mrb4
21.02.03, 09:30
Witam Szanownych Forumowiczów. Chciałbym dzisiaj przypomnieć fragment
artykułu Jerzego Łojka zatytułowanego "Voltaire", który ukazał się w
zbiorze "Wokół sporów i polemik. Seria druga" (Lublin 1984). Cytat pochodzi
ze stron 28-30:
"Voltaire nienawidził przesądów, zwalczał ciemnotę, propagował liberalizm i
rządy oświecone. Niestety, wskutek słabej orientacji w realiach politycznych
ówczesnej Europy, a po części wskutek swojego apriorycznego założenia, dość
specyficznie rozkładał na mapie Europy swoje sympatie i antypatie.
Naturalnie, umiłowanym krajem Europy była dla Voltaire'a zawsze Anglia, którą
z uporem przeciwstawiał - jako wzór ustrojowy - własnej ojczyźnie. Nie
przypuszczał oczywiście, że w piętnaście lat po jego śmierci Anglia zwalczać
będzie rewolucję we Francji, zatrwożona radykalizmem politycznym i społecznym
rodaków słynnego pisarza. Drugie jednakże miejsce na skali sympatii
politycznych Voltaire'a dzierżyła Rosja. Imperium Katarzyny II było w pojęciu
pisarza niemal ideałem ustroju oświeconego absolutyzmu, bliskim absolutnemu
liberalizmowi. O tym wszystkim, co Voltaire wypisywał o państwie Katarzyny
II, trudno tutaj się rozwodzić, gdyż zajęłoby to za dużo miejsca. Dość
wspomnieć, że znany historyk francuski Albert Lortholary w swym znakomitym
dziele +Le Mirage russe en France au XVIIIe siecle+ (1951) - kiedyż ta
książka ukaże się wreszcie w polskim przekładzie! - niemal na każdej stronicy
cytuje Voltaire'a. W tym układzie rzeczy antypodami imperium Katarzyny II
była, w sensie społecznym i politycznym, Rzeczpospolita Polska. Kraj
straszliwej ciemnoty i zacofania, ucisku i przemocy, terroru i znęcania się
nad poddanymi czy innowiercami - tak w pojęciu Voltaire'a wyglądała ówczesna
Polska. Ile szkody ta propaganda Voltaire'a czyniła sprawie polskiej, nie
trzeba udowadniać, zważywszy znaczenie publicystyki sławnego pisarza w
ówczesnej europejskiej opinii publicznej. Gdybyż Voltaire grzeszył tylko
nieświadomością... Niestety, zbliżamy się tutaj do sprawy charakteru sławnego
pisarza. Voltaire siedział stale w kieszeni możnych tego świata, był zawsze
opłacany (pod koniec życia, rzecz jasna, gdy nazwisko jego miało ogromną cenę
rynkową) przez dwór pruski i dwór rosyjski. Z tych podniet wynikały jego
liczne wystąpienia w dziedzinie publicystyki.
Gdy w latach 1766-1767 zaogniła się w Polsce sprawa dysydencka, którą
mocarstwa sąsiedzkie posługiwały się dla znalezienia pretekstu do stałej
ingerencji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej, uruchomiono natychmiast
Voltaire'a jako rzecznika "wolności sumień", walczącego przeciwko "polskiej
nietolerancji". Zacny filozof przymknął oczy na fakt, że w umiłowanej przezeń
Anglii katolicy wiek cały czekać jeszcze musieli na równouprawnienie
polityczne, że w Rosji Katarzyny II dla nieprawosławnych w ogóle miejsca w
życiu społecznym nie było. Polska drażniła go ogromnie. Ha, gdyby tylko z
powodów ideowych... Mamy, niestety, dowody, że podniety były innego rodzaju.
Dawno już opublikowano w rosyjskim wydawnictwie +Archiv knjazja Voroncova+
(t. 29, Moskwa 1883) korespondencję Voltaire'a z rosyjskim dyplomatą A. R.
Woroncowem z września i października 1767 roku. Woroncow przysyłał mu
materiały dotyczące sytuacji w Polsce, zachęcał do wystąpień
publicystycznych, no i załączał do swych listów... dukaty. Voltaire pracował
usilnie. Skutkiem tych stosunków była między innymi oszczercza wobec Polski
broszura Voltaire'a +Essai historique et critique sur les dissentions des
eglises de Pologne+, drukowana w Hadze. 50 egzemplarzy otrzymał zaraz
minister rosyjski Nikita Panin. Tak to tworzyła się opinia publiczna Europy w
sprawach Polski...
My o tym pamiętać musimy, chociaż dla Francuzów są to sprawy błahe i bez
znaczenia."
Cóż można dodać do powyższego cytatu? Chyba tylko to, że Francuzi do dzisiaj
pozostali wierni niektórym swoim tradycjom.