Dodaj do ulubionych

test2: inna praca

06.03.04, 18:15
Tak teoretycznie: Gdybyscie dostali oferte pracy nienaukowej, ale za polowe
wiecej pieniedzy niz teraz... To co? Zalozmy, ze praca jest dosc glupia,
czesciowo tylko zwiazana z waszym wyksztalceniem - ale bdb placa
i mozna w ten sposob zyc spokojnie caly czas?
Obserwuj wątek
    • ex-rak Re: test2: inna praca 06.03.04, 18:58
      koekast napisał:

      > Tak teoretycznie: Gdybyscie dostali oferte pracy nienaukowej, ale za polowe
      > wiecej pieniedzy niz teraz... To co? Zalozmy, ze praca jest dosc glupia,
      > czesciowo tylko zwiazana z waszym wyksztalceniem - ale bdb placa
      > i mozna w ten sposob zyc spokojnie caly czas?


      Dostalem oferte pracy, jakby to staua powiedziala, pseudo-naukowej. I tak tez
      byla ona traktowana przez studentow i postdockow w mojej akademickiej grupie.
      Ale jestem bardzo zadowolonyz wyboru, i to nie tylko ze wzgledu na place.
      Co smieszniejsze duza wiekszosc z grupy skonczyla tak podle jak ja.
    • kot.behemot Re: test2: inna praca 06.03.04, 20:46
      koekast napisał:

      > Tak teoretycznie: Gdybyscie dostali oferte pracy nienaukowej, ale za polowe
      > wiecej pieniedzy niz teraz... To co?

      Nie wziąłbym żadnej pracy (nawet naukowej), która spełniałaby założenie, czyli
      była śmiertelnie nudna. A są takie (na przykład seryjne wykonywanie analiz -
      robiłem troche wyznaczania stałych inhibicji, i gdybym miał to robić stale, to
      chyba bym oszalał, a to nie jest warte żadnych pieniędzy).
    • staua Re: test2: inna praca 06.03.04, 21:23
      Hej, ja nie uwazam, ze firma to praca pseudo-naukowa... chodzilo mi o to, ze
      inna niz akademia. Mysle, ze jakbym dostala prace w firmie za pare lat (a mam
      taka specjalnosc, ze duzo firm oferuje prace) to bym rozwazyla. Zwlaszcza,
      jesli bylaby mozliwosc pewnej samodzielnosci
      Pytanie koekasta rozumiem raczej tak, ze praca bylaby inna, tzn. nie
      doswiadczenia, nic co podpadaloby pod slowo "naukowiec". Np. nauczanie biologii
      w szkole dyplomatycznej (tam duzo placa). Albo przedstawiciel medyczny
      (bleeee! )moj kuzyn to robi. Ma samochod sluzbowy i dobrze zarabia - od razu po
      studiach, doktorat niepotrzebny.
      Na tak postawiona pytanie moge odpowiedziec : nie sadze. Chyba, ze naprawde by
      mnie przycisnelo. Na razie nie wyobrazam sobie tego, bo za bardzo lubie te
      wlasnie prace.
    • staua :-) 06.03.04, 21:25
      chyba ,ze zostalabym doradca Organizacji Narodow Zjednoczonych do spraw
      Trzeciego Swiata, jak Angelina Jolie, i praca plegalaby na jezdzeniu po
      swiecie...
      • koekast Re: :-) 07.03.04, 15:39
        tak sie sklada, ze prawie zgadlas, staua :)
        na szczescie akurat nie ja mam ten problem decyzyjny...
        A przy okazji wyszlo pare ciekawych rzeczy
        nt pracy w przemysle. :)

        pozdrawiam,
        Kk
        • staua Re: :-) 07.03.04, 18:00
          Jakbym miala naprawde taki wybor, to na miejscu Twojej znajomej osoby chyba
          jednak bym sie nie zastanawiala :-)
    • broch Re: test2: inna praca 07.03.04, 01:39
      koekast napisał:

      > Tak teoretycznie: Gdybyscie dostali oferte pracy nienaukowej, ale za polowe
      > wiecej pieniedzy niz teraz... To co? Zalozmy, ze praca jest dosc glupia,
      > czesciowo tylko zwiazana z waszym wyksztalceniem - ale bdb placa
      > i mozna w ten sposob zyc spokojnie caly czas?

      Duze pieniadze z reguly nie lacza sie z glupia praca. Kiedys bylem na spotkaniu
      ze Zlotnikiem. Gosc dosc slawny (regularnie prace w Science, Nature, PNAS itd
      itp), jednak poswieca kariere czysto naukowa dla biotechnologii (czyli
      przemysl). Na spotkaniu powiedzial ze wszyscy jego postdocy ktorzy przeszli do
      "czystego" przemyslu zarabiaja 3-4x tyle co on. Gwarantuje ze jego pensja nie
      jest niska.
      Praca w przemysle nie musi byc glupia. Przy dobrej okazji oczywiscie ze skorzystam.
      • ex-rak Re: test2: inna praca 07.03.04, 15:18
        broch napisał:

        > koekast napisał:
        >
        > > Tak teoretycznie: Gdybyscie dostali oferte pracy nienaukowej, ale za polow
        > e
        > > wiecej pieniedzy niz teraz... To co? Zalozmy, ze praca jest dosc glupia,
        > > czesciowo tylko zwiazana z waszym wyksztalceniem - ale bdb placa
        > > i mozna w ten sposob zyc spokojnie caly czas?
        >
        > Duze pieniadze z reguly nie lacza sie z glupia praca. Kiedys bylem na
        spotkaniu
        > ze Zlotnikiem. Gosc dosc slawny (regularnie prace w Science, Nature, PNAS itd
        > itp), jednak poswieca kariere czysto naukowa dla biotechnologii (czyli
        > przemysl). Na spotkaniu powiedzial ze wszyscy jego postdocy ktorzy przeszli do
        > "czystego" przemyslu zarabiaja 3-4x tyle co on. Gwarantuje ze jego pensja nie
        > jest niska.


        Moj profesor tez mi tak mowil, ale to troche mit. W Stanach zarobki za
        generalnie wyzsze niz Anglii (nawet porownujac to w skali tej samej firmy), ale
        na poczatek to jest to w granicach 2x stypendium postdoc-a (Anglia). W jednych
        firmach troche wiecej, w innych troche mniej. To tez zalezy od stanowiska,
        specjalizacji i nazwijmy to '''potrzeb rynkowych'' ,gdy jest potrzebny rzadki
        lub wybitny specjalista. Wtedy to oferta jest owarta na negocjacje.
        W przypadku normalnych post-doktorow to oferta ma dosc standardowe widelki.
        • staua Re: test2: inna praca 07.03.04, 17:58
          Wlasnie, w Stanach zarobki w firmach sa wyzsze niz w Anglii, a stypendium
          postdoca na univ. nizsze, wiec w sumie Broch moze miec racje...
          • ex-rak Re: test2: inna praca 07.03.04, 20:22
            staua napisała:

            > Wlasnie, w Stanach zarobki w firmach sa wyzsze niz w Anglii, a stypendium
            > postdoca na univ. nizsze, wiec w sumie Broch moze miec racje...


            To by czesciowo sprawe rozwiazywalo, ale nie jestem pewnien czy tez kadra
            profesorska jest oplacana na podobnym poziomie.
            Slyszalem, ze niektorzy pazerni profesorowie w US strasznie wykorzystuja tanich
            studentow i postow z Azji i Europy Wschodniej.
            • staua Re: test2: inna praca 07.03.04, 23:37
              Hm, nie wiem, jak jest z pazernymi profesorami, ale u nas studenci sa w jednym
              z czterech programow doktoranckich - miedzy programami sa roznice, ale
              wszystkim studentom w ramach programu placa tak samo (bardzo malo w porownaniu
              np. ze Szwajcaria, a nawet z Francja jest to mniej). Postdoc juz ma widelki,
              teoretycznie zalezne od doswiadczenia i umiejetnosci, praktycznie wiem
              (nieoficjalnie i bardzo mnie to zdziwilo) ze wiekszosc Chinczykow zarabia
              niewiele wiecej niz student, sporo mniej niz ja (a ja jestem dopiero niecaly
              rok po PhD, wiec powinnam zarabiac chyba najnizsza stawke). Co do pazernosci
              sie nie wypowiadam, bo moj szef ma tylko jednego postdoca :-))
            • staua wykorzystywanie - Max Planck 07.03.04, 23:45
              Aha, wlasnie w The Scientist jest dosc duzy artykul o podobno glosnej sprawie
              nierownego traktowania doktorantow niemieckich i zagranicznych w Max Planck
              Society. Tu jest link:
              www.biomedcentral.com/news/20040303/03/
              Niestety, jak sie pozwoli na wykorzystywanie, to bedzie sie wykorzystywanym.
              Dobrze, ze ten student (chociaz i tak nie byl za odwazny, bo wypowiedzial sie
              dopiero po obronie) cos zaczal. To pewnie i tak wierzcholek gory lodowej.
              • staua payroll 08.03.04, 04:39
                Tu jest lista plac nojego univ. (publiczna, legalna, bo musza podawac do
                wiadomosci state employees (ja nie jestem zatrudniona przez stan, tylko przez
                fundacje naukowa. w ogole wiekszosci postdocow na niej nie ma, ale daje dobre
                wyobrazenie o rozpietosci plac w ogole - np. porownanie sekretarki i profesora -
                jak i w obrebie grupy samych profesorow)
                www.portjeffweb.com/stonybrook/usbpayroll.txt
                • ex-rak Re: payroll 08.03.04, 22:23
                  Link przyznaje ciekawy.
                  • staua Re: payroll 08.03.04, 22:40
                    o ile wiem, to place sa podawane do wiadomosci publicznej wszedzie w USA (ale
                    niekoniecznie w sieci)
                    • ex-rak Re: payroll 08.03.04, 23:11
                      staua napisała:

                      > o ile wiem, to place sa podawane do wiadomosci publicznej wszedzie w USA (ale
                      > niekoniecznie w sieci)


                      Tak, ale problem zarobkow nie jest dla mnie az tak istotny, aby kopac po sieci
                      i przeprowadzac glebokie analizy. A twoj link przeczytalem z ludzkiej
                      przyziemnej ciekawosci.
                      • staua Re: payroll 08.03.04, 23:39
                        U nas ta lista jest powodem dyskusji kawiarnianych :-). Zwlaszcza Chinczycy
                        lubuja sie w jej analizie (jest odswiezana co miesiac chyba).
              • koekast Re: wykorzystywanie - Max Planck 08.03.04, 09:12
                Ludzie z MP mowia, ze czesto slysza testy typu: "ze powinni byc wdzieczni
                niemieckiemu spoleczenstwu, ktore funduje im stypendia..."
                Przy tej ilosci pracy jaka wykonuja ja bym pomyslal powaznie
                nad spakowaniem sie i pojechaniem gdzie indziej - nic dziwnego, ze
                sa sfrustrowani...
                • smia Re: wykorzystywanie - Max Planck 16.03.04, 16:31
                  znam sytuacje doktorantow z MPI. to jest niestety prawda, ze szef nie zaoferuje
                  nie-Niemcowi kontraktu, bo po co, skoro moze dac mu stypendium i de facto miec
                  dwoch doktorantow z Indii za te same pieniadze, za ktore mialby jednego
                  kontraktowego Niemca.
                  ubezpieczenie zdrowotne cudzoziemcow na stypendiach Niemczech to dosc przykra
                  sprawa. firma, ktora dziala w porozumieniu z MPI i oferuje takie wlasnie
                  ubezpieczenia, mowiac brzydko, zgarnia kase (fakt, ze nieduzo), nie oferujac w
                  zamian NIC. do tego stopnia, ze w umowie jest zastrzezenie, ze przy
                  powiazniejszych klopotach zdrowotnych (co to znaczy?) pacjent zostanie
                  odtransportowany do kraju macierzystego. nie mowiac juz o standardowych testach
                  laboratoryjnych, za ktore trzeba placic, etc etc.
                  • broch Re: wykorzystywanie - Max Planck 16.03.04, 16:51
                    hmmm..
                    Ameryka jest piekna
                    • smia Re: wykorzystywanie - Max Planck 16.03.04, 16:55
                      hmm, dobrze wiedziec.
                      wezme pod uwage, kiedy bede myslec o postdocu.
                      :-)
    • true_blue Re: test2: inna praca 07.03.04, 09:57
      Na razie sobie nie wyobrazam takiej pracy. Mam znajomych, ktorzy zaczeli
      pracowac w firmach biotechnlogicznych i nadal nie wyobrazam sobie mnie w takiej
      pracy przede wszystkim ze wzgledu na stosunek do pracownika. Nie chce wykonywac
      czyichs polecen, lubie byc glowa mojego projektu. Moze gdybym miala oferte na
      bardzo wysokim stanowisku... ale wtedy za to stres jest wiekszy. Nie, nie
      chcialabym.
      Oprocz firm biotechnologicznych jest jeszcze jedna opcja: doradca w banku. Nawet
      interesujaca praca, czyta sie duzo prac i zwiedza wiele laboratoriow. To moglaby
      byc dla mnie opcja.
      Pozdr.
      • ex-rak Re: test2: inna praca 07.03.04, 15:33
        true_blue napisała:

        > Na razie sobie nie wyobrazam takiej pracy. Mam znajomych, ktorzy zaczeli
        > pracowac w firmach biotechnlogicznych i nadal nie wyobrazam sobie mnie w
        takiej
        > pracy przede wszystkim ze wzgledu na stosunek do pracownika. Nie chce
        wykonywac
        > czyichs polecen, lubie byc glowa mojego projektu. Moze gdybym miala oferte na
        > bardzo wysokim stanowisku... ale wtedy za to stres jest wiekszy. Nie, nie
        > chcialabym.

        Ze stresem bym nieprzesadzal. Nie jest tak zle. Ale slusznie prawisz, praca nie
        jest dla wszystkich i trzeba miec pewne predyzpozycje, nastawienie psychiczne i
        wiedziec w co sie pakujesz, aby czuc sie samospelnionym.
        Z PhD kreatywnosc jest od ciebie wymagana, pomysly bardzo mile widzane i
        nagradzane, ale taka tworczosc musi byc elastyczna czasem bardzo elastyczna,
        dynamiczna i gdzies na koncu tunelu podporzadkowana dlugofalowym interesom
        firmy.
        Problemem moze byc, ze pracujesz z roznymi ludzmi, ktorych rzadko sobie sam
        dobierasz. Jedni sa bardzo ambitni, ale nic ponad umiejetnosc znalezienia sie w
        odpowiednim miejscu, przy odpowiedniej osobie majac wlasciwe i jedynie sluszne
        zdanie, ale sa tez ludzie i ambitni i przy tym tworczy i sympatyczni.
        Ale tak wlasciwie bywa wszedzie. W akademii takze. Im wyzej, stawka wieksza to
        z tymi stosunkami miedzyludzkimi moze byc roznie (to tak na podstawie roznych
        opowiastek rodem z polskich uczelni).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka