Dodaj do ulubionych

na poprawienie nastrojow

31.01.05, 12:19
Co prawda nie jest slodko, ale czasem cos sie niektorym udaje.
polityka.onet.pl/162,1212124,1,0,2487-2005-03,artykul.html
Pozd.
Obserwuj wątek
    • lukasz97 Re: na poprawienie nastrojow 31.01.05, 16:25
      true_blue napisała:

      > Co prawda nie jest slodko, ale czasem cos sie niektorym udaje.

      z artykulu:

      >Dlaczego nie chce pan ujawnić nazwy tego białka?

      >Zarówno nasz nowy sposób wywoływania apoptozy jak i środki
      >terapeutyczne, które do tego mogą służyć, zgłosiliśmy do Urzędu
      >Patentowego. Nie chcemy wyjawiać szczegółów przed zakończeniem
      >koniecznych procedur.

      hm.. jak na grupe 'z Zakładu Genetyki Uniwersytetu Warszawskiego i
      Instytutu Biofizyki i Biochemii PAN' (ie akadamicka) to dziwne to
      raczej podejscie. Znaczy sie nikt nic nie wie, publikacji brak, ale
      mamy sukces ?

      l
      • true_blue Re: na poprawienie nastrojow 31.01.05, 17:05
        Bardzo dobre spostrzezenie Lukasz! To dosc typowe. Mysle, ze publikacja jest
        zlozona, jak rowniez patent. Nazwa bialka powinna byc ogloszona w publikacji.
        Pamietam bardzo dobrze jak byly podobne zarzuty do naukowcow z innych instytutow
        gdy najpierw "publikowali" sie w dziennikach, a dopiero potem w miedzynarodowych
        czaspismach naukowych. Jak widac w tej dziedzinie niewiele sie zmienilo...
        Pozdr.
      • staua Re: na poprawienie nastrojow 31.01.05, 17:06
        No, oni tak w ogole sporo publikuja... A co do patentu, zupelnie zrozumiale, przeciez nie moze byc
        publikacji przed. Bardzo sie ciesze z sukcesu profesora Stepnia! (i calej grupy)
        • true_blue Re: na poprawienie nastrojow 31.01.05, 20:08
          Wydaje mi sie, ze to normalne, ze publikacji nie ma przed patentem. Ale nie wiem
          czemu juz ukazuje sie wywiad. Do czego ma to sluzyc? Przeciez to jest wlasnie
          nieprofesjonalne.
          Ja tez sie ciesze, ze cos im wychodzi :-)
          Pozdr.
          • staua Re: na poprawienie nastrojow 31.01.05, 22:42
            Wiesz, moze ma sluzyc wzgledom ogolnego reklamowania badan podstawowych dla uzyskania
            dofinansowan :-) Przynajmniej tak wynika z koncowki...
        • kot_schroedingera Te patenty... 02.02.05, 18:12
          Jeżeli badania są finansowane ze środków publicznych, to i patent powinien być
          własnością publiczną. Takie jest moje skromne zdanie.
          • staua Re: Te patenty... 02.02.05, 18:58
            No tak...
            Ale (zawsze jest jakies ale):
            1. czy publiczna wlasnosc, czy nie, chyba patent musi byc przed opublikowaniem ze wzgledu na prawo
            patentowe.
            2. Srodki publiczne. Ktore granty otrymywane przez profesorow nimi sa, a ktore nie?
            • kot_schroedingera Re: Te patenty... 02.02.05, 19:07
              > 1. czy publiczna wlasnosc, czy nie, chyba patent musi byc przed opublikowaniem
              > ze wzgledu na prawo
              > patentowe.

              Słuszna uwaga. Patent powinien być, zamiast po prostu wpuścić w public domain,
              zeby inne państwa sobie nie żerowały na badaniach prowadzonych ze środków
              podatników. Następnie należy sprzedać licencje a zyski przeznaczyć na następne
              granty. :)

              > 2. Srodki publiczne. Ktore granty otrymywane przez profesorow nimi sa, a ktore
              > nie?

              Są nimi granty otrzymywane od organizacji, które utrzymywane sa z podatków. NIH,
              NSF, w Polsce KBN.
              • staua Re: Te patenty... 02.02.05, 19:34
                Czyli, idac tym tropem, nalezy publikowac i nie patentowac :-) U nas sa patenty dla uczelni, nie wiem,
                jak jest w Polsce (bo wszystkie granty sa administrowane przez fundacje naukowa i ona potem ma
                prawo do patentow uzyskanych z prac w ramach grantow). Nie wiem, czy prof. Stepien ma brant z KBN
                na te akurat badania, ani czy patent zamieza miec na swoje nazwisko...
                A jak ktos ma inny grant? (jakiejs firmy albo fundacji)? To patent jest dozwolony?
                • kot_schroedingera Re: Te patenty... 02.02.05, 20:15
                  > Czyli, idac tym tropem, nalezy publikowac i nie patentowac :-)

                  No, nie. przyznałem Ci przecież rację. Patent powinien być, ale jego
                  właścicielem byłby ten NIH, NSF albo KBN.

                  Gdyby patentu nie było, to rzecz zostałaby skomercjonalizowana w Indiach, a
                  naukowiec oraz podatnik nie dostaliby nic. Źle. Tak, jak jest obecnie, też jest
                  źle, bo podatnik płaci, a zyski bierze uczelnia (lub inna organizacja)
                  zatrudniająca naukowca dostającego grant. Według mnie prawa do wynalazku
                  powinien mieć ten, kto płaci za badania (dzieląc się z wynalazcą i jego
                  instytucją zgodnie z wynegocjowanym przy przyznawaniu grantu kontraktem).
                  • staua Re: Te patenty... 02.02.05, 21:09
                    Według mnie prawa do wynalazku
                    > powinien mieć ten, kto płaci za badania (dzieląc się z wynalazcą i jego
                    > instytucją zgodnie z wynegocjowanym przy przyznawaniu grantu kontraktem).
                    Masz racje. Moze czasami tak jest?
                    Chyba wszedzie ludzie marza o znalezieniu czegos mozliwego do opatentowania... Tutaj przynajmniej
                    tak.
                    • kot.behemot A uczelnie to sępy 02.02.05, 21:40
                      Z każdego grantu:
                      - biorą sobie 30-40% (gdzieniegdzie więcej),
                      - sprzęt kupiony za pozostałość staje się własnością uczelni,
                      - jak powstanie jakis wynalazek, to prawo do patentu ma uczelnia.

                      Niezłe ssanie pieniędzy publicznych, zdaje mi się. Stąd są pieniądze na
                      opłacanie tej całej administracji, której stada siedzą po uniwersytetach i
                      trąbią kawę.
                      • staua Re: A uczelnie to sępy 02.02.05, 22:22
                        Jasne. Jak widze ilosc pracownikow administracyjnych na moim univ. to smiac mi sie chce. Budynek
                        administracji jest najwiekszy na campusie, a i tak sie w nim nie mieszcza i urzeduja takze w bibliotece
                        oraz rozsiani po budynkach roznych wydzialow. W naszym budynku jest pan, ktory ma swoj wlasny
                        pokoj, a nie robi doslownie nic (nigdy nie widzialam, zeby cos robil, jego funkcja teoretycznie jest
                        skladanie zamowien dla wydzialu, ale oczywiscie nikt z zamowieniami nie biega do pana, tylko
                        skladamy je sami, a on sobie gra na swoim kompie :-)))
                    • ex-rak Re: Te patenty... 02.02.05, 22:28
                      staua napisała:

                      > Według mnie prawa do wynalazku
                      > > powinien mieć ten, kto płaci za badania (dzieląc się z wynalazcą i jego
                      > > instytucją zgodnie z wynegocjowanym przy przyznawaniu grantu kontraktem).
                      >
                      > Masz racje. Moze czasami tak jest?
                      > Chyba wszedzie ludzie marza o znalezieniu czegos mozliwego do
                      opatentowania...
                      > Tutaj przynajmniej
                      > tak.


                      Opatentowac to zaden problem.
                      Wystrczy wymyslec cos nowego, wyslac do urzedu patentowego, oplacic odpowiednia
                      oplate (z kilka tysiecy dolcow, w zaleznosci od obszaru, jaki ma pokrywac
                      patent) i czekac, az ktos sie tym zainteresuje i prawo patentowe/licencje od
                      ciebie kupi. Jak wynalazek kiepski to mozna sobie troche poczekac.

                      Ja ze sprzedazy praw do patentu zarobilem 8 funtow (1 funt/patent).
                      Ha, ha niezla sumka co nie!!!!
                      • staua :-) 03.02.05, 04:55
                        Mogles sie upierac, ze nie sprzedasz, to bys wiecej dostal...
            • lukasz97 Re: Te patenty... 02.02.05, 21:06
              staua napisała:

              > No tak...
              > Ale (zawsze jest jakies ale):
              > 1. czy publiczna wlasnosc, czy nie, chyba patent musi byc przed opublikowaniem
              > ze wzgledu na prawo
              > patentowe.

              w przypadku US masz na opatentowanie rok czasu od upublicznienia
              pomyslu.

              > 2. Srodki publiczne. Ktore granty otrymywane przez profesorow nimi sa, a ktore
              > nie?

              w US - NIH/NSF ? plus fundacje non-profit ? ie to co z kieszeni podatnika
              albo ze zrodla ktore nie bylo oryginalnie opodatkowane ?

              l
    • koekast sukcesow ciag dalszy 01.02.05, 18:32
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2523678.html
      gratulacje dla mlodego zdolnego polskiego rozwiazywacza problemow
      algorytmicznych oczywiscie.

      ale pierwszy akapit tekstu brzmi jak PRLowska propaganda sukcesu. UW
      zaraz za MIT ;)

      Kk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka