Dodaj do ulubionych

Jak to rozdzielić? - do kochanki_idealnej

27.02.15, 08:04
Kochanko_idealna. Jako że prezentujesz idealne podejście do romansu, a wątek przewija się w wielu ostatnio założonych postach - doradź wszystkim dziewczynom - kochankom. Jak rozdzielić romans od swojego życia? Jak poprzestawiać sobie w głowie, że to ma być tylko bonus, a nie treść życia? Że ten facet jest tylko miłą odskocznią, a nie kandydatem na stały związek? Jak Ty to zrobiłaś, że koncentrujesz się na tu i teraz, na życiu z mężem i rodziną, czerpiesz z tego radość, nie katujesz się całodobowym myśleniem o nieosiągalnym kochanku? Takie ABC idealnej kochanki smile
Obserwuj wątek
    • dawna.kochanka Re: Jak to rozdzielić? - do kochanki_idealnej 27.02.15, 10:29
      Określenie "KOCHANKA" jak sama nazwa wskazuje powinna wiązać się ze sferą raczej uczuciową.
      Kobieta oddaje się mężczyźnie w większości przypadków (dobrowolnie) raczej dlatego że coś do niego czuje (miętę przez rumianek smile)
      Mężczyzna z powodu innej konstrukcji chemiczno-biologiczo-psychicznej "staje" na wysokości zadania pobudzony widokiem, dotykiem, bliskością itd.
      Jak widać są to zasadnicze różnice. Ale nazwa pozostaje ogólnie ta sama: KOCHANEK/KOCHANKA.

      Kobieta jako ta "uczuciowa" zawsze dąży do wyizolowania faceta. Stara się go odłączyć od pierwotnego stada i posiąść na własność. Jest o wiele bardziej zaborcza od mężczyzny.

      Z tego to prostego powodu układ "kochanków" po czasie zmienia się w "związek".
      I w tym momencie nie ma już "Kochanki/Kochanka" lecz pozostaje układ wyłączności dla siebie.

      Facet, zawsze sobie potrafi nakreślić granic i rozdzielić przyjemność (kochanka) od obowiązków (żona)

      Kobieta zmienia priorytety. Z kim w danej chwili jest bardziej związana uczuciowo, tego stawia wyżej na piedestale.
      Kochanek w trakcie konsumpcji staje się ważniejszy od męża i dzieci (w danej chwili)
      Mąż staje się balastem i najlepiej żeby cholerę diabli wzięli tongue_out

      Z krótkiego mojego eseju wynika że dla kobiety jako takiej nie ma opcji, aby rozdzielić dwie sfery życia. Mąż i kochanek. Zawsze będzie coś na wierzchu w zależności od układu.
      Kochanek w układzie przyjemność.
      Mąż w układzie kłopoty, obowiązek, dzieci,................... smile

      Gdy kobieta staje na ostrzu brzytwy aby dokonać wyboru, zawsze kończy się to rozwodem.sad
      Gdy facet ma dokonać wyboru, porzuca dotychczasową kochankę i szuka sobie nowej smile
      • facettt Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 13:55
        dawna.kochanka napisała:
        > Gdy facet ma dokonać wyboru, porzuca dotychczasową kochankę i szuka sobie nowejsmile

        Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... smile
        Uzerac to sie mozna (tez tylko czasem...) z zona...
        bo wspolne dzieci , czy finanse...

        Uzeranie sie z kochanka - to zaden sens.
        dziekuje sie owej Pani za wspolprace i szuka innej.
        innego wyjscia nie widze.
        chyba, ze owa Pani zrezygnuje z przesadnych roszczen, ale to zdarza sie rzadko.
        • nues Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 14:19
          Użeranie się z kochankiem też żaden sens. Szukam nowego. Stary pojechał w góry ze swoją świętą żoną i włącza telefon tylko na poranne posiedzenie w toalecie. Mam to w d...pie. Mam zamiar mu jeszcze jakoś do..srać w firmie i zrobię to, mam czas, pomysł i możliwości. Będzie miał co wspominać na starość.
          • kochanka_idealna Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 14:42
            a dlaczego chcesz mu do...srac?? Za co?
            • nues Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 15:07
              Chociażby za wyłączanie telefonu. Ja nie jestem panienką na godziny, ale dorosłą, wykształconą, obytą kobietą, której nie można traktować per noga.
              I myślałam, że spotkałam faceta na poziomie. Otóż nie, spotkałam wątłego w d.pie kutasika, który myśli, że jego intelekt sięga gwiazd. Niech spie,,,prza.
              • mariuszg2 Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 15:19
                nues napisała:

                >Niech spie,,,prza.

                ok... ale nie dosrywaj mu. Tobie to nie pomoże a wręcz zaszkodzi, jemu też... ej no... weź się w garść, zacznij myśleć głową a nie piczką
                • nues Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 15:42
                  Ok. posłucham Cię. Choć mnie pan raczej wkurwił.
                  • mariuszg2 Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 15:51
                    pomyśl nad pozytywnym rozładowaniem złych emocji... np. zjedz tabliczke czarnej czekolady, kup sobie torebkę nową, idź do fryzjera i kosmetyczki, wyjdź z pesm na spacer albo rozejrzyj się za nowym obiektem
                    • nues Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 16:05
                      Ty tak serio?
              • kochanka_idealna Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 15:33
                no to niech spieprza, po co tyle zlosci? Nastepnym razem tylko mozesz trafic lepiej.
                Jesli chodzi o komunikacje to ostatecznie to jego telefon i jest z zona na urlopie - o czym chcesz z nim rozmawiac? Pogadaj ze mna smile
                • nues Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 18:24
                  Zostaw namiary.. Daleka jestem od wiary w internetowe znajomości, ale próbuj.
              • facettt bzdety... 28.02.15, 00:40
                nues napisała:
                > Chociażby za wyłączanie telefonu.

                - telefon wylaczalem nie tylko dlatego, ze bylem z zona (to uwaga do kochanki)
                ale rowniez dlatego, ze nie mialem ochoty z nikim rozmawiac.
                ani z siostra, ani z matka, ani z szefem ,czy przyjaciolmi
                bo k... nie jestem do dyspozycji 24 h na dobe dla nikogo
                i rozmawiam wtedy - kiedy ja mam na to ochote.

                d oxuja Pan , czlek ma prawo obejrzec film, zejsc kolacje i pojsc do toalety,
                a nawet na spacer - bez zaklocen.

                a do przekazu informacji jest "automatyczna sekretarka"
                (SMS-ow nie uzywam)
                i mozna poczekac na odzew.

                • nues Re: bzdety... 28.02.15, 10:16
                  Bzdety to Ty piszesz. Ja biorę kochanka (tak, biorę) dla przyjemności, a nie dla umartwiania się. I nie czekam aż szanowny pan się odezwie, nie pasuje mi, rzucam. Penelopą nie jestem, czekać na odzew, haha
                  • facettt nadal: bzdety... 28.02.15, 16:27
                    nues napisała:
                    Ja biorę kochanka (tak, biorę) dla przyjemności

                    To znajdz sobie kochanka, ktory nie bedzie mial zony, pracy, matki, potrzeby swietego spokoju, czy kolegow - tylko bedzie na kazdy twoj odzew.
                    - nic prostszego.

                    A Marudne kochanki skreslam natychmiast.

                    Kochanka MUSI umiec czekac, gdyz w najlepszym wypadku jest na drugim miejscu
                    (po Slubnej), a w gorszym na jeszcze dalszym (po pracy, mamusce, hobby i kolegach).
      • mariuszg2 Re: Jak to rozdzielić? - do kochanki_idealnej 27.02.15, 15:21
        dawna.kochanka napisała:

        > Kochanek w układzie przyjemność.
        > Mąż w układzie kłopoty, obowiązek, dzieci,................... smile
        >
        > Gdy kobieta staje na ostrzu brzytwy aby dokonać wyboru, zawsze kończy się to ro
        > zwodem.sad
        > Gdy facet ma dokonać wyboru, porzuca dotychczasową kochankę i szuka sobie nowej
        > smile

        Są jednak rozsądne kobiety na świecie smile
    • kochanka_idealna Re: Jak to rozdzielić? - do kochanki_idealnej 27.02.15, 10:35
      Ten schemat nie dotyczy tylko i wylacznie sytuacji kochankow, ale wszystkich kobiet ktore wierza ze moga zmienic mezczyzn, obojetnie czy sa w zwiazku, wolni, czy zonaci. Mezczyzna jest gotowym materialem oczekujacym akceptacji a nie zmian. Skoro kobiety (a zwlaszcza te z ostatnich watkow) akceptuja mezczyzn zonatych i wpuszczaja ich do swoich sypialni, mezczyzni nie widza powodu by to zmieniac i z reguly tego nie zmieniaja. Oczywiscie sa wyjatki, ale to osobny temat.
      Czesto zdarza sie jednak tak ze mezczyzna albo nie precuzuje jasno swojej pozycji albo jedynie oczekuje wysluchania, podaje rozne przyczyny romansowania, a kobiety wybawicielki malzenskich kieratow rzucaja sie na pomoc, ktorej on ani nie oczekuje ani sie nie spodziewa. Wtedy wlasnie temat trafia na formum, bo do tego czasu jest kolorowo.
      Jak to oddzielic? Trzeba sobie uswiadomic a raczej postanowic kim sie jest i zdecydowac czy bycie kochanka nam odpowiada czy nie. Mnie odpowiada bardzo, moj drugi kochanek (bo ten stary nie zawsze ma czas) jest zonaty, mowi o sobie ze jest trudny w domu i rozmawiamy o tym zeby jego malzenstwo bylo lepsze. I pewnie jest, nie dzieki mnie tylko dzieki temu czego on o sobie moze sie dowiedziec ode mnie.
      Mojego stalego partnera do kochankow nie prownuje, nie wiedzialbym od czego zaczac smile, ale lubie sie przyjaznic z mezczyznami i lubie ich poznawac.
      Jak ja to oddzielam? Po prostu kieruje sie tym co czuja do mnie mezczyzni - milosc mam w domu, seks dla zabawy z kochankiem. Ale w seks trzeba sie umiec bawic, bo wyzwala emocje - to naturalne. Dlatego czytam te watki i zadaje takie pytania na ktore kobiety nie chca odpowiadac - bo kieruja sie wylacznie tym co czuja i kim chcialbyby byc (na podstawie tego co kochanek mowi a nie robi) a nie tym kim sa
      • ninek04 Re: Jak to rozdzielić? - do kochanki_idealnej 27.02.15, 16:35
        Opierając się na własnych doświadczeniach mogę powiedzieć,że do pewnego takiego racjonalnego oglądu spraw okołokochankowych dochodzi po pewnym upływie czasu .Na początku emocje są tak wielkie(,wydaje mi się,że większe po stronie kobiety), że wyłącza się całkiem logiczne myślenie,że myśli się bez przerwy o tym m?żczyżnie, czeka na każde słowo od niego,gdy się nie odzywa, to myśli sie o końcu, właśnie w w tej poczatkowej fazie włącza się "czucie."
        Gdy emocje okrzepną, przychodzi stabilizacja, włącza się myślenie racjonalne,taki względny spokój w uczuciach i poczucie, że ten "związek"może trwać, przy obopólnym zadowoleniu, że on wcale szybko nie chce go zakończyć, ze też mu zależy.Myślę, że tak właśnie może być, ale pod warunkiem, gdy obie strony ustaliły, czego oczekują od romansu,a czego nie przekroczą tzn.chodzi mi o to, że w grę nie wchodzi stworzenie nowego związku i dążenie do tego, wymuszanie, żeby on zostawił swoje dotychczasowe życie dla mnie.Wtedy może być o.k. nawet długofalowo.
    • nues Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 27.02.15, 18:28
      dziękuję
      • nupik Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 08.03.15, 17:29
        Myślę, że trzeba przejść przez rózne etapy aż sie dojdzie do porozumienia z panem kochankiem. Przestać oczekiwac i wymagać, po prostu spędzać z nim miło czas. Miec priorytety - dla kogos będzie to rodzina, dla innego - praca i sie ich trzymać. Męzczyna nie może byc priorytetem. Nigdy.Emocje i motyle w brzuchu ZAWSZE się konczą. Więc jak się to przeczeka to mozna miec bardzo udane zycie rodzinne i te chwile zapomnienia na boku.
        • bob.inc Re: Thanks, oszczedzilas mi pracy na foro... :) 09.03.15, 13:34
          Posiadanie kochanka lub kochanki - to wyższa szkoła jazdy. Początkowo fascynacja, jak zwykle. Potem strona więcej zaangażowana zaczyna "zdobywać teren". Dochodzi jeszcze niezadowolenie, jeśli strona druga nie odpowiada, nie mizdży się przez telefon, wyłącza go na jakiś czas oddając swój czas prawowitej małżonce/małżonkowi. Słowem jedno z kochanków uzurpuje sobie prawo do bycia nie mniej niż połową związku stałego.
          A miało być inaczej ! . Z założenia czyli nie na stałe. Na stałe to tylko w małżeństwie.
          Jak sprawy zajdą za daleko i zaczyna być uciążliwe i nachalne towarzystwo prawie małżonka/małżonki to trzeba umieć zrejterować czyli zatrzeć ślady. Trudna sprawa. Ktoś tu pisał że Panów mniej kosztują prostytutki, bo bez zobowiązań itd. To prawda. Ale opłaca się mieć przygody, dla sportu, dla potwierdzenia własnej wartości lub tylko po to aby na starość opowiadać wnukom (po śmierci babci lub dziadka)., z wypiekami na twarzy.
          A zwykły wczasowy "krecik" też dobry. Byle nie szwendał się koło domu po wakacjach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka