Dodaj do ulubionych

walka żon z kochankami...

11.10.13, 17:23
Drogie Panie. czemu tak skwapliwie i nieustannie staracie się nawzajem obrażać?
Czemu żony atakują kochanki że puszczalskie, ze głupie, że rozbijają rodzinę a kochanki nazywają żony tłustymi garkotłukami co to tylko od prania i wycierania nosa???
Jako była żona i obecna kochanka zastanawiam się co Wam to daje??
przecież ŻONA to kobieta, którą kiedyś (albo nadal) kochał Wasz <<Miś>>prawił jej te wszystkie dyrdymały, które prawi wam z którą ma dzieci- a ona zajmuje się nim i dziećmi czego Wy nie musicie robić smile - powinnyście to docenić. -a za nim padną słowa typu, że on jej nigdy nie kochał albo ,że go w dzieci wrobiła - poczytajcie te posty na tym forum , które mówią o tym co zrobicie jak się Wasz luby dłużej będzie wahał albo zegar biologiczny Wam zabije kurantem...
KOCHANKA to nie kobieta która zamknęła waszego męża w ciasnej klatce i zmusza do seksu, nikt mu pistoletu do skroni nie przystawia żeby chodził z nią do teatru czy kina albo na seks orgię smile kochanka to kobieta która wierzy w te dyrdymały którymi i Ciebie kiedyś mamiono a już dobrze wiesz co są warte. Wyślij kwiaty kochance swojego męża! dzięki niej on znowu zaczął ćwiczyć i częściej myje zęby i zaczął sprzątać w domu z poczucia winy- dzięki niej możesz dla siebie wyłuskać dzień wolny- On już dawno nie był tak zgodny...
Podsumowując- kobietki! Nie kłóćmy się! Wszak jesteśmy takie same!
Obserwuj wątek
    • chyba.ze Re: walka żon z kochankami... 11.10.13, 18:58
      > - kobietki! Nie kłóćmy się! Wszak jesteśmy takie same!

      Ależ skąd.
      Poczytując to forum nie raz dowiedziałam się, że kochanki są mądre, inteligentne, zgrabne, powabne, nie śmierdzi im pod pachami, a ich krocze w każdym momencie doby wonieje fijołkami.
      Jakże się do nich można porównać?
      big_grin
      • kajo1450 Re: walka żon z kochankami... 11.10.13, 19:16
        można a nawet trzeba. wystarczy poczekać aż zostaną żonami smile a na poważnie- to jest forum kochanki i to kochanki tu powinny brylować smilenie powinno dziwić że piszą tu do siebie, pocieszają się i udzielają rad - niepotrzebnie jednak źle mówią o swoich konkurentkach- to z góry je ustawia na przegranej pozycji. Zony jeśli już tu zaglądają- nie powinny wylewać swoich żali- skargi i zażalenia- kierunek Miś.
        ale to oczywiście jedynie moje zdanie- bo wiem jak to wygląda po dwóch stronach barykady. i serio nie ma o co kopii kruszyć smile
        • chyba.ze Nie do końca 12.10.13, 11:43
          kajo1450 napisała:

          niepotrzebnie jednak źle m
          > ówią o swoich konkurentkach

          Dla kochanki żona to nie "konkurentka" przy której Misio żyje z własnej, nieprzymuszonej woli. To raczej obiekt zawiści, zazdrości ponieważ naturalnie ma to, czego kochanka zdobyć nie potrafi- RODZINĘ, STABILIZACJĘ I SZACUNEK.
          Takie proste a takie niewykonalne.
        • 7xxx.xxxx Re: walka żon z kochankami... 12.10.13, 13:08
          to
          > jest forum kochanki i to kochanki tu powinny brylować smilenie powinno dziwić że
          > piszą tu do siebie, pocieszają się i udzielają rad - niepotrzebnie jednak źle m
          > ówią o swoich konkurentkach- to z góry je ustawia na przegranej pozycji. Zony j
          > eśli już tu zaglądają- nie powinny wylewać swoich żali- skargi i zażalenia- kie
          > runek Miś.
          > ale to oczywiście jedynie moje zdanie

          A moje zdanie jest podobne jak zdanie chyba. ze. Jestem żoną, zaglądam tu od czasu do czasu z czystej ciekawości i rzadko coś napiszę. Kochanka dla żony to żadna konkurentka, bo żona już dawno została zdobyta i poślubiona przez meża, więc o nic walczyć nie musi. I nie dziwię się zonom, że dają popalić kochankom na forum, jak czytają o sobie oszczerstwa i pomówienia, bo z tego co piszą kochanki wnioskuję, że są one gotowe zrobić wszystko, aby rozwalić małżeństwo misia.
          • leniuszek4 Re: walka żon z kochankami... 26.10.13, 22:59
            7xxx.xxxx napisał(a):

            > Kochanka dla żony to ża
            > dna konkurentka, bo żona już dawno została zdobyta i poślubiona przez meża, wię
            > c o nic walczyć nie musi.

            Nie musi walczyć, ani nie musi dbać. Została poślubiona i może spocząć na laurach.
            I to jest główny powód dlaczego faceci mają kochanki i / lub odchodząc od żon.

            Kobiety, które wiedzą, że ślub to jeszcze żadne osiągnięcie, że sztuką jest dbać o małżeństwo przez wiele lat i właśnie walczyć o miłość nie są zdradzane, ani porzucane.
      • yellowcandy Re: walka żon z kochankami... 11.10.13, 19:53
        chyba.ze napisała:

        > > - kobietki! Nie kłóćmy się! Wszak jesteśmy takie same!
        >
        > Ależ skąd.
        > Poczytując to forum nie raz dowiedziałam się, że kochanki są mądre, inteligentn
        > e, zgrabne, powabne, nie śmierdzi im pod pachami, a ich krocze w każdym momenci
        > e doby wonieje fijołkami.
        > Jakże się do nich można porównać?
        > big_grin

        Zapomniałaś dodać, że zawsze mają posprzątane, są mistrzyniami w kuchni, i ma się rozumieć, w łóżku. Ogólnie swoją miłością są w stanie obdarzyć cały świat a nie tylko zapisanego sobie w gwiazdach mężczyznę. Mężczyznę, który ma tylko jedną wadę - żonę.
        • facettt no wlasnie... 12.10.13, 03:05
          yellowcandy napisał(a):
          Mężczyznę, który ma tylko jedną wadę - żonę.

          no wlasnie...
          tesz mam te wade...
          ale nie idzie sie jej pozbyc.
          nie ma bytow idealnych.
          • rybka64 Re: no wlasnie... 12.10.13, 13:57
            Po co tyle pretensji. Zazwyczaj to pierwszy miś ugania się za kochanką.
            Pytanie jest jedno, dlaczego się ugania i po co?
            Facet to facet-poszukiwacz, myśliwy, tropiciel taki gatunek, taka natura. A jak żona jędza i zołzowata, która mężowi nawet czegoś ciepłego odmawia, to facet szuka, aż inna spełni jego fantazje. Tak czy inaczej i żona i kochanka jest na straconej pozycji już na starcie, no chyba że sama potrzebuje tylko uniesień seksualnych i przyjaznych relacji. Niech sobie żona znajdzie misia, bo i takie przypadki znam, że mąż i żona zdradza, ale udają ze jest ok...i żadne z nich nie ma odwagi przyznać się, że ich małżeństwo to fikcja. Tak naprawdę trzymają ich dzieci, a czasami nawet wygodnictwo i dobra materialne. Strach przed dorabianiem się znowu od samego staje się priorytetem. Żyją razem, udawają, grają i marzą w głębi duszy o innej/innym. Wewnętrzna walka ze swoimi marzeniami i tym czego tak naprawdę chcemy, staje się wiecznym utrapieniem. A życie przelatuje pomiędzy palcami.
            W każdym bądź razie małżeństwo to forma niewolnictwa, bajka na początku, a potem nuda, rutyna i wiecznie to samo...znowu nuda. Żona się nie stara, mąż się nie stara...i dupa zbita...
            • facettt bajki dla panienek z Internatu... 12.10.13, 21:48
              rybka64 napisała:
              > Zazwyczaj to pierwszy miś ugania się za kochanką.

              - tylko dlatego, ze inaczej sie nie da.
              tez wolalbym, by to potencjalne kochanki uganialy sie za mna.

              > Pytanie jest jedno, dlaczego się ugania i po co?

              - no moze po prostu dla dodatkowej przyjemnosci ? (nie uganiania sie, tylko posiadania).

              > Facet to facet-poszukiwacz, myśliwy, tropiciel taki gatunek, taka natura.

              - bajki dla panienek z Internatu.
              to cale "gonienie kroliczka" to denerwujaca i pochlaniajaca czas czynnosc,
              potrzebna tylko po to, by tego kroliczka w koncu zbalamucic.
              • rybka64 do faccetta 13.10.13, 09:33
                Może i bajki, ale ta bajki wciska sfrustrowany seksualnie facet, któremu pałka stoi, częściej niż żona by sobie życzyła. Jesteście nie wyżyci seksualnie, taka prawda. Żona w domu gotuje, a kochanka dopełnia. Można by filozofować czemu tak się dzieje. A powód jest jeden. Mąż się przestaje starać, staje się nudny i beznadziejny, a facet powinien być motorem napędowym dla kobiety, bodźcem seksualnym....itd. W końcu to wy nosicie jaja w spodniach.
                W końcu jakie Wasze podejście takie i skutki. Kobieta się w końcu odsuwa, ma wstręt do seksu, z czasem nawet do Was, i Waszego wacka. Jaki facet, taka i żona, a potem i kochanka. smile
                • facettt Swieta Prawda. 13.10.13, 18:08
                  rybka64 napisała:
                  Jaki facet, taka i żona, a potem i kochanka. smile


                  Swieta Prawda.
                  Ale wazne, by sie to jakos krecilo.
                  A teraz zombki umyc i buzi, poprosze.
                • pocoo Re: do faccetta 25.10.13, 20:34
                  rybka64 napisała:


                  > A powód jest jeden. Mąż się przestaje starać, staje się nudny i beznadziejny, a facet >powinien być motorem napędowym dla kobiety, bodźcem seksualnym....itd.
                  > W końcu jakie Wasze podejście takie i skutki. Kobieta się w końcu odsuwa, ma ws
                  > tręt do seksu, z czasem nawet do Was, i Waszego wacka. Jaki facet, taka i żona,
                  > a potem i kochanka. smile
                  Troche winne są zakochane kobiety udające orgazm aby facet był z siebie zadowolony.Kiedy napięcie hormonalne spada to kobieta nie mająca pojęcia o prawdziwym orgaźmie i przyjemności olewa "małzeński obowiązek"(obrzydliwie to brzmi).No i się sypie.
                  Małżeństwo to kiepski wynalazek.Aby go jakoś przetrwać potrzebne są urozmaicenia.Można pozwalać sobie na co tylko są mozliwości ,mając jednak na uwadze;
                  "primum non nocere".
    • yellowcandy Re: walka żon z kochankami... 11.10.13, 19:49
      kajo1450 napisała:

      Wyślij kwiaty
      > kochance swojego męża! dzięki niej on znowu zaczął ćwiczyć i częściej myje zęb
      > y i zaczął sprzątać w domu z poczucia winy- dzięki niej możesz dla siebie wyłus
      > kać dzień wolny- On już dawno nie był tak zgodny...
      > Podsumowując- kobietki! Nie kłóćmy się! Wszak jesteśmy takie same!

      Życie byłoby piękne gdyby były takie efekty posiadania kochanki. Też pewnie wysłałabym jej kwiaty.
    • carmen500 Re: walka żon z kochankami... 12.10.13, 19:19
      Kajo, brawa za dobry tekst. W chwili obecnej również uważam, że należy zaakceptować partnerkę/narzeczoną/ żonę swojego kochanka. I dobrze byłoby gdyby to działało również w drugą stronę. Tylko wówczas można osiągnąć spokój i szczęście. Nie mam żadnych pretensji czy też wielkich oczekiwań wobec mojego kochanka. Cieszę się, że możemy być razem, cieszę się z każdej chwili z nim spędzonej i nie robię mu wyrzutów, że nie ma możliwości być przy mnie zawsze. A co będzie dalej? Czas pokaże... Teraz jestem z nim szczęśliwa i w pełni akceptuję fakt, że tak samo jak ja i on ma swoje życie. Wiem też, że kiedy on postanowi zakończyć nasz związek nie będę mieć o to żadnych pretensji. Myślę też, że kiedy ja kogoś poznam i postanowię odejść on również zachowa się tak samo.
      • mijo81 Re: walka żon z kochankami... 16.10.13, 19:47
        Oby więcej takich kochanek smile
      • sama36 Re: walka żon z kochankami... 02.11.13, 17:37
        Oj chyba każda nas tak mówiła ...a kiedy przyszedł koniec ...zabolało cholernie
    • rtq1 Re: walka żon z kochankami... 25.10.13, 13:02
      dowiedziałem się ostatnio, że chodzi o ser. kochanki wyżerają cały ser spod krasnoluda i dla żon już nic nie zostaje.
    • nerika Re: walka żon z kochankami... 25.10.13, 20:30
      rybka64 Jesteś mądra babkasmile
      • mijo81 Re: walka żon z kochankami... 29.10.13, 15:49
        Ta dwulicowa baba, która dawała na lewo, zdradzała i teraz się mądrzy?
    • 3-mamuska Re: walka żon z kochankami... 02.11.13, 20:23
      KOCHANKA to nie kobieta która zamknęła waszego męża w ciasnej klatce i zmusza do seksu, nikt mu pistoletu do skroni nie przystawia żeby chodził z nią do teatru czy kina albo na seks orgię kochanka to kobieta która wierzy w te dyrdymały którymi i Ciebie kiedyś mamiono a już dobrze wiesz co są warte. Wyślij kwiaty kochance swojego męża! dzięki niej on znowu zaczął ćwiczyć i częściej myje zęby i zaczął sprzątać w domu z poczucia winy- dzięki niej możesz dla siebie wyłuskać dzień wolny- On już dawno nie był tak zgodny...
      Podsumowując- kobietki! Nie kłóćmy się! Wszak jesteśmy takie same!

      Oj nie jestesmy takie same.
      Bo dla mnie facet zajęty jest nietykalny, chodzby na glowie stawał i klaskal uszami.
      Chcesz byc ,ze mna przynies papier o separacji/rozwodzie wtedy pogadamy.
      Mam do siebie szacunek na tyle ze zasługuje na wolnego faceta a nie byc na boku , czekać kiedy to pan bedzie miał wolno chwile dla mnie.
      Moja mama nauczyła mnie zasad," nie czyn drugiemu co tobie nie miłe."
      I tak staram sie postępować, nawet jesli pan robi maślane oczka.
      Zreszta jesli facet okłamuje żonę , zdradza, to nie jest wart zainteresowania.
      Żona zła wredna , to sie rostan a nie oszukuj.
      Bałabym sie ze prędzej czy pózniej zrobi mi to samo.
      • 00bebe Re: walka żon z kochankami... 12.11.13, 11:32
        A mnie to chce się śmiać jak pomyślę o kochance i moim mężu. Nie mam co obrażać się na nią, że go chciała. On też chciał jej. Byli przez chwilę w innej bajce. Powroty z takich bajek są bolesne. Dla kochanki, samotnej 30-tki, boleśniejsze. Liczyła na miłość, może ślub, rodzinę, dzieci. Rzeczywistość okazała się dla niej dramatyczna, wyszła z tego romansu w bardzo złym stanie. Znowu się zawiodła na facecie.
        Pytanie, czy taka naiwna, czy bardzo spragniona uczucia, czy mój mąż naopowiadał jej bajek i był w tym bardzo przekonywujący?
        Z całego zamieszania ja jestem wygrana. Dzięki kochance, zrozumiałam moje błędy, miałam okazję zrewidować moje postępowanie. Wyciągnęłam z tego zdarzenia lekcję dla siebie. Zmieniłam się bardzo, na lepsze. Z zakompleksionej kury domowej z fałdkami na brzuchu zmieniłam się w atrakcyjną, piękną, aktywną kobietę. Dbam o siebie, o swoją kondycję o swój zawodowy rozwój. To jest dla mnie najważniejsze. Rodzina i mąż, też są ważni ale to już nie jest jedyny mój świat. Mąż za mną szaleje i nie wyobraża sobie życia bez nas.
        Dziękuję mężowi, że mnie zdradził i dziękuję kochance, że wzięła na siebie ciężar pocieszania mojego męża jak miał dylematy moralne. Nie zazdroszczę jej ani sekundy. Wpakowała się, z pełną świadomością, po uszy w romans z żonatym i dzieciatym facetem. Najśmieszniejsze jest to, że po wszystkim uważała, że to ona, biedaczka, została skrzywdzona, że jej zawdzięczamy nasze obecnie zgodne i cudowne małżeństwo. Miała nawet czelność powiedzieć, że jesteśmy jej winni dobre wino. Buhaha.
        Nic nie zrozumiała. Nie nauczyła się takiego prostego słowa "przepraszam". I dlatego cieszę się, że na nią trafiłosmile))
        • kogucik70 Re: walka żon z kochankami... 15.11.13, 15:05
          Ja byłem tym zdradzającym i dzięki romnsowi zrozumiałem jaki skarb mam w domu. Otworzyłem oczy na świat który mnie otacza, jestem szczęśliwy i szczęściażem że mam taką żonęMoje motto to zakochać się mozna wiele razy ale kocha się tylka raz tak prawdziwie i tylko jedną kobietę. Jestem szczęściażem że mi wybaczyła i kocham jak szaleniec smile
        • facettt walka żon z wiatrakami... :) 15.11.13, 15:50
          00bebe napisała:

          Znowu się zawiod
          > ła na facecie.
          > Pytanie, czy taka naiwna, czy bardzo spragniona uczucia, czy mój mąż naopowiada
          > ł jej bajek i był w tym bardzo przekonywujący?

          - myslelismy, ze znasz odpowiedz na to pytanie ?


          bo ja jakos znalem takie, ktorym niespecjalnie o uczucia chodzilo i nawet nie o seks...
          byl po prostu same i chcialy miec obok siebe czlowieka, by miec do kogo sie odezwac...

          • 00bebe Re: walka żon z wiatrakami... :) 15.11.13, 19:32
            Mówią, że złość i gniew nie jest dobrym doradcą. Nic w gniewie się nie uda, w desperacji dopiero nic. Rozumiem, że samotność nie jest fajna ale karmienie się obietnicami składanymi przez żonatego, to tragedia. Dramat. Za chwilę powie, że się pomylił, wykręci się na pięcie z "sooorry" na ustach. Szkoda czasu na taki związek.
            Pokręcone to wszystkosad
            • facettt pewnie, ze tak... 15.11.13, 20:42
              00bebe napisała:
              Szkoda czasu na taki związek.

              pewnie, ze tak...
              ale gdy sie jest samej/samotnej - to taka relacja/czy zajecie (a nie "zwiazek" !)
              moze byc przyjemnym i pouczajacym zabiciem czasu.

              i o to (tylko) powinno chodzic.
              • 00bebe Re: pewnie, ze tak... 16.11.13, 16:12
                czas nie działa na korzyśćsad ale jak kto lubi.
                • facettt pewnie, ze nie... :) 16.11.13, 18:51
                  00bebe napisała:
                  > czas nie działa na korzyśćsad ale jak kto lubi.


                  pewnie, ze czas - to nie
                  ale przyjemnosc - to tak.

                  i tylko o to powinno tu chodzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka