Dodaj do ulubionych

Konsekwencje poróżowania w czasie .

IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 20:43
Napisano już długi szereg artykułów na temat podróżowania w czasie.

Ale nikt tak dokładnie nie zastanowił się jak musiałby wyglądać nasz
Wszechświat (jakie warunki musi spełniać) aby taka podróż mogła dojść do
skutku.

Powiedzmy ,że żyjemy w 2002 roku , a chcemy przenieść się wehikułem czasu do
lat 1950.

Aby taka podróż mogła dojść do skutku wszechświat o takim czasie z roku 1950
musiałby istnieć obok wszechświatu z roku 2002.

Tak samo każda inna podróż czy to w przeszłość, czy też w przyszłość wymusza
istnienie równoległych światów o innym czasie z naszymi czasami – inaczej
mówiąc cała trzeszczeń czasowa istnienia wszechświata musiała by być wyrównana
światami równoległymi.

Konsekwencje takich wszechświatów równoległych mają przedziwne skutki na temat
wyobrażenia wszechświata w jakim przyszło nam żyć. Otóż podróżowanie w czasie
wymusza od wszechświata , żeby wszystkie możliwe do wymyślenia czasy były
dostępne i te dawno już przeżyte i te które nastąpią - czasy przeszłe i
przyszłe. Ale taki obraz wszechświata wymusza jeszcze zweryfikowanie
następnych pojęć. Bo przecież musimy założyć, że czas dla naszego wszechświata
jest ograniczony i to ograniczony wielkością wszechświata - to znaczy ma
swoją określoną wielkość – to znaczy ,że po osiągnięciu swej granicy
czasoprzestrzeń przetuneluje do punktu zerowego ?.

Ostatnio spotkałem się z opinią, że uczeni tak przy pomocy lasera zakrzywią
przestrzeń , że z jednego nukleonu otrzymują dwa, z tym, że ten drugi to ten
sam lecz z innego czasu.

Już spotkałem się z taką hipotezą, że wszystkie atomy występujące we
wszechświecie są jednym atomem lecz z różnych czasów.

Marant

Obserwuj wątek
    • Gość: +++IGNOR Re: Konsekwencje poróżowania w czasie . IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.02, 21:57
      Gość portalu: Marant napisał(a):

      > Napisano już długi szereg artykułów na temat podróżowania w czasie.
      >
      > Ale nikt tak dokładnie nie zastanowił się jak musiałby wyglądać nasz
      > Wszechświat (jakie warunki musi spełniać) aby taka podróż mogła dojść do
      > skutku.
      >
      > Powiedzmy ,że żyjemy w 2002 roku , a chcemy przenieść się wehikułem czasu do
      > lat 1950.
      >
      > Aby taka podróż mogła dojść do skutku wszechświat o takim czasie z roku 1950
      > musiałby istnieć obok wszechświatu z roku 2002.
      >
      > Tak samo każda inna podróż czy to w przeszłość, czy też w przyszłość wymusza
      > istnienie równoległych światów o innym czasie z naszymi czasami – inaczej
      >
      > mówiąc cała trzeszczeń czasowa istnienia wszechświata musiała by być wyrównana
      > światami równoległymi.
      >
      > Konsekwencje takich wszechświatów równoległych mają przedziwne skutki na temat
      > wyobrażenia wszechświata w jakim przyszło nam żyć. Otóż podróżowanie w czasie
      > wymusza od wszechświata , żeby wszystkie możliwe do wymyślenia czasy były
      > dostępne i te dawno już przeżyte i te które nastąpią - czasy przeszłe i
      > przyszłe. Ale taki obraz wszechświata wymusza jeszcze zweryfikowanie
      > następnych pojęć. Bo przecież musimy założyć, że czas dla naszego wszechświata
      > jest ograniczony i to ograniczony wielkością wszechświata - to znaczy ma
      > swoją określoną wielkość – to znaczy ,że po osiągnięciu swej granicy
      > czasoprzestrzeń przetuneluje do punktu zerowego ?.
      >
      > Ostatnio spotkałem się z opinią, że uczeni tak przy pomocy lasera zakrzywią
      > przestrzeń , że z jednego nukleonu otrzymują dwa, z tym, że ten drugi to ten
      > sam lecz z innego czasu.
      >
      > Już spotkałem się z taką hipotezą, że wszystkie atomy występujące we
      > wszechświecie są jednym atomem lecz z różnych czasów.
      >
      > Marant
      >

      Witam!

      A Ty Marancie jesteś Einsteinem ale z innego czasu...

      Prostą konsekwencją byłoby istnienie nieskończenie wielu wszechświatów z różnych
      czasów...
      I jeszcze to, że wobec braku kwantyzacji czasu takich równoległych światów była
      by nie przeliczalna ilość...

      Pozatem wywoływanie duchów to nie spirytyzm.., jeno fizyka wspólczesna..?
      A ktoś twierdził, że to nienaukowe...

      Do pierwszego udanego i udokumentownego seansu...

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      +++

      PS hehehehehe
    • stefan4 Re: Konsekwencje poróżowania w czasie . 21.04.02, 22:33
      Marant:
      > inaczej mówiąc cała trzeszczeń czasowa istnienia wszechświata musiała by być

      Podoba mi sie ta ,,trzeszczen''. To jest taka przestrzen trzeszczaca w szwach
      od ilosci rownoleglych swiatow.

      Marant:
      > Już spotkałem się z taką hipotezą, że wszystkie atomy występujące we
      > wszechświecie są jednym atomem lecz z różnych czasów.

      Czy jestes pewien, ze chodzilo o cale atomy? Co do jakichs elektronow to moze
      nawet ma sens. Ale nie chodzi o zakrzywianie przestrzeni laserem, tylko o
      podroze tego samego elektronu raz z pradem czasu a innym razem pod prad. Zrob
      takie doswiadczenie. Nabazgraj na kartce jakis zawijas ruchami we wszystkie
      strony, nie odrywajac olowka od kartki. Teraz wez jakas zaslonke ze szczelina
      • Gość: Marant Re: Konsekwencje poróżowania w czasie . IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 20:54
        To nie jest tak.

        Jeżeli byś przeniósł się w czasie Twój czas upływa jedynie do przodu z
        jednakowym tempem.

        To nie oznacza, że gdybyś cofnął się do swoich narodzin to miąłbyś ponownie
        jedną godzinę – to w tamtym świecie byłaby taki sam jak Ty osobnik mający
        jedną godzinę – o takim samym życiu jakieś Ty wcześniej przeżył - Ty miałbyś
        swoje lata – nie cofnąłbyś swojego zegara biologicznego-– to znaczy, że
        musiałby istnieć inny wszechświat z okresy twoich narodzin – równoległy do
        Twojego świata.

        Takich światów musiała by istnieć nieskończona ilość.

        Marant.
        • Gość: Stefan Re: Konsekwencje poróżowania w czasie . IP: 213.76.179.* 22.04.02, 23:37
          Marant:
          > Jeżeli byś przeniósł się w czasie Twój czas upływa jedynie do przodu z
          > jednakowym tempem. To nie oznacza, że gdybyś cofnął się do swoich narodzin to
          > miąłbyś ponownie jedną godzinę
          [...]
          > Ty miałbyś swoje lata - nie cofnąłbyś swojego zegara biologicznego--

          Pewnie, tez tak mysle. Ale zwaz co nastepuje:

          Powiedzmy, ze w roku 2002 mam 20 lat (niedoczekanie Twoje, zebym publicznie
          oswiadczyl ile mam naprawde). Postanawiam sie cofnac momentu moich narodzin.
          Ale taka podroz o 20 lat wstecz musi trwac
          • Gość: Futurman skąd wesz że widać było by podrożnika w czasie?ITD IP: *.ceti.pl 23.04.02, 03:38
            1.skąd wiesz że widać było by podróżnika w czasie?
            do podróży w czasie trzeba PRAWDOPODOBNIE wytworzyć skrajne warunki dla materii.
            2.skąd wiesz że przy tych skrajnych warunkach zasada zach .energi ma sens?
            3.MOŻE BYĆ TAK, ŻE zasada zach.energi DZIAŁA ODNOŚNIE MROWIA WSZECHŚWIATÓW A
            NIE TYLKO NASZEGO.
            4.DLACZEGO PODRÓŻ W CZASIE MUSI TRWAĆ TYLE SAMO JAK UPŁYW CZASU W NASZYM
            WSZECHŚWIECIE?
            TEMPO ZMIAN MOŻE ZACHODZIĆ SZYBCIEJ NIŻ NORMALNIE.BYĆ MOŻE TRZEBA BEDZIE
            STWORZYĆ COŚ W RODZAJU NOWEGO WSZECHŚWIATA,NOWEJ MATERII.
            5.ZAKŁADAJĄC ISTNIENIE WIELU WSZECHŚWIATÓW MOŻNA UNIKNĄĆ PARADOKSÓW LOGICZNYCH
            PRZY PODRÓŻACH W CZASIE.
            NP.OJCIEC PO 2002 W JEDNYM WSZECHŚWIECIE ZOBACZYŁ BY WKRÓTCE SYNA ,A W INNYM
            WSZECHŚWIECIE NIGDY BY GO JUŻ NIE SPOTKAŁ.(nie bój wora NIE KRZYCZĘ)
            taksamo z dziadkiem.
            cofając się w czasie i zabijając dziada tworzymy nowy wszechświat w którym my
            nigdy sie nie pojawimy.
            6.MOJA TEORIA KTÓTĄ JUŻ WIDZIAŁEŚ TŁUMACZY TO WSZYSTKO.
            7.CIEKAWE W JAKI SPOSÓB TRZEBA BY STEROWAĆ WECHIKUŁEM ABY DOTRZEĆ DO WŁAŚCIWEGO
            CZASU W HISTORII (WYMIARU) A NIE DO ŚWIATA W KTÓRYM NP.JÓZEF DŻUGASZWILIJ
            OPANOWAŁ ŚWIAT.
            8.CIEKAWE CZY WECHIKUŁEM DAŁO BY SIĘ WRÓCIĆ?
            9.BYĆ MOŻE BĘDZIE TO PRZEKRACZAŁO MOŻLIWOŚCI CZŁOWIEKA TAK JAK ANALIZA IMPULSÓW
            I BILIONÓW (DODAJMY DO TEGO ZMIENIAJĄCYCH SIĘ)POŁĄCZEŃ W MÓZGU NA PRZESTRZENI
            CAŁEGO ŻYCIA OSOBNIKA.
            • Gość: Stefan Re: skąd wesz że widać było by podrożnika w czasie IP: 213.76.179.* 23.04.02, 08:55
              Futurman:
              > 1.skąd wiesz że widać było by podróżnika w czasie?

              Nie wem. Zalezy jakby podrozowal. Na poczatku tego watku Marant wspomnial
              hipoteze (czy moze poglad), ze wszystkie czastki jakiegos rodzaju (on napisal
              ,,atomy'', ale chodzi raczej o czastki elementarne) to moze byc ta sama czastka
              podrozujaca w te i nazad w czasie. Ja tylko rozpisalem na szczegoly TEN RODZAJ
              podrozy w sposob beletrystyczny, przenoszac to na ludzi. Jakies inne rodzaje
              podrozy w czasie, np. w nieprzeliczalnym mrowiu swiatow, nalezy beletryzowac
              inaczej.

              > 2.skąd wiesz że przy tych skrajnych warunkach zasada zach .energi ma sens?

              Napisalem ,,Jesli w swiecie ma obowiazywac zachowanie energio-masy, to...''. To
              jest implikacja. Jesli nie ma obowiazywac, to taki efekt nie jest konieczny.

              > 4.DLACZEGO PODRÓŻ W CZASIE MUSI TRWAĆ TYLE SAMO JAK UPŁYW CZASU W NASZYM
              > WSZECHŚWIECIE?

              Czepiasz sie, czlowieku. Pewnie, ze nie musi. Wez cale opowiadanie i przepisz
              tak, zebym o dwadziescia lat cofal sie w rok. Albo w sto lat. Przeciez nic
              istotnego sie nie zmieni.

              > (nie bój wora NIE KRZYCZĘ)

              Niestety, krzyczysz. Staram sie tego nie zauwazac, ale przychodzi mi to z
              wielkim trudem.

              > 7.CIEKAWE W JAKI SPOSÓB TRZEBA BY STEROWAĆ WECHIKUŁEM ABY DOTRZEĆ DO
              > WŁAŚCIWEGO CZASU W HISTORII

              Nie sterowac, tylko zatrzymac w pore. Jesli dzialaja jakies inne prawa (np. nie
              ma zachowania energio-masy), to nie mam pojecia. Pewnie zalezy to od tego, w
              jaki sposob energio-masa moze pojawiac sie i znikac. Jesli jest zwyczajnie, to
              zeby wyhamowac cofanie w czasie, wehikul musi wchlonac duza porcje energii ZE
              SWIATA ZEWNETRZNEGO, to znaczy nie moze jej przywiezc ze soba we wlasnym baku.

              Moze w takim razie powinien poruszac sie rowniez w przestrzeni i tak mierzyc,
              zeby w docelowym roku 1982 znalezc sie bardzo blisko Slonca? Kosztem energii
              slonecznej wyhamuje cofanie w czasie a potem juz klasycznie (w normalnym czasie)
              przyleci na Ziemie i wyladuje.

              Chyba ze ktos wymysli energie ujemna, ktorej uwolnienie jest rownowazne
              wchlonieciu energii zwyklej. Wtedy bedzie mogl przywiezc ja we wlasnym baku i
              obejsc sie bez Slonca.y

              > 8.CIEKAWE CZY WECHIKUŁEM DAŁO BY SIĘ WRÓCIĆ?

              Czyli pognac w tym samym kierunku, co czas, ale szybciej
              • Gość: FUTURMAN 9punktów wyjaśnień.nie czytaj tego po ŁEBKACH!!!!! IP: *.ceti.pl 23.04.02, 18:28
                1.sterowanie to szerokie pojęcie.
                2.czepiam się nie bardziej niż ty.
                3.niekoniecznie zatrzymać w porę . przyjęcie istnienia wielu światów jest lepsze -
                niby to czemu miałby nie zabijać dziadka?
                4.samo pojawienie się podróżnika powoduje tak dużo zmian iż historia jest
                zmieniona.
                5.nie trzeba oczywiście zabijąć aby zmieniać historię
                6.niby czemy miała by istniec tajemnicza siła chroniąca przed zmianą historii?
                7.założenie wielu światów tłumaczy to wszystko bez odwoływania się do takiej
                fantastyki ,czyli jest zgodne z brzytwą ockhama i powinno zostać uznane przez
                naukę(niestety jest to długi proces).
                8.w b.małej skali obserwatorowi nieda się stwierdzić czy czas płynie do przodu
                czy do tyłu!
                9.zastanawiam się czy odpisując udajesz że masz tak słabą wyobraźnię i MIERNIE
                rozumiesz tekst(za szybko czytając?),czy tylko udajesz próbując zachować twarz(?)

              • Gość: Kuba Re: skąd wesz że widać było by podrożnika w czasie IP: *.at.nwu.edu 24.04.02, 22:42
                Stefan:

                > Czyli pognac w tym samym kierunku, co czas, ale szybciej
                • Gość: Stefan Re: skąd wesz że widać było by podrożnika w czasie IP: 213.76.179.* 25.04.02, 00:55
                  Ja:
                  > Czyli pognac w tym samym kierunku, co czas, ale szybciej
                  • Gość: Marant Re: skąd wesz że widać było by podrożnika w czasie IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 01.05.02, 12:51
                    Och chodziło mi o prozaiczną sprawę – po prostu aby przenieś się w czasie to
                    obok naszego musi istnieć równoległy wszechświat lecz o innym czasie.

                    W tym innym świecie wszystkie zdarzenia przebiegałyby tak jak w naszym
                    świecie.

                    Tych światów musiałoby być tak dużo by pokryć cały czas przeszły i przyszły,
                    który istniał istnieje i istnieć będzie aż po swój kres ? – jak mi się ładnie
                    napisało.

                    pozdrawia Marant.
                    • Gość: Stefan Ile swiatow? IP: 213.76.179.* 01.05.02, 15:09
                      Marant:
                      > Tych światów musiałoby być tak dużo by pokryć cały czas przeszły i przyszły,
                      > który istniał istnieje i istnieć będzie aż po swój kres ? - jak mi się ładnie
                      > napisało.

                      Rozumiem, ze jestes zdania, ze tych swiatow ma byc po jednym dla kazdej chwili,
                      czyli tyle, co liczb rzeczywistych, czyli kontinuum, tak? Jednak jesli w kazdym
                      momencie nastepuje wybor przyszlosci i na ten wybor kazdy z nas ma wplyw (bo
                      przeciez podobno mamy wolna wole), to tych swiatow musi byc O WIELE WIECEJ niz
                      kontinuum.

                      Jesli wybor przyszlosci jest tylko 1-bitowy, to znaczy tylko ,,w lewo czy w
                      prawo?'', to wychodzi 2 do potegi kontinuum roznych swiatow. Przy tej liczbie
                      Twoje kontinuum jest nieliczacym sie drobnym pylkiem. Jesli pozwolimy na
                      rozgalezienia wyzszego rzedu, na przyklad w kazdym z kontinuum punktow swojej
                      trajektorii swiat wybiera jedna z kontinuum mozliwych drog, to... nic sie juz
                      nie zmienia, nadal jest 2 do kontinuum swiatow.

                      Pewnie ograniczyloby troche ten nadmiar, gdyby udalo sie udowodnic takie prawo
                      fizyki czasu, ze wybory drogi sa ciagle. Czyli jesli podrozujacy w czasie
                      popelni drobny blad nawigacyjny, to wyladuje w swiecie troche roznym od swojego,
                      a nie w calkowicie zupelnie innym. Wtedy ilosc swiatow spada do zwyklego
                      poczciwego kontinuum. Ale ich ulozenie wzgledem siebie jest o wiele bardziej
                      skomplikowane niz Twoje ,,przeszły i przyszły [...] aż po swój kres'', bo
                      jeszcze dodatkowo jest prawo i lewo i to w kazdym punkcie nowe, az po ICH kresy.

                      Swoja droga nawet przy takim ograniczeniu nawigacja w czasie musi byc koszmarem.
                      Cofanie sie
                      • Gość: Kuba Re: Ile swiatow? IP: *.at.northwestern.edu 02.05.02, 17:28
                        Stefan:

                        > Swoja droga nawet przy takim ograniczeniu nawigacja w czasie musi byc koszmarem.
                        > Cofanie sie
                        • Gość: Stefan Zaprojektuj wlasny wszechswiat! IP: 213.76.179.* 02.05.02, 22:17
                          Kuba:
                          > Moim zdaniem jednak hipoteza Maranta (ze do podrozy w czasie istnienie
                          > rownoleglych swiatow jest KONIECZNE) jest falszywa. Nie wiem czy podroze w
                          > czasie sa mozliwe, ale nie widze dlaczego mialyby byc niemozliwe, gdyby
                          > istnial tylko jeden swiat.

                          Ja tez tak mysle. Przedstawilem wyzej inna mozliwosc. Uwazam, ze lepsza, i
                          blizsza faktom. Czytelnicy sie z nia nie zgodzili, bo gubila sie w niej wolna
                          wola, do ktorej to niepotwierdzonej hipotezy wszyscy sa bardzo przywiazani. Tym
                          razem po prostu zajalem sie szczegolem technicznym hipotezy Maranta.

                          Ja:
                          > Swoja droga nawet przy takim ograniczeniu nawigacja w czasie musi byc
                          > koszmarem. Cofanie sie
                          • cloudyush Re: Zaprojektuj wlasny wszechswiat! 03.05.02, 03:11
                            przesuwanie kartki papieru jest ok, tylko co będzie gdy moja linijka będzie za
                            krótka i nie zobacze zadnych kropek?
                          • Gość: Doc Re: Zaprojektuj wlasny wszechswiat! IP: 168.143.113.* 03.05.02, 05:41
                            Gość portalu: Stefan napisał(a):

                            > Kuba:
                            > > Moim zdaniem jednak hipoteza Maranta (ze do podrozy
                            w czasie istnienie
                            > > rownoleglych swiatow jest KONIECZNE) jest falszywa.
                            Nie wiem czy podroze
                            > w
                            > > czasie sa mozliwe, ale nie widze dlaczego mialyby
                            byc niemozliwe, gdyby
                            > > istnial tylko jeden swiat.
                            >
                            > Ja tez tak mysle. Przedstawilem wyzej inna
                            mozliwosc. Uwazam, ze lepsza, i
                            > blizsza faktom. Czytelnicy sie z nia nie zgodzili, bo
                            gubila sie w niej wolna
                            > wola, do ktorej to niepotwierdzonej hipotezy wszyscy
                            sa bardzo przywiazani. Ty
                            > m
                            > razem po prostu zajalem sie szczegolem technicznym
                            hipotezy Maranta.
                            >
                            > Ja:
                            > > Swoja droga nawet przy takim ograniczeniu nawigacja
                            w czasie musi byc
                            > > koszmarem. Cofanie sie
                            • Gość: Stefan Re: Zaprojektuj wlasny wszechswiat! IP: 213.76.179.* 03.05.02, 09:27
                              Doc:
                              > radze abejrzec i dokladnie przeanalizowac serial filmowy niejakiego Zemeckis
                              > pt "Back to the Future".

                              Czy masz na mysli taki ekran troche podobny do komputerowego (tylko o wiele
                              mniej uzyteczny), na ktorym mozna przelaczac sie z jednej reklamy na inna za
                              pomoca takiego specjalnego telefonu komorkowego bez mikrofonu, sluchawki i
                              ekranika? Niestety nie posiadam takiego urzadzenia i o Zemeckisie nie
                              slyszalem. Za to mam ksiazke ,,Powrot do przyszlosci'' Gipe'a i Gardnera (tytul
                              oryginalu wlasnie taki jak podajesz). No coz, roznie mozna sobie wyobrazac
                              podroze w czasie, ale na pewno nie tak, jak w tej ksiazce. To juz u staruszka
                              Wellsa bylo wiecej sensu. Ale sadze tylko po ksiazce, byc moze rezyser Twojego
                              serialu naprostowal potem te bezsensy.

                              Doc:
                              > A te calki niech ida tam, gdzie diabel mowi dobranoc.

                              Dlaczego chcesz mi zabrac moje zabawki i zastapic je telewizyjna bajka dla
                              dzieci?

                              - Stefan

                              P.S. I po co cytujesz caly moj dlugi artykul skoro potrzebne Ci jest z niego
                              tylko jedno 5-literowe slowo ,,calka''?

                          • Gość: Kuba Re: Zaprojektuj wlasny wszechswiat! IP: *.at.northwestern.edu 03.05.02, 18:16

                            Stefan:
                            ) Przedstawilem wyzej inna mozliwosc. Uwazam, ze lepsza, i
                            ) blizsza faktom. Czytelnicy sie z nia nie zgodzili, bo gubila sie w niej wolna
                            ) wola, do ktorej to niepotwierdzonej hipotezy wszyscy sa bardzo przywiazani.

                            Czy masz na mysli przyklad z kartka papieru (oscylujacym w czasie elektronem)?
                            Nie wiem dlaczego uwazasz, ze gubi sie tam wolna wola. Moze masz na mysli to, ze
                            wspolczesne teorie fizyczne nie potrafia zadowalajaco tego zjawiska wytlumaczyc a
                            przyklad z elektronem opiera sie na tych teoriach.
                            Na marginesie, uwazam ze wolna wola istnieje (z introspekcji) wiec tez raczej
                            sklaniam sie do przyjecia tej hipotezy. Moze kiedys ktos to jakos fizycznie z
                            sensem wyjasni...

                            ) O kurcze! Nie drzewo tylko jakis bardziej skomplikowany graf? No to
                            ) wprowadziles komplikacje do obrazka... Dobrze, ze ten graf jest chociaz
                            ) acykliczny.

                            Nie jestem pewny dlaczego moj 'graf' mialby byc acykliczny. w zasadzie moge sobie
                            wyobrazic, ze dwie trajektorie rozchodza sie, schodza, rozchodza ponownie itd.
                            Nie widze w jaki sposob mialoby prowadzic to do sprzecznosci.
                            Jednoczesnie, poniewaz Twoje propozycja uniemozliwia to (laczenie sie trajektori)
                            musisz zapewne miec jakis powod by przy tym obstawac. Ciekawy jestem jaki to
                            powod?

                            ) Proponuje kompromis: trajektorie, ktore sie raz rozeszly, wprawdzie sie juz
                            ) nigdy nie schodza dokladnie, ale moga schodzic sie asymptotycznie. A kazdy z
                            ) nas ,,rozciaga sie'' na swiaty polozone blisko siebie. Czy wrocisz dokladnie d
                            ) o
                            ) swojego swiata, czy do swiata odleglego od niego o ociupinke, to nie ma
                            ) znaczenia, bo i tak bedziesz wtedy w nich obu i jeszcze w wielu innych. Czy
                            ) nadazasz za bystrym biegiem moich mysli? Jesli tak, to teraz dopiero sie
                            ) zacznie.
                            )
                            ) Zeby nadac tej metnej idei jakis sens, musze zaczac od wprowadzenia w tym
                            ) swiecie jakiejs ,,siatki temporystycznej'' (cos jak siatka geograficzna, tylko
                            ) ze nie chodzi o geografie), wedlug ktorej czasurysta moglby sie orientowac w
                            ) podrozy. A wiec zalozmy, ze czas zaczyna sie w chwili 0 . Przepraszam
                            ) religijnych anty-wielko-wybuchowcow, ale jak kto chce, to moze sam sobie latwo
                            ) zmienic ten model tak, zeby czas biegl od minus nieskonczonosci. Druga
                            ) wspolrzedna jest funkcja zawierajaca w sobie informacje o wszystkich decyzjach
                            ) podjetych w danym swiecie od poczatku czasu. Niech kazda taka sumaryczna
                            ) decyzja bedzie jakas liczba rzeczywista. A wiec jesli jakis swiat
                            ) charakteryzuje funkcja f , to znaczy, ze w chwili t ten swiat podjal decyzje
                            ) f(t) . Dla uproszczenia przyjmijmy, ze funkcja f jest ciagla
                            • Gość: Stefan Re: Zaprojektuj wlasny wszechswiat! IP: 213.76.179.* 03.05.02, 19:34
                              Kuba:
                              > Czy masz na mysli przyklad z kartka papieru (oscylujacym w czasie elektronem)?
                              > Nie wiem dlaczego uwazasz, ze gubi sie tam wolna wola. Moze masz na mysli to,
                              > ze wspolczesne teorie fizyczne nie potrafia zadowalajaco tego zjawiska
                              > wytlumaczyc a przyklad z elektronem opiera sie na tych teoriach.

                              Tak, ten przyklad. Fizyka nie ma z tym klopotu. Dla fizyki ruchomy i
                              zmieniajacy sie swiat 3-wymiarowy niczym szczegolnym nie rozni sie od
                              nieruchomego raz na zawsze zbudowanego swiata 4-wymiarowego, na ktory patrzymy
                              przez przesuwajaca sie 3-wymiarowa szparke. Natomiast dla filozofii wolnej
                              woli, nieruchoma raz na zawsze zbudowana czasoprzestrzen, przez ktora tylko
                              przejezdzamy, moze stanowic pewien problem.

                              Ja:
                              > Dobrze, ze ten graf jest chociaz acykliczny.
                              Kuba:
                              > Nie jestem pewny dlaczego moj 'graf' mialby byc acykliczny. w zasadzie moge
                              > sobie wyobrazic, ze dwie trajektorie rozchodza sie, schodza, rozchodza
                              > ponownie itd. Nie widze w jaki sposob mialoby prowadzic to do sprzecznosci.

                              Acyklicznosc nie ma nic wspolnego ze sprzecznoscia. To znaczy, ze idac w
                              kierunku ustalonym w tym grafie, nie mozna wrocic w to samo miejsce. Cala masa
                              problemow bardzo trudnych w grafach dowolnych staje sie o wiele latwiejsza w
                              grafach acyklicznych. Dlatego wlasnie powiedzialem, ze to dobrze.

                              Kuba:
                              > Jednoczesnie, poniewaz Twoje propozycja uniemozliwia to (laczenie sie
                              > trajektori) musisz zapewne miec jakis powod by przy tym obstawac. Ciekawy
                              > jestem jaki to powod?

                              Nie mam zadnych powodow fizycznych. Mam nadzieje, ze orientujesz sie, ze juz od
                              dawna nie mowimy o fizyce, tylko tworzymy abstrakcje dla zabawy. Fizyk juz
                              dawno sie zatrzymal i powiedzial ,,dalej nie ide, bo nie mam zadnych faktow w
                              reku''.

                              Poglad, ze skutkow zadnych faktow nie da sie kompletnie odrobic, jest zgodny z
                              moim widzeniem swiata. Jesli zwichniesz lokiec i potem go idealnie
                              wyrehabilitujesz, to odezwie Ci sie po 30 latach w postaci troche wiekszej
                              podatnosci na artretyzm. Dlatego zrobilem taki model, zeby skutki dawnych
                              decyzji z czasem malaly do zera (asymptotycznie), ale zeby nie stawaly sie
                              zerem. Jednoczesnie czlowiek jest rozmyty po bliskich swiatach, wiec malych
                              roznic w ogole nie zauwaza.

                              Oczywiscie mozesz skombinowac inny model. Matematyka wytrzyma, a fizyka i tak
                              sie na razie nie wypowie, bo juz dawno zostawilismy ja z tylu.

                              Kuba:
                              > Jezeli dobrze rozumiem, to kazda funkcja f jest w naszej terminologii
                              > 'trajektoria' (lub jednym z wszechswiatow Maranta), zas f(t) jest stanem tego
                              > wszechswiata w danej chwili t.

                              Nie, ta funkcja mowi tylko, jakie dotad podejmowano decyzje. Wartosc f(t) to
                              jest decyzja, ktora podejmujemy w chwili t . Stan swiata zalezy rowniez od
                              wszystkich przeszlych decyzji.

                              Kuba:
                              > (zakladam, ze ta konstrukcja jest miedzy innymi rowniez po to , aby uratowac
                              > wolna wole - jezeli nie ma wolnej woli, to jeden swiat wystarczy - moze po
                              > prostu nie mozemy 'chciec' podrozowac w czasie skoro nie mamy tej woli)

                              Tak.

                              Kuba:
                              > Domyslam sie, ze interpretowac mozna to jako "staja sie do siebie podobne".
                              > Ale jest tak tylko dlatego, ze usredniasz - odleglosc mozna rowniez
                              > zdefiniowac bez usredniania - wowczas takie wszechswiaty beda od siebie sie
                              > tylko mogly oddalac. Decyzja podjeta 100mln lat temu przez jakiegos owada
                              > powoduje, ze istnieje ludzkosc. Skrecilby w druga strone i na Ziemi mieszkaly
                              > byly inteligentne pajaki.

                              Tak. To jest znowu wyraz mojego pogladu filozoficznego, ze decyzje im
                              dawniejsze tym maja mniejsze znaczenie dla naszej dzisiejszej rzeczywistosci.
                              Czyli jakby ten owad doprowadzil do wladzy pajakow, to w trakcie uplywu czasu te
                              pajaki borykalyby sie z podobnymi przeciwnosciami losu, przez jakie przeszly
                              ssaki, potem jakis ich rodzaj byc moze wytworzylby kulture, i teraz mieszkaliby
                              na Ziemi potomkowie tych pajakow podobni do nas tylko moze majacy troche wiecej
                              nog i wieksze umiejetnosci tkalnicze. Oczywiscie znowu mozesz sie z tym
                              pogladem nie zgadzac i mozesz tak przebudowac model, zeby to wyrazic.

                              Kuba:
                              > Tak moze byc (mysle, ze to jest teoria chaosu czy cos takiego)

                              Ja mysle, ze wlasnie moje zalozenie wprowadza pewne ograniczenie chaotycznosci
                              (co bynajmniej nie jest argumentem za jego slusznoscia).

                              Kuba:
                              > Wszystko pieknie, tylko jestes jednoczesnie we WSZYSTKICH tych swiatach
                              > jednoczesnie.

                              Ale w roznym stopniu! Ten eksponens bardzo szybko maleje w miare oddalania sie
                              od ,,mojego swiata''. Wiec w bardzo egzotycznych swiatach jest mnie tyle, co
                              kot naplakal. Kot Schroedingera, jesli wolisz.

                              Kuba:
                              > Moze Twoje zmysly potrafia odczuwac cala gestosc g(f), ale wowczas jestes w
                              > jednym (meta)swiecie. Ja chyba nie za bardzo to potrafie (a moze po prostu nie
                              > wiem ze potrafie).

                              Mysle, ze nie wiesz, co potrafisz, a Twoja swiadomosc stale Cie oszukuje. Tak
                              samo jak mnie moja.

                              Czytalem o jakichs eksperymentach psychologicznych, z ktorych jakby wynikalo, ze
                              nastepstwo czasowe oraz przyczynowosc sa schematami narzucanymi przez czlowieka
                              ex post na ciag zdarzen. A wiec jak Cie ktos ukluje, to do Twojej swiadomosci
                              ten fakt dochodzi z opoznieniem okolo pol sekundy
                              • Gość: Kuba Teoria konspiracji? IP: *.at.northwestern.edu 04.05.02, 05:22
                                Stefan:

                                > Nie, ta funkcja mowi tylko, jakie dotad podejmowano decyzje. Wartosc f(t) to
                                > jest decyzja, ktora podejmujemy w chwili t . Stan swiata zalezy rowniez od
                                > wszystkich przeszlych decyzji.

                                Aaaa, teraz rozumiem. Z tym mialem troche problem (i nadal mam). W tym modelu nie
                                moga istniec dwa 'stany wszechswiata' rozniace sie 'realnosci fizyczna'
                                (powiedzmy takie, w ktorych wszystkie czastki, pola czy cokolwiek innego tam
                                jeszcze potrzeba bylyby jednakowe), poniewaz beda mialy one inna historie, wiec
                                beda de facto rozne w tym modelu.
                                Ja mysle, ze to mogloby byc mozliwe, dlatego dwie rozne trajektorie mi sie
                                zbiegaly. Moja intuicja byla taka, ze z tego co wiem, to w fizyce klasycznej
                                (gdzie, przyznaje, nie ma miejsca na wolna wole), taki kompletny stan
                                wszechswiata pozwolilby wyznaczyc cala trajektorie w obie strony (czasu). Nie
                                wiem jak to jest z teoria kwantowa, ale przypuszczam, ze to rowniez jest prawda,
                                przynajmniej w znacznym stopniu.
                                Dlatego wiec mysle, ze Twoj model jest skonstruowany tak, ze latwiej jest w nim
                                podrozowac w czasie niz w rzeczywistym swiecie (poniewaz masz dostep do tych
                                historii). Choc i tak zgadzam sie ze, powrot do przyszlosci nie bylby latwy.

                                > Mysle, ze nie wiesz, co potrafisz, a Twoja swiadomosc stale Cie oszukuje. Tak
                                > samo jak mnie moja.
                                >
                                > Czytalem o jakichs eksperymentach psychologicznych, z ktorych jakby wynikalo, z
                                > e
                                > nastepstwo czasowe oraz przyczynowosc sa schematami narzucanymi przez czlowieka
                                > ex post na ciag zdarzen. A wiec jak Cie ktos ukluje, to do Twojej swiadomosci
                                > ten fakt dochodzi z opoznieniem okolo pol sekundy
                                • Gość: Stefan Re: Teoria konspiracji? IP: 213.76.179.* 04.05.02, 12:12
                                  Kuba:
                                  > Moja intuicja byla taka, ze z tego co wiem, to w fizyce klasycznej (gdzie,
                                  > przyznaje, nie ma miejsca na wolna wole), taki kompletny stan wszechswiata
                                  > pozwolilby wyznaczyc cala trajektorie w obie strony (czasu). Nie wiem jak to
                                  > jest z teoria kwantowa, ale przypuszczam, ze to rowniez jest prawda ,
                                  > przynajmniej w znacznym stopniu.

                                  Wg klasyki mozna z coraz lepsza precyzja okreslac polozenia i pedy wszystkich
                                  czasteczek i w ten sposob coraz dokladniej wyznaczac zarowno przeszlosc jak
                                  przyszlosc swiata. Wg teorii kwantow nie da sie poznac polozenia i pedu zadnej
                                  czasteczki z dokladnoscia wieksza od pewnej stalej. Kwestia, czy dokladne
                                  polozenie i ped sa ,,jakies'' tylko my nie wiemy jakie, czy moze pojecia
                                  polozenia i pedu nie stosuja sie w mikroswiecie, nalezy jak dotad raczej do
                                  filozofii niz do fizyki.

                                  Jeden z pogladow filozoficznych wokol teorii kwantow to wlasnie ten o wielu
                                  swiatach. Moje doprecyzowanie modelu matematycznego bylo oczywiscie zabawa, ale
                                  sam pomysl bynajmniej nie pochodzi ode mnie i traktowany bywa powaznie. Otoz z
                                  eksperymentu moze wyniknac, ze jakas czastka przeleci z jakiegos punktu do
                                  jakiegos innego po dwoch roznych drogach jednoczesnie. Mozna tak to sobie
                                  wyobrazac, ze w jednym swiecie ona przeleci jedna droga, w innym pobliskim
                                  swiecie inna droga, a pobliskie swiaty troche na siebie wplywaja, wiec w kazdym
                                  z nich wystapia pewne efekty przejscia obydwiema drogami. To wlasnie mialem na
                                  mysli mowiac o rozmyciu siebie na pewna ilosc pobliskich swiatow.

                                  Kuba (o reakcjach poprzedzajacych uswiadomienie sobie bodzca):
                                  > To jest bardziej problem biologii lub fizjologii (w czym jestem raczej slaby).

                                  Ja tez.

                                  Ja:
                                  > Ale mysle, ze to mozna dosc latwo wytlumaczyc. Czym innym jest reakcja na
                                  > bodziec, ktora jest odruchowa, a czym innym swiadomosc

                                  Ustalenie, czy reakcja jest odruchowa czy nie, to dla fizjologow, jak
                                  przypuszczam, kaszka z mleczkiem. Skoro twierdzili, ze doszli do tych dziwnych
                                  obserwacji w odniesieniu do reakcji NIEODRUCHOWYCH, to musialbym zarzucic im
                                  dyletantyzm w ich wlasnej dziedzinie, zeby to zakwestionowac. Mysle, ze oni nie
                                  sa durniami. Skoro zdecydowali sie przeprowadzic trudne i kosztowne badania
                                  (wchodzilo w nie miedzy innymi implantowanie elektrod w ludzkich mozgach dla
                                  dokladnego zmierzenia momentu nadejscia bodzca) i uznali wyniki za dziwne, to
                                  wyjasnienie nie moze byc az tak proste. Oni uwazaja, ze w wypadku tych szybkich
                                  ale nieodruchowych reakcji, nie podejmujemy decyzji swiadomie (chociaz tak nam
                                  sie wydaje), tylko czyni to jakis wczesniejszy program. Ale swiadomie mozemy
                                  wplynac na ksztalt tego programu na przyszlosc. Opis tego eksperymentu wzialem
                                  z ,,Cieni umyslu'' Penrose'a, rozdz.7.11 (on sie powoluje na literature, ktorej
                                  oczywiscie nie znam).

                                  Przywolalem ten opis, zeby dopuscic do rozwazan mozliwosc, ze nastepstwo czasowe
                                  lub przyczynowo-skutkowe roznych zdarzen moze byc schematem narzucanym przez
                                  nasz mozg na swiat zbudowany jakos zupelnie inaczej. Wymaga to wielkiej
                                  ostroznosci od badacza. W szczegolnosci nie mozemy wykluczac zadnej mozliwosci
                                  (np. podrozy w czasie) na tej tylko podstawie, ze jej nastepstwa ,,sa nie do
                                  wyobrazenia''. Zeby cos odrzucic jako niemozliwe, trzeba jawnie powolac sie na
                                  prawo natury. Perpetuum mobile jest niemozliwe, bo lamaloby prawo zachowania
                                  energii. Podroz w czasie... no wlasnie, jakie prawo natury mialaby lamac?

                                  Ja:
                                  > czytalem kiedys takie opowiadanie science-fiction, ze swiadomosc to jest cos
                                  > jakby 'pasozyt' bez ciala, korzystajacy z naszych cial. Nawet by sie to troche
                                  > zgadzalo z tym eksperymentem i moim wytlumaczeniem (u mnie to jest bardziej
                                  > ewolucyjna symbioza).

                                  Ciekawy pomysl. Ale ja rowniez sklanialbym sie ku pogladowi, ze to jest
                                  symbioza. Jedna z podstawowych funkcji swiadomosci jest koncepcyjne opanowanie
                                  rzeczywistosci, co wymaga sporzadzenia jakiegos jej modelu (innppp zwracal na to
                                  uwage kilka razy). Dla skutecznego dzialania w swiecie model ten nie musi byc
                                  wierny i zapewne nie jest. Wystarczy, ze nie sklania ,,nosiciela'' zbyt czesto
                                  do blednych decyzji w sytuacjach krytycznych dla jego przezycia. Wtedy zarowno
                                  ,,pasozyt'' jak i cialo maja sie dobrze.

                                  - Stefan

                                  • Gość: Kuba Re: Teoria konspiracji? IP: *.at.northwestern.edu 05.05.02, 02:05
                                    Stefan:

                                    > Wg klasyki mozna z coraz lepsza precyzja okreslac polozenia i pedy wszystkich
                                    > czasteczek i w ten sposob coraz dokladniej wyznaczac zarowno przeszlosc jak
                                    > przyszlosc swiata. Wg teorii kwantow nie da sie poznac polozenia i pedu zadnej
                                    > czasteczki z dokladnoscia wieksza od pewnej stalej. Kwestia, czy dokladne
                                    > polozenie i ped sa ,,jakies'' tylko my nie wiemy jakie, czy moze pojecia
                                    > polozenia i pedu nie stosuja sie w mikroswiecie, nalezy jak dotad raczej do
                                    > filozofii niz do fizyki.

                                    Czy stanowi to jakas praktyczna roznice, jezeli chodzi o obliczanie przyszlosci?
                                    Czy fakt, ze w pomiarze jest zawsze blad oznacza, ze nie mozemy nigdy przewidziec
                                    przyszlosci? Ten blad moze sie chyba kumulowac (jak np. w teorii chaosu) lub
                                    zmniejszac. W tym drugim przypadku fakt, ze nie mozemy dokladnie obserwowac
                                    wszystkich parametrow nie mialby znaczenia do obliczenia przyszlosci
                                    (przynajmniej w dlugim okresie, tak jak w Twoim modelu). Czy wiadomo jak to
                                    rzeczywiscie jest?

                                    > Jeden z pogladow filozoficznych wokol teorii kwantow to wlasnie ten o wielu
                                    > swiatach. Moje doprecyzowanie modelu matematycznego bylo oczywiscie zabawa, al
                                    > e
                                    > sam pomysl bynajmniej nie pochodzi ode mnie i traktowany bywa powaznie. Otoz z
                                    > eksperymentu moze wyniknac, ze jakas czastka przeleci z jakiegos punktu do
                                    > jakiegos innego po dwoch roznych drogach jednoczesnie. Mozna tak to sobie
                                    > wyobrazac, ze w jednym swiecie ona przeleci jedna droga, w innym pobliskim
                                    > swiecie inna droga, a pobliskie swiaty troche na siebie wplywaja, wiec w kazdym
                                    > z nich wystapia pewne efekty przejscia obydwiema drogami. To wlasnie mialem na
                                    > mysli mowiac o rozmyciu siebie na pewna ilosc pobliskich swiatow.

                                    Troche nie miesci mi sie to w moim malym lebku. Oznacza to mniej wiecej, ze nasz
                                    umysl jest zmyslem bedacym w stanie odbierac te wszystkie swiaty (i my tak
                                    naprawde o tym nie wiemy, pzrynajmniej ja tego nie czuje). I podobnie jest z
                                    wszystkimi urzadzeniami eksperymentalnymi, ktore konstruujemy. Nie slyszalem
                                    bowiem, aby ktos cos takiego eksperymentalnie udowodnil. W jaki sposob taka
                                    hipoteze mozna by zweryfikowac?
                                    A moze jest to tylko jakis taki obrazek (interpretacja), ktory pozwala fizykom o
                                    tych rzeczach myslec i rozumiec (napisales "jeden z pogladow"). Wowczas (jezeli
                                    jest to tylko jedna z mozliwych interpretacji, ktorej nie mozna zweryfikowac
                                    eksperymentalnie) jaki jest sens interpretowac to doslownie i wysnuwac z tego
                                    wniosek, ze nasz mozg jakos daje sobie z tym rade? Jak napisalem, nie za bardzo
                                    potrafie to strawic.
                                    Prawdopodobnie interpretacja, ze jakas tam foton sie chwilowo "rozdwaja" (w
                                    pojedynczym swiecie) jest dla mnie bardziej przekonujaca. Choc moze jest z tym
                                    tez problem, bo nie zaobserwowalem nigdy rozdwajajacych sie kul bilardowych. Wiec
                                    moze w malych skalach (ktorych bezposrednio nie obserwujemy), nasz mozg nie ma
                                    doswiadczenia i nie potrafi rozroznic, czy to sie foton rozszczepia, czy to sa
                                    dwa swiaty. W wiekszych skalach to nie ma juz znaczenia, bo fizyka klasyczna
                                    dziala. Moze to jest prawidlowa interpretacja?
                                    Swoja droga, ktos wie, czy oko reaguje na pojedynczy foton? To mogloby miec
                                    istotne konsekwencje.

                                    > Ustalenie, czy reakcja jest odruchowa czy nie, to dla fizjologow, jak
                                    > przypuszczam, kaszka z mleczkiem. Skoro twierdzili, ze doszli do tych dziwnych
                                    > obserwacji w odniesieniu do reakcji NIEODRUCHOWYCH, to musialbym zarzucic im
                                    > dyletantyzm w ich wlasnej dziedzinie, zeby to zakwestionowac. Mysle, ze oni ni
                                    > e
                                    > sa durniami. Skoro zdecydowali sie przeprowadzic trudne i kosztowne badania
                                    > (wchodzilo w nie miedzy innymi implantowanie elektrod w ludzkich mozgach dla
                                    > dokladnego zmierzenia momentu nadejscia bodzca) i uznali wyniki za dziwne, to
                                    > wyjasnienie nie moze byc az tak proste. Oni uwazaja, ze w wypadku tych szybkic
                                    > h
                                    > ale nieodruchowych reakcji, nie podejmujemy decyzji swiadomie (chociaz tak nam
                                    > sie wydaje), tylko czyni to jakis wczesniejszy program. Ale swiadomie mozemy
                                    > wplynac na ksztalt tego programu na przyszlosc. Opis tego eksperymentu wzialem
                                    > z ,,Cieni umyslu'' Penrose'a, rozdz.7.11 (on sie powoluje na literature, ktorej
                                    > oczywiscie nie znam).

                                    Poniekad o tym wlasnie myslalem (rozpedzilem sie moze piszac odruchowe). Mysle,
                                    ze wszystko co napisalem mozna zinterpretowac w kontekscie 'prostych reakcji
                                    nieodruchowych'. Zapewne im bardziej skomplikowana reakcja, tym wiekszy musi byc
                                    w niej udzial swiadomosci (i zapewne dluzsze jest opoznienie).

                                    > Przywolalem ten opis, zeby dopuscic do rozwazan mozliwosc, ze nastepstwo czasow
                                    > e
                                    > lub przyczynowo-skutkowe roznych zdarzen moze byc schematem narzucanym przez
                                    > nasz mozg na swiat zbudowany jakos zupelnie inaczej.

                                    Dla mnie to jest troche grubymi nicmi szyte. To znaczy, ze nasz mozg nas
                                    oszukuje. To znaczy, mysle ze jest to mozliwe, ale nie sadze aby istnialy istotne
                                    powody, aby budowac teorie w oparciu o to zalozenie, gdyz wydaje mi sie ono
                                    watpliwe.

                                    > Wymaga to wielkiej
                                    > ostroznosci od badacza. W szczegolnosci nie mozemy wykluczac zadnej mozliwosci
                                    > (np. podrozy w czasie) na tej tylko podstawie, ze jej nastepstwa ,,sa nie do
                                    > wyobrazenia''. Zeby cos odrzucic jako niemozliwe, trzeba jawnie powolac sie na
                                    > prawo natury. Perpetuum mobile jest niemozliwe, bo lamaloby prawo zachowania
                                    > energii. Podroz w czasie... no wlasnie, jakie prawo natury mialaby lamac?

                                    Absolutnie sie zgadzam. Dlatego dyskusja sie zaczela od tego jakie sa
                                    konsekwencje podrozowania w czasie. W tej ksiazce Ehrlicha (Nine Crazy Ideas in
                                    Science: A Few Might Even Be True, Robert Ehrlich) ktora cytowalem juz wczesniej,
                                    jest nawet opis wirujacej czarnej dziury, ktora tak zakrzywia czasoprzestrzen, ze
                                    staje sie 'maszyna do podrozy w czasie'. (Moze moglbym nawet zeskanowac i
                                    przeslac Ci kilka rysunkow na czym takie zakrzywienie polega, gdyby Cie to
                                    interesowalo). Nie zeby to bylo praktyczne (nie wiem kto moglby taka podroz
                                    przezyc), ale moze neutron moglbys w ten sposob w przeszlosc wyslac. A z tego co
                                    bylo napisane w biografi, jest on fizykiem, dla ktorego ta tematyka to chleb
                                    powszedni, wiec mu wierze.

                                    > Ciekawy pomysl. Ale ja rowniez sklanialbym sie ku pogladowi, ze to jest
                                    > symbioza. Jedna z podstawowych funkcji swiadomosci jest koncepcyjne opanowanie
                                    > rzeczywistosci, co wymaga sporzadzenia jakiegos jej modelu (innppp zwracal na t
                                    > o
                                    > uwage kilka razy). Dla skutecznego dzialania w swiecie model ten nie musi byc
                                    > wierny i zapewne nie jest. Wystarczy, ze nie sklania ,,nosiciela'' zbyt czesto
                                    > do blednych decyzji w sytuacjach krytycznych dla jego przezycia. Wtedy zarowno
                                    > ,,pasozyt'' jak i cialo maja sie dobrze.

                                    Zgadzam sie. W tym opowiadaniu pasozyt jakos zaklocil rownowage (zaczal sie
                                    nadmiernie rozmnazac, czy cos takiego) i w ten sposob nosiciele (czyli my?), sie
                                    w tym wszystkim zorientowali. Niestety nie pamietam jak sie to wszystko skonczylo
                                    (istotne jest bowiem pytanie, czy nosieciel dalby sobie rade samodzielnie, jezeli
                                    to rzeczywiscie jest cos jak symbioza).

                                    Kuba
                                    • Gość: Stefan Re: Teoria konspiracji? IP: 213.76.179.* 05.05.02, 12:25
                                      Ja:
                                      > Kwestia, czy dokladne polozenie i ped sa ,,jakies'' tylko my nie wiemy jakie,
                                      > czy moze pojecia polozenia i pedu nie stosuja sie w mikroswiecie, nalezy jak
                                      > dotad raczej do filozofii niz do fizyki.
                                      Kuba:
                                      > Czy stanowi to jakas praktyczna roznice, jezeli chodzi o obliczanie
                                      > przyszlosci?

                                      Kto wie? Jesli stanowi, to jest faktem fizycznym, ktory poddaje sie
                                      (przynajmniej w zasadzie) weryfikacji doswiadczalnej. Jednak wielu fizykow
                                      uwaza, ze nie ma zadnej praktycznej roznicy i wobec tego mozna oddac ten problem
                                      filozofom.

                                      Kuba:
                                      > Oznacza to mniej wiecej, ze nasz umysl jest zmyslem bedacym w stanie odbierac
                                      > te wszystkie swiaty (i my tak naprawde o tym nie wiemy, pzrynajmniej ja tego
                                      > nie czuje). I podobnie jest z wszystkimi urzadzeniami eksperymentalnymi, ktore
                                      > konstruujemy. Nie slyszalem bowiem, aby ktos cos takiego eksperymentalnie
                                      > udowodnil. W jaki sposob taka hipoteze mozna by zweryfikowac?

                                      No wlasnie nie wiadomo, czy mozna. Byc moze gdyby podroze w czasie staly sie
                                      realne, to taki poglad jakos by wszedl do ,,zasad nawigacji''? Jak sie cofniesz
                                      w przeszlosc i zabijesz swojego dziadka, to nic niespodziewanego sie nie stanie,
                                      po prostu wejdziesz w ta odmiane przyszlosci, w ktorej wlasnie nieznany przybysz
                                      zabil dziadka, bo taki swiat tez istnieje rownolegle z innymi. Zalozenie jest
                                      takie, ze istnieja wszystkie swiaty, ktorych istnienie nie przeczy prawom
                                      natury. Gdybys zabil dziadka, potem cofnal sie do momentu kiedy dziadek jeszcze
                                      zyje i zamiast niego zabil przybysza, ktory wlasnie chce dziadunia ukatrupic --
                                      to ten czyn skierowalby Cie do innego rownoleglego swiata... Po pewnej liczbie
                                      takich eksperymentow byc moze moglbys uznac koncepcje rownoleglych swiatow za
                                      lepiej zweryfikowana.

                                      Kuba:
                                      > A moze jest to tylko jakis taki obrazek (interpretacja), ktory pozwala fizykom
                                      > o tych rzeczach myslec i rozumiec (napisales "jeden z pogladow").

                                      Poki co tak wlasnie jest. Nie wiadomo, czy na zawsze.

                                      Kuba:
                                      > Prawdopodobnie interpretacja, ze jakas tam foton sie chwilowo "rozdwaja" (w
                                      > pojedynczym swiecie) jest dla mnie bardziej przekonujaca.

                                      Tylko ze on sie nie rozdwaja. Zrob taki klasyczny eksperyment: wysylaj
                                      pojedyncze fotony przez dwie szczeliny A i B
                                      • Gość: Kuba Szczeliny i fotony IP: *.at.northwestern.edu 06.05.02, 18:55
                                        Dziekuje za wyjasnienie. Czegos tu jednak mimo wszystko nie rozumiem. Bylbym
                                        wdzieczny za krotki komentarz (obiecuje, ze to juz ostatni raz).
                                        Do powstania interferencji jest konieczne aby istnialy dwie szczeliny A i B, by
                                        foton mogl przejsc przez ktorakolwiek z nich (czyli zasloniecie szczeliny, lub
                                        ustawienie tam detektora powoduje zanik interferencji?). Innymi slowy foton
                                        przechodzacy przez szczeline B musi 'wiedziec' czy szczelina A jest otwarta czy
                                        zamknieta (po to aby 'wiedziec' czy stworzyc interferencje lub nie).
                                        Filozoficznie (a moze i nawet fizycznie?) foton zatem przechodzi przez obie
                                        szczeliny rownoczesnie. Dlatego stwierdzilem, ze sie rozdwaja, choc rozumiem
                                        teraz ze nie jest to takie proste.
                                        Z drugiej strony, konstrukcja eksperymentu jest taka, ze nie wiadomo przez ktora
                                        szczeline (A czy B) elektron przechodzi, jezeli nie dokona sie odpowiedniego
                                        pomiaru. Gdyby to bylo z jakis powodow wiadome, ze przechodzi on z pewnoscia
                                        przez A (choc nie wiem jak to praktycznie mozliwe bez odpowiedniego detektora?),
                                        wowczas rowniez nie obserwowalibysmy interferencji nawet gdyby szczelina B byla
                                        otwarta, poniewaz ta 'nasza wiedza' uniemozliwilaby fotonowi przejscie przez
                                        (otwarta) szczeline B. Czy dobrze rozumuje? Innymi slowy istnienie interferencji
                                        zalezy od naszej niewiedzy na temat prawdziwej drogi fotonu. Zas zasloniecie
                                        szczeliny lub detektor te niewiedze eliminuje. (I gdyby prawdopodobienstwa
                                        przejscia przez A i B byly oba dodatnie, lecz niejednakowe, wowczas prazki
                                        interferencyjne bylyby w jakims sensie 'niesymetryczne). Czy tak?
                                        I jeszcze jedno: jaki to ma zwiazek z zasada nieoznaczonosci (ktora wspomniales,
                                        domyslam sie, kilka postow wczesniej jako niemozliwosc zmierzenia pedu i pozycji
                                        czastki ponad pewna dokladnosc)? Czy moje powyzsze rozumowanie jakos z niej
                                        wynika, czy sa to dwa zupelnie niezwiazane zjawiska?

                                        Pewnie powinienem zamiast sie pytac przeczytac odpowiednia ksiazke, ale chyba
                                        tylko dzieki takiej dyskusji mozna sobie uswiadomic swoja niewiedze - do tej pory
                                        naiwnie wydawalo mi sie, ze "jako tako" to wszystko rozumiem. Jeszcze raz dzieki!

                                        Kuba
                                        • Gość: Stefan Re: Szczeliny i fotony IP: 213.76.179.* 07.05.02, 00:52
                                          Kuba:
                                          > Do powstania interferencji jest konieczne aby istnialy dwie szczeliny A i B,
                                          > by foton mogl przejsc przez ktorakolwiek z nich

                                          Tak.

                                          Kuba:
                                          > Z drugiej strony, konstrukcja eksperymentu jest taka, ze nie wiadomo przez
                                          > ktora szczeline (A czy B) elektron przechodzi
                                          • Gość: obcy Re: Szczeliny i fotony IP: *.dyn.optonline.net 08.05.02, 05:49
    • polskidonkichot List do Einsteina i Newtona 05.05.02, 15:02
      List do Einsteina i Newtona

      Wiem, że ciała przyciągają się.
      Stwierdzam to nawet spadając z łóżka.

      Przyciąganie to aktywne jest nawet, gdy otacza nas próżnia.
      Jeśli chcemy coś odepchnąć czy przyciągnąć musimy do tego wyciągnąć swoje macki.

      Fala akustyczna lub fale na wodzie to zjawiska zrozumiałe.
      Czym jednak jest materia i elektromagnetyzm?
      Opis świata za pomocą fizyki dzisiejszej jest bardzo ubogi.
      Są to relacje między obserwowanymi zjawiskami.
      Ich wielkościami.
      Wiemy, że rozchodzi się fala, ale nie wiemy, co drga.
      Znamy prawidłowości, dzięki którym możemy tłumaczyć skutki,
      ale nie rozumiemy ich pochodzenia.
      Wzory i wyniki obliczeń zgodne z wynikami doświadczeń
      utwierdzają nas w przekonaniu o ich prawdziwości.
      Możliwość modyfikacji świata, powoduje, że czujemy się jak stwórca,
      choć stwarzać nie umiemy.

      Już za czasów studenckich nie zgadzałem się z
      częścią teorii Einsteina dotyczącej relatywizmu czasu.
      Fala pytań kierowanych do wykładowców nie wracała do mnie w postaci fali
      odpowiedzi.

      Postanowiłem domyślić się, w jaki sposób można było wpaść na tak
      genialne wzory dodawania prędkości.

      Poszedłem za skojarzeniem.
      Postanowiłem obliczać parametry za pomocą klasycznej teorii, ale nie takimi,
      jakie one są, lecz takimi, jakimi je widać.
      Zaskakujące, ale wzory i wyniki obliczeń bardzo podobne do teorii Einsteina.

      Jeśli mam racje to budzi przerażenie wniosek.
      Opisujemy zjawiska fizyczne wzorami, które nie określają ich rzeczywistych
      parametrów.
      Określają natomiast tylko wartości
      w sposób jaki je postrzegamy.
      Brak możliwości wyjaśniania pewnych zjawisk,
      oraz zbieżność teorii Einsteina z teorią klasyczną dla małych prędkości
      powoduje,
      że świat uznał tą teorię za prawdziwą.

      Zakrzywienie toru promienia świetlnego nie przeczy istnieniu prostej.
      Nie mówi też o tym , iż przestrzeń jest zakrzywiona lecz o tym ,
      że postrzegać ją będziemy jako zakrzywioną.

      Podobnie:
      Jeśli widzimy coś, jakim nie jest
      nie dowodzi temu,
      że nie jest takim jakim jest.

      Dlaczego chcę głośno zaprotestować?

      Świat przyjął tą teorię za prawdziwą.
      Powstaje cała filozofia, która chce zaprzeczyć istnieniu
      prawdy absolutnej.
      Istnienie i upływ czasu stały się elementem spekulacji,
      choć przesłanek dla jego ograniczoności ani relatywizmu nie ma.
      Podróże w czasie. To już nie są nierealne marzenia.
      To filmy, dyskusje i wywody filozoficzne,
      budowane na fundamentach w sercu, których
      jak mniemam tkwi błąd.

      Tyle mogę powiedzieć fizykom. Filozofów natomiast zapytam.

      Czy z prawdy, że czas określa zmienność rzeczy materialnych,
      wynika twierdzenie odwrotne,
      że zmienność rzeczy materialnych określa czas?
      Myślę, że pojęcie czasu jest szersze i nie dotyczy tylko materii,
      chociaż ją opisuje.

      Tak więc definicja określająca czas za pomocą
      opisu zmienności rzeczy materialnych jest niesłuszna.

      Polski Don Kichot. 02.01.2002

      PS.
      Jak zbudujecie pojazd do podróży w czasie,
      pozwólcie mi trochę polatać, a zamilknę.

      • Gość: Newton Re: List do Einsteina i Newtona IP: 213.76.179.* 05.05.02, 17:49
        Drogi Chlopcze,

        Bardzo to zacnie z Twojej strony, ze zamiast uganiac sie za podwikami, jako to
        niedorosle pacholeta w takie wiosenne upaly czynic zwykly, Ty frasujesz sie
        ksztaltu Stworzenia Bozego poznaniem. Tak postepuja mezowie uczeni i mlodz
        nieplocha.

        polskidonkichot:
        > Wiem, że ciała przyciągają się. Stwierdzam to nawet spadając z łóżka.

        Ciala masywne przyciagaja sie zaiste. Ziemia obok lozka Twego przyciaga Cie z
        taka sama sila, z jaka Ty ja przyciagasz, przyciagacie sie zatem obopolnie. A
        sila ta jest duzo wieksza niz tamta, ktora niegdys jablko ku czerepowi mojemu
        przyciagnela szkode mi znaczna na rozumie wyrzadzajac.

        polskidonkichot:
        > Czym jednak jest materia i elektromagnetyzm?

        Materia to ta czesc Dziela Bozego, ktora nie jest duchem czystym ani potepionym.
        Zadnego zas ,,elektromagnetyzmu'' nie ma. Coz mialby kawalek bursztynu do
        czynienia z metalem namagnesowanym, strony swiata wskazujacym a nadto pozytku
        zadnego nie dajacym? Ten zabobon do uszu mi wszakze nie trafil. Gdziezes o
        onym ,,elektromagnetyzmie'' uslyszal albo i w jakiej ksiedze nieslawnej
        wyczytal?

        polskidonkichot:
        > Znamy prawidłowości, dzięki którym możemy tłumaczyć skutki, ale nie rozumiemy
        > ich pochodzenia.

        Poznanie pochodzenia praw, ktoremi Najwyzszemu swiat nasz niski obdarzyc sie
        podobalo, nie jest na rozum Twoj ani tez zadnego drugiego smiertelnego
        czlowieka. Nam jeno przykazano gotowe dzielo Stworcy badac, rozwazac, obliczac
        a podziwiac, czym znacznie sie do chwaly Pana przyczyniamy.

        polskidonkichot:
        > Już za czasów studenckich nie zgadzałem się z częścią teorii Einsteina
        > dotyczącej relatywizmu czasu.

        Relatywizmu zadnego w kwestii czasu nie ma i byc nie moze. Czas jest miara
        trwania, rozciaga sie od nieskonczonosci ujemnej do nieskonczonosci dodatniej i
        dla wszystkich badajacych jednaki jest. Roztropnie wiec czyniles ku herezji
        owej sie nie sklaniajac. A Einstein ow, to ktoz? Po barbarzynskim nazwisku
        sadzac, musi z dzikiej Szkocji pochodzic albo moze i z Irlandii, ale wiere, iz
        nie z Anglii zielonej.

        polskidonkichot:
        > Zakrzywienie toru promienia świetlnego nie przeczy istnieniu prostej. Nie
        > mówi też o tym , iż przestrzeń jest zakrzywiona lecz o tym , że postrzegać ją
        > będziemy jako zakrzywioną.

        A jednak i Twoj umysl opanowaly zgubne miazmaty wiosenne. Zaprawde, nie
        pojmuje, co mialoby w biegu promienia swietlnego zakrzywionem byc i w strone
        ktora? To w przestrzeni ksztalty rozne zakrzywionemi byc moga, ale przec nie
        sama przestrzen! Nikt tez ani biegu swiatla ani przestrzeni zakrzywionemi nie
        postrzega, chyba ze na oczy chroma a szlifierz niezreczny szkla mu do patrzenia
        krzywo sporzadzil.

        polskidonkichot:
        > Jeśli widzimy coś, jakim nie jest nie dowodzi temu, że nie jest takim jakim
        > jest.

        Jesli cos jakim nie jest widziemy, znak to niechybny, ze zle sie wdalo. Modl
        sie, chlopcze, a Boga pros, izby wzrok Twoj rozjasnic raczyl. Bardzo tez
        jasnosci ducha studiowanie rachunku owego sprzyja, co o wielkosciach
        nieskonczenie malych traktuje, a ktory sludze Twemu nizej podpisanemu
        wykoncypowac sie udalo.

        Twoj
        - Sir Izaak

      • Gość: Einstein Re: List do Einsteina i Newtona IP: 213.76.179.* 05.05.02, 17:55
        Szanowny Panie,

        polskidonkichot:
        > Czym jednak jest materia i elektromagnetyzm?

        Z kontekstu pytania wnosze, ze interesuje Pana odpowiedz substancjalna a nie
        fenomenologiczna. Nie zadowala sie Pan zmierzeniem i przewidzeniem biegu spraw
        tego swiata, ale chce Pan poznac das Ding an sich, czyli res in ea ipsa. Mam
        pewne osiagniecia w tym kierunku, daleki jednak jestem od twierdzenia, jakobym
        potrafil tak gleboko w nature rzeczywistosci wniknac, jakby sobie zyczyli
        filozofowie, ktorych w wieku obecnym, a jeszcze bardziej w przeszlym, w calej
        naszej Rzeszy nie brakuje.

        Co do elektromagnetyzmu, to jego ilosciowe wyjasnienie pochodzi od pana
        Maxwella. Podobnego wyjasnienia w kwestii materii masywnej udzielilem ja,
        posuwajac sie jednak znacznie dalej ku substancjalnemu objasnieniu jej natury.
        Otoz materia wszelka jest lokalnym zakrzywieniem czasoprzestrzeni. Punkt
        materialny, ta abstrakcja na ktorej Newton oparl swoja cala mechanike, jest
        osobliwoscia rozmaitosci, ktora stanowi czasoprzestrzen. Punkt materialny jest
        wiec tym miejscem, w ktorym wspolczynniki krzywizny czasoprzestrzeni osiagaja
        nieskonczonosc. Takie zakrzywienie lokalne nie moze oczywiscie pozostac bez
        wplywu na reszte czasoprzestrzeni, bo nie jest dopuszczalne, zeby wokol takiego
        punktu nagle zrywala sie ciaglosc przestrzeni. Propagacje zakrzywienia
        czasoprzestrzeni od punktu masywnego nazywamy grawitacja a jej pozor obserwowany
        przez nas, w czasoprzestrzeni zanurzonych, odczuwamy jako sile przyciagajaca.

        Elektromagnetyzm w tej mierze, w jakiej jest przekazem energii, tez musi
        uczestniczyc w zakrzywianiu czasoprzestrzeni, jako ze energia jest rownowazna
        masie, a nawet proporcjonalna, ze wspolczynnikiem proporcjonalnosci rownym
        kwadratowi predkosci swiatla w prozni. Takie prawo udalo mi sie ostatnio
        ustanowic, co Szanownemu Panu niewatpliwie jest wiadome. Mniemam, ze i
        elektromagnetyzm jest zakrzywieniem czasoprzestrzeni, byc moze wyzej wymiarowej
        niz klasyczne 4 (jak pan Kaluza od niedawna glosi), ale przyznaje, ze jak dotad
        nie udalo mi sie powiazac wszystkich luznych koncow w tym zagadnieniu.

        polskidonkichot:
        > Już za czasów studenckich nie zgadzałem się z częścią teorii Einsteina
        > dotyczącej relatywizmu czasu.

        A kim Pan jest, mlody czlowieku, zeby nie zgadzac sie ze mna w kwestii, w ktorej
        jestem najwiekszym znawca na swiecie?

        polskidonkichot:
        > Postanowiłem domyślić się, w jaki sposób można było wpaść na tak genialne
        > wzory dodawania prędkości.

        Dziekuje za uznanie. Istotnie, dotknal mnie wtedy blysk geniuszu.

        polskidonkichot:
        > Postanowiłem obliczać parametry za pomocą klasycznej teorii, ale nie takimi,
        > jakie one są, lecz takimi, jakimi je widać. Zaskakujące, ale wzory i wyniki
        > obliczeń bardzo podobne do teorii Einsteina.

        Taki poglad widzialem kiedys w jakiejs gazecie. Dziennikarz w zwulgaryzowany
        sposob wyjasnial czytelnikom to, co udalo mu sie nie zrozumiec z mojego obrazu
        swiata. Niech Pan jeszcze raz posprawdza swoje obliczenia zwracajac baczna role
        na znaki przy predkosci i czasie. Zapewniam Pana, ze nie otrzyma Pan moich
        wzorow. Na przyklad pociag zblizajacy sie z predkoscia przyswietlna do peronu,
        na ktorym Pan sie znajduje, zobaczy Pan inaczej niz pociag oddalajacy sie od
        tego peronu. Juz chocby ze wzgledu na efekt Dopplera. Moje wzory natomiast
        opisuja to, co z cialami w ruchu dzieje sie NAPRAWDE, juz po uwzglednieniu
        wszystkich poprawek wynikajacych ze sposobu obserwacji. Pociag zblizajacy sie i
        pociag oddalajacy sie ulegaja temu samemu skroceniu i czas w nich biegnacy ulega
        tej samej dylatacji.

        polskidonkichot:
        > Dlaczego chcę głośno zaprotestować?

        Wszyscy burzymy sie przeciwko autorytetom, a potem im ulegamy. Ta Panska
        mlodziencza chec protestu nie jest niczym zdroznym.

        polskidonkichot:
        > Tyle mogę powiedzieć fizykom. Filozofów natomiast zapytam.

        Niestety nie jestem w stanie przekazac im Panskiego pytania. Zechce Pan sam
        skontaktowac sie z ktoras z tych zalosnych postaci.

        Panski oddany
        - Albert

      • Gość: Magis Re: List do Einsteina i Newtona IP: *.zabki.net.pl / 10.4.5.* 24.05.02, 21:41
        Ah geniusze, geniusze. Problem w tym, że to oni stworzyli teorie, eleganckie
        matematyczne teoretyczne teorie wielokrotnie sprawdzone eksperymentalnie.
        Jeżeli Wam te teorie nie pasują to zaproponujcie inną matematyczną elegancką
        teorię, którą można eksperymentalnie sprawdzić. I nie zapomnijcie jeszcze o
        ważnej zasadzie - każda poprawna teoria musi dać się sfalsyfikować. NIe
        wyjaśniam. Jeżeli nie wiecie co to to krótko - współczuję, nie będziecie mogli
        w stanie stworzyć żadnego modelu naukowego
        Pozdrawiam
        • Gość: Julek Re: List do Einsteina i Newtona IP: 5.2.1R1D* / *.monkey.dialup.pol.co.uk 25.05.02, 12:57
          Panie Boze, przebacz im, bo oni nie wiedza co mowia. Oni chca podruzowac w
          czasie w stecz, a co by sie stalo gdyby jeden z was madrych skrecil w bok i
          zamiast zajechac do wlasnego dziedka, znalazlby sie u dziadka sasiadki.
          Ja, zreszta jak i wszystko we wszechswiecie, podrozuje w czasie, to nie znaczy
          ze czas sie cofa, czs stoi w miejscu, a ja podrozuje w czasie juz od prawie 72
          lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka