Dodaj do ulubionych

Teleportacja DUSZY

23.06.06, 08:31
Z problemem teleportacji kwantowej
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=44034902&a=44039735
wiąże się ciekawe pytanie z pogranicza eschatologii i psychofizjologii:

Czy w procesie teleportacji człowieka
również jego dusza ulegnie teleportacji?

Rozważany proces jest o tyle ciekawy, że składć się nań będą 3 etapy:

I) "zdjęcie" w miejscu A i przesłanie kompletnej charakterystyki
układu kwantowego, jakim jest uduchowiony człowiek,
na znaczną odległość do miejsca B

II) utworzenie kopii uduchowionego (?) człowieka w miejscu B

III) zniszczenie kopii uduchowionego człowieka w miejscu A

zauważmy, że niebagatelne znaczenie ma kolejność operacji II i III

w podanej istnieją (przy pozytywnej odpowiedzi na postawione pytanie)
jednocześnie dwie kopie tej samej duszy

problem odpada, gdy II i III zamienimy miejscami, ale przecież istnienie
bądź nie duszy nie powinno - jak się zdaje - zależeć od operacji technicznych
człowieka

A co do tego, co sam o tym myślę?
Sądzę, że teleportowane do miejsca B bonobo zachowuje swoją duszę,
a tamta pierwotna ulega zniszczeniu w momencie zniszczenia
bonobo w miejscu A.

A Państwo co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • bonobo44 Podobnie rzecz ma się z podróżami w czasie... 23.06.06, 09:12
      Czy w wyniku takiej podróży w przeszłość
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34868495&a=34999959
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34868495&a=35003933
      współistniałyby przez pewien czas ze sobą dwa egzemplarze tej samej duszy?

      Zgodzicie się Państwo ze mną, że paradoks dziadka w podróżach w czasie to przy
      tym betka?

      Jak się zdaje osoby ortodoksyjnie wierzące nie tylko w nieśmiertelność ale i w
      unikalność (niepowtarzalność) swojego egzemplarza duszy, nie powinny dopuszczać
      do siebie myśli nie tylko o możliwości teleportacji, czy zbudowania komputerów
      kwantowych, ale zwłaszcza o podróżach w czasie (wstecz).
      • bonobo44 na tym nie koniec... 23.06.06, 10:31
        po chwili namysłu dotarło do mnie, dlaczego osoby wierzące
        (w unikalność /unikness/ i nieśmiertelność jak to określiłem - zapewniam, że
        bez żadnych ukrytych, czy szyderczych podtekstów - "swojego egzemplarza duszy")
        mają taki problem z zaakceptowaniem mnogości światów multiwersum:

        przecież każda dodatkowa kopia nas samych w kolejnym świecie, to kopia
        także nieśmiertelnej duszy...

        wyobraźmy sobie teraz te wszystkie miriady kopii naszych dusz stłoczone
        w JEDNYM niebie... gdy już przyjdzie definitywny koniec na te wszystkie nasze
        kopie...

        oczywiste jest zatem, że osoba ortodoksyjnie wierząca nie ma po prostu prawa
        zaakceptować multiwersum, jeśli chce przy tym pozostać przy zdrowych zmysłach...

        PS. Proszę nie traktować postawionego tu problemu, jako jakiejś taniej
        prowokacji...
        z reguły nie zabieram głosu w kwestiach wiary... wiem też, że nie wpłynę na
        ludzi o silnych przekonaniach religijnych, ani też nie mam takiego zamiaru...
        może on jednak mieć niebagatelne znaczenie dla ludzi zwyczajnie niewierzących
        "w jednego Boga więcej" niż większość obywateli globu dla ugruntownia ich
        światopoglądu...
        na tych przykładach widać bowiem kardynalną różnicę pomiędzy duchem rozumianym
        jako pewna własność "psychofizjologiczna" materii a duchem w rozumieniu
        większości religii...
        różnica jest tak uderzająca, że aż dziw, iż do tej pory nikt - jak się zdaje -
        nie podniósł żadnego z jej elementów na tym forum iskrzącym sie od sporów
        natury teologicznej...

        pozdrawiam serdecznie wszystkich, którym dałem tym potrójnym tekstem trochę do
        myślenia

        8)44
        • robakks Re: na tym nie koniec... 30.06.06, 23:05
          Autor: bonobo44 Data: 23.06.06, 08:31
          > I) "zdjęcie" w miejscu A [...]
          > III) zniszczenie kopii uduchowionego człowieka w miejscu A

          Czy dobrze rozumiem, że chcialbyś Pan zrobić człowiekowi "zdjęcie"
          po to aby go zabić? Oryginał nazywasz Pan kopią - dlaczego? :o)
          • robakks Re: na tym nie koniec... 01.07.06, 10:23
            ksRobak napisał:
            > Autor: bonobo44 Data: 23.06.06, 08:31

            >> I) "zdjęcie" w miejscu A [...]
            >> III) zniszczenie kopii uduchowionego człowieka w miejscu A

            > Czy dobrze rozumiem, że chcialbyś Pan zrobić człowiekowi "zdjęcie"
            > po to aby go zabić? Oryginał nazywasz Pan kopią - dlaczego? :o)

            I kontynuując wątpliwości:
            Zatytułował Pan Szanowny bonobo44 tę gałąź wątku "na tym nie koniec..."
            Czy oznacza to, że zabicie człowieka któremu zrobił Pan "zdjęcie"
            nie będzie końcem doświadczeń na ludziach?
            Ilu ludziom musiał byś Pan zrobić "zdjęcie" i zabić aby nastąpił koniec?
            Czy w tej ilości bierzesz Pan pod uwagę także siebie?
            hę? :)
    • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 11:11
      Czyżby już nikt z tobą nie chciał rozmawiać, że sam sobie wątek podbijasz? ;-D

      Najpierw udowodnij, że istnieje dusza, wtedy będzie można rozmawiać o jej
      teleportowaniu :D
      • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 11:23
        nie podbijam wątku, tylko snuję coraz dalej idące rozważania konsekwencji
        założenia, że nieśmiertelna dusza istnieje, w powiązaniu z kształtującym się -
        jak się zdaje - współcześnie nowoczesnym paradygmatem fizyki;

        trudno raczej mówić o "podbijaniu" czegos, co w intertimie "spadło" na 3-4
        pozycję lokalnej listy przebojów, nie sądzisz?

        a co do dowodzenia - istnienie nieśmiertelnej duszy to założenie ad hoc, a nie
        teza moich powyższych trzech konstatacji... przyjmuje je za dobrą monetę lekko
        licząc 2/3 populacji homo sapiens sapiens (a to będzie jakieś 4 miliardy
        spośród 6 miliardów współczesnych nam unikalnych dusz nieśmiertelnych) - z
        punktu widzenia wiedzy zintersubiektywizowanej, wystarczy to na przyjęcie
        wysokiego prawdopodobieństwa słuszności takiego założenia (no chyba, że chcesz
        powiedzieć, że ta przytłaczająca większość korony stworzenia to zwykli głupcy,
        głupsi od przeciętnego bonobo, któremu owa korona stworzenia /nawiasem mówiąc/
        odmawia owej nieśmiertelnej duszy w imię swoich nawyków żywieniowych)
        • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 11:42
          Prych, bonobo, prych, na teoryjkę, że kształtuje się jakiś "współcześnie
          nowoczesny paradygmat fizyki". Bełkot blekotem popędzany, wybacz. Paradygmatów
          jest mrowie, odpowiednio do różnych gałęzi. Tak że se i bonobo może wymyslić
          własny - pytanie tylko, ile on będzie wart ;-D

          Prych drugi, bonobo, prych i prych skwadratowany, albowiem powtarzanie Tomasza z
          Akwinu sensu ma dosyć bardzo mało niewiele :P
          • facet123 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 11:57
            dawwwkinsie - Pytasz o dowód na istnienie duszy. Ale najpierw trzeba pojęcie
            duszy zdefiniować. Zależnie od przyjętej definicji można dopiero dowodzić jej
            istnienia lub nie.

            Dla niektórych definicji okaże się ze dusza z pewnością istnieje, dla innych
            okaże się, że z pewnościa nie, a dla jeszcze innych nie będzie tego można
            wykazać lub, że definicje te to religijno-emocjonalny bełkot.

            Ja zakładam, że dusza, to to samo co świadomość, a więc subiektywne odczuwanie
            wrażeń. Jestem przekonany zatem, że JA mam duszę (ponieważ wiem, że odczuwam
            wrażenia i mam świadomosć). Co do innych ludzi to mogę się tylko domyślać, że
            też ją mają, bo dziwaczny by był świat pełen "atrap" ludzi którzy z jakiegoś
            powodu zachowują się analogicznie do mnie, ale tak naprawdę nie odczuwają
            świadomośći... Ale pewności z definicji mieć nie można (solipsyzm).

            Co do nieśmiertelności duszy (w moim rozumieniu), to mogę powiedzieć tylko
            tyle, że skoro dusza jest efektem procesów zachodzących w człowieku, to zanika
            z chwilą gdy procesy te się zatrzymują. Nie ma przesłanek by wierzyć w to, że
            jest ona czymś co pozostaje.
            Ewentualnie można powyższe procesy traktować jako pewnien algorytm, a algorytm
            to informacja. Informację można przechowywać w nieskończoność, więc w ten
            sposób można powiedzieć, że dusza jest nieśmiertelna. Jednak w naszym świecie
            nie ma nikogo kto byłby w stanie odtworzyć i zmagazynować tak subtelną i
            gigantyczną ilość danych jaka składa się na "algorytm" o któm piszę.
            • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 12:02
              facet123 napisał:

              > dawwwkinsie - Pytasz o dowód na istnienie duszy.

              Nie. Nabijam się raczej z uznania jej za byt fizyczny, bo po pismach Tomasza w
              sensie religijnym są to popłuczyny, powtarzactwo.

              > Ja zakładam, że dusza, to to samo co świadomość, a więc subiektywne odczuwanie
              > wrażeń.

              I w tym punkcie popełniasz błąd, gdyż "dusza" jest pojęciem ściśle religijym,
              niebadalnym na gruncie nauki. A "świadomość" jest pojęciem naukowym, badalnym
              jak najbardziej.

              Mieszanie tych dwóch płaszczyzn jest błędem. Już nawet Kościół rozdzielił naukę
              od wiary, pora to zauważyć :-D
              • facet123 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 12:34
                > > Ja zakładam, że dusza, to to samo co świadomość, a więc subiektywne odczu
                > wanie
                > > wrażeń.
                >
                > I w tym punkcie popełniasz błąd, gdyż "dusza" jest pojęciem ściśle religijym,
                > niebadalnym na gruncie nauki. A "świadomość" jest pojęciem naukowym, badalnym
                > jak najbardziej.

                Oczywiście, zdaje sobie sprawę, że "dusza" to pojęcie religijne, ale własnie
                przez to, że ma ono taki charakter (nie do końca ścisły) to można posiłkować
                się nim w różnych innych dyskusjach. Ja nadałem temu słowu ścisłe znaczenie na
                potrzeby tego wątku, bo odniosłem wrażenie, że autorowi wątku chodziło o
                dociekania naukowe, a nie teologiczny bełkot.

                Załóżmy zatem, że wszędzie gdi napisałem 'dusza' powinno być 'świadomość'.

                Pozdrawiam.

                PS: Apropos definicjji duszy to niektórzy nazywają tak kawałek metalu który był
                xródłem ciepła w starych żelazkach :)
                • scept89 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 22:25
                  Przedefiniowywanie 'duszy' na 'swiadomosc' ma miej wiecej taki sam sens jak
                  nazywanie 'wybudzenia po narkozie' 'wskrzeszaniem zmarlego'.

                  BTW, jesli 'dusza' dla Ciebie ponoc rowna sie 'swiadomosc' to za przeproszeniem
                  po jaka cholere uzywac pojecia 'dusza' kiedy masz pojecie prostsze, akceptowalne
                  przez nauke ('swiadomosc'). Troche za bardzo zalatuje mi to wprowadzaniem pojec
                  religijnych tylnymi drzwiami.

                  • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 22:30
                    To akurat fatalny błąd bonobo w tytule wątku i rozumowaniu, bo jak teleportacja,
                    to nie duszy ;-D

                    Ale uparciuch broni swego, chce za jednym zamachem teleportować i duszę, i
                    świadomość, cudownie rozmnożyć, bo w istocie sprawdza, jak ocalić swój gatunek :)
                    • bonobo44 Teleportacja DUSZY -> odwrotna schizofrenia ? 24.06.06, 20:46
                      Zachodzi tylko jedna z możliwości:

                      - albo kopia i oryginał mają 2 różne dusze i wówczas oznacza to, że człowiek
                      będzie potrafił wygenerować ducha z maszyny bez pomocy Najwyższego
                      (podobnie zresztą jak samo życie) [ swoją drogą ciekawe jak, kiedy i czy przy
                      jakiejkolwiek ingerencji boskiej (czy np siłą rozpędu raz wprawionego w ruch
                      boskiego wiecznego koła życia) wg Kościoła duch "zstępuje" na człowieka?]

                      - albo kopia i oryginał mają wspólną duszę, która się
                      niejako "rozgałęzia" "obejmując" obydwa osobniki (tak jak obejmowała dotąd
                      jednego ze wszystkimi jego członkami ;) gdy komuś utną rękę, jego duch niewiele
                      na tym traci - podobnie, gdy zginie któraś z kopii, duch znajdzie oparcie w ich
                      reszcie (a właściwie ta reszta będzie miała oparcie w tym samym duchu);
                      czy w tym duchu jednak nie mielibyśmy do czynienia ze swoistą odwrotną
                      schizofrenią - schizofrenią ciała w ramach jednego ducha 8)
                      w szczególności, jak poradziłby sobie wówczas Św. Piotr u wrót raju i Bóg na
                      Sądzie Ostatecznym rozpatrując grzechy i zasługi takiego powielonego osobnika,
                      gdyby jedna z kopii została uznana za świętą a druga została stracona na
                      krześle elektrycznym za seryjne morderstwa?

                      • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY -> odwrotna schizofren 24.06.06, 21:50
                        bonobo44 napisał:

                        > Zachodzi tylko jedna z możliwości:

                        Okaże się, że skopiowanie _świadomości_ jest możliwe, bo to coś ze świata fizyki
                        oraz chemii. Powstaną dwa identyczne osobniki, które w nastepnej nanosekundzie
                        zaczną zbierać odrębne osobnicze doświadczenia, stając się _różnymi osobnikami_.

                        W badaniu duszy eksperyment nie dostarczy żadnych argumwentów, ani za, ani przeciw.

                        Ludzie nadal będą się kochać i nienawidzić.

                        A bonobo? Może w jakimś rezerwacie nadal będą robić to, co bonobo lubi
                        najbardziej ;-D
                        • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 24.06.06, 21:56
                          > W badaniu duszy eksperyment nie dostarczy żadnych argumwentów, ani za, ani
                          > przeciw.

                          oczywiście nie może być mowy o "badaniu duszy"
                          tu chodzi o jej być albo nie być...

                          albo może być bytem albo nawet teoretycznie nie może nim być
                          przynajmniej w dotychczasowym jej pojmowaniu przez poszczególne religie
                          znikną zatem zarazem ostatnie przesłanki wiary w byty nadprzyrodzone
                          • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 24.06.06, 23:10
                            Uparcie tkwisz w błędzie. Eksperyment wykaże, iż da się przenieść świadomość,
                            ale to w ogóle nie będzie miało kontekstu religijnego.

                            No dobra, jako człek nieco zorientowany w kościelnych sprawkach i mechanice
                            dogmatycznej, zaryzykuję twierdzenie, że gdyby taki eksperyment się dokonał,
                            Kościół ogłosiłby, że w chwili wyłaniania sie "kopii", zstępuje do niej dusza,
                            tak jak normalnie do człowieka w chwili poczęcia :-)
                            Proste, nie? :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

                            Więc porzuć "duszę" i zajmij się skutkami w sensie społecznym.
                            • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 24.06.06, 23:31
                              > gdyby taki eksperyment się dokonał,
                              > Kościół ogłosiłby, że w chwili wyłaniania sie "kopii", zstępuje do niej dusza,
                              > tak jak normalnie do człowieka w chwili poczęcia :-)
                              > Proste, nie?

                              nie! proste by było, gdyby ta nowa osoba nie miała całego bagażu doświadczenia
                              duchowego poprzedniej - ów nowy duch musiałby zatem dokonać pełnej "projekcji
                              wstecznej", a to znaczy w istocie, że mielibyśmy do czynienia z drugim z
                              omawianych przypadków

                              albo, że dokonaliśmy środkami technicznymi (rodem z bytów materialnych - co
                              jest absurdem) "rozszczepienia" ducha na 2 identyczne kopie - tertium non datur

                              > Więc porzuć "duszę" i zajmij się skutkami w sensie społecznym.

                              do dyskusji na ten temat również jestem gotów się włączyć

                              PS.: przepraszam najmocniej, ale właściwie to dlaczego z uporem godnym lepszej
                              sprawy odmawiasz mi prawa do dociekania w miarę swoich sił czegoś, co mi wydaje
                              się być nie mniej ważne?
                              przecież ja nie mówię, czym masz się zająć w tym kontekście 8(
                              nie chcesz - dyskutuj tylko względy społeczne i fizykalne - włączę się do tego,
                              bo te na pewno są równie (jeśli nie bardziej) frapujące...
                              • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 25.06.06, 09:04
                                Ja ci niczego nje zakazuję, tylko mnie bawi, że się zachowujesz jak dzieciak,
                                który odkrył, że księdzu można przykleić gumę na plecach sutanny :P

                                Duszy teleportować nie można, chociaż używasz sztuczek, aby to unaukowić.
                                Zamulasz dyskusję wywodami w tym kierunku, nie rozumiesz?

                                Świadomość teleportować można, i to jest ciekawe, ale jakoś cię mniej kreci niż
                                strzelanie z ryżu do księdza ;-D
                                • rs_gazeta_forum Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 25.06.06, 11:58
                                  dawwwkins napisał:
                                  > Duszy teleportować nie można, chociaż używasz sztuczek, aby to unaukowić.

                                  Przecież bonobo nigdzie nie napisał, że można! Rozważa natomiast sprzeczności
                                  płynące z założenia, że można!
                                  • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 25.06.06, 22:14
                                    Wybacz, ale mam wrażenie, że powinieneś wiedzieć, że dogmaty religijne mają
                                    tendencję do dopasowywania się do rzeczywistości ;-D Ty i bobobo chcecie zmienić
                                    warunki gry dla wszystkich poza Kościołem.

                                    Poza tym, popełniacie błąd. Gdyby odkrycia naukowe tak łatwo sobie radziły z
                                    wiara, jak obaj twierdzicie czy sugerujecie, to po Darwinie nie mielibyśmy
                                    Scopesa, ID etc.
                                    • rs_gazeta_forum Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 27.06.06, 00:22
                                      Hop, hop, nie tak szybko ;)
                                      Oceniam intencje bonobo, bo Ty przypisywałeś mu inne, i tyle.
                                      W to, że religie nawet w przypadku zenkrotnienia przez w/w teleportację
                                      osobników dadzą sobie radę z interpretacją, nie wątpię.
                                      Ale w tym, że bonobo wpadł na koncept kolejnego na liście nnn argumentów na
                                      sprzeczność bieżących dogmatów z rzeczywistością, też nie ma nic złego.
                                      • dawwwkins Błąd :) 27.06.06, 10:10
                                        rs_gazeta_forum napisał:

                                        > Ale w tym, że bonobo wpadł na koncept kolejnego na liście nnn argumentów na
                                        > sprzeczność bieżących dogmatów z rzeczywistością, też nie ma nic złego.

                                        I tu sobie po raz kolejny powtórzę, że obaj z bonobo się mylicie :) to znaczy
                                        macie frajdę, że Kościół ma problem z dogmatem.

                                        Otóż nie - nie ma. Jak dotąd, zapewne nikt z szacownego grona Ojców Kościoła,
                                        pozynając od Jezusa Chrystusa, przez maltretowanego tu Tomasza z Akwinu, a
                                        skończywszy na Benedykcie XVI, nie zajmował się zagadnieniem teleportacji ludzi,
                                        a tym bardziej kopiowaniem ich oraz wynikającymi stąd "problemami z duszą" :)

                                        Nie ma więc _żadnej_ sprzeczności. To jest banalna sytuacja, w której - gdy
                                        pojawi się potrzeba interpretacji - Kościół zajmie stanowisko. Zajmie je _po raz
                                        pierwszy_, czego obaj z bonobo zdaje sie nie rozumiecie ;-D
                                        • bonobo44 Czyj ? 27.06.06, 12:19
                                          Z tego, co ustaliliśmy do tej pory, wynikać by mogło,
                                          że dusza metafizycznie jest bytem niepodzielnym (co odpowiada
                                          ściśle intuicji w tym względzie obdarzonych nimi bytów realnych z 1-1
                                          przyporządkowaniem takim bytom niematerialnym)
                                          (troistość jest zarezerwowana jedynie dla Najwyższego z tych bytów;
                                          tymczasem raz opanowana technologia swobodnie zapewnia "wieloistość")

                                          oczywiście teleportacja Najwyższego bytu lub bytów bytujących w Zaświatach
                                          nie ma najmniejszego sensu fizycznego;

                                          jednak fizycznej teleportacji bytów świadomych (obdarzonych duszą)
                                          muszą - na zdrowy rozum - towarzyszyć jakieś radykalne transformacje
                                          w owej sferze bytów niematerialnych...
                                          jeśli są one niedopuszczalne, to zachodzi jedno z dwojga:

                                          1) albo niemożliwe jest zakończone powodzeniem teleportowanie
                                          bytów świadomych (obdarzonych duszą)

                                          2) albo byty świadome i obdarzone duszą nie istnieją
                                          (ergo świat duchów, o ile w ogóle istnieje, istnieje sobie a ludzie sobie, ergo
                                          ludzie nie są więcej warci od spożywanych przez nich na co dzień
                                          istot "niższych" - tych "nieuduchowionych")
                                        • rs_gazeta_forum Re: Błąd :) 28.06.06, 16:45
                                          > I tu sobie po raz kolejny powtórzę, że obaj z bonobo się mylicie :) to znaczy
                                          > macie frajdę, że Kościół ma problem z dogmatem.
                                          > Otóż nie - nie ma.

                                          Po pierwsze, nie mam frajdy ;), po drugie niespecjalnie mnie interesuje nawet
                                          szukanie sprzeczności w sprzecznościach.
                                          Ale rozbierając to, co piszesz o kłopocie, czy też o jego braku: czynisz
                                          założenia być może nadające się do jakiegoś zamkniętego systemu logicznego (nie
                                          mam kłopotu z tym, o czym nie mówiłem wprost), ale zupełnie nie nadające się do
                                          życia codziennego.
                                          KK nie wypowiadał się przed nakręceniem niedawno jakiejś szmiry filmowej o
                                          potomkach Jezusa z Nazaretu (może się mylę, może gdzieś w jakiejś encyklice jest
                                          wprost napisane, ze Jezus nie miał dzieci z Marią Magdaleną?), ale po nakręceniu
                                          filmu nagle zaczął mieć kłopot.
                                          W ogóle zdumiewa mnie, przyznaję, Twoja teza, że aby dowieść komuś sprzeczności
                                          w wypowiedziach, można się odnieść wyłącznie do tezy wprost wypowiedzianej.
                                          Inaczej, jeśli ktoś mi mówi, że A jest czerwone, a potem mówi, że wszystkie
                                          litery są czarne, to nie mogę mu zarzucić sprzeczności, bo nigdzie też wprost
                                          nie powiedział, że A jest czarne?
                                          • dawwwkins RS, to nie tak :) 28.06.06, 16:59
                                            To nic osobistego, więc nie traktuj tak tego, proszę.

                                            Niemniej, to nie ja piszę, że Kościół "ma problem". Ja twierdzę, że swoje
                                            stanowisko KK określi wobec sytuacji, gdy ona zaistnieje - no i twierdzę, że
                                            poradzi sobie banalnie łatwo, bo jego dogmaty są zręcznymi odpowiedziami na
                                            wyzwania rzeczywistości.

                                            Zresztą, Twój przykład z filmem jest właśnie potwierdzeniem mojego stanowiska,
                                            że dopiero po udanej teleportacji oraz ewentualnym "rozmnożeniu" pojawi sie ten
                                            problem ;-D
                                            • rs_gazeta_forum Re: RS, to nie tak :) 28.06.06, 18:03
                                              Zdecydowanie nie traktuję tych rozważań osobiście!
                                              OK, rozumiem twoje zastrzeżenia co do tego gdybania, co do tego, co KK (i inne)
                                              zrobi, pełna zgoda, ale wolę, by bonobo mógł swoje rozważania prowadzić bez
                                              wyśmiewania, a z polemiką, na przykład konkretnym wyjaśnieniem, dlaczego
                                              uważasz, że stanowisko Tomasza z Akwinu w kwestii duszy powoduje
                                              bezprzedmiotowość takich spekulacji.
                                              W końcu gdybyśmy czytali opowiadanie/powieść wykorzystujące ten wątek, to
                                              opatrzone byłyby napisem "fantastyka naukowa", i niejedna wyobraźnia przyszłego
                                              naukowca mogłaby zostać nimi pobudzona.
                                              Fantastyczność tych rozważań po prawdzie jest znacznie mniejsza od fantazji
                                              pozanaukowych Newtona, nb. ;).
                                              A z drugiej strony, to ja się zastanawiam, gdzie ja napisałem, że jakikolwiek
                                              kościół ma z tym problem?
                              • Gość: lajkonix Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 11:24
                                Też uważam, że szkoda twojego gibania się na tej gdybologicznej gałęzi, bonobo.

                                Póki co, rozumiem, ze w oparciu o zaproponowany przez ciebie schemat
                                teleportacji zaczynasz wierzyć w cud rozmnozenia chleba i ryb? Co?

                                Uwaga: twoja pozytywna deklaracja mogłoby solidnie zachwiać ateistycznymi (bez
                                negatywnych podtekstów) fundamentami niejednego naukawca, któremu wydaje się, ze
                                narzędzia nauki moga posłużyć do zachwiania podstawami wiary.

                                Lajkonix
                                • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY-odwrotna schizofrenia? 27.06.06, 13:06

                                  Gość portalu: lajkonix napisał(a):

                                  > Póki co, rozumiem, ze w oparciu o zaproponowany przez ciebie schemat
                                  > teleportacji zaczynasz wierzyć w cud rozmnozenia chleba i ryb? Co?


                                  A zwłaszcza wina 8)

                                  To najbardziej przemawia do wyobraźni, bo oznacza wyraźne spełnienie
                                  pewnego zasadniczego kryterium teleportacji (prawa zachowania masy i energii).
                                  Woda przyjmuje "konfigurację" wina w wyniku wielokrotnej teleportacji jakiegoś
                                  przedniego układu kwantowego wzorca nawet z nieodległej okolicy.
                                  Jeśli Jezus posiadał przypisywane mu atrybuty boskie, byłoby to dlań osiągalne
                                  bez większego wysiłku.

                                  Rzecz jasna rzeczone atrybuty nie stwarzałyby ograniczeń na
                                  rozmnożenie chleba i ryb z niczego (przemiana stosownej ilości powietrza
                                  mogłaby zakończyc się implozją na miarę supernowej a przynajmniej bomby H)

                  • facet123 Re: Teleportacja DUSZY 26.06.06, 09:19
                    > BTW, jesli 'dusza' dla Ciebie ponoc rowna sie 'swiadomosc' to za
                    przeproszeniem
                    > po jaka cholere uzywac pojecia 'dusza' kiedy masz pojecie prostsze,
                    akceptowaln
                    > e
                    > przez nauke ('swiadomosc').

                    Robię to tylko dlatego, że autor wątku rozpoczął dyskusję używając tego słowa,
                    a mam wrażenie, że mimo wszystko chodziło mu o dociekania naukowe.

      • obserwator55 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 12:19
        > Najpierw udowodnij, że istnieje dusza, wtedy będzie można rozmawiać o jej
        > teleportowaniu :D

        z całym szacunkiem...
        polecam odrzucić wszelkie normy społeczne jakie Tobie wpojono od dzieciaka , i
        usunąć z głowy wszystkie głupoty jakie Tobie ( nam wszystkim ) też wpojono w
        szkole . po takim oczyszczeniu zostanie (chyba ) czysta esencja miłości i
        mądrości , i wtedy sam znajdziesz odpowiedź na te pytanie ..
        ponownie szacuneczek .
      • rs_gazeta_forum Re: Teleportacja DUSZY 25.06.06, 11:57
        dawwwkins napisał:
        > Najpierw udowodnij, że istnieje dusza, wtedy będzie można rozmawiać o jej
        > teleportowaniu :D

        Najpierw udowodnij, że pierwiastek z dwóch jest niewymierny, a wtedy będzie
        można rozważać jego niewymierność ?????

        Chyba nie przeczytałeś do końca tego, co bonobo zawarł w swoich pierwszych 3
        postach. Właśnie rozważając konieczność (może niezręcznie to ujął, ale to
        właśnie jest do dotarcia) przemieszczania się duszy (tej w sensie religijnym)
        razem z ciałem, wykazuje, jak rozumiem jego wywód, niemożność jej istnienia.
    • facet123 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 11:44
      > I) "zdjęcie" w miejscu A i przesłanie kompletnej charakterystyki
      > układu kwantowego, jakim jest uduchowiony człowiek,
      > na znaczną odległość do miejsca B
      >
      > II) utworzenie kopii uduchowionego (?) człowieka w miejscu B
      >
      > III) zniszczenie kopii uduchowionego człowieka w miejscu A

      Też rozmyślałem kiedyś nad tym problemem dość dużo i doszedłem do ciekawych
      wniosków. Najpierw zdefiniujmy co rozumiem przez "duszę".
      Dusza (w sensie: świadomość, ciągłość odczuwania wrażeń) jest ścisłą
      konseksencją materii - jest układem materii która powoduje, że człowiek odczuwa
      swoją świadomość tak jak ją odczuwa. Można powiedzieć, że materia składająca
      się na człowieka to implementacja pewnego algorytmu - realizacja tego algorytmu
      w ciele człowieka powoduje, że człowiek odczuwa świadomość, czyli ma duszę.
      Zaznaczyć też trzeba, że odczucie to jest zupełnie subiektywne, to znaczy ja
      mogę być pewien na 100% tego że JA mam świadomość, natomiast co do innnych mogę
      mieć tylko podejrzenia.

      Teraz co się dzieje, gdy zachodzi krok II (utworzenie kopii człowieka). Otóż
      uważam, że jedyny sposób aby nie pogubić się w sprzecznościach i bytach
      nadprzyrodzonych to założyć, że kopia człowieka ma równieź "kopię duszy". To
      znaczy skopiowany człowiek ma zupełnie odrębną świadomość począwszy od chwili
      jego utworzenia. Ma też pełną pamięć swojego poprzednika, więc z chwilą
      utworzenia kopii każdy z nich twierdzi, że jest oryginałem. Ponieważ oba
      egzemplarze są identyczne to nie ma sposobu rostrzygnięcia który jest "bardziej
      oryginalny". Oba zaczynają realizować "algorytm" skłądający się z procesów
      życiowych, i oba zaczynają odczuwać swiadomość samych siebie.

      Punkt III natomiast to coś w rodzaju "morderstwa". Zauważmy, że śmierć nie
      isntieje subiektywnie. Umierający (natychmiast) człowiek nie rejestruje
      śmierci. Poprostu przestaje być - to inni płaczą nad nim. Dlatego tak naprawdę
      kolejnosć kroków II i III nie ma żadnego znaczenia - tak czy inaczej trzeba
      zlikwidować jakiś byt.
      Może to wydawać się okrutne, ale to iluzja. Ktoś mógłby powiedzieć "ja nie
      wejde do teleportera, bo umrę i co z tego, że moja kopia będzie żyć", ale to
      jest właśnie efekt zakorzenionego w nas instynktu samozachowawczego który nam
      mówi, że śmierci należy unikać. Tak naprawdę "śmierć własna" nie istnieje.

      Aby to zrozumieć pomińmy teleporter. Wyobraźmy sobie, że stoimy w punkcie A i
      robimy krok do punktu B. To co się dzieje, to dokładnie to samo co przy
      teleportowaniu - w końcu co za różnica czy nasz egzemplarz w punkcie B powstał
      z tej samej, tylko przesuniętej materii, czy z innej ułożonej dokładnie tak
      samo przez maszynę. Robiąc krok można powiedzieć, że umieramy w jednym miejscu,
      natomiast tworzy się doskonała kopia nas w drugim miejscu. Ta kopia ma całą
      naszą pamięć i jest w tym samym stanie co poprzednik, więc wydaje się jej, że
      jest tym samym człowiekiem, ale przecież znajdujemy się obok.

      Twój przykład z teleporterem zmienia tylko tyle, że poprzednik (człowiek przed
      zrobieniem kroku) nie znika natychmiast (nie umiera), ale trwa jeszcze przez
      chwilę. Jego likwidadacja zatem nosi znamiona mordu, ale tylko dla otoczenia,
      ponieważ on sam (jak każdy) nie może doświadczyć swojej śmierci. Oczywiście
      można mu powiedzieć "twoja kopia jeast teraz w punkcie B, zaraz umrzesz" i
      wtedy on wpadnie w panikę, po tak działa ludzki umysł, ale tak samo można
      wpadać w panikę przez każdym wykonaniem kroku na ulicy - w końcu nie wiemy, czy
      jedna kopia nas nie zginęła, a życia nie kontynuuję ta druga.
      Tak naprawdę nie chodzi tu nawet o robienie kroku z A do B, ale o przesuwanie
      się w czasie od jednej chwili do następnej. W każdym momencie przestaje istnieć
      jeden układ materii i następuje po nim następny - ten poprzedni już nie
      istnieje, więc można powiedzieć, ze jego świadomość umarła.

      Może wydawać się to niezwykłe, ale swojego czasu przemyślałem problem
      gruntownie i wygląda na to, że to jedyne logiczne wyjaśnienie.

      > Sądzę, że teleportowane do miejsca B bonobo zachowuje swoją duszę,
      > a tamta pierwotna ulega zniszczeniu w momencie zniszczenia
      > bonobo w miejscu A.

      Tak właśnie to się musi odbyć.


      • bonobo44 Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 12:31
        acet123 napisał:

        > Tak naprawdę nie chodzi tu nawet o robienie kroku z A do B, ale o przesuwanie
        > się w czasie od jednej chwili do następnej. W każdym momencie przestaje
        > istnieć jeden układ materii i następuje po nim następny - ten poprzedni już
        > nie istnieje, więc można powiedzieć, ze jego świadomość umarła.

        Przemawia przez Ciebie idea zawarta np. w lekturze takiej pozycji jak "Czas
        jest najprostszą rzeczą", podczas gdy w istocie - nie jest...

        Problem polega na tym, że - wbrew temu, co twierdzi Dawwwkins -
        istnieje obecnie (jak w kazdych czasach) pewien mniej lub bardziej uzgodniony
        paradygmat współczesnej fizyki (wg mnie na naszych oczach on właśnie ewoluuje w
        jakąś w miarę dojrzałą postać):
        od czasów Eisnteina opiera się on na tym, że nie ma czegoś takiego jak
        zdarzenia równoczesne, ani nie istnieje rozłączna bezwzględność czasu i
        przestrzeni...

        Zatem tak naprawdę - odwrotnie niż piszesz - "wykonując" krok z A do B, nie
        przesuwamy się w czasie od jednej chwili do następnej. W każdym momencie
        istnieje pewien układ materii i w każdej "następnej" również istnieje w
        równouprawniony obiektywny sposób logicznie kolejny następujący po nim
        następny - ten poprzedni również istnieje, więc można powiedzieć, że jego
        świadomość nie umarła.

        Oznacza to, że w każdej chwili istnieje duch (świadomość) zawieszona,
        a dopiero przepuszczenie jakiejś "iskry" wzdłuż takiego "zapisu" daje wrażenie
        świadomości (duszy) dynamicznej (niczym odtworzenie filmu w projektorze).

        Otóż owa iskra to duch w powszechnym rozumieniu;
        można ją postrzegać jako przemiatającą całą osobniczą historię wciąż od nowa,
        jak plamkę w oscyloskopie układającą się na tej samej krzywej Lissajou
        (otrzymamy wówczas doktrynę wiecznych powrotów Nietzschego).

        Można ją postrzegać też jako puste złudzenie uformowane przez "złudzenie" w
        łonie z gruntu obojętnej na nie materii zastygłej w bezduszne pasma materii
        rozświetlającej lub zaciemniającej czasoprzestrzeń - ale takie widzenie
        prowadzi owo "złudzenie"na próg szaleństwa...

        I dlatego większość myślących "złudzeń" wybierze ową dynamiczną "iskrę" i nada
        jej na dodatek wolną wolę zdolną do modyfikacji w jakimś dopuszczalnym zakresie
        swojej krzywej Lissajou w niepoznanym po dziś dzień
        (kwantowomechanicznoogólnopolowym) mechanizmie.
        • facet123 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 12:45
          > Zatem tak naprawdę - odwrotnie niż piszesz - "wykonując" krok z A do B, nie
          > przesuwamy się w czasie od jednej chwili do następnej. W każdym momencie
          > istnieje pewien układ materii i w każdej "następnej" również istnieje w
          > równouprawniony obiektywny sposób logicznie kolejny następujący po nim
          > następny - ten poprzedni również istnieje, więc można powiedzieć, że jego
          > świadomość nie umarła.

          Widocznie nie wyraziłem się wystarczająco ściśle - Oczywiście, że warunkiem
          zainstnienia świadomości jest upływ czasu - świadomosć jest generowana przez
          zachodzące dynamicznie w czasie procesy w naszych ciałach.
          Chodziło mi o to, że jeżeli człowieka oraz jego dokładną kopię, to w obu
          zachodzą identyczne procesy i dlatego oba egzemplarze odczuwają świadomość.
          Przykład z robieniem kroku miał tylko uświadomić, że nie ma różnict między
          zwykłym przemieszczeniem, a użyciem teleportera z natychmiastową "kasacją"
          oryginału.

          > Oznacza to, że w każdej chwili istnieje duch (świadomość) zawieszona,
          > a dopiero przepuszczenie jakiejś "iskry" wzdłuż takiego "zapisu" daje wrażenie
          > świadomości (duszy) dynamicznej (niczym odtworzenie filmu w projektorze).

          W chwili istnieje jedynie statyczny obraz - nie wiem dlaczego nazywasz
          go "duchem" - czy to nie nazbyt religijny termin?
          • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 12:56
            acet123 napisał:

            > nie ma różnict między
            > zwykłym przemieszczeniem, a użyciem teleportera z natychmiastową "kasacją"
            > oryginału.


            najwyraźniej trudno mi Ci to przekazać, bo reprezentujemy 2 zgoła odmienne
            sposoby widzenia procesów w czasie; istnieje zasadnicza różnica pmiędzy
            teleportacją a chodzeniem; wykonanie kroku niczego nie kasuje; ten osobnik
            SPRZED jego postawienia również obiektywnie istnieje i to RÓWNIE obiektywnie
            jak i ten po jego wykonaniu; to trochę tak, jakby nigdy nie kasować pierwowzoru
            po każdej kolejnej teleportacji;


            > W chwili istnieje jedynie statyczny obraz - nie wiem dlaczego nazywasz
            > go "duchem" - czy to nie nazbyt religijny termin?


            właśnie dlatego nazwałem go "duchem zawieszonym", swoistym temporalnym "atomem"
            ducha - dopiero ich łańcuszek daje pełnego "ducha" - świadomość rozumianą jako
            proces w czasie...
            • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 12:59
              sorki za ten acet123 - cosik mi kolejny raz nie "załapało" przy kopiowaniu 8(

              • Gość: dziwak Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą IP: *.uz.zgora.pl 23.06.06, 13:20
                różnicę między chodzeniem a teleportacją chyba można opisać posługując się
                pojęciem ciągłości, no nie?
                • facet123 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 13:45
                  > różnicę między chodzeniem a teleportacją chyba można opisać posługując się
                  > pojęciem ciągłości, no nie?

                  Ok. Załóżmy zatem, że teleporter zapamiętuje układ materii człowieka, zaraz
                  potem go zabija po czym materię jego ciała rozbija na pojedyńcze atomy po czym
                  w sposób ciągły przenosi na miejsce ponownego złożenia. (Można to zrobić np. w
                  wiadrze:) Wtedy jest ciąłgość - każda molekuła ciała została w sposób ciągły
                  przesunięta z pozycji A do pozycji B.
                  Jest to ta sama sytuacja co przedtem.
                  Jedyna różnica między robieniem kroku a teleportacją jakiej mogę się dopatrzyć
                  to taka, że podczas wykonywania tego kroku człowiek będzie miał przez pewien
                  przedział czasu funkcjonującą świadomość, a przy teleportacji nie. Jeżeli
                  jednak będziemy zmniejszać ten przedział czasu do bardzo małych wartości
                  (bardzo małe kroczki) to okaże się, że ten krótki okres aktywności świadomości
                  podczas wykonywania kroku nie gra roli dla naszych rozważań.
                • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 13:57
                  Gość portalu: dziwak napisał(a):

                  > różnicę między chodzeniem a teleportacją chyba można opisać posługując się
                  > pojęciem ciągłości, no nie?


                  można, ale po co?

                  prościej wskazać na to, ze pierwsze odbywa się "bardziej" w czasie, a
                  drugie "bardziej" w przestrzeni...
                  to "bardziej" ma tu kluczowe znaczenie, ponieważ Eisntein splótł jedno i drugie
                  w jeden byt zwany czasoprzestrzenią, w którym na dobrą sprawę nie sposób
                  rozróźnić tego co "czysto" przestrzenne od tego co "czysto" czasowe...

                  i tak teleportacja pozostawia 2 byty w przestrzeni - w miejscach A i B
                  o współrzędnych przestrzennych x1 i x2 odpowiednio
                  w A jest byt wyjściowy - bonobo przed teleportacją, a w B bonobo po
                  teleportacji; wspólistnieją one w interwale czasoprzestrzennym o długości
                  (x2-x1)

                  nie zabijając bonoba w A (dla dopełnienia procesu teleportacji - czyli w
                  istocie klonując bonobo) mamy analog do sytuacji następującej:

                  bonobo skończyło banana w chwili t1 na gałęzi A i przeskakuje w chwili t2 na
                  gałąź B, na której widzi następną kiść bananów (załózmy że wykonuje to jak
                  elektron przeskakujący z orbity na orbitę w atomie - trochę się przy tym
                  zgrzeje "od nieskończonego pędu powietrza", co odpowiada wypromieniowaniu
                  fotonu ;)

                  gdzie jest "teraz" bonobo?

                  otóż bonobo jest "teraz" zarówno na gałęzi A jak i na B,
                  gdyż żadne "teraz" nie istnieje, a dokładniej istnieją OBYDWA "terazy"
                  (zarówno t1 jak i t2) są równie uprawnione ontologicznie)
                  - wspólistnieją one obokj siebie w interwale czasoprzestrzennym o długości (t2-
                  t1) przy założeniu, że c to "naturalna" jednostka (prędkośc światła równa
                  jeden)/a nie wydumana ilość metrów na wydumaną sekundę/

                  • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 14:09
                    aha, dla lepszego zilustrowania tego, o co chodzi, zakładam, że interwał
                    przestrzenny pomiędzy gałęziami g2-g1 jest zaniedbywalny ("infinitezymalnie"
                    mały - bonobo w istocie nawet się nie spoci - chcieliśmy ciągłości, to ją mamy)
                    w porównaniu z czasowym (bonobo bardzo dłuuugo żuje banana kontemplując
                    problemy duchowe pomiędzy chwilą t1 i t2 a zwłaszcza "kombinując, jak być z
                    nią" - jak nadaje właśnie radio ;)
                  • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 14:17
                    > gdzie jest "teraz" bonobo?
                    >
                    > otóż bonobo jest "teraz" zarówno na gałęzi A jak i na B,
                    > gdyż żadne "teraz" nie istnieje, a dokładniej istnieją OBYDWA "terazy"


                    nie tak dawno w naszej TV pojawił się znakomity film naszej produkcji, w której
                    bohater (grany chyba przez Pieczkę - przynajmniej do takiej obsady mi to
                    pasuje - uczy małą dziewczynkę, jak jednocześnie widzieć go tu i... wtedy)

                    to nie bajka ani żadna nie bzdura to - tak wygląda świat realny niedostępny
                    naszym zmysłom z klapkami na tychże zmysłach, zmyślnie sterowanymi ową
                    wspomnianą wcześniej boską iskrą...

                    pamięta ktoś może ów film i rzeczywistą obsadę?

                    • dawwwkins Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 16:07
                      Bonobo, a co z teologicznym zagadnieniem niepodzielności duszy? W sensie
                      religijnym, skoro uparłeś się używać złego bonobizmu?
                      • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 18:04
                        dawwwkins napisał:

                        > Bonobo, a co z teologicznym zagadnieniem niepodzielności duszy? W sensie
                        > religijnym, skoro uparłeś się używać złego bonobizmu?

                        no nareszcie ktoś załapał całe meritum mojego potrójnego pytania na wstępie

                        • dawwwkins Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 18:15
                          Ja to załapałem od razu, a jak u ciebie z tym Tomaszem? Kumasz bazę? :D
                          • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 18:46
                            filozofia... kiedyż to było?
                            może istotnie zechcesz nam przybliżyć w paru słowach...
                            • dawwwkins Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 18:49
                              Wiedziałem, że nie kumasz :)
                              Ech, myslisz, że pstre słówka naukowe to wszystko? Poczytaj Akwinantę, warto. O
                              duchu i materii :)
                              • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 19:02
                                wiedziałem, że nas zrozumiesz ;)
                                chcesz pół forum zapędzić do lektury Tomasza z Akwinu (żartujesz, prawda?)

                                Tomasz z Akwinu wielkim filozofem był, ale żeby tak od razu z tego powodu się w
                                niego wczytywać? - daruj, ale wystarczy że pamięć o nim nigdy nie zaginie 8)
                                • bonobo44 Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 19:20
                                  wiem, że niektóre zaszłości bolą bardziej niż inne,
                                  ale przestań się acan krygowac jak panienka i nie każ się 3x prosić...
                                  albo masz coś istotnego do dodania w przedmiotowej sprawie tu i teraz albo
                                  istotnie lepiej zwyczajnie... zamilcz waść i wstydu oszczędź ;)
                                  • dawwwkins Re: Czas nie jest najprostszą rzeczą 23.06.06, 19:26
                                    Bonobo. Ja co miałem istotnego, powiedziałem, tyle że ty jesteś pstrokatą małpką
                                    uszyta z mądrych słówek, a czym się zajmował Aktwinanta, nie wiesz i nie widzisz
                                    w tym żadnego powodu do wstydu.

                                    No to proszę, tłumaczenie specjalnie dla matołków takich jak ty: powtarzasz jego
                                    błędy. Tyle, że on to robił w wieku 13, a teraz mamy 21. I nawet Kościół wycofał
                                    się z tych błędów, rozdzielając naukę od wiary, nie próbując tej drugiej
                                    "fizykalizować" :D

                                    Poczytaj Hellera, skoro nie radzisz sobie z Tomaszem ;-D
                                    • bonobo44 Nauka Tomasza o transcendentaliach 23.06.06, 20:03
                                      OK - łaski bzz - pójdźmy na skróty i załóżmy, że nam w łaskawości swej
                                      opowiedziałeś o transcendentaliach Tomka:

                                      nota bonobo nie widzę w ostrym rozdzieleniu bytów (materialnego od
                                      niematerialnegO), jakie on przeprowadził, niczego, o czym współczesny świat
                                      próbowałby zapomnieć (a już w najmniejszym stopniu nie nazwałbym tego jego
                                      procesu rozdzielenia "fizykalizacją"):

                                      > "transcendentare" (łac.) - przekraczać
                                      > - transcendentalia, to właściwości przysługujące każdemu bytowi; "coś, co
                                      mogę orzec o każdym bycie"

                                      > Byt wzięty sam w sobie
                                      > 1) "ENS" (byt) - wszystko, co jest - istnieje (wywodzi się z aktu istnienia)

                                      słowem - multiwersum

                                      > 2) "RES" (rzecz) - wszystko jest rzeczą, ponieważ ma jakąś treść

                                      słowem energo-materia (pełna treści czy to materialnej czy polowej)

                                      > 3) "UNUM" (jedność) - byt o tyle jest bytem, o ile jest jednością [platonizm]

                                      tu już niekoniecznie - może być syntetyczną dwoistością swoich antynomii (jak
                                      dajmy na to falo-korpuskuła, duch-ciało);
                                      chociaż - zaraz - jeśli syntetyczną, to też jednością (syntezą właśnie)

                                      > Byt w relacji do innych
                                      > 4) "ALIQUID" (odrębność) - byt o tyle jest bytem, o ile jest odrębny ~ (p ^
                                      ~p) = ~p v p

                                      nadal niczego to nie psuje - 2 odrębne dusze acz nierozróżnialne jak dajmy na
                                      to neutrony polskie od oregońskich pozostaną odrębnymi bytami od ich
                                      materialnych nośników ~ (p ^ ~p) = ~p v p

                                      ten warunek oddziela świat niematerialny od świata materialnego; ducha od ciała
                                      w jednym izolowanym układzie ciało-duch,
                                      ale także 2 identyczne ciała od 2 identycznych duchów w układzie z nich tylko
                                      złożonym (2 można tu zamienić na dowolną liczbę naturalną,
                                      a nawet przejść do granicy nieskończonej)


                                      > (byt jest pierwotny, natomiast zasady są wtórne)

                                      innymi słowy cechy zarówno materii jak i ducha wynikają z pierwotnej natury
                                      tych ostatnich, a nie na odwrót...
                                      w szczególnosci dwa duchy mogą być nierozróżnialne jak wspomniane już neutrony


                                      > Ze względu na odniesienie do władz umysłowych
                                      > 5) "BONUM" (dobro) - ze względu na relację do woli, o każdym bycie możemy
                                      powiedzieć "dobro";
                                      > każdy byt może być dobry, bo jeśli coś istnieje, oznacza to, że Bóg tego chce

                                      no proszę 'bonobum' musi zatem oznaczac tyleż, co 'dobry pan i panisco' ;)

                                      > 6) "VERUM" (prawda) - każdy byt jest dorzeczny - nadaje się do poznania
                                      intelektualnego

                                      no proszę, a niektórzy mniemają tu, iż bonobo jest wyjątkiem pośród bytów, tj.
                                      jest bytem niedorzecznym 8)


                                      > 7) "PULCHRUM" (piękno) - piękne jest to, co jest ujrzane [ponoć
                                      najistotniejsze z transcendentaliów]

                                      zgadzam się w 100% - nie ma nic piękniejszego od kształtnej bonobianki ...


                                      > - transcendentalia nie każdemu bytowi przysługują w ten sam sposób, ponieważ
                                      > im bardziej coś istnieje, tym bardziej przysługują mu poszczególne
                                      > transcendentalia


                                      zaprawdę stara to prawda:
                                      "im Kłaopouchy głębiej zapuszczał się do domku Prosiaczka, tym Prosiaczka w nim
                                      bardziej nie było"
                                      • dawwwkins Re: Nauka Tomasza o transcendentaliach 23.06.06, 20:16
                                        Twoje uczenie się Tomasza za pośrednictwem skrótu w Wikipedii byłoby strasznie
                                        zabawne, gdyby nie było tak strasznie żałosne. Filozofów poznaje się poprzez ich
                                        pisma, moja małpko. Wiki służy do znalezienia tropów :)

                                        Więc jeszcze raz, po raz ostatni, żeby małpka mogła sobie podskoczyć: św. Tomasz
                                        duszę przyoblekał w materię (w duuużym uproszczeniu, dla głupiutkiego Bonobo).
                                        Ty robisz identycznie, każąc się duszy teleportować - i pisząc zarazem o
                                        teleportowanej materii, lub jej stanie. Że Tomasz popełniał ten błąd,
                                        zrozumiałe. Kościół się zresztą z tego błędu wycofał, uznał, że wiara i nauka to
                                        odrębne światy, i mechanika kwantowa nie musi tłumaczyć istnienia duszy - i
                                        bardzo dobrze.
                                        Ty teraz popełniasz błąd Tomasza. Z niewiedzy :P A teraz już także z arogancji :D

                                        Przepraszam za uproszczenia, ale faktycznie jesteś 40 i 4 komórki nerwowe :P
                                        • bonobo44 Re: Nauka Tomasza o transcendentaliach 23.06.06, 20:42
                                          oddzielając treść od uprzejmości (wynikają one niewątpliwie z onegdajszej
                                          wycieczki wyprowadzającej nick dawwwkinsa od dawna - pamiętliwe bydlę, że daj
                                          Boże i mi takiej pamięci na starość, a jeśli nie, to przynajmniej - dożyć
                                          starości w spokoju i pogodzie ducha, a nie w jego zawziętym zacietrzewieniu ;)

                                          dawwwkins napisał:
                                          > św. Tomasz
                                          > duszę przyoblekał w materię (w duuużym uproszczeniu).
                                          > Ty robisz identycznie, każąc się duszy teleportować - i pisząc zarazem o
                                          > teleportowanej materii, lub jej stanie. Że Tomasz popełniał ten błąd,
                                          > zrozumiałe. Kościół się zresztą z tego błędu wycofał, uznał, że wiara i nauka
                                          > to odrębne światy, i mechanika kwantowa nie musi tłumaczyć istnienia duszy - i
                                          > bardzo dobrze.

                                          szkopuł polega na tym, że nie mówimy tu o próbie tłumaczenia ISTNIENIA duszy
                                          przez mechanikę kwantową...

                                          mówimy o tym, jak to niby Kościół poradzi sobie z rozdwojeniem OSOBY obdarzonej
                                          duszą - a z czymś takim nie zetknął się jeszcze żaden z klasycznych filozofów
                                          ani teologów (problem jest nazbyt świeży i wręcz niesposób pójść tu za
                                          jakimkolwiek tropem, nawet najświeższym)

                                          to nie jest problem bliźniaków jednojajowych bez cienia wspólnej świadomej
                                          historii...

                                          powiem ci jak, dawwwkins - po prostu nie poradzi sobie bez... odrzucenia
                                          ontologicznego charakteru duszy... ani Kościół, ani ty w swoim napuszonym
                                          zadufaniu znamionującym przeżuwacza obcych treści, a nie myśliciela - jak
                                          zapewne górnolotnie o sobie jesteś skłonny mniemać, ani nikt z filozofów...

                                          dlatego uważam (przykro mi, że zostałem zmuszony do wysłowienia tego zdania w
                                          Twojej Vaciu i innych wierzących przytomności na tym forum), że pierwsza udana
                                          teleportacja człowieka będzie równoznaczna z końcem osobowych religii
                                          deistycznych...
                                          • dawwwkins Re: Nauka Tomasza o transcendentaliach 23.06.06, 20:51
                                            Mylisz się. Moje uszczypliwości wynikają z prostego faktu: że zamiast prosto
                                            dyskutować - jak madcio próbuje to robić - o konsekwencjach rozmnożenia
                                            osobników obdarzonych świadomością, co uważam za bardzo interesujący wątek, w
                                            których chętnie pouczestniczę, Ty idziesz w kwestie zupełnie nienaukowe, jak dusza.

                                            Z punktu widzenia wiary - nie wiem, jak sobie poradzi Kościół, ale żaden z nas
                                            tego nie wie, wiadomo jedynie, że byłby to poważny problem doktrynalny.
                                            Możemy rozmawiać o konsekwencjach naukowych i społecznych - to rozmawiajmy.

                                            Tylko błagam, czy musisz pisać kilometry postów inkrustowanych tysiącem nic nie
                                            znaczących, mądrych słówek? :) Pisz prosto, a słowo daję, nie będę drwić nawet
                                            jeżeli się walniesz gdzies, bo to ludzka rzecz :)
                                            • bonobo44 Re: Nauka Tomasza o transcendentaliach 23.06.06, 21:04
                                              Ufff...! Kamień z serca. A już myślałem, że po tego typy wymianie "not
                                              dyplomatycznych" nie obejdzie się bez dalszej eskalacji uprzejmości między
                                              nami ;)
                                              Zatem, jeśli Bóg jest, co nie daj Bóg, to Bogu dzięki, że tak się jednak nie
                                              stało...
                                              • dawwwkins Re: Nauka Tomasza o transcendentaliach 23.06.06, 21:16
                                                Nie walcz na noty dyplomatyczne, tylko myśl o skutkach swego pomysłu ;-D
                    • bonobo44 "Zmruż oczy" w reż. Andrzeja Jakimowskiego 23.06.06, 18:44
                      > bohater (grany chyba przez Pieczkę - przynajmniej do takiej obsady mi to
                      > pasuje - uczy małą dziewczynkę, jak jednocześnie widzieć go tu i... wtedy)

                      ten rewelacyjny dla mnie film to "Zmruż oczy" w reż. Andrzeja Jakimowskiego
                      a nauczyciela grał ktoś o wiele wiele młodszy od Pieczki, a obdarzony równie
                      wielkim talentem - Zbigniew Zamachowski
                      www.culture.pl/pl/culture/artykuly/dz_zmruz_oczy_jakimowski
      • madcio Ciągłość istnienia. 23.06.06, 20:16
        To nie przejdzie. Sam piszesz wyraźnie, że osobnik, na którym dokonano
        teleportacji. jeszcze po niej istnieje. Nie zniknie sam. A wiesz czemu? Gdyż
        teleportacja kwantowa to de facto KOPIOWANIE na odległość.

        > Tak naprawdę nie chodzi tu nawet o robienie kroku z A do B, ale o przesuwanie
        > się w czasie od jednej chwili do następnej. W każdym momencie przestaje
        > istnieć jeden układ materii i następuje po nim następny - ten poprzedni już
        > nie istnieje, więc można powiedzieć, ze jego świadomość umarła.
        To się nazywa ciągłość istnienia. W żadnej chwili nie ma duplikatu układu materii.

        Teleportacja kwantowa łamie zasadę ciągłości istnienia, gdyż, będąc tak naprawdę
        kopiowaniem, powoduje utworzenie DWÓCH jednoczesnie istniejacych w tej samej
        chwili układów materii: oryginału i jego kopii. Co się stanie dalej z
        oryginałem, nie ma znaczenia dla kopii. Likwidacja oryginału jest zbędna dla
        udanego procesu "teleportacji".

        Taka likwidacja byłaby MORDERSTWEM. Koniec, kropka.

        Acha, jeszcze taka perełka...
        > Może to wydawać się okrutne, ale to iluzja. Ktoś mógłby powiedzieć "ja nie
        > wejde do teleportera, bo umrę i co z tego, że moja kopia będzie żyć", ale to
        > jest właśnie efekt zakorzenionego w nas instynktu samozachowawczego który nam
        > mówi, że śmierci należy unikać.
        Naprawdę, jesteś żałosny. :)) Mogę cię zadźgać nożem? Skad wiesz, że ciebie ktoś
        kiedyś w sekrecie nie poddał kwantowej teleportacji, gdzieś tam istnieje
        teleportowany osobnik, a oryginał, czyli ty, tylko kala świat swoim dalszym
        istnieniem... :)))
        • facet123 Re: Ciągłość istnienia. 26.06.06, 09:40
          > Likwidacja oryginału jest zbędna dla udanego procesu "teleportacji".

          Oczywiście że jest zbędna. Chodzi tylko o to żeby nie pojawiało się mnóstwo
          replik.

          > Taka likwidacja byłaby MORDERSTWEM. Koniec, kropka.

          Ok, zgoda. Tyle, że nikt by tego nie zauważył. Sam zamordowany by tego nie
          zauważył, bo przecież by zginął (załóżmy, że natychmiastowo po teleportacji).
          Nik inny też by tego nie zauważył, ponieważ zaraz potem pojawiła by się idealna
          kopia naszego zamordowanego. Ta kopia była by święcie przekonana, że jest
          oryginałem - miała by jego pełną i dokładną pamięć i kontynuację jego
          świadomości.

          > Naprawdę, jesteś żałosny. :)) Mogę cię zadźgać nożem? Skad wiesz, że ciebie
          > ktoś kiedyś w sekrecie nie poddał kwantowej teleportacji, gdzieś tam istnieje
          > teleportowany osobnik, a oryginał, czyli ty, tylko kala świat swoim dalszym
          > istnieniem... :)))

          Nie rozmumiem dlaczego tak emocjonalnie do tego podchodzisz. Nie rozumiesz, że
          śmierć (natychmiastowa) jest subiektywnie nieodczuwalna? Odczuwalny jest
          jedynie brak danej osoby przez otoczenie.
          Nie dam się "zadźgać nozem" bo mam instnkt samozachowawczy, ale to nie zmienia
          faktu, że gdybym zginłął i zaraz został zastąpiony swoją kopią, to NIKT by tego
          nie zauważył. A skoro tak, to teoretycznie mogło się to już zdarzyć wiele razy.
          Tak samo z Tobą.






          • madcio Re: Ciągłość istnienia. 27.06.06, 00:00
            > Ok, zgoda. Tyle, że nikt by tego nie zauważył. Sam zamordowany by tego nie
            > zauważył, bo przecież by zginął (załóżmy, że natychmiastowo po teleportacji).
            Dlaczego by zginął?
            • facet123 Re: Ciągłość istnienia. 27.06.06, 10:38
              > > Ok, zgoda. Tyle, że nikt by tego nie zauważył. Sam zamordowany by tego nie
              > > zauważył, bo przecież by zginął (załóżmy, że natychmiastowo po teleportac
              > ji).
              > Dlaczego by zginął?

              No założyliśmy, że go mordujemy, prawda?

              Oczywiście nie trzeba tego robić - ale wtedy zamiast urządzenia do teleportacji
              mamy urządzenie do tworzenia kopii.
              • madcio Re: Ciągłość istnienia. 28.06.06, 19:57
                > > Dlaczego by zginął?
                > No założyliśmy, że go mordujemy, prawda?
                Ja tego nie zakładałem. Wręcz przeciwnie - podważam to założenie.

                > Oczywiście nie trzeba tego robić - ale wtedy zamiast urządzenia do
                > teleportacji mamy urządzenie do tworzenia kopii.
                Dokładnie, i tym CAŁY czas jest "kwantowy teleporter". Zabijanie oryginału służy
                tylko UDAWANIU, ze kwantowa kopiarka jest teleporterem.

                Równie dobrze możesz powiedzieć, że ksero teleportuje kartki, bo oryginalne
                kartki spalimy zaraz w przydomowym ogródku.
                • facet123 Re: Ciągłość istnienia. 29.06.06, 08:48
                  > Dokładnie, i tym CAŁY czas jest "kwantowy teleporter". Zabijanie oryginału
                  służ
                  > y
                  > tylko UDAWANIU, ze kwantowa kopiarka jest teleporterem.

                  No to w tej kwestii zgadzamy się w pełni.

                  Jedyne co próbuję Ci uświadomić, to to, że gdyby ktoś jednak uparł się żeby
                  wykorzystać tę kopiarkę do teleportacji i mordował oryginał po zeskanowaniu, to
                  nikt by nie zauważył, że następuje jakieś morderstwo.
                  • madcio Re: Ciągłość istnienia. 29.06.06, 19:20
                    > Jedyne co próbuję Ci uświadomić, to to, że gdyby ktoś jednak uparł się żeby
                    > wykorzystać tę kopiarkę do teleportacji i mordował oryginał po zeskanowaniu,
                    > to nikt by nie zauważył, że następuje jakieś morderstwo.
                    Jak to nikt? A co zrobisz z ciałem oryginału? Poza tym każdy przecież by
                    wiedział, że po kwantowym kopiowaniu powinny być dwa egzemplarze, a jeden gdzieś
                    się zapodział.
                    • facet123 Re: Ciągłość istnienia. 30.06.06, 13:04
                      > Jak to nikt? A co zrobisz z ciałem oryginału?

                      Zaóżmy, że skanowanie niszczy ciało w taki sposób, że nie zostaje z niego nic
                      rozpoznawalnego (np. spala w b. wysokiej temp.)

                      > Poza tym każdy przecież by wiedział, że po kwantowym kopiowaniu powinny być
                      > dwa egzemplarze, a jeden gdzieś się zapodział.

                      Wyobraźmy sobie następujący scenariusz: Szalony naukowiec tworzy taką kwantową
                      kopiarkę. Załóżmy, że niszczy ona kompletnie oryginał (np. spalając w
                      strumieniu plazmy). Załóżmy, że naukowiec nie potrafił przeprowadzić skanowania
                      bez niszczenia oryginału. Naukowiec patentuje swój wynalazek i demonstruje go
                      światu. Większosć ludzi i tak nie rozumie jak on działa - wystarczy im
                      demonstracja ŻE działa. Podczas demonstracji naukowiec sam wchodzi do komory A
                      kopiarki, błysk, i wychodzi z komory B (komora A natomiast otwiera się i
                      wypływają z niej kłęby dymu). Znajduje się jakiś odważny widz i również się
                      kopiuje/teleportuje. Wszyscy widzą, że urządzenie działa - wychodzący z komory
                      B ludzie mówią, że to nic nie boli, czują się dobrze, pamiętają wszystko i
                      generalnie zachowują się jak oryginały (i mają do tego pełne prawo, bo są
                      identyczni).
                      Dalej - urządzenie jest wielkim sukcesem. Wprowadzone w produkcji seryjnej
                      wkrótce jest masowo produkowane i używane. Niektórzy, mądrzy, ludzie zauważają,
                      że urządzenie tak naprawdę zabija wchodzącego do komory A. Tłumaczą, że z
                      komory B wychodzi kopia, nawołują do nie urzywania teleportera.
                      Producenci teleporterów (zarabiający na nich krocie) natychmiast odpowiadają:
                      nikt nie stwierdził żadnej smierci. Teleportowani czują się dobrze i chwalą
                      sobie urządzenie - krytykanci to oszołomy wywodzący się z lobby motoryzacyjnego
                      zagrożonego zapaścią. Niech spróbują wykazać, że nasza maszyna zabija
                      kogokolwiek.
                      I co? Jak można coś takiego wykazać? Na gruncie nauki się nie da - wszlekie
                      naukowe testy stwierdzą, że osoba wchodzącą do komory A jest osobą wychodzącą z
                      komory B, więc nie ma podstaw do twierdzenia, że ktoś umiera. Ostatecznie
                      zarzut stawiany teleporterowi staje się filozoficzną zagadką-paradoskem. Nikt
                      się nią zbytnio nie przejmuje i świat toczy sie dalej (Jedynie kilka
                      niewielkich konserwatywnych sekt odmawia używania teleporterów).

                      Myślisz, że to nie możliwe?
                      • madcio Re: Ciągłość istnienia. 01.07.06, 12:25
                        > Załóżmy, że naukowiec nie potrafił przeprowadzić skanowania
                        > bez niszczenia oryginału.
                        No dobrze, ale po 10 latach ktoś wynajdzie teleporter kwantowy, który nie
                        niszczy oryginału. I co teraz? Powiesz, ze ludziom przetłumaczą, ze to jest
                        replikator jak z star treka i nie ma nic wspólnego z niedoskonałą wersją
                        teleportera kwantowego? (zakładam, ze obydwa urządzenia działają na TEJ SAMEJ
                        zasadzie, tylko pierwsze z nich, jako mniej zaawansowane technicznie, niszczy
                        odczytywany oryginał).

                        Po drugie, nie widzę przeszkód, by z niszczonego oryginału zrobić DWIE kopie
                        naraz (nie jeden po drugim, gdyż za drugim razem nie bedzie z czego robić tej
                        kopii). A udowodnienie morderstwa jest łatwe - wystarczy udowodnić, ze skład
                        tego dymu i ilosć energii zgadza się dobrze z materiałem i wagą człowieka,
                        którego poddano "teleportacji". Ponadto wymóg posiadania odpowiednich materiałów
                        w miejscu DOCELOWYM teleportera sam w sobie będzie poważną wskazówką, że tu nie
                        ma teleportacji atomów, tylko kopiowanie stanów, w jakim znajduja się elementy
                        składowe atomu.

                        Innymi słowy, twój scenariusz zakłada spiskową teorię dziejów (spisek
                        producentów teleporterów skumanych z mrocznym światem szalonych naukowców), gdyż
                        tylkow tym wypadku byłoby możliwe masowe używanie urządzeń de facto masowo
                        zabijąjacych "teleportowanych" osobników. UWażam, że takie urządzenia będą
                        używane, ale właśnie jako replikatory oraz pseudoteleportery przedmiotów
                        nieożywionych.

                        > Większosć ludzi i tak nie rozumie jak on działa - wystarczy im
                        > demonstracja ŻE działa.
                        W sądzie liczy się opinia ekspertów. A oni raczej bedą mieli jednoznaczną opinię
                        na ten temat. No, chyba że spisek.

                        > Myślisz, że to nie możliwe?
                        Nie sądzę.
                        • facet123 Re: Ciągłość istnienia. 03.07.06, 10:35
                          > No dobrze, ale po 10 latach ktoś wynajdzie teleporter kwantowy, który nie
                          > niszczy oryginału. I co teraz?

                          No wtedy to będzie inna dyskusja. Takie urządzenie mogłoby zobrazować ludziom o
                          co chodzi.

                          > A udowodnienie morderstwa jest łatwe - wystarczy udowodnić, ze skład
                          > tego dymu i ilosć energii zgadza się dobrze z materiałem i wagą człowieka,
                          > którego poddano "teleportacji". Ponadto wymóg posiadania odpowiednich
                          > materiałów w miejscu DOCELOWYM teleportera sam w sobie będzie poważną
                          > wskazówką, że tu nie ma teleportacji atomów, tylko kopiowanie stanów, w jakim
                          > znajduja się elementy składowe atomu.

                          Ok. W takim razie załóżmy, że ten dym (szczątki oryginału) jest transportowany
                          systemem rur do drugiej komory teleportera gdzie następuje stworzenie kopii z
                          tej samej materii co oryginał. Jedyny minus jest taki, że obie komory muszą być
                          połączone rurą. Jak wtedy udowodnisz morderstwo?

                          > Innymi słowy, twój scenariusz zakłada spiskową teorię dziejów (spisek
                          > producentów teleporterów skumanych z mrocznym światem szalonych naukowców)
                          > gdyż tylkow tym wypadku byłoby możliwe masowe używanie urządzeń de facto
                          > masowo zabijąjacych "teleportowanych" osobników

                          Oczywiście, że fantazuję. Moje przykłady mają na celu wykazanie, że można
                          zbudować taki teleporter który będzie mordował oryginał i skłądał kopię
                          (powiedzmy, że z tej samej materii pochodzącej ze zniszczonego oryginału) i
                          wtedy nie będzie żadnego sposobu żeby wykazać, że nastąpiło jakieś morderstwo.
                          Eksperci o których mówisz mogą się powołać jedynie na teoretyczne rozważania
                          których nie da się poprzeć żadnym eksperymentem. A skoro się nie da to jest to
                          coś w co można wierzyć lub nie, ale nie da się dowieść metodami naukowymi.
                          • madcio Re: Ciągłość istnienia. 04.07.06, 13:57
                            > Ok. W takim razie załóżmy, że ten dym (szczątki oryginału) jest transportowany
                            > systemem rur do drugiej komory teleportera gdzie następuje stworzenie kopii z
                            > tej samej materii co oryginał.
                            Niemożliwe. Powtórz sobie, na czym polega teleportacja kwantowa. :)

                            > Jedyny minus jest taki, że obie komory muszą być połączone rurą.
                            Poza tym co to za teleportacja, jak trzeba i tak mieć jakieś rury łączące obydwa
                            pomieszczenia?? :D
    • madcio Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 15:55
      Phi tam dusza, kogo ona obchodzi. Teleportacja w takim ujęciu, jakim
      prezentujesz, jest nieodróżnialna od kopiowania materii. Jedynym dodatkowym
      czynnikiem jest morderstwo popełnione w celu ukrycia faktu stworzenia kopii.

      Zresztą, jeśli kopia jest wykonana tak wiernie, jak to możliwe, to pojęcie
      "kopii" i "oryginału" traci sens.
      • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 16:06
        madcio napisał:

        > Zresztą, jeśli kopia jest wykonana tak wiernie, jak to możliwe, to pojęcie
        > "kopii" i "oryginału" traci sens.

        O czym kiedyś Lem pisał.
        Tyle, że on nie znał bonobo :P
        • madcio Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 19:53
          Wiem o tym dobrze, mam prawie wszystkie ksiazki Lema w domu, a niektóre
          koncepcje naprawdę zrobiły duże wrażenie na mnie i miały pewien wpływ na to, co
          dziś myślę o tym wszystkim. :)
          Wracajac do tematu, dochodzę do wniosku, że można by w takim wypadku mówić o
          "kopii" jedynie w sensie chronologicznym. Najpierw została z innych rzeczy
          stworzona nowa, oryginalna rzecz. Potem stworzono nową rzecz, na wzór tej pierwszej.

          A co do życia i umysłu, cóż. Idealna (z dokładnością do nieoznaczoności)
          funkcjonalna kopia wszystkich atomów wraz z stanami energetycznymi wszystkich
          elektronów i całą resztą menanżerii składającą się na jednego człowieka byłaby
          dwoma niezależnymi istotami, których drogi natychmiast zaczną się rozchodzić,
          choćby z różnic wspomnień i przeżyć obydwóch kopii.

          Jest to dla mnie możliwe, i człowiek może się tylko zastanwiać, jaką wartość
          może mieć istnienie ludzkie w świecie, w którym można produkować zarówno ciała,
          jak i umysły na podobieństwo fabryki.
          • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 20:20
            madcio napisał:

            > Wiem o tym dobrze, mam prawie wszystkie ksiazki Lema w domu, a niektóre
            > koncepcje naprawdę zrobiły duże wrażenie na mnie i miały pewien wpływ na to,
            > co dziś myślę o tym wszystkim. :)

            Podobnie :) z pewnością pchnął mnie do zainteresowania się astronomia i
            astrofizyką :)

            > A co do życia i umysłu, cóż. Idealna (z dokładnością do nieoznaczoności)
            > funkcjonalna kopia wszystkich atomów wraz z stanami energetycznymi wszystkich
            > elektronów i całą resztą menanżerii składającą się na jednego człowieka byłaby
            > dwoma niezależnymi istotami, których drogi natychmiast zaczną się rozchodzić,
            > choćby z różnic wspomnień i przeżyć obydwóch kopii.

            Oczywiście masz racje, stąd pytałem bonobo, dosyć ironicznie, co z
            niepodzielnością duszy? :) Bo że powstają dwie świadome, odrębne istoty, to
            jasne. Rodzi to zresztą niesamowite zmiany - i mam nadzieję, że nie doczekamy
            tego zamieszania :P
            Natomiast w świetle wiary - to znaczy, nie w naszym świetle, tylko w zgodzie z
            teoryjką bonobo, powstaje poważny problem, na który dotąd nie zechciał
            odpowiedzieć :)
            • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 21:29
              dawwwkins napisał:

              > Natomiast w świetle wiary - to znaczy, nie w naszym świetle, tylko w zgodzie z
              > teoryjką bonobo, powstaje poważny problem, na który dotąd nie zechciał
              > odpowiedzieć :)


              Jednak wbrew uprzednio złożonej deklaracji okazuje się, że nie do końca się
              zrozumieliśmy. Ja ucieszyłem się, że ktoś jednak dostrzegł ten problem natury
              teologicznej, na który właśnie zwróciłem uwagę swoimi pytaniami w postach
              otwierających, gdy napisał:

              > co z niepodzielnością duszy?

              Ty zażądałeś ode mnie gotowej odpowiedzi. Gdybym ją znał - nie pytałbym, nie
              sądzisz? Mam jedynie głębokie przeświadczenie, że brak sensownej odpowiedzi na
              to pytanie znamionuje w niezbyt odległej perspektywie kryzys podstaw wiary na
              niespotykaną dotąd skalę i wielką wygraną racjonalistycznego, naukowego
              myślenia i chociażby dlatego właśnie warto się temu zasygnalizowanemu przeze
              mnie problemowi przyjrzeć bliżej także od tej strony.

              --
              "Kto kiep ten nie pyta, a kto pyta ten błądzi z innymi" - Grzeszczuk
              • madcio Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 21:33
                > Mam jedynie głębokie przeświadczenie, że brak sensownej odpowiedzi na
                > to pytanie znamionuje w niezbyt odległej perspektywie kryzys podstaw wiary na
                > niespotykaną dotąd skalę i wielką wygraną racjonalistycznego, naukowego
                > myślenia i chociażby dlatego właśnie warto się temu zasygnalizowanemu przeze
                > mnie problemowi przyjrzeć bliżej także od tej strony.
                Optymista. Kościół przetrwał Kopernika, Darwina, przetrwa i to. Coś tam
                pozmienia, by doktryna zbyt rażąco nie odstawała od tego, czego uczą owieczek w
                szkole i tyle.
                • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 21:50
                  zdajesz się nie dostrzegać kardynalnej wagi problemu...
                  jak Ci się zdaje, dlaczego Kościół uczynił 2-komórkowy zarodek
                  centrum swojej walki ideologicznej?

                  etyka? niewątpliwie ma tu znaczenie; nie sposób powiedzieć, w którym momencie
                  te parę komórek stanie się osobą i jaką? Kościół postrzega człowieka znacznie
                  bardziej holistrycznie niż jesteśmy to zwykle sami w stanie zaakceptować...
                  można by rzec, że widzi go w kontinuum czasoprzestrzennym, tak jak i my
                  powinnismy go postrzegać...

                  problem tkwi jednak u samych podstaw dogmatów kościelnych - zabierzmy
                  kosciołowi niepowtatrzalność i unikalność duszy (iepodzielność - jak chce
                  dawwwkins), a co mu zostanie?

                  sam już zadałeś tu pytanie: jaką wartość będzie miało życie człowieka, gdy
                  będzie je można prostymi środkami technicznymi powielać?
                  z tym będziemy musieli uporać się już sami... żaden kościół nie będzie w stanie
                  dać nam jakiejkolwiek protezy w to miejsce...

                  dlatego podejrzewam rozwiązanie ściśle restrykcyjne:
                  kościół (ludzkość) ze wzglęów czysto ideowych (a nie racjonalnych) dopuści
                  teleportację pod ścisłym warunkiem natychmiastowej anihilacji teleportowanego
                  oryginału... gwarantującej jednoznaczną unikalność osoby (pomimo braku
                  zachowania jej ciągłości)

                  kościół i ogół społeczności ludzkiej jest przeciwko klonowaniu ludzi, a to
                  wszak problem o wiele mniej bolesny (klonowanie prowadzi tu do kopii tabula
                  rasa)
                  • madcio Re: Teleportacja DUSZY 26.06.06, 02:44
                    > zdajesz się nie dostrzegać kardynalnej wagi problemu...
                    Każdy tego typu problem (pochodna postępu naukowego i technologicznego), z
                    którym Kościół musiał się uporać w swojej, wygladał na taki właśnie. A tym
                    łatwiej sobie poradzi, że ludzie CHCĄ wierzyć, więc wymagania co do standardów i
                    jakości tłumaczenia są znacznie zaniżone.

                    Już gdzies napisałeś, że uznajesz, iż Kościół rzecyzwiście sobie poradzi, więc
                    powyższe zdania są dla porządku i zakończenia wątku. Z mojej strony EOT.
              • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 21:35
                Ale, że to będzie problem doktrynalny, to napisalem przecież. ale sobie kosciół
                poradzi.

                Nauką się zajmij - albo wracamy do Tomasza :P
                • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 22:01
                  dawwwkins napisał:

                  > Nauką się zajmij - albo wracamy do Tomasza :P


                  filozofia to królowa nauk - bez niej się tu i tak nie obejdziemy...

                  co nie znaczy, że nie warto przedyskutować problemu i na gruncie czysto
                  fizykalnym - materialistycznym...

                  myślę, że warto kontynuować tę dyskusję dwutorowo... wszak już w krótkim tytule
                  tego wątku obydwa takie tory są obecne...

                  dlatego z poziomu tej gałęzi proponuję kontynuować fizykalizm,
                  a do konotacji ontologicznej natury proponuję powrót do gałęzi wątku, w której
                  wymienialiśmy "noty dyplomatyczne" ;)
                  • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 22:21
                    bonobo44 napisał:

                    > co nie znaczy, że nie warto przedyskutować problemu i na gruncie czysto
                    > fizykalnym - materialistycznym...

                    Wyłącznie na takim warto - plus o skutkach społecznych - chyba że jesteś papieżem :)

                    Ciągnie cię do dyskusji o doktrynie, ale jak tu piszemy, żaden z nas nie ma o
                    niej dostatecznego pojęcia :) a madcio już ci napisał (a ja zdublowałem
                    niechcący), że Kościół sobie poradzi.
                    • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 23:46
                      OK Let it be 8(
                      poddaję się co do tej części ontologicznej

                      może istotnie nie mam racji i Kościół się i z tym upora
                      (zdałem sobie w międzyczasie sprawę, że w każdym razie pierwsza z brzegu
                      konfrontacja /ze św. Tomaszem/ nie wykazała jakichś kardynalnych niemożności w
                      tym względzie)

    • Gość: mac Re: Teleportacja DUSZY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 16:50
      Ja chciałbym poruszyć taką kwestię:

      Wyobraź sobie, że wchodzisz to teleportera w miejscu A, naciskasz przycisk i gdzieś tam (miejsce B) jest tworzona twoja kopia. Ty jako ty jesteś w dalszym ciągu w miejscu A (ty to czujesz, wiesz, że tu jesteś).

      Pytanie jest następujące: w jaki sposób i kiedy świadomość przechodzi do miejsca B? Jeżeli nie przechodzi, to po teleportacji żyje sobie kopia ciebie, a ty jako ty umierasz.
      • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 18:15
        Gość portalu: mac napisał(a):

        > Pytanie jest następujące: w jaki sposób i kiedy świadomość przechodzi do
        > miejsca B? Jeżeli nie przechodzi, to po teleportacji żyje sobie kopia ciebie,
        > a ty jako ty umierasz.


        bardzo dobre pytanie, mac

        problem polega na tym, że zgodnie z tym, co przypuszczamy o teleportacji
        kwantowej, zarówno w A jak i w B uzyskamy identyczne układy kwantowe
        - w sumie dwie kopie ciebie: osoba wyjściowa i jej kopia - obie żywe i świadome
        identycznej przeszłości - obie obdarzone duszą - identycznie czującą i myślącą
        (taki 'simultaneous & perfect split of souls & bodies')

        gdyby kopia świadomosci nie przechodziła na kopię, byłaby to tabula rasa...
        'merely', bezrozumny i niczego nieświadomy (bezduszny (?)) klon biologiczny...
        oznaczałoby to, że układ po teleportacji (B) nie jest w identycznym stanie
        kwantowym jak ten teleportowany (A)
        • Gość: mac Re: Teleportacja DUSZY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 22:20
          Moim zdaniem teleportacja nie może dopuścić do sytuacji, w której istnieją jednocześnie dwa identyczne układy kwantowe. Nie mogę sobie wyobrazić, że np. jednocześnie czuję chłód z miejsca A i ciepło z miejsca B, albo że moje myśli sterują dwoma niezależnymi od siebie i znacznie oddalonymi organizmami.

          Ciekawi mnie to od strony wewnętrznej - jak ja bym to czuł, jakbym się teleportował.
    • vacia Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 19:38
      bonobo44 napisał:

      >
      > Czy w procesie teleportacji człowieka
      > również jego dusza ulegnie teleportacji?
      >

      Jeśli dusza jest piękna to ulegnie teleportacji a jeśli brzydka to nikt jej nie
      będzie chciał jej kopiować :-)
      • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 23.06.06, 20:16
        jak zwykle - idealistka z Ciebie 8)

        spójrz wokół siebie - ileż to bynajmniej nie najpiękniejszych dusz zaludniło
        nasz świat swoimi kopiami 8(
        • vacia Re: Teleportacja DUSZY 24.06.06, 18:13
          bonobo44 napisał:

          > jak zwykle - idealistka z Ciebie 8)

          Bonobo jesteś też idealistą, wiesz o tym?
          >
          > spójrz wokół siebie - ileż to bynajmniej nie najpiękniejszych dusz zaludniło
          > nasz świat swoimi kopiami 8(

          O to chodzi,że nie są to niestety kopie ale oryginały.

    • marcinlet Re: Teleportacja DUSZY 25.06.06, 09:46
      bonobo44 napisał:
      > Czy w procesie teleportacji człowieka
      > również jego dusza ulegnie teleportacji?
      Duszy nie ma, a teleportacja człowieka to sprawa tak realna jak wehikuł czasu i
      inne takie.
      Zresztą i tak, jak nawet dojdzie do możliwości teleportacji to będzie można to
      sprawdzić kiedyś empirycznie na jakimś ochotniku. Po co więc wybiegać teraz w
      przyszłość?
      • dawwwkins Re: Teleportacja DUSZY 25.06.06, 10:23
        marcinlet napisał:

        > Zresztą i tak, jak nawet dojdzie do możliwości teleportacji to będzie można to
        > sprawdzić kiedyś empirycznie na jakimś ochotniku. Po co więc wybiegać teraz w
        > przyszłość?

        A tu akurat - cóż za przeżycie, no nie, bonobo? :D - będę bronił prawa do
        rozważań, także fantazyjnych. Bo to jest immanentna cecha uprawiania nauki, że
        wybiegasz w przyszłość, pytasz, co będzie kiedyś tam. Niby - co kogo obchodzi,
        co się stanie z Wszechświatem za pięć miliardów lat, prawda? A jednak jest to
        frapujace zagadnienie jak najbardziej naukowe :-)

        Jest więc sens zadawać sobie pytanie o skutki takiego eksperymentu.

        I jeszcze jedno: nie ma zadnej pewności do do wehikułu, a co do teleportacji -
        to są już konkretne doświadczenia, więc czy na pewno jesteś au courant? :-)
    • abstrakt2003 dusz to byt metafizyczny i wszelkie rozważania 25.06.06, 16:00
      nbatury naukowej na jego temat są pozbawione sensu.
      • bonobo44 Re:dusza to byt metafizyczny i wszelkie rozważania 26.06.06, 21:00
        abstrakt2003 napisał:

        > natury naukowej na jego temat są pozbawione sensu.

        natury fizykalnej - zgoda
        ale już ontologicznej - bynajmniej

        a ontologia jest co najmniej równie dobrą nauką jak - dajmy na to -
        ornitologia ;)

        • abstrakt2003 No dobrze :) 29.06.06, 16:42
          To wtakim razie jaknalezy traktować teleportację z ontologicznego punktu
          widzenia?
          Czy po teleportacji mamy doczynienia z nowym bytem? Czy w penym momencie mamy
          doczynienia z dwoma tożsamymi bytami? Jaka jest relacja pomiędzy bytem
          pierwotnym a wtórnym? No a co z informacją? Czy ją też można uznać za byt?
          Wszak to w pewnym sensie jest idea telepotowanego obiektu.
          :)))
    • Gość: gość Re: Teleportacja DUSZY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 10:24
      Nie spotkałem się z precyzowaniem co znaczy dusza w religii
      katolickiej.Wnioskuję stąd,że należy to pojęcie do oczywistych,naturalnych i
      domyślnych.Dusza w ujęciu areligijnym to ogół procesów logicznych i mentalnych
      człowieka.Na mnie jako na dziecku teleportacja robiła wrażenie przerażające,bo
      uważałem,że po teleportacji człowiek po prostu zwaliłby się z nóg pozbawiony
      wszelkiej koordynacji,doznań i sensu.Ale w ujęciu religijnym dusza może istnieć
      niezależnie od ciała,a jej pobyt jest czasowy,lokalny i zdeterminowany na
      zasadzie niekonieczności.
      • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 27.06.06, 12:52
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Nie spotkałem się z precyzowaniem co znaczy dusza w religii
        > katolickiej.Wnioskuję stąd,że należy to pojęcie do oczywistych,naturalnych i
        > domyślnych.

        A czy p.w. nie niepodzielnych?

        > Dusza w ujęciu areligijnym to ogół procesów logicznych i mentalnych
        > człowieka.

        Chyba istotnie jakoś tak... generalnie obejmujący świadomość zbiór procesów
        psychofizycznych...

        > Na mnie jako na dziecku teleportacja robiła wrażenie przerażające,bo
        > uważałem,że po teleportacji człowiek po prostu zwaliłby się z nóg pozbawiony
        > wszelkiej koordynacji,doznań i sensu.

        Podobnych efektów obawiano się przy pierwszych załogowych lotach kosmicznych:
        utrata świadomości, szaleństwo etc.
        Teleportacja kwantowa ma zagwarantować ciągłość wszystkich procesów
        psychofizycznych. Inaczej to nie będzie to, o co chodzi (albo będzie ona
        niedoskonała albo nawet technicznie niewykonalna, co mogłoby wynikać z jakichś
        pryncypialnych własności wszechświata).

        > Ale w ujęciu religijnym dusza może istnieć
        > niezależnie od ciała,a jej pobyt jest czasowy,
        > lokalny i zdeterminowany na zasadzie niekonieczności.

        Czy chcesz powiedzieć, że mogłaby wpaść w rodzaj pozaświatowych "oscylacji"
        pomiędzy teleportowanymi kopiami?
        A może - tu nadal fantazjuję - nawet stać się odpowiednikiem fali o podwojonej
        liczbie grzbietów (jak kolejne rozwiązania w kwantowej studni potencjału, tylko
        że rolę studni pełniłaby tu jakaś domena Zaświatów?
        Takim "stanem wzbudzonym" duszy jak układ dwóch, czterech etc. elektronów na
        kolejnej powłoce atomu? To wszystko li tylko nader poetycka metafora...)
    • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 27.06.06, 12:38
      napisałem wyżej:
      "jak poradziłby sobie wówczas Św. Piotr u wrót raju i Bóg na
      Sądzie Ostatecznym rozpatrując grzechy i zasługi takiego powielonego osobnika,
      gdyby jedna z kopii została uznana za świętą a druga została stracona na
      krześle elektrycznym za seryjne morderstwa?"

      nasuwa mi to następujący dylemat natury moralnej już
      tym razem rodem z naszej namacalnej rzeczywistoiści fizycznej:

      a gdyby ów seryjny morderca zabił swoją kopię (albo oryginał)?
      a gdyby postawił sobie za cel wyeliminowanie wszystkich takich swoich
      kopii (jak bohater filmu 'The One', podobnie działający w multiwersum)?

      czy należałoby go sądzić analogicznie jak "zwykłego" seryjnego mordercę?
      (tzn. z tego samego paragrafu?)

      kto wreszcie brałby na siebie eliminację oryginału przy teleportacji,
      gdyby społeczenstwo uczyniło z tego warunek sin equa non takiej operacji?
      innymi słowy czy powstałaby nowa kasta katów - operatorów teleporterów?
      a może to kopia byłaby prawnie zobligowana po zakończonej
      powodzeniem transmisji do naciśnięcia guzika likwidującego swój pierwowzór w
      komorze teleportacyjnej?

    • Gość: woju Re: Teleportacja DUSZY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.06, 15:11
      Dopóki nie ustali się wspólnego mianownika w tej dyskusji, dopóty nie będzie
      można wysnuć żadnych konkretnych wniosków.Tym wspólnym mianownikiejm jest,
      według mnie, definicja duszy!!! Jeżeli każdy z rozmówców pod pojęciem "dusza"
      rozumie coś innego to możemy dyskutować na ten temat przez wiele lat.

      "mówimy o tym, jak to niby Kościół poradzi sobie z rozdwojeniem OSOBY obdarzonej
      duszą - a z czymś takim nie zetknął się jeszcze żaden z klasycznych filozofów
      ani teologów (problem jest nazbyt świeży i wręcz niesposób pójść tu za
      jakimkolwiek tropem, nawet najświeższym)"

      Czy aby w naszej udokumentowanej historii nie było już kiedyś dowodów na
      teleportacje?
      Spróbuj pomyśleć "szerzej" o CAłUNIE TURYńSKIM. Kto jak kto, ale Pan Jezus był
      na pewno obdarzony duszą, cokolwiek był to pojęcie nie oznaczało.
      • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 2-go rodzaju 28.06.06, 15:50
        Gość portalu: woju napisał(a):

        > Dopóki nie ustali się wspólnego mianownika w tej dyskusji, dopóty nie będzie
        > można wysnuć żadnych konkretnych wniosków.Tym wspólnym mianownikiejm jest,
        > według mnie, definicja duszy!!!

        Słusznie... jaki wspólny mianownik proponujesz?

        > Spróbuj pomyśleć "szerzej" o CAłUNIE TURYńSKIM. Kto jak kto, ale Pan Jezus był
        > na pewno obdarzony duszą, cokolwiek był to pojęcie nie oznaczało.


        Jeśli, to mieliśmy tam do czynienia z teleportacją 2-go rodzaju - Pan Jezus
        został "teleportowany" w sposób niezupełnie-w-rozumieniu-teleportacji-
        kwantowej: jego aktualne ciało wraz z duchem uległo przeniesieniu /każdy atom
        zachowując swój stan zmienił fizyczne m-ce pobytu - jak w wyniku lotu
        samolotem/.

        Na miejscu "teleportacji 2-go rodzaju" nie pozostała żadna budząca tu
        kontrowersje kopia - typowy "odpad" omawianej wyżej kwantowej "teleportacji 1-
        go rodzaju", w której przenoszona jest tylko w spójny sposób informacja o
        spójnym kwantowo układzie atomów na inny, odległy ich układ, dokonywana jest
        przy tym "rekonfiguracja" tego układu do dokładnej kopii wyjściowego; to jest
        bardziej taka "kopiarka" (w której do urządzenia wyjściowego wrzucamy parę
        garści tego i owego... ujmując rzecz nieco żartobliwie: tak aby suma mniej
        więcej zgadzała się ze składem chemicznym osobnika na wejściu) niż "samolot".
        • Gość: woju Re: Teleportacja DUSZY 2-go rodzaju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 15:01
          widzę, że niespodziewanie pojawiają się n-te rodzaje teleportacji. Jednak, skoro
          poszukujesz odpowiedzi, co się dziej z oryginałem po teleportacji 1 rodzaju,
          popartej mocnymi dowodami to możesz ja otrzymać. Wyjdź na spacer (odpoczniesz
          trochę od kompa) i przejdź się na najbliższy cmantarz. Zobaczysz co stało się z
          oryginałami po teleportacji. Bez wątpienia pozostałości te nie mają duszy.
          Wniosek może być taki:
          to co wchodzi do maszyny i podlega prawu teleportacji, to nie człowiek, tylko
          jego obraz. Obraz człowieka (ty swoim receptorem nie widzisz człowieka, tylko
          jego obraz) pojawia się z drugiej strony, w kabinie odbiorczej (być może w
          formie dostosowanej do waruków po tamtej stronie panujących). A dusza, no cóż,
          prawa rządzące duszą są inne niż te, które rządzą obrazem i kontroluje je inny
          system i inny administrator.
          • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 2-go rodzaju 29.06.06, 17:45
            Gość portalu: woju napisał(a):

            > to co wchodzi do maszyny i podlega prawu teleportacji, to nie człowiek, tylko
            > jego obraz. Obraz człowieka (ty swoim receptorem nie widzisz człowieka, tylko
            > jego obraz) pojawia się z drugiej strony, w kabinie odbiorczej (być może w
            > formie dostosowanej do waruków po tamtej stronie panujących).

            O to, to, to, tooo...!
            Dokładnie tak. Przy tym obraz nie zostaje "zdjęty" z oryginału po tym jak
            trafia do kabiny odbiorczej. Pozostaje tam i tu (nie mamy do czynienia z
            zabiegiem niszczącym obraz w kabinie nadawczej /nie zostaje tu trup ani garść
            zmineralizowanego popiołu/... zarówno tu jak i tam delikwent może spokojnie
            otrzepać kurz z nogawek i wyjść z kabiny na świat Boży - jednocześnie w
            Oregonie i dajmy na to na Marsie ;)


            > A dusza, no cóż,
            > prawa rządzące duszą są inne niż te, które rządzą obrazem i kontroluje je inny
            > system i inny administrator.

            No właśnie...
            To co stom duszom? - parafrazując chytrego Lisa. - A może jednak: z duszami?
    • Gość: abhaod Re: Teleportacja DUSZY IP: *.adsl.alicedsl.de 28.06.06, 21:48
      jak to mowia starzy indianie? pierdzielenie o Szopenie; nie jest mozliwym
      zapamietanie wszystkich atomow ciala przez wszystkie kompy swiata, nie mowiac o
      przeslaniu ich nawet o pol mikrona
      • bonobo44 Re: Teleportacja DUSZY 28.06.06, 21:57
        dziś nie, ale w 100 lat po uruchomieniu ITER, gdy pojawią się osobiste
        komputery kwantowe, jakiś kwantowy CRAIG bez trudu dokona koniecznych obliczeń
        i posteruje procesem teleportacji wirusa...

        jakie niebanalne zastosowania wojskowe 8(

        A gdy już sapiensi przeżyją pierwszą światową biologiczną wojnę teleportacyjną
        (na teleportowane mikroby), w jakieś milenium później poradzi sobie z
        teleportacją człowieka... nie będzie już żadnych innych zwierząt na tej
        planecie do eksperymentowania i pierwsi tacy śmiałkowie zapewne zdrowo się
        roz...miną ze swoimi duchami...

        --
        wwww.bonobo.org/
        • Gość: abhaod Re: Teleportacja DUSZY IP: *.adsl.alicedsl.de 28.06.06, 22:06
          co by bylo gdy moze bedzie, zacznij lepiej pisac SF, ale jak czytam twoje
          dywagacje na temat calunu turynskiego to nie widze zbyt wielkich szans
    • Gość: LUCYFER Powiem wprost. Teleportacja nie ma nic wspolnego IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.06.06, 04:02
      z dusza. Materialne i niematerialne. Galaktyki odlegle miliardy lat swietlnych
      od Galaktyki sa Wam blizsze niz zrozumienie wlasnej wiary.
      • Gość: abhaod Re: Powiem wprost. Teleportacja nie ma nic wspoln IP: *.adsl.alicedsl.de 29.06.06, 09:27
        Powiem oglednie.Dusza tez jest materialna, tylko nie podlega ogolnym prawom
        teleportacji.
        • Gość: LUCYFER Nie myl homo pseudosapiensie duszy ze swiadomoscia IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.06.06, 16:53
          • abhaod a tobie ludzki sobowtorze juz za malo miejsca w 29.06.06, 17:40
            krolestwie szatana i plugawa mowa juz zaczynasz
            • Gość: LUCYFER Zachowales sie zgodnie z MOIM przewidywaniem. IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.06.06, 22:49
              Mylisz materialne z duchowym co jest dowodem olbrzymiego sukcesu sekularyzacji
              w Polsce. Wez sie synu za studia teologiczne a moze zrozumiesz kim jest
              CZLOWIEK a kim jest BOG. Wyraznie tez (nie wiedzac o tym) zdradzasz wplyw
              Kantowskiej moralnosci zamiast paradygmatu idei promonistycznej opartej na
              niematerialnym SACRUM. Niematerialnym znaczy, ze nawet nie ma w tym ani
              kwarkow, ani leptonow, ani bosonow. PONIMAJESZ?
              PS. Znowu robie JAHWE w ciemno.
              • abhaod Re: Zachowales sie zgodnie z MOIM przewidywaniem. 30.06.06, 12:05
                sam twoj nick jest teologicznym belkotem, wyobrazenie sobie obiektu
                jednowymiarowego przerasta niestety twoje intelektualne zdolnosci
                • Gość: takisobie Re: Zachowales sie zgodnie z MOIM przewidywaniem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 18:19
                  abhaod napisał:

                  > sam twoj nick jest teologicznym belkotem, wyobrazenie sobie obiektu
                  > jednowymiarowego przerasta niestety twoje intelektualne zdolnosci

                  Co ma do tu rzeczy jego nick, to po pierwsze. Po drugie rozmawiacie chyba o dwu
                  różnych obiektach, które nazywacie duszą. Wszystko zatem możliwe, że obydwaj
                  macie rację.
                  • Gość: abhaod Re: Zachowales sie zgodnie z MOIM przewidywaniem. IP: *.adsl.alicedsl.de 30.06.06, 18:49
                    zabraklo nam tylko jakiegos ateisty jako "rozjemcy"
      • bonobo44 Re: Powiem wprost. Teleportacja nie ma nic wspoln 29.06.06, 17:37
        Gość portalu: LUCYFER napisał(a):

        > ...ego z dusza(...)

        Dlaczego, LUCY, mam wrażenie że unikasz odpowiedzi wprost i to po piekielnie
        duUużym Uku?

        Co z tom duszom? - jakby zapytał szczwany Lis...

        8)44
        • Gość: LUCYFER Teleportacja znaczy doslownie "przenoszenie na IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 30.06.06, 19:19
          odleglosc". Wiazano to jednoznacznie z obiektem materialnym. Mozna sie upierac
          przy niefrasobliwym traktowaniu kazdego slowa tak przy jego konotacji jak i
          denotacji ale wtedy nalezy tez odrzucic logike. Jesli jednak stosujemy logike
          to nie nalezy wlaczac "duszy" (konceptu religijnego) do tego samego
          worka "teleportacji" (konceptu naukowego,lub pseudonaukowego).
          PS. Najwazniejszym argumentem jest fakt, ze zadna z religii uznajacej istnienie
          duszy nie ma watpliwosci, ze przenosi sie ona bez problemu, tak do MNIE jak i
          do YAHWE. Nie mozna jednak tego samego powiedziec o teleportacji. Zauwaz
          bowiem, ze teleportacja w dalszym ciagu zwiazana bedzie z TYM WSZECHSWIATEM lub
          tez z TA EGZYSTENCJA, gdy w przypadku duszy mowimy o calkowicie innych
          EGZYSTENCJACH.
    • llukiz można sobie zgadywać do woli 02.07.06, 20:42
      A scenariuszy, jak dla mnie równie prawdopodobnych, jest kilka. Na przykład:

      1. Teleportacja nigdy nie będzie możliwa, tzn nigdy nie uda się zrobić kopi
      ludzkiego mózgu.

      albo

      2. teleportacja bedzie zwykłą śmiercią osoby teleportowanej, a powstała kopia
      będzie stworzeniem bez duszy i bez wolnej woli. Powstanie zwykła małpa, no może
      trochę bystrzejsza i ładniejsza.

      albo

      3. Jeśli stworzymy kopie i zniszczymy oryginał to dusza "zdecyduje się"
      przeskoczć do kopi.

      albo

      4. Duszy nie ma więc nie ma problemu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka