Dodaj do ulubionych

Ostrożnie z patentami

02.03.11, 02:46
Autor ma z cala pewnoscia racje. Biegun oszustw dokonywanych przez "uczonych", aby uzyskac dotacje przeniesie sie z cala pewnoscia w kierunku patentow. Jedyna instytucja, ktora na tym zyska bedzie oczywiscie biuro patentowe. Niestety, tak zwani rzecznicy patentowi, beda jak dawniej (i pewno teraz) polykac wszystko to co im sie przyniesie. Nie przepisami administracyjnymi mozna poprawic sytuacje w nauce sponsorowana przez panstwo.
Obserwuj wątek
    • jacek_dp Ostrożnie z patentami 02.03.11, 07:39
      Uzyskanie patentu wcale nie jest łatwe. Nie jest tez tanie. Rzecznicy patentowi z uporem wyszukują powody by pomysł na patent odrzucić a nie przyjąć. Na tym polega ich praca. Przechodziłem tą drogę wielokrotnie i za każdym razem jest ciężko. Nie mam o to do nich pretensji, taka jest ich rola. Po prostu stwierdzam fakt.

      Właśnie z tego powodu pomysł by wykorzystać patenty do oceny jakości naukowców jest zupełnie niezły. Bo oceny dokonywać będzie niezależna od uczelni instytucja. Nie wystarczy już napisanie byle jakiego artykułu na konferencję czy innej marnej publikacji. O uzyskanie patentu trzeba się rzeczywiście postarać. Nie ma niebezpieczeństwa że wyniki pracy naukowców staną się niedostępne. Wystarczy że uczelnia jako właściciel patentu ogłosi że udostępnia go nieodpłatnie wszystkim chętnym. Wystarczy też że go nie przedłuży (za podtrzymanie patentu płaci się co jakiś czas niemałą opłatę), wtedy automatycznie przestanie on chronić dane rozwiązanie. Patenty mają tą miłą cechę że ich treść jest dostępna nieodpłatnie w internecie. Każdy ma do nich dostęp. Natomiast artykuły naukowe często są dostępne wyłącznie za opłatą. Nauka nie jest tak otwarta jak się to autorowi wydaje. Gdyby musiał Pan w codziennej pracy korzystać z opracowań naukowców to by Pan o tym wiedział.

      Prawdą jest natomiast że liczba patentów nie przekłada się na ich jakość. Wiele jest patentów marnych. Na to niestety niewiele można poradzić. Żadne rozwiązanie nie jest doskonałe.
      • jwojnar Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 08:44
        Ilość patentów jest dobrym wyznacznikiem nowatorstwa rozwiązań technicznych opracowanych przez jakiś przemysłowy OBR i wdrożonych do produkcji, ale generalnie jako miernik poziomu prac naukowych? W dodatku chcąc chronić wynalazek w sposób rozsądny, staramy się objąć jak najwięcej zastrzeżeń jednym patentem. Jeżeli idziemy na ilość, rozbijamy patent na kawałki, płacąc za każdy osobno.
        • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 09:18
          Zgadzam się z Twoim poglądem ale jakoś trzeba naukowców oceniać. A teraz ocenia się ich po liczbie publikacji, z których wiele jest naprawdę marnych. Pomysł z patentami to krok w dobrą stronę choć z pewnością niedoskonały.

          Myślę, że intencją twórców tego pomysłu było traktowanie patentów jak publikacji które muszą przejść przez surową i bezwzględną ocenę. Można by to załatwić inaczej ale musiałby powstać jakiś niezależny ośrodek oceniający publikacje naukowe. Tylko kogo by zaproszono do pracy w tym ośrodku? Innych naukowców już uwikłanych w środowiskowe powiązania i zależności.
          • pfg Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 11:51
            jacek_dp napisał:

            > musiałby powstać jakiś niezależny ośrodek oceniający publikacje naukowe.

            Hm. A o "liście filadelfijskiej" i Institute for Scientific Information słyszałeś?
      • pfg Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 09:06
        W ministerialnych statystykach liczyć się będą (już się liczą, na przykład przy okazji ostatniej parametryzacji) same zgłoszenia patentowe! A to, rzeczywiście, grozi swego rodzaju inflacją. Prawdziwy problem polega jednak na tym, że nie wszystko da się patentować, i nie mam tu na myśli tylko humanistyki, ale także tzw. badania podstawowe. Zobacz też Teoria względności się opłaca, gdzieś w drugiej połowie tekstu.
        • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 09:24
          Zgadzam się, że nie wszystko da się patentować. Jednakże w tym pomyśle jest rozwiązanie mające inne zalety, mianowicie wymuszona współpraca z przemysłem. Fizycy teoretyczni by mieć patenty musieliby zainteresować się realnymi problemami przemysłu i pomóc w ich rozwiązywaniu a to już jest miejsce gdzie patenty jak najbardziej mogą powstać.
          Biolodzy musieliby współpracować z firmami biotechnologicznymi itd.
          Naukowcy dość często żyją w oderwaniu od rzeczywistości. Kontakt z przemysłem by ich do tej rzeczywistości przywrócił.
          Wiele wielkich koncernów współfinansuje badania podstawowe bo to w dłuższej perspektywie im się opłaca. Ale nie w Polsce, u nas współpraca z naukowcami ciągle daje marne rezultaty.
          • pfg Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 11:47
            jacek_dp napisał:

            > Wiele wielkich koncernów współfinansuje badania podstawowe bo to w dłuższej per
            > spektywie im się opłaca.

            To, niestety, są przestarzałe informacje. Obecnie już chyba żadne firmy nie finansują badań, których wyniki nie dają się skomercjalizować w ciągu pięciu lat. Nawet takie niegdysiejsze giganty, jak Bell Labs (kilka Nagród Nobla!), zamykają swoje działy badań podstawowych. W Polsce natomiast problemem jest to, że nie ma żadnych firm zainteresowanych finansowaniem badań podstawowych i bardzo niewiele zainteresowanych finansowaniem badań komercjalizowalnych w ciągu pięciu lat lub mniej. Bierze się to stąd, że polska gospodarka jest bardzo mało innowacyjna, więc, w pewnym sensie, inputu naukowego "nie potrzebuje". I to jest bardzo smutne.
            • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 12:09
              Typowe badania biotechnologiczne trwają około 10 lat. To dość długo.

              W dziedzinie techniki w badaniach przoduje jak sądzę IBM, mają od lat gigantyczną liczbę patentów co roku. Bliżej badań podstawowych jest jak sądzę Intel.

              Firma w której pracuję kilka razy podchodziła do współpracy z naukowcami z kilku politechnik. Rezultaty były raczej zniechęcające. Problem był po stronie naukowców (nie wszystkich) którzy mają problem z dostosowaniem się do wymagań prywatnych zleceniodawców (terminowość, oryginalność itp.).
              • pfg Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 12:23
                jacek_dp napisał:

                > Typowe badania biotechnologiczne trwają około 10 lat. To dość długo.

                Toteż badań w takim horyzoncie czasowym nie finansują firmy działające na rynku, w tym światowe koncerny farmaceutyczne.

                > W dziedzinie techniki w badaniach przoduje jak sądzę IBM, mają od lat gigantycz
                > ną liczbę patentów co roku. Bliżej badań podstawowych jest jak sądzę Intel.

                Oba, i IBM, i Intel, swoje działy badań podstawowych (bo o tym pisałem), zredukowały praktycznie do zera.

                > Firma w której pracuję kilka razy podchodziła do współpracy z naukowcami z kilk
                > u politechnik. Rezultaty były raczej zniechęcające.

                Nie znam szczegółów, więc nie mogę się wypowiadać, ale wierzę, że rezultaty mogły być zniechęcające. Ale czy jesteś pewien, że zlecaliście im badania podstawowe?
                • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 17:55
                  Nie, to nie były badania podstawowe.
                  • trzy.14 Re: Ostrożnie z patentami 02.03.11, 22:34
                    jacek_dp napisał:

                    > Nie, to nie były badania podstawowe.

                    I tu jest pies pogrzebany. Akademik kilkadziesiąt lat ćwiczy jedno: pisanie prac naukowych (lub naukawych). Z życiem ma to niewiele wspólnego, ale przynajmniej jest czynnością twórczą (lub taką pozorującą). Złośliwy dodałby, twórczą jak pisanie poezji i równie - niestety - bezproduktywną :-(
                    Ostatnio miałem propozycję włączenia się w projekt mający związek z przewidywaniem stanu wód w rzekach podczas zagrożenia powodziowego. Mógłbym to zrobić? Tak. Wszedłem w ten biznes? Nie. Dlaczego? Mam pod opieką doktorantów i wyszło mi, że nasze zaangażowanie się w ten projekt nie doprowadziłoby do publikacji na dostatecznie wysokim poziomie, więc postawiłoby doktorantów w trudnej sytuacji, mnie zaś publikacje z górnej półki potrzebne są do profesury :-)
                    Zleceniodawca, czyli państwo, musi się zdecydować, czego od naukowców chce. Publikacji?
                    Patentów? Wdrożeń? Współpracy z przemysłem? Gdzie jest granica między uniwersytetem a biurem konstrukcyjnym? Gdzie między uniwersytetem a szkołą pomaturalną?
                    Co jest misja główną? Nauczanie czy badania? Jeśli badania, to podstawowe czy stosowane i jak je odróżnić? Jeśli nauczanie, to dlaczego od jakości dydaktyki NIC nie zależy? NIC NIC NIC!
                    Jeśli badania, to dlaczego ich jakość w ŻADEN sposób nie przekłada się na pensje?
                    • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 03.03.11, 06:33
                      Kolego, problem leży też w tym, że od naukowców nie wymaga się wysokiej jakości prac. I żeby nie było niedomówień to nie jest wyłącznie problem Polski. Tak samo jest na wielu uczelniach europejskich.
                      Kiedy uczelnię kończy zdolny człowiek to idzie do przemysłu bo tylko tam zarobi przyzwoite pieniądze. Ci którzy zostają (może nie wszyscy ale prawie) są marni intelektualnie. System nie eliminuje miernot z uczelni a powinien. Doktorat można napisać na podstawie kompilacji kilkudziesięciu innych publikacji i jest to akceptowane.
                      Nie słyszałem o przełomowych pracach naukowych z Polski. Dlaczego?
                      Nigdy się nie zajmowałem badaniami podstawowymi więc nie będę komentował ich poziomu w naszym kraju. Resztę widziałem i to co widziałem było jednym z powodów mojego odejścia z uczelni. Praca dla przemysłu daje mi stabilizację finansową i mnóstwo dobrej zabawy przy opracowywaniu nowych technologii czy produktów.

                      Pytanie do Ciebie - jakie publikacje na wysokim poziomie stworzyli Twoi doktoranci nie zajmując się przewidywaniem stanów powodziowych? Czy w ogóle jakieś stworzyli? Nie chodzi mi tak naprawdę o liczbę tylko jakość.

                      Po co Państwu publikacje? To naukowcom one są potrzebne. Współpraca z przemysłem jest najważniejszym zadaniem nauki z punktu widzenia państwa. To nowoczesność przemysłu przekłada się na sukces gospodarki czyli wysoki PKB.

                      Granica między uniwersytetem a biurem konstrukcyjnym leży w trudności zadań jakich mogą się one podjąć. Czasem inżynierowie nie są w stanie rozwiązać problemu, potrzebna jest osoba z otwartym umysłem która zapoznawszy się z problemem znajdzie rozwiązanie w sensowym czasie i będzie ono akceptowalne ekonomicznie (mam na myśli koszty produkcji a nie wynagrodzenie dla uniwersytetu). Tu leży przewaga uczelni. Jeśli zatrudnia kompetentnych ludzi rzecz jasna.

                      Patenty to dla uczelni i ich twórców źródło dodatkowego dochodu, który można przeznaczyć na badania na jakie nikt nie chce dać grantu. Nie stoisz z wyciągniętą łapą tylko sam finansujesz prace w które wierzysz.

                      Ważne jest i nauczanie i badania i współpraca z przemysłem. To nie przedszkole. Musisz sobie radzić ze wszystkim.

                      Badania stosowane to te które przyniosą Ci dochód a podstawowe to te przez które umrzesz z głodu. Co zrobiłeś by od jakości nauczania coś zależało? Ty personalnie?
                      Jeżeli chcesz by ktoś Ci płacił za jakość badań to najpierw trzeba stworzyć metodykę i aparat oceny jakości badań. Wybacz ale nie oddałbym oceny jakości badań w ręce naukowców. Mam zbyt złą opinię o ich jakości. To towarzystwo wzajemnej adoracji nie ma żadnego powodu by utrudniać sobie życie surową oceną pracy kolegów, jutro przecież oni będą oceniali mnie.
                      • trzy.14 Re: Ostrożnie z patentami 03.03.11, 23:27
                        Drogi Jacku, masz *bardzo* dużo racji.
                        1. To prawda, od naukowców nie wymaga się niczego. Tak - niczego. Sami siebie rozliczamy z badań naukowych, z poziomu dydaktyki, więc *zewnętrznych* wymagań nie ma żadnych. Zostają wymagania wewnątrzkorporacyjne, a te są bardzo rózne zależnie od dyscypliny naukowej. Ja jestem fizykiem i u nas doktoraty oparte na kompilacjach po prostu nie przejdą. Minimum 2 publikacje w czołowych pismach zachodnich. Na politechnikach doktorat zrobiony z prac konferencyjnych to niestety norma.
                        2. Wśród moich kolegów z pracy nie ma osób marnych intelektualnie.
                        3. O pracach rzeczywiście przełomowych z mojej dziedziny nie słyszałem. Dlaczego? Bo zajmujemy się dorobkiem zamiast prawdziwymi problemami.
                        Inna rzecz, czy możemy zajmować się prawdziwymi problemami (to zwykle kosztuje).
                        4. Jakość prac moich doktorantów? Hmm. Bardziej kluczowe pytanie: jaki był ich wkład, a jaki mój :-) To jest tajemnica KAŻDEGO doktoratu. Udział moich doktorantów jest niezły, na pewno bez nich te prace by nie powstały.
                        5. Państwu publikacje faktycznie do niczego potrzebne. Ale jest znacznie gorzej:
                        państwu nauka nie jest potrzebna. Nasze państwo wie, że musi finansować badania, ale nie wie po co. Nauka jest więc problemem zamiast środkiem do rozwiązywania problemów.
                        6. Nie jest prawdą, że współpraca z przemysłem jest najważniejszym zadaniem nauki z punktu widzenia państwa. To bardzo ważna zadania, ale najważniejszym jest kształcenie na poziomie wyższym. Kraj i firma mają z Pana pożytek, bo ma Pan wyższe wykształcenie :-) Współpraca z przemysłem byłaby na miejscu 2., gdyby istniała. Do współpracy nie palą się ani uczelnie, ani przemysł. Nie wiem, na ile publikacje z doktoratu mojego doktoranta są przełomowe, na pewno jednak wykształciły w nim nieocenione umiejętności twórczego rozwiązywania problemów, odwagi i rzetelności myślenia.
                        7. Personalnie bardzo niewiele mogę zrobić, by od jakości nauczania cokolwiek zależało. Potrzebna jest całkowita zmiana paradygmatu funkcjonowania uczelni.
                        8. Najlepszym rozwiązaniem byłaby komercjalizacja uczelni, zdjęcie z nich kurateli ministerstwa, zrównanie w prawach uczelni państwowych i prywatnych. Przez kilka lat byłby szok, potem sytuacja by się wyklarowała: kilka bardzo dobrych uczelni i masa szkół wieczorowych. Ale przynajmniej byłoby jasne, która jest która. Teraz wiele uczelni jest renomowanych z nazwy i tradycji.
                        • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 04.03.11, 08:32
                          Dziękuję za odpowiedź.
                          Wiem, że nie wszędzie doktoraty pisze się łatwo. Słyszałem dość dobre opinie o robieniu doktoratu w PAN.
                          Rozwój naukowy powinien być wyzwaniem (mam na myśli rozwój naukowca a nie nauki), stopnie naukowe powinny być trudne do osiągnięcia a ich uzyskanie powodem do satysfakcji a nie wstydu. Niestety jak słusznie zauważyłeś na politechnikach tak nie jest. Nie wszyscy naukowcy są marni ale niestety wielu jest.

                          Masz szczęście jeśli pracujesz z ludźmi kompetentnymi. Mam nadzieję że w Twoim ośrodku uda się to utrzymać.

                          Ja zetknąłem się z jednym przypadkiem z pogranicza fizyki i elektroniki który można nazwać sukcesem naukowym - opracowanie technologii produkcji kryształów z arsenku galu o wielkości umożliwiającej zastosowania przemysłowe w Instytucie Wysokich Ciśnień PAN. Zmniejszenie ilości defektów w strukturze półprzewodnika o cztery rzędy wielkości to jest coś.
                          Zabrakło niestety umiejętności przekucia tego w sukces komercyjny.

                          Mógłbyś wyjaśnić zdanie "zajmujemy się dorobkiem zamiast prawdziwymi problemami ..."? Masz na myśli produkowanie publikacji wymaganych do awansu a nie wartościowych naukowo bądź komercyjnie rozwiązań?

                          Cieszę się że oceniasz pozytywnie swoich podwładnych, ale czy nie zyskali by przeświadczenia o ważności ich pracy dla społeczeństwa gdyby udało im się przyczynić do zapobiegania powodziom? Lub przynajmniej wczesnego wykrywania zagrożeń. Fajnie jest mieć wartościowe publikacje i patenty ale uratowanie życia, zdrowia i mienia ludzi też daje satysfakcję, chyba nawet większą bo dotyka realnych ludzi.
                          Złoty medal za produkt na Targach Poznańskich cieszy ale sprzedanie pół miliona opracowanych przeze mnie urządzeń cieszy bardziej. Bo realni ludzie mają z tego pożytek, a z medalu pożytek ma tylko marketing.

                          Skąd władze naszego kraju mają wiedzieć jak zarządzać nauką jeśli pytają o to ludzi odpowiedzialnych za jej obecny kształt? Zapytałbyś partacza co zrobić by partaczem nie był?

                          Nie zgadzam się, że kształcenie jest najważniejszym zadaniem nauki. Kształcimy teraz znacznie więcej osób niż w PRL, mamy więcej magistrów - i nie ma to realnego przełożenia na jakość nauki czy gospodarki w naszym kraju. Gdyby to ode mnie zależało kształciłbym mniej ludzi ale solidniej i wybierałbym tych którzy rokują, że będzie z nich pożytek.
                          W obecnym kształcie stopnie naukowe się zdewaluowały. Magister nie znaczy już nic a i doktor niewiele. Kiedy kończyłem studia oceniałem że ok. 5% absolwentów z mojego roku było dobrych, następne 5% niezłych, reszta po prostu przeciętna. Nie nadawali się na naukowców czy konstruktorów, wyłącznie na urzędników i handlarzy. Podejrzewam że teraz jest podobnie tylko że rynek zalewają dziesiątki tysięcy owych "magistrów" rocznie.
                          Nie mamy systemu który wyłapywałby wybitne jednostki i promował je by im umożliwić szybszy rozwój. Niestety.

                          Mam wyższe wykształcenie bo chciałem je mieć, parłem do wiedzy od dziecka. Uczelnia dała mi niewiele, podciągnęła moją wiedzę w dziedzinach którymi się wcześniej nie interesowałem, pogłębiła w innych ale generalnie więcej dał mi kontakt z kierownikami projektów dla przemysłu niż wykłady i laboratoria. Miałem szczęście, trafiłem na ludzi którzy już wtedy współpracowali z przemysłem (lata 1983-88). Od pierwszego roku studiów pracowałem w instytucie, najpierw jako wolontariusz potem na etacie. Jednocześnie studiowałem i pracowałem. Pracę magisterską testowałem na obiekcie przemysłowym za granicą. Realne urządzenie w realnych warunkach. Żadne teoretyczne studia nie dadzą takiego doświadczenia i takich wrażeń. Miałem bardzo dużo szczęścia że trafiłem na tych a nie innych ludzi.
                          Dopiero kiedy zacząłem studia doktoranckie zobaczyłem wykładowcę, który demonstrując wzór skomentował go tekstem, że na bazie tego wzoru można zrobić 30 publikacji. Zorientowałem się że wystarczy 500 godzin zajęć i marna praca doktorska by otrzymać ten stopień. I dałem sobie z tym spokój.

                          Nie zgadzam się, że przemysł nie pali się do współpracy z naukowcami. Firmy technologiczne nie przetrwają bez takiej współpracy. Problem polega na niekompatybilności interfejsów :-)
                          Ciężko się współpracuje jeśli po wielu godzinach rozmów strony się rozchodzą zadowolone że się zrozumiały a miesiąc później okazuje się, że ten sam tekst zrozumiały całkowicie odmiennie. To jak umawianie się z Chińczykiem. Mówi "jutro" i myślisz że wszystko jest jasne, ale dla niego "jutro" znaczy " od jutra do nieskończoności". Jeśli tego nie wiesz to w pewnym momencie wszystko się posypie. Nie ze złej woli, z powodu różnic kulturowych.
                          Takie "kulturowe" różnice istnieją między naukowcami i przemysłem. Trzeba je zrozumieć i przezwyciężyć, wtedy będziemy grać do jednej bramki i spora część prac zakończy się sukcesem.

                          Nie wierzę w komercjalizację. Kapitalizm dąży do optymalizacji zysku a nie jakości. Często oznacza to, że akceptuje się pogorszenie jakości jeśli zwiększy to zysk. To przecież obserwujemy na "rynku" nauki: masowa produkcja "magistrów" np. ekonomii. Minimalizacja kosztów czyli między innymi wyposażenia laboratoriów. Ale coś z tym trzeba zrobić.
                          • trzy.14 Re: Ostrożnie z patentami 04.03.11, 22:33
                            W moim środowisku liczą się TYLKO publikacje. To jest bez sensu. Co z tego, że w najlepszych pismach, skoro nie ma z tego żadnego praktycznego pożytku? Stąd moje przekonanie o wadze dydaktyki - to jest konkret, jedyny, jaki uzasadnia mój akademicki byt.
                            Moi koledzy są na poziomie, ale w jakimś stopniu wykrzywieni przez lata pracy nad "dorobkiem". Zerowy zmysł praktyczny. Spory poziom egocentryzmu.
                            To wszystko razem można nazwać jako stan "czuwania technologicznego". W każdym polskim instytucie fizyki jest zakład fizyki ciała stałego, do tego parę mocnych instytutów PAN. A gdzie jest choć jedna polska fabryka półprzewodników?
                            Chyba nie wyczułes mojej ironii: polska fizyka nastawiona jest na "wielkie" publikacje i jakieś tam "badziewne" prace nad poprawą bezpieczeństwa przeciwpowodziowego nikogo nie interesują, sa zbyt przyziemne.
                            Problem nie jest to, czy ja się chcę tym zając. Problemem jest to, ze *nie mogę*,
                            bo nie z takich prac jestem rozliczany.
                            Dlaczego kształcenie uwazam za najwazniejszą funkcje uczelni? Co by się stało, gdyby 10 lat temu zaprzestano finansować polską naukę? NIC!!! Co by się stało, gdyby zaprzestano kształcenia????
                            Pół miliona sprzedanych urządzeń...
                            To zupełnie inna perspektywa. Ja pracuję w naukach podstawowych, gdzie nikt nie myśli o produkcji czegokolwiek, a juz zupełnie nie myśli o sprzedaży. Raczej każdy uważa, że mu sie należy :-) z samej racji swej uczoności. Politechnicy
                            nie maja drygu do nauki, ale conieco o produkcji i sprzedaży juz wiedzą... naprawdę nie wiem, co jest ważniejsze. Na pewno obecne pomysły, by od wszystkich pracowników naukowo-dydaktycznych wymagać habilitacji to głupota.
                            Dlaczego jestem zwolennikiem odpublicznienia nauki i szkolnictwa wyższego?
                            Bo misja publiczna uczelni obecnie to tylko fasada, jak w TVP. Cele deklarowane nie pokrywaja się z celami faktycznymi działania uczelni. Ogromne marnotrawstwo sił i środków.
                            • jacek_dp Re: Ostrożnie z patentami 04.03.11, 23:45
                              Na jakiejś konferencji na której byłem Japończyk prezentował ich sposób na rozwiązanie problemu który Cię irytuje. Co kilka lat uczelnie wysyłają część swoich naukowców do ośrodków badawczo-rozwojowych w dużych firmach a te ośrodki swoich inżynierów na uczelnie. Na wiele miesięcy. Dzięki temu oba środowiska się znają i rozumieją specyfikę tej drugiej. Kiedy potrzebna jest współpraca przemysłu z nauką wiedzą z kim rozmawiać i jak. Może warto byłoby o tym pomyśleć i u nas?
                              Pocieszę Cię, że z mojej perspektywy nauki podstawowe są potrzebne. Bez nich nie było by sztuki inżynierskiej.
                              Co do fabryki półprzewodników w Polsce, to nie jest potrzebna. Dziś nawet duże firmy zajmują się projektowaniem układów scalonych a produkcję zlecają wyspecjalizowanym firmom półprzewodnikowym. Oczywiście są i takie które mają własne linie produkcyjne.

                              Nawet jeśli uczelnie będą prywatne to nadal zasady nadawania stopni naukowych i finansowania nauki określać będzie MEN.
    • mentatd_at_gmail Ostrożnie z patentami 02.03.11, 09:43
      W naukach stosowanych ma to jakiś sens. Ale co może opatentować matematyk albo fizyk teoretyczny?
    • speedy13 Ostrożnie z patentami 02.03.11, 10:06
      Hej

      Pisząc coś takiego:

      "Dotyczy to zwłaszcza uniwersytetów - instytucji niekierujących się zyskiem i prowadzących badania, których wyników nie zamyka się w szufladzie, lecz publikuje tak szeroko, jak to tylko możliwe. Żeby były dostępne dla wszystkich.
      Patenty są tego zaprzeczeniem
      ."

      ...autor sprawia wrażenie, że nie wie co to jest patent i o co w nim chodzi. Przecież patenty właśnie są dostępne dla wszystkich. I zawierają szczegółowy opis wynalazku, umożliwiający każdemu jego samodzielne odtworzenie. Ochrona patentowa dotyczy jedynie komercyjnego wykorzystania tego wynalazku.

      Np. w czasie studiów dla potrzeb mojej pracy dyplomowej produkowałem pewien związek chemiczny, który był moim substratem. Robiłem to właśnie metodą, jaką znalazłem w patencie na otrzymywanie tego związku. Nie było to naruszenie prawa patentowego, bo robiłem to dla potrzeb naukowych. Gdybym jednak produkował ten związek chemiczny na sprzedaż, albo na potrzeby jakiejś działalności gospodarczej, musiałbym zapłacić właścicielowi patentu za jego wykorzystanie.
    • pis_busters Mają pasztet, jaki sami poniekąd wysmażyli. 02.03.11, 10:12
      Jestem z zewnątrz ale doskonale znam środowisko naukowe. Niestety środowisko to wyraźnie bojkotowało prace nad ustawą licząc, że wszystko pozostanie po staremu. Dlatego nie włączyło się w poważną dyskusję nad kryteriami oceny uczelni. Teraz mają pasztet, jaki sami poniekąd wysmażyli. Studiowałem w czasach PRL i wtedy były trochę inne problemy. Głównym problemem wtedy były układy polityczne oraz związane z tym kryteria oceny i awansu pracowników. Układy pozostały ale zmieniło się kryterium. Teraz jest nim pieniądz. Środowisko okazało się przy tym bardzo elastyczne. Dawni sekretarze trzęsący niegdyś uczelniami jak za dotknięciem różdżki stali się zasłużonymi opozycjonistami i "uwłaszczyli" się na uczelniach nawet bardziej niż w innych sferach życia. Jest o co walczyć. To już nie pensyjki na poziomie niewykwalifikowanego robotnika jak kiedyś. Dziś moi niektórzy koledzy swobodnie wyciągają po 20 tys. na miesiąc. Dziś nie walczą o przyspieszenie przydziału M3 w spółdzielni tylko budują okazałe domy i dacze. Nie zazdroszczę im tego jednak z przykrością stwierdzam, że im więcej zarabiają tym mniej poświęcają się prawdziwej nauce. Bardziej pociąga ich business, jakim stała się nauka. Jeszcze bardziej niż w uczelniach widać to w tzw. instytutach resortowych i PAN. To jest dopiero rak polskiej nauki! Granty przyznawane "po koleżeńsku" i takoż odbierane wyniki prac. Recenzje prac na stopnie naukowe i awanse profesorskie mogą budzić chwilami usmiech politowania. A jakie są piękne i wymuskane sprawozdania z działalności tych instytucji ! Tyle, że stoi za tym pustka. Ktoś obliczył, że 25% środków na ochronę zdrowia jest wydawanych nieefektywnie. Podejrzewam, że w tzw. nauce jest znacznie gorzej...
    • inz.mruwnica Ostrożnie z patentami 07.03.11, 15:26
      Z artykułu można wywnioskować, że patentowanie jest równoznaczne z utajnieniem, a tak jest oczywiście wyłącznie do momentu uzyskania patentu. Na tym przecież polega jego idea, aby _wszyscy_ wiedzieli jak, ale musieli płacić temu kto wymyślił.
    • lukrecjalakrua Ostrożnie z patentami 15.03.11, 13:36
      Polecam stronę projektu edukacyjnego Patent na własność: www.patentnawlasnosc.pl
      Tam jest sporo o tym, co to są patenty, jak je uzyskać, ile to kosztuje i czy się opłaca.
    • zwyczajny Einsten by nie zostal profesorem 17.03.11, 22:09
      wg nowych wymagan.
      Żąda sie od uczonych aby byli:
      badaczami,
      pisali prace (dużo i publikowane w ważnych czasopismach)
      uczyli młodzież
      organizowali badania
      patenty
      Akurat najwybitniejsi uczeni nie mieli żadnych patentów i byli marnymi organizatorami badań.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka