Dodaj do ulubionych

Temperatura a wilgotność

IP: *.76.classcom.pl 26.02.06, 07:50
Witam, otóż chodzi o zakład w kręgu znajomych laików.
Proszę nas douczyć, czy w czasie mrozu wilgotność powietrza jest niższa
(suche powietrze)i wzrasta z rosnącą temperaturą.
Jak wygląda sytuacja wilgotności na zewnątrz i wewnątrz mieszkań w
poszczególnych porach roku?
Chodzi też o dyskusję, czy nawilżać mieszkania w zimie, czy nie, z powodu
ryzyka powstania.
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Temperatura a wilgotność 26.02.06, 10:01
      mis:
      > Proszę nas douczyć, czy w czasie mrozu wilgotność powietrza jest niższa
      > (suche powietrze)i wzrasta z rosnącą temperaturą.

      O ile wiem (nie jestem specjalistą), liczy się wilgotność względna powietrza.
      To znaczy iloraz ilości pary wodnej w powietrzu przez maksymalną ilość pary
      wodnej, którą to powietrze jest w stanie wchłonąć. Ta ostatnie wielkość
      (mianownik tego ilorazu) maleje, gdy spada temperatura. Czym wyższa wilgotność
      względna, tym większa skłonność pary wodnej do skraplania się na byle czym;
      odczuwamy to jako wilgoć w powietrzu. Czym niższa wilgotność względna, tym
      bardziej woda z naszych ciał ma skłonność do wyparowania; odczuwamy to ajko suchość.

      Przy spadku temperatury wilgotność względna rośnie (z powodu zmniejszania się
      mianownika), wobec tego nadmiar ma skłonność do wytrącania się (w postaci mgły,
      chmur, rosy, szronu itp.). A więc maleje ilość pary wodnej w powietrzu, ale
      wilgotność względna może nadal być wysoka.

      Myślę, że na ogół czym niższa temperatura powietrza tym mniejsza wilgotność
      bezwzględna, ta dla nas nie istotna. Ale chyba nie ma żadnej zależności między
      temperaturą a wilgotnością względną, tą którą odczuwamy.

      mis:
      > Jak wygląda sytuacja wilgotności na zewnątrz i wewnątrz mieszkań w
      > poszczególnych porach roku?

      Ogrzewanie powoduje, że powietrze jest w stanie wchłonąć więcej pary wodnej, ale
      jej ilość przecież nie rośnie (chyba, że nawilżamy sztucznie). Wobec tego
      wilgotność względna powietrza maleje, powstaje wrażenie suchości powietrza.

      mis:
      > Chodzi też o dyskusję, czy nawilżać mieszkania w zimie, czy nie, z powodu
      > ryzyka powstania.

      CO ROBIĆ, to już nie jest problem poznawczy, pasujący na to forum. Są chyba
      jakieś internetowe poradniki rodzinne i pisemka budowlane, nie? Ja osobiście
      uważam, że najlepszym sposobem nawilżenia mieszkania w zimie jest zakręcenie
      kaloryferów i otwarcie okien.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • llukiz zaciemnienie sytucji ;) 26.02.06, 12:33
        Mam wrażenie że twoja wypowiedź tylko zagmatwała temat i jednocześnie był poza nim.

        Moimi zdaniem (jednak bez 100 procentowej pewności) w temperaturze poniżej zera
        w powietrzu nie ma paty wodnej ponieważ cała zamarza od razu osadzając się w
        postaci szronu. Zimą powietrze w mieszkaniach jest chya bardziej suche, a wynika
        to zarówno z braku wilgoci na zewnątrz jaki i z ogrzewania budynków od środka.
        • stefan4 Re: zaciemnienie sytucji ;) 26.02.06, 17:34
          llukiz:
          > Moimi zdaniem (jednak bez 100 procentowej pewności) w temperaturze poniżej
          > zera w powietrzu nie ma paty wodnej ponieważ cała zamarza od razu osadzając
          > się w postaci szronu.

          ZAGADKA 1 DLA LLUKIZA:
          Przyszły mrozy i opanowały całą Europę. Zgodnie z Twoją teorią CAŁA para wodna
          osadziła się w postaci szronu i NIC jej nie zostało w powietrzu. To teraz
          pytanie do Ciebie: dlaczego codziennie rano muszę skrobać szybę samochodu?
          Przecież od wielu dni żadnej pary wodnej w okolicy być nie powinno.

          ZAGADKA 2 DLA LLUKIZA:
          Wywieś świeżo wyprane prześcieradło na mrozie. Ono najpierw zrobi się sztywne i
          zamarznięte. Po kilku dniach lód z niego zniknie, zrobi się miękkie i suche
          (sublimacja lodu) choć nadal zimne. Jak myślisz, którędy poszedł sobie lód z
          prześcieradła, skoro w mroźnym powietrzu nie ma prawa być pary wodnej?

          Odpowiedź na oba pytania jest taka, że wbrew Twojej tezie para wodna MOŻE
          znajdować się w powietrzu również poniżej zera. Mróz może być suchy albo
          wilgotny (trudniejszy do wytrzymania). Jak jest suchy, to nie ma potrzeby
          skrobania szyb samochodowych.

          llukiz:
          > Zimą powietrze w mieszkaniach jest chya bardziej suche

          ...o ile grzejesz kaloryferami. Ta suchość ma mały związek z mrozem a większy
          z rodzajem ogrzewania.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • llukiz Re: zaciemnienie sytucji ;) 26.02.06, 18:21
            > osadziła się w postaci szronu i NIC jej nie zostało w powietrzu. To teraz
            > pytanie do Ciebie: dlaczego codziennie rano muszę skrobać szybę samochodu?

            ja nie muszę srkobać gdy nie używam samochodu. Jeśli w dzien nie było plusa to
            szronu raczej nie ma. W każdym razie blisko szyby która jest ciepła powietrze
            jest ciepłe i wilgotne. jak szyba ostygnie to para z tego ciepłego powietrza
            osadzi się w postaci szronu. Natomiast powietrze w temperaturze poniżej zera
            również zawiera wilgoć, co przed chwilą wyczytałem w wikipedii. A im niższ
            temperatura powietrza, tym mniej wilgoci się w nim mieści :)
            • stefan4 Re: zaciemnienie sytucji ;) 26.02.06, 19:16
              llukiz:
              > ja nie muszę srkobać gdy nie używam samochodu.

              Oj, myślę, że niestarannie go obserwujesz. Kiedyś, jak będzie zanosiło się na
              mroźna ale bezśnieżną noc, to odczekaj, az samochód całkiem ostygnie po
              ostatniej jeździe i WTEDY mu tą szybę oskrob i wyczyść. Gdyby Twoja teoria była
              słuszna, to z rana szyba powinna być czysta. Moim zdaniem tak będzie tylko
              wtedy, gdy od dawna panuje wyż i mróz jest suchy. Jeśli nie jest aż tak
              wyżowato, to z rana bedziesz miał co skrobać.

              llukiz:
              > W każdym razie blisko szyby która jest ciepła powietrze jest ciepłe i
              > wilgotne. jak szyba ostygnie to para z tego ciepłego powietrza
              > osadzi się w postaci szronu.

              Tak powstaje szadź a nie szron. To właśnie jest różnica między szadzią a szronem:
              o- SZADŹ powstaje, gdy kontakt ciepłego powietrza (ponad zero) z zimnym podłożem
              powoduje wytrącenie wilgoci z powietrza i osadzenie na tym podłożu;
              o- SZRON powstaje, gdy kontakt zimnego powietrza (poniżej zera) z jeszcze
              zimniejszym podłożem powoduje wytrącenie wilgoci... dalej tak samo.
              One mają trochę inną strukturę krystaliczną i inny wygląd.

              Najefektowniejsze narosty szronowe widuje się w górach, na takich wysokościach,
              gdzie już nie ma wątpliwości, że jest stale poniżej zera, przy stale wiejącym
              silnym wietrze. Wtedy na samotnych drzewach wiatr osadza szron, potem na tym
              szronie nowy szron, i to może rosnąć, i rosnąć.

              llukiz:
              > Natomiast powietrze w temperaturze poniżej zera również zawiera wilgoć, co
              > przed chwilą wyczytałem w wikipedii. A im niższ temperatura powietrza, tym
              > mniej wilgoci się w nim mieści :)

              Jasne. Dlatego oziębianie powietrza powoduje zwiększanie jego wilgotności
              względnej.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • Gość: B.T., Zabrze Bardzo ważna rzecz dla zdrowia ludzi, dobrze że to IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.06, 14:38
      podniosłeś. Słuchałem kiedyś wykład znanego mykologa z UŚ - iu. Powoływał się
      na szeroko zakrojone badania bodajże Kanadyjczyków, którzy stwierdzili że
      najlepszą atmosferą dla zdrowia ludzi to wilgotność względna w okolicy 50 %
      wilgotności względnej.

      Skorzystałem z tej rady i w pomieszczeniach w których najczęściej przebywam mam
      zainstalowane wilgotnościomierze.

    • t0g Re: Wilgotnośc względna, para nasycona 27.02.06, 03:36
      W powietrzu zawsze znajduje sie pena ilosc pary wodnej. Stężenie pary nie może
      przekroczyć pewnej maksymalnej wartości. Parę o maksymalnym stężeniu nazywamy
      "parą nasyconą" (do niektórych mających tzw. "skojarzenia" - bez takowych,
      uprasza się!). Stęzenie (dokładniej mowiac, gestość, lub ciśnienie, co na jedno
      w gruncie rzeczy wychodzi) pary nasyconej jest bardzo silnie zależne od
      temperatury. W temperaturze 100 stopni C ciśnienie pary nasyconej wynosi
      dokładnie tyle, ile ciśnienie atosferyczne, czyli w przybliżeniu 100
      kiloPascali (czy tysiąc hektopascali, jak kto woli). Przy 20 st. C wynosi tylko
      24 hektopascale, a w zerze Celsiusza juz zaledwie 6 hektopacali. Przy
      temperaturze ponizej zera następuje dalszy spadek, ale niestety te tablice,
      które mam pod ręka, kończą sie na zerze.

      Wilgotnośc względna - ta, którą my w istocie odczuwamy - to stosunek zawartości
      pary do maksymalnej możliwej zawartości w danej temperaturze.

      Wyobraźmy sobie, że że na dworze jest temperatura bliska zeru i pada deszczyk.
      Wilgotność względna powietrza jest w takiej syyuacji bliska 100%. Czyli
      cisnienie pary nasyconej wynosi ok. 6 hektopacali.

      Teraz to powietrze dostaje sie przez wentylatory do mieszkania, gdzie jest
      właczone ogrzewanie. Ponieważ nie ma żadnego urządzenia nawilżającego, zawartośc
      pary pozostaje zasadniczo bez zmian - nadal jej cisnienie jest 6 hektopascali.
      Ale dla temperatury w mieszkaniu ciśnienie pary nasyconej to 24 hektopacale.
      Zatem wilgotnośc wynosi tylko 1/4 maksymalnej - innymi słowy, wilgotnosc
      względna jest 25%. Co jest raczej suchym powietrzem. ]

      Przy czym nie ma obiektywnych kryteriów, przy jakiej wilgotnosci względnej
      powietrze jest "suche", a przy jakiej "wilgotne". Ludzie to odbieraja bardzo
      róznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka