszczędź mi swojej prawniczej gadki - mam jej pod dostatkiem od
            > dziewczyny-prawnika


            Konstelację prawniczo-lekarską jako podstawę relacji osobistej
            dwojga ludzi uważam za bardzo interesującą i intrygującą. W wieku
            odpowiednim dla budowania takich relacji sam zresztą długo
            hołdowałem podobnej zasadzie i miło wspominam te czasy.

            Ostatecznie "skończyłem" jednak w spełnionym i szczęśliwym,
            jakkolwiek "kazirodczym" z punktu widzenia zawodowego związku
            prawniczo-prawniczym.

            Nie zamierzam oczywiście wciskać się z dobrymi radami w roli
            kaznodziei w Waszą relację osobistą, ale wyzwolone i posiadające w
            pełni rozbudzone poczucie własnej wartości Polki prawniczki, to
            spore i budzące respekt wyzwanie. Wśród koleżanek mojej żony
            obowiązuje, n.p. dychotomiczny podział populacji męskiej na
            prawników i inżynierów. Jeśli dobrze odczytałem kryteria tego
            podziału, to lekarze należą do grupy inżynierów.

            Intuicyjnie czuję, że w konstelacji inżyniersko-prawniczej relacji
            osobistej dwojga ludzi, to ta prawnicza część ma spore predyspozycje
            kształtujące i determinujące tę relację. Alę chętnie poznam Twój i
            innych poglądy w tym względzie.
    • aelithe Re: Relacja lekarz - pacjent 20.06.08, 16:28
      Mago relacja lekarz- pacjent jest relacją lekko magiczną.
      Skuteczność naszego działania zależy od wiary jaką pokłada w nasze
      umiejętności nasz pacjent. W sensie formalnym chodzi np. wykonywanie
      naszych zaleceń; ale w praktyce sam element wiary ma ogromne
      znaczenie dla wyniku leczenia. Artz wie Artzneie; jak mówią Niemcy.

      Ostatnie laty zbużyły pewną równowagę między lekarzem, a pecjentem.
      Nie można codziennie mówić o pijanych lekarzach i oczekiwać, że nie
      bedzie miało to wpływu na relacje niędyzludzkie.
      • merosia Re: Relacja lekarz - pacjent 20.06.08, 17:19
        Faktycznie można stracić zaufanie do kogokolwiek, zwłaszcza, że media nie dbają o równowagę pomiędzy negatywnymi i pozytywnymi informacjami. Dotyczy to nie tylko sytuacji w służbie zdrowia, ale też innych aspektów życia. Negatywne, chamskie, koszmarne jest poprostu bardziej chwytliwe.

        Gdy włączamy tv to słyszymy, że ten umarł bo się lekarz pomylił, tamtego pobili nieuczciwi policjanci, tam była katastrofa lotnicza, gdzie indziej autobus wpadł w przepaść, a tam wojna... Nikt się nie urodził, wszyscy umarli, nikomu się nie powiodło w życiu. Jak tu w depresję nie popaść. Media też powinny się zastanowić, że informacja jest sprawą cenną , ale obiektywim ponad wszystko.

        Rzadko oglądam tv i zdrowiej się z tym czuję:) i relacja lekarz pacjent mi się nie zaburza:) Może to jest jakieś wyjście:)
        • little_emma Re: Relacja lekarz - pacjent 22.06.08, 16:36
          Tak sobie to czytam i myślę, że lekarze na tym forum rzeczywiście mają ciężko. Bo jest ono ogólnodostępne. I mogą się wypowiadać wszyscy. I jak taki "szary człowiek" dowie się, że ma do czynienia z lekarzem, to może na niego przelać wszystkie swoje pretensje związane z lekarzami tak w ogóle. I nie będzie go obchodzić, że to np. nie Maga_Luisa coś źle zrobiła ale ktoś zupełnie inny. Dla niego lekarz to lekarz.
          Poza tym dla wielu to forum służy do wpisywania wątków raczej negatywnych, na temat tego co lekarze zrobili źle. I już samo to utrudnia Waszą (lekarską) sytuację na forum. Stawia Was w pozycji defensywnej, a innych uczestników forum, ofensywnej.
          Ja cieszę się, że mamy okazję podyskutować z lekarzami i mam nadzieje, że się nie zrazicie:)
          Pozdrawiam
          Emma
          • obs2 Re: Relacja lekarz - pacjent 22.06.08, 16:53
            > Tak sobie to czytam i myślę, że lekarze na tym forum
            > rzeczywiście mają ciężko.(...)I jak taki "szary człowiek"
            > dowie się, że ma do czynienia z lekarzem, to może na niego
            > przelać wszystkie swoje pretensje związane z lekarzami tak
            > w ogóle.

            O, do tego przywykliśmy, na codzień mamy to parę razy (w tych lepszych dniach). To co się dzieje na tym forum, to i tak nic, poczytaj onet.pl.
            Poza tym, ja myślę, że to naturalne i leżące w ludzkiej naturze- ogólniać, stosować odpowiedzialność zbiorową, kierować się emocjami, pozorami, oceniać fakty z perspektywy własnego interesu a nie obiektywnie (o ile istnieje w ogóle coś takiego jak obiektywna ocena).
            Ponadto - każda praca z ludźmi: lekarza, sprzedawcy, operatora hot-line, strażnika miejskiego itp. wiąże się z nieustanną konfrontacją z pretensjami.
            Tak naprawdę radzimy sobie z tym i generalnie mamy to gdzieś (co akurat jest niekorzystne, bo pewne uwagi krytyczne na pewno są słuszne i mogłyby pomóc, ale działa efekt skali: po tysiącu w oczywisty sposób absurdalnych pretensji trudno z entuzjazmem przyjmować tą jedną słuszną).
            Jeśli raz na czas wybuchamy frustracją, to jest to po prostu ludzka konieczność skanalizowania emocji.
            Przyjmowanie "wszystkich pretensji" jest wpisane w codzienność, trzeba z tym żyć.
            Pozdrawiam


    • andnow2 ja widzę to tak 22.06.08, 20:08
      maga_luisa napisała:

      > Nie mam prawa wytknąć rozmówcy napastliwości, braku logiki
      > czy wreszcie głupoty, bo jestem lekarzem???


      Jak najbardziej masz prawo, a nawet jest oczekiwane od Ciebie takie
      zachowanie.

      Problemem jest jednak, gdzy lekarz uczestniczący w dyskusji na forum
      jest napastliwy, wykazuje brak logiki, czy wreszcie głupotę.
      • suzan77 Re: ja widzę to tak 01.07.08, 07:45
        Lekarze z tego forum generalnie są napastliwi i wulgarni nawet, więc
        czego można pozytywnego oczekiwać?
        • maga_luisa Re: ja widzę to tak 01.07.08, 08:57
          Ja jestem Twoim zdaniem wulgarna? Może przytoczysz jakiś przykład?
          • suzan77 Re: ja widzę to tak 02.07.08, 07:23
            Nie zwracałam się konkretnie do Ciebie, tylko wyraziłam ogólną
            opinię. Sithicus jest najlepszym przykładem.
            • obs2 Re: ja widzę to tak 02.07.08, 10:21
              > Nie zwracałam się konkretnie do Ciebie, tylko wyraziłam ogólną
              > opinię

              Ogólna opinia brzmiała "generalnie lekarze z tego forum".
              Maga jest lekarzem z tego forum. Nie napisałaś "generalnie lekarze z
              wyjątkiem Magi".
              Więc stwierdziłaś, że RÓWNIEŻ Maga GENERALNIE jest napastliwa i
              wulgarna. Podobnie jak ja.
              Również oczekuję konkretnie stwierdzenia, że ja nie jestem
              napastliwy i wulgarny, chyba że tak uważasz. Napisz to.

              • andnow2 obs2 nie jesteś napastliwy, ani wulgarny, ale 02.07.08, 16:41
                obs2 napisał:

                > Więc stwierdziłaś, że RÓWNIEŻ Maga GENERALNIE jest napastliwa i
                > wulgarna. Podobnie jak ja.
                > Również oczekuję konkretnie stwierdzenia, że ja nie jestem
                > napastliwy i wulgarny, chyba że tak uważasz. Napisz to.


                konsekwentny i dociekliwy ponad przeciętność. Niektórzy nazywają
                taki stan "upierdliwością".

                Wprawdzie pytanie i wezwanie do potwierdzenia Twoich cech nie było
                skierowane do mnie, ale myślę, że nie popełniam wielkiego
                przestępstwa "wcinając się" w tę publiczną, było nie było, dyskusję,
                na publicznym forum.
                • maga_luisa Re: obs2 nie jesteś napastliwy, ani wulgarny, ale 02.07.08, 17:44
                  andnow2 napisał:


                  >
                  >
                  > konsekwentny i dociekliwy ponad przeciętność.


                  Uważam, że to bardzo trafny komplement dla Obsa :-)))
                  >
                  > Wprawdzie pytanie i wezwanie do potwierdzenia Twoich cech nie było
                  > skierowane do mnie, ale myślę, że nie popełniam wielkiego
                  > przestępstwa "wcinając się" w tę publiczną, było nie było, dyskusję,
                  > na publicznym forum.
                  • andnow2 tak też miało i być, bo czemu nie 02.07.08, 18:21
                    maga_luisa napisała:

                    > Uważam, że to bardzo trafny komplement dla Obsa :-)))


                    maga_luisa, a skoro już się komplementujemy, to miło, że na tym
                    forum są też lekarki, wprawdzie buńczuczne i wojownicze, jak
                    większość kobiet nad Wisłą, ale w ostatniej instancji - mimo
                    wszystko - nie odbiegające od ideału dr Ewy z filmów z mojej
                    młodości.
                  • obs2 Re: obs2 nie jesteś napastliwy, ani wulgarny, ale 02.07.08, 20:44
                    ja również odebrałem to jako komplement.
                    Dziękuję zatem Andnow i pozdrawiam.

                    I - ad vocem - dodam jeszcze to (a propos upierdliwości).
                    Owszem, biorę pod uwagę spostrzeżenia innych o niestosowności dzielenia włosa na
                    czworo, ale odpowiadam na to bon motem Einsteina, że wszystko należy upraszczać,
                    ale NIE BARDZIEJ NIŻ SIĘ DA.
                    Odróżnienie co jest dzieleniem włosa na czworo a co już nadmiernym
                    uproszczeniem, jest czasem bardzo trudne i wynika na ogół z uprzednich doświadczeń.
                    • franc_tireur Re: obs2 nie jesteś napastliwy, ani wulgarny, ale 03.07.08, 00:59
                      Ockham z kolei podobno miał "powiedzenie", że wszystko należy upraszczać nie
                      bardziej niż to konieczne ;)

                      Pozdrawiam -
                      - dzieląca ponadnormatywnie krajanka rodem z pasztetowo-plastikowej koncepcji
                      małych ojczyzn pod umiarkowanym wpływem polepszaczy percepcji

                      f_t

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka