Dodaj do ulubionych

Neandertalczycy w Magazynie GW

12.02.03, 05:45
Ave,
czytaliście artykuł o neandertalczykach w magazynie GW tydzień temu? Fragment
poniżej.
T.



Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza > Duży Format > Teksty Środa, 12 lutego 2003





W poszukiwaniu jaskiniowego brata. Rozmowa z antropologami - Katarzyną A.
Kaszycką i Bogusławem Pawłowskim




Rys. Hanna Pyrzyńska



Rys. Hanna Pyrzyńska


ZOBACZ TAKŻE


• Bogusław Pawłowski (05-02-03, 12:00)
• Katarzyna A. Kaszycka (06-02-03, 01:00)







Olga Woźniak, współpraca Artur Włodarski 06-02-2003, ostatnia aktualizacja
30-01-2003 09:42

Prymitywny, brutalny, włochaty małpolud - tak myślimy o neandertalczyku. Co
może mieć z nami wspólnego? To, że opiekował się niedołężnymi, dbał o
rodzinę, kochał, podróżował i był wrażliwy na sztukę

Kim był dla nas neandertalczyk?

B.P. Hmm... Powiedzmy, bratem, któremu nie dane było doczekać dorosłości.
Któremu zabrakło szczęścia. Myśmy je mieli. Możemy się cieszyć, że nie
podzieliliśmy jego losu.

Kiedy odkryliśmy istnienie... brata?

K.K. Przyjęto, że w roku 1856 w dolinie Neandertal koło Duesseldorfu. Odkryto
wtedy nietypowy szkielet. Nie był to zresztą pierwszy kopalny neandertalczyk.
Już w 1829 roku w Belgii znaleziono szczątki trzy- -czteroletniego dziecka, a
19 lat później podobnego odkrycia dokonano na Gibraltarze. Ale wówczas nikt
nie śmiał podejrzewać, że chodzi o formę człowieka. I nawet po znalezisku z
Neandertal długo nie chciano w to uwierzyć.

A myślano, że co to jest?

K.K. Niedźwiedź jaskiniowy. Robotnicy, którzy w jaskini Neandertalu znaleźli
kości, z takim przekonaniem ofiarowali je miejscowemu nauczycielowi przyrody.
Ten dopiero dopatrzył się w nich szczątków człowieka, i to bardzo starych, bo
pochodzących z okresu lodowcowego. Oddał znalezisko w bardziej kompetentne
ręce naukowców z Bonn. Ci potwierdzili przypuszczenia nauczyciela. Wydawało
się, że kropkę nad "i" postawił w 1864 roku William King - po obejrzeniu
kości ów brytyjski anatom uznał neandertalczyka za odrębny gatunek człowieka,
co podkreślił nazwą Homo neardentalensis. Wielu uczonych nie było w stanie
tego przełknąć.

Powód?

B.P. Nie wierzono w ewolucję. Uważano, że człowiek to istota nie- zmienna. A
tu nagle ktoś mówi, że te dziwaczne szczątki, ni to małpy, ni niedźwiedzia,
też są ludzkie. Zgroza! Wielu uczonych prześcigało się w pomysłach, byle
tylko zakwestionować istnienie neandertala.

K.K. Zdaniem wybitnego niemieckiego patologa Rudolfa Virchova ów szkielet
należał do człowieka współczesnego, tyle że cierpiącego na krzywicę. Inny
niemiecki uczony zapewniał, że to szczątki jednego z kozaków, uczestników
wojen napoleońskich. Z kolei pewien antropolog francuski utrzymywał, że to
dawny mieszkaniec Wysp Brytyjskich - jakiś potężnie zbudowany Celt. Zapisał
nawet: "Zachowane fragmenty jako żywo przypominają czaszkę współczesnego
Irlandczyka pozostającego na niższym szczeblu rozwoju umysłowego". Większość
naukowców wierzyła, że były to kości człowieka cierpiącego na niedorozwój
umysłowy.

Co sprawiło, że zmieniono zdanie?

K.K. W 1886 roku w Spy w Belgii natrafiono na dwa inne szkielety, obok nich
były narzędzia i kości wymarłych zwierząt z epoki lodowcowej. Potem odkrycia
następowały lawinowo, że wspomnę tylko o serii szkieletów neandertalczyka
znalezionych w Europie na początku XX wieku. Teraz już nie deliberowano, czy
był, ale jaki był. Z początku uczeni nie mieli o nim wysokiego mniemania.
Przedstawiali go jako prymitywną, ograniczoną, małpopodobną istotę pochyloną
do przodu i chodzącą na ugiętych nogach.

B.P. Ten mało pochlebny wizerunek neandertalczyk zawdzięcza głównie
francuskiemu antropologowi Marcellinowi Boule, który na podstawie kompletnego
szkieletu z La Chapelle-aux-Saint stworzył szkice istoty faktycznie
zasługującej na określenie "małpolud". Tyle że inspiracją dla Boule'a był
szkielet osobnika cierpiącego na zaawansowany artretyzm, a więc o mocno
zniekształconym kośćcu. Patrząc na rysunkowe podobizny neandertalczyka, łatwo
było uwierzyć, że był najwyżej ogniwem spinającym człowieka współczesnego z
małpami.

Kiedy dostrzeżono błąd?

K.K. Jakieś 50 lat temu zrekonstruowano neandertalczyka na nowo. Dopiero
wówczas awansował na człowieka.

A jak wyglądał? Czy teraz w tłumie rozpoznałabym neandertalczyka?

K.K.W tłumie Polaków pewnie by się wyróżniał, ale już na dużym
międzynarodowym lotnisku - niekoniecznie. Był niski, krępy, miał stosunkowo
krótkie nogi i ręce. Zwłaszcza przedramiona i podudzia.

Był silny?

B.P. O, tak! Miał potężne mięśnie klatki piersiowej, obręczy barkowej i
karku. Choć stosunkowo niewysoki - mężczyzna mierzył jakieś 165 cm wzrostu -
był masywny. Ważył ponad 80 kg, z czego duża część przypadała na muskulaturę.

Podchodzę bliżej. Co widzę, stojąc twarzą w twarz?

B.P. Silnie pochylone czoło i ścięty podbródek. Tam, gdzie mamy brwi, on miał
kostne wały, które potęgowały jego pierwotny, groźny dla nas wygląd. Dotąd
nie wiemy, czemu służyły. Czy jak daszek chroniły oczy przed słońcem, czy jak
amortyzator tłumiły wstrząsy wywołane kłapaniem masywnej żuchwy, czy też
odstraszały potencjalnych wrogów.


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | następna strona

Obserwuj wątek
    • Gość: Aurelius No, niezle, niezle! IP: *.gazeta.pl 12.02.03, 15:02
    • titus_flavius Ciekawostka 13.02.03, 22:01
      Ave,
      w pewnym dziełku o pochodzeniu człowieka, spotkałem się z informacją, ze nie ma
      rodzajowych różnic w wielkości szkieletów żeńskich i męskich. Czyli samice i
      samce neandertalczyków nie różniły się wielkością. Okoliczność ta ma kapitalne
      znaczenie, gdyż wskazuje na diamentralne różne struktury społeczne ludzi i
      neandertalczyków.
      Przypmnieć należy, że do niedawna kobiety i mężczyźni istotnie różnili się
      wzrostem, a średnie różnice wynosiły kilkanaście centymetrów. Organizmy kobiet
      były bowiem obciążone wieloma ciążami. Kobiety mogły często zachodzć w ciąże,
      gdyż miały zapewnioną opiekę ze strony rodziny, a w czasach prehistorycznych
      hordy. Dopiero współcześnie, gdy kobiety często nie mogą liczyć na niczyją
      pomoc ograniczyły radykalnie liczbą ciąż.
      Brak różnic u neandertalczyków, wkazuje, że najwyraźniej ich samice rodziły
      mniej dzieci niż u ludzi. Nie mogły najwyraźniej od nikogo oczekiwać opieki,
      skoro starały się unikać częśtszych ciąż. Być może więc neandertalczycy nie
      żyli w hordach, a w małych kilku osobowych grupach, lub wręcz indywidualnie
      T.

      titus_flavius napisał:

      > Ave,
      > czytaliście artykuł o neandertalczykach w magazynie GW tydzień temu? Fragment
      > poniżej.
      > T.
      >
      >
      >
      > Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza > Duży Format > Teksty Środa, 12 lutego 2
      > 003
      >
      >
      >
      >
      >
      > W poszukiwaniu jaskiniowego brata. Rozmowa z antropologami - Katarzyną A.
      > Kaszycką i Bogusławem Pawłowskim
      >
      >
      >
      >
      > Rys. Hanna Pyrzyńska
      >
      >
      >
      > Rys. Hanna Pyrzyńska
      >
      >
      > ZOBACZ TAKŻE
      >
      >
      > • Bogusław Pawłowski (05-02-03, 12:00)
      > • Katarzyna A. Kaszycka (06-02-03, 01:00)
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      > Olga Woźniak, współpraca Artur Włodarski 06-02-2003, ostatnia aktualizacja
      > 30-01-2003 09:42
      >
      > Prymitywny, brutalny, włochaty małpolud - tak myślimy o neandertalczyku. Co
      > może mieć z nami wspólnego? To, że opiekował się niedołężnymi, dbał o
      > rodzinę, kochał, podróżował i był wrażliwy na sztukę
      >
      > Kim był dla nas neandertalczyk?
      >
      > B.P. Hmm... Powiedzmy, bratem, któremu nie dane było doczekać dorosłości.
      > Któremu zabrakło szczęścia. Myśmy je mieli. Możemy się cieszyć, że nie
      > podzieliliśmy jego losu.
      >
      > Kiedy odkryliśmy istnienie... brata?
      >
      > K.K. Przyjęto, że w roku 1856 w dolinie Neandertal koło Duesseldorfu. Odkryto
      > wtedy nietypowy szkielet. Nie był to zresztą pierwszy kopalny neandertalczyk.
      > Już w 1829 roku w Belgii znaleziono szczątki trzy- -czteroletniego dziecka, a
      > 19 lat później podobnego odkrycia dokonano na Gibraltarze. Ale wówczas nikt
      > nie śmiał podejrzewać, że chodzi o formę człowieka. I nawet po znalezisku z
      > Neandertal długo nie chciano w to uwierzyć.
      >
      > A myślano, że co to jest?
      >
      > K.K. Niedźwiedź jaskiniowy. Robotnicy, którzy w jaskini Neandertalu znaleźli
      > kości, z takim przekonaniem ofiarowali je miejscowemu nauczycielowi przyrody.
      > Ten dopiero dopatrzył się w nich szczątków człowieka, i to bardzo starych, bo
      > pochodzących z okresu lodowcowego. Oddał znalezisko w bardziej kompetentne
      > ręce naukowców z Bonn. Ci potwierdzili przypuszczenia nauczyciela. Wydawało
      > się, że kropkę nad "i" postawił w 1864 roku William King - po obejrzeniu
      > kości ów brytyjski anatom uznał neandertalczyka za odrębny gatunek człowieka,
      > co podkreślił nazwą Homo neardentalensis. Wielu uczonych nie było w stanie
      > tego przełknąć.
      >
      > Powód?
      >
      > B.P. Nie wierzono w ewolucję. Uważano, że człowiek to istota nie- zmienna. A
      > tu nagle ktoś mówi, że te dziwaczne szczątki, ni to małpy, ni niedźwiedzia,
      > też są ludzkie. Zgroza! Wielu uczonych prześcigało się w pomysłach, byle
      > tylko zakwestionować istnienie neandertala.
      >
      > K.K. Zdaniem wybitnego niemieckiego patologa Rudolfa Virchova ów szkielet
      > należał do człowieka współczesnego, tyle że cierpiącego na krzywicę. Inny
      > niemiecki uczony zapewniał, że to szczątki jednego z kozaków, uczestników
      > wojen napoleońskich. Z kolei pewien antropolog francuski utrzymywał, że to
      > dawny mieszkaniec Wysp Brytyjskich - jakiś potężnie zbudowany Celt. Zapisał
      > nawet: "Zachowane fragmenty jako żywo przypominają czaszkę współczesnego
      > Irlandczyka pozostającego na niższym szczeblu rozwoju umysłowego". Większość
      > naukowców wierzyła, że były to kości człowieka cierpiącego na niedorozwój
      > umysłowy.
      >
      > Co sprawiło, że zmieniono zdanie?
      >
      > K.K. W 1886 roku w Spy w Belgii natrafiono na dwa inne szkielety, obok nich
      > były narzędzia i kości wymarłych zwierząt z epoki lodowcowej. Potem odkrycia
      > następowały lawinowo, że wspomnę tylko o serii szkieletów neandertalczyka
      > znalezionych w Europie na początku XX wieku. Teraz już nie deliberowano, czy
      > był, ale jaki był. Z początku uczeni nie mieli o nim wysokiego mniemania.
      > Przedstawiali go jako prymitywną, ograniczoną, małpopodobną istotę pochyloną
      > do przodu i chodzącą na ugiętych nogach.
      >
      > B.P. Ten mało pochlebny wizerunek neandertalczyk zawdzięcza głównie
      > francuskiemu antropologowi Marcellinowi Boule, który na podstawie kompletnego
      > szkieletu z La Chapelle-aux-Saint stworzył szkice istoty faktycznie
      > zasługującej na określenie "małpolud". Tyle że inspiracją dla Boule'a był
      > szkielet osobnika cierpiącego na zaawansowany artretyzm, a więc o mocno
      > zniekształconym kośćcu. Patrząc na rysunkowe podobizny neandertalczyka, łatwo
      > było uwierzyć, że był najwyżej ogniwem spinającym człowieka współczesnego z
      > małpami.
      >
      > Kiedy dostrzeżono błąd?
      >
      > K.K. Jakieś 50 lat temu zrekonstruowano neandertalczyka na nowo. Dopiero
      > wówczas awansował na człowieka.
      >
      > A jak wyglądał? Czy teraz w tłumie rozpoznałabym neandertalczyka?
      >
      > K.K.W tłumie Polaków pewnie by się wyróżniał, ale już na dużym
      > międzynarodowym lotnisku - niekoniecznie. Był niski, krępy, miał stosunkowo
      > krótkie nogi i ręce. Zwłaszcza przedramiona i podudzia.
      >
      > Był silny?
      >
      > B.P. O, tak! Miał potężne mięśnie klatki piersiowej, obręczy barkowej i
      > karku. Choć stosunkowo niewysoki - mężczyzna mierzył jakieś 165 cm wzrostu -
      > był masywny. Ważył ponad 80 kg, z czego duża część przypadała na muskulaturę.
      >
      > Podchodzę bliżej. Co widzę, stojąc twarzą w twarz?
      >
      > B.P. Silnie pochylone czoło i ścięty podbródek. Tam, gdzie mamy brwi, on miał
      > kostne wały, które potęgowały jego pierwotny, groźny dla nas wygląd. Dotąd
      > nie wiemy, czemu służyły. Czy jak daszek chroniły oczy przed słońcem, czy jak
      > amortyzator tłumiły wstrząsy wywołane kłapaniem masywnej żuchwy, czy też
      > odstraszały potencjalnych wrogów.
      >
      >
      > 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | następna strona
      >
      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka