gissele 11.11.05, 20:16 Kocham Go, choć wiem ,że nigdy nie będzie tylko mój... Jestem z Nim, choć wiem, nigdy nie odejdzie od żony... Kocham Go bo...? Kocham. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
necia100 Re: Kocham 17.11.05, 10:08 A on Ciebie? Jeśli nie odejdzie od żony - to chyba nie za bardzo,co? Dziewczyno zostaw tego egoistę i wiej.Życzę Ci żeby jak najszybciej otworzyły Ci się oczy....... Odpowiedz Link
rura111 Re: Kocham 19.11.05, 19:28 Jednak baby są gorsze. Mam nadzieję że cię zostawi. Małżeństwo to nie piaskownica z której można wyjść Odpowiedz Link
marzena10101 Re: Kocham 06.11.06, 18:50 I ja tak kocham. I nic na to nie poradzę, że życie mam sens tylko wtedy, gdy On jest obok. I nic poza tym się nie liczy. Najbardziej boli, że nie ze mną jest wczesnym rankiem, późnym wieczorem, że nie za mną jada obiady, nie ze mną chodzi na zakupy, nie dla mnie maluje ścianę. Bo..?Cóż, kocha się nie za coś ale mimo wszystko. Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Kocham 19.08.07, 22:36 A kochaj sobie na zdrowie,chociaż nie sądzę aby tak było.Obudzisz sie z ręką w nocniku. Odpowiedz Link
luna-es Re: Kocham 14.09.07, 23:20 zastanawialam sie pare dobrych minut zanim tu weszlam... dlaczego? bo balam sie wlasnie takich komentarzy i tekstow w stylu 'jestes glupia", "dobrze Ci tak". Wlasciwie to mnie nie dziwia bo sama zanim wpakowalam sie w taka sytuacje mialam takie podejscie. Prawda jest niestety taka, ze jesli ktos tego nie przyzyl to nigdy nie zrozumie... Ja sama nie do konca rozumiem jak to sie stalo, ale niczego nie zaluje! codziennie rano zanim wstane, otwieram oczy i godze sie z tym, ze jestem juz sama,ze nie jestem najwazniejsza i nigdy nie bede... I chociaz przyjaciele tlumacza mi ze to zle, ze w ten sposob sie ponizam,ze sytuacja jest "niebezpieczna" ja sie nie boje... tzn. boje sie, ale tego ze kiedys to sie skonczy... Odpowiedz Link
nietonieja Re: Kocham 24.10.07, 14:42 nie neguję,że są to złe wspomnienia, kiepskie chwile.Romans z NIM.Owszem.Tylko Wy (kiedyś my)-kochanki inaczej to widzimy-On widzi i traktuje cię inaczej niż TY jego. Ty kochasz całą sobą, pragniesz, chcesz na wyłącznosc, chcesz iśc na spacer, ugotować obiad, razem tv obejrzeć.Chcesz też mieć w nim przyjaciela, opiekuna...Chcesz stworzyć "normalny związek".Masz nadzieje (większośc jednak ma nadzieję,że odejdzie od żony).A On-w momentach uniesienia, chwilach nazwijmy to okołoseksualnych nawet jest na moment szczery, mówi o uczuciu do Ciebie.Ale w czasie poseksualnym stuka się w łeb i myśli o sobie jak o najgorszym kretynie i fałszywcu.I wraca skruszony, starając się zatuszowac wyrzuty sumienia w domu, który przecież kocha.Kochanka to zabawa, adrenalina, przygoda. mam koleżankę, która kilkanaście lat się tak łudzi, on zwodzi (nieźle..tyle lat:/).Kolezanka jest już w wieku staropanieńskim , bez szans na dziecko, którego pragnęła.ma za to seks raz na 2 tyg i bukiet róż na imieniny.Ale kocha i nic na to poradzi.jest bardzo nieszczęśliwa, a ten Buc ma zaspokojone potrzeby:ciepłego domu, rodziny i seksu odlot raz na jakis czas.Super Odpowiedz Link
czarnula46 Re: Kocham 27.03.22, 22:32 Takie związki to istny rozjeb emocjonalny. Nie polecam Odpowiedz Link