Dodaj do ulubionych

Po czym poznac?

21.03.02, 16:53
Hej, co powiedzielibyscie na taka krotka sciagawke
na temat tego, jak poznac, ze ma sie do czynienia
z dyskutantem pasozytujacym na naszym zamilowaniu
do korygowania bzdur?

Po czym Y ma poznac, ze dyskusja z X nie ma sensu?

1) Dyskusja jest na temat nierozstrzygalny,
np. na temat gustow lub swiatopogladu

2) X przyklada sie do utrzymania jakosci dyskusji
mniej niz Y, X nie dba o jakosc argumentow,
zgodnosc wypowiadanych zdan z faktami

3) Jesli udowodni sie X blad faktograficzny,
braki wiedzy na gruncie jakiejs powszechnie
uznanej dyscpliny wiedzy, X neguje cala
dyscypline

4) X selektywnie dobiera autorytety lub
czesc pogladow autorytetow, pod swoja teze;
Autorytety, ktore wypowiadaja zdania
niezgodne z teza X, X obrazi, podsumowujac
krotko i dosadnie ich dorobek

5) X selektywnie dobiera wyniki naukowe
pod swoja teze, jesli jakies wyniki
sa sprzeczne z jego teza, uzna, ze
w przyszlosci na pewno sie zmienia;
W szczegolnosci X klasyfikuje wyniki
naukowe na scisle (zgodne z jego teza)
i przyblizone (sprzeczne z jego teza)

6) X uznaje niewiedze za atut, dzieki
ktoremu ma znacznie wieksza swobode
tworzeniu linii argumentacji, podobna
swobode zapewnia mu zreszta lekcewazenie
praw logiki

7) Widac, ze przekonanie X nie jest mozliwe

8) Dyskusja z X przestaje sprawiac Y
przyjemnosc

Jak sie nalezy zachowac w takiej sytuacji?
Podoba mi sie sposob Pulbeka:
jak najszybciej zamknac dyskusje
i zdac sie na zdrowy rozsadek czytajacych!

W koncu, kazdy z nas potrafi sie tak
zaprzec, ze nic dotrze, prawda?

Niemniej, jako ostrzezenie przed
wydawaniem pochopnych sadow,
miejmy w pamieci slawetny przypadek
Oslicy Balaama.

Pozdrawiam goraco
i.
Obserwuj wątek
    • Gość: +++ignor Re: Po czym poznac? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.02, 21:21
      innppp napisał(a):

      > Hej, co powiedzielibyscie na taka krotka sciagawke
      > na temat tego, jak poznac, ze ma sie do czynienia
      > z dyskutantem pasozytujacym na naszym zamilowaniu
      > do korygowania bzdur?
      >
      > Po czym Y ma poznac, ze dyskusja z X nie ma sensu?
      >
      > 1) Dyskusja jest na temat nierozstrzygalny,
      > np. na temat gustow lub swiatopogladu
      >+++ NP na temat poczatu wszechświata
      > 2) X przyklada sie do utrzymania jakosci dyskusji
      > mniej niz Y, X nie dba o jakosc argumentow,
      > zgodnosc wypowiadanych zdan z faktami
      > +++ Tak postepuje się często w półświatku naukowym, byle zdobyc nowe granty,
      rozgłos...
      > 3) Jesli udowodni sie X blad faktograficzny,
      > braki wiedzy na gruncie jakiejs powszechnie
      > uznanej dyscpliny wiedzy, X neguje cala
      > dyscypline
      > +++ Albo wzorem sredniowiecznych kartografów rysuje potwory morskie...
      zarzuca adresarzowi nieuctwo, lub obiecuje dalsze badania...
      > 4) X selektywnie dobiera autorytety lub
      > czesc pogladow autorytetow, pod swoja teze;
      > Autorytety, ktore wypowiadaja zdania
      > niezgodne z teza X, X obrazi, podsumowujac
      > krotko i dosadnie ich dorobek
      > +++ Takie postepowanie jest znane od dawna: już Newton rzucał w Huygensa
      kałamarzem, gdy nie potrafili uzgodnić natury światła...
      > 5) X selektywnie dobiera wyniki naukowe
      > pod swoja teze, jesli jakies wyniki
      > sa sprzeczne z jego teza, uzna, ze
      > w przyszlosci na pewno sie zmienia;
      > W szczegolnosci X klasyfikuje wyniki
      > naukowe na scisle (zgodne z jego teza)
      > i przyblizone (sprzeczne z jego teza)
      > +++ Wystarczy przejrzeć argumentację Bigbangistów i darwinistów...
      > 6) X uznaje niewiedze za atut, dzieki
      > ktoremu ma znacznie wieksza swobode
      > tworzeniu linii argumentacji, podobna
      > swobode zapewnia mu zreszta lekcewazenie
      > praw logiki
      > +++ Jak np bigbagiści znajdują inflację, z którą przekraczają predkość światła,
      tunelują cały wszechswiat z niebytu, albo nawet zderzaja dwa niebyty, by powstał
      byt...
      > 7) Widac, ze przekonanie X nie jest mozliwe
      >+++ Newton nie przekonał Hyugensa, choć w tamtym stanie wiedzy Holender miał
      więcej argumentów
      > 8) Dyskusja z X przestaje sprawiac Y
      > przyjemnosc
      > +++ To nie dla prwdy dyskutuje innppp, lecz dla przyjemności..?
      Uczucia niegodnego filozofa?
      Może lepioej jak radził Feynman wypić wino i zapomnieć o wszechświecie...?
      > Jak sie nalezy zachowac w takiej sytuacji?
      > Podoba mi sie sposob Pulbeka:
      > jak najszybciej zamknac dyskusje
      > i zdac sie na zdrowy rozsadek czytajacych!
      > +++ To zależy od celu jaki sobie stawiamy, ja kwestionującym prawo ciążenia
      proponuję wyskoczenie za okno...
      Na szczęścioe nie chcą umierać za swoje przesądy, choć Galileusz...
      > W koncu, kazdy z nas potrafi sie tak
      > zaprzec, ze nic dotrze, prawda?
      > +++ Widać to szczególnie u bigbangistów i darwinistów...
      > Niemniej, jako ostrzezenie przed
      > wydawaniem pochopnych sadow,
      > miejmy w pamieci slawetny przypadek
      > Oslicy Balaama.
      >
      > Pozdrawiam goraco
      > i.

      Ja również pozdrawiam!

      Ignorant
      +++
      • innppp Re: Po czym poznac? 22.03.02, 09:59
        Uderz w stol, a

        Gość portalu: +++ignor napisze:

        > innppp napisał(a):
        >
        > > Hej, co powiedzielibyscie na taka krotka sciagawke
        > > na temat tego, jak poznac, ze ma sie do czynienia
        > > z dyskutantem pasozytujacym na naszym zamilowaniu
        > > do korygowania bzdur?
        > >
        > > Po czym Y ma poznac, ze dyskusja z X nie ma sensu?
        > >
        > > 1) Dyskusja jest na temat nierozstrzygalny,
        > > np. na temat gustow lub swiatopogladu
        > >+++ NP na temat poczatu wszechświata

        DOKLADNIE.

        > > 2) X przyklada sie do utrzymania jakosci dyskusji
        > > mniej niz Y, X nie dba o jakosc argumentow,
        > > zgodnosc wypowiadanych zdan z faktami
        > > +++ Tak postepuje się często w półświatku naukowym,
        byle zdobyc nowe grant
        > y,
        > rozgłos...

        Owszem. Patologia zdarza sie wszedzie.
        Tak samo mnie to denerwuje.


        > > 3) Jesli udowodni sie X blad faktograficzny,
        > > braki wiedzy na gruncie jakiejs powszechnie
        > > uznanej dyscpliny wiedzy, X neguje cala
        > > dyscypline

        > > +++ Albo wzorem sredniowiecznych kartografów
        > > rysuje potwory morskie...

        Czyz w morzu nie zyja potwory? :).
        Na serio - widziales cos rownie smacznego jak
        zdezawuowanie polowy matematyki, w tym rachunku
        pochodnych, w imie jakies swojej tezy?

        > zarzuca adresarzowi nieuctwo, lub obiecuje dalsze
        badania...

        Hi, hi, planety typu ziemskiego jako ciemna materia,
        metaliczny wodor, astronomia neutrinowa, gleboka wiedza
        na temat promieniowania tla. Znajomosc metodologii
        genetyki.

        Braki w znajomosci faktow prosza sie o nazywanie po
        imieniu!



        > > 4) X selektywnie dobiera autorytety lub
        > > czesc pogladow autorytetow, pod swoja teze;
        > > Autorytety, ktore wypowiadaja zdania
        > > niezgodne z teza X, X obrazi, podsumowujac
        > > krotko i dosadnie ich dorobek

        > > +++ Takie postepowanie jest znane od dawna: już
        Newton rzucał w
        > >Huygensa kałamarzem, gdy nie potrafili uzgodnić
        natury światła...

        Tak, ale oni byli na tym samym poziomie wiedzy.
        Zreszta, to nie przeczy mojej tezie: powinni w pewnym
        momencie wlozyc swoje hipotezy do kopert, zalakowac
        i poczekac na mechanike kwantowa.

        > > 5) X selektywnie dobiera wyniki naukowe
        > > pod swoja teze, jesli jakies wyniki
        > > sa sprzeczne z jego teza, uzna, ze
        > > w przyszlosci na pewno sie zmienia;
        > > W szczegolnosci X klasyfikuje wyniki
        > > naukowe na scisle (zgodne z jego teza)
        > > i przyblizone (sprzeczne z jego teza)

        > > +++ Wystarczy przejrzeć argumentację Bigbangistów i
        darwinistów...

        Wyraznie, przylozyles sie do swojego listu mniej niz
        ja.
        Nieomylny znak to wielokropki i krotkie, ogolne zdania
        bez konkretnych odniesien. Patrz pkt. 1.


        > > 6) X uznaje niewiedze za atut, dzieki
        > > ktoremu ma znacznie wieksza swobode
        > > tworzeniu linii argumentacji, podobna
        > > swobode zapewnia mu zreszta lekcewazenie
        > > praw logiki

        > > +++ Jak np bigbagiści znajdują inflację, z którą
        > > przekraczają predkość światła, tunelują cały
        > > wszechswiat z niebytu, albo nawet zderzaja dwa
        > > niebyty, by powstał byt...

        Ach, jak to ladnie napisales.
        Takie dzialanie dowodzi sporego wyrafinowania.
        Natomiast lekcewazenie elementarnych faktow,
        niechlujstwo rozumowania dowodzi czegos
        przeciwnego.

        To taka roznic jak miedzy bajka Andersena
        a sprosnym dowcipem.

        > > 7) Widac, ze przekonanie X nie jest mozliwe
        > >+++ Newton nie przekonał Hyugensa, choć w tamtym
        > > stanie wiedzy Holender mia ł
        > więcej argumentów

        No to co? Mogliby tak sobie dyskutowac 100 lat
        i do niczego by nie doszli, prawda?


        > > 8) Dyskusja z X przestaje sprawiac Y
        > > przyjemnosc
        > > +++ To nie dla prwdy dyskutuje innppp, lecz dla
        przyjemności..?
        > Uczucia niegodnego filozofa?

        Poszukiwanie prawdy jest dla mnie przyjemnoscia.
        Prostowanie pokreconych wypowiedzi propagandzistow
        nie daje mi zadnej, to ciezka praca, nie
        ma tez zadnego waloru poznawczego.

        > Może lepioej jak radził Feynman wypić wino i
        > zapomnieć o wszechświecie...?

        Tez dobre, ale dosyc defensywne rozwiazanie.


        > > Jak sie nalezy zachowac w takiej sytuacji?
        > > Podoba mi sie sposob Pulbeka:
        > > jak najszybciej zamknac dyskusje
        > > i zdac sie na zdrowy rozsadek czytajacych!

        > > +++ To zależy od celu jaki sobie stawiamy,
        > > ja kwestionującym prawo ciążenia
        > > proponuję wyskoczenie za okno...

        I nie wyskakuja z paralotnia?
        Ale mialbys sie z pyszna!

        Eh, zeby wszystko bylo tak proste.
        Abstrakcje nie sa takie latwe
        do obalenia.

        > > W koncu, kazdy z nas potrafi sie tak
        > > zaprzec, ze nic dotrze, prawda?
        > > +++ Widać to szczególnie u bigbangistów i
        darwinistów...

        Widac u wszystkich, ktorzy maja silne przekonania.
        Tyle, ze sa teorie lepsze i gorsze,
        lepiej i gorzej potwierdzone. Bardziej lub mniej
        niechlujne.


        > > Niemniej, jako ostrzezenie przed
        > > wydawaniem pochopnych sadow,
        > > miejmy w pamieci slawetny przypadek
        > > Oslicy Balaama.
        > >

        A o furtce, w postaci Oslicy ani slowa?

        Bardzo jestem ciekaw dalszego ciagu Twej
        dyskusji z Kaganem :). Nie rozczaruj mnie!

        Pozdrawiam
        i.
    • lisa2 Re: Po czym poznac? 21.03.02, 21:54
      Jeśli chcesz podyskutować na tematy czysto naukowe, to dyskutuj. Jeśli ty
      jesteś X, a osoba, rzekomo znająca temat Y, i Y chce dyskutować na twoim
      poziomie to brak problemów. Kłócicie się tylko o zrozumienie szczegółów, a nie
      o zasadę dyskusji.

      Jeśli jednak dyskusja jest na różnych poziomach wiedzy, i nie chcecie tych
      poziomów obniżyć do podstaw i dalej podwyższać ich do poziomu optymalnego, to
      przerwij dyskusję jeśli nie chcesz się denerwować.

      Mnie denerwują takie dyskusje, w których używane sa bardzo górnolotne i
      wyszukane słowa. Owszem czytam, ale w pewnym momencie widzę, że sami dyskutanci
      nie wiedzą o czym piszą i popisują się tylko słowami wyszukanymi w jakichś
      nieopublikowanych słownikach.

      Większość tytułów jest taka.

      Bo o czym można dyskutować w tym Forum?

      Naukowcy o swoich odkryciach? - ile takich tematów dotąd było? Jeśli taki
      temat, choć jeden, mi wskażesz, to za parę lat usłyszymy nazwisko tego Nicka w
      jakiejś publikacji, a w jego wspomnieniach przeczytasz podziękowania dla
      drugiego Nicka za inspirację.

      Ale większość wątków pochodzi od następujących kategorii osób:

      1) to osoby, które chcą po prostu przypomnieć sobie co zapomnieli i nie
      uwzględnili w swoim rozumowaniu, potrzebują tylko inspiracji do skojarzenia, by
      osiągnąć cel - rozwiązanie zadania. Wielu z nich rozmawia krótko, bo nie ma na
      to czasu.

      2) to osoby, które zadają jakieś pytania by dowiedzieć się, bo albo nie mają
      zielonego pojęcia, albo temat znają powierzchownie. Z takimi się nie rozmawia
      tylko im tłumaczy, dostosowując poziom wypowiedzi do poziomu pytania, a nie z
      najwyższej rury słownictwem jak we wstępie.

      3) to osoby robiące sobie żarty, chcą się sprawdzić i zaimponować. Nie znają
      się na dziedzinie, którą poruszają, a chcą błysnąć, często wytykają innym ich
      braki. Tacy są najgorsi. Jeśli chcesz, możesz z nimi dyskutować, ale jeśli
      będziesz uparty to oni cię zgnoją, niezależnie czy masz rację czy nie.

      4) dotyczy to wszystkich działów Forum. To są osoby, które jakiś wątek traktują
      jako wprawkę przed dyskusją w realu, z żywymi ludźmi, lub przygotowują artykuł
      i badają reakcje (dziennikarze). Zauważyłam, że wśród wielu stałych
      forumowiczów ma niezły styl i wiedzę na dyskutowany temat. Świadczy to o
      wprawkach dziennikarskich. Niektórzy z nich są złośliwi. Kłócą się między sobą
      dla wprawki i tak jak w życiu niecierpliwi kibice dają się w te kłótnie
      wciągać. Oni sami się śmieją w kułak.

      5)wielu jednak z tych mających dobry styl wywodzi się również spośród znających
      temat od podszewki. Przed tymi chylę moją płaską główkę. Często jednak, nie
      potrafią wyjaśnić rzeczy w sposób jasny i prosty, brak im często zdolności
      dydaktycznych. Jednak jeśli czegoś nie potrafią wyjaśnić, to przynajmniej
      skierują do odpowiednich źródeł.

      lisa2
      • innppp Re: Po czym poznac? 22.03.02, 10:06
        Droga Liso,

        Jest taki typ forumowiczow (mniejszosc), ktory
        chce tylko wykrzyczec swoje tezy, ktory lubi
        mocne stwierdzenia, ktory uprawia wojujaca
        propagande, ktory uwielbia denerwowac ludzi.
        W pewnym momencie staje sie przed dylematem
        - zostawic ich bledne stwierdzenia bez komentarza
        czy szarpac sie bez konca?

        Najgorsze jest to, ze produkowanie stwierdzen
        blednych jest procesem latwiejszym i szybszym
        niz ich staranne korygowanie.

        Co radzisz?

        Pozdrawiam
        i.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka