bosanova77
21.09.10, 21:16
1.Znaliśmy sie od lat, nasze małżeństwa sie koleguja
2.Na jednej z imprez zaczelismy sie calowac
3.Po dwoch dniach doszedl seks
4.Trwało to kilka dni,tygodni.umowilismy sieze to tylko seks,ze jest miło,że mnie mąź a jego żona ostanio cos nie kreci
5.Nie padały deklaracje,choc par razy wyrwło nam sie 'kocham cie"
6.Po kilku tygodnaich uznal,ze konczymy to, bo to nie ma sensu.Przyznałm mu racje.Przechodzimy do stanu"kolega-kolezanka'.
7.Znow kilka razy spotkalismy sie,skończyło sie skeksem
I rozmowy: nie moge z Toba byc, bo kochasz meza, ja zony nie kocham, ale mam dzieci.
Ostanio jak sie widzielismy, definitywnie sie rozstalismy, ale... w czym problem.
on wciaz dzwoni,pisze,co u mnie slychac? Czy sie rozchodze z mezem.jak mu pisze,ze nie, to znów milczy tydzien.
Nie chce byc jak widać ze mną, a wciąż go interesuje czy postanowiłam sie rozstac z mezem. jego też wypytywal, co słychac u nas jako małżeństwa.
W CO ON POGRYWA?
Prosze, jestescie bardziej może obiektywne...on mi mowi,ze mnie lubi, "lubi inaczej", nie mowi,że kocha...a jkaby czekał,xe pierwsza odejde.Dobrze kombinuje?
Czy to tylko kontrola mnie, czy sie zdecydować nie potrafi...Bo po co wciąż pisze...?