Dodaj do ulubionych

To juz piąty rok

18.09.09, 20:30
Spotykam się z żonatym mężczyzną ponad cztery lata. Kiedy
przedstawiono mi go , czułam jak dreszcz przeszedł przez całą mnie.
To było niesamowite uczucie. Nigdy wcześniej tego nie przeżyłam.
W tym okresie byłam dwa lata po rozstaniu z mężem. Cieszyłam się
wolnością. Było mi dobrze bez mężczyzny u mego boku, nie szukałam.
Tak naprawdę nie zauważałam mężczyzn. Miałam dosyć po traumie z
mężem (zdradził mnie z koleżanką z pracy, wyprowadził się, potem
wybaczyłam, spróbowaliśmy być razem, ale po jakimś czasie miałam
go dosyć, nie mogłam dłużej, rozstaliśmy się)I po dwóch latach
spokojnego życia, tylko ja i moja córka, pojawił się ktoś kto tak
bardzo mna zawładnął. Uwielbiam spędzać z nim czas i on ze mną. Miał
tego czasu dla mnie dużo. Żona nie bardzo interesowała sie co robi i
gdzie jest. Ufała mu, ale do czasu. Miesiąc temu ktoś doniósł jej,
że widuje jej męża w obecności innej kobiety, ciągle tej samej. Miał
w domu piekło. Żona wpadała w histerię itd. On chce załagodzić
sytuacje, ale przez to dla mnie ma mniej czasu. Cięzko mi. Wiele
razy próbowałam zakończyć nasz związek, ale nie udawało się.
Twierdzi, że tak bardzo wrosłam w niego i nie jest to proste rozstać
się. Jemu byłoby ciężko i mi tez. Rodziny nie zostawi, ale mnie też
nie chce stracić. Sytuacja bez wyjścia? Dlaczego, skoro wiem, że nie
odejdzie od żony, bo nie chce jej skrzywdzić, ciągle z nim się
spotykam, Tak, jest mi z nim bardzo dobrze i nie chodzi tylko o
seks. Żona robi mu wyrzuty, karze przysięgać, że jej nie zdradził, a
on kłamie ją, bo nie chce jej skrzywdzić. Jest teraz strzępkiem
nerwów. Ja nie potrafię go zostawić, nie dam rady w takim
postanowieniu wytrwać. Myślę sobie czasami, żeby wyznać prawdę jego
żonie, a wtedy znienawidzi mnie i zostawi. Kochani Co robić? Nie
chciałabym tak drastycznie, ale mam takie myśli, przerażają
mnie.
Obserwuj wątek
    • formoza13 Re: To juz piąty rok 19.09.09, 07:37
      Myślę sobie czasami, żeby wyznać prawdę jego
      > żonie, a wtedy znienawidzi mnie i zostawi. Kochani Co robić? Nie
      > chciałabym tak drastycznie, ale mam takie myśli, przerażają
      > mnie.



      Czy na pewno takie masz intencje? A może chcesz wyznać jej prawdę w nadziei, że
      żona kochasia jego zostawi i wreszcie będzie cały Twój?
      • iwcia88 Re: To juz piąty rok 19.09.09, 11:37
        Jestem przekonana, że żona go nie zostawi, nawet jak bedzie znała
        cała prawdę.
        • iwcia88 Re: To juz piąty rok 19.09.09, 11:55
          Są małżeństwem od dwudziestu paru lat. Po takim stazu trudno sie
          rozstać.Tym bardziej, że żonie bardzo duzo zawdzięcza i niczego
          złego nie moze jej zarzucić. To dobra kobieta.
          • prosta-kobieta56 Re: To juz piąty rok 20.09.09, 09:38
            Zapewniam Cie ze rozmowa z zona nic nie da bo ani ona go nie zostawi ani on nie da Tobie spokoju.To ty sama musisz zrozumiec ze bedac z nim w tym ukladzie marnujesz sobie szanse na szczesliwe zycie u boku mezczyzny ktory moglby dac Ci prawdziwa milosc a nie tylko namiastke.Musisz zrozumiec ze mezczyzna z ktorym teraz jestes wykorzystuje Cie jest mu dobrze miec dom i stabilizacje itd.i Ciebie z cala ta otoczka-sex mile spedzany czas.Musisz zrozumiec ze jesli by Cie kochal to bylby z Toba jego zona rozniez zasluguje na prawde i szanse na dobre zycie bez klamstwa.To njzwyczajny dupek i tchorz nikt wiecej.Przemysl na spokojnie co da Ci tkwienie w tym ukladzie?zycie masz jedno nikt nigdy nie da Ci drugiej szansy-nie marnuj jej.
            • iwcia88 Re: To juz piąty rok 20.09.09, 15:07
              Nie jest łatwo się rozstać i tu jest mój problem.
              • daria_nowak Re: To juz piąty rok 23.09.09, 08:34
                Ale da sięsmile
              • klara551 Re: To juz piąty rok 30.09.09, 19:22
                I po tym co sama przeszłaś robisz to jego żonie?A przypomnij sobie
                co czułaś jak dowiedziałaś się,że twój ślubny kłamie i zdradza?I
                przez 5 lat wierzysz w kłamstwa,że jesteś tą jedyną?Czy to twój
                sposób na odegranie się,za nieudane małżeństwo?A córka jak to widzi?
                A święta,wakacje?Nie żal ci czasu na trzymanie się wygodnickiego
                faceta,co chce mieć 2 kobiety?A masz gwarancję,że on tego samego nie
                mówi żonie?On cię bierze na litość,tylko po to żeby sobie udowodnić
                jakim jurnym jest samcem.A takich to znajdziesz na pęczki,wolnych
                może mniej,ale przynajmniej będziesz w każdej chwili na takiego
                liczyć.
    • sabbbinka Re: To juz piąty rok 22.09.09, 10:46
      sama wiesz co powinnaś zrobic i jak zareagować ....odsuwasz w czasie
      to co powinno się stać sad( ja ci wspólczuje i życzę powodzenia smile))
      3mam kciuki smile))
      • iwcia88 Re: To juz piąty rok 22.09.09, 22:16
        Moze i wiem co powinnam zrobić, ale to bardzo trudne. Próbowałam
        wiele razy i bez skutku. Ciągle się kontaktujemy i spotykamy.

        Właściwie mam swoje życie, fantastyczna córke, ciekawą pracę i jego
        od czasu do czasu. Może to powinno mi wystarczyć?
        • gwiazdka_wawa Re: To juz piąty rok 25.09.09, 12:33
          Ja od roku jestem kochanką faceta z rodziną. Mówi, ze mnie bbb
          kocha, odpowiadam mu pod każdym względem, jestem jego ideałem itd.
          Jestem naj, naj, ale...
          Nie zostawi żony, bo ma niepełnosprawnego syna, żona nie pracuje od
          15 lat opiekuje sie dzieckiem. Chyba sama nie chciałabym w tym
          przypadku zakładać z nim rodziny, cały wolny czas spędzałby z synem,
          musiałby utrzymywac nie tylko jego,ale i żonę. Żona jest wspaniałą
          matką, ale od dłuższego czasu śpi w osobnym pokoju, nie chce kochać
          sie z mężem. Nie wiem być może jest zmęczona opieką nad synem, tym,
          że siedzi cały czas w domu,a le odtrąciła faceta, który jest
          wspaniałysmile
          To jest beznadziejny przypadek, ale też nie potrafię zostawić go.
          Twój facet ma zupełnie inną sytuację i myślę, że jeżeli naprawdę by
          kochał, to nic nie stoi na przeszkodzie rozwieść sie z żoną, której
          tak wiele zawdzięcza-wymówka!
          • iwcia88 Re: To juz piąty rok 26.09.09, 22:20
            Stoi na przeszkodzie zona, o słabej konstrukcji psychicznej.
            Załamałaby się z pewnościa. Kiedyś, gdy byli narzeczeństwem, ponad
            20 lat temu, zostawił ją na jakieś pare miesięcy. W tym czasie był z
            inną dziewczyna. Ponoć bardzo to przeżyła.Wrócił do niej i obiecał,
            że nigdy jej nie zostawi. Rozważał myśl odejścia, ale twierdzi, że
            wyrzuty sumienia nie dałyby mu żyć, nam żyć w spokoju. Nawet teraz,
            musi jej ciągle powtarzać, że jej nie zostawi. Kłamie, że nie
            zdradził i nie zdradza. Ona wierzy, chce wierzyc, choć miała tyle
            symptomów wskazujacych na zdrade.
            • mruff Re: To juz piąty rok 29.09.09, 20:33
              A to facet ma ciekawie zbudowane sumienie. Bo gryzłoby go gdyby
              odszedł od żony i żył uczciwie. A fakt, że wali po rogach swoją żonę
              to już nie dręczy jego sumienia? Doprawdy ciekawe.

              Idziesz wg schematu. Romans początkowo niezobowiązujący a potem
              kochanka chce więcej czasu z facetem, faceta itd.
              Przestają Ci wystarczać resztki ze stołu ich małżeństwa.

              facet ma naprawdę dobrze w takim trójkącie smilePo co zmieniać
              cokolwiek?
            • realistka_to_ja Re: To juz piąty rok 29.09.09, 21:36
              Zostaw go. Niech ponosi konsekwencje swoich wyborów. Daj sobie
              możliwośc na spotkanie kogoś wolnego.
              Pisze to kochanka - dwukrotna -wcale nie szczęśliwa z tego powodu -
              a, zeby bylo zabawniejsze w związki szczęsliwym z byłym kochankiem,
              który jest moim męzem i mamy wspaniałe kilkuletnie dziecko - mimo
              wszystko RADZĘ CI gdy face zwodzi - jest nic nie wart!
        • hansii i dobrze. 21.04.14, 03:27
          iwcia88 napisała:
          > Właściwie mam swoje życie, fantastyczna córke, ciekawą pracę i jego
          > od czasu do czasu. Może to powinno mi wystarczyć?

          jak najbardziej.
          napisz czy nadal Ci wystarcza ?
          • iwcia88 Re: i dobrze. 21.04.14, 22:07
            Biorę coraz więcej (mam na myśli nie dobra materialne, ale przede wszystkim czas spędzany razem). Nie kryjemy sie. Co ma być to będzie. Płyniemy z nurtem ...



            ansii napisał:

            > iwcia88 napisała:
            > > Właściwie mam swoje życie, fantastyczna córke, ciekawą pracę i jego
            > > od czasu do czasu. Może to powinno mi wystarczyć?
            >
            > jak najbardziej.
            > napisz czy nadal Ci wystarcza ?
    • skarbek2-2 Re: To juz piąty rok 04.10.09, 17:16
      I na co liczysz kobieto przy boku tego kochasia-już powiedział,zony
      nie zostawi.Sprawa jasna to ty musisz za niego wybrać-normalne
      życie,albo okruchy z pańskiego stołu.Nawet już nie możesz się
      oszukiwać,że jest inaczej,że może kiedyś,że to ciebie naprawdę
      kocha.A te jego bajdurzenie o sumieniu,ciekawe gdzie je miał przez
      ten czas?Chyba czas zdjąć różowe okulary.A co do żony nie wszystko
      jest tak jak mówią ich mężowie.Gdyby tobie powiedział prawdę pewnie
      nie chciałabyś tego romansu,a on nie miałby drugiej kobiety.
      • mikas73 Re: To juz piąty rok 06.10.09, 12:56
        Proszę posłuchaj mojej rady: Zakończ to i uciekaj! Zacznij żyć swoim
        życiem. Myslę, że tylko poczytasz te wszystkie rady, przemielesz i
        wrzucisz pod dywan. Chwilowo poczujesz, że coś zrobiłaś dla poprawy
        swego nieszczęśliwego bytu ale tak naprawdę nie zrobisz nic.Pora to
        zakończyć. Jak długo planujesz być u boku czyjegoś męża? Do 40-roku
        życia? Tracisz na tym tylko i wyłącznie Ty. Myslisz, że nikt nie zna
        dokładnie Ciebie, jego i Waszej sytuacji.Może szczególy są inne ale
        tak naprawdę wpisujesz się w schemat,który powtarza się od wieków.
        Wiem, że go kochasz, ale czy przez te pięć lat nie zapragnęłaś iść z
        mężczyzną ulicą i nie bać się, że ktoś Was zobaczy, może mieć z nim
        dziecko, tworzyć jasny i uczciwy związek, być partnerką? To czego
        doświadczasz niestety nie jest miłością, ale układem na jego
        warunkach. Może być Ci dana ale niestety z kimś innym a przeciągając
        czas z obecnym Panem,nie odoczekasz tych czasów. Nie mogę znieść też
        opisu żony jaki przedstawia Ci Twój Pan -"jest z nią z litości a ona
        taka biedna". Wierz mi, że kocha się z nią, śmieje, przytula i
        spędza miło czas - oczywiście dla zamaskowania związku z Tobą.A co z
        Twoim dzieckiem, jak idzie Ci okłamywanie jej? Nie przyjmuj mnie
        jako osoby wyłącznie Cię oskarżającej.Sama byłam kochanką (tak jak
        Ty byłam wtedy samotną mamą z dzieckiem).Teraz jestem jego żoną, mam
        drugiego synka, wciąz się kochamy, ale smród tego wszystkiego
        zostanie gdzieś na zawsze. Mam koleżankę, która trwa tak już 9 rok,
        brzydnie, gnuśnieje i wciąż kończy. Nie załatwione sprawy nie
        pozwalają jej zacząć czegoś nowego.Tylko koniec jest dla Ciebie
        wybawieniem, wiem że bolesny ale gdzieś tam jest to światełko.Zrozum
        to i działaj.Trzymam kciuki.
        • iwcia88 Re: To juz piąty rok 10.10.09, 15:28
          Dziękuję za radę. Ale jak zakończyć? Jak poradzić sobie z bólem?
          Kiedy próbuje zakończć, to nie mam ochoty wtedy na nic. Żyć mi sie
          nie chce. Nie potrafie sobie z tym poradzić.
          • dzikarzeka Re: To juz piąty rok 19.10.09, 21:26
            Znam bardzo dobrze to uczucie, najpierw adrenalina.... Zrobiłam
            to!!! Za 2 dni ból, który tnie na pół. Pozdrawiam...
          • gazeta_mi_placi Re: To juz piąty rok 19.10.09, 22:07
            Nie zadawaj się na poważnie z żonatym śmieciem.
            Żonaci śmiecie są dobrzy tylko do wyra (wiem co mówię).
            Znajdź sobie kogoś może mniej seksownego,ale wolnego i odpowiedzialnego.
          • spiaca_krolewna_pl Re: To juz piąty rok 05.12.09, 22:46
            Tez bylam dokladnie w takiej sytuacji.
            zwariowalam na punkcie tego faceta, jak tylko troche odpuszczalam to
            nie dawal mi odejsc. myslalam, ze oszaleje z bolu, czekania w
            wiecznej gotowosci na jego telefon, samotnosci i szpiegowania.
            Najsmieszniejsze w tym jest to, ze jestem cholernie tolerancyjna,
            inteligentna, pewna siebie i dumna kobieta. Przy nim zachowywalam sie
            jak idiotka, tracilam glowe, stawalam sie slodka niunia, staralam sie
            robic wszystko zeby mnie docenil, zauwazyl osiagniecia, ze moze sie
            zakocha bez pamieci i oszaleje dla mnie. A to za mna szaleli zawsze
            faceci. Czasem myslalam, ze to jakas kara cholerna to zauroczenie bez
            pamieci. Trwalo to kilka lat, znamy sie 10, w miedzyczasie zdazylam
            sie rozwiesc z mezem. I gdy po wizycie u psychiatry! Tak! do tego
            doszlo, kiedy nie moglam w ogole rozmawiac, bo nie moglam przestac
            plakac tak bylam nieszczesliwa, zgnebiona psychicznie przez te 2 lata
            romansu i uzaleznienia od slodko mowiacego faceta, wyszlam z
            gabinetu, pojechalam odebrac swoje nowe BMW, ryczac po drodze bo nic,
            nic i nikt na swiecie nie maialo dla mnie sensu. Postanowilam, ze
            musze byc silna i musze przetrwac albo nie wstane ktoregos dnia bylam
            w tak strasznym stanie psychicznym- jasmile) kobieta skalasmile)
            co zrobilam:
            1. zajelam sie nowa dziedzina,
            2. dzieki temu znalazlam nowego faceta i zakochalam sie w innym
            facecie.
            Przeszlo mi! jak reka odjac, bylam wyzwolona z tego omamu. Zwiazdek z
            nowym facetem wprawdzie nie przetrwala z wielu powodow, przede
            wszystkim byl ode mnie sporo mlodszy ale to bez znaczenia.
            Najwazniejsza role, jak ten mezczyzna odegral w moim zyciu to to, ze
            przerwal moje uzaleznienie od idiotycznego kochanka. Obecnie
            zdecydowalam sie byc sama, to moj wybor, jestem zaangazowana w wiele
            nowych projektow i nie chce tez byc z kims, kto nie jest do konca
            tym. Ale jestem silna na tyle, ze moge wybierac, ze w koncu nie
            jestem zakochana i ciesze sie osiagnieciami, wierze, ze przyjdzie
            jeszcze taki czas, ze spotkam kogos kto mnie zauroczy, ale tez
            doceniam ten piekny, pozbawiony tych cholernych sercowych emocji
            czas, kiedy moge w koncu normalnie sie rozwijac bez ciaglego
            patrzenia na telefon. Jestem zdrowasmile)) caluje was.
            • spiaca_krolewna_pl Re: To juz piąty rok 05.12.09, 23:10
              zapomnialam jeszcze dodac, ze facet byl na tyle koszmarny, ze jak sie
              dowiedzial, ze zakochalam sie w innym, zwariowal na moim punkcie,
              dniami i nocami nagle dostawalam smsy, rodem z tandetnego romansu, to
              trwalo 3 lata! do teraz, nawet na chwile zmieklam ( bo do cholery
              wkrecilam sie przeciez w najgorsza z mozliwych form! najlepszy
              przyjaciel zamieniony w kochanka, jezu to jak naczynie polaczone i do
              tego zonaty! wprawdze zona w innym miescie mieszka ale zonaty!) ale
              szybko sie polapalam, ze znowu mnie wkrecasmile)) i ucielam sprawe. Jak
              sie cieszesmile... ale stracilam stracilam przyjaciela. I tym oto
              sposobem jesli ktokolwiek wierzy w przyjazn miedzy kobieta a
              mezczyzna to na pewno sie myli! jest albo pelny pakiet albo nic.
      • czarny.piter Re: To juz piąty rok 06.11.09, 11:25
        Znam taką sytuację z autopsji , wszystko zależy od Ciebie czego tak
        naprawdę chcesz w życiu ,bo raz mowisz ,że dobrze Ci samej a zarazem
        cierpisz z powodu,że nie możecie być razem ! on się określił jasno-
        tak mu pasuje, więc teraz pora na Ciebie, albo jest tak dalej jak
        jest i jesteś zadowolona z tego ,że jesteś niezależna i masz faceta
        sprawdzonego na miłe chwile, albo raczej stopniowo ograniczaj
        spotkania aż ostygniecie na tyle żeby się rozstać.
        • iwcia88 Re: To juz piąty rok 25.12.09, 08:26
          Wcześniej, gdy żona się nie domyślała miał więcej czasu dla mnie.
          Teraz ma ciągłe telefony z pytaniami, gdzie jesteś. Jest ze mną, ale
          ciągle poddenerwowany. Widzę strach w jego oczach, przerażenie. Żona
          rozlicza go z każdej minuty. Już mu nie wierzy, nie ufa. Zastanawiam
          się, czy ta kontrola z jej strony ma prowadzić do przyłapania go na
          kłamstwie, czy robi to, by uniemożliwić kontakty ze mną, o których
          może wie, czy się domyśla.
          • zosia543 Re: To juz piąty rok 25.12.09, 17:35
            Sluchaj zrozum on ma zone sypia z nia zyje jest jej winny wiernosc i prawde i ona egzekwuje to od niego a ty zrozum ze on nie jest ciebie wart to tchorz i egoista i szkoda twoich nerwow i zycia.
            • woman-in-love jak on mówi, że on kocha... 27.12.09, 14:13
              ...to on MÓWI...gdyby kochał - byłby z Tobą. Proste. NIE KOCHA, WYKORZYSTUJE -
              im prędzej dotrze to do Ciebie, tym lepiej.
    • aniolek_12 detektyw 25.02.10, 14:43
      Moim zdaniem jesteś naiwna. Nigdy jej nie zostawi, a ty będziesz się męczyć całe
      życie, zamiast poszukać wolnego faceta. Może żona pójdzie po rozum do głowy i
      poszpieguje męża, albo wynajmie detektywa i tak skończy się sielanka.. prędzej
      czy później.
      • iwcia88 Re: detektyw 21.04.14, 22:10


        Nie wynajmie detektywa, bo boi się prawdy.

        aniolek_12 napisała:

        > Moim zdaniem jesteś naiwna. Nigdy jej nie zostawi, a ty będziesz się męczyć cał
        > e
        > życie, zamiast poszukać wolnego faceta. Może żona pójdzie po rozum do głowy i
        > poszpieguje męża, albo wynajmie detektywa i tak skończy się sielanka.. prędzej
        > czy później.
        • ajmj Re: detektyw 23.04.14, 22:58
          To już 10 lat jesteście razem..
        • ta Re: detektyw 24.04.14, 00:47
          iwcia88 napisała:
          > Nie wynajmie detektywa, bo boi się prawdy.

          Niemal dziesięć lat się bujacie. Nie szkoda ci tych lat?
          Przecież zona wie, musi wiedzieć po dziesięciu latach.
          I, jak widzisz, nic z tego nie wynika dla ciebie.
          Dziesięć lat półżycia...nie wierzę, że nie żałujesz...
    • a_nonima Re: To juz piąty rok 02.03.10, 12:34
      Ja myślę, że to nie tak do końca, że facet Cię wykorzystje..
      Rozstanie z żoną, z rodziną to coś o wiele trudniejszego niż nie
      jednemu z nas się wydaje... jeżeli jesteście ze sobą 5 lat to nie sa
      pewnie tylko spotkania na sex...poza tym po 5 latach znalazłby sobie
      inną dla fun`u gdyby Cię ni kochał.
      Życie jest bardzo trudne i nie jest prosto odejsc od rodziny z która
      łaczą wspomnienia, przywiązanie, zobowiązania..
      Pozostaje odpowiedziec sobie na pyt, czy dasz radę trwac nadal w
      zwiazku z facetem, który nigdy nie będzie Twoj, a nawet jakby
      odszedł dla siebie od żony to i tak na zawsze bedzie z nią
      zwiazany...
    • miasara Re: To juz piąty rok 03.03.10, 13:18
      Częściowo podpisuję się pod moją poprzedniczką,ale...
      Jeżeli facet deklaruje miłości do kochanki, to na myśl o rozstaniu z
      nią pęka mu serce, a nie na myśl o rozstaniu z żoną...

      A teraz z autopsji : "mój" od początku grał w otwarte karty z
      żoną.Nie oszukiwał,zawiadomił,wyprowadził się z domu,ale
      jednocześnie niewiele zrobił,żeby uregulować sytuację od strony
      formalnej.Tym samym było to chcąc czy nie nadzieją dawana
      żonie,która Bóg wie czego na łachudrę ciągle czeka.
      Dlatego właśnie ja już jestem daleko od niego,a on nagle znalazł
      siłę i sposób na skomplikowany w ich sytuacji podział majątku i
      rozwód.Obecnie staje na głowie,żeby w jaknajkrótszym czasie to
      wszystko załatwić,bo wie,że bez oświadczenia o separacji nie ma u
      mnie czego szukać.
      Ja nie jestem pewna czy go przyjmę spowrotem...szczerze - raczej nie.
      Twierdzi,że warto mimo wszystko,bo kocha.
      Może spróbuj w ten sposób...?
      • a_nonima Re: To juz piąty rok 03.03.10, 13:46
        Miasara ja też jestem w takiej sytuacji... Tyle, że my oboje mamy
        przeszłosć, zobowiazania, majatki itp I sama wiem jakie to wszystko
        jest trudne. relacje miedzy nami super, ale trzeba dograć wiele
        spraw, które bardzo komplikują całą sytuację. Chce być ze swoim
        facetem, ale jednoczesnie boję się ruszyć machine rozwodu, podziału
        majatku itp...
        • woman-in-love Re: To juz piąty rok 03.03.10, 17:43
          jesli chodzi o rozstanie z kochankiem: Nieudane próby prowadzą do udanych.
          Próbuj wytrwale, w koncu się uda.
          • lunka8x Re: To juz piąty rok 20.04.14, 22:24
            Tyle lat próbuje i bez skutku. Ciągle razem. To już osiem lat
        • miasara Re: To juz piąty rok 03.03.10, 19:16
          a_nonima tylko Cię zacytuję :
          >trzeba dograć wiele spraw
          no właśnie trzeba,bo inaczej żyć się nie da...
          żeby miłość i relacje nie wiem jak dodawały skrzydeł to zawsze jest
          toksyczna sytuacja dopuki w niej będziemy tkwić...
          może łatwo mi mówić,bo to nie ja muszę się rozwodzić,ale uwierz
          mi,że nie warto poddawać się z powodu braku odwagi.
          Ja musiałam przeciwstawić się całemu światu,żeby z nim być (np.walka
          z rodzicami,którzy mieli inną wizję przyszłości dla ich jedynej
          córeczki niż życie z o wiele starszym jeszcze nie rozwodnikiem)
          dałam rade,więc i on musi!!!
          • miasara Re: To juz piąty rok 03.03.10, 19:47
            Sorki za błąd.
            Oczywiście miało być "dopóki"
            Możemy uznać to za literówkę?
            Aż się zarumieniłam normalnie tongue_out
          • a_nonima Re: To juz piąty rok 04.03.10, 09:07
            Miasara rozumiem Cię... Ty musisz poświecic również wiele...choćby
            dobre stosunki z rodzicami. U mnie jest tak, że oboje mamy rodziny,
            dzieci... On się rozwiódł tak jak planował zanim jeszcze zaczęliśmy
            się spotykać...ja rozstałam sie z męzem, ale cięzko złożyć pozew i
            odciąc się od przeszłości...
            Chiałabym żeby wszystko poszło gładko, ale jeszcze musze dorosnąć do
            niektórych decyzji...
            • iwcia88 Re: To juz piąty rok, minał 28.08.10, 22:52
              Minęło sporo czasu. Nie zaglądałam na to forum.Któregoś razu
              rozwścieczona, zła zadzwoniłam do żony kochanka. Powiedziałam...,
              przeprosiłam, nie zadawała pytań, odłozyła słuchawkę. Robiąc to
              zdawałam sobie sprawę, że mój ukochany mnie znienawidzi. Trzy
              miesiące były koszmarem, i dla mnie i dla niego. Znowu się
              spotykamy, choć przysiągł żonie, że nigdy się ze mną nie spotka.Nie
              jesteśmy w stanie żyć bez siebie i nie chodzi tylko o seks.
              Widocznie taki mój los, ale znowu jestem uśmiechnięta i chce mi się
              żyć, a było ze mną bardzo źle. Gdyby odszedł od żony możliwe, że
              targnęłaby na swoje życie, więc to nie jest rozwiązanie.
              • asdaa Re: To juz piąty rok, minał 29.08.10, 14:45
                Gdyby odszedł od żony możliwe, że
                targnęłaby na swoje życie, więc to nie jest rozwiązanie.


                za to życie z szantażystą/tką jest super rozwiązaniem! wink surprised
                • roserot Re: Iwcia, jaka dobra z Ciebie duszyczka! 29.08.10, 15:54
                  Dalej faciowi organizujesz haremik.
                  Przecież to widać jak na dłoni, że ma Ciebie do seksowania, choć Ty
                  oczadziała uczuciem tego nie dostrzegasz.
                  Nadal jesteś ukrywana, niczym wstydliwa choroba, a on mydli Ci oczy, że
                  żona jak się nie powiesi to zastrzeli. A Ty łykasz te bzdury niczym
                  pelikan, przekonana o jego wielkiej miłości.
                  A to nie miłość, tylko parę słów bez pokrycia, ale tak skutecznych, że
                  chłopina do grobowej deski będzie miał seksualną zabawę Twoim kosztem.
                  Obudź się. Bo za niedługo ten stanie się koszmarem, z którego nijak da
                  się uciec.
                  • iwcia88 Re: Iwcia, jaka dobra z Ciebie duszyczka! 30.08.10, 06:52
                    Jestem obudzona. Mam pełną świadomość tego co się dzieje i oczy
                    szeroko otwarte. Nie izoluje się od ludzi, jesli znajdzie się
                    mężczyzna wolny, który mnie zainteresuje, to czemu nie.
                    Ten jest ważną osobą i nie zamierzam wyrzucać go z mojego życia.
                    Koszmar przeżyłam, gdy przez trzy miesiące nie odzywaliśmy się do
                    siebie, mając nadzieję, że nauczymy sie zyć bez siebie, ale to nie
                    było możliwe. Dużo nas łączy, wspieramy sie nawzajem.
                    To wszystko nie jest takie łatwe.
                    A dobrą duszyczką jestem, wiem o tym, dobrą nie tylko dla niego, ale
                    też dla innych moich bliskich i oby starczyło mi sił.
                    • mimfa Re: Iwcia, jaka dobra z Ciebie duszyczka! 03.09.10, 12:31
                      Niestety znów oszukujesz samą siebie. Zrozum, że dopóki nie skonczysz tego, to
                      marne szanse, że znajdzie się wolny mężczyzna na którego zwrócisz uwagę. Nawet
                      kiedy wychodzisz, to pewnie co chwila zerkasz na telefon czy może jest coś od
                      Niego. Być może tkwisz w takiej "półdostępności", żeby w razie kiedy On zechce i
                      co ważne będzie miał dla Ciebie czas ( towar deficytowy- więc zmieniasz często
                      swoje plany w imię wyższej konieczności oraz dla wyższego dobra jakim jest- może
                      tym razem już ostatnie, dlatego ważne spotkanie z Nim) rzucić wszystko i pójść
                      na randkę. Kobieto, to droga donikąd. Nie, nie jesteś obudzona, Ty właśnie
                      wprowadziłaś się znów w letarg, a lata płyną. Mowię to z własnego smutnego
                      doświadczenia, w trakcie przebudzenia wlaśnie.
              • lunka8x Re: To juz piąty rok, minał 20.04.14, 22:29
                Takie życie jest bez sensu.
    • hansii nie rozumiem... 21.04.14, 03:25
      wcia88 napisała:
      Było mi dobrze bez mężczyzny u mego boku, nie szukałam.
      > Tak naprawdę nie zauważałam mężczyzn.

      a seks ?
      • iwcia88 Re: nie rozumiem... 21.04.14, 21:56


        Seks czasami jest mniej ważny. Można bez, naprawdę

        hansii napisał:

        > wcia88 napisała:
        > Było mi dobrze bez mężczyzny u mego boku, nie szukałam.
        > > Tak naprawdę nie zauważałam mężczyzn.
        >
        > a seks ?
        • hansii nadal wprawdzie nie rozumiem... 24.04.14, 14:48
          iwcia88 napisała:
          > Seks czasami jest mniej ważny. Można bez, naprawdę


          Toc wiem...
          nadal wpawdzie nie rozumiem, ale wiem to - gdyz znam taka niejedna...

          - teraz majac Twoja deklaracje na pismie - bede posilkowal sie nia na innych forach smile
          • iza25o7 Re: nadal wprawdzie nie rozumiem... 15.05.14, 09:10
            Ale jazda. Taki szmat czasu zmarnować na coś co nie ma przyszłości. On sie tobą bawi i mówi to co chcesz usłyszeć.Otrząśnij się dziewczyno,bo szkoda czasu.On jest dupkiem,ale pomyśl chociaż przez chwilę o jego żonie.W tej całej sprawie szkoda mi tylko tamtej kobiety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka