Dodaj do ulubionych

Fundusz absolwenta

25.04.06, 19:03
Średnio dwa razy w roku otrzymuję telefon z mojej amerykańskiej alma mater
(SUNY-Buffalo) z prośbą o wsparcie pieniężne. Nie jestem Billem Gates'em ale
najczęściej coś tam ode mnie dostają. Pytają na jaki cel chciałbym żeby
pieniądze były przeznaczone no i np. jednym z tych celów jest ufundowanie
dodatkowych stypendiów doktoranckich. Stosunkowo łatwo jest mi przyczynić
się do czegoś takiego, bo kiedyś przyjechałem do Stanów tylko dlatego, że
takie pieniądze dla mnie były. Doktorat skończyłem 11 lat temu i od tego
czasu 3 razy zmieniałem miejsce zamieszkania. Nie pamiętam żebym specjalnie
zabiegał o kontakt (choć gdzieś się tam chyba wpisałem w rejestrze
absolwentów) i to oni dbali o aktualizację moich danych. Dostaję regularne
gazetki z wieściami z Uniwersytetu, zaproszenia na zjazdy, list z
podziękowaniem za każdy datek. Miło.

SUNY-Buffalo nie wydaje się wcale wyjątkowe pod tym względem. Przeglądając
rankingi uczelni w U.S.A. można zauważyć rubrykę "alumni giving rate". Widzi
mi się że jest to taka subtelna miara jakości szkoły. Nie wiadomo dokładnie
co decyduje o wysokości tego wskaźnika: zadowolenie z samych studiów, dobra
praca po ukończeniu, fajni profesorowie, że się żonę tam poznało ;), albo to
że mają prężny system nagabywania. Ale chyba tym lepiej dla szkoły im ten
wskaźnik jest wyższy.

Chciałbym teraz przeciwstawić moje doświadczenia z amerykańską alma mater do
doświadczeń z tą drugą, polską (UJ). Owszem, dostaję zaproszenia na zjazd na
macierzystym Wydziale. Zaproszenie przychodzi na mój stary adres
zamieszkania, czyli rodziców. Rozumiem, jest to mój tak zwany adres stałego
zamieszkania. Przed wyjazdem do Stanów "błąkałem się" po 3 innych adresach w
Krakowie i w tym czasie byłem również pracownikiem UJ. Bezpośrednich
kontaktów od pracownika administracji UJ ze mną jako absolwentem było 0.
Ponieważ mam sentyment, gotów byłbym coś tam dać dla UJ, przynajmniej tyle
ile dla SUNY-Buffalo, ale doprawdy nie wiem jak. Istnieje fundacja UJ, ale
tak jakoś wygląda że wyszedłbym na głupa gdybym z moją małą kwotą się zgłosił
(mimo że ta sama kwota byłaby "większa" dla UJ niż dla SUNY-Buffalo).
Fundacja istnieje chyba dla: byłych polskich arystokratów, polskich
noblistów, bogatych kapitalistów, którzy być może dziwnym trafem mają
poważanie dla szacownej uczelni itp. Nie dla maluczkich sentymentalnych
absolwentów na emigracji.

Czy nie można by inaczej?
Obserwuj wątek
    • ex-rak Re: Fundusz absolwenta 26.04.06, 10:16
      Jak na moj gust to nie powinno byc problemow. Chociaz byc moze katedy chemii
      twoim imieniem nie nazwa, to pienidze przeznaczone na szczytny cel chetnie
      spozytkuja.
      • akawill kontakt z absolwentem 26.04.06, 15:06
        Przeczytałem swój wpis i chyba trochę niezręcznie to wyszło. Najbardziej
        chodziło mi o kontakt z absolwentami, który powinien mieć jakieś miejsce w
        działalności uniwersytetu. I tu w Stanach tak jest, a w Polsce nie. Sprawy
        finansowe o tyle mogą tu być warte wspomnienia, że w Polsce uniwersytety są
        biedniejsze niż w USA, ale mimo to nie wydaje się że im zależy na pozyskiwaniu
        funduszy, w tym od absolwentów. To chyba kulturowe, takie nagabywanie to
        przecież żebractwo. Zresztą kontakty z absolwentami mogą mieć
        inną "zorganizowaną" postać (tzn. nie przez indywidualne kontakty). Wydaje mi
        się że byłby z tego pożytek.
        • bugsior Re: kontakt z absolwentem 27.04.06, 16:12
          sadze, ze roznice wynikaja z charakteru systemu edukacji wyzszej. w usa wiekszosc uczelni to
          organizacje prywatne, kontrolowane przez board of directors, skladajace sie z alumni, czyli
          funkcjonujace jak najzwyklejsze przedsiebiorstwa. ogramnie wazne jest rowniez tzw. networking czyli
          kontakty absolwentow, wzajemne wspieranie sie, itd. kolejna sprawa polega na przeswiadczeniu,
          zreszta slusznym, ze o renomie i 'sile' uczelni w duze mierze decyduje endownment. przeciez, jesli dzis
          skonczysz dany uniwesytet to za 10 lat chcesz zyby byl on silnieszy i bardziej renomowany niz dzis a
          nie na odwrot. stad powinno ci zalezec na wsparciu.
          • jersey.girl Re: kontakt z absolwentem 08.05.06, 00:37
            Co ciekawe, nie tylko absolwenci sa "molestowani" o dotacje, ale rodzice
            studiujacych takze - moi dostaja kilka razy w roku listy z prosba o wsparcie, a
            najwiecej pieniedzy uniwerek zbiera w ramach akcji "Annual Giving". Aboslwenci
            zas otrzymuje regularnie telefony z tzw. "Tiger Call". Alumni giving rate jest
            ok. 61%, co daje nam pierwsze miejsce w USA, wiec skutecznosc niezla ;).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka