nikodem321
23.04.16, 12:57
Aby nie nyło banalnie - zacznę banalnie. Rak przeraża.
Mamy krewnego, u którego wszystkie formy terapii zawiodły.
I teraz pojawia się pogłoska: jest super lek na raka. Nie jest on zarejestrowany. Można się na terapię dostać, ale ilość miejsc jest limitowana.
Udało mi się babcię, dziadzia umieścić w tym badaniu - otrzymuje lek. Oby mu pomógł.
Tonący nadziei się chwyta, bo nadzieja tonie ostatnia.
Przecież taki beznadziejnie chory ma szansę zakwalifikować się do badań klinicznych II lub III fazy. Lek wykazał korzystne działanie na myszkach, szczurkach, ale nie na ludziach.
Taki beznadziejnie chory nie ma nic do stracenia.
Pozornie!
Testowane leki w I, II, III fazie potrafiły skutecznie skracać życie.
Gleevec - imatinib Rewolucja w leczeniu chorych onko.
Kto przystąpił do badań II i III fazy ten miał niezwykłe szczęście. Dostał za darmo lek - kuracja kosztuje więcej niż grzmot.
Ale też mógł otrzymywać placebo.