iwcia88
18.09.09, 20:30
Spotykam się z żonatym mężczyzną ponad cztery lata. Kiedy
przedstawiono mi go , czułam jak dreszcz przeszedł przez całą mnie.
To było niesamowite uczucie. Nigdy wcześniej tego nie przeżyłam.
W tym okresie byłam dwa lata po rozstaniu z mężem. Cieszyłam się
wolnością. Było mi dobrze bez mężczyzny u mego boku, nie szukałam.
Tak naprawdę nie zauważałam mężczyzn. Miałam dosyć po traumie z
mężem (zdradził mnie z koleżanką z pracy, wyprowadził się, potem
wybaczyłam, spróbowaliśmy być razem, ale po jakimś czasie miałam
go dosyć, nie mogłam dłużej, rozstaliśmy się)I po dwóch latach
spokojnego życia, tylko ja i moja córka, pojawił się ktoś kto tak
bardzo mna zawładnął. Uwielbiam spędzać z nim czas i on ze mną. Miał
tego czasu dla mnie dużo. Żona nie bardzo interesowała sie co robi i
gdzie jest. Ufała mu, ale do czasu. Miesiąc temu ktoś doniósł jej,
że widuje jej męża w obecności innej kobiety, ciągle tej samej. Miał
w domu piekło. Żona wpadała w histerię itd. On chce załagodzić
sytuacje, ale przez to dla mnie ma mniej czasu. Cięzko mi. Wiele
razy próbowałam zakończyć nasz związek, ale nie udawało się.
Twierdzi, że tak bardzo wrosłam w niego i nie jest to proste rozstać
się. Jemu byłoby ciężko i mi tez. Rodziny nie zostawi, ale mnie też
nie chce stracić. Sytuacja bez wyjścia? Dlaczego, skoro wiem, że nie
odejdzie od żony, bo nie chce jej skrzywdzić, ciągle z nim się
spotykam, Tak, jest mi z nim bardzo dobrze i nie chodzi tylko o
seks. Żona robi mu wyrzuty, karze przysięgać, że jej nie zdradził, a
on kłamie ją, bo nie chce jej skrzywdzić. Jest teraz strzępkiem
nerwów. Ja nie potrafię go zostawić, nie dam rady w takim
postanowieniu wytrwać. Myślę sobie czasami, żeby wyznać prawdę jego
żonie, a wtedy znienawidzi mnie i zostawi. Kochani Co robić? Nie
chciałabym tak drastycznie, ale mam takie myśli, przerażają
mnie.