Dodaj do ulubionych

ja odeszłam

17.12.07, 12:48
a moja historia taka:
Poznałam go 2 lata temu, jestem formalnie mężatką, mam dziecko. Mąż
pracował, krytykował, wymagał. Nie było mi dobrze. Jego żona była
chora psychicznie, często przebywała w szpitalu, nie rozumiała,
miała pretensje, nie chciała z nim sypiać, nie lubiła jego rodziny,
zaniedbywała dziecko. Nie było mu dobrze. I tak się zaczęło.
Jakbysmy się odnaleźli w korcu maku. Rozmowy, seks, wspólne plany.
Powiedział żonie, że kocha inną. Ja rozstałam się z mężem,
zamierzałam wyprowadzić się z miasta. On wracał do domu przynosząc
po wielkich awanturach z żoną nowy telewizor, kuchenkę mikrofalową,
wyjazd na wakacje. Dla dobra dziecka oczywiście bo bardzo nie chciał
stracic z nim kontaktu. W końcu w sprawie dzieci to żony dyktują
warunki. No to czekałam. Az się z nią dogada, az pójdą do mediatora
ustalić warunki rozwodu. Dla dobra dziecka oczywiście. Jej choroba
okazała się być pracą po godzinachsmile Jego odchodzenie od żony było
malowaniem mieszkania, przykręcaniem obluzowanych drzwiczek w
kuchni, prasowaniem obrusu na przyjazd teściów, zwykłym życiem
domowymsmile
I powiecie pewnie, że powinnam zorientować się wcześniej. Może
powinnam, przeczuwałam, że to nie tak jak mówi. Ale zaangażowałam
sie i naprawdę wierzyłam w jego słowa.
Aż zapytałam go, czy jeśli odłożę swoje plany przeprowadzki (na czym
mi najbardziej na świecie zależy) i poczekam na to, aż on będzie
gotowy to czy to coś zmieni. Najpierw usłyszałam, że on nie czuje
się w porządku wstrzymując realizację moich marzeń, a potem
wymęczony i postawiony pod ścianą wyznał, że nic to nie zmieni. I
wtedy klapki z oczu opadły. Wyszedł, ja się oczywiście okropnie
zwyłam i choc stało sie tydzień temu, więc sprawa jest swieża, i
choc wiem, że moglibyśmy mieć szansę nie wróce do tego układu.
Moje własne wnioski:
1. spotykać się z mężczyzną żonatym, który mówi, że nie odejdzie od
żony - to głupota i sprawa skazana na masakrę dla wszystkich
zainteresowanych jeśli się wyda, bo jeśli nie - tylko dla kochanki
2. spotykać się z mężczyzną żonatym, którego żona nie rozumie i
wcale ze sobą nie śpią - to głupota umiarkowana weryfikowana
upływającym czasem i masakra tylko dla kochanki

A przeciez nie byłam - według jego słów - kochanką, tylko Kobietą
Którą Kocha i Z Którą Zamierza Spędzić Życie.
No to się przekonałam.
I oczywiście śle dalej czułe sms-y i żebrze o spotkanie.
I oczywiście w domu dalej będzie chodził na krótkiej smyczy, no bo
przeciez ma poczucie winy,że zdradził żonę, ona o tym wie, więc ona
ma przewagę moralna nad łajdakiem.
I oczywiście, że oszusta (okłamywał nas obie), tchórza (bo nie ma
odwagi żadnej z nas przestać zawracać głowę) lub ofermy (jeśli nie
umie rozstać sięz żoną - wersja dla mnie) nie potrzebuję na zycie i
nie chcę.
I oczywiście, że jest mi z tym beznadziejnie.
I oczywiscie, że czuję się strasznie samotnie.

Napiszcie cokolwiek, pewnie nawet bluzgi od żon zniosę.

Obserwuj wątek
    • novalijka1 Re: ja odeszłam 17.12.07, 21:21
      Facet mial darmowe ciupcianie.
      No i po to takie kity ci wciskal,zreszta jak kazdy zonaty.
      Sprawa jest prosta:jesli kocha naprawde kochanke(co jest raczej
      bardzo malo realne) to by odszedl od zony natychmiast.Bez zadnego
      ale.Ja nie wiem,tak trudno to pojac tym kochankom?
      A wszystkie wciskane slodkie kity przez zonatych to mydlenie oczu
      naiwniaczkom by jak najdluzej sobie ciupciac.Pomimo tego,ze ma zone
      swinia niewyzyta.Nikt go nie przykul kajdankami do zony.
      • woman-in-love i dobrze zrobiłaś... 18.12.07, 18:10
        ...żonaty-trędowaty, warto sobie to wbić do głowy, bo inaczej trzeba
        będzie powtórzyć lekcję. Mamił Cię prawdopodobnie od początku.
        Do "novalijki" - darmowe ciupcianie mieli oboje, co jest niezłą
        odnową biologiczna, mimo wszystko, więc zachowaj dla siebie
        zgryzliwe komentarze.
        • vuurvliegje Re: i dobrze zrobiłaś... 24.12.07, 20:32
          Gdy tylko aczelam czytac,mialam watpliwosci co do choroby zony,i
          rzeczywiscie....znam to z autopsji.Staram sie wystrzegac mezczyzn zonatych lub w
          zwiazkach.Przyznam,ze nie jest to latwe.Mozesz zazadac aktu rozwodu.No i co z
          tego,ze przyniesie?Mogl poownie sie ozenic lub zyc na kocia lape.Jeden podawal
          sie za rozwodnika(zona go rzuzila i zostawila samego z dziecmi,na dodatek
          zgarnela jego kase).Drugi rozstal sie z przyjacilka(do tej pory mieszkaja
          razem,z tym ze teraz juz oficjalnie chodzi do nowej kochanki)Trzeci tez rozstal
          sie z przyjaciolka(niestety nie jestem w stanie sprawdzic,mieszkam za granica,a
          on tu przebywa od kilku miesiecy,jednak po kilku podchwytliwych pytaniach
          wychodze z zalozenia,ze jest w zwiazku).A,zapomnialam,jeszcze byl wdowiec.Na
          szczescie nie przypadl mi do gustu,bo chyba kazalabym przyniesc mu akt
          zgonu(zanim zmarla,zakladajac ze zmarla mial kochanke a z nia 2 dzieci)Chyba dam
          sobie na wstrzymanie,bo moja cierpliwosc sie skonczyla.
          • d23 ja, ja, ja ;-) 27.12.07, 16:40
            ale pewnie jestes po 30/40stce i oczekujesz czegos wiecej, niz bycia kochanica...
    • lookbill Re: ja odeszłam 27.12.07, 10:44
      Współczuję Ci, wpadłaś w gnój kobieto. Musisz się podnieść i to tyle
      • niulinka Re: ja odeszłam 10.01.08, 22:28
        Dobrze zrobiłaś. Musisz być silna i myslec o nim tak jak czujesz, czyli, że jest
        podły. Rozumiem Cię.
        • kk-kk Re: ja odeszłam 11.01.08, 00:22
          swoja drogą - poczytałam i posty żon i kochanek...
          jedno jest pewne - jakby odłożyć (gdyby sie dało) na bok wszystkie
          obopólne urazy tychże i mogłyby one sobie spokojnie porozmawiac to
          jestem pewna że w znakomitej większości przypadków dałyby bana
          takiemu panu i jedna i drugasmile

          a mój były dla odmiany wyrzeka na mnie na czym świat stoi, że taką
          się okazałam oszustką bez serca... że go nie chcę...

          a ja w poduszkę wyję, rozum dalej mówi, że uciekać

          ciężko jest

          • kk-kk Re: ja odeszłam 11.01.08, 13:48
            Nie, no ludzie!

            musze wam opisać koniec końców tej historii

            po "zostawieniu go" w okolicach świąt - zaczęły się jeszcze dożynki,
            czyli dzwonił, sms-ował, że żyć beze mnie nie może i w ogóle nikt
            jak ja

            wczoraj długo pracowałam i sprawdzałam cos na jego starym koncie
            (wiedziona oczywiście podejrzliwością, że robił mnie w konia) i
            znalazłam login i hasło do portalu erotycznego, na którym był
            zarejestrowany

            wlazłam tam i co widzę? a tu mój ukochany właśnie recenzował
            kolejne - jak oni to pisą - divy, czyli babki za kasę. czarno na
            białym

            no to się z nim umówiłam i mówię o co kaman
            a ten, że to nieprawda (!), że on tylko tak pisał, żeby sobie ego na
            forum podwyższyć. ja się pytam kto mu kazał tam iść. no i pytam się
            czego mu brakowało, mając żonę (bez seksu i uczuciasmile), kochankę (z
            jednym i drugim)? a ten na to, że kompletnie niczego i jestem cudowna

            kazałam mu spadac oczywiście i wiecie co?
            widze przyszłość przed soba, wielki horyzont obojętności na wybranka
            mego

            a człowiek nie wie co mu dzień (albo noc) przyniesie...
    • pacieja Re: ja odeszłam 08.02.08, 15:56
      kk-kk jesli mozesz to odezwij sie na moj email pacieja@gazeta.pl
      chcialabym z Toba porozmawiac.
    • stasi1 Re: ja odeszłam 20.07.22, 17:17
      Jednak jest problem tych mężów nie zrozumiałych dla żon
    • l.george.l Re: ja odeszłam 20.07.22, 21:55
      Ależ naiwna jesteś. Statystycznie podobno zaledwie jeden procent żonatych facetów rozwodzi się dla kochanki. Żonaty facet jest dobrym rozwiązaniem wyłącznie dla kobiet, którym odpowiada bycie tą drugą i nie chcą mieć faceta na stałe.
      • stasi1 Re: ja odeszłam 21.07.22, 15:02
        Raczej była
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka