Dodaj do ulubionych

CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ?

07.11.05, 02:25
europitek napisał:

> Nie wiem co widzieli, a co chcieli widziec naoczni swiadkowie, lecz wiem,
>ze mogli zarejestrowac jakies szczegoly, bo sam przezylem to kilkakrotnie.

Czy widziales to w zwolnionym tempie?

> Ostatni
> raz zdarzylo mi sie to kilka dni temu - bylem swiadkiem wypadku
samochodowego z odleglosci ok. 15-20 metrow. Uslyszalem huk uderzenia za
moimi plecami i po
> odwroceniu sie zobaczylem samochod wykonujacy obrot kolami do gory.
Ciekawe, ze nie obejrzalem sie za siebie odruchowo, lecz po swiadomej decyzji
(nauczylem
> sie ignorowac tego typu odglosy). Dachowanie odbylo sie prawie w miejscu z
> pozniejszym obrotem (juz kolami do gory) o ok. 90 stopni w prawo. W okienku
od strony kierowcy zobaczylem jego nogi z podwinietymi nogawkami. Mial na
nogach czarne polbuty i granatowe skarpetki.
> Czasu przebiegu nie mierzylem, bo nie uzywam czasomierzy. Byl on jednak
zapewne
> bardzo krotki, biorac pod uwage znikome przesuniecie w poziomie (kilka
metrow).
> Mozliwe wiec, ze ktorys ze swiadkow katastrofy lotniczej zarejestrowal
>jakies rzeczywiste obrazy.

Umysl czlowieka jest na tyle niezbadany i takie ma jeszcze nieodkryte
mozliwosci,ze bardzo daleko nam do doskonalosci.
Ja widzialem wypadek na Placu Teatralnym.Zdarzylo sie to tuz obok mnie.
Szedlem spokojnie chodnikiem,gdy uslyszalem pisk opon zblizajacy sie do mnie.
Odwrocilem sie nagle i widze czerwony samochod wjezdzajacy w bagaznik innego
zaparkowanego tuz obok mnie auta.I widzialem wszystko jak na zwolnionym
filmie,klatka po klatce.Kierowca mocno hamowal,a ja wiedzialem ze uderzy ten
tuz obok mnie i widzialem jak sie jedno auto wgniata w drugie a nastepnie
odskakuje od niego.Nigdy nie przypuszczalem,ze mozg czlowieka jest w stanie
zarejestrowac taki szybki przebieg zdarzen.
Slyszalem o tym,ze w tragicznych sytuacjach czlowiek widzi wszystko w
zwolnionym tempie i cale zycie przelatuje mu przed oczami jak w kaleidoskopie
i to wlasnie mnie tez sie zdarzylo kiedys,gdy byle w sytuacji niemal pewnego
na 100% wypadku.Bylaby to absolutnie moja wina,bo jechalem samochodem za
szybko i za brawurowo i nagle jak juz mnie ten zyciorys przelecial przed
oczami znalazlem miejsce na swoj samochod miedzy dwiema ciezarowkami,ktore
nie bylo wieksze niz 20 cm dlugosci mojego samochodu.Pozostali kierowcy nawet
nie mieli czasu zareagowac,bo cala akcja trwala moze 1,5 sekundy.
Obserwuj wątek
    • europitek Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 07.11.05, 12:43
      W przypadku tego wypadku (!) zpowolnienia "filmu" nie bylo, ale doswiadczylem
      tego zjawiska wielkrotnie. Zauwazylem tez, ze czesto towarzyszy mu nienormalnie
      szybka reakcja motoryczna (zwlaszcza rak).
      • maksimum Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 07.11.05, 23:17
        europitek napisał:

        > W przypadku tego wypadku (!) zpowolnienia "filmu" nie bylo, ale doswiadczylem
        > tego zjawiska wielkrotnie. Zauwazylem tez, ze czesto towarzyszy mu
        >nienormalnie szybka reakcja motoryczna (zwlaszcza rak).

        Nie tylko rak,bo ten czerwony samochod przy placu Teatralnym uderzyl jakies 2-3
        metry ode mnie.I o dziwo ja reagowalem normalnie,a wszystko inne bylow
        zwolnionym tempie.
        Ja wiedzialem,ze on we mnie nie uderzy,tylko w zaparkowany samochod tuz przy
        mnie i obserwowalem w takim spokoju w jakim normalnie nigdy sie nie jest.
        To sie kompletnie NIC nie czuje,ani zmeczenia,ani bolu nog czy glowy,ani
        zimna,ani ciepla.I po paru sekundach wszystko wraca do normy.
        Wciskanie blachy bylo ciekawe i odskakiwanie po wypadku troche w gore tez.
        • europitek Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 08.11.05, 02:25
          Podejrzewam, ze to "spowolnienie" jest tylko zludzeniem. Wynika ono chyba z
          niezwyczajnie szybkiego przetwarzania informacji przez uklad nerwowy, w wyniku
          koncentracji calej "uwagi" na jednym procesie. Mowiac inaczej, wszystko wokol
          dzieje sie z normalna szybkoscia, a tylko my stajemy sie "ponaddzwiekowi". Mozg
          przyzwyczajony do innej szybkosci naszej reakcji (w stosunku do "szybkosci
          dzialania" otoczenia) odbiera to jako "spowolnienie" otoczenia.
          Nie wiem jednak czy moja interpretacja jest wlasciwa - moze ktos to badal w
          sposob systematyczny.
          • pomruk Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 08.11.05, 02:48

            Podejrzewam, że "spowolnienie" jest rzeczywiście złudzeniem, ale w sytuacjach
            naprawdę krytycznych występuje ciekawe zjawisko "wyłączania emocji". Tzn.
            czasami przestaje się odczuwać strach i obserwuje się sytuację "na zimno", choć
            zdajesz sobie sprawę z tego, że np. za moment możesz zginąć. To chyba nie ma
            nic wspólnego z odwagą (ja np. jestem zazwyczaj tchórzliwy ;-)). Ale kiedyś
            znalazłem się w naprawdę krytycznej sytuacji (eksplozja i pożar w laboratorium,
            jedna osoba się pali) i doświadczyłem takiego "wyłączenia emocji". (nie powiem
            co było dalej, bo wyszło by to na chwalenie się, ale naprawdę w pewnej sytuacji
            obserwowałem wszystko dokładnie i "na zimno", choć z natury jestem strachliwy i
            w takich sytuacjach zazwyczaj po prostu uciekam).








            • pomruk Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 08.11.05, 03:01
              Aha, co do wypadków samochodowych, też doświadczyłem czegoś takiego (jako
              świadek, nie uczestnik). Być może było to "zwolnone tempo" a może "wyłączenie
              emocji i zimna obserwacja". widziałem, jak pewien samochód gwałtownie hamuje, a
              ten za nim nie zdąży wyhamować i nastąpi zderzenie. I "na zimno" widziałem
              bardzo dokładnie, jak się zderzają, odskakują od siebie itd. (na szczęście
              kierowcy nie ponieśli szwanku, choć samochody były porządnie rozbite).
              • europitek Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 08.11.05, 04:25
                "Spowolnienie" i "beznamietnosc" to moim zdaniem przejawy tego samego zjawiska.
                Wszystkie procesy sa odsylane w tlo i koncentrujesz sie wylacznie na jednym
                zwiazanym z sytuacja krytyczna. W zwiazku z tym uzyskujesz anormalna sprawnosc
                w ocenie sytuacji i podejmowaniu dzialan.
                Uwazam, ze jesli Ci sie to zdarzylo raz, bedzie sie potarzac w sytuacjach
                kryzysowych. Mozliwe, ze jest to wyuczona umiejetnosc silnej koncentracji
                uwagi, ktora zazwyczaj jest "wlaczana" swiadomie dosc powoli, ale w wyniku
                czestego "uzywania" ulega pewnemu zautomatyzowaniu i "samoczynnie" wlacza sie w
                sytuacjach krytycznych.
                • pomruk Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 08.11.05, 05:25
                  Myślę, że jednak nie jest to umiejetność wyuczona - takie sytuacje zdarzyły mi
                  się 2-3 razy w życiu, a jak wspomniałem, raczej mam reakcje "odwrotne" typu
                  "uciekać", "nie widzieć". Poza tym pierwszy przypadek był w wieku dwudziestu
                  paru lat... Czyżby wrodzone, genetyczne? Nie wiem.
                  • maksimum Re: CZY WIDZIALES TO W ZWOLNIONYM TEMPIE ? 08.11.05, 06:05
                    pomruk napisał:

                    > Myślę, że jednak nie jest to umiejetność wyuczona - takie sytuacje zdarzyły mi
                    > się 2-3 razy w życiu,

                    Mnie tez sie zdarzyly 3 razyw zyciu.
                    1-Wypadek samochodowy tuz przy mnie.
                    2-Sam bralem udzial w karkolomnej jezdzie na 2 kolach i moglem zginac.
                    3-Przygotowywalem sie do egzaminu.

                    To nie jest umiejetnosc wyuczona i nie mozna przewidziec kiedy nastapi,bo
                    sytuacji trudniejszych mialem wiecej i to mnie sie juz nie powtorzylo.
                    Najlepiej oddaje atmosfere,to ze dzieje sie to bez zadnych odczuc,"na zimno".

                    Mialem kiedys egzamin na studiach z ekonometrii i zupelnie nie moglem sie do
                    niego zabrac,z co sie zabralem to mnie nie szlo i zamykalem ksiazke.
                    Ja mialem juz wyliczone,ze matmy uczylem sie 20 stron na godzine.Historii czy
                    geografii -40 stron na godzine i nie musialem powtarzac materialu,zeby zdac
                    egzamin.
                    A tu biore sie za ta ekonometrie i mnie nie idzie.Odlozylem wszystko na dzien
                    przed egzaminem.Wieczorem usiadlem w kuchni z ksiazke,gdy wszyscy juz spali i
                    czytam pierwszy rozdzial i wszystko wydaje mnie sie proste i az sie dziwie,jak
                    ja moglem tego wczesniej nie rozumiec.Czytam drugi rozdzial i tak doszedlem do
                    konca i wszystko jasne.Na wszelki wypadek nie zagladalem juz do ksiazki,zeby
                    sobie czegos nie zamotac a godzina i tak byla juz pozna.Szlo mnie to w tempie
                    gdzies 30 stron na godz.
                    Nastepnego dnia poszedlem na egzamin i zdalem na luzie.
                    I jak sobie przypominam,tez nic wtedy nie czulem,ani glodu,ani zmeczenia czy
                    zimna.Tak jakby umysl byl odseparowany od ciala.

                    > a jak wspomniałem, raczej mam reakcje "odwrotne" typu
                    > "uciekać", "nie widzieć". Poza tym pierwszy przypadek był w wieku dwudziestu
                    > paru lat... Czyżby wrodzone, genetyczne? Nie wiem.

                    Ja jestem inny,nie dosc ze sie nie boje,to sam sie pcham,tam gdzie
                    niebezpiecznie.Ja tez te wszystkie przypadki mialem w wieku dwudziestu kilku
                    lat.
                    Calkiem niedawno kumpel mnie podsunal mysl,czy nie moznaby sie tego
                    nauczyc,czyli stwarzac takie sytuacje by te przypadki wystepowaly.
                    Teoria ciekawa,ale wg mnie nierealna,bo to zawsze bylo dla mnie zaskoczeniem.
                    A gdy bylem w sytuacjach trudniejszych,to mnie sie to juz nie przytrafialo.
                    • maksimum BEING IN THE ZONE. 08.11.05, 06:13
                      www.running.net/news/fergusonmay02.html
                      • europitek Re: BEING IN THE ZONE. 08.11.05, 15:30
                        Na moj gust, to stronka z podanego linku wskazuje na wyuczony charakter tego
                        zjawiska (a moze raczej stanu). Problem w tym, ze "wyuczenie" to jedno,
                        a "uruchomienie" to co innego. Zeby "uruchamiac" na zawolanie trzeba wiedziec
                        jak to zrobic, czyli przynajmniej znac "wyzwalacz".
                        • maksimum Re: BEING IN THE ZONE. 08.11.05, 16:17
                          Dotyczy to glownie sportowcow i jak poprawic ich osiagniecia.Trzeba dosc dobrze
                          wyizolowac sie od otoczenia,co rzeczywiscie ma miejsce w/w przypadkach i
                          uruchomic mozg i miesnie na maksimum.
                          • europitek Re: BEING IN THE ZONE. 08.11.05, 16:58
                            Moim zdaniem to jest troche inaczej. Stan, o ktorym mowimy jest dla sportowcow
                            przydatny nie tylko ze wzgledu na maksymalna koncentracje na wykonywanych
                            czynnosciach, dzieki wytlumieniu procesow obslugujacych rzeczy "niewazne".
                            Dzieki temu wytlumieniu, jak mysle, uzyskuja pewna rezerwe "energetyczna"
                            (dzieki innej aktywnosci mozgu, ktory w naszym organizmie jest
                            najwiekszym "marnotrawca" energii), ktorej mozna uzyc w "urzadzeniach"
                            motorycznych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka