Dodaj do ulubionych

Kochanka mojego męża- studium przypadku

03.04.11, 14:16
Nie będzie to post na temat, jaka Ona zła. Nie bedzie też to post, jaki sk..... z mojego męża.
Będzie to na temat jak długo kobieta, kochanka właściwie może czekać. Powiedzcie mi, jest jakaś granica?
Sytuacja u mnie jest taka, że dawno temu odkryłam romans męża. Rozmawiałam z Nią nawet telefonicznie wiele razy. Nie, nie byłam na nią zła, nie krzyczałam, nie wyzywałam. Gadałyśmy. Mąż stwierdził, że odchodzić nie chce, kocha mnie. Jakoś się poukładało to niby. Dalej było różnie, wiedziałam, że od czasu do czasu ma z nią kontakt. Za każdym razem obrywał za to i on i tym razem już ona. Ona za to, że mi kłamała, bo mówiła do mnie, że u nich to był czysty układ, a do niego pisała, że kocha. No dobrze, kocha, to trudno. Minęło kilka ładnych lat. Gdyby chciał odejść, poszedłby. Nie trzymam go ani zębami, ani pazurami. Odeszłam na trochę od niego, mógł iść i układać sobie życie z Nią. Potem wróciliśmy do siebie i kupowaliśmy mieszkanie. W sumie nie musiał pakować sie ze mną w nowe gniazdko, mógł też sobie iść. Aż niedawno któregoś dnia przeczytałam maila od Niej do niego. Treść mniej więcej taka, że teraz po 7 latach Ona ma nadzieję na wspólne życie, że on ma wynająć mieszkanie i odwiedzać syna, najlepiej, jakby mnie nie widywał. No i, że go kocha.
Dobra, poniosło mnie i jej parę słów niezbyt miłych napisałam. Niepotrzebnie. Ale trudno. On oberwał również, żeby nie było smile I mówię do niego, idź, układaj sobie z Nią życie, wyprowadź się, weźmiemy rozwód i pa. Na to on, że nie chce. Bo Ona sobie coś uroiła. Bo on z nią gadał o naszych problemach małżeńskich, bo akurat sie nawinęła i ona sobie takie wnioski wysnuła.
I teraz moje pytanie. Jak długo można czekać, żyć nadzieją? Czy jest taki czas, że mówicie sobie dość, z tym gościem już nic nie wyjdzie? 7 lat to kupa czasu przecież. Czy można aż tak długo wierzyć, nawet jeśli on ściemnia, to czy można wierzyć?
Obserwuj wątek
    • lina_onsdag Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 14:39
      Trudno jednoznacznie odpowiedzieć - każda kobieta jest inna, każdy taki układ jest trochę inny (chociaż każdy tak samo banalny wink). Jeśli kocha, to może czekać bardzo dłuuugo. Ale prawda jest taka, że 7 lat to szmat czasu i gdyby Twój mąż nie podsycał w niej nadziei na bycie razem, to pewnie dawno dałaby sobie spokój... Być może ich kontakt opierał się na innych zasadach niż oboje Ci wmawiali.
      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 14:55
        lina_onsdag napisała:

        > Trudno jednoznacznie odpowiedzieć - każda kobieta jest inna, każdy taki układ j
        > est trochę inny (chociaż każdy tak samo banalny wink). Jeśli kocha, to może czekać bardzo dłuuugo.

        No tak patrząc z typowo kobiecego punktu widzenia, trochę biorąc pod uwagę solidarność jajników, to szkoda mi tej Kobiety. Bo on już z nią nie będzie. Nawet jeśli nie bedzie ze mną.

        Ale prawda jest taka, że 7 lat to szmat czasu i gdyby Twój mąż nie podsycał w niej nadziei na bycie razem, to pewnie dawno dałaby sobie spokój... Być może ich kontakt opierał się na innych zasadach niż oboje Ci wmawiali.

        Tak, ja to wszystko wiem. No nie myślę, że ona tak nagle po 7 latach napisała miłosny mail. Naiwna aż tak nie jestem. Chodzi mi tylko o to, Jak długo można wierzyć w ściemy, że on odejdzie od żony?
        • lina_onsdag Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 15:02
          Ja wytrzymałam niecały rok wink No ale mój k. nigdy mi nic nie obiecywał, więc to inna sytuacja.
          Ale można długo, znam układy, w których kobieta czeka 15-20 lat, całkiem odbierając sobie szansę na normalne życie. Po pierwsze - miłość, wiadomo. Po drugie - miłość nieosiągalna, niedopełniona, trudna do zdobycia jeszcze bardziej nakręca...
          Ale dlaczego właściwie pytasz o to, jak długo ona może czekać. Niech sobie czeka, ile wlezie, przecież to jej problem, zwłaszcza, że piszesz, że Twój mąż i tak z nią nie będzie wink
          • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 15:20
            lina_onsdag napisała:

            > Ale dlaczego właściwie pytasz o to, jak długo ona może czekać. Niech sobie czek
            > a, ile wlezie, przecież to jej problem, zwłaszcza, że piszesz, że Twój mąż i tak z nią nie będzie wink

            Pytam z czystej ciekawości. Zaintrygowało mnie to. Po przemyśleniu całej sytuacji po prostu mnie to zaciekawiło. Tym bardziej, że serio, bardzo łagodnie i miło byłam skłonna pomóc mężowi sie spakować i odesłać w ramiona kochającej kobiety. Ale nie chciał i się zaparł. I wtedy sie zastanowiłam nad jej sytuacją. Bo jaki on jest, to ja wiem. Dlaczego z nim ja jestem, to też ja wiem. Ale dlaczego Ona czeka? To mnie po prostu ciekawi. A że Ona nie chce już ze mną rozmawiac, to się nie mogę spytać Jej.
          • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 15:21
            lina_onsdag napisała:

            >> Ale dlaczego właściwie pytasz o to, jak długo ona może czekać. Niech sobie czek
            > a, ile wlezie, przecież to jej problem,
            No i jeszcze jedno. Bo ja wiem, że to jej problem. Ale mój mąż dostał opiernicz nie tylko za to, że sie z Nią kontaktuje, ale też za to, że pierniczy jej życie, bo skoro nie chce z Nią być, to wypadałoby to jasno wyartykułować, a nie dawać złudzenia. No i własnie stąd pytanie ile można wierzyc w ściemy faceta?
            • lina_onsdag Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 15:40
              > No i jeszcze jedno. Bo ja wiem, że to jej problem. Ale mój mąż dostał opiernicz
              > nie tylko za to, że sie z Nią kontaktuje, ale też za to, że pierniczy jej życi
              > e, bo skoro nie chce z Nią być, to wypadałoby to jasno wyartykułować, a nie daw
              > ać złudzenia.

              Zdradzający faceci to najczęściej tchórze. Wielką znawczynią tematu nie jestem, ale nie słyszałam jeszcze, żeby jakiś zdobył się na uczciwość wobec kochanki. Wolą ciągnąć to latami, bo tak im wygodnie. Łatwiej powiedzieć kilka okrągłych słowek, zapewnić, że się kocha, że żona to jędza, a "ty jesteś tą jedyną" i mieć dostęp do łóżka kochanki niż narażać się na nieprzewidywalne reakcje, pretensje i łzy.

              Może Twojemu mężowi w jakiś sposób na niej zależy i dlatego ją trzyma przy sobie?
              • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.04.11, 15:53
                lina_onsdag napisała:

                > Może Twojemu mężowi w jakiś sposób na niej zależy i dlatego ją trzyma przy sobie?

                Rozważałam to. Ale to mnie w sumie bardziej przeraża. Bo jak może komuś zalezec na drugiej osobie i ją tak zwodzić? Głupi albo sk..... totalny. On mówi, ze jak Ona się zakochała, to jej problem. A ja uważam, że to też jego problem, bo do tego dopuścił. Bo ja rozumiem zdradę dla seksu, spoko. Ale jeśli zobaczył, ze Ona go kocha, a on odejść ode mnie nie zamierza, to chyba powinien to dość krótko uciąć? No, jesli mu na niej zalezy, to chyba chciałby, żeby była szczęśliwa?
                Albo ja głupia jakaś jestem.....
                • janznepomuka Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 10:40
                  > Bo ja rozumiem zdradę dla seksu, spoko. Ale jeśli zobaczył, ze
                  > Ona go kocha, a on odejść ode mnie nie zamierza, to chyba powinien to dość krót
                  > ko uciąć? No, jesli mu na niej zalezy, to chyba chciałby, żeby była szczęśliwa?
                  >
                  > Albo ja głupia jakaś jestem.....

                  Albo ten seks z nią nieskończenie bardziej zajebisty niż z Tobą (wiesz, wersję demo już przerobił z Tobą i mu się spodobała.....demo kobiety potrafią być nieziemskie......)
                  Albo to ja muszę zawsze mieć rację......
                  Jan
                  • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 17:30
                    janznepomuka napisał:

                    > Albo ten seks z nią nieskończenie bardziej zajebisty niż z Tobą (wiesz, wersję
                    > demo już przerobił z Tobą i mu się spodobała.....demo kobiety potrafią być niez
                    > iemskie......)
                    > Albo to ja muszę zawsze mieć rację......
                    > Jan
                    >
                    I dla tego świetnego seksu mami ją obietnicami i trzyma w oczekiwaniu 7 lat? Aż taki sk... z tego męża mojego? Łooo matko....
                    • janznepomuka Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 12.04.11, 12:57
                      Mało znasz facetów. Dla seksu zrobią duuuużo.
                      Poza tym jest też kwestia seksualnego spasowania. Tego się nie przeskoczy.

                      Zwodzi ją siedem lat....Faktycznie sk....
                      Ale jak Ty w tym kontekście się czujesz? Wygodnie Ci? Tego nie rozumiem, bo jego to spokojnie czaję....
                      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 17.04.11, 18:43
                        janznepomuka napisał:

                        Ale jak Ty w tym kontekście się czujesz? Wygodnie Ci? Tego nie rozumiem, bo jego to spokojnie czaję....
                        >

                        no własnie... facet faceta zrozumie smile Nie bedę Ci tego tłumaczyć, bo nie ma takiej potrzeby.
    • marga77 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 04.04.11, 08:35
      do mnie zas nie moze dozrzec, ze mozna sie nie brzydzc faceta, ktory macza swoja anatomie intymna w innej babie, nie ma takiego sagrotanu,.zeby wysterylizowac miejsca, przedmioty, na ktorych taki siada i ktore taki dotyka, fuj!!!!!!!
      • freedeedee Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 04.04.11, 13:39
        No właśnie też to chciałam powiedzieć, sypiasz z mężem wiedząc że bzyka inną? Kochanki się na to godzą bo mają nadzieje, że odejdzie od żony a Ty po co to robisz? Chcesz go w ten sposób zatrzymać przy sobie? przeciez piszesz, że pomoglabys mu sie spakowac... wlasnie przez takie zachowanie on nie konczy romansu , bo wie, że i tak nic z tym nigdy nie zrobisz. Dlaczego więc ma rezygnować z zajebistego seksu z nią i mieć ciepły obiadek w domu. Bo owszem seks z nią jest lepszy, skoro do niej wraca...
        • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 04.04.11, 19:06
          a czy ja gdziekolwiek napisałam, że jakoś szczególnie histeryzuje z tego powodu? Nie. Widocznie mam swoje powody, by z nim być. ona z nim sypia też wiedząc, że sypia z dwoma conajmniej. I właśnie moje pytanie brzmiało, jak długo można mieć nadzieję. Bo ja jestem w o tyle lepszej sytuacji, ze nie mam nadziei na to, że on przestanie mnie zdradzać. A wiesz, że on nie rezygnuje z seksu z nią, a jest ze mną, to już raczej faktycznie jej problem, bo to ona go rozpaczliwie kocha i nie ma go przy sobie.
          Swoją drogą, skąd u kobiet- kochanek tyle nienawisci do żon? Ja nigdzie nie napisałam nic złego absolutnie o tamtej Kobiecie, nie mam do Niej żalu o nic. A Wy Kochanki o co macie żal do żony? Że go nie wywali po to, żebyście mogły go przygarnąć? Przecież facet ma własną wolę? Może odejść od żony. Skoro nie chce, to oznacza to, że z tą kochanką to nie jest sam miód i orzeszki. No chyba, że sam seks i czysty układ, ale wtedy zakochanie sie jest złamaniem układu. Czyż nie?
          Moje pytanie brzmiało, jak długo kobieta jest w stanie przyjmować ściemę lub czekać na to, aż facet odejdzie?
          • malwa200 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 14:57
            znam kobietę, która sama jest w takim układzie: spotyka się z żonatym facetem juz 7 lat i za nic nie chce tego przerwać, twierdząc, że lepiej mieć z doskoku niż wcale, że daje jej to jakieś zaplecze psychiczne (chociaż z drugiej strony wciąż mi truje, że jej go brakuje, ze za rzadko się spotykają, że tęskni i że chciałaby go na wyłączność. i nie przyjmuje wyjaśnień, że nie ma to sensu, ze on nie odejdzie od rodziny itp. poprostu ja myślę, że takie baby panicznie boją się totalnej samotności lub są tak głupie, że szkoda gadać. czasem naiwność ludzka i głupota nie mają granic
    • kara_mia Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 04.04.11, 21:16
      To odpowiem opowieścią smile
      historia nie moja, choć z BARDZO bliskiego otoczenia i byłam jej świadkiem od początku do teraz.

      On i Ona - małżeństwo, takie sobie. Sporo kłótni mało sexu.
      On zaczął miewać inne kobiety, ona później innych mężczyzn.
      Gdzieś po drodze pojawiła się TA TRZECIA. On strasznie zakochany, TA TRZECIA już planuje ich wspólne życie, rozwodzi się z mężem, i szykuje mieszkanko w innym mieście dla nich.
      jak się okazuje On nie bardzo chce iść w nowy związek i sprawa po kilku miesiącach sie kończy. Miedzy nimi brak kontaktu.
      Mijają lata. TA TRZECIA już po rozwodzie znajduje sobie partnera wychodzi za maż. Dzieci.
      On po latach decyduje się z żona na rozwód i układa sobie życie z inna kobietą.
      I teraz najciekawsze :
      Po ok 8 latach spotkanie : on i TA TRZECIA , jak się okazuje ZAZDROSNA o nową żonę swojego byłego kochanka!
      Jest w tym sens?
      To ona nadal czeka ? Przecież ma drugiego męża?
    • li_lah Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 04.04.11, 23:08
      trafilam tu przypadkiem i az musze sie odewać...
      otóż autorko wątku: jak ten twoj mąż ma wspaniale!! ma dwie baby i obie na niego czekają. przejrzyj na oczy Ty czekasz tyle samo co ona. niszczysz samą siebie, po co Ci to? rzuc gnoja w cholere i zacznij nowe zycie
      • poppy_pi Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 09:26
        Pewnie tyle samo ile żona może czekać aż mąż odejdzie od kochanki...Twój mąż się super ustawił-dwie walczące o niego babki.
    • imasumak Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 10:37
      Dziewczyno, jego zapewnienia, że go z nią z nic łączy, a ona ma tylko urojenia, to możesz sobie między bajki włożyć.
      • salemka1 li_lah, poppy_pi, imasumak 05.04.11, 17:42
        Przeczytajcie mój post jeszcze raz ze zrozumieniem proszę. Nie chcę rad typu odejdź itp. Nie są mi one potrzebne. Jestem z nim i póki co będę, bo widocznie sama się w tym związku nieźle ustawiłam. Nie czekam, aż on od niej odejdzie, bo mi to do niczego nie jest potrzebne, jak dla mnie moze iść do niej, jeśli chce. Nie wierze w zapewnienia, że Ona to juz przeszłość i tego typu bzdury.
        Ja się nigdzie nie skarzyłam, że mnie mąż zdradza, zrozumcie. Po prostu rozpatruje kwestię jak długo Kochanka moze czekać mamiona obietnicami. To wszystko. Nie mam zamiaru też z Nią walczyć. Bo nie ma o co.
        I też z Wami- Kochanki tu obecne nie mam zamiaru się sprzeczać, kłócić, czy urządzać pyskówki. Po prostu chciałam zwykłej dyskusji, nie kłótni. Ja nic nie mam do Kochanek ogólnie, ani do tej mojej Kochanki, tzn. mojego męża. Jest bardzo sympatyczną Kobietą i myslę, że w innych okolicznosciach mogłybyśmy sie lubić całkiem. Więc nie jedźcie po mnie jak po burej kobyle, bo ja zwyczajnie pogadać chciałam.
        A to, że z nim jestem, to w sumie moja sprawa i to jak wygląda moje małżeństwo. Bywają gorsze, uwierzcie mi. A u nas kazdy ma interes w tym, żeby sie nie rozchodzić. Układ zwyczajny i tyle. Mi pasuje, mężowi pasuje. Kochance nie pasuje, ale to juz mnie mniej interesuje, bo ja egoistka jestem smile
        Pozdrawiam Was Kobiety smile
        • imasumak Salemka 05.04.11, 22:14
          Przeczytałam dokładnie. Te słowa-
          "Dobra, poniosło mnie i jej parę słów niezbyt miłych napisałam. Niepotrzebnie. Ale trudno. On oberwał również, żeby nie było smile I mówię do niego, idź, układaj sobie z Nią życie, wyprowadź się, weźmiemy rozwód i pa. Na to on, że nie chce.
          Bo Ona sobie coś uroiła. Bo on z nią gadał o naszych problemach małżeńskich, bo
          akurat sie nawinęła i ona sobie takie wnioski wysnuła."-
          nie wskazują na to, że sytuacja Ci pasuje. Daleka jestem od rad typu. odejdź od niego. Po prostu zrób z tym porządek, bo gołym okiem widać, że okoliczności jednak Cię gniotą.
          • salemka1 Re: Salemka 06.04.11, 17:09
            imasumak napisała:

            > nie wskazują na to, że sytuacja Ci pasuje. Daleka jestem od rad typu. odejdź od
            > niego. Po prostu zrób z tym porządek, bo gołym okiem widać, że okoliczności je
            > dnak Cię gniotą.

            E.. no jasne, że gniotą. W sensie, że opiernicz trzeba dać, skoro już się dowiedziałam, bo przecież tak pozwalać na wszystko nie można smile A tak serio, wiesz, ja już naprawdę dużo z moim mężem przeszłam, dlatego może mam pewien dystans do różnych spraw. Porządku nie zrobię, bo póki co rozchodzic się z nim nie zamierzam, chyba, że ona będzie chciał, to oczywiście droga wolna. A on mnie zdradzać nie przestanie. Ja wiem o tym.
            • imasumak Re: Salemka 07.04.11, 14:41
              salemka1 napisała:

              A on mnie zdradzać nie przestanie. Ja wiem o tym.

              A to przykre.
        • madisia Re: li_lah, poppy_pi, imasumak 05.04.11, 22:39
          Fajnie że potrafisz się przyznać do tego, że małżeństwo to po prostu w Twojej sprawie interes, j a swoje małżeństwo traktuję od jakiegoś czasu podobnie i mój mąż chyba już też, tzn. On mieszka w moim domu, gdyby teraz odzszedł to nie ma gdzie się podziać, a ja go narazie nie "wywalam" bo siedzę z córką w domu, szukam pracy ale jest ciężko coś dostać mając małe dziecko, więc on jest żywicielem domu, szczerze to chyba każda z nas jest egoistką, tylko nie każda chce się do tego przyznać, a co do tego ile potrafi czekać kochanka ..hmmm nie wiem, ale pewnie jeśli kocha to długo.
        • poppy_pi Re: li_lah, poppy_pi, imasumak 07.04.11, 13:13
          Przeczytała Twój post ze zrozumieniem. Nie radziłam abyś odeszła od męża, nie dawałam rad. Napisałam to co napisałam bo właśnie tak myślę. Tyle ile Ty będziesz czekać aż on zerwie relację z kochanką ona może czekać aż on zerwie z Tobą smile Myślę, że do śmierci swojej lub jego może czekać.
        • lady.anna Re: li_lah, poppy_pi, imasumak 08.04.11, 13:39
          salemka1 napisała:

          > Przeczytajcie mój post jeszcze raz ze zrozumieniem proszę. Nie chcę rad typu
          > odejdź itp. Nie są mi one potrzebne. Jestem z nim i póki co będę, bo widocznie sa
          > ma się w tym związku nieźle ustawiłam.
          > A to, że z nim jestem, to w sumie moja sprawa i to jak wygląda moje małżeństwo.
          > Bywają gorsze, uwierzcie mi. A u nas kazdy ma interes w tym, żeby sie nie
          > rozchodzić. Układ zwyczajny i tyle. Mi pasuje, mężowi pasuje. Kochance nie pasuje,
          > ale to juz mnie mniej interesuje, bo ja egoistka jestem smile

          nie obraź się
          ale istnieje taki termin jak małżeńska prostytucja

          i oczywiście, że piszę to jako była zona i obecna kochanka smile
          również pozdrawiam

          • ma_dre Re: li_lah, poppy_pi, imasumak 24.08.11, 11:56
            małżeńska prostytucja to bzdurny wymysl XXgo wieku, kiedy to zaczely sie malzenstwa z milosci. Dawniej malzenstwo to byl uklad, ktory mial zapewnic dostatek i przetrwanie rodzinie i tyle. Normalne bylo ze rodzina trzyma sie zywiciela, nawet jesli zywiciel szuka nowych wrazen poza legalnym zwiazkiem.
    • edypia111 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 10:47
      Nie wiem czy to coś wyjaśni, ale może ona po prostu nie czeka? Byłam sama w takiej sytuacji i mam w najbliższym otoczeniu analogiczną "parę". Miałam przez moment romans z facetem, z którym być nie chciałam. Gdyby miał odejść od żony, nie odszedłby do mnie. Tyle że to epizod, więc może niewiele wyjaśnić. Za to jedna z bliskich mi osób jest uwikłana w trwający ponad 3 lata romans. I nie czeka. Więcej, dokładnie tak jak ja wtedy, nie chciałaby być z tym facetem na pełny etat. I to pomimo tego, że mówi otwarcie, że go kocha i jest jej z nim dobrze. Zna go po tak długim czasie na tyle dobrze, by wiedzieć, że wspólne spędzanie całych dni, mogłoby zepsuć to, co jest między nimi, więc woli z nim nie być. I trwa to już naprawdę długo. Przywykli do takiego życia i tyle. Żona tego faceta też właściwie wie o tym romansie, przymyka oczy i udaje że nie widzi. Cała trójka żyje w tym układzie już bardzo długo i nikt nie ma ochoty na zmiany. Może więc po prostu kochanka Twojego męża też nie czeka? Jeśli tak jest, to Twój mąż zapewne nie usłyszał od niej tego wprost. Chociaż cholera wie. Może wie, że ona z nim nie będzie? Może to właściwy kierunek?
      Pozdrawiam
      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 17:33
        edypia
        kiedy własnie ona mu pisze, ze zaplanowała dla nich przyszłość i wreszcie po 7 latach ma nadzieję realną na wspólne życie, więc chyba czeka?
        • edypia111 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 05.04.11, 19:36
          To w takiej sytuacji, masz rację - czeka. Ale to niezła historia, bo 7 lat już ani głupotą, ani naiwnością ani niczym takim nie wytłumaczysz. To teraz ja też jestem ciekawa czemu ona czeka smile)
          • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 06.04.11, 17:11
            edypia111 napisała:

            To teraz ja też jestem ciekawa czemu ona czeka smile)

            A widzisz? Bo to jest trochę intrygujace smile
    • rozbojnick A ja mam inne pytanie :) 05.04.11, 18:44
      Jak długo, żona będzie bawić się w małżeńskiego detektywa, śledzić, pilnować itp, byleby znowu nie mieć przyprawionych rogów? Nie czujesz się upokorzona, postępując w ten sposób? Dumnie stwierdzasz, że mąż nie chciał odejść, a ja się pytam, dlaczego miałby to zrobić? Z jednej strony zazdrosna żoneczka, która nie ma na tyle siły by odejść, a z drugiej natrętna kochaneczka, czyli partnerka do bzykanka. Podsumowując; twój mąż ma klawe życie smile
      • edypia111 Re: A ja mam inne pytanie :) 05.04.11, 19:51
        A gdzie ona napisała, że tak robi?
        • rozbojnick Re: A ja mam inne pytanie :) 06.04.11, 12:05
          Sama stwierdziła, że czyta maile męża, numeru do kochanki, też jej chyba na tacy nie podał. Zrozumiałe, że węszy, tylko ile można? Poza tym, jej naiwność budzi politowanie. Wierzy w gadki mężula odnośnie urojeń kochanicy, nie zastanawiając się, czy tamtej nie ględzi o nieudanym małżeństwie, dając jej jakieś nadzieje. Facet gra na dwa fronty, a dzięki słownej ściemie, obie owinął sobie wokół palca.
          • salemka1 Re: A ja mam inne pytanie :) 06.04.11, 17:17
            rozbojnick napisał:

            > Sama stwierdziła, że czyta maile męża, numeru do kochanki, też jej chyba na tac
            > y nie podał. Zrozumiałe, że węszy, tylko ile można? Poza tym, jej naiwność budz
            > i politowanie. Wierzy w gadki mężula odnośnie urojeń kochanicy, nie zastanawiaj
            > ąc się, czy tamtej nie ględzi o nieudanym małżeństwie, dając jej jakieś nadziej
            > e. Facet gra na dwa fronty, a dzięki słownej ściemie, obie owinął sobie wokół p
            > alca.
            >
            A gdzie ja napisałam, że mu wierzę? Gdzie ja napisałam, że naiwnie czekam, aż on z nią skończy? No proszę napisz, bo może gdzieś się pomyliłam. Napisałam w którejś odpowiedzi, że wiem, że musi ją mamić, bo przecież tak sobie by mu nie pisała, że kocha. Napisałam też, że mnie zdradzać nie przestanie, bo to taki typ. Napisałam też, że mam swoje powody, żeby z nim być i przyznaję się do tego, że z tego układu czerpię korzyści. Wiec przestań pierniczyć głupoty.
            • lady.anna Re: A ja mam inne pytanie :) 08.04.11, 13:48
              salemka1 napisała:
              > A gdzie ja napisałam, że mu wierzę? Gdzie ja napisałam, że naiwnie czekam, aż o
              > n z nią skończy? No proszę napisz, bo może gdzieś się pomyliłam. Napisałam w kt
              > órejś odpowiedzi, że wiem, że musi ją mamić, bo przecież tak sobie by mu nie pi
              > sała, że kocha. Napisałam też, że mnie zdradzać nie przestanie, bo to taki typ.
              > Napisałam też, że mam swoje powody, żeby z nim być i przyznaję się do tego, że
              > z tego układu czerpię korzyści. Wiec przestań pierniczyć głupoty.

              różnica pomiędzy Wami (Tobą i Nią) jest taka
              że ona go raczej kocha
              a Tobie on się po prostu opłaca

              i taki stan może trwac dłużej niż 7 lat
              prawda? wink


              • salemka1 Re: A ja mam inne pytanie :) 17.04.11, 18:46
                lady.anna napisała:

                > różnica pomiędzy Wami (Tobą i Nią) jest taka
                > że ona go raczej kocha
                > a Tobie on się po prostu opłaca
                >
                > i taki stan może trwac dłużej niż 7 lat
                > prawda? wink
                >
                prawda smile
      • salemka1 Re: A ja mam inne pytanie :) 06.04.11, 17:15
        rozbojnick napisał:

        > Jak długo, żona będzie bawić się w małżeńskiego detektywa, śledzić, pilnować it
        > p, byleby znowu nie mieć przyprawionych rogów? Nie czujesz się upokorzona, post
        > ępując w ten sposób? Dumnie stwierdzasz, że mąż nie chciał odejść, a ja się pyt
        > am, dlaczego miałby to zrobić? Z jednej strony zazdrosna żoneczka, która nie m
        > a na tyle siły by odejść, a z drugiej natrętna kochaneczka, czyli partnerka do
        > bzykanka. Podsumowując; twój mąż ma klawe życie smile
        >
        Najśmieszniejsze jest to, że takie "dowody zdrady" zawsze wpadają mi w rece przypadkiem. Nie, nie czuję się upokorzona. Dlaczego? To juz zostawię sobie. A jeśli chodzi o rolę dedektywa... to o dziwo mój mąż radośnie ją wypełnia włamujac mi się na pocztę i GG. Po co? Nie wiem.
        Klawe życie? Pewnie w jakimś sensie tak. Ale jak napisałam wcześniej ja tu nie chcę rozpatrywać naszego małżeństwa, tylko to jak długo czeka kobieta. Bo każdy układ, czy małżeństwo ma różne aspekty. I też napisałam wcześniej, ja się nie skarżę i nie użalam. Tylko luźną dyskusję chciałam zapoczątkować.
    • marga77 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 06.04.11, 10:11
      a ja nadal nie pojmuje, jak mozna sie takiego faceta nie brzydzic, piszac to spanie z nim nawet przez mysl mi nie przeszlo, juz krzeslo na ktorym by usiadl budzilo by moje obrzydzenie, a jak pomysle, ze taki mialby wejsc do mojej toalety...brrr
      ------
      https://lubieaczasaminielubie.blox.pl/resource/koment.JPG
      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 06.04.11, 17:19
        marga77 napisała:

        > a ja nadal nie pojmuje, jak mozna sie takiego faceta nie brzydzic, piszac to sp
        > anie z nim nawet przez mysl mi nie przeszlo, juz krzeslo na ktorym by usiadl bu
        > dzilo by moje obrzydzenie, a jak pomysle, ze taki mialby wejsc do mojej toalety
        > ...brrr
        > ------
        > https://lubieaczasaminielubie.blox.pl/resource/koment.JPG

        aleś Ty monotematyczna....
        Swoją drogą, juz gdzieś pisałam, że zadziwia mnie ta logika. Bo jak ja sypiam z mężem, który sypia z kochanką, to jest be. Ale jak Kochanka sypia z moim męze, który też sypia ze mną, to jest ok?
        Daj spokój.
        • marga77 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 06.04.11, 18:45
          kochance nie podpisal glejtu, kochanka wie, ze towar jest uzywany, porownanie wiec niedorzeczne...szczerze mowiac mam pelny szacunek dla dziwek, te pracuja ciezko na chleb, zas szanowne malzonki prostytuuja sie nie za, a w imie, paranoja!
          • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 20:49
            marga77 napisała:

            > kochance nie podpisal glejtu, kochanka wie, ze towar jest uzywany, porownanie w
            > iec niedorzeczne...szczerze mowiac mam pelny szacunek dla dziwek, te pracuja ci
            > ezko na chleb, zas szanowne malzonki prostytuuja sie nie za, a w imie, paranoja
            > !

            skoro kochanka wie, że towar używany i to jest ok, to dlaczego żona, która wie, żr to towar używany nie jest ok? logika bardzo ciekawa. Poza tym, ja nie jestem z mężem w imię czegokolwiek tylko dla własnych potrzeb smile A kochanka?
    • extremely Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 07.04.11, 00:48
      Podziwiam Cię za cierpliwość i trochę rozumiem.....ale wiesz co? Może czas abyś pomyślała O SOBIE???? Bo na razie myślisz o tym co on zrobi,co on zadecyduje,co Ona znowu wymyśli,czym go znowu skusi ....chore to jakieśsad
      Albo jesteś ślepo zakochana ,albo nie masz szacunku dla siebie.Nie obrzydza Cię to,że z nią się kocha a później Ciebie dotyka??? bleh..fuj! Dlaczego mu ułatwiasz poligamię? Nie jednak Cię nie rozumiem..sad
      • ch-wilenska Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 11:16
        Najwyraźniej wszyscy troje akceptujecie ten w sumie bigamiczny związek, nawet nieszczególnie starając się zachować pozory. Skoro mąż nie przestanie, ona nie odpuści, zamieszkajcie w trójkę, sporo oszczędności czasowych przy robieniu posiłków, prań, sprzątań, no i lokal kochanki można wynająć... Czasem hedonistyczne urozmaicenie typu trójkąt... Oczywiście mąż znajdzie trzecią, jeśli rządzi nim prawo odskoczni, no ale we dwie sobie z nią poradzicie. Albo ją dokooptujecie. Wówczas za jakiś czas - harem.
        • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 20:52
          ch-wilenska napisał:

          > Najwyraźniej wszyscy troje akceptujecie ten w sumie bigamiczny związek, nawet n
          > ieszczególnie starając się zachować pozory. Skoro mąż nie przestanie, ona nie o
          > dpuści, zamieszkajcie w trójkę, sporo oszczędności czasowych przy robieniu posi
          > łków, prań, sprzątań, no i lokal kochanki można wynająć... Czasem hedonistyczne
          > urozmaicenie typu trójkąt... Oczywiście mąż znajdzie trzecią, jeśli rządzi nim
          > prawo odskoczni, no ale we dwie sobie z nią poradzicie. Albo ją dokooptujecie.
          > Wówczas za jakiś czas - harem.

          To mogłoby być w sumie dość pomocny układ faktycznie. Ale ona ma dziecko jeszcze i jakiegoś chłopa też. Wszyscy byśmy się do mieszkania nie zmieścili tongue_out
          • gazeta_mi_placi Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 22:48
            A może spróbowalibyście trójkącika ( a jak ma chłopa to i czworokącika ) seksualnego?
            • extremely Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 10.04.11, 02:47
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A może spróbowalibyście trójkącika ( a jak ma chłopa to i czworokącika ) seksua
              > lnego?

              O to tobig_grin Jak mój mąż za bardzo się interesuje jakąś laską,proponuję mu trójkąt ewentualnie czworokąt z partnerem laskibig_grin Mumentalnie mu się odechciewa wszystkiegotongue_out Śmiem twierdzić ,że nie wstydzi się mnie w tej akcji tylko wstydzi się swoich zachowań kiedy żona patrzy....a szkoda ,bo ja bym chętnie spróbowała z kimś innym "na jego oczach" big_grin ciekawa jestem jak by wtedy śpiewałsmile
    • zawsze-soffie Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 18:04
      czekać można długo, nawet do końca życia na coś co się wyidealizowało.

      Mnie zastanawia ile można znosić taki układ jako żona - nie rozumiem taktyki polegającej na przyjęciu roli bezwładnej laleczki, która jest gotowa zostać porzuconą zoną jak i odzyskaną żoną - "wszystko mi jedno, ty mężu sku...u decyduj. Ja się dostosuję"
      I jak to biedactwo ma się zdecydować i po co? Skoro ma w domu zonę, która okłamie, zdradzi a potem wróci przeprosi, ona pokrzyczy i da mu wolną rękę : czy odejść czy wrócić bo jej wszystko jedno - Jak będzie chciał odejść, to da odejść, jak nie to przyjmie z otwartymi ramionami po raz 50.
      gdzie on znajdzie taką drugą? big_grinDDDD
      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 20:55
        zawsze-soffie napisała:

        > czekać można długo, nawet do końca życia na coś co się wyidealizowało.
        >
        > Mnie zastanawia ile można znosić taki układ jako żona - nie rozumiem taktyki po
        > legającej na przyjęciu roli bezwładnej laleczki, która jest gotowa zostać porzu
        > coną zoną jak i odzyskaną żoną - "wszystko mi jedno, ty mężu sku...u decyduj.
        > Ja się dostosuję"
        > I jak to biedactwo ma się zdecydować i po co? Skoro ma w domu zonę, która okłam
        > ie, zdradzi a potem wróci przeprosi, ona pokrzyczy i da mu wolną rękę : czy ode
        > jść czy wrócić bo jej wszystko jedno - Jak będzie chciał odejść, to da odejść,
        > jak nie to przyjmie z otwartymi ramionami po raz 50.
        > gdzie on znajdzie taką drugą? big_grinDDDD

        A dla mnie w sumie ciekawe, dlaczego wszyscy upatrują sobie we mnie ofiarę tego. Nikt z was nie wpadł, że może być właściwie odwrotnie? Że to ja mam większy interes w tym, żeby to jeszcze trochę potrwało? Że może ja bardziej wykorzystuję tego meża, niż on ma z tego korzyści?
        Czy to jest forum tylko dla kochanek, które jadą po żonach? I nie dociera do nikogo, że w są takie żony, które ustawiają się w układach? I żyją własnym życiem? Aj, szkoda prądu.
        • gwiazdeczkaznieba84 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 22:44
          Ja Cię chyba rozumiem. Taka sytuacja może dla mnie mieć miejsce jeżeli mówiąc wprost kobieta jest na utrzymaniu męża/znacznie różnią się dochody małżonków na korzyść męża i rezygnując z męża trzeba pogodzić się z mniej wygodnickim życiem. Zostając w takim układzie korzystamy z jego męża a żyjemy każde osobno. Wychodzi mniej więcej 1:1
        • klawiatura_zablokowana Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 12.04.11, 15:26
          A nie czujesz się samotna? Bo wiesz, technicznie to z nikim nie jesteś. Sama pisałaś, że na mężu ci nie zależy. Ja bym nie potrafiła żyć z kimś, na kim mi totalnie nie zależy, szczególnie, jeśli kiedyś zależało. Nie chciałabyś sobie znaleźć kogoś? Tylko wtedy musiałabyś zakończyć ten wspaniały układ.
          WIesz, no może ci się to jakoś opłaca - finansowo zapewne, bo jak inaczej? Ale emocjonalnie to ty zostajesz na lodzie.
          • ajmj Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 12.04.11, 22:13
            A ja już raczej nic nikomu nie poradzę. Życie może spłatać takiego "psikusa", ze nasze wszystkie przekonania, że ja - nigdy, biorą w łebsad Naprawdę. Pokory...
            • klawiatura_zablokowana Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 15.04.11, 17:36
              Życie może nam spłatać psikusa, ale nie jesteśmy bezwolnymi lalkami. A twoje nawoływanie do pokory jest ewidentnym zaprzeczeniem deklaracji "już nic nikomu nie poradzę".
          • tila-2 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 19.04.11, 23:31
            JESTEM ZONA OD 20LAT I MOZE CIEZKO WAM W TO UWIERZYC ,ALE KOCHAM MOJEGO MEZA.TAK ZDRADZAL MNIE I ZAWSZE DO TEGO DOCHODZILAM-NIESTETY MAM TAKI GLUPI CHARAKTER ZE SZYKAM!WIEM POWINNAM COS Z TYM ZROBIC-WYRZYCALAM GO Z DOMU I BARDZO CIERPILAM-WRACAL I BLAGAL MOWIAC ZE SIE ZMIENI-NIESTETY I BYL NASTEPNY RAZ.MAM Z NIM TROJE DZIECI,41 LAT I UWARZAM ,ZE JESTEM ZADBANA-Z CORKA WYGLADAMY JAK SIOSTRY.LACZA NAS WSPOLNE INTERESY-DUZE INTERESY.PROPONOWALAM MU PODZIAL,ALE ON TWIERDZI ,ZE NIE MA NIKOGO(OD CZERWCA 2010-MA) ZE KOCHA MNIE I JA TO CHYBA CZUJE ,ALE DLACZEGO WCIAZ MNIE ZDRADZA!! W LOZKU TEZ JEST NAM DOBRZE.POWIEDZCIE CO ROBIC!!!?????
    • gazeta_mi_placi Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 09.04.11, 22:47
      Nie rozumiem niektórych mężczyzn.
    • bremia Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 10.04.11, 00:59
      Uśmiałam się.
      Jak bardzo można ociekać hipokryzją, tak dalece, że samej się tego nie widzi? I jeszcze wmawia, że to taki układ?
      Pseudo małżeństwo, żonka latająca po forum Kochanki i zadająca dziwne pytania, w dodatku racjonalizująca sama przed sobą, że oto taki układ zastała, zaakceptowała, godzi się na niego i jest ok, bo "się dobrze w tym małżeństwie ustawiła".

      Kochanka mogłaby przyjść tutaj i założyć lustrzany wątek: żona mojego kochanka - studium przypadku.
      Ustawiłaś się w tym układzie fatalnie bo z dnia na dzień tracisz szacunek dla samej siebie godząc się na wyznaczoną przez męża rolę. Mąż także Ciebie ani nie kocha ani nie szanuje, wsadza gdzie popadnie a Ty sobie racjonalizujesz i przedstawiasz nam swój zupełnie nieprzekonywujący punkt widzenia. Że Tobie wygodnie? Może materialnie i tak, może ze wzgląd na małe dzieci, ale stawiam dolara, że albo już popijasz albo będziesz tankować, szczególnie wieczorami. Frustracja, dziwne rozrywki, może przypadkowi faceci też. Taka żałość z tego bije, że aż boli.
      • bremia Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 10.04.11, 01:02
        Dla jasności: NIGDY nie byłam niczyją kochanką ani kochanka nie posiadałam i nie posiadam. Nic mi nie wiadomo także o hipotetycznych kochankach mojego partnera.
      • lady.anna Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 10.04.11, 02:30
        bremia napisała:
        > Kochanka mogłaby przyjść tutaj i założyć lustrzany wątek: żona mojego kochanka
        > - studium przypadku.

        już dawno o tym pomyślałam
        jest tylko jedno "ale"
        na kogoś pluć
        to trzeba po prostu umieć smile


        • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 17.04.11, 18:50
          lady.anna napisała:

          > już dawno o tym pomyślałam
          > jest tylko jedno "ale"
          > na kogoś pluć
          > to trzeba po prostu umieć smile
          >
          Ale czy to do mnie? Czy na Nią pluję? No, chyba nie. Z reszta nie mam powodu. Ani też jej w sumie nie oceniam. Zastanawia mnie ona, ale nie oceniam.
      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 17.04.11, 18:52
        bremia napisała:

        > Ustawiłaś się w tym układzie fatalnie bo z dnia na dzień tracisz szacunek dla s
        > amej siebie godząc się na wyznaczoną przez męża rolę. Mąż także Ciebie ani nie
        > kocha ani nie szanuje, wsadza gdzie popadnie a Ty sobie racjonalizujesz i przed
        > stawiasz nam swój zupełnie nieprzekonywujący punkt widzenia. Że Tobie wygodnie?
        > Może materialnie i tak, może ze wzgląd na małe dzieci, ale stawiam dolara, że
        > albo już popijasz albo będziesz tankować, szczególnie wieczorami. Frustracja, d
        > ziwne rozrywki, może przypadkowi faceci też. Taka żałość z tego bije, że aż boli.

        Teraz to ja sie uśmiałam. Ale jeśli Ci tak będzie lepiej, to mysl tak sobie. Problem polega na tym, że ja nie mam zamiaru nikogo o nikim przekonywać. Twoje o mnie zdanie nie jest mi kompletnie do niczego potrzebne. Jak również przekonywanie Ciebie do czegokolwiek.
        Napisałam ten watek z ciekawości i tyle. Nie żaliłam się, o radę nie proszę. No i juz.
    • ciociacesia dopuki facet daje cień nadziei 22.04.11, 10:46
      a czesto dają ten głupi cień, to mozna sobie czekac i czekac i czekac
    • zula39 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 24.04.11, 22:23
      Z tego co czytam to nasze historie są bardzo podobne. Mój mąż ma kochankę od 8 lat. ona kocha go bezgranicznie on ją pewnie też tylko mnie do tego się nie przyzna. Żyję w cierpieniu i upokorzeniu te wszystkie lata bo kocham go bardzo i w sumie 20 lat żyjąc razem dobrze nam było i jest. I jest możliwa akceptacja kochanki.
      • tila-2 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 25.04.11, 10:46
        Prosze,powiedz mi jak z ta sytuacja sobie dajesz rade-bo ja ile razy pomysle o nim i jego kochance,to sciska mnie w zoladku i bardzo boli mnie serce.Czesto -raz na tydzien wyjezdza gdzies i ja wtedy wiem,ze jedzie zeby sie z nia spotkac,nie moge wtedy znalezc sobie w domu miejsca .prowadze hotel i nie narzekam na brak pracy ale ta mysl mnie przesladuje i boli jak cholera!!!! I jak wyzej napisalam kocham go bardzo i nie wiem ile jeszcze bede mogla to znosic-POMOZ MI!!
        • zula39 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 25.04.11, 21:25
          nie daję. ona jest moją przyjaciółką. to ona ratuje mnie przed odejściem,przed odebraniem sobie życia. ona mnie zniszczyła i najwięcej pomogła. kiedy porozmawiam nią jest lepiej. nikt inny o tym nie wie. jej mąż chyba też nie domyśla się prawdy.
      • ajmj Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 28.04.11, 13:48
        Czyli żyjecie w trójkącie... nie mieszkając razem. Bo dobrze zrozumiałam. Twoja przyjaciółka jest Kochanką Twojego męża...
        • zula39 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 28.04.11, 21:08
          Tak. Najpierw była jego kochanką,gdy ją poznałam nie potrafiłam jej odrzucić.To dobry człowiek w gruncie rzeczy...Tylko czasem tak dokuczy... sad
    • fieldsofgold Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 15.06.11, 08:57
      salemko, powiem ci ile mozna czekac...otoz mozna czekac tak dlugo, jak facet ja zwodzi i obiecuje wspolna przyszlosc. wiec jesli ona wciaz czeka, to nie ludz sie ze robi to bezpodstawnie (chyba ze jest psychopatka z "fatalnego zauroczenia"), on musi w niej jakos to czekanie podsycac. niestety, takie sa fakty.
      • salemka1 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 23.06.11, 18:29
        fieldsofgold napisała:

        > salemko, powiem ci ile mozna czekac...otoz mozna czekac tak dlugo, jak facet ja
        > zwodzi i obiecuje wspolna przyszlosc. wiec jesli ona wciaz czeka, to nie ludz
        > sie ze robi to bezpodstawnie (chyba ze jest psychopatka z "fatalnego zauroczeni
        > a"), on musi w niej jakos to czekanie podsycac. niestety, takie sa fakty.

        Wiem to, nie jestem aż tak naiwna. I nie, nie posądzam jej o psychopatię. Tylko zastanawia mnie, jak długo ona jeszcze bedzie taka zaślepiona, bo już wcześniej pisałam, jeśli od 7 lat nie odszedł do niej, to raczej logiczne, że juz tego nie zrobi....
        • perrier Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 04.07.11, 10:36
          W momencie kiedy mamy do czynienia z uczyciami logika bierze wakacje. To co piszesz, ze logiczne wcale takie logiczne byc nie musi. A moze pewnego dnia On wlasnie sie spakuje i odejdzie? Oczywiscie, wiem, wiem, Tobie to wisi i powiewia i jeszcze mu pomozesz sie spakowac. I wiem, ze przeciez nie o tym watek jest. No to wracam do tematu.

          Jak juz napisalam szukanie logiki tam gdzie sa uczucia jest bledem. Jezeli kobieta go kocha (*westchnienie*) to bedzie tak naprawde czekac tak dlugo jak dlugo bedzie to uczucie trwalo i wbrew wszelkiej logice bedzie snula plany i chwytala sie kazdej obietnicy i sugestii wspolnego zycia jak tonacy brzytwy.

          Tak wiec pytanie dlaczego i dlaczego nie ma sensu. Ot, po prostu beznadziejny przepadek kochania kogos, kto na ta milosc nie zasluguje.

          Jezeli chodzi o ukladanie sobie zycia przez Nia z innym facetem to tez jest to retoryczne pytanie bo przeciez Ona przyszlosci z nikim innym nie widzi. Dla Niej istnieje tylko ten jeden i na niego bedzie czekac i sie ludzic.

          I jednak nie bylabym taka pewna, ze pewnego dnia nie bedziesz pakowac tych walizek mezowi, bo jednak bedzie chcial byc z kobieta, ktora jednak go kocha, niz z ta, ktora wyraznie i jasno mowi mu w oczy, ze zwiazek z nim to przeszlosc.

          Zdaje sobie sprawe, ze masz silny atuta, ze istnieja jakies mocne powody, ktore powoduja, ze obecnie lepiej jest jak jest i Tobie, i Jemu, ale sytuacja moze sie w kazdej chwili zmienic.

          Mam nadzieje, ze Kochanka w koncu przejzy na oczy i potraktuje Twojego meza tak jak zasluguje.
        • marylka111111 Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 28.04.12, 10:46
          Salemko a mi się podoba Twoje podejście smile traktujesz małżeństwo jak interes i nie narzekasz , że mąż Cię zdradza, a kochanka może wierzy, że tak właśnie jest i wystarcza jej tyle ile ma
    • brunog Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 24.08.11, 12:53
      Znam i przypadki - "dwudziestoparoletnie" - to odpowiedź na Twoje pytanie. Mam też pytanie do Ciebie - czy nadal kochasz swojego męża, co powoduje, że to Ty z nim nie zerwałaś? W tej chwili jesteś w dużej mierze Panią Sytuacji, Twój mąż prawdopodobnie kocha zarówno Ciebie, jak i tą kobietę, nie wspominając o dziecku. Sytuacja jest patowa a może poszukać rozwiązania, które pomoże ułożyć życie Wam wszystkim - myśleliście o terapii, skoro sami nie jesteście w stanie wyjść z tego impasu? Można zawrzeć kompromis, ustalić zasady we troje.. Znałem podobną do opisywanej sytuację - tam mężczyzna skończył oba związki i postanowił żyć sam od czasu do czasu spotykając się z nimi dwoma. Odradzam wymuszanie na mężu czegokolwiek a spokojną merytoryczną rozmowę - on podobnie jak Ty ma swoje uczucia (pisząc to nie chcę umniejszać tego co przeżyłaś i przeżywasz). Poszukajcie rozwiązań - co dwie, trzy.. głowy to nie jedna. Czy mąż zaakceptowałby sytuację, gdybyś miała jeszcze jednego partnera - poza nim?
    • fuzzystone Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 31.08.11, 13:59
      Nie będę się wypowiadać na temat Waszej sytuacji i Twojego podejścia, które są dla mnie co najmniej dziwne, ALE jedno mogę stwierdzić: z całą pewnością tamta pani urojeń nie ma. Poza przypadkami skrajnymi (psychopatka nękająca dra Sidorowicza) z reguły owe kobiece urojenia są pochodną określonych zachowań męskich, czyli innymi słowy: panowie dają paniom podstawy do owych wyobrażeń, tylko wielu z nich jest tchórzami i przyparci do muru przez żonę/dziewczynę skutecznie owych deklaracji składanych innym paniom wypierają, zwalają je na choroby psychiczne kochanek (to wariatka, leczy się psychiatrycznie/jest narkomanką, straszy mnie samobójstwem, nic jej nie obiecywałem, coś sobie ubzdurała, liczysz się dla mnie tylko ty i dzieci....... ).
      Co do tego, ile kobieta Twojego męża będzie na niego czekać: tak długo, jak długo on będzie stwarzać iluzje wspólnej przyszłości/deklarować uczucia/podtrzymywać kontakt lub radykalnie zerwie z nią i totalnie ją oleje WZGLĘDNIE tak długo, aż ona nie spotka innego mężczyzny, który skutecznie wybije jej Twojego męża z głowy.
      Tutaj taka mała dygresja: facet żonaty 30 lat prawnik, małe dziecko i nagle spotyka tę drugą - płomienne uczucie, na początku deklaruje dziewczynie miłość i szybki rozwód, ta mu wierzy. Oczywiście pan nie zamierza tego zrobić, dziewczyna przestaje mu wierzyć, wydzwania do niego, koleś zmienia nr telefonu, oskarża ją o chorobę psychiczną. Do dziewczyny dochodzi wreszcie w kim ulokowała uczucia, przypadkiem poznaje kogoś innego i olewa żonatego kłamcę. Zona dowiaduje się (nie od dziewczyny) o owym płomiennym uczuciu, składa pozew o rozwód, a mąż z podkulonym ogonem leci do dziewczyny, której uczucia zawiódł. Panna - i słusznie - wypina się na niego, mąż nie może do żony wrócić więc podrywa sobie dziewoje na siłowni opowiadając im o wrednej suce żonie i drugiej suce - chorej psychicznie kochance oraz o tym, jakie kobiety są złe i jakie to on ma problemy. Niektóre te dziewoje dają się nawet na to złapać. Żeby nie było - nie jestem ani żoną, ani ową kochanką ani dziewoją smile
      Wniosek: układy układami, ale w urojenia i choroby psychiczne kochanek to raczej naprawdę wierzyć nie można.
      Przepraszam, że się tak rozpisałam.
    • that.bitch.is.sick Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 01.09.11, 12:47
      Ciekawe to byłoby studium twojego przypadkusmile. Przynajmniej ty nie czekasz na "romantyczną miłość" mam nadzieję?
    • agu_uga Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 03.12.11, 16:30
      >Bo on z nią gadał o naszych problemach małżeńskich, bo
      > akurat sie nawinęła i ona sobie takie wnioski wysnuła.

      !!! Jezeli facet gada o Waszych problemach małżeńskich z KIMKOLWIEK poza Tobą, to jest to zwykla nielojalna świnia i jak najszybciej powinnas go pogonic i nie wpuszczać z powrotem, bo będzie gnida przyłazić i skarżyć się na kochankę!
    • mirabelll Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 16.03.12, 22:07
      psychofanka
    • lonely.stoner Re: Kochanka mojego męża- studium przypadku 11.05.12, 20:41
      syf i malaria, jednym slowem- ja bym sie bala choroby wenerycznej, HIV i chlamydi. Skoro juz wiadomo ze chlop zglebia wnetrznosci innej damy to prawdopodobnie to co ona ma w d.pie ty masz rowniez w sobie- zeby to tak obrazowo ujac, wszelkie grzyby, drozdzaki, chlamydie i inne tego typu. Ale ja z tych ostroznych jestem, zanim cokolwiek z nowym facetem to robimy oboje testy. A tu- hulaj dusza piekla nie ma, co moim zdaniem w dzisiejszych czasach jest glupie. Byle do jakiejs dziwki pojdzie ktora pracowala troche na Zachodzie i voila- hiv i wszystko inne, caly zestaw mozna miec gratis smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka