Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 18:07 Pogratulować fantazji..!! :) A do Promotora kieruję gorący apel o zaprzestanie gnębienia tak zdeterminowanej doktorantki.... ;) wyjątkowo miła wiadomość ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
y00rek Mójboże.... 25.10.06, 18:12 "Naród francuski w opinii Polaków uchodzi za gnuśny, hedonistyczny i pozbawiony inwencji, ale czy jakikolwiek polski doktorant (lub doktorantka) wykazałby tyle determinacji i fantazji w dążeniu do upragnionego celu?" Mójboże, mójboże (mondieu, mondieu)... To śmieszne miało być? Raczej żałosne wyszło. Znam polskie doktorantki, które wykazują się fantazją nieprzeciętną, przy której fantazja francuskiej dziewuszki to pikuś. Np. takie które, dzielą swój czas pomiędzy pracę naukową, spotkania z promotorem i wychowywanie swoich dzieci. W porównaniu ze schodzeniem po linie z drugiego piętra to rzecz nieporównywalnie trudniejsza i dużo niebezpieczniejsza. Nie są przy tym żadnymi zrezygnowanymi siłaczkami, tylko dziarskimi kobietami dzielącymi są uwagę pomiędzy kolejny tekst o "zbuntowanych białych krwinkach" i szkraba usiłującego właśnie sprawdzić czy w gniazdku jest dokładnie 230V. Co za pie....... w tym artykule. Odpowiedz Link Zgłoś
kamyk39 Re: Mójboże.... 25.10.06, 19:04 W mioch czasach studenckich krazyl taki (glupi) dowcip: Student sie ubral ladnie, krawatka, etc i idzie na egazmin. Z dachu mu cos spadlo na glowe, dachowka czy cos tam innego, ubranie brudne. Nic to. Wrocil do akademika. Przebral sie. I znow zwawo na egzamin. Goni tramwaj, wskakuje i nieszczescie, obcielo mu nogi. E, nic to mysli student - "pojade wozkiem". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grr pierdoly IP: *.kgu.de 25.10.06, 18:49 ta, takich prymusow to ja znam, 5 i 6 w szkole a potem w labie... a szkoda gadac :-( Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Po rozum do głowy 25.10.06, 18:53 Naród francuski w opinii Polaków uchodzi za gnuśny, hedonistyczny i pozbawiony inwencji, ale czy jakikolwiek polski doktorant (lub doktorantka) wykazałby tyle determinacji i fantazji w dążeniu do upragnionego celu? **************************************** Sandryna zapewne miała swój komplet kluczy. Mogła więc je rzucić przez okno i poprosić którąś z lewackich staruszek o otwarcie drzwi od zewnątrz. Prawdopodobnie nadmiar lin, haków, akwalungów, kajaków, lotni itd. dość wyraźnie ograniczył Sandrynę w poszukiwaniu rozwiązań najprostszych i najbardziej oczywistych. Nie raz byłem w takiej sytuacji i nie przyszło mi do głowy, by zamieniać się z tej okazji w batmana, spidermana czy wassermanna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rad Re: Po rozum do głowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 19:15 nie, tylko nie w wasermana, kolejnego klona ten kraj moze nie wytrzymac Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejszewczyk Re: Po linie do doktoratu 25.10.06, 18:57 >> system oceny studentów w prestiżowych uczelniach francuskich jest właściwy. Najważniejsze, że promotorami pozostają Polacy. Odpowiedz Link Zgłoś
uniaeuropejska1 Re: Po linie do doktoratu 30.10.06, 11:19 Właśnie.Najważniejsze jest,że wreszcie jakaś Francuzka uczy się od Polaka.Tekst jest sympatyczny,cieszy mnie,że naukowcy nie są gośćmi tylko zaczytanymi w księgach lecz także usportowionymi.Ma to nawet znaczenie praktyczne ,osoba taka jest się w stanie obronić przed napastnikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktorant Po linie do doktoratu IP: *.iop.krakow.pl 25.10.06, 19:34 Tez cos, z mojego okresu studiow znam kilka wyczynow spuszczania sie po linach z 4 i wyzszego pietra w akademiku ot chocby zeby wdepnac do kolezanek na impreze. Odpowiedz Link Zgłoś
rafaello_di_caramba Po linie do doktoratu 25.10.06, 23:45 a ja chcialem pogratulowac szanownym panom redaktorom treści artykulu - prawdziwie szokująca nowina naukowa. a nastepnym razem co???opis porannego wc noblistów???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Po linie do doktoratu IP: *.autocom.pl 26.10.06, 10:03 to nazbyt smiale sformuowanie ze polskich doktorantów na takie wyczyny nie stać... osobiście znam paru magistrów i jednego doktora dla których nie stanowiłoby to wiekszego wyzwania... sama uczestniczyłam w zjazdach na linie w klatce schodowej niejakiego akademika... słyszałam o wyprawach miedzy pokojami po zewnetrznej ścianie budynku (oczywiście z powodów tych samych co wsponmniana francuzka)itd. itd... Odpowiedz Link Zgłoś
2brat3 Po linie naukowo ? 26.10.06, 10:59 Nie bardzo wiem, dlaczego ten materiał na anegdotkę ( choć coś takiego TO MUSI BYĆ PRAWDA :-))umieszczono w dziale "nauka". Tym niemniej to oczywiste, że nasz doktorant wpadł by na numer z wyrzuceniem komuś przez okno klucza, żeby otworzył te drzwi z zewnątrz, a po linie (balkonach, piorunochronie itp.) z łatwością WCHODZI do zamkniętego akademika (dziewczyny itp.) po osiągnięciu odpowiedniego stanu upojenia alkoholowego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drojb Zwracam uwagę na język "promotora" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 21:38 doktorantkę nazywa "bojowniczką nauki" 9 w dodatku w cudzysłowie), która "nie tylko imponuje głęboką znajomością chemii (...), ale również (...) miłym charakterem". Czy nasz "promotor" - który na pewno nie jest żadną z wymienionych kategorii mieszkańców miasteczka studenckiego - powiedział by o sobie lub o koledze "bojownik nauki"? I czy by uważał za konieczne podkreślać, że prócz kompetencji ma miły charakter i poczucie humoru? Nie, on tych cech u siebie i kolegów nie uważa za konieczne, a więc spokojnie chwali się brakiem takowych. Nie jest to "miły" promotor, nie ma też poczucia humoru. Zapewne natomiast zna dobrze zdrowaśki, odmawia je pięć razy dziennie i głosuje na PiS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mediana Re: Zwracam uwagę na język "promotora": i slusznie IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 26.10.06, 22:48 A skad to pan profesor (pamietam Jego nudne zabawy w statystyke drukowane kiedys przez "Gazete Wyb."), ze wdowy zyjace w Grenoble to zwykle "wdowy po lewakach, czy komunistach"? Czyzby Wielki Promotor zjadl juz tez wszelkie rozumy nie-chemiczne?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bitex Re: Zwracam uwagę na język "promotora" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 13:53 Otóż wyobraź sobie, że prof. Adam Proń nie głosuje na PiS, jest ateistą, MA olbrzymie poczucie humoru i JEST miły. Znam go od 8 lat i miałem przyjemność pracować z nim w jednym budynku w Grenoble. Jeśli jego nie możnaby nazwać "bojownikiem nauki", to chyba prawdziwi bojownicy w ogóle nie istnieją! Odpowiedz Link Zgłoś
uniaeuropejska1 Re: Zwracam uwagę na język "promotora" 30.10.06, 11:25 Szanowny Panie Profesorze Proń.Czy mógłby wymyśleć Pan coś na polskich polityków?Może jakiś polimer zdołałby wzbudzić u nich przynajmniej resztkę inteligencji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Po linie do doktoratu IP: *.botany.gu.se 27.10.06, 14:13 W fantazji? Pewnie nie. W logicznym mysleniu, tak. W Warszawie (jeli nie mozna wezwac sasiada) dzwoni sie po taksowke i za niewielka odplata kierowca otwiera drzwi wyrzuconym mu przez okno kluczem. (Wszak chyba Sandryna takowy posiadala?) Moze nie tak romantycznie ale tez nie kazdy sprzent alpinistyczny posiada :) Odpowiedz Link Zgłoś
scept89 zabawna historia ;-) 27.10.06, 15:03 Mysle ze wielu z nas w sytuacjach stresowych nie szlo jak po sznurze do optymalnego w danej sytuacji rozwiazania. Znam historie slusarza ktory po mordowaniu sie z zacieta zasuwa tez wylazl przez okno, na szczescie na parterze. Komputerowych guru bezskutecznie usilujacych wystartowac mikrofalowke. Kwestionowanie IQ Sandrine jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bitex Re: Po linie do doktoratu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 13:43 Nie sądzę żeby promotor gnębił Sandrynę! Twierdzę tak dlatego, bo go dość dobrze znam i wiem, że jest człowiekiem wyjątkowej łagodności. "Gnębienie" to nic więcej tylko dbałość o wysoki poziom naukowy doktoratu Sandryny. Odpowiedz Link Zgłoś