Dodaj do ulubionych

mroki duszy...

20.11.05, 15:07
co dziesiaty choruje raz w życiu na depresję , melancholia ta jest bardziej
rozpowszechniona niż się przypuszcza. Gdzie przebiega granica między złym
nastrojem a prawdziwą depresją ? lekarze często nie doceniają tej potencjanie
śmiertelnej choroby.
To co rozgrywa się w organizmie , gdy tego rodzaju melancholia wymknie się z
pod kontrolii ,w ostatniach dziesięcioleciach badacze wzrastająco rozpoznali.
Na swoich monitorach komputerowych neurolodzy ujrzeli jak przebiegają myśli i
uczucia w głowie chorego na depresję ; inni dokonywali sekcji mózgu
samobójców i poszukiwali w nich ślady choroby.
Także z innej strony psychologowie zbliżaja się do tego fenomenu : badają ,
urazowe przezycia w wczesnym dziecinstwie , gwałty (przemoc) lub ciężkie
zaniedbania.

www.spiegel.de/img/0,1020,313065,00.jpg
PS-żona mojego przyjaciela z niemiec, w kwiecie wieku, nie mająca
organicznych problemów zdrowotnych o b.wysokim standingu finansowym
(dom,auta, wspaniały ogród z kwiatami i oczkiem wodnym etc., dzieci o
podobnym standardzie ) – popełniła samobójstwo. Siegfried wykrztusił wtedy
podczas telrozmowy tylko jedno słowo : depresja . Długo nie mogłem dojść do
siebie.
Obserwuj wątek
    • vacia Re: mroki duszy... 20.11.05, 15:21
      peilung napisał:

      > > PS-żona mojego przyjaciela z niemiec, w kwiecie wieku, nie mająca
      > organicznych problemów zdrowotnych o b.wysokim standingu finansowym
      > (dom,auta, wspaniały ogród z kwiatami i oczkiem wodnym etc., dzieci o
      > podobnym standardzie ) – popełniła samobójstwo. Siegfried wykrztusił wted
      > y podczas telrozmowy tylko jedno słowo : depresja . Długo nie mogłem dojść do
      > siebie.

      Moim zdaniem depresja nie bierze się znikąd, przyczyną może byc nieudane
      małżeństwo( pozornie tylko poprawnie funkcjonujące), frustracja z powodu braku
      możliwości realizacji siebie w ulubionym zawodzie i tak dalej.
      Dlatego leczenie nie może polegać jedynie na łykaniu tabletek ale na zmianie
      życia.
      • kazisi Re: mroki duszy... 24.11.05, 14:00
        vacia napisała:

        > Moim zdaniem depresja nie bierze się znikąd, przyczyną może byc nieudane
        > małżeństwo( pozornie tylko poprawnie funkcjonujące), frustracja z powodu braku
        > możliwości realizacji siebie w ulubionym zawodzie i tak dalej.
        > Dlatego leczenie nie może polegać jedynie na łykaniu tabletek ale na zmianie
        > życia.

        A życie jako takie nie może być przyczyną depresji?
        • Gość: fedra Re: mroki duszy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.05, 14:39
          kazisi napisał:

          > A życie jako takie nie może być przyczyną depresji?

          To zależy. Dla jednych życie jako takie, w zupełności ich zadawala. Są jednak
          tacy, którzy chcą więcej. Ci ostatni zatem mogą też wpadać w depresję.
        • vacia Re: mroki duszy... 24.11.05, 14:46
          kazisi napisał:

          > A życie jako takie nie może być przyczyną depresji?

          Życie jest darem od Boga a Bóg daje dobre dary.
          Życie jest wielką wartością, ale staje się obecnie coraz trudniejsze.
          Z mojego punktu widzenia najbardziej przygnębia brak miłości wśród ludzi bo
          jeśli chodzi o piękno przyrody to napewno zachęca ona do życia.
    • Gość: żona Re: mroki duszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 03:29
      >w kwiecie wieku, nie mająca
      organicznych problemów zdrowotnych o b.wysokim standingu finansowym
      (dom,auta, wspaniały ogród z kwiatami i oczkiem wodnym etc., dzieci o
      podobnym standardzie)"

      Jak widać nie to w zyciu najbardziej się liczy.
      A swoją drogą kolejność w jakiej wymieniasz ów stan posiadania jakoś tak
      sugeruje, ze może tego nie zrozumiesz.
    • europitek Re: mroki duszy... 25.11.05, 04:02
      Tzw. samobojstwo bez powodu ?
      Jesli nie bylo jakis przyczyn natury organicznej (niekoniecznie "zwykle"
      choroby), to pare osob z otoczenia zmarlej powinno zalozyc worki pokutne,
      posypac glowe popiolem i przeczolgac sie dookola Ziemi.
      "Spieszmy sie kochac ludzi - tak szybko odchodza."
      • vacia Re: mroki duszy... 25.11.05, 07:31
        europitek napisał:

        > > "Spieszmy sie kochac ludzi - tak szybko odchodza."

        Tu się z Tobą zgadzam wreszcie.
    • ssselena Re: mroki duszy... 30.11.05, 13:39
      Depresja to choroba mozgu... obojetne co sie ma ile osob sie troszczy o chorego
      etc, wtedy wszystko widzi sie jak w krzywym zwierciadle i nawet mimo
      swiadomosci wykrzywienia odbioru rzeczywistosci ciezko sie funkcjonuje, wiec
      nie ma sie czemu dziwic i konkretyzowac sytuacji zyciowej chorej jednostki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka