Dodaj do ulubionych

następna naiwna?

24.05.12, 16:32
Zacznę od tego,ja mam męża on jest sam. Dość długo namawiał mnie na spotkanie,wkońcu sie zgodziłam...i wiadomo jak było dalej.Spotykamy się od kilku tygodni.Na początku niemal codziennie. W tym tygodniu spotkalismy sie dwa razy,pierwszego dnia było wszystko w porządku. Drugiego dnia też.Nie było seksu,przytulanek,po prostu spędziliśmy razem czas, on zachowywał się i traktował mnie jak zwykle. I po tamtym dniu cisza. W sieci jak jest odpowiada pólsłówkami,albo wogóle znika jak sie pojawię i nie odezwę pierwsza. Dzisiaj mija ostatni dzien kiedy mozemy się widziec w tym tygodniu i nadal cisza. Mówił mi,ze kiedy nie będę miała ochoty sie z nim spotykac już,mam mu to po prostu powiedzieć i ja oczekuję tego samego. A nie takiej olewki. Zastanawia mnie to,ze nic nie zapowiadało tego ze cos sie popsuje,to stało sie z dnia na dzień. Wiem,że najprościej zapytać wprost o co chodzi,niż czekać.Ale nie mam jak,moge jedynie sms wysłać.Tylko czy wypada?
Obserwuj wątek
    • agus-ia76 Re: następna naiwna? 24.05.12, 16:52
      witaj w klubie wink
    • gk-63 Re: następna naiwna? 24.05.12, 17:19
      trwa to dopiero od kilku tygodni.,,wiadomo jak było dalej"<<nie było seksu,przytulanek"to był seks czy nie?Masz szansę zastanowić się nad swoim małżeństwem ,wycofać się z lewego układu.Najpierw zakończ stare.Może nowy nabytek chce coś na stałe a nie z doskoku 2x w tygodniu.Jeżeli oczekujesz szczerości to o nią poproś,zapytaj o konkrety ,faceci nie są domyślni.Nie pytasz -nie wiesz.
      • jamala77 Re: następna naiwna? 24.05.12, 17:39
        Seksu ani przytulanek nie było w ostatnim dniu,bo wcześniej był.Brałam to pod uwagę że może to być dla niego za mało,ale od początku znał moja sytuację z mężem,niewesołą zresztą. Zastanawia mnie czy nie chodzi o inną kobietę,ale w takim razie po co planowałby następne spotkania ze mną?
        • jamala77 Re: następna naiwna? 24.05.12, 21:28
          No i zapytałam otwarcie o co chodzi,co się zmieniło od wtorku.Odpisał-O nic nie chodzi. Ja już taki jestem. I nadal nic nie wiem w zasadzie....
          • etele75 Re: następna naiwna? 24.05.12, 21:45
            Taki tzn jaki ?
            • jamala77 Re: następna naiwna? 24.05.12, 22:17
              nie chcę juz dopytywać,z tego co ja poznałam miewa chwile,dni milczenia. Zamyka się w sobie, mówi bardzo mało albo w ogóle.Poczekam do poniedziałku,jak nic się nie wyjaśni..trudno.
              • etele75 Re: następna naiwna? 24.05.12, 22:30
                Ja tez tak mam, ze czasami chce pobyc sama. Ale wtedy wymyslam jakis pretekst, zeby sie nie spotkac. Ale w wyslaniu mejla czy smsa nic mi nie przeszkadza. Tak po prostu nie odzywac sie i jeszcze pojechac tekstem " taki jestem " to szczeniactwo i brak kultury. Liczy sie tylko ze soba i ze swoimi potrzebami.
                • agus-ia76 Re: następna naiwna? 24.05.12, 22:33
                  egoista
                  • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 12:25
                    no i pozamiatane... przycisnęłam do muru i się dowiedziałam. I koniec...szybko poszło...
                    • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 14:09
                      tylko po co jednego dnia mówił,że o ile ja nie zrezygnuje ze spotkań to on tym bardziej nie,a następnego pisze ,że spędziliśmy fajnie czas a teraz po prostu musimy zluzować?,po co planował rzeczy które jeszcze mieliśmy zrobić? Aż taka naiwna jestem że dałam się nabrać?
                      • agus-ia76 Re: następna naiwna? 25.05.12, 14:26
                        oj tam oj tam wink

                        poczytaj sobie moje posty
                        na zawsze i do końca życia
                        no i uwielbiał mnie starsznie no i....


                        hehehehe

                        trafiło ci się kobitko jak większości tu obecnych, bo szczęsliwe kochanku tu raczej nie zagladaja
                        nie maja czasu na takie pierdoły
                        • wiosnanadziei Re: następna naiwna? 25.05.12, 14:37
                          Tez chcialabym to zrozumiec.Ty masz jeszcze meza wiec pewnie Ci lzej.
                          • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 15:06
                            no póki co wcale nie lżej. Powiedziałabym,że czuję się strasznie...oszukana. Wiem gdzie był błąd,od początku nie ustaliliśmy pewnych rzeczy. I teraz chciałabym to wyjaśnic w końcu,tylko czy jest sens? Być może,on się boi zaangażować właśnie dlatego ze mam męża? Boi sie,że ja się zakocham? A ja w zasadzie nie oczekuje od niego więcej,niż było dotychczas. Tylko że tego mu nie powiedziałam jasno....
                            • agus-ia76 Re: następna naiwna? 25.05.12, 15:47
                              on sie niczego nie boi!!!
                              on sie już Toba nacieszył!
                              • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 15:58
                                i co? tak z dnia na dzień mu przeszło? Kurczę,marudzę wiem,głupia jestem,też wiem.
                                • wiosnanadziei Re: następna naiwna? 25.05.12, 16:53
                                  moze boi sie,ze sie zakocha,moze szuka na stale i sobie przemyslal,skorzystal a teraz nie widzi sensu.Ja juz pisalam pare razy trzeba wyzbyc sie obaw i zapytac.Jesli nie masz zamiaru odchodzic od meza to jasno powiedz nie ma co ludzi ranic a on pewnie zraniony nie zamierza byc.
    • himbeere100 Re: następna naiwna? 25.05.12, 22:08
      Veni, vidi, vici. Bo rozumiem, że jednak gdzieś tam te przytulanki tudzież seks był. Przepraszam, że tak cynicznie to napiszę ale dla mnie są dwa wyjaśnienia:
      1. znudził się
      2. znalazł kogoś innego
      Podejrzewam, ze jeśli zapytasz o co kaman usłyszysz mnóstwo wymówek (dużo pracy, ktoś tam zachorował itede). Szkoda czasu na smsa.
      • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 22:29
        no i dowiedziałam się i... w zasadzie nie wiem juz smiac się czy płakac. A wiecie co napisał?? Że on nie chce z mężatką się ukrywać,do tego on płaci za wszystko a nie śpi na kasie. Że myśli że to dobre wyjście. itd. A co mnie rozbawiło? że on ma nadzieję ze ja się nie obrażę,że nie odwróci się ode mnie,że miło będzie pogadać. Kurczę,przecież ja nic nie wymagałam poza seksem,tak na prawdę,od początku wiedział że jestem mężatką. To on mnie zapraszał gdzieś tam,więc chyba logiczne że skoro zaprasza,a nie ustalamy tego razem,to on płaci. Jaaa,dawno tak po dupie nie dostałam....Acha,na końcu napisał,że sprowokowałam się do napisania ale może to lepiej....
        • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 22:31
          a co do męża,wiedział jaka jest sytuacja u mnie i sam mi radził,że najlepiej się rozstać a nie męczyć ze sobą...wiedział też,że i ja myślę o rozstaniu.
          • himbeere100 Re: następna naiwna? 25.05.12, 23:07
            Hmm, niestety to podpada pod to co Ci wcześniej napisałam. Tyle, ze gość nawet nie bawił się w jakieś oszczędzające Cię kłamstewka.
            Nie da chyba rady przejść przez życie i nie trafić na doopka żołędnego. Wiem, że boli. Sugeruję nie dać mu ostatniego słowa, tylko coś mu zimno, bez przymiotników i bez żalenia się odpowiedzieć, tak żeby go zabolało. A pewnie wiesz, jakie działa odpalić.
            Ale popatrz na to z drugiej strony: ten zimny prysznic na dość wczesnym etapie romansu prawdopodobnie uchronił Cię przed znacznie większymi problemami i bólem. Powiedzmy to sobie szczerze-brnęłaś w pozamałżeński romans, takie rzeczy praktycznie nigdy nie kończą się dobrze.
            • jamala77 Re: następna naiwna? 25.05.12, 23:20
              Tak sobie właśnie tłumaczę że lepiej wcześniej niz później.Co do ostatniego słowa...myślę nad tym,tylko jakos nic mądrego nie wymysliłam. A mam taaaaką chęć coś mu dowalić....
              • himbeere100 Re: następna naiwna? 25.05.12, 23:36
                to mu dowal! On nie miał problemu z dowaleniem Tobie i to tak bez znieczulenia. Tylko chwilę odczekaj żeby poukładać myśli. Bo teraz to emocje. Bez pośpiechu.
                • jamala77 Re: następna naiwna? 26.05.12, 00:05
                  ach...co jeszcze napisał? że lubi mnie,super czuje się w moim towarzystwie a seks byl zajebisty. Po prostu jednak nie rozumiem tego...problem tylko w tym ze ja mężatka, i ze niby na kasę go naciągam?
                  • himbeere100 Re: następna naiwna? 26.05.12, 09:31
                    Dziewczyno, to że jesteś mężatką to Twój problem nie jego.
                    On sobie pobzykał i stracił zainteresowanie. Pewnie ma już kolejną panią, którą potem wymieni na kolejną.
        • agus-ia76 Re: następna naiwna? 26.05.12, 10:53
          dawno tak po dupie nie dostałas?

          kiedyś musi być ten pierwszy raz
          ja dostaję porządne kopy od mniej więcej roku
          było ciężko
          baaardzo
          ale powoli unoszę głowę do góry
          czytam sobie to forum i to drugie zamknięte
          dużo się dowiedziałam w tych tematach ,myślę że wiele nauczyłam
          a więc teraz pierś do przodu i oczy szeroko otwarte
          będzie dobrze!
          • jamala77 Re: następna naiwna? 26.05.12, 11:12
            Będzie?? Na razie trudno mi w to uwierzyć. Na razie myślę co źle zrobiłam,co złego powiedziałam. A może mogłam przeczekać i nie wywoływać wilka z lasu,nie dopytywać ? Wiem,bez sensu takie myślenie....Może łatwiej by było,gdybym to ja zakończyła a nie on i to w tak bezczelny sposób.
            • gk-63 Re: następna naiwna? 26.05.12, 19:06
              on po prostu nie chce inwestować w coś co nie ma przyszłości.Szczerze.Może szuka kogoś na stałe.Gdybyś była jego dziewczyną pewnie nie żałowałby pieniędzy i nie musiałby się ukrywać.A ponieważ uczucia też nie szaleją to nie miał problemu żeby to przerwać.Ty też nie chciałaś z nim stałego układu,więc jakie to ma znaczenie kiedy nastąpił koniec.
              • jamala77 Re: następna naiwna? 26.05.12, 20:39
                Logicznie patrząc nie ma znaczenia,ale jednak...Boli mnie to,ze z dnia na dzień taka zmiana. Rano normalny sms,a potem cisza. W poniedziałek jakies plany jeszcze,a w środę koniec.Jednego dnia,normalna rozmowa,następnego taki chłód...Po prostu nie spodziewałam sie tego w tym momencie. On pod koniec czerwca wyjeżdża na dośc długo,więc i tak nie liczyłam na nic więcej ani dłużej.
                • agus-ia76 Re: następna naiwna? 26.05.12, 23:16
                  to się pociesz że taka emocjonalną huśtawkę zafundował ci jednorazowo a nie cyklicznie przez kilka miesięcy bądź lat
                  • anula1371 Re: następna naiwna? 26.05.12, 23:30
                    dokładnie tak...) mnie po 2 latach ciężko jest się wyplątać...
            • paulina7171 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 10:24
              Bo już mu się znudziło bzykać mężatkę? Skoro masz męża, należało się spodziewać, że normalny facet będzie chciał to zakończyć wcześniej czy później, a nie babrać się w jakieś trójkąty.

              Ty byś chciała jeszcze, on prawdopodobnie już nie.

              A u Ciebie cierpi miłość własna, bo to nie Ty zostawiłaś pana, ale on Ciebie.

              Być może poznał kobietę, nie obciążoną mężem.
              • jamala77 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 12:31
                paulina,na pewno masz rację...powoli oswajam sie z tą myślą. Ja bym chciała, on chyba nie... Tylko wiesz,mógł to napisac bądź powiedzieć otwarcie,a nie milczeć kilka dni. Dopiero jak przycisnęłam to sie dowiedziałam.A tamta niepewnośc była jeszcze gorsza,teraz wiem na czym stoję,mniej więcej,aczkolwiek jest jeszcze cos co sie nie zgadza mi. Ale pewnie szukam niepotrzebnie nadziei.
                • wiosnanadziei Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 14:18
                  Posluchaj,potrzebowal bliskosci z kobieta,jak emocje juz opadly zaczal kalkulowac i wyszlo mu ze nie warto,krotko to trwalo wiec nie zdazyl sie na maksa zaangazowac,ewentualnie zaczal sie mocno angazowac i wystraszyl sie.Nie ma co siebie obwiniac,a jesli ma pretensje ze za wszystko musial placic no coz,uwazam ze gentelmenem nie byl wypominajac,chcial za darmo pobzykac i wypad.
                  • jamala77 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 15:35
                    Hmmm, nie ma co rozpamiętywać już,ale...byliśmy sobie w ostatni dzień... i w jednym miejscu pewien pan wziął nas za małżeństwo i gadka typu-że taka żona fajna itp. Niby na żarty to wzięlismy,ale potem stracił humor,widac że myslał nad czyms intensywnie. Poza tym,od środy,czyli od kiedy przestał sie odzywać,zniknął w pewnym sensie z netu. I to nie tylko moje zdanie że cos się działo, bo kilka osób które go zna też,potwierdziło to. Jestem na tym etapie że analizuję wszystko sobie,mimo ze to bez sensu bo i tak nie dowiem sie prawdy,która i tak jest bez znaczenia. Koniec to koniec i trzeba sie z tym pogodzić. Choc łatwo nie jest...
                    • agus-ia76 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 17:35
                      oj tam
                      ten nie mój też zaczął po pół roku analizowac i raz był cudowny,raz obcy
                      doprowadzał mnie tym do szały-stąd huśtawka emocjonalna,a później odwalił swój nr stulecia
                      szkoda gadać
                      • wiosnanadziei Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 19:17
                        Opowiedz Agusia o tym numerze stulecia,zobaczmy do czego ci klamcy sa zdolni.Porownamy ktory bardziej pomyslowy albo czy bajery maja podobne.
                        A ja dzis na spacerze spotkalam kolege z "jakas",on juz jest na warunkowym bo to chyba juz z setna, od 18 lat zonaty i juz sie nawet nie ukrywa sie zbyt mocno.Zona sie z nim nie rozwiedzie bo nie da sobie sama rady a jest przyzwyczajona do dobrobytu wiec on lekko sobie wszystko traktuje.Kiedys bardzo mocno zbajerowal bezdzietna panne sporo po 30,ona narobila sobie nadziei,na dzieci na rodzine i jak huknelo to odbilo sie mocno na zonie ,na tej pannie tylko nie na nim.To kawal drania bo rani niewinnych dla zabawy,nie zamierza nic w zyciu zmieniac,bajerowal rowniez moje kolezanki bez mrugniecia okiem.Kawal s.......
                        • agus-ia76 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 21:07
                          wiosna jakby nie patrzec -forum publiczne
                          jeszcze pare detali a kto wie kto tu jeszcze zagląda?
                          • agus-ia76 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 21:08
                            moge na priv jak chcesz
                            • jamala77 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 21:59
                              sama bym z chęcia sie dowiedziała czy oni wszyscy tacy sami( a pewnie tak ) Ja w zasadzie miałam sygnały że to babiarz ogólnie rzecz mówiąc, dośc dlugo się broniłam przed spotkaniem no a potem,wiadomo,popłynęłam.Też więcej szczegółów mogła bym podać,ale ze względu że każdy może to poczytać,to jednak mam stracha.
                              • jamala77 Re: A dlaczego bezczelny? 27.05.12, 22:03
                                a czy ja mogłabym też na priv??
                                • wiosnanadziei Re: A dlaczego bezczelny? 28.05.12, 08:20
                                  Dawajcie dziewczyny na priv smile,pogadamy sobie,ja niestety nie bede zbytnio mogla sie odwdzieczyc bo moj byl w miare normalny i numerow nie wycinal,nawet zbytnio mnie nie bajerowal.Oklamal pewnie gdzies tam,pare razy odwolal spotkanie jeszcze cos tam z tych rzeczy no i wiadomo standard ze zla zona,nie rozumie,nie sypia itp(choc jakbym miala taka zone tez bym z nia nie sypiala).Ogolnie oklamal mnie robiac nadzieje ale zadnych "gornolotnych" klamstw nie bylo,przynajmniej tyle.Ale za to mam paru znajomych,znani w calej okolicy ze jeszcze maja chetne to sie dziwie.
                                  • jamala77 Re: A dlaczego bezczelny? 28.05.12, 09:39
                                    no mój niby też nie wycinał,ale sam początek znajomości był dosyć ciekawy.Podejrzewam że z czasem oczy otworzą mi się szerzej i więcej rzeczy dostrzegę,i mam nadzieję że stwierdzę-Boże,jaka ja byłam głupia!!
                                    • jamala77 Re: A dlaczego bezczelny? 28.05.12, 13:06
                                      a wiecie jeszcze czego mi żal? Że rozstalismy sie w taki sposób. To mnie boli najbardziej,i tak wcześniej czy później bysmy się rozstali,a raczej umarłoby to smiercią naturalną,wiem to.Na to byłam nastawiona i przygotowana.Tyle że wtedy mogłabym z nim normalnie pogadać,mogłabym mysleć z sentymentem i nie żałować niczego. Wiem że tak mozna,bo kiedyś,kiedyś byłam w takiej sytuacji.Chłopak wyjechał,ja się z tym liczyłam i było ok. Do tej pory mamy kontakt,zwyczajnie się lubimy,pogadamy,posmiejemy, powspominamy itd. Mnie ogólnie męczą takie sytuacje,gdzie nie jest wyjasnione wszystko do końca, gdzie sa jakieś urazy i żale. Dlatego ja przeważnie pierwsza wyciagam rękę. Nie jestem gotowa wykasować wszystkie kontakty do niego,własnie z tego względu. Znając siebie,będę dążyła do jakiegoś porozumienia choc wiem że nie powinnam....
                                      • agus-ia76 Re: A dlaczego bezczelny? 28.05.12, 16:20
                                        bo faceta poznaje się po tym jak kończy nie po tym jak zaczyna
                                        wysyłam na priv
                                        • wiosnanadziei Re: A dlaczego bezczelny? 28.05.12, 22:55
                                          oj to stara prawda,najprawdziwsza
                                      • mijo81 Re: A dlaczego bezczelny? 25.06.12, 00:31
                                      • mijo81 Re: A dlaczego bezczelny? 25.06.12, 00:32
                                        Żal ci że to dupczenie nie miało romantycznego zakończenia i tyle.
                                        • fuzzystone Do mijo 25.06.12, 00:35
                                          Czy Ty masz jakis problem? Bo jakoś mało w Twoich postach treści a agresja aż bije...
                                          • mijo81 Re: Do mijo 28.06.12, 21:08
                                            No bo laska strasznie smęci, wiadomo że szkoda jej że nic poważnego z tego związku nie wyszło a tu tak w bawełnę owija
    • rybka64 Re: następna naiwna? 13.07.12, 19:21
      Jamala ....skąd masz tego kochanka? bo jak tak czytam...to nie wiem czy to nie ten sam.
      Mój kochanek miał na imię Grzegorz. Pozdrawiam...
    • rybka64 Re: następna naiwna? 13.07.12, 19:32
      Chyba to nie ten sam... Ake nój były kochanek to kawał drania....Powiem tak ....przeszłam piekło przez niegoo..horrorr....i w końcu go olałamm....Bolało strasznie...i strasznie tęskniłamm....i wiesz co przylazł do mnie po pół roku z hasłem ze mnie Kocha....spotkalam się z nim....bzyknęliśmy się...i wiesz co...nagrąłam go na dyktawfoniee....a on o tym nie wiedział...czasami trzeba jeden ruch...zeby osiąnać celll....I tu moja satysfakcja....przylazł na kolanachh....a teraz go olalamm...ale mam dowód...i zeirzeniea i jego westchnienie...a jeden seks więcej...jeden mniej...podeszłam przedmiotowo..bo przecież tak byłyśmy trakotwowane...jako zbiorniki na nasienie....A wiesz co go najbardziej wkurza....ze nie zła dupa mnie...i mogę mieć każdegooo...a z niego zrezygnowałammm. Popatrz w lustro..zadbAJ O SIEBIE...I POWIEDZ SOBIE TAK...JESTEM JAK JESTEM....NICZEGO MI NIE BRAKUJE....NIE MIAŁAM CO STRACIĆ...TO ON STRACIŁ...I OLAĆ...I ŚMIAĆ SIĘ...A NAJLEPIEJ....JAKBYŚCIE MIELI WSPOLNEGO ZNAJOMEGO....KTÓRY BY MU DONOSIL ZE DOBRZE SIĘ MIEWASZ...SZLAG GO TRAFI....JA TAK ZROBIŁAMMM...WIEC CO SIĘ W MOIM ŻYCIU DZIEJE...ZE SIĘ dobrze bawię....a jego nie ma...hehehehe......Ja nie mówię ze to łatwe...ze to nie boli i ze się nie tęskni...ale trzeba wyłaczyć uczucia....i być twardą babą...i nie rozczulac się....amen...do przodu bez niegoooo....pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka