Dodaj do ulubionych

Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. V...

    • Gość: duduś Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 10.02.04, 14:12
      Po pierwsze: Pani Profesror, a Pani to przypadkiem głowa nie boli?
      Po drugie: jak widac Pani dalej czyta jeszcze Tolkiena pod ławką
    • Gość: arte Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: 213.227.111.* 10.02.04, 15:27
      Dziwia mnie niektore wypowiedzi, bo co maja kompetencje zawodowe do udanego
      zycia osobistego? Czy ginekolog, zeby byc dobrym fachowcem MUSI miec udane
      zycie osobiste?? Jest przeciez pewna, bardzo szanowana, kategoria ludzi,
      ktora z zalozenia zycia rodzinnego nie posiada a uzurpuje sobie prawo do
      tytulu autorytetu w sparwach rodzinnych. A co sie tyczy drugiej specjalizacji
      Pani Profesor, to drodzy Panstwo seksuolog, to nie terapeuta rodzinny. I jesli
      juz, to raczej mozna oczekiwac od takiej osoby udanego zycia seksualnego ;)
      • Gość: hania Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: 62.233.144.* 10.02.04, 19:18
        Forumowicze oceniają życie osobiste pani pforesor i jej prytatne
        pogląy/opinie/zwyczaje, ponieważ była o tym mowa w artykule - zostały
        upublicznione.
        "Pojawił się potem inny facet. Zaprosił mnie do kina na "Wejście smoka", a po
        dwóch tygodniach przyszedł do mnie z bukietem róż i poprosił o rękę. Przyjęłam
        jego oświadczyny, bo chciałam wszystkim udowodnić, że jestem normalną kobietą i
        potrafię wyjść za mąż. Małżeństwo trwało krócej niż cała ceremonia ślubna.
        Pracę w klinice ginekologii w Tychach rozpoczęłam już z łatką rozwódki. To było
        nie do zniesienia. Postanowiłam to zmienić. W klinice było tylko dwóch
        kawalerów, w tym jeden zajęty, a drugi został ojcem mojego dziecka. Wyszłam za
        niego. Niestety, nam się nie udało.
        • Gość: arte do hani IP: 195.116.198.* 11.02.04, 08:09
          Mialam na mysli opinie typu: "co z niej za lekarz jak sama sobie ze swoimi
          problemami nie umie radzic".
    • Gość: Przemek Medice, cura te ipsum! IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 10.02.04, 19:23
      Pani profesor uzala sie na samotnosc, chcialaby, zeby ja ktos zapytal o to, czy
      ja glowa nie boli, zaczyna wygladac na calkiem sympatyczna osobe... az tu masz
      babo placek! Ten akapit o 10-punktowych zwierzakach! Zwierzak o zdrowie nie
      zapyta, co najwyzej zaryczy. Jesli tak skrajnie instrumentalnie traktuje sie
      plec przeciwna, to trudno o stworzenie trwalego zwiazku. Nawet jesli tekst o
      zwierzakach byl zartobliwa prowokacja, to jest to prowokacja
      symptomatyczna. "Machos" tez niby to zartuja, dokonujac przegladu "towaru".
      Ciekawy jestem, co by sie tu dzialo, gdyby w podobny sposob profesor-seksuolog
      wyrazil sie o kobietach...
    • Gość: Ja Sama Cala Pani Profesor IP: *.brookings.edu 10.02.04, 19:38
      To ze Pani Profesor jest otwarta to szanuje. Takze zgadzam sie z tym ze
      kobiety maja wieksze problemy w miejscach pracy ktore sa tradycyjnie "meskie"
      (uniwersytety, medycyna itp). CO mnie dziwi to sekzistowskie podejscie do tego
      co kobiety I mezczyzni powinni czy nie powinni. Jesli sama Pani Profesor
      wiedziala jak trudno jest kobiecie w zawodzie i nauce dominowanej przez
      mezczyzn to czemy Pani tak sama traktuje inne sprawy w rozmowie o kobietach i
      mezczyznach. NIe zgadzam sie absolutnie z tym ze panowie maja polowac i lowic
      jak panie rodza. takze sie nie zgadzam z tym zeby rodzice sie mieli wsytdzic.
      to tylko pruderia jesli mala dziewczynka jest "w szoku" na widok penisa ojca
      czy synek na widok swojej nagiej mamy. Nie wiem czy bym brala wszystkie porady
      Pani Profesor.

      No i oczywiscie to cale jasnowidzenie o dziewczynach i chlopakach "p pierwszym
      razie" to zupelny absurd. Od kogos tak uczonego spodziewalam sie troche innego
      zdania. No i tez nie bede komentowala o "zwierzakach."

      Zgadzam sie z jakas osobe na tym forum ktora powiedziala ze wiekszosc
      profesorow i naukowcow no lapie mala czesc prawdy. BINGO!!! Taka prawda
      poniewaz mala naukowcow bierze pod uwage rzeczy poza swoimi opiniami i nauce.
      Pani Profesor moze jest dobrym ginekologiem ale reszte to nie jestem pewna. No
      i tez bym chciala wiedziec co Pani ktora jest tak otwarta na rozmowe i
      stosunkach pesko damisich powiedziala bym kobiecie ktora nie jest
      heteroseksualistka? Przeciez jak mowimy o seksie to juz o wszystkim. O co mi
      chodzi ogolnie w tej czesci to o to czemu nie bylo mowy o kazdej seksualnosci?
    • Gość: WWWWWW PO PRZECZYTANIU FORUM IP: *.CHCGILGM.dynamic.covad.net 10.02.04, 21:57
      ciekawe jest dla mnie, ze tylu mezczyzn sie tu zaczyna bronic -
      i wcale mnie to nie dziwi. sama jako kobieta jestem zniesmaczona
      sposobem widzenia mezczyzn przez Pania Profesor.
      szacunek - to podswata kazdej relacji.
      trudno jest mi jednak nie zareagowac na Pani fotografie
      umieszczona przy artykule. ktos Pania stylizowal?, czy dala Pani
      swoje ulubione zdjecie?? przerost formy nad trescia, troche
      skromnosci Pani Profesor. nie wszystko zloto, co sie swieci.
      bezposredniosc - tak.
      poczucie humoru - tak, ale w tym wywiadzie jest duzo takiej
      dziwnej arogancji.
      a tak glowka dziecka(ponad 30 cm w obwodzie) to niby ma sie
      mezczyznie potem kojarzyc tramautycznie - jako niemozliwa do
      osiagniecia?? przeciez to absurd.
      co chwile slysze zewszad o depresji poporodowej u kobiet, o
      problemach z tym zwiazanych - jako seksuolog - Pani zna ten
      problem swietnie(!?) - separowanie mezczyzny od porodu na pewno
      nie moze wplynac korzystnie na kobiete, ktora bardzo potrzebuje
      wsparcia, bo jest po prostu oslabiona. wszystko zalezy od
      relacji miedzy ludzmi, ale to swietny start by byc gleboko
      razem.
      przeciez oczywiste jest to, ze jesli sie kocha to seks jest
      zawsze pozytywny. kwestia tego co sie nazywa miloscia.
      jednak seksuolog powinien - tak jak kazdy lekarz, a wlasciwie
      jak kazdy czlowiek - zglebic i psychologie!!!

      ale jesli jakas osoba mowi, ze wyszla za maz zeby udowodnic, ze
      tez moze.... to sie kompromituje calkowicie jako czlowiek, a
      jako lekarz seksuolog - to po prostu: brak komentarza.

      przeciez to chyba nie byla proba dania swiadectwa...
      Pani chcialaby wejsc w kolejny zwiazek, a jednoczesnie nic poza
      drwieniem z przeszlych doswiadczen Pani z siebie nie krzesa.
      duza szansa na powtorke.

      dla mnie po tym wywiadzie nie jest Pani zadnym autorytetem.
      ale zycze powodzenia w zyciu osobistym i zawodowym takze.
      • Gość: anisa Re: PO PRZECZYTANIU FORUM IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.02.04, 23:59
        Szanowna Pani Profesor! jest mi Pani bardzo żal. Żałość i tęsknota za
        mężczyzną aż z pani krzyczy. nie umie sobie pani zorganizowac życia.
        nienawidzi pani męzczyzn i nimi pogardza, to jak zamierza pani stworzyć
        zwiazek. trzeba umieć dawac, nie tylko brać. mężczyzna nie jest tylko do
        robienia orgazmów i pokazywania sie z nim (pięknym, przystojym), za to może
        sobie pani zapłacic. To jest człowiek, który ma takie same ma potrzeby jak
        kobieta i te dwa bieguny sa dla siebie stworzone. jestem zszokowana "łatą
        rozwódki" - obraża pani wszystkie samotne kobiety i matki. a co rozwódka to
        źle, wiekszość kobiet jest samotnych z wyboru i nie widzi problemu.
        załatwianie sobie faceta na ślub, bo co koleżanki powiedzą - to stereotypowe
        widzenie, spodziewałam sie od pani wiekszej odwagi i nowoczesnośći. jak może
        pani publicznie opowiadać takie głupie kawałki? potwierdzam opinie mojego
        poprzednika. zaczęłam czytac artykuł wpierw od przyglądnięcia sie Pani
        zdjęciu. Koszmar, pani przeraża swoim ego, ma pani aparycje surowego sędziego
        ferującego kare śmierci niż lekarza, do którego przychodzi się z problemem.
        artykuł tylko to potwierdził.
        nie jestem mężatką, jestem w wolnym zwiazku z ukochanym mężczyzną, który nie
        jest zwierzakiem, a normalnym, kochajacym i czułym mężczyzną. dającym mi
        oparcie, bezpieczeństwo i radośc życia. jest doskonałym kochankiem. zapewniam
        Panią że takich mężczyzn można znaleźć tylko trzeba wiedzieć czego sie chce i
        pragnie realnie! pozdrowienia
        • Gość: Niak Re: PO PRZECZYTANIU FORUM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 02:08
          Sprawdź w złowniku znaczenie słowa "aparycja"
    • Gość: :-) Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 00:09
      A czy pani profesor udzielając wywiadu, w końcu jest osoba
      publiczną, pomyślała o swojej córce? Bo przecież znajomi córki,
      koledzy z klasy pewnie przeczytali z zainteresowaniem artykuł -
      wywiad z "mamą koleżanki". Pani profesor chyba o tym nie
      myślała, bo liczy się tylko pani profesor i jej "kariera"
      (wątpliwa zreszta). A moja nastoletnia córka po przeczytaniu
      tego wywiadu podeszła do żony (która też jest lekarzem) i
      powiedziała "Dziekuje Ci mamusiu, że jesteś normalna i nie muszę
      sie za Ciebie wstydzić".
    • Gość: Maga Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.02.04, 03:11
      A ja córce Pani Profesor zazdroszczę mamy. W dni parzyste chciałabym nią być,
      a w dni nieparzyste jej mężem. Albo na odwrót. Trzeba mieć dużą wiedzę o sobie
      a zarazem duży dystans do siebie, żeby tak się wypowiadać. Życzę Pani
      Profesor, by jednak jakiś "zwierzak" z sercem i odpowiednim rozumem, poczuciem
      humoru i brakiem kompleksów się znalazł.
      Tak trzymać!
    • Gość: moni, De Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.gsf.de / *.gsf.de 11.02.04, 08:50
      Swietny artykul! jestem pod wrazeniem - az by sie chcialo odwiedzic te Pania w
      jej gabionecie - a nie nojego "rzeznika" z malego osrodka zdrowia w malej
      miescinie, ktora (!) trzeba prosic (tak tak!!) o to aby zbadala pacjentke! Ona
      wypisuje wszystkie leki, lacznie z pigulkami na tzw. ladne buzie. to skandal.
      Dlatego tez, pozdrawiam bardzo serdecznie Pania Profesor i zycze sukcesow!!!
    • Gość: kaśka veto IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 21:27
      Uważm, że Pani Profesor po prostu jest mocno zakompleksioną osobą i nie ma w
      niej wiary w drugiego człowieka, nie mówiąc o miłości. A co mnie najbardziej
      poruszyło to fakt, że tak wykształcona osoba pisze o "kalendarzyku" małżeńskim.
      CZy Pani nie wie, że ta metoda jest przestarzała i niwymierna? Żadna poradnia
      ani osoby prowadzące kursy przedmałżeńskie nie uczą metody :kalendarzyka",
      tylko metody podwójnego sprawdzenia albo wieloobjawowej( albo wielu innych)?
      Nie znam nikogo, kto kazałby młodym ludziom uczyć sie wypełniać klendarzyk!!!!
      Przecież to bzdura! Najgorsze jest to, że kobiety generalnie nie są śwadome
      swego naturalnego rytmu płodności, nikt ich tego nie uczy, bo i po co skoro na
      niewiedzy robi sie największe pieniądze!! Na każdym katolickim kursie
      przedmałżeńskim od tego sie zaczyna, i wtedy wychodzi niewiedza kobiet na ten
      temat. Żeby nie wiedzieć jaki dzień jest pierwszym dniem cylku????? Niestety
      duża liczba ginekologów robi na tym interes przepisując nieświadomym kobietom
      środki antykoncepcyjne (a pani Profesor powiedziała jeszcze, że zupełnie
      bezpieczne!!!), takiej bzdury to dawno nie czytałam. CZy Pani bierze
      odpowiedzialność za swoje słowa?? Przecież to przekłamanie!! A tak na
      marginesie to nie chcialabym trafić do Pani poradni. CZy Pani kogoś naprawdę
      kochała??
      • Gość: gaga do kaśki IP: 195.116.198.* 12.02.04, 08:39
        sorry ale ty chyba niezbyt uwaznie przeczytalas artykul...ja nie widze zadnego
        zdania, w ktoryn Pani Profesor zachwalalaby "kalendarzyk"!!!!! - przeczytaj
        jeszcze raz , tym razem uwazniej!
        • Gość: zaba Re: do Gagi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 11:43
          Kaśka ma rację. Nieważne czy wprost ta pani zachwala kalendarzyk czy nie. W
          żadnym miejscu nie krytykuje go, tak jak np. wkładkę, a pomaga go wypełniać. To
          jest chyba dowód na jego akceptację. Pomijając to, to rozumiem Kaśkę, bo pani
          profesor wypowiedziała taki stek bzdur w tym wywiadzie, że nawet jakby
          powiedziała coś normalnego, to człowiek z rozpędu uznałby to za głupotę.
          • Gość: gaga Re: do Gagi IP: 195.116.198.* 12.02.04, 23:15
            ...tak a ma nie pomagac w wypelnianiu "kalendarzyka"...???? i skazac pacjentki
            na "potepienie wieczne"??? bo nie wypelnily "kalendarzyka"...zaba puknij sie w
            rozum!
            • Gość: zaba Re: do Gagi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.04, 11:35
              Napisałam przecież, że to nie jest ważne czy pochwala kalendarzyk czy nie,
              skoro wypowiedziała taką masę innych bzdur. Problem kalendarzyka jest tu mało
              znaczący, aczkolwiek nauka i Kościół nie zgadzają się w wielu wypadkach i
              należy sobie odpowiedzieć czy pani profesor reprezentuje podejście naukowe do
              tematu czy kościelne.
    • Gość: zwyklyfacet Re: WYNURZENIA ZGORZKNIAŁEJ KONSERWATYSTKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 11:35
      Jestem zszokowany wypowiedzią Pani Profesor. Wydawałoby się, że tytuł
      profesorski zobowiązuje do zachowania pewnego obiektywizmu wypowiedzi w
      sprawach zawodowych, a tutaj pani profesor prezentuje subiektywne, prywatne i
      zacofane XIX-wieczne podejście do seksuologii, nagości i pozostałych związanych
      z tym rzeczy. Cały czas powołuje się na rodziców i prawdopodobnie nie przyjmuje
      wyników najnowszych badań do wiadomości, a opiera się na konserwatywnym
      wychowaniu. Takie podejście do życia spowodowało, że nikt z tak trudną kobietą
      nie mógł wytrzymać nawet kilka minut i wszyscy uciekali od niej gdzie pieprz
      rośnie. Teraz taka kobieta chce wychowywać następne pokolenia dziewczyn
      zrażających wszystkich mężczyzn do siebie.

      Bardzo zaszkodziło mojej ocenie Pani Profesor jej zdjęcie zamieszczone przy
      artykule. Pisze o innych, że nie widzą, a sama jest chyba ślepa. Zestawienie
      jej zdjęcia i słów jasno wskazują na to, że nie zna życia ani trochę. Będąc
      naprawdę mało atrakcyjną grubą kobietą, z zacofanym sposobem uczesania,
      ubierania i makijażu, rozgląda się za facetami, którzy nawet nie spojrzeliby na
      nią, którzy nie interesują się laskami starszymi niż 20 lat i to koniecznie z
      figurą lalki Barbie. Przepraszam za te mocne słowa na temat wyglądu, ale jeżeli
      ktoś chce uczyć innych, a zapomina, że zazwyczaj bardziej wartościowi,
      opiekuńczy, kochający, mądrzy i inteligentni nie są faceci, którzy mają czas na
      dbanie tylko o muskulaturę swojgo ciała. Gdyby Pani Profesor powiedziała, że
      szuka człowieka wartościowego, a budowa jego ciała to sprawa drugorzędna, to ja
      nigdy nie wpadłbym na ocenianie jej wyglądu. Ale skoro podejrzewam, że mijając
      mnie na ulicy oceniłaby mnie na jakieś 1 - 2 pkt., to ja pozwalam sobie na to
      samo. Mimo tych moich max. 2 pkt. jestem w szczęśliwym, kochającym się związku
      małżeńskim, z dwójką wspaniałych dzieci i jakoś mojej wspaniałej żonie nie
      przeszkadza, że natura poskąpiła mi walorów facetów z egzotycznej plaży.

      Pani Profesor ze swoim zacofanym podejściem do seksuologii może być
      jednocześnie wspaniałym ginekologiem. I na ginekologii powinna zakończyć swoją
      działalność. Nie powinna brać się w ogóle za psychologię i seksuologię, bo ze
      swoim zdewocjonalizowanym (nie wiem czy istnieje takie słowo) podejściem do
      życia może tylko innych ludzi wpędzić w kompleksy. Opis nieudanego życia Pani
      Profesor jest dowodem na to jak nie należy żyć i postępować. Jeżeli zatem Panią
      Profesor stać na odrobinę obiektywizmu, to powinna wszystkim mówić odwrotnie to
      co teraz i to będzie najlepsza rada na udane życie. Począwszy od nieskrywania
      nagości rodziców przed dziećmi, na noszeniu stringów skończywszy.
      • Gość: Dora Re: WYNURZENIA ZGORZKNIAŁEJ KONSERWATYSTKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 12:00
        Zwyklyfacet masz rację. Mój mąż jest przeciętnej budowy, dużo starszy ode mnie.
        Ale nie zamieniłabym go na żadnego innego. Jest wspaniałym kochankiem i
        świetnie wyczuwa moje potrzeby. Nie rozumiem jak stateczna kobieta może marzyć
        o "zwierzakach" - ja się nimi brzydzę. Studiowałam na AWF-ie, tam wykłada prof.
        Lew-Starowicz i zdaje się ma przeciwne zdanie niż Pani Skrzypulec. Żal mi tej
        pani, bo zdaje się, że jest całkowicie zagubiona i nie potrafi się znaleźć we
        współczesnym świecie. A jej poglądy są rzeczywiście archaiczne. Bywamy z mężem
        i dziećmi na plaży naturystycznej i na nich nasza nagość nie robi najmniejszego
        wrażenia. Bawią się w piasku, grają w piłkę albo pluskają się w wodzie i w
        ogóle nie zwracają uwagi na nagich ludzi, których na tej plaży jest przecież
        dużo. W domu też zdarza się nam przejść z pokoju do łazienki bez ubrania i nie
        wywołuje to najmniejszej reakcji ani u córki ani u synka. Ani nie odwracają
        wzroku, ani się nam nie przyglądają.

        Zwykły facet może tego nie rozumie, ale z poglądami ginekologicznymi tej pani
        też się nie mogę zgodzić. Nie chciałabym trafić do jej gabinetu - to już
        wolałabym do jakiegoś rozsądnego mężczyzny (uczciwie jednak muszę przyznać, że
        wolę chodzić do kobiety, ale nie wynika to ze wstydu czy czegoś takiego).
        • Gość: As Re: WYNURZENIA ZGORZKNIAŁEJ KONSERWATYSTKI IP: 62.233.233.* 13.02.04, 11:01
          Zwyklyfacet, właśnie takiej wypowiedzi mi brakowało, po prostu z
          ust mi wyjąłeś wiele rzeczy.

          Wypowiedzi pani prof. są takie konwecjonalne i płytkie, że w
          ogóle zwątpiłam w wartość tytułu. Och, po co było kończyć te
          wszystkie studia, żeby później mówić językiem z "Bravo".

          Naprawde jest mi bardzo szkoda tej kobiety. Żal mi tego, że się
          tak miota przez całe życie, że się nie uczy na własnych błędach,
          że nie wyciąga wniosków. Żal mi, bo ona żyje w świecie ułudy,
          zdaje jej się, że idzie do przodu, a stoi w miejscu. Oczy
          szeroko zamknięte.

          Och, chciałabym być mądrą kobietą. Chciałabym sobie nie
          zmarnować życia w podobny sposób, a w tej chwili jestem na
          dobrej drodze.

          Pozdr.

      • Gość: vonsilver Re: WYNURZENIA ZGORZKNIAŁEJ KONSERWATYSTKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 20:04
        Powiedziałbym, że masz rację. Ale pani profesor tez ma wiele racji.
        Cały ten artykuł ma wydźwięk żartobliwy a ty się kolego dałeś nabrac i
        potraktowałeś serio całość. Nie moge uwierzyć, że pani profesor traktuje
        facetów jak rozpłodników i dawców przyjemności przy totalnie instrumentalnym
        traktowaniu już nie samca ale drugiego człowieka.
    • Gość: psycholog Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.proxy.aol.com 15.02.04, 05:58
      Niech sie wpisze ten facet co po kazdym oddaniu moczu myje rece. Pani profesor
      uprawia psychologie popularna co nie jest psychologia ale dobrze sie sprzedaje.
      Teraz czas na ksiazke w rodzaju tylko dla chlopcow lub cos w tym rodzaju.
      Zaczarowac takim tekstem mozna czytelnika GW, ale wsrod kolegow w zawodzie
      mozna miec problem z naleznym szacunkiem.
    • Gość: rebus Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.man.polbox.pl 16.02.04, 18:55
      chyba dla tej zboczonej redaktor widok wiszacego penisa jest szokiem bo nikt
      jej tego nie pokazal.koniec.na pewno nie jest szokiem dla 5-letniegp dziecka.
      koniec.
    • annuczek Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. 20.02.04, 20:03
      Życie prywatne pani profesor, jej upodobanie w 'zwierzakach' i temu podobne
      poglądy z dziedziny - powiedzmy - seksuologii - to jedno. Wiele już tu zostało
      na ten temat powiedziane. Nie ma sensu dodawać kolejnego komentarza.

      Dziwi mnie jednak, że prawie nikt nie zwrócił uwagi na brak kompetencji w
      dziedzinie ginekologii. Pani profesor ginekologii - poleca hormonalną terapię
      zastępczą (choć nie nazywa rzeczy po imieniu, jedynie proponuje hormony 50-
      latkom), a nie zauważa, że świat nauki powoli zaczął się od niej odwracać, a
      przynajmniej podchodzić bardziej sceptycznie. Nie dla każdego ma tak cudowne
      efekty, przeciwnie u wielu kobiet zwiększa ryzyko raka (więcej niż w przypadku
      pigułek antykoncepcyjnych). Jeżeli jednak już jest stosowana to zwiększenie
      apetytu seksuanego ma w niej znaczenie drugorzędne. Chodzi o "pokonanie"
      klimakterium.

      Pani profesor pisze o tym, jakie to cudowbe i BEZPIECZNE są pigułki
      antykoncepcyjne. Nie zauważa ile skutków ubocznych mają lub mogą mieć i że
      każdy musi się poważnie zastanowić czy chce i MOŻE je zażywać. Nie wspomina o
      szeregu przeciwskazań do rozpoczęcia takiej antykoncepcji. Nie zauważa ile
      kobiet cierpi właśnie przez nie. Że bardzo trudn jest dobrać dobrą pigułkę,
      którą organizm będzie tolerował. Owszem są kobiety, których organizmy świetne
      akceptują takie środki, ale jest wiele, u których efekt jest przeciwny do
      zamierzonego - itd.itd.

      Obrusza się też pani profesor na wkładki wewnątrzmaciczne. I znowu - a. nie
      zauważa, że w cywilizowanych krajach coraz częściej tę formę się stosuje -
      także u nieródek, b. nie wie najwyraźniej o wkładkach z hormonami (które
      zaierają mniej hormonów niż doustna antykoncepcja, a przy okazji posiadają
      właściwości klasycznych wkładek, choć z powodu swojej wielkości rzeczywiście
      nie mogą być stosowane u nieródek).Zapomina też pani profesor - że te
      dziewczyny same sobie tych wkładek nie założyły.

      Mówi też pani profesor o kalendarzyku małżeńskim. A nie wspomina nawet pół
      słowem o metodzie termicznej, objawowej i o łączeniu owych. Nie słyszała chyba
      też o Personie, badającej poziom hormonów.

      Naprawdę - mam nadzieję, że NIGDY nie trafię na tak niekompetentego lekarza.
      Może za wiele specjalności na raz? Ginekolog, seksuolog, endokrynolog, położna
      i jeszcze wykładowca. Chyba trochę po łebkach to musiało zostać zrobione.
    • Gość: Gość Re: Płaszczyk dla Piotrusia Pana. Rozmowa z prof. IP: *.biol.us.edu.pl 04.03.04, 09:17
      Pani Profesor ginekologii i seksuologii a nie wie, że kalendarzyk to
      historyczna metoda, o której mówią już tylko niedouczeni dziennikarze i może
      jakieś niereformowalne panie w poradniach. O metodzie objawowej Billingsów i
      metodzie termicznej nie słyszała? O pracach prof. Rotzera też nie? Dziwne...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka