Dodaj do ulubionych

Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta...

    • Gość: jazg Zagraniczni naukowcy śmiali się też z Kopernika IP: *.mpss.osi.pl 28.10.06, 09:53
      zamiast się śmiać, warto dyskutować operując argumentami, a tych jakoś nie
      dostrzegam w polemikach
      • petrucchio Zagraniczni naukowcy śmiali się też z Kopernika 28.10.06, 11:10
        > zamiast się śmiać, warto dyskutować operując argumentami, a tych jakoś nie
        > dostrzegam w polemikach

        Ponieważ w ostatnich dniach zamieściłem na forum GW dziesiątki postów
        zawierających argumenty merytoryczne (możesz sprawdzić), mam czyste sumienie i
        mogę odpowiedzieć w sposób następujący:

        Giertych
    • Gość: littleredrooster Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy IP: *.adsl.inetia.pl 28.10.06, 15:15
      A nie powinni bo człowiek od lat się umiał znaleźć w życiu (z wikipedii):
      Od 1945 do 1962 na emigracji.(Jakoś wcześniej go do ojczyzny nie ciągnęło)
      Od 1990 roku profesor zwyczajny (po złożeniu zwyczajowej deklaracji lojalności
      wobec ustroju w PZPR)
      W 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego tłumacząc, że jest to jedyny sposób
      na uniknięcie inwazji radzieckiej, w związku z tym rozsyłał listy nakłaniające
      do poparcia decyzji gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
      W latach 1986-1989 jako przedstawiciel Rady Prymasowskiej był członkiem Rady
      Konsultacyjnej która skupiała część opozycji przy Przewodniczącym Rady Państwa
      gen. Wojciechu Jaruzelskim. Przestrzegał w niej przed rozluźnieniem polskich
      więzów z ZSRR a konkretniej ze wschodem i zagrożeniem zachodnioniemieckim.
      Redaktor naczelny pisma Opoka w Kraju, na łamach którego (...)przestrzega m.in
      przed (...) decyzjami politycznymi: wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
      Obecnie eurodeputowany w Europarlamencie.
      Po prostu geniusz!!!
      Zawsze pod prąd (w stosunku do polskigo społeczeństwa)i zawsze spijający śmietanę.
      Kto wie jakie profity niesie mu ta nowa kampania, nie nam maluczkim sądzić.


      • petrucchio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy 28.10.06, 21:29
        Gość portalu: littleredrooster napisał(a):

        > Po prostu geniusz!!!

        Dobrze przystosowany do życia w zdegenerowanym środowisku społecznym. Syn to po
        nim odziedziczył... Widzicie? Ewolucja działa.
    • Gość: Ted Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta.. IP: 83.18.40.* 28.10.06, 16:49
      Uczeni Darwiniści, jak mają się wasze przekonania kiedy staniecie w obliczu
      śmierci? Ciekawe czy jakiś orangutan lub pitekantropus przywita wasz intelekt
      lub duszę, kiedy umrzecie?
      • Gość: Ewolucjonista Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 17:15
        Gość portalu: Ted napisał(a):

        > Uczeni Darwiniści, jak mają się wasze przekonania kiedy staniecie w obliczu
        > śmierci? Ciekawe czy jakiś orangutan lub pitekantropus przywita wasz intelekt
        > lub duszę, kiedy umrzecie?
        Niektórzy darwiniści spodziewają się, że ich duszę przywita Bóg (na to zapewne
        liczył np. o. Theillard de Chardin, czy inni wierzący ewolucjoniści. Inni wierzą
        w pośmiertną reinkarnację czy inne tezy swoich religii.
        A niewierzący ewolucjoniści, jak wszyscy ateiści, zakładają, że po śmierci ich
        psychika przestanie istnieć wraz z ustaniem funkcji mózgu, nie liczą więc na
        żadne powitania w zaświatach (mogą natomiast zakładać, że dołączą do
        pitekantropa w zapisie kopalnym - że może kiedyś ich szkielet czy ząb trafi do
        jakiejś przyszłej kolekcji paleoantropologicznej.
      • rs_gazeta_forum Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy 28.10.06, 17:18
        Tedzie, martw się o swoją duszę, troskę o dusze innych zostaw im samym.
        Dla Ciebie powinno być zresztą przyjemnością, że w niebie będziesz miał za
        towarzystwo wyłącznie ludzi na Twoim poziomie intelektualnym.
    • Gość: eeeee Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy IP: *.wolfson.cam.ac.uk 28.10.06, 17:18
      Dziwie sie, ze M. Giertych nie zechcial opublikowac polemiki w Nature. Po raz
      pierwszy w zyciu mialby tym samym publikacje w prestizowym czasopismie o
      miedzynarodowej renomie, a nie w jakichs kwartalnikach dendrologicznych jak do
      tej pory. Taka okazja sie juz nie powtorzy.


      • Gość: geolog aaaaaabakany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 20:32
        nikt z Was nie protestowal przeciw poznanskim abakanom za sto tys zl. + 100tys
        zl rocznie na ochronę. Po pielgrzymce do Abakanów b. Premier LM powiedział w
        telwizorni,że owe abakany, tj Człekozwierza, myszoszczury i ludzie bez glowy
        bardzo go zainspirowały. To Wasze obrzędy, Wyznawcy Teworii Ewolucji.
        Skladanie hołdów myszoszczurom, człekozwierzaom i ludziom bez głowy.
        • europitek Re: aaaaaabakany 28.10.06, 21:45
          Gość portalu: geolog napisał(a):
          > Skladanie hołdów myszoszczurom, człekozwierzaom i ludziom bez głowy.

          Zapomniałeś o komputerach i telewizji. I o modłach do Darwina.
          • Gość: Ewolucjonista Re: aaaaaabakany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 21:51
            europitek napisał:

            > Gość portalu: geolog napisał(a):
            > > Skladanie hołdów myszoszczurom, człekozwierzaom i ludziom bez głowy.
            >
            > Zapomniałeś o komputerach i telewizji. I o modłach do Darwina.

            Tak, nawet na świętych obrazkach Bóg Ojciec jest wzorowany na siwobrodym Darwinie.
            I te modlitwy do Ewolucji, budzące sąsiadów kilka razy dziennie... Tak,
            ewolucjonizm to straszna sekta... Niektórzy nawet odprawiają jakieś obrzędy z
            próbówkami i chodzą poubierani w rytualne białe fartuchy laboratoryjne... Na
            pewno w kieszeniach mają małe abakanki jako amulety do rzucania złych uroków na
            kreacjonistów ("geologowi" już odjęło pracę i rzuciło zły czar na zdolność
            merytorycznej dyskusji...)
            :-)
            • Gość: geolog Religia państwowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 09:21
              z modłami do Darwina to masz trochę racji, bo TVP pokazywała film dokumantalny
              jak Prezydent Kenii z wielką czcią, wraz z orszakiem obchodził szczątki
              pramatki Lucy w Muz Narodowym. Tylko jak to w religii /państwowej/nie podano,
              ze szczątki Lucy zbierano z obszaru o promieniu stu mil.
              • Gość: Ewolucjonista Re: Religia państwowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 09:36
                > szczątki Lucy zbierano z obszaru o promieniu stu mil.
                Skąd ta informacja? Jakieś źródło? Czy tylko humbug kreacjonistów z "kolanem
                Lucy" - z którego to zarzutu sami już się wycofali?
                Zob. contradictions.darwin.ws/lucy.html (kreacjonistyczne linki, żeby nie
                było, że tendencyjne... :-))
                • Gość: geolog Re: Religia państwowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 15:35
                  > > szczątki Lucy zbierano z obszaru o promieniu stu mil. ta informaqcja
                  pochodzi z podanego źrodla.


                  Who Or What Was Australopithicus Ananemsis?

                  The real clincher for evolution lies in the lumping of the recently found and
                  quite ape-like 12 tooth and dental fragments from Lake Turkana in with the
                  human-like Kanapoi limb bones, even though separated by 100 miles. Even at
                  Kanapoi, the tooth and jaw fragments are found in a layer 55' lower
                  stratisgraphically than the crucial limb bones. Already evolutionists are
                  beginning to call the single-species interpretation into question. I predict
                  that this claim will be discarded, even by evolutionists.

                  W Japonii był lepszy numer. Prof Fujimura dyrektor Instytutu ds Paleolitu miał
                  niebywałe szczęście do odkrywania śladow pierwszych lidzi. Odkrył pierwszy
                  ludzki szałas sprzed 600 tys lat. Ktoś zauwazył, że Profesor wykopał jamę,
                  wrzucił jakieś przedmioty i sam je odkrył, a prawdziwe były tylko paliki w
                  ziemi. Profesor chyba pochodzi od samurajów, bo przed ich telewizją przyznał
                  się do oszustwa w celu uzyskania dotacji państwowych. Bo aby dostać pieniązki,
                  muszą cos tam odkrywac. /Rzeczpospolita SEPPUKU 5730/ U nas takiemu
                  delikwentowi, co zauważy oszustwa ewolucyjne każe sie w najlepszym razie
                  czytać literaturę ewolucyjną.


                  • Gość: eptesicus <geolog> odpowiedz najpierw na moje zarzuty... IP: *.chello.pl 29.10.06, 15:47
                    ...wobec kreacjonizmu (dlaczego w glebszych warstwach skalnych sa tylko
                    gatunki, ktorych dzis juz nie ma i jak takie cos wyjasnia kreacjonizm biblijny)

                    a nie atakuj w innych miejscach
                    • Gość: geolog Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:08
                      nie bardzo mogę odpowiedziec na ten zarzut, bo jestem geologiem
                      niepraktykującym i nie brałem udziału w takowych poszukiwaniach. Wobec
                      iformacji w pewnej zakazanej książce, ze w pokładach węgla znajdowane są złote
                      przedmioty, tj biżuteria zapytałem mojego pracownika, co robił na przodku na
                      kombajnie. Potwierdził,że w pokładach węgla zdarzyły elementy bizuterii, a
                      raczej w tych głębszych pokładach. Mogę się wypowiedziec tylko na podstawie
                      literatury, a więc z drugiej lub 3 ręki. Wypowiadasz sie z taka pewnościa, więc
                      chyba brałeś udział w exploracji jakichs odsłonięć ? Byłem m.in. Chęcinach i
                      Tokarni w poszukiwaniu amonitow. Pytamy rolnika na polu a takie duże zwinięte
                      ślimaki, a ten -pewnie chodzi wam o aminity, to w tamtym odsłonięciu.
                      • Gość: Ewolucjonista Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:17
                        > w pewnej zakazanej książce, ze w pokładach węgla znajdowane są złote
                        > przedmioty, tj biżuteria zapytałem mojego pracownika, co robił na przodku na
                        > kombajnie. Potwierdził,że w pokładach węgla zdarzyły elementy bizuterii, a
                        > raczej w tych głębszych pokładach.

                        Zakazana archeologia nie jest zakazaną książką. To dzieło dwóch działaczy sekty
                        Hare Kriszna miało większy nakład niż chyba cała literatura popularnonaukowa o
                        archeologii w Polsce w tym czasie. Opowieść o złotym łańcuszku pochodzi z
                        jakiejś XIX-wiecznej ameerykańskiej gazetki lokalnej, takiej, co to Mark Twain
                        opisywał jak zawiadowca stacji, poczmistrz i redaktor w jednej osobie zapełnia
                        sensacjami wyssanymi z palca. Samego łańcuszka oczywiście nie ma.
                        A ten górnik miał chociaż jakieś zdjęcia tej biżuterii? Co to było - łańcuszki z
                        medalikiem świętego, które spadły sztygarowi?
                        To są argumenty klasy - ludzie widzieli w lesie duchy albo strzygi.
                        • Gość: geolog mięsniopłetwe i latimerie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:33
                          z tego wynika że mięsniopletwe ryby w wyniku długotrwałego procesu ewolucji
                          przekształciły się w latimerie. Wg mojego odczucia to już latimeria bardziej
                          nadawały się do czołgania po lądzie. Ale ... czy ta ewolucja od mięsniopletwych
                          do plazow, to Wasze wyczucie, czy oczekiwanie, czy tez poparte dowodami ? Bo
                          znów posiłkuję sie Rzeczpospolitą 11 grudzień 2000 << Po renowacji ...
                          rzadki szkielet ichtiozaura, dinozaura z grupy rybojhaszczurow w Muz. Narodowym
                          w Walii jako dowod Ewolucji - okazał się dowodem profesjonalizmu
                          wiktoriańskich fałszerzy
                          • Gość: Ewolucjonista Re: mięsniopłetwe i latimerie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:46
                            Gość portalu: geolog napisał(a):
                            > z tego wynika że mięsniopletwe ryby w wyniku długotrwałego procesu ewolucji
                            > przekształciły się w latimerie. Wg mojego odczucia to już latimeria bardziej
                            > nadawały się do czołgania po lądzie. Ale ... czy ta ewolucja od mięsniopletwych
                            > do plazow, to Wasze wyczucie, czy oczekiwanie, czy tez poparte dowodami ?
                            Przystępne omówienie po polsku:
                            www.swiatnauki.pl/index.php?id=archiwum/sn_01_06/ewolucja (ilustracje
                            trzeba sobie niestety wygooglać).

                            > rzadki szkielet ichtiozaura, dinozaura z grupy rybojhaszczurow w Muz.
                            Narodowym > w Walii jako dowod Ewolucji - okazał się dowodem profesjonalizmu
                            > wiktoriańskich fałszerzy
                            a) ichtiozaury nie były dinozaurami
                            b) ich szkielety nie są rzadkie (zob.
                            www.ucmp.berkeley.edu/people/motani/ichthyo/index.html )
                            c) w jaki sposób ten konkretny szkielet dowodził ewolucji?
                            d) wiadomo, że skamieniałości, tak jak dzieła sztuki czy zabytki archeologiczne
                            bywają fałszowane. Gdyby to był jedyny ichtiozaur, można by uznać, że
                            ichtiozaurów nie było. Ale to, że jeden z wielu okazów został podretuszowany
                            przez handlarza, żeby go drożej sprzedać, ma dowodzić konkretnie czego?
                      • Gość: eptesicus Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z IP: *.chello.pl 29.10.06, 16:55
                        > raczej w tych głębszych pokładach. Mogę się wypowiedziec tylko na podstawie
                        > literatury, a więc z drugiej lub 3 ręki

                        to wystarczy. Twoje argumenty o biżuterii w węglu, szałasie japońskim i
                        kościach australopiteka w promieniu 100 km tez sa "z drugiej reki", czyli
                        z "literatury". Problem polega na tym, że to nie jest literatura naukowa, to
                        znaczy nie jest recenzowana przez anonimowych specjalistow niezaleznych od
                        autora. Kazdy artykul zlozony do naukowego czasopisma jest wysylany przez
                        redakcję do takich specjalistow przed przyjeciem do druku (lub odrzuceniem). Z
                        kolei ten autor moze otrzymac do recenzji artykuł kogoś innego. Ocenia się czy
                        metodyka badań jest poprawna i wystarcza do wyciągnięcia takich a nie innych
                        wniosków, czy oddzielono fakty od przypuszczeń, czy jest to pokazane w świetle
                        aktualnej wiedzy, a jeśli obala aktualną wiedzę (takie są przyjmowane
                        najchętniej przez wszystkie redakcje!) - czy przedstawia rzeczywiste przesłanki
                        żeby ją obalić.

                        literatury, a więc z drugiej lub 3 ręki. Wypowiadasz sie z taka pewnościa, więc
                        >
                        > chyba brałeś udział w exploracji jakichs odsłonięć ? Byłem m.in. Chęcinach i
                        > Tokarni w poszukiwaniu amonitow. Pytamy rolnika na polu a takie duże zwinięte
                        > ślimaki, a ten -pewnie chodzi wam o aminity, to w tamtym odsłonięciu.

                        1. Jako naukowiec w terenie zajmuję się ekologią i biogeografią zwierząt
                        (konkretnie nietoperzy) a nie paleontologią, ale wypowiadam się z pewnościa bo
                        znam dość szerokie podstawy paleontologii, filogenezy i mechanizmów
                        ewolucyjnych. Czytałem po prostu sporo fachowej literatury i śledzę AKTUALNY
                        stan wiedzy na ten temat. To chyba normalne, że posługujemy się wynikami badań
                        innych, w przeciwnym razie musiałbym też nie uznawać budowy układu słonecznego,
                        może nawet kulistości Ziemi (sam nie jestem w stanie tego sprawdzić, więc czemu
                        nie założyć, że Kopernik kłamał?). Moge nawet nie mieć pewności że istnieje
                        Australia, dopóki tam nie pojadę - przecież korzystanie z atlasu geograficznego
                        to źródło "z drugiej ręki".
                        2. Kopalnych gatunków są opisane dziś setki tysięcy i opisuje się co roku nowe,
                        które uzupełniają brakujące elementy układanki. Robota ta nigdy się nie
                        skończy, a wiele elementów nigdy nie zostanie znaleziona. Chyba to nie
                        przekreśla tych, które już znaleziono? Można je zobaczyć w muzeach calego
                        świata - nie jakieś pojedyncze kości, ale całe szkielety, muszle, inkluzje,
                        odciski. Sam widziałem wiele z tych eksponatów, nawet kolega ze studiów ma
                        sporo na półce. Choćby trylobity - dominujące w warstwach skalnych niemal
                        całego paleozoiku - gdzie one są teraz? A w tamtych skałach są ich setki, tak
                        jak dziś na dnie jezior pancerze raków i muszle szczeżui... Więc jednak kiedyś
                        była inna fauna niż dziś i wielokrotnie się zmieniała. Z Bogiem czy bez - to
                        już nie należy do nauki.
                        3. Okazy w skałach też widziałem - tak jak Ty. Znaleźliście w końcu te amonity?
                        Ja znajduje i amonity i gąbki itp. bez problemu, ilekroć wejdę do pierwszego
                        lepszego kamieniołomu na Wyżynie Krakowskiej czy w Górach Swiętokrzyskich.
                        Widziałem je wielokrotnie, więc nie sposób twierdzić, że to oszustwo. Problem
                        polega na tym, że dziś w morzach NIE MA AMONITÓW, nie ma takich muszli, nie
                        znajdzie się ich w głebiej położonych warstwach razem z trylobitami ani w
                        płytszych warstwach od paleocenu począwszy. A tymczasem z tych
                        dziwnych "ślimaków" (przypominam że to były głowonogi, jak dzisiejszy łodzik i
                        ośmiornica, swobodnie pływały w pelagialu mórz!) zrobiona jest cała masa skał.
                        Nie było ich wcześniej, nie było ich później - pojawiły się i zniknęły, co
                        więcej w różnych warstwach są różne gatunki amonitów, układające się w całe
                        linie rodowe, w których łatwo śledzić kolejne zmiany w budowie muszli.

                        Skoro sam, jako geolog, wiesz i widziałeś wielokrotnie, że w skałach są głównie
                        szczątki dziś już nie istniejących stworzeń, nie możesz twierdzić, że to
                        wszystko oszustwo czy manipulacja. Nawet w tym węglu, z którego wypadać mają
                        złote pierścionki (o tym akurat żadna literatura naukowa nie mówi) są odciski
                        ogromnych skrzypów - kalamitów, pnie lepidendronów i sigilarii. Czy takie
                        drzewa są dziś na świecie? To również każdy może obejrzeć w wielu muzeach
                        świata, a jak ma szczęście, to i nawet w węglu co go do domu z piwnicy
                        przyniesie. Niech sobie porówna ze współczesnymi drzewami - nie tylko polskimi,
                        ale i tropikalnymi.
                        • Gość: geolog Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 18:21
                          mam przed sobą schemat powstania płaszczowiny wg A Heinma i Ksiązkiewicza,
                          która próbuje tłumaczyć jak w wyniku fałdowań skały teoretycznie starsze sa
                          wyżej od młodszych . Patrzę też schemat płaszczowinowej budowy Tatr jak to
                          płaszczowina reglowa i pł. wierchowa, czyli warstwy osadowe zostały obrocone
                          wokół masywu granitowego Tatr. Takie schematy można rysować, tylko jako
                          kierownik budowy powiem,ze obrót warstw skalnych wg schematu płaszczowiny jest
                          nierealny ze względu na mechanikę gruntów. Jak pamiętam pod zamkiem chęcinskim
                          niezgodnośc warstw ze schematem stratygraficznym tłumaczy sie inwersją
                          morgfologiczną, czyli odwróceniem rzeźby terenu. Sa niezgodnosci nie tylko
                          pojedynczych skamieniałosci, ale całych warstw osadowych do schematu
                          stratygraficznego i rózne fantastyczne tłumaczenia.
                          • Gość: Ewolucjonista Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 19:20
                            Gość portalu: geolog napisał(a):
                            > jako kierownik budowy powiem,ze obrót warstw skalnych wg schematu płaszczowiny
                            > jest nierealny ze względu na mechanikę gruntów.
                            Tak się składa, że można to symulować zarówno numerycznie, jak i fizycznie.
                            Tylko trzeba brać poprawkę na skalę. Kamienia w ręku nie zegniemy, natomiast
                            duże warstwy skalne w skali makro zachowują się jak plastyczna masa pod
                            naciskiem sił tektonicznych. Mechanika gruntów w skali placu budowy, a w skali
                            łańcucha Karpat to jednak duża różnica skali. Przykład modelowania nasunięcia
                            płaszczowinowego: utam.gg.utah.edu/UTAMtheses/HongchuanSun/html/node15.html
                            Dla ciekawych: www.physicalgeography.net/fundamentals/10l.html
                            i praktyczne ćwiczenia:
                            www.lhup.edu/mkhalequ/Historical%20Geology/Tectonics%20Model%20Experiment.htm
                            A to, że warstwy są faktycznie odwrócone "do góry nogami", można sprawdzić
                            dzięki różnym strukturom na granicach warstw - choćby norom zwierząt w dnie,
                            tropy, albo śladom kropel deszczu czy zmarszczki prądowe itp. Albo deszcz padał
                            pod górę, zwierzęta chodziły do góry nogami itp., albo faktycznie te warstwy
                            leżą jak pokazuje przekrój geologiczny w książkach.
                            • Gość: geolog płaszczowina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 20:33
                              co do symulacji komputerowych to mam projekty budowlane juz z komputera, ale
                              wiele elementow wyliczonych i nakre slonych z komputera wymaga w praktyce
                              korekty. cdn
                      • volpo Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z 25.11.06, 18:22
                        Zaintrygowales mnie. Czy mógłbys rozszerzyć ten wątek rozmowy z pracownikiem z
                        przodka i co on konkretnie znajdował i w jakich pokładach ?
                    • europitek Re: <geolog> odpowiedz najpierw na moje z 29.10.06, 16:18
                      Ojej, przecież to proste. W czasie potopu przywaliło mułem wszystkie organizmy lądowe. Te bardziej cool wykopały się spod tych zwałów (dlatego nie ma ich śladu w warstwach podpotopowych) i żyją do dziś w dobrych humorach, a frajerów trafił szlag (dlatego nie ma ich w wartwach późniejszych).
                      Nie wiem co na ten temat powiedzą legalni kreacjoniści biblijni, ale mnie się takie wyjaśnienie podoba.
                      • Gość: eptesicus według kreacjonistów Noe zabrał wszystkie gatunki IP: *.chello.pl 29.10.06, 16:27
                        na pokład. Problem jednak w tym, że według "Twojego" (czy raczej Ich)
                        wyjaśnienia, w głębokich warstwach byłyby również WSPÓŁCZESNE gatunki. A tym
                        czasem ich tam NIE MA. Co gorsza rowniez jesli chodzi o organizmy morskie, w
                        głębszych warstwach są tylko wymarłe, im blizej "powierzchni" jest coraz wiecej
                        gatunkow podobnych do wspolczesnych, a potem pojawiaja sie stopniowo te
                        wspolczesne. Na to zaden z kreacjonistow na tym forum ani gdziekolwiek indziej
                        nie potrafil odpowiedziec, wtedy schodzą z tematu i atakują w innym miejscu. A
                        kluczowy problem ich hipotezy leży w geologii potopowej - niezgodność
                        skamieniałości z założeniem niedawnego globalnego potopu wystarcza żeby obalić
                        kreacjonizm. I obala!

                        > Ojej, przecież to proste. W czasie potopu przywaliło mułem wszystkie
                        organizmy
                        > lądowe. Te bardziej cool wykopały się spod tych zwałów (dlatego nie ma ich
                        ślad
                        > u w warstwach podpotopowych) i żyją do dziś w dobrych humorach, a frajerów
                        traf
                        > ił szlag (dlatego nie ma ich w wartwach późniejszych).
                        > Nie wiem co na ten temat powiedzą legalni kreacjoniści biblijni, ale mnie się
                        t
                        > akie wyjaśnienie podoba.
                        • Gość: geolog Re: według kreacjonistów Noe zabrał wszystkie gat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:38
                          Ja tylko b.prosze Eptesicusie, czy brałeś udział w takich poszukiwaniach, czy
                          tylko posługujesz się literaturą ,A jesli chodzi o Arke Noego, to b.mnie dziwi,
                          ze jest tyle sponsorowanych wypraw w Himalaje, a nie ma żadnej na Ararat, gdzie
                          podobno niedawno była jeszcze Arka w 3 częściach no poziomie 4200m npm
                          • Gość: eptesicus Re: według kreacjonistów Noe zabrał wszystkie gat IP: *.chello.pl 29.10.06, 17:08
                            > Ja tylko b.prosze Eptesicusie, czy brałeś udział w takich poszukiwaniach, czy
                            > tylko posługujesz się literaturą

                            to wystarczy, choć - nie biorąc udziału w takich poszukiwaniach - wiele razy
                            widziałem skamieniałości organizmów dziś już nie istniejących, choćby
                            wspomniane przez Ciebie amonity (kamieniołom w Kielnikach koło
                            podczęstochowskiego Olsztyna - weź młotek!). Dziwne że w dzisiejszych morzach
                            takich muszli już nie ma. W jurajskich kamieniołomach, także w jaskiniach,
                            gdzie woda wypreparowała je ze skały (świetnym miejscem jest choćby jaskinia
                            pod Skipirzepą niedaleko Częstochowy, tylko trzeba było tam na linie zjeżdżać).
                            Literatura opisująca nieznane wczesniej nauce okazy kopalne liczy setki tysiecy
                            pozycji, a egzemplarze dowodowe każdy może obejrzeć, są w muzeach, zdeponowane
                            i skatalogowane. Wiele takich okazów również widziałem.

                            A argument z literaturą jest chybiony, bo ty też w dyskusji posiłkujesz się
                            literaturą, co prawda wydawaną poza naukowym systemem weryfikacji (recenzje!) i
                            stronami internetowymi, ale to też tylko literatura. Podobnie jak atlasy
                            geograficzne - nie byłem sam w Australii, więc mam kwestionować istnienie
                            Australii. Zgodnie z takim myśleniem, na pewno istnieje tylko Polska, Irlandia,
                            Wielka Brytania, Albania, Norwegia, Szwecja, Węgry, Finlandia (ale bez
                            Helsinek!), Serbia, Bośnia, Niemcy, Węgry, Słowacja, Ukraina i Rosja. W tych
                            krajach byłem, choc co do tych Niemiec nie mam pewności, widziałem tylko
                            autostradę i jedno miasto. moze to też gdzieś pod Chęcinami? A już na pewno nie
                            ma żadnej Brazylii czy Izraela. Niemożliwe, nie uwierzę, najpierw udowodnijcie,
                            geografowie! :-)))

                            A już na pewno nie ma Marsa i Jowisza - fakt, widziałem jakieś światełka na
                            niebie, ale o tym że to planety, to wiem tylko "z literatury"
                            • europitek Re: według kreacjonistów Noe zabrał wszystkie gat 29.10.06, 21:09
                              No to mam lepszy pomysł.
                              Noe zabrał do Arki wszystkie gatunki. Po wylądowaniu na Araracie wygonił całą swoją menażerię ze statku. Towarzystwo wpadło w głębokie pokłady mułu zalegającego dokoła jego korabia. A dalej było, jak pisałem wcześniej. Trochę frajerów zostało na samym dnie, więcej sprawniejszych wygrzebało się trochę ku górze, a tylko najlepiej przystosowani przebili się na samą powierzchnię i żyją do dziś.
                              • Gość: eptesicus czyli dobór naturalny ;-))) IP: *.chello.pl 29.10.06, 21:11
                                > Noe zabrał do Arki wszystkie gatunki. Po wylądowaniu na Araracie wygonił całą
                                s
                                > woją menażerię ze statku. Towarzystwo wpadło w głębokie pokłady mułu
                                zalegające
                                > go dokoła jego korabia. A dalej było, jak pisałem wcześniej. Trochę frajerów
                                zo
                                > stało na samym dnie, więcej sprawniejszych wygrzebało się trochę ku górze, a
                                ty
                                > lko najlepiej przystosowani przebili się na samą powierzchnię i żyją do dziś.
                                • europitek Re: czyli dobór naturalny ;-))) 29.10.06, 21:18
                                  Ależ skąd - dobór potopowy.
                  • Gość: Ewolucjonista Re: Religia państwowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:03
                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                    > > szczątki Lucy zbierano z obszaru o promieniu stu mil.
                    > > ata informaqcj pochodzi z podanego źrodla.
                    >
                    > Who Or What Was Australopithicus Ananemsis?

                    No właśnie.
                    1) Lucy NIE należy do gatunku A. anamensis, tylko A. afarensis.
                    2) Lucy to szkielet AL-288-1 znaleziony w Etiopii w rejonie Afar w 1974 roku,
                    a podany fragment mówi o szczątkach RÓŻNYCH OSOBNIKÓW INNEGO GATUNKU (A.
                    anamensis) ZNAJDOWANYCH GDZIE INDZIEJ (nad jeziorem Turkana w Kenii) KIEDY
                    INDZIEJ (dwie dekady później).
                    To tak jakbym ja powiedział, że Ewangelię napisali Chińczycy, a na dowód
                    przytoczył źródło mówiące o fałszerstwie pamiętników Hitlera.
                    3) W tekście mowa o tym, że okazy różnych osobników tego gatunku znaleziono nie
                    "w promieniu 100 mil", tylko w dwóch stanowsiskach odległych o 100 mil. Nie ma
                    powodu, żeby ten sam gatunek nie mógł zamieszkiwać terenu rozciągającego się na
                    prawie 200 km. Szczątki mamutów znajduje się od Anglii po Syberię i Amerykę
                    Północną i nikt nie używa tego jako argumentu przeciwko istnieniu mamutów lub
                    ich przynależności do jednego gatunku. Gdzie tu problem?

                    A co ma do rzeczy fałszerstwo japońskiego archeologa, w ogóle nie związane z
                    paleoantropologią i ewolucją tylko z rzekomymi zabytkami najstarszego osadnictwa
                    w Japonii. Czy ktokolwiek używał znalezisk pana Fujimury jako argumentu na temat
                    ewolucji (to była lokalna sława ARCHEOLOGII, nie paleoantropologii!)?
      • petrucchio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy 28.10.06, 21:27
        Gość portalu: eeeee napisał(a):

        > Dziwie sie, ze M. Giertych nie zechcial opublikowac polemiki w Nature. Po raz
        > pierwszy w zyciu mialby tym samym publikacje w prestizowym czasopismie o
        > miedzynarodowej renomie, a nie w jakichs kwartalnikach dendrologicznych jak do
        > tej pory. Taka okazja sie juz nie powtorzy.

        Giertych w głębi ducha wie, że przegiął. Przez jakiś czas posiedzi cicho.
        Polemika w Nature byłaby dla niego gwoździem do trumny.
        • Gość: eptesicus tracimy czas, ale nie potrafię się powstrzymać IP: *.chello.pl 29.10.06, 17:10
          ;-))
          • Gość: geolog Re: tracimy czas, ale nie potrafię się powstrzyma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 18:40
            może i tracimy czas, ale to biblijny rygoryzm i wolnośc gospodarcza dały
            bogactwo i powszechną pomyślnośc Ameryce. Pan Bóg np w Ks Powtórzonego Prawa
            nakazuje jakie powinny być podatki - a także zakazuje odczyniania gusel. A ile
            to naukowych kosztownych guseł odczyniamy, np jesli chodzi o statystykę
            państwową. I Wy Sz Naukowcy, jak widzę po Waszym stylu i szczegółowej
            znajomości zagadnień - nie protestujecie.
            • petrucchio Re: tracimy czas, ale nie potrafię się powstrzyma 29.10.06, 19:05
              > może i tracimy czas, ale to biblijny rygoryzm i wolnośc gospodarcza dały
              > bogactwo i powszechną pomyślnośc Ameryce. Pan Bóg np w Ks Powtórzonego Prawa
              > nakazuje jakie powinny być podatki - a także zakazuje odczyniania gusel. A ile
              >
              > to naukowych kosztownych guseł odczyniamy, np jesli chodzi o statystykę
              > państwową. I Wy Sz Naukowcy, jak widzę po Waszym stylu i szczegółowej
              > znajomości zagadnień - nie protestujecie.

              Swoje bogactwo i sukcesy Ameryka zawdzięcza m.in. ogromnym nakładom na naukę.
              Purytański etos od dawna nie ma praktycznego znaczenia, a "the Bible Belt"
              (stany starego Południa) to raczej synonim zacofania.
              • Gość: geolog Re: tracimy czas, na gusła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 20:36
                naklady na naukę, TAK, ale nie na poszukiwanie brakujących ogniw Ewolucji
    • jjjnjankowski Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta.. 31.10.06, 07:00
      List otwarty Miedzynarodowki Malp Swiata Calego!
      Towarzysze ludzie (my malpy jestesmy na wyzszej galezi ale na nizszym szczeblu rozwoju i wciaz wierzymy w socjalizm z lu... malpia twarza)!
      Wy tylko potraficie robic na nas eksperymenty naukowe i, jak nie ma nas w poblizu, wycierac sobie nami gebe. W zwiazku z tym oswiadczamy: "Nie jestescie dla na zadna rodzina i w ogole odp.......e sie!"
      za CKW MMSC podpisali
      tow. tow. Goryl G. Gorylow i Szympans McOrang
      P.s.
      Mamy dostep do literatury przebywajac w kace... lag... laboratoriach naukowych i chetnie bysmy byli przeczytali p. p. ministrow-profesorow odpowiedzi, co mieli na mysli, kiedy powiedzieli, co powiedzieli. A nie tak walnac slowem zza krzaka i spie....c.
      • europitek Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy 31.10.06, 13:34
        To w końcu kto jest przewodnią siłą ewolucji?

        PS. Ale dobre!
    • Gość: xfilet Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta.. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.11.06, 19:57
      Logika podpowiada, że Coś nie powstanie z niczego, a coś tak wspaniałego jak
      życie , komórka ludzka itd., nie mogło powstać same-potrzebowało genialnego
      projektanta! Jeżeli uważa ktoś inaczej, to niech pokaże bodaj najprostszą
      rzecz, która powstała sama!? Darwin jak wymyślał swoją TEORIĘ nie miał zielonego
      pojęcia, o np. DNA lub budowie komórki. Jeszcze jedno, żaden dzień stworzenia
      nie trwał na pewno 24h. Biblia mówi, że dla Boga,"(...)jeden dzień jest jak 1000
      lat". Wynika z tego, że "dzień stworzenia" to pewien okres czasu, np. 1000,
      7000, 1000000 lat albo więcej. Polecam wszystkim żeby nauczyli się liczyć i
      myśleć samodzielnie ! Polecam również lekturę Biblii, jak to jest, że niektórzy
      ludzie krytykują Biblię, ale jej nigdy NIE CZYTALI (?). Pozdrawiam....
      • scept89 czytajac Biblie 01.11.06, 20:55
        : xfilet napisał(a):

        >Jeszcze jedno, żaden dzień stworzenia
        > nie trwał na pewno 24h. Biblia mówi, że dla Boga,"(...)jeden dzień jest jak 100
        > 0
        > lat". Wynika z tego, że "dzień stworzenia" to pewien okres czasu, np. 1000,
        > 7000, 1000000 lat albo więcej.
        <snip>
        >Polecam również lekturę Biblii

        Zastosuj sie laskawie do wlasnego polecenia:

        a) nawet jesli "dzien" stworzyciela) == 2 milardy lat, to czy sa jakies tego
        slady? Jesli jakis podzial na 7 "dni" ma byc lepszy od bo ja wiem
        pastafarianskiego (od Latajacego Potwora Spagetti) 17d 5h 31min to moze sa
        jakies slady we Wszechswiecie odzielajace "dzien" od "dnia" z grubsza co 2
        miliardy? Bylbys laskaw pokazac gdzie takowe podzialy mozemy zaobserwowac?
        Czy dni owe byly rowne czy kazdy "dzien" byl dowolnej dlugosci?

        b) Genesis podaje z grubsza w ktorym to dniu takie a takie rosliny/zwierzeta
        zostaly stworzone:
        * rosliny wlaczajac w to drzewa owocowe! (3d)
        * swiatlo gwiazdy etc. (4d) (co ciekawe noc i dzien poprzedzaja utworzenie gwiazd)
        * ryby i ptaki (5d)
        * zwierzeta ladowe i czlowieka (6d)

        Mozna manipulowac dlugoscia swoich dni ile wlezie ale i tak nikt nie wykopie
        prekambryjskiej jabloni ani ptaka poprzedzajacego rozwoj ladowych gadow.
        Zwalanie ewidentnych sprzecznosci na kopistow tez nic nie daje: niektore
        wpolczesnie istniejace gatunki roslin moga byc mlodsze od Homo sapiens.

        Ergo: Drogi Czytaczu i Znawco Bibli -> poszukaj sobie spojniejszej interpretacji.
        • Gość: xfilet Re: czytajac Biblie IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.11.06, 22:38
          Żyjemy w siódmym dniu i czy trwa on tylko 24h? Nie. Jak do tej pory około 6 tyś
          lat.
          • scept89 'Polowanie na smoka z falkonetem' 02.11.06, 12:01

            Gość portalu: xfilet napisał(a):

            > Żyjemy w siódmym dniu i czy trwa on tylko 24h? Nie. Jak do tej pory około 6 tyś

            Wdze ze Kolega to student/zwolenink Giertycha Starszego. W takim razie nie
            pozostaje nic innego tylko zaproponowanie lektury znanego kreacjonistycznego
            pisarza-dokumentalisty Dinno Buzzatti'ego. Zanamienity ow umysl napisal m.in.
            reportaz zatytuowany:

            'Polowanie na smoka z falkonetem'

            Mozna takze jesli znasz angielski rzucic okiem na liste szczegolnie dobrze i
            wymyslnie zaprojektowanych zwierzakow: oolon.awardspace.com/SMOGGM.htm
            Ponoc najwieksi ateusze nawracaja sie na kreacjonizm po pierwszych 10 opisach
            konstrukcji.

      • europitek Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy 01.11.06, 21:57
        A czy tych, którzy Biblii nie krytykują (np. ja) możesz zwolnić z obowiązku jej czytania?
    • loki6688 Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta.. 02.11.06, 12:53
      niech sie smieja z imbecyli trzeba sie smiac - a ze nami rzadza takowi to chyba
      sklania tylko do placzu, byloby chyba o wiele lepiej gdyby sie panowie za
      sprawy powazne wzieli a nie u d...e maryny rozprawiali
    • biedronka24 Gw zalatwia swoje sprawy czyimis rekami 02.11.06, 18:03
      Redakcję zaalarmował list Bartosza Borczyka, zoologa, który doktoryzuje się na
      Uniwersytecie Wrocławskim.


      No i do kogo pytania kto sie smieje?

      No coz najpowazniejsze przeciez byly rewelacje z Science o klonowaniu ludzi. A
      byly.. TEn ´drobny´ skandal ani sz.p. Bartosza ani tez GW nie zaniepokoil...
      • biedronka24 w moim instytucie w Niemczech nikt GW nie czytuje 02.11.06, 18:13
        ani tym bardziej nie pisuje donosow. Nie ma to jak stara, dobra GW i jej
        alarmowicze....
        No coz U. Wrocalwski w zoologii jest na bardzo mizernym poziomie jesli chodzi o
        renome swiatowa...Zawsze mozna jakos zaistniec- jak nie naukowo, to na skroty...
    • Gość: W Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta.. IP: *.godula.net 02.11.06, 19:25
      Co za ignorant pisał ten tekst?
      Stwierdzając, że ,,Wszechświat i życie na Ziemi zostały stworzone przez Boga'' i
      na tej podstawie stawianie kreacjonizmu w opozycji do ewolucjonizmu jest takim
      samym świadectem ignorancji w dziedzinie teologi, jak na podstawie stwierdzenia,
      że ''człowiek pochodzi od małpy'' stawiać ewoluzjonizm w konflikcie z
      kreacjonizmem i tak dowodzić czegokolwiek innego. Z kontekstu tego artykuliku
      można wywnioskować, że stwierdzenie ,,Bóg stworzył świat'' stoi w opozycji do
      stwierdzenia ,,ewolucja to fakt naukowy'' czyli, że kreacjonizm jest sprzeczny z
      ewolucjonizmem. Nic bardziej błędnego. Uważam, że prawdziwe jest stwierdzenie,
      że Świat został stowżony przez Boga zgodnie z teorią ewolucji. Odsyłam do
      tekstów prof. Michała Hellera. Dodam tylko, że jestem kreacjonitą(tak Bóg
      stworzył Świat)-ewolucjonistą(tak teoria ewolucji jest prawdziwa).
      • madcio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzy 02.11.06, 20:04
        Potocznie się rozumie słowo "kreacjonista" jako ktoś wierzącego w literalną
        intepretację pewnych, starannie wybrnaych fragmentów jego świętej księgi.
    • Gość: kub Dlaczego gdy mowa o "TEORII ewolucji" mówi się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 19:35
      Bo z teorii wzglednosci nikt nie robi religii i wszyscy wiedza ze teoria
      wzglednosci to taka fikcja poznawcza - nie ma nic wspolnego z prawda, ale na
      obecnym etapie wiedzy pomaga niektore rzeczy przyblizyc ludzkiej wyobrazni.
      Natomiast przestarzala teoria ewolucji juz obecnie nie ma znamion niczego
      naukowego - jest to religia taka jak islam czy hindu.
      Skamienieliny wyraznie dowodza, ze dinozaury zyly wspolczesnie z czlowiekiem.
      To wystarczy. www.creationism.org
      oraz:
      www.creationism.org.pl
      • madcio Re: Dlaczego gdy mowa o "TEORII ewolucji" mówi s 02.11.06, 20:12
        > Bo z teorii wzglednosci nikt nie robi religii i wszyscy wiedza ze teoria
        > wzglednosci to taka fikcja poznawcza - nie ma nic wspolnego z prawda, ale na
        > obecnym etapie wiedzy pomaga niektore rzeczy przyblizyc ludzkiej wyobrazni.
        Ja tam mam wrażenie, że 99,9% fizyków uważa zjawiska opisywane i przewidywane
        przez teorię względności za fizyczną, obiektywną rzeczywistość. Ja osobiście
        sądzę, ze ataki na teorię ewolucji biorą się z powodu religijnych przesądów,
        które nieszczególnie się podniecają abstrakcyjnie brzmiącymi twierdzeniami
        teorii względnosci sprawiającymi wrażenie czegoś z zupełnie innej
        rzeczywistości. Stąd lekceważenie teorii względności, za to stałe ataki na
        teorię ewolucji.

        > Natomiast przestarzala teoria ewolucji juz obecnie nie ma znamion niczego
        > naukowego - jest to religia taka jak islam czy hindu.
        Chciałbyś.

        > To wystarczy. www.creationism.org
        > oraz: www.creationism.org.pl
        Ja też mam swoje linki, choćby www.talkorigins.org . I co?
        • Gość: geolog dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 20:26
          Trzecim prelegentem /na niedawnym hearing w Parlamencie Europejskim / był
          prof. Joseph Mastropaolo z Kalifornia State University który przedstawił
          propozycję, aby w szkołach nauczać nie ewolucji, lecz dewolucji, bo istnienie
          dewolucji można experymentalnie wykazać. Świat spala się energetycznie. Zasoby
          informatyczne biosfery kurczą się. Wymieranie gatunków obserwujemy stale, a
          powstawania nowych nie obserwujemy w ogóle. Rośnie obciążenie genetyczne. Czyli
          liczba defektów genetycznych w populacjach organizmów żywych. Przedstawił
          zastraszające dane o geometrycznym wzroście chorób genetycznych u człowieka,
          zagrażających istnieniu naszego gatunku. Proces w odwrotnym kierunku niż
          ewolucja jest do udokumentowania.
          • petrucchio Re: dewolucja 02.11.06, 21:36
            Gość portalu: geolog napisał(a):

            > Trzecim prelegentem /na niedawnym hearing w Parlamencie Europejskim / był
            > prof. Joseph Mastropaolo z Kalifornia State University który przedstawił
            > propozycję, aby w szkołach nauczać nie ewolucji, lecz dewolucji, bo istnienie
            > dewolucji można experymentalnie wykazać. Świat spala się energetycznie. Zasoby
            >
            > informatyczne biosfery kurczą się. Wymieranie gatunków obserwujemy stale, a
            > powstawania nowych nie obserwujemy w ogóle. Rośnie obciążenie genetyczne. Czyli
            >
            > liczba defektów genetycznych w populacjach organizmów żywych. Przedstawił
            > zastraszające dane o geometrycznym wzroście chorób genetycznych u człowieka,
            > zagrażających istnieniu naszego gatunku. Proces w odwrotnym kierunku niż
            > ewolucja jest do udokumentowania.

            I czegóż dowodzi ten cytat z Giertycha? Jeśli ktoś lubi dziwactwa, oto link
            bezpośrednio do strony Mastropaolo. Łatwo się przekonać, że jest to
            "kreacjonista młodej Ziemi", dla którego DOSŁOWNA interpretacja biblijnego mitu
            o stworzeniu jest nienaruszalnym fundamentem geologii. Kogo mogą interesować
            dane pochodzące z tak osobliwego źródła?
            • petrucchio Zapomniałem o linku... 02.11.06, 21:38
              www.csulb.edu/~jmastrop/data12.html
            • scept89 prof. Mastropaolo, podpora Giertycha Starszego 02.11.06, 21:39
              Przeswietny ow mysliciel z pogladami ktorego widac zgadzaja sie nasi krajowi
              kreacjonisci creationism.org.pl/artykuly/JMastropaolo

              Popelnil byl nastepujace slowa (o weglu):

              "Dziwne, skąd się biorą te przeszkody, skoro składniki komórki tak łatwo mają
              się same tworzyć, a cząsteczki węgla wydają się mieć taką wrodzoną tendencję do
              wzajemnego łączenia się.
              Spróbowałem po prostu sprawdzić tą rzekomą tendencję węgla do wzajemnego
              łączenia się. Umieściłem jeden milimetr sześcienny indyjskiego atramentu (sadzy)
              w 27 centymetrach sześciennych wody destylowanej. Atrament spłynął na dno
              probówki, gdzie uformował ciemną mgiełkę, która po 14 godzinach rozpłynęła się
              całkowicie do równomiernego odcienia szarości. Węgiel w wodzie się rozprasza,
              nie pozostaje w tym samym miejscu, jak wówczas, gdy jego kropla spadnie na
              papier. Na tym prostym poziomie widać, że nie ma żadnych dowodów, że "pierwotna
              zupa" jest czymś innym, jak tylko wytworem fantazji."

              Zadanie dla czytelnikow po pierwszej klasie chemii w podstawowce:

              Dlaczego Mastropalo nie zaliczylby chemii na poziomie opanowywanym zwykle przez
              11-12 latkow?
              • Gość: geolog Coraz więcej naukowcow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 21:50
                czyli odchodziśz od zasadniczego dylematu
                • petrucchio Re: Coraz więcej naukowcow 03.11.06, 08:01
                  Gość portalu: geolog napisał(a):

                  > czyli odchodziśz od zasadniczego dylematu

                  A konkretnie o co chodzi? Jaki był ten "zasadniczy dylemat"?
            • Gość: geolog Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 21:41
              W Wyniku długotrwałego procesu Ewolucji głupia włochata małpa przekształcila
              sie w piękna , szlachetną pannę - czy ten mit jest lepszy od młodego
              kreacjoinizmu ?
              • Gość: Ewolucjnista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 22:30
                > W Wyniku długotrwałego procesu Ewolucji głupia włochata małpa przekształcila
                > sie w piękna , szlachetną pannę - czy ten mit jest lepszy od młodego
                > kreacjoinizmu ?
                Tak, z paru milionów lat temu nie zostały żadne szkielety pięknych panien, a
                zostały szkielety np. Lucy, której uroda odbiegała od dzisiejszych standardów.
                I piękna panna ma 99% zgodności sekwencji genetycznych z szympansicą... Ma też
                podobny jak ona cykl miesięczny (choć bardziej zamaskowaną owulację), ma grupę
                krwi A, B lub O, Rh+ lub Rh- - jak małpy. Dużo więcej nas łączy...
              • petrucchio Re: dewolucja 03.11.06, 07:58
                Gość portalu: geolog napisał(a):

                > W Wyniku długotrwałego procesu Ewolucji głupia włochata małpa przekształcila
                > sie w piękna , szlachetną pannę - czy ten mit jest lepszy od młodego
                > kreacjoinizmu ?

                Po pierwsze, nie wszystkie małpy są głupie i nie wszystkie panny są piękne i
                szlachetne, więc może zaczniemy od eliminacji nadmiaru przymiotników (a przy
                okazji zawartej w nich demagogii). Po drugie, chodzi nie tylko o panny, ale też
                o mężatki, wdowy, rozwódki, a także męską połowę ludzkości, czyli ogólnie o
                gatunek Homo sapiens. Po trzecie, nie mówimy o dziś żyjących małpach, tylko o
                wymarłych wspólnych przodkach tychże małp i ludzi.

                Reasumując, po jednej stronie mamy twierdzenie A: Homo sapiens i np. szympans
                pochodzą od wspólnego przodka, żyjącego jakieś 6-7 mln lat temu, a po drugiej
                stronie twierdzenie B: Homo sapiens i szympans zostały stworzone osobno ok. 6800
                lat temu (dokładna data nie ma znaczenia) i pozostały takimi, jakimi je stworzono.

                Drogi <geologu>: w nauce nie jest ważne, które z tych twierdzeń bardziej ci się
                podoba, ale czy któreś z nich nie jest przypadkiem sprzeczne z danymi
                archeologicznymi, paleontologicznymi, geologicznymi, genetycznymi itp.

                Drogie dzieci, które twierdzenie
          • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 22:36
            Gość portalu: geolog napisał(a):

            > Trzecim prelegentem /na niedawnym hearing w Parlamencie Europejskim / był
            > prof. Joseph Mastropaolo z Kalifornia State University

            Mastropaolo jest biomechanikiem zajmującym się lotnictwem i medycyną lotniczą. O
            biologii ewolucyjnej ma kiepskie pojęcie. Zresztą nie tylko. Co znaczy "Świat
            spala się energetycznie."?

            > "Przedstawił zastraszające dane o geometrycznym wzroście chorób genetycznych u
            > człowieka, zagrażających istnieniu naszego gatunku.

            Nawet wiadomo, skąd się ten wzrost bierze - dawniej kobiety rodziły
            kilkanaścioro dzieci, a większość umierała w dzieciństwie (zaludnienie rosło
            bardzo powoli). Dzieci z defektami genetycznymi były odsiewane, zanim przekazały
            je dalej. Teraz prawie każde dziecko dożywa wieku dorosłego, każde życie od
            poczęcia ma zagwarantowaną ochronę, działacze religijni protestują przeciw
            aborcji ze wskazań medycznych (urodzi się dziecko z wadą wrodzoną), a potem
            załamują ręce, że liczba chorób genetycznych w populacji dramatycznie rośnie.
            Hipokryzja...
            • z2006 Re: dewolucja 03.11.06, 11:49
              Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

              Teraz prawie każde dziecko dożywa wieku dorosłego, każde życie od
              > poczęcia ma zagwarantowaną ochronę, działacze religijni protestują przeciw
              > aborcji ze wskazań medycznych (urodzi się dziecko z wadą wrodzoną), a potem
              > załamują ręce, że liczba chorób genetycznych w populacji dramatycznie rośnie.
              Kościół przeciwstawia sie uprawianiu seksu przez osoby upośledzone.
              • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 12:33
                > Kościół przeciwstawia sie uprawianiu seksu przez osoby upośledzone.
                KAŻDY człowiek ma trochę genów szkodliwych (dlatego zakazuje się kazirodztwa, bo
                zwiększa się szansa spotkania ich dwóch kopii). I są ludzie, którzy wiedzą (albo
                dzięki diagnostyce genetycznej wiedzą), że w ich małżeństwie jest duża szansa
                (ale nie 100 prc.) urodzenia dziecka obarczonego wadą wrodzoną (co można
                rozstrzygnąć podczas badań prenatalnych).
                Dawniej takie dzieci po prostu umierały w dzieciństwie - kobieta rodziła
                kilkanaścioro, z tego większość umierała za młodu (połowa w 1. roku życia) - w
                tym zwłaszcza te najbardziej słabowite, kalekie, itp.). I było to traktowane
                także przez Kościół jako normalne ("Bóg dał, Bóg wziął"), i nawet nie chowano
                ich w poświęconej ziemi. Teraz Kościół nagle domaga się bezwarunkowego prawa do
                życia od poczęcia nawet dla tych, o których wiadomo, że czeka ich tylko pasmo
                cierpień (a - co gorsza - trauma czeka także ich rodziców, i pogarsza się jakość
                genetyczna kolejnych pokoleń, jeśli jednak przeżyją).
                I - na dodatek - Kościół zwalcza też rozwój badań w dziedzinach, które mogłyby
                kiedyś takie defekty usuwać w drodze inżywnierii genetycznej. A więc robi
                dokładnie wszystko, żeby pogorszyć pulę genową ludzkości.
                • z2006 Re: dewolucja 04.11.06, 09:51
                  Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                  > > Kościół przeciwstawia sie uprawianiu seksu przez osoby upośledzone.
                  > KAŻDY człowiek ma trochę genów szkodliwych (dlatego zakazuje się kazirodztwa, b
                  > o
                  > zwiększa się szansa spotkania ich dwóch kopii). I są ludzie, którzy wiedzą (alb
                  > o
                  > dzięki diagnostyce genetycznej wiedzą), że w ich małżeństwie jest duża szansa
                  > (ale nie 100 prc.) urodzenia dziecka obarczonego wadą wrodzoną (co można
                  > rozstrzygnąć podczas badań prenatalnych).
                  Takie małżeństwa powinny powstrzymywać się od pożycia.

                  > Dawniej takie dzieci po prostu umierały w dzieciństwie - kobieta rodziła
                  > kilkanaścioro, z tego większość umierała za młodu (połowa w 1. roku życia) - w
                  > tym zwłaszcza te najbardziej słabowite, kalekie, itp.). I było to traktowane
                  > także przez Kościół jako normalne ("Bóg dał, Bóg wziął"), i nawet nie chowano
                  > ich w poświęconej ziemi.
                  Co nie znaczy, że pochwalał lub tolerował ich zabijanie.

                  Teraz Kościół nagle domaga się bezwarunkowego prawa do
                  > życia od poczęcia nawet dla tych, o których wiadomo, że czeka ich tylko pasmo
                  > cierpień (a - co gorsza - trauma czeka także ich rodziców, i pogarsza się jakoś
                  > ć
                  > genetyczna kolejnych pokoleń, jeśli jednak przeżyją).
                  Jeśli przeżyją, to jeszcze nie znaczy, że będą mieć dzieci.
                  • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 10:58
                    z2006 napisał:
                    > Takie małżeństwa powinny powstrzymywać się od pożycia.
                    Przecież CELEM MAŁŻEŃSTWA wg Kościoła jest płodzenie dzieci!
                    Jeśli teraz większość ludzi ma wady genetyczne, to co, wszyscy mają się
                    powstrzymywać?
                    A kto się ma rozmnażać? Ci, którym się zrobi zakazane badania genetyczne?
                    I zauważ, że świadomi ludzie (np. z małymi wadami) może się i powstrzymają, ale
                    prawdziwi degeneraci (powiedzmy socjopaci), akurat nie. Największą dzietność ma
                    margines społeczny, dla którego zasiłki czy becikowe, oraz opieka społeczna to
                    znacząca pozycja w budżecie. Ludzie o wysokich walorach moralnych itp. zwykle
                    troszczą się o to, by było ich stać na zapewnienie dziecku wykształcenia itp., i
                    mają dzieci mało (weź np. obecne władze RP, które swoich szlachetnych genów i
                    "samego dobra" nie przekazują zbyt intensywnie). Gwałciciele nie słuchają nauk
                    moralnych. A kobietom nie będzie wolno usuwać ciąży poczętej z gwałtu. Nawet jak
                    w końcu tego gwałciciela złapiesz i wykastrujesz, jego geny zostaną (przymusowo)
                    przekazane dalej (czyli zakaz aborcji w razie gwałtu promuje upowszczechnienie
                    gwałcicieli w kolejnych pokoleniach - bo poziom testroteronu i pewne cechy mózgu
                    są dziedziczne).

                    > Co nie znaczy, że pochwalał lub tolerował ich zabijanie.
                    Bo brudną robotę odwalał brak higieny itp. Wystarczyło stać z boku ze
                    współczującą miną i kasować za pogrzeby dzieci.

                    > Jeśli przeżyją, to jeszcze nie znaczy, że będą mieć dzieci.
                    Weź pod uwagę, że wiele szkodliwych mutacji jest recesywna. Możesz być
                    nosicielem i w dobrej wierze się rozmnożyć, a wady wychodzą u dziecka.
                    Przymusowe szerzenie moralności za pomocą paru szlachetnych sloganów daje
                    bardziej negatywne efekty niż ci się wydaje.
                    Skutki obecnej linii katolickiej teologii w kwestii jakości puli genetycznej
                    ludzkości najlepiej oddaje przysłowie: "Dobrymi chęciami piekło wybrukowane".
                    • z2006 Re: dewolucja 05.11.06, 11:16
                      Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                      > z2006 napisał:
                      > > Takie małżeństwa powinny powstrzymywać się od pożycia.
                      > Przecież CELEM MAŁŻEŃSTWA wg Kościoła jest płodzenie dzieci!
                      Nie jedynym i nie najwazniejszym.

                      > Jeśli teraz większość ludzi ma wady genetyczne, to co, wszyscy mają się
                      > powstrzymywać?
                      Nie. Wystarczy, że nie będą posuwały się do kazirodztwa.

                      > A kto się ma rozmnażać? Ci, którym się zrobi zakazane badania genetyczne?
                      Zakazane? Przez kogo?

                      > I zauważ, że świadomi ludzie (np. z małymi wadami) może się i powstrzymają, ale
                      > prawdziwi degeneraci (powiedzmy socjopaci), akurat nie. Największą dzietność ma
                      > margines społeczny, dla którego zasiłki czy becikowe, oraz opieka społeczna to
                      > znacząca pozycja w budżecie. Ludzie o wysokich walorach moralnych itp. zwykle
                      > troszczą się o to, by było ich stać na zapewnienie dziecku wykształcenia itp.,
                      > i
                      > mają dzieci mało (weź np. obecne władze RP, które swoich szlachetnych genów i
                      > "samego dobra" nie przekazują zbyt intensywnie).
                      To czystej wody eugenika.

                      Gwałciciele nie słuchają nauk
                      > moralnych. A kobietom nie będzie wolno usuwać ciąży poczętej z gwałtu. Nawet ja
                      > k
                      > w końcu tego gwałciciela złapiesz i wykastrujesz, jego geny zostaną (przymusowo
                      > )
                      > przekazane dalej (czyli zakaz aborcji w razie gwałtu promuje upowszczechnienie
                      > gwałcicieli w kolejnych pokoleniach - bo poziom testroteronu i pewne cechy mózg
                      > usą dziedziczne).
                      Jak wyżej.
                      >
                      > > Co nie znaczy, że pochwalał lub tolerował ich zabijanie.
                      > Bo brudną robotę odwalał brak higieny itp. Wystarczyło stać z boku ze
                      > współczującą miną i kasować za pogrzeby dzieci.
                      I co w ten sposób chcesz udowodnić?
                      >
                      > > Jeśli przeżyją, to jeszcze nie znaczy, że będą mieć dzieci.
                      > Weź pod uwagę, że wiele szkodliwych mutacji jest recesywna. Możesz być
                      > nosicielem i w dobrej wierze się rozmnożyć, a wady wychodzą u dziecka.
                      Ale to nie znaczy, że dziecko, u którego spotkają się dwa recesywne geny, będzie przekazywac je dalej.
                      • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 14:46
                        z2006 napisał:

                        > Nie, ponieważ (wedłiug mnie) niektóre bakterie stały sie chorobotwórcze właśnie
                        > wskutek nieposłuszeństwa aniołów.

                        Czyli istniały już przed stworzeniem ludzi? I choroby/śmierć też?
                        Trochę się pogubiłem - czy sądzisz, że upadek świata przyrody wynika z buntu
                        aniołów, czy grzechu pierwszej pary ludzi (skuszonej przez już dawno
                        zbuntowanego anioła)?

                        > > Przecież CELEM MAŁŻEŃSTWA wg Kościoła jest płodzenie dzieci!
                        > Nie jedynym i nie najwazniejszym.

                        Ale niemożność ich spłodzenia wystarcza do unieważnienia tego nierozerwalnego
                        sakramentu, czyli jest celem kluczowym.

                        > > Jeśli teraz większość ludzi ma wady genetyczne, to co, wszyscy mają się
                        > > powstrzymywać?
                        > Nie. Wystarczy, że nie będą posuwały się do kazirodztwa.

                        Nie wystarczy. Właśnie o to chodzi, że skoro teraz przeżywa prawie każde
                        dziecko, a nie co dziesiąte, szanse na spotkanie dwóch wadliwych alleli rosną.


                        > > (weź np. obecne władze RP, które swoich szlachetnych genów i
                        > > "samego dobra" nie przekazują zbyt intensywnie).
                        > To czystej wody eugenika.
                        Ta wstrzemięźliwość rozrodcza najwyższych władz to akurat jest eugeniczna
                        postawa... :-) Każde poradnictwo genetyczne - nawet gdyby było w parafialnej
                        poradni - to eugenika. Zasadniczo mamy dylemat: albo degeneracja genetyczna
                        ludzkości, albo eugenika. Na razie - po "eugenice" w wykonaniu nazistów
                        (przymusowe sterylizacje lub zabijanie przedtawicieli "gorszych" ras) - opory są
                        tak silne, że idziemy w kierunku degeneracji (i przeludnienia). Wybór jest
                        moralnie trudny, ale warto mieć świadomość skutków obu decyzji. Jeśli np.
                        postawy antyspołeczne (w tym np. skłonność do gwałtu) mają składową genetyczną,
                        to zakaz aborcji ciąży z gwałtu premiuje ich rozprzestrzenianie.

                        > > > Co nie znaczy, że pochwalał lub tolerował ich zabijanie.
                        > > Bo brudną robotę odwalał brak higieny itp. Wystarczyło stać z boku ze
                        > > współczującą miną i kasować za pogrzeby dzieci.
                        > I co w ten sposób chcesz udowodnić?
                        Że kiedyś można było pozwolić doborowi naturalnemu działać eugenicznie "siłami
                        natury", a przy tym wygłaszać dowolne frazesy. Teraz śmiertelność dzieci spadła
                        prawie do zera, a Kościół jeszcze zradykalizował swoje działania przeciw
                        wszelkim zabiegom, jakie mogłyby choć w części zastąpić ów naturalny dobór. A to
                        już będzie miało swoje konsekwencje dla przyszłych pokoleń...

                        > Ale to nie znaczy, że dziecko, u którego spotkają się dwa recesywne geny,
                        > będzie przekazywac je dalej.

                        Jeśli tylko posłucha nakazu "bądźcie płodni i rozmnażajcie się", to przekaże.
                        Homozygota recesyna przekaże swe recesywne geny KAŻDEMU swojemu potomkowi.
                        Zajrzyj do jakiegoś bryku z krzyżówkami Mendlowskimi.
                        • z2006 Re: dewolucja 06.11.06, 11:29
                          Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                          > Czyli istniały już przed stworzeniem ludzi? I choroby/śmierć też?
                          > Trochę się pogubiłem - czy sądzisz, że upadek świata przyrody wynika z buntu
                          > aniołów, czy grzechu pierwszej pary ludzi (skuszonej przez już dawno
                          > zbuntowanego anioła)?
                          Przed grzechem pierwszych ludzi istniały choroby i śmierć, ale nie dotykały one tych ludzi.
                          >
                          > Nie wystarczy. Właśnie o to chodzi, że skoro teraz przeżywa prawie każde
                          > dziecko, a nie co dziesiąte, szanse na spotkanie dwóch wadliwych alleli rosną.
                          No to takie dzieci nie powinny zawierać małżeństw.
                          >
                          > Jeśli np.
                          > postawy antyspołeczne (w tym np. skłonność do gwałtu) mają składową genetyczną,
                          > to zakaz aborcji ciąży z gwałtu premiuje ich rozprzestrzenianie.
                          Zło należy zwalczac dobrem a nie drugim złem.
                          >
                          > Że kiedyś można było pozwolić doborowi naturalnemu działać eugenicznie "siłami
                          > natury", a przy tym wygłaszać dowolne frazesy.
                          To nie są frazesy a niezmienne zasady moralne. A śmiertelność dzieci nie była przez nikogo chciana.

                          > > Ale to nie znaczy, że dziecko, u którego spotkają się dwa recesywne geny,>
                          > > będzie przekazywac je dalej.>
                          > Jeśli tylko posłucha nakazu "bądźcie płodni i rozmnażajcie się", to przekaże.
                          > Homozygota recesyna przekaże swe recesywne geny KAŻDEMU swojemu potomkowi.
                          > Zajrzyj do jakiegoś bryku z krzyżówkami Mendlowskimi.
                          Ale nie w każdym potomku te cechy sie ujawnią.
                • z2006 Re: dewolucja 04.11.06, 09:52
                  Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                  > I - na dodatek - Kościół zwalcza też rozwój badań w dziedzinach, które mogłyby
                  > kiedyś takie defekty usuwać w drodze inżywnierii genetycznej. A więc robi
                  > dokładnie wszystko, żeby pogorszyć pulę genową ludzkości.
                  Badania powinny byc zgodne z zasadami moralnymi, bo inaczej wyznajemy zasadę, że cel uświęca środki.
                  • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 10:46
                    z2006 napisał:

                    > Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):
                    >
                    > > I - na dodatek - Kościół zwalcza też rozwój badań w dziedzinach, które mo
                    > głyby
                    > > kiedyś takie defekty usuwać w drodze inżywnierii genetycznej. A więc robi
                    > > dokładnie wszystko, żeby pogorszyć pulę genową ludzkości.
                    > Badania powinny byc zgodne z zasadami moralnymi, bo inaczej wyznajemy zasadę, ż
                    > e cel uświęca środki.

                    Jeśli równocześnie wyłączasz naturalny mechanizm selekcji, zakazywanie jego
                    kompensowania jest niemoralne. A tym bardziej hipokryzją jest biadolenie
                    Giertycha i Mastropaolo na zastraszający przyrost częstości chorób genetycznych.
                    Jakby skasować okulary i kazać wszystkim utrzymywać się z polowania i rozglądać,
                    czy nie czai się drapieżnik, to krótkowidztwo przestanie być problemem. Ale nie
                    można równocześnie ratować każdego życia, zakazywać diagonostyki prenatalnej,
                    zakazywać terapii genowej, itp., po czym narzekać, że jakoś następuje
                    pogorszenie jakości genów w populacji...
                    • z2006 Re: dewolucja 05.11.06, 11:19
                      Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                      > Jeśli równocześnie wyłączasz naturalny mechanizm selekcji,
                      Dlaczego uważasz, że wyłączam?
                      • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 14:53
                        z2006 napisał:

                        > Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):
                        >
                        > > Jeśli równocześnie wyłączasz naturalny mechanizm selekcji,
                        > Dlaczego uważasz, że wyłączam.

                        Jeżeli usuwasz wysoką śmiertelność zależną od dostosowania, to wyłączasz dobór.
                        Dobór opiera się na tym, że płodność znacznie przewyższa przeżywalność, czyli
                        większość potomstwa (to gorzej dostosowane, w tym nosiciele niekorzystnych
                        mutacji) ginie zanim przekaże dalej swe geny. Jeśli teraz medycyna pozwala
                        utrzymać przy życiu prawie każdego noworodka, to dobór naturalny praktycznie
                        znika. Jest jescze możliwy dobór przez zróżnicowaną płodność (ale i on sprzyja
                        raczej szerzeniu genów wielodzietynych rodzin nierzadko patologicznych, zamiast
                        najzdolniejszych i najzdrowszych, którzy rzadko mają gromadkę dzieci - bo są
                        skupieni na karierze zawodowej, albo mają poczucie odpowiedzialności i chcą
                        zapewnić lepszy start pojedynczym potomkom).
                        • z2006 Re: dewolucja 06.11.06, 11:31
                          Ja niczego nie wyłączam ani nie usuwam. To dobrocziejstwo medycyny.
                          I powtarzam: zła nie należy zwalczac złem ale dobrem.
                    • z2006 Re: dewolucja 05.11.06, 11:23
                      Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                      > A tym bardziej hipokryzją jest biadolenie
                      > Giertycha i Mastropaolo na zastraszający przyrost częstości chorób genetycznych
                      > .
                      > Jakby skasować okulary i kazać wszystkim utrzymywać się z polowania i rozglądać
                      > ,
                      > czy nie czai się drapieżnik, to krótkowidztwo przestanie być problemem. Ale nie
                      > można równocześnie ratować każdego życia, zakazywać diagonostyki prenatalnej,
                      > zakazywać terapii genowej, itp., po czym narzekać, że jakoś następuje
                      > pogorszenie jakości genów w populacji...
                      Wypowiedzi Giertycha to nie jest oficjalne stanowisko Kościoła.
                      • Gość: Ewolucjonista Re: dewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 14:02
                        > Wypowiedzi Giertycha to nie jest oficjalne stanowisko Kościoła.
                        Ale oficjalne stanowisko Kościoła jest takie, że chce chronić prawnie każdą
                        zygotę, jest przeciw diagnostyce prenatalnej (jeśli to miałoby oznaczać
                        eliminację zarodków obarczonych wadami), inżynierii genetycznej człowieka,
                        antykoncepcji oraz małżeństwom nienastawionym na prokreację. Taka kombinacja
                        norm wymusza nieuchronną degenerację genetyczną kolejnych pokoleń (której
                        wcześniej zapobiegało eliminowanie wcześniaków, dzieci słabszych i obarczonych
                        wadami wrodzonymi przez wysoką śmiertelność rzędu 80%).
                        • z2006 Re: dewolucja 06.11.06, 11:33
                          Przecież osoby chore genetycznie nie powinny zawierac małżeństw.
          • madcio Re: dewolucja 04.11.06, 12:29
            > Świat spala się energetycznie.
            Co to znaczy? Chodzi ci o to, że np. ilość paliw kopanych jest skończona?
            Fajnie, ale co ma to wspólnego z biologiczną ewolucją, jestem ciekaw.

            > Zasoby informatyczne biosfery kurczą się.
            Uh huh? Mozesz rozwinąć?

            > Wymieranie gatunków obserwujemy stale,
            Zgadza się, ze dziś mamy nowe Wielkie Wymieranie. Jednak już wiele takich było w
            historii planety, i nie stoi to w sprzeczności z teorią ewolucji.

            > a powstawania nowych nie obserwujemy w ogóle.
            Obserwujemy. Wielokrotnie było już tu i w innych wątkach podawane, rzecz jasna
            bez żadnych skutków. Fanatyka nie przekonasz. :)

            > Rośnie obciążenie genetyczne. Czyli liczba defektów genetycznych w
            > populacjach organizmów żywych. Przedstawił zastraszające dane o
            > geometrycznym wzroście chorób genetycznych u człowieka,
            > zagrażających istnieniu naszego gatunku.
            Czemu ewolucja ma być "winna" temu, co człowiek sobie i innym narobił?
            • Gość: geolog rekonstrukcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 13:42
              > Wymieranie gatunków obserwujemy stale, a nie ma nowych gatunkow. Przed
              Potopem było sto razy więcej gatunków, więc ich szczątki lub rekonstrukcje
              określone mylnie jak ogniwa Ewolucji. Istotą gatunku jest DNA i bariera
              płodności
              • Gość: Ewolucjonista Re: rekonstrukcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 14:26
                > Wymieranie gatunków obserwujemy stale, a nie ma nowych gatunkow.

                O tym już dyskutowaliśmy wiele razy. Przyjmij do wiadomości fakty, zamiast
                zaklinać rzeczywistość powtarzaniem mantr.

                > Przed Potopem było sto razy więcej gatunków,

                A, to był Potop? Kiedy?

                > Istotą gatunku jest DNA i bariera płodności

                Jak wiadomo, zarówno podobieństwo DNA pokazuje w sposób ciągły różnice od
                międzypopulacyjnych (rzędu ułamków procenta) do międzygatunkowych i
                międzyrodzajowych (rzędu procenta) po międzygromadowe i dalsze (rzędu
                dziesiątków procent). Bariera płodności też jak wiadomo jest płynna i
                stopniowalna (obniżona płodność, bezpłodność, sporadyczne krzyżówki) - czytałeś
                hasła o specjacji choćby w Wikipedii, przywoływane tu wielokrotnie? Czy tylko
                będziesz powstarzał w kółko świadectwa swojej biologicznej ignorancji?
                Co innego pisać głupoty z niewiedzy, a co innego świadomie w niej tkwić mimo
                podtykania pod nos informacji...
                • Gość: geolog ptabyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 14:34
                  jak to dobrze,ze nie ma Ewolucji. Wychodzę z domu i nie widzę ptabyków, pegazow
                  i człekozwierzy. Choc przydałaby nieraz druga para rąk, a tu akurat Teoria
                  Ewolucji zawalila ?
                  • europitek Re: ptabyki 04.11.06, 14:54
                    A Redbull to pikuś? Zobacz na wyniki Małysza odkąd zaczął go reklamować (a co by było, gdyby go jeszcze pił).
                  • petrucchio Re: ptabyki 04.11.06, 19:24
                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                    > jak to dobrze,ze nie ma Ewolucji. Wychodzę z domu i nie widzę ptabyków, pegazow
                    > i człekozwierzy. Choc przydałaby nieraz druga para rąk, a tu akurat Teoria
                    > Ewolucji zawalila ?

                    Obywatelu, nie pieprz bez sensu (A. Mleczko).
                • europitek Re: rekonstrukcje 04.11.06, 14:50
                  Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):
                  > A, to był Potop? Kiedy?

                  No właśnie. To wcale nie jest takie pewne. W innym (chyba) wątku <t0g> znalazł ergumenty na rzecz Wielkiego Pożaru. Tak więc zwolennicy Potopu powinni pierwej rozprawić się z tą koncepcją, a dopiero później lansować swoją. Pewnie spróbują ugasić ten Pożar Potopem, ale i tak pozostanie faktem, że Pożar był pierwszy.
                  • Gość: geolog Powódź czy Pożar ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 15:33
                    nie musimy sie rozprawiać z W Pożarem, bo nasz krajoraz został uformowany
                    przez wielką powodż.
                    • Gość: Ewolucjonista Re: Powódź czy Pożar ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:10
                      Gość portalu: geolog napisał(a):

                      > nasz krajoraz został uformowany przez wielką powodż.

                      Doprawdy? Z jakich podręczników uczyłeś się geomorfologii i geologii
                      dynamicznej, tudzież sedymentologii, "geologu"?
                      Moreny, jeziora rynnowe, głazy narzutowe, skałki wapienne, kotły górskich
                      jezior, jak Morskie Oko, eoliczne utwory lessowe południowej Polski - to ślady
                      wielkiej powodzi?
                      Może jednak zmienisz nick?... ;-)
                      • Gość: geolog Re: Powódź czy Pożar ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:21
                        nie samymi podręcznikami człowiek zyje. Uczyłem sie tych wszystkich przedmiotow
                        i jeszcze geofizyki , wiertnictwa , mechaniki gruntów, teorii powodzi i
                        innych o ktorych byc może mało wiecie, Bo jestem przyrodnikiem i inzynierem z
                        wykształcenia i wieloletniej praktyki. Np przychodza do mnie transportu piasku
                        i w nim antozoa i belemnity i inne. Raz nawet znalazlem belemnita prązkowanego
                        podłuznie.Byl tak delikatny, że po paru dniach rozpadł mi sie w kieszeni,
                        • Gość: Ewolucjonista Re: Powódź czy Pożar ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:37
                          Gość portalu: geolog napisał(a):
                          > Np przychodza do mnie transportu piaskui w nim antozoa i belemnity i inne.

                          No i co w tym dziwnego? To zwietrzelina osadów mezozoicznych (zawierających
                          belemnity), czy też raf koralowych.

                          > Raz nawet znalazlem belemnita prązkowanego
                          > podłuznie.Byl tak delikatny, że po paru dniach rozpadł mi sie w kieszeni,

                          Taki stan zachowania tym bardziej wskazuje na redepozycję na wtórnym złożu.

                          W piasku rzecznym (a zwykle takie jest pochodzenie piasku z piaskarni) można
                          znaleźć wszystko, co wpadało do rzeki w górnym biegu. Np. kości mamutów
                          wyerodowane z brzegów itp. A w transporcie to się jeszcze dodatkowo miesza.

                          Ale mówiłeś o "wielkiej powodzi kształtującej krajobraz", a nie o
                          skamieniałościach. Więc spodziewałem się jakichś dowodów z geomorfologii, a nie
                          anegdot, co można znaleźć w piasku...
                          • Gość: geolog belemnit prązkowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 17:49
                            otóż belemnit ten miał srednice ok pól centymetra, a więc z tych mniejszych,
                            dłudość chyba ze 3 cm i rysy idealne chyba zpóltora milimetra. Inaczej mowiąc
                            to jak koło zębate, a raczej walec zębaty z idealnymi , fabrycznymi ząbkami o
                            skoku ok półtora milimetra. Nie przypuszam, aby te prązki były w wyniku
                            transportu i ocierania i inne skały. Ciekawe, czy ktoś z badaczy sklasyfikował
                            taka odmianę ?
                            • Gość: Ewolucjonista Re: belemnit prązkowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 18:00
                              Gość portalu: geolog napisał(a):

                              > otóż belemnit ten miał srednice ok pól centymetra, a więc z tych mniejszych,
                              > dłudość chyba ze 3 cm i rysy idealne chyba zpóltora milimetra. Ciekawe, czy
                              ktoś z badaczy sklasyfikował taka odmianę?

                              Proponuję zapytać np. na forum www.paleontologia.pl - tam są zbieracze i
                              specjaliści od bezkręgowców i może pomogą zidentyfikować okaz na podstawie
                              portretu pamięciowego. Ale może w tym wątku doczekam się jakichś konkretów w
                              sprawie potopu?
                        • Gość: geolog przestrzenie wielowymiarowe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:40
                          a także wyzszej matematyki, fizyki, geometrii wykreslnej i paru innych
                          zaawansowach zagadnień.Na jednym z wykładow z matematyki - dzialania w
                          przestrzeniach w.wymiarowych, student przerywa i mówi że on tego nie rozumie.
                          Na to docent - niech Pan sie tego nauczy, a później Pan to zrozumie. I teraz po
                          latach wiem co to przestrzenie wielowymiarowe. A jedyną 5 miałem z filozofii.
                          • Gość: Ewolucjonista Re: przestrzenie wielowymiarowe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:49
                            > A jedyną 5 miałem z filozofii.
                            Wtedy była jeszcze marksistowska? :-)
                            OK. Gratuluję stopni (notabene ja np. skończyłem studia - na kierunku
                            przyrodniczym - z drugą lokatą na wydziale, ale to nie zwalnia mnie z używania
                            na forum argumentów, a nie autorytetu). Ale to są dygresje nie na temat, a gdzie
                            argumenty na rzecz wielkiej powodzi - przeciw całej współczesnej geologii?
                            • Gość: geolog Re: przestrzenie wielowymiarowe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:59
                              Ale u nas na komunistycznych studiach było więcej wolnosci akademickiej niz
                              teraz. Mieliśmy text żróddłowy Fr Engelsa ROLA PRACY W UCZŁOWIECZENIU MAŁPY a
                              także PRIMA MOTOR czyli pierwsza maszyna jako dowód na istnienie Boga. A
                              jeśli chodzi o Wielką Powódź, to trzeba żacząć od tego, że nas przy tym nie
                              było. Powtarzam,że tez na pamięc uczyłem sie kolumny styratygraficznej i
                              wszystkich przewodnich, ale tak sie złozyło, że trzeba na to czasami spojrzec
                              z innej strony.
                              • Gość: Ewolucjonista Re: przestrzenie wielowymiarowe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 17:26
                                Gość portalu: geolog napisał(a):

                                > Ale u nas na komunistycznych studiach było więcej wolnosci akademickiej niz
                                > teraz.
                                OK. Też uważam, że obecne władze dążą do założenia ciaśniejszego kagańca
                                ideologicznego na edukację niż był u schyłku PRL. Tyle, że teraz zamiast na
                                pochody pierwszomajowe szkoły chodzą (równie "spontanicznie") na procesje,
                                rekolekcje, pielgrzymki itp. Ale mamy mówić o dowodach potopu, a nie jaka było
                                wolność w PRLu.

                                > Mieliśmy text żróddłowy Fr Engelsa ROLA PRACY W UCZŁOWIECZENIU MAŁPY.
                                A Prezydent Kaczyński w doktoracie nawet cytował Lenina. Ale co to ma do kwestii
                                potopu kształtującego krajobraz? (zresztą jakie Engels prowadził badania nad
                                behawiorem małp albo jakim dysponował zapisem kopalnym? właśnie chodzi o to,
                                żeby zamiast się odwoływać do spekulacji Engelsowskich czy Biblijnych, zechcieć
                                ustosunkować się do nagromadzonych w ostatnich >100 latach danych naukowych).

                                > Powtarzam,że tez na pamięc uczyłem sie kolumny styratygraficznej i
                                > wszystkich przewodnich,

                                A ja powtarzam - co z tego, co wkuwałeś na pamięć? Ojcze Nasz, przykazania Boże
                                i kościelne, siedem grzechów głównych i cnot kardynalnych też pewnie wkuwałeś na
                                pamięć. Co to jest za argument?

                                > ale tak sie złozyło, że trzeba na to czasami spojrzec z innej strony.

                                Z jakiej? Please, jakieś konkrety...
                                • Gość: geolog wesja katastroficzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 17:55
                                  oficjalna nauka przychyla sie juz do katastroficznej wersji dziejow ziemi, W
                                  wyniku kosmicznej katastrofy, np oderzenia komety Pangea rozpadła sie na
                                  kontynenty. Musiało to być zjawisko dynamiczne. Towarzyszyły temu strefowe
                                  fale wodne, trzęsienia ziemi, ruchy gorotwórcze i tektoniczne.
                                  • Gość: geolog uranolit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 19:21

                                    Już kilka pokoleń zwątpiło w Boga Stworzyciela przez propagowanie Teorii
                                    Ewolucji o pochodzeniu człowieka od małpy . Zwątpienia i lęki przed nicością
                                    wśród inteligencji wywołane przez Darwina opisuje Bolesław Prus w powieści
                                    Emancypantki. Pisarz staje jednak po stronie Stwórcy i przez matematyka, prof.
                                    Dębskiego przekonuje, że powszechny Potop z Księgi Rodzaju mógł być wywołany
                                    przez siłę kosmiczną. B. Prus opisuje hipotetyczny dramat. Do Ziemi zbliżało
                                    się duże ciało niebieskie – uranolit – groziło zderzenie. Ludzkość przygotowana
                                    była na kosmiczną katastrofę. Jakaż była ulga i powszechna radość, gdy
                                    widziano, że uranolit przelatuje obok. Radość była jednak przedwczesna, a nikt
                                    nie przewidział, że przelatujący uranolit wyrwie z Oceanu masy wodne, przetoczy
                                    przez lądy i rzuci na szczyty gór ...
                                    Hipoteza literacka naszego pisarza dziwnym trafem koresponduje z zapisem
                                    geologicznym, ponieważ wielowarstwowe ułożenie skał osadowych wskazuje, że
                                    powierzchnia naszego globu została uformowana przez strefowe fale wodne.
                                    Huczące fale wodne wywołały trzęsienia ziemi, uskoki tektoniczne i ruchy
                                    górotwórcze. Wypiętrzeniu najwyższych gór, Himalajów towarzyszył strefowy wylew
                                    lawy bazaltowej. Wg podręcznika do Geologii dynamicznej największa pokrywa
                                    bazaltowa o powierzchni ponad 600 tys km kw i miąższości do 2000 m znajduje się
                                    u podnóża Himalajów, na półwyspie Dekan. W czasie Potopu uwolniła się więc
                                    energia wnętrza ziemi, a czarne bazalty tworzyły się tylko raz i to pod wodą.
                                    Obserwacja panoramy Tatr, Alp i Himalajów wskazuje, że zostały one
                                    wypiętrzone dynamicznie.
                                    • petrucchio Re: uranolit 04.11.06, 20:06
                                      Gość portalu: geolog napisał(a):

                                      > Hipoteza literacka naszego pisarza dziwnym trafem koresponduje z zapisem
                                      > geologicznym, ponieważ wielowarstwowe ułożenie skał osadowych wskazuje, że
                                      > powierzchnia naszego globu została uformowana przez strefowe fale wodne.
                                      > Huczące fale wodne wywołały trzęsienia ziemi, uskoki tektoniczne i ruchy
                                      > górotwórcze...

                                      Baju, baju, będziesz w raju. Fikcja literacka to jeszcze nie "hipoteza" w sensie
                                      naukowym. Pomijam już wszelkie kwestie dotyczące natury i zadziwiającego wpływu
                                      grawitacyjnego "uranolitu" (w kwestii wyrwanych przezeń mas wody i znienacka
                                      wypiętrzonych gór matematyka i fizyka znów się kłaniają), ale jakim cudem
                                      "huczące masy wodne" ułożyły skały osadowe tak, że np. warstwy kambryjskie
                                      zawierają zupełnie inne organizmy niż warstwy permskie, jurajskie czy
                                      mioceńskie? Dlaczego lasy karbońskie nie przypominały kredowych ani
                                      współczesnych? Dlaczego datowanie radiometryczne np. warstw kambryjskich daje
                                      wyniki ok. pół miliarda lat, a np. warst triasowych ok. 250-200 mln? Naprawdę
                                      zmień nick, bo narazisz się na pozwy cywilne ze strony prawdziwych geologów ;-)))
                                      • Gość: geolog Re: uranolit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 20:16
                                        czekam na te pozwy. cZY BRAŁES UDZIAŁ W DATOWANIACH RADIOMETRYCZNYCH ?
                                        • petrucchio Re: uranolit 04.11.06, 20:38
                                          Gość portalu: geolog napisał(a):

                                          > czekam na te pozwy. cZY BRAŁES UDZIAŁ W DATOWANIACH RADIOMETRYCZNYCH ?

                                          Nie osobiście, ale znam ludzi, którzy to robią, wiem, na czym ta metoda polega i
                                          mam do niej NIESKOŃCZENIE więcej zaufania niż do literackich spekulacji Prusa i
                                          do wszystkich teorii Światowego Potopu razem wziętych.
                                          • Gość: geolog czujnośc leninowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 20:46
                                            powtórze po raz 4, że miałem np badanie relief kryształu pod mikroskopem
                                            elektronowym, ale w badaniach radiometrycznych nie brałem udziału. A naprawdę
                                            tu trzeba zastosowoc metodę leninowską - ufać ale sprawdzać
                                            • petrucchio Re: czujnośc leninowska 04.11.06, 21:46
                                              Gość portalu: geolog napisał(a):

                                              > tu trzeba zastosowoc metodę leninowską - ufać ale sprawdzać

                                              Nie obawiajcie się, towarzyszu <geolog>: pomiary, od których coś zależy SĄ
                                              sprawdzane wielokrotnie przez różne zespoły badaczy.
                                            • Gość: Ewolucjonista Re: czujnośc leninowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 00:23
                                              Gość portalu: geolog napisał(a):

                                              > w badaniach radiometrycznych nie brałem udziału. A naprawdę
                                              > tu trzeba zastosowoc metodę leninowską - ufać ale sprawdzać

                                              Dlatego zwykle wysyła się próbki do paru laboratoriów i nie sugeruje się wieku.
                                              A i tak się zgadza...
                                              Zawsze możesz sam sprawdzić - nie trzeba samemu brać udziału - wystarczy wysłać
                                              próbki do kilku laboratoriów i zobaczyć, czy dadzą podobne wyniki.
                                              Oto garść adresów:
                                              www.carbon14.pl/c14lab/offer_pl.htm
                                              www.ing.pan.pl/Oferta_Lab/oferta_lab_1.htm
                                              wromin.ing.uni.wroc.pl/
                                              • Gość: geolog Re: czujnośc leninowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 09:08
                                                to sensowna odpowiedż, ze można wysłac do 3 instytutow. Ale ok 1983 w wojennej
                                                telewizji był seriał WĘDRÓWKI LUDÓW NA D PACYFIEKM . Amerykański profesor
                                                opowiadał jak Zinjantrop co wyewoluowal w S Afryce 2 miliony lat temu dotarł
                                                do Azji przez nastepne póltora miliona lat. Przecież człowiek rozumny i
                                                zdobywca ma moc zasiedlenia planety przez tysiąc lat. Coś mi sie tu nie zgadza.
                                                • Gość: Ewolucjonista Re: czujnośc leninowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 10:06
                                                  Gość portalu: geolog napisał(a):

                                                  > to sensowna odpowiedż, ze można wysłac do 3 instytutow. Ale ok 1983 w wojennej
                                                  > telewizji był seriał WĘDRÓWKI LUDÓW NA D PACYFIEKM . Amerykański profesor
                                                  > opowiadał jak Zinjantrop co wyewoluowal w S Afryce 2 miliony lat temu dotarł
                                                  > do Azji przez nastepne póltora miliona lat. Przecież człowiek rozumny i
                                                  > zdobywca ma moc zasiedlenia planety przez tysiąc lat. Coś mi sie tu nie zgadza.

                                                  Może słabo pamiętasz serial sprzed >20 lat? Zinjantropa (ani autralopiteków
                                                  masywnych w ogóle) w Azji nie znaleziono. Nie są one też uważane za przodków
                                                  człowieka (to boczna gałąź, w tym czasie istnieli już przedstawiciele rodzaju
                                                  Homo, np. H. habilis, H. ergaster. A najstarsze hominidy z Azji są znane sprzed
                                                  prawie 2 mln lat (Dmanisi, Longgupo), czyli ta wędrówka praludzi
                                                  (H.erectus/georgicus) nie trwała tak długo jak mówisz (mimo, że ówczesne
                                                  hominidy nie dysponowały całym aresnałem kulturowym człowieka współczesnego
                                                  umożliwiającym adaptację do nowych warunków klimatycznych itp.).
                                                  • Gość: geolog Re: czujnośc leninowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 11:10
                                                    ale jedno pamietam dobrze co mówił profesor z amyrykańską nonszalacją siedząc
                                                    na nadmorskim kamieniu,że nasz przodek z Afryki do Azji szedł póltora miliona
                                                    lat.
                                                  • europitek Re: czujnośc leninowska 05.11.06, 15:06
                                                    A może był ro jakiś amerykański giertychoid?
                                    • petrucchio Straszne skutki wiary w ewolucję 04.11.06, 20:33
                                      Gość portalu: geolog napisał(a):

                                      > Już kilka pokoleń zwątpiło w Boga Stworzyciela przez propagowanie Teorii
                                      > Ewolucji o pochodzeniu człowieka od małpy. Zwątpienia i lęki przed nicością
                                      > wśród inteligencji wywołane przez Darwina ...

                                      To jeden z chwytów erystycznych chętnie używanych przez demagogów: powoływanie
                                      się na fatalne konsekwencje. Akceptacja krytykowanej teorii ma doprowadzić do
                                      uwiądu moralnego i epidemicznych stanów lękowych w zainfekowanym środowisku (a
                                      może jeszcze do kradzieży kieszonkowych i wzrostu zachorowań na nowotwory?).
                                      Prawda jest taka, że teoria ewolucji może co najwyżej podkopać wiarę w
                                      fundamentalistyczne odczytywanie Biblii jako kroniki historycznej ( a jeśli tak,
                                      to tym lepiej). Ciekawa sprawa, ale nie odczuwam żadnego lęku przed nicością,
                                      podejrzewam natomiast, że jakieś paraliżujące lęki egzystencjalne dręczą ludzi,
                                      którzy czepiają się kurczowo Jednego Słusznego i Niepodważalnego Autorytetu
                                      wbrew rozumowi, wbrew świadectwom empirycznym i logice. Wątpię, żeby Bóg, gdyby
                                      istniał, wymagał od ludzi takiej postawy.
                                      • Gość: geolog Re: Straszne skutki wiary w ewolucję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 20:41
                                        Bobrze,że nie odczuwasz lęku przed nicością. Niech kazdy wierzy w co chce lub
                                        nie wierzy i niech będzie wolnośc wypowiedzi. Trzeba jednak podkreślic że od
                                        Darwina skończył sie okres uczciwości w nauce. Zas propagowanie w telewzji,że
                                        pochodzimy od małpy przyczyniło sie zezwierzęcenia Rodzaju Ludzkiego
                                        • petrucchio Re: Straszne skutki wiary w ewolucję 04.11.06, 21:44
                                          Gość portalu: geolog napisał(a):

                                          > Trzeba jednak podkreślic że od
                                          > Darwina skończył sie okres uczciwości w nauce.

                                          Doprawdy? Na czym polega nieuczciwość Darwina?

                                          > Zas propagowanie w telewzji,że
                                          > pochodzimy od małpy przyczyniło sie zezwierzęcenia Rodzaju Ludzkiego

                                          A na czym konkretnie polega to "zezwierzęcenie" spowodowane przez teorię ewolucji?
                                        • europitek Re: Straszne skutki wiary w ewolucję 04.11.06, 22:04
                                          Prawie dokładnie, gdyż zapomniałeś o cyklistach i samolotach.
                                        • Gość: Ewolucjonista Re: Straszne skutki wiary w ewolucję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 00:11
                                          Gość portalu: geolog napisał(a):

                                          > Bobrze,że nie odczuwasz lęku przed nicością. Niech kazdy wierzy w co chce lub
                                          > nie wierzy i niech będzie wolnośc wypowiedzi. Trzeba jednak podkreślic że od
                                          > Darwina skończył sie okres uczciwości w nauce.

                                          Choć jeden przykład nieuczciwości naukowej Darwina, please?

                                          > Zas propagowanie w telewzji,że pochodzimy od małpy przyczyniło sie
                                          > zezwierzęcenia Rodzaju Ludzkiego

                                          Czyli to nie ci od "Gott mit uns", ani ci od "zabijajcie wszystkich, Bóg
                                          rozpozna swoich" byli zezwierzęceni? Człowiek nie stał się ssakiem naczelnym,
                                          kręgowcem i zwierzęciem z chwilą wynalezienia telewizji. I nie sądzę, żeby
                                          obejrzenie programu o ewolucji człowieka na Discovery groziło epidemią
                                          zezwierzęcenia większą niż obejrzenie nawoływań religijnych przywódców do walki
                                          z niewiernymi i bezbożnikami....
                                          • Gość: geolog Gierych do NATURE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 08:50
                                            Napisałem,że od Darwina jest okres braku uczciwości w nauce, chocby wymyślone
                                            dla skandalu prawo Haeckla o rekapitulacji, w milczeniu odrzucone przez
                                            podręczniki. Teoria EWOLUCJI NIE MA ZASTOSOWANIA, TO WIEDZA DAREMNA, BO NASZE
                                            MAMY NIE CHODZIŁY OCZEKUJAC NAS /GDY OBOWIĄZYWAŁO PRAWO hAECKLA/PO WETERYNARZA.
                                            pODOBNO CO mALPOLUDÓW DO OSZUSTWA POSUNĄŁ się nawet ksiądz jezuita T de
                                            Chardin. Akurat dostałem list od prof M Giertycha, że Nature nie prosiło go o
                                            komentarz, ale skoro jest taka wzmianka i poinformowałem go o tym, to mi nadał,
                                            że w piatek dał komentarz do NATURE. Skoro z powodu cenzury nie publikuje sie
                                            opinii profesorow to ja amator musze podjąc wezwanie.
                                            • petrucchio Re: Gierych do NATURE 05.11.06, 15:50
                                              Gość portalu: geolog napisał(a):

                                              > Napisałem,że od Darwina jest okres braku uczciwości w nauce, chocby wymyślone
                                              > dla skandalu prawo Haeckla o rekapitulacji, w milczeniu odrzucone przez
                                              > podręczniki.

                                              Nauka poszła trochę naprzód przez ostatnie 100 lat i dziś już nikt nie bierze
                                              "prawa Haeckla" dosłownie, co nie znaczy, że teoria rekapitulacji była zupełnie
                                              bez sensu. Ewolucyjnie najstarsze intrukcje kodu genetycznego (często dotyczące
                                              najbardziej podstawowych funkcji organizmu) są zwykle "uruchamiane" wcześnie w
                                              rozwoju ontogenetycznym. Od tej prawidłowości jest wiele wyjątków, ale Haeckel
                                              nie mógł o nich wiedzieć. Prawdą jest natomiast, że zarodki czworonogów (w tym
                                              człowieka) mają na pewnym etapie rozwoju zaczątki skrzeli, że u zarodków waleni
                                              pojawiają się, a następnie zanikają, kości kończyn tylnych i owłosienie, itp.

                                              > Teoria EWOLUCJI NIE MA ZASTOSOWANIA, TO WIEDZA DAREMNA, BO NASZE
                                              > MAMY NIE CHODZIŁY OCZEKUJAC NAS /GDY OBOWIĄZYWAŁO PRAWO hAECKLA/PO
                                              > WETERYNARZA.
                                              >
                                              > pODOBNO CO mALPOLUDÓW DO OSZUSTWA POSUNĄŁ się nawet ksiądz jezuita T de
                                              > Chardin.

                                              Jeśli masz na myśli aferę "człowieka z Piltdown", to biedny Teilhard de Chardin
                                              został raczej definitywnie oczyszczony z podejrzeń. Jeśli natomiast chodzi o
                                              udział w odkryciu "sinantropa" (chińskiego Homo erectus), to ta sprawa jest
                                              czysta jak łza.

                                              > Akurat dostałem list od prof M Giertycha, że Nature nie prosiło go o
                                              > komentarz, ale skoro jest taka wzmianka i poinformowałem go o tym, to mi
                                              > nadał, że w piatek dał komentarz do NATURE. Skoro z powodu cenzury nie
                                              > publikuje sie opinii profesorow to ja amator musze podjąc wezwanie.

                                              Po dementi w "Opoce" jestem jak najgorszego zdania o prawdomówności i odwadze
                                              cywilnej Macieja Giertycha. Niemniej jednak, jeśli naprawdę zdecydował się na
                                              polemikę w "Nature", czekam na nią z zainteresowaniem. Nie wiem, kto niby
                                              cenzuruje opinie Giertycha (mam raczej wrażenie, że słychać o nich aż za wiele),
                                              ale jeśli wysłał swój komentarz w piątek, to chyba jasne, że "Nature", jako
                                              tygodnik ukazujący się zwyczajowo w środę, nie mógł go jeszcze opublikować.
                                    • Gość: Ewolucjonista Re: uranolit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 00:06
                                      Gość portalu: geolog napisał(a):

                                      > ponieważ wielowarstwowe ułożenie skał osadowych wskazuje, że
                                      > powierzchnia naszego globu została uformowana przez strefowe fale wodne.

                                      Co to znaczy "strefowe fale wodne?" Jak mogły utworzyć warstwy, na których
                                      powierzchniach są spękania z wysychania, tropy zwierząt, nory, ślady korzeni
                                      roślin itp. ślady tworzenia w suchych warunkach?

                                      > Huczące fale wodne wywołały trzęsienia ziemi, uskoki tektoniczne i ruchy
                                      > górotwórcze.

                                      Odkąd do fale wodne wywołują zjawiska tektoniczne? Jest odwrotnie - trzęsienia
                                      ziemi (związane z uskokami) wywołują fale tsunami.


                                      > Wypiętrzeniu najwyższych gór, Himalajów towarzyszył strefowy wylew
                                      > lawy bazaltowej. Wg podręcznika do Geologii dynamicznej największa pokrywa
                                      > bazaltowa o powierzchni ponad 600 tys km kw i miąższości do 2000 m znajduje
                                      > się u podnóża Himalajów, na półwyspie Dekan.
                                      > W czasie Potopu uwolniła się więc energia wnętrza ziemi, a czarne bazalty
                                      > tworzyły się tylko raz i to pod wodą.

                                      a) największe trapy bazaltowe są na Syberii
                                      b) trapy Dekanu tworzyły się ok. 65 mln lat temu, kiedy Indie dopiero mijały
                                      plamę gorąca (hot spot) w rejonie dzisiejszych Seszeli, a więc zanim zderzyły
                                      się z Azją i wypiętrzyły Himalaje,
                                      c) nie powstawały jednorazowo, ani pod wodą. Tworzyły się ok. miliona lat i na
                                      lądzie. Między kolejnymi wylewami lawy zdążyły tam zakładać kolonie lęgowe
                                      dinozaury (w formacji Lameta, należącej do utworów "śródtrapowowych"
                                      (Intratrappean), znaleziono liczne warstwy z gniazdami dinozaurów - z kolejnych
                                      sezonów lęgowych.

                                      > Obserwacja panoramy Tatr, Alp i Himalajów wskazuje, że zostały one
                                      > wypiętrzone dynamicznie.

                                      I że zbudowane są ze sfałdowanych i zerodowanych osadów. Na pewno więc fale nie
                                      mogłyby jednocześnie osadzać i fałdować. (zresztą nawet budowlany geolog
                                      powinien wiedzieć, że nie da się wodą uzyskać efektów tektonicznych).
                                      • Gość: geolog Re: uranolit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 09:00
                                        Czytałem,że w Chinach gromadzenie wody w gigantycznych zbiornikach, a więc
                                        parcie statyczne spowodowało zjawiska sejsmiczne. To świadczy jak łatwwo można
                                        nartuszyc rownowagę i trwałośc skorupy ziemskiej.
                                        • Gość: Ewolucjonista Re: uranolit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 10:09
                                          Gość portalu: geolog napisał(a):

                                          > Czytałem,że w Chinach gromadzenie wody w gigantycznych zbiornikach, a więc
                                          > parcie statyczne spowodowało zjawiska sejsmiczne. To świadczy jak łatwwo można
                                          > nartuszyc rownowagę i trwałośc skorupy ziemskiej.

                                          Nawet przejazd tramwaju powoduje, że szklanki się trzęsą w sąsiednich domach...
                                          Jak wiadomo, nawet odpalanie ładunków atomowych nie spowodowało rozpadu
                                          kontynentów, wypiętrzania gór, itp., choć można wstrząsy sejsmiczne
                                          zarejestrować na całym świecie. To po prostu nie ta skala (i za duża bezwładność
                                          płaszcza i skorupy ziemskiej, by zareagować na błyskawiczne wydarzenie).
                                  • petrucchio Re: wesja katastroficzna 04.11.06, 19:42
                                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                                    > oficjalna nauka przychyla sie juz do katastroficznej wersji dziejow ziemi, W
                                    > wyniku kosmicznej katastrofy, np oderzenia komety Pangea rozpadła sie na
                                    > kontynenty. Musiało to być zjawisko dynamiczne. Towarzyszyły temu strefowe
                                    > fale wodne, trzęsienia ziemi, ruchy gorotwórcze i tektoniczne.

                                    Katastrofy (w tym uderzenia w Ziemię komet, wielkich meteorytów i planetoid) się
                                    zdarzały, zdarzają i będą zdarzały, ale co z tego? W jaki sposób miałoby to
                                    świadczyć na rzecz kreacjonizmu i/lub przeciwko teorii ewolucji? Co do rozpadu
                                    Pangei (który był zjawiskiem długotrwałym, stopniowym i związanym z tektoniką
                                    płyt, a nie z katastrofami kosmicznymi), jesteś zdumiewająco źle poinformowany
                                    nawet jak na geologa amatora, którego szkołą były wywrotki z piaskiem. Jeśli
                                    byłeś dobry z matematyki, zastanów się przez chwilę, czy uderzenie komety
                                    mogłoby poprzesuwać płyty kontynentalne.
                                    • europitek Re: wesja katastroficzna 04.11.06, 19:49
                                      Wapory ogniste to bardzo wredne i potężne stwory. I jako dopust Boży mogą nie takie rzeczy nawyrabiać.
                                      • Gość: geolog miejsce uderenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 21:17

                                        Upadek olbrzymich asteroidów zapoczątkował przed ponad *** milionów lat, rozpad
                                        superkontynentu Gondwany i wyginięcie wielu gatunków zwierząt –twierdzą
                                        amerykańscy uczeni, zatrudnieni w Ośrodku Badawczym AMES k. S Francisco ….
                                        Rzeczpospolita w dziale Nauka i Technika z 16 grudnia 1992 Na zał mapie
                                        hipotetyczne miejsce uderzenia
                                        • petrucchio Re: miejsce uderenia 04.11.06, 21:59
                                          Gość portalu: geolog napisał(a):


                                          > Upadek olbrzymich asteroidów zapoczątkował przed ponad *** milionów lat, rozpad
                                          >
                                          > superkontynentu Gondwany i wyginięcie wielu gatunków zwierząt –twierdzą
                                          > amerykańscy uczeni, zatrudnieni w Ośrodku Badawczym AMES k. S Francisco …
                                          > ;.
                                          > Rzeczpospolita w dziale Nauka i Technika z 16 grudnia 1992 Na zał mapie
                                          > hipotetyczne miejsce uderzenia

                                          Zdecyduj się
                                          • Gość: geolog Mag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 22:29
                                            WIEDZA I ŻYCIE , co to zapismo naukowe, jak tam publikuje pewien magister.
                                            • Gość: Ewolucjonista Re: Mag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 00:27
                                              > WIEDZA I ŻYCIE , co to zapismo naukowe, jak tam publikuje pewien magister.
                                              WiŻ jest pismem popularnonaukowym. Ale magistrzy (a nawet i studenci, choć
                                              zwykle jako współautorzy) publikują we wszelkich pismach naukowych. W czym problem?
                                              Masz jakiś osobisty uraz na tle magistrów w ogóle? Czy nienawidzisz jakiegoś
                                              konkretnego magistra? Magister Orzechowski opowiada bzdury o Darwinie i jest OK,
                                              a WiŻ ma zakazywać druku magistrom? O co chodzi?
                                              • Gość: geolog krępak brzozowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 17:39
                                                proponuję zamknąć te tematy protokołem rozbieżnoaści z zgodności, bo np ten
                                                argument aby datować znaleziska w 3 instytutach jest sensowny. Ale mam
                                                pytanko, czy dowód na ewolucje z melanizmem krępaka brzozowego w podręcznikach
                                                nie jest 19wiecznym przeżytkiem ? I tak tylko Autorzy podreczników przepisują
                                                to albo z niewiedzy, albo nie wychylaja sie, bo dziś gorzej ludzie boja się o
                                                prace niz w PRL>
                                                • Gość: Proewolucjonista Re: krępak brzozowy IP: *.pgi.waw.pl 06.11.06, 18:00
                                                  Gość portalu: geolog napisał(a):

                                                  > pytanko, czy dowód na ewolucje z melanizmem krępaka brzozowego w podręcznikach
                                                  > nie jest 19wiecznym przeżytkiem ? I tak tylko Autorzy podreczników przepisują
                                                  > to albo z niewiedzy, albo nie wychylaja sie, bo dziś gorzej ludzie boja się o
                                                  > prace niz w PRL.

                                                  Nie, nie jest, choćby dlatego, że melanizm przemysłowy zbadano dopiero w XX
                                                  wieku, a nie w XIX. Prace Kettlewella, a później Majerusa na krępaku zostały
                                                  też potwierdzone na gatunkach amerykańskich.

                                                  en.wikipedia.org/wiki/Melanism:_Evolution_in_Action
                                                  www.talkorigins.org/indexcc/CB/CB601.html
                                                  wiki.cotch.net/index.php/Peppered_moth
                                                  • Gość: geolog Re: krępak brzozowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 18:08
                                                    ja też mogę odesłać Was do opowiednich www, ale czy stwierdzono zmianę
                                                    proporcji ciemnych i jasnych,a więc dynamike populacyjną czy tez w wyniku
                                                    działalności przemysłowej powstał nowy gatunek ? U mnie na wsi mielismy takie
                                                    pole - Lisie Jamy, a przez dziesięciolecia nie widziałem lisa. Teraz co roku
                                                    raz przynajmniej spotykam go. Czy to jest dowód ewolucji ?
                                                  • Gość: Ewolucjonista Re: krępak brzozowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:33
                                                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                                                    > czy stwierdzono zmianę proporcji ciemnych i jasnych,a więc dynamike populacyjną
                                                    > czy tez w wyniku działalności przemysłowej powstał nowy gatunek?

                                                    A GDZIE WIDZIAŁEŚ, ŻEBY KTOŚ PRZYWOŁYWAŁ MELANIZM PRZEMYSŁOWY KRĘPAKA JAKO
                                                    PRZYKŁAD SPECJACJI??? TO PRZYKŁAD SKUTECZNOŚCI DZIAŁANIA DOBORU (szybka zmiana
                                                    rozkładu cechy w dzikiej populacji). I TO BYŁO JUŻ NA FORUM MÓWIONE W MINIONYM
                                                    TYGODNIU.
                                                    (piszę dużymi literami, bo mógłbyś nie powtarzać argumentów już raz ośmieszonych)
                                                  • Gość: geolog Re: krępak brzozowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 10:14
                                                    mam podręcznik do biologii Liceum Cz III Nr dopuszczenia 365/03 rozdZiał 6
                                                    DOWODY NA EWOLUCJĘ. w punkcie 6.3.2 melanizm przemysłowy - wśród dowodow na
                                                    ewolucje . Czyli to co nie jest ewolucją w programach naszych dzieci jest
                                                    Ewolucją. Gdzie Wasza uczciwosc Ewolucjoniści. Dlaczego Wy Ewolucjoniści
                                                    szerzycie zabobony w szkole ?
                                                  • Gość: Ewolucjonista Re: krępak brzozowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 10:27
                                                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                                                    > mam podręcznik do biologii Liceum Cz III Nr dopuszczenia 365/03 rozdZiał 6
                                                    > DOWODY NA EWOLUCJĘ. w punkcie 6.3.2 melanizm przemysłowy - wśród dowodow na
                                                    > ewolucje . Czyli to co nie jest ewolucją w programach naszych dzieci jest
                                                    > Ewolucją. Gdzie Wasza uczciwosc Ewolucjoniści. Dlaczego Wy Ewolucjoniści
                                                    > szerzycie zabobony w szkole ?

                                                    Gdzie twoja uczciwość geologu?
                                                    Nie potrafisz zrozumieć znaczenia pojęć "ewolucja", "specjacja" i "dobór nautralny"?
                                                    Cytuję pierwsze zdanie definicji "ewolucji biologicznej" z wikipedii:
                                                    "formalnie, teoria zakładająca istnienie procesu biologicznego polegającego na
                                                    zmianie częstości alleli ("dziedzicznych cech") w populacji organizmów."
                                                    Czy twoim zdaniem w przypadku nie doszło do zmiany częstości alleli genów
                                                    warunkujących ubarwienie w populacji krępaka? Jeśli doszło, to melanizm
                                                    przemysłowy JEST dowodem ewolucji. Po drugie, mamy podstawy sądzić, że
                                                    nieprzypadkowo zbiegło się to ze zmianami koloru tła wskutek uprzemysłowienia, a
                                                    więc, że zadziałał dobór naturalny (czyli jest to dowód na ewolucję darwinowską,
                                                    gdzie przystosowania kształtują się pod wpływem doboru naturalnego).
                                                    A ty próbowałeś wmówić, że krępak jest przytaczany jako dowód na powstawanie
                                                    nowych gatunków, czyli SPECJACJĘ. Gdzie w podręcznikach biologii krępak (JEDEN
                                                    gatunek, Biston betularia) był przywoływany jako przykład specjacji (powstawania
                                                    co najmniej DWÓCH gatunków)?!
                                                  • petrucchio Re: krępak brzozowy 07.11.06, 10:36
                                                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                                                    > mam podręcznik do biologii Liceum Cz III Nr dopuszczenia 365/03 rozdZiał 6
                                                    > DOWODY NA EWOLUCJĘ. w punkcie 6.3.2 melanizm przemysłowy - wśród dowodow na
                                                    > ewolucje . Czyli to co nie jest ewolucją w programach naszych dzieci jest
                                                    > Ewolucją. Gdzie Wasza uczciwosc Ewolucjoniści. Dlaczego Wy Ewolucjoniści
                                                    > szerzycie zabobony w szkole ?

                                                    Jeśli pisanie dużymi literami drukowanymi nie wystarcza, to co jeszcze można dla
                                                    ciebie zrobić? Melanizm przemysłowy jest ilustracją działania doboru naturalnego
                                                  • Gość: geolog Ewolucjoniści mordują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 17:52
                                                    motyl szary został sarym. Motyl jasny został jasnym i Wy to nazywacie Ewolucją.
                                                    A skąd wiecie o zmianach ilosciowych?> Przecież ćma jak sam nazwa wskazuje to
                                                    MOTYL NOCNY. a w dzien chowa sie pod liścmi i innych niedostępnych
                                                    miejscach.Czyżby Ewolucjoniści mordowali te niewinne piekne motylki,
                                                    przyklejali do kory lub szpilkowali i tak fotografowali dla swych
                                                    oczekiwanych wyników.
                                                  • petrucchio Re: Ewolucjoniści mordują 09.11.06, 00:04
                                                    Gość portalu: geolog napisał(a):

                                                    > motyl szary został sarym. Motyl jasny został jasnym i Wy to nazywacie Ewolucją.
                                                    >
                                                    > A skąd wiecie o zmianach ilosciowych?> Przecież ćma jak sam nazwa wskazuje
                                                    > to
                                                    > MOTYL NOCNY. a w dzien chowa sie pod liścmi i innych niedostępnych
                                                    > miejscach.Czyżby Ewolucjoniści mordowali te niewinne piekne motylki,
                                                    > przyklejali do kory lub szpilkowali i tak fotografowali dla swych
                                                    > oczekiwanych wyników.

                                                    Przyznaj się: piłeś?
                                                  • europitek Re: Ewolucjoniści mordują 09.11.06, 00:44
                                                    Może dzięk itemu wpadł na trop naszego spisku. Biedak jeszcze nie wie, że jak na rynku pokaże się mocniejszy klej i dłuższe szpilki, to zaczniemy te same numery z kreacjonistami.
                                                  • Gość: Ewolucjonista Re: Ewolucjoniści mordują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 08:57
                                                    Już o tym było na forum, ale skoro skończyły się argumenty i geolog zaczyna od
                                                    początku wałkowanie starych, powtórzę obszerniej...

                                                    Gość portalu: geolog napisał(a):
                                                    > A skąd wiecie o zmianach ilosciowych?
                                                    Wystarczy policzyć liczbę odłowionych - np. do pułapek - motyli jasnych i
                                                    ciemnych (a Kettlewell, Majerus i inni policzyli ich dziesiątki tysięcy).
                                                    > Przecież ćma jak sam nazwa wskazuje to MOTYL NOCNY. a w dzien chowa sie pod
                                                    > liścmi i innych niedostępnych miejscach.
                                                    Lata w nocy, odpoczywa w dzień - i wtedy ptaki wyłapują osobniki bardziej
                                                    rzucające się w oczy na tle podłoża (dobór naturalny przez drapieżnictwo).

                                                    Wyniki Majerusa z monografii "Industrial Melanism: Evolution in Action"
                                                    (Melanizm przemysłowy: ewolucja w działaniu" 1998)zreprodukowane graficznie np.
                                                    na stronie www.talkorigins.org/faqs/wells/iconob.html) dotyczące miejsc
                                                    zaobserwowania odpoczywających krępaków brzozowych (łącznie ok. 250 osobników
                                                    zaobserwowanych w ciągu paru lat) wyglądają następująco:

                                                    A) w naturze:
                                                    osłonięty pień: 12,8 %,
                                                    osłonięty pień: 12 %
                                                    na styku pnia i gałęzi: 42,6 %
                                                    gałęzie: 31,9 %

                                                    B) w pobliżu pułapek z oparami rtęci:
                                                    odsłonięty pień: 23,6 %
                                                    osłonięty pień: 10,8 %
                                                    na styku pnia i gałęzi: 32,5 %
                                                    gałęzie: 9,9 %
                                                    liście: 10,8 %
                                                    powierzchnie sztuczne: 12,3 %

                                                    Tak czy owak, przeważająca większość motyli siedziała na korze
                                                    drzew (pni lub gałęzi), bez żadnego przyklejania!

                                                    Fakt, że motyle instynktownie szukają osłoniętych miejsc
                                                    (siadają w miejscach zacienionych w dzień, np. pod nasadą
                                                    konarów) dodatkowo sugeruje, że za dnia poddane są presji
                                                    drapieżników kierujących się wzrokiem (głównie ptaków).

                                                    > Czyżby Ewolucjoniści mordowali te niewinne piekne motylki, przyklejali do
                                                    > kory lub szpilkowali i tak fotografowali dla swych oczekiwanych wyników.

                                                    Motyle przyklejano do podłoża w dwóch celach:
                                                    a) podczas badania natężenia presji selekcyjnej ze strony ptaków (umieszczano
                                                    określoną liczbę jasnych i ciemnych okazów na jasnym i ciemnym tle, by przekonać
                                                    się, ile z nich zostanie zaatakowanych przez ptaki, a więc na ile skuteczne jest
                                                    maskowanie).
                                                    b) żeby poglądowo zademonstrować widoczność odmiany jasnej i melanistycznej na
                                                    korze pokrytej jasnym porostami (w warunkach czystego środowiska) i korze
                                                    okrytej przemysłową sadzą.
                                                    Zwłaszcza w czasach Kettlewella (mała czułość filmów) sfotografowanie "dzikiego"
                                                    motyla w naturze było trudne, tym bardziej znalezienie w naturze dwóch różnych
                                                    siedzących tuż koło siebie tak, by mieściły się w kadrze.
                                                    Takie zdjęcia nie były jednak "dowodami" ani punktem wyjścia do odkrycia
                                                    melanizmu przemysłowego, a jedynie ilustracją różnicy w widoczności obu odmian
                                                    motyli zależnie od barwy podłoża. Zarzut fałszerstwa jest więc absurdalny.
                                                    Równie dobrze, gdyby ktoś ustawił koło siebie i sfotografował Pigmeja i Masaja,
                                                    żeby pokazać różnice wzrostu, można by mu zarzucić, że "sfałszował dowód"
                                                    różnicy wzrostu członków obu plemion, bo w naturze Pigmeje mieszkają w
                                                    kongijskiej dżungli, a Masajowie na kenijskiej sawannie i w naturze nigdy można
                                                    by ich spotkać koło siebie.
                                                    W pracy Majerusa natomiast wszystkie motyle były sfotografowane w naturze, bez
                                                    pozowania (i nie różnią się od starych, pozowanych; osobną sprawą jest używanie
                                                    w podręcznikach szkolnych ilustracji motyli z rozpostartymi skrzydłami - jak w
                                                    gablocie entomologicznej - zamiast ze złożonymi wzdłuż ciała).
              • madcio Re: rekonstrukcje 06.11.06, 20:23
                >Istotą gatunku jest DNA i bariera płodności
                I znów ta tajemnciza bariera, która uniemożliwia dużej ilości mikromutacji
                "zmienić" się w dużą w efekcie makromutację. Do dziś nie wiem, co i jaki
                mechanizm temu przeszkadza, prócz fanatycznej wiary kreacjonisty.
                • Gość: geolog Re: rekonstrukcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 20:31
                  no to podaj naukowa nazwę polską / nie musi być lacina/ tej makromutacja MYSZ
                  np w Osła albo Konia, co mu grzywa szyję ozdabia.. Wiesz skad o tej grzywie ?
                  • Gość: Ewolucjonista Re: rekonstrukcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:49
                    Gość portalu: geolog napisał(a):
                    > no to podaj naukowa nazwę polską / nie musi być lacina/ tej makromutacja MYSZ
                    > np w Osła albo Konia, co mu grzywa szyję ozdabia.. Wiesz skad o tej grzywie ?

                    Nie ma (i nie było, a zapewne także nie będzie) MYSZY z głową Konia, dlatego nie
                    ma też nazwy mutacji, która by była za nią odpowiedzialna.

                    Natomiast przykład skokowej mutacji ważnej dla specjacji można znaleźć np. tu:
                    www.innovations-report.de/html/berichte/biowissenschaften_chemie/bericht-23323.html
                    A na temat radykalnych zmianów planów budowy ciała pod wpływem mutacji - tu:
                    www.sciencedaily.com/releases/2002/02/020207075601.htm
                    I bardzo łopatologicznie o skutkach mutacji:
                    evolution.berkeley.edu/evolibrary/article/0_0_0/mutations_05
                  • madcio Re: rekonstrukcje 08.11.06, 19:23
                    > no to podaj naukowa nazwę polską / nie musi być lacina/ tej makromutacja MYSZ
                    > np w Osła albo Konia

                    Nie ma czegoś takiego. Można znaleźć wspólnego przodka osła i myszy. Jest tu
                    paru ludzi, co się na tym lepiej ode mnie znają, może ci powiedzą, bo ja nie
                    wiem, jak biolodzy nazwali tego przodka (a raczej jego skamieliny).
                    • petrucchio Re: rekonstrukcje 09.11.06, 12:39
                      madcio napisał:

                      > Nie ma czegoś takiego. Można znaleźć wspólnego przodka osła i myszy. Jest tu
                      > paru ludzi, co się na tym lepiej ode mnie znają, może ci powiedzą, bo ja nie
                      > wiem, jak biolodzy nazwali tego przodka (a raczej jego skamieliny).

                      Raczej wątpię, żeby jakąś KONKRETNĄ skamieniałość dało się w przybliżeniu
                      zidentyfikować z tym przodkiem, ale wg obecnych poglądów na pokrewieństwa w
                      obrębie łożyskowców musiałby to być ostatni wspólny przodek całego kladu
                      Boreotheria:

                      www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=1395350
                      www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=1395351
                      www.jsbi.org/journal/GIW01/GIW01F15.pdf
                      Można tyle o nim powiedzieć, że żył mniej więcej na przełomie dolnej i górnej
                      kredy (albo odrobinę później) gdzieś na półkuli północnej i że z wyglądu
                      bardziej przypominał mysz niż osła.
    • uburama Smok wawelski to był rozczohrany kibic Wisły 06.11.06, 20:28
      i stąd całe nieporozumienie.
      • Gość: geolog Re: Smok wawelski to był rozczohrany kibic Wisły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 20:33
        cos o smoakach to było u Zebrowskiego, czyli wiedzmina, a także w ks Hioba.
        • zirby Re: Smok wawelski to był rozczohrany kibic Wisły 20.11.06, 11:57
          No i jeszcze są "Sceny z życia smoków", swego czasu absolutnie genialnie
          interpretowane przez Krzysztofa Kowalewskiego:)))
    • volpo Zagraniczni naukowcy się śmieją, polscy zgrzyta.. 20.11.06, 19:02
      Niedawno w Nature prof. Giertych opublikowal swoje uwagi...
      • petrucchio Uwagi Giertycha... 20.11.06, 19:42
        ... zaopatrzone w hiperodsyłacze do stron zbijających argumenty wspomniane w
        liście
        • volpo Re: Uwagi Giertycha... 20.11.06, 21:23
          OK. Spróbuję się postawić w roli obrońcy (a co mi tam).
          Moja odpowiedź:
          Nikt nic nie zbił, gdyż na odsyłaczach nie ma żadnego argumentu poza
          przytaczaniem tylko wygodnych wywodów. Odsyłanie do jednego ukierunkowanego
          źródła internetowego, gdzie jak wiadomo każdy może pisać co mu się podoba, nie
          jest dowodem. Wątpliwości pozostają. Reakcja wszędzie podobna, bez konkretów za
          to dużo złości i niechęci (tak wygodniej dla świętego spokoju ?). To jest
          zwykły blog nie mający nic wspólnego z Nature. Przeczytaj zapytanie Stephena.
          • petrucchio Re: Uwagi Giertycha... 20.11.06, 23:21
            volpo napisał:

            > OK. Spróbuję się postawić w roli obrońcy (a co mi tam).
            > Moja odpowiedź:
            > Nikt nic nie zbił, gdyż na odsyłaczach nie ma żadnego argumentu poza
            > przytaczaniem tylko wygodnych wywodów.

            W odsyłaczach są ZWIĘZŁE argumenty podane trochę w uproszczeniu, w formie
            zrozumiałej dla laików. Kto jest zainteresowany szczegółami technicznymi, musi
            sięgnąć do literatury specjalistycznej. Odpowiadanie na argumenty kreacjonistów,
            zwłaszcza tak oklepane, jak to, co przytacza Giertych, to w gruncie rzeczy
            "chłostanie zdechłego konia"; te argumenty zbijano wielokrotnie i na różne
            sposoby, ale kreacjoniści rozwinęli w drodze ewolucji oporność na argumentację i
            po prostu powtarzają w kółko te same bzdety.

            > Odsyłanie do jednego ukierunkowanego
            > źródła internetowego, gdzie jak wiadomo każdy może pisać co mu się podoba, nie
            > jest dowodem. Wątpliwości pozostają. Reakcja wszędzie podobna, bez konkretów

            ??? Akurat konkretów jest tam sporo.

            > za to dużo złości i niechęci (tak wygodniej dla świętego spokoju ?).

            Niechęć bierze się z frustracji. Po prostu tłumaczenie w kółko tych samych
            rzeczy uparciuchom, którym siła przekonania zastępuje oczytanie jest dość
            stresujące.

            > To jest
            > zwykły blog nie mający nic wspólnego z Nature.

            Oczywiście. To zwykły blog, aczkolwiek prowadzony przez zawodowego biologa,
            który wypowiadając się na temat ewolucji wie, o czym mówi. A czy ja sugerowałem
            coś innego? Wspomniałem tylko, zgodnie z prawdą, że pani redaktor działu
            korespondencji Nature też się tam wypowiedziała, tłumacząc się z faktu, że
            postanowiła "puścić" odpowiedź Giertycha
            • volpo Re: Uwagi Giertycha... 21.11.06, 00:06
              > W odsyłaczach są ZWIĘZŁE argumenty podane trochę w uproszczeniu, w formie
              > zrozumiałej dla laików.

              Mnie nie przekonały :) Parę przykładów, w dodatku wątpliwych.

              Kto jest zainteresowany szczegółami technicznymi, musi
              > sięgnąć do literatury specjalistycznej.

              Wybieg przeciwników :)

              Odpowiadanie na argumenty kreacjonistów
              > ,
              > zwłaszcza tak oklepane, jak to, co przytacza Giertych, to w gruncie rzeczy
              > "chłostanie zdechłego konia"; te argumenty zbijano wielokrotnie i na różne
              > sposoby, ale kreacjoniści rozwinęli w drodze ewolucji oporność na
              argumentację
              > i
              > po prostu powtarzają w kółko te same bzdety.

              Obrażasz = nie masz racji

              >
              > > Odsyłanie do jednego ukierunkowanego
              > > źródła internetowego, gdzie jak wiadomo każdy może pisać co mu się podoba
              > , nie
              > > jest dowodem. Wątpliwości pozostają. Reakcja wszędzie podobna, bez konkre
              > tów
              >
              > ??? Akurat konkretów jest tam sporo.

              ??? To chyba czytalismy nie te same teksty. Nic popartego poważnymi dowodami.

              >
              > Niechęć bierze się z frustracji. Po prostu tłumaczenie w kółko tych samych
              > rzeczy uparciuchom, którym siła przekonania zastępuje oczytanie jest dość
              > stresujące.

              A moze ktos inny ma rację ? Brałeś to pod uwagę ? Jeżeli masz rację i jesteś
              mądrzejszy to powinieneś przekonać oponenta...
              Pewnie słyszałes o elektryce... Czy wiesż, że wielu elektryków nie wierzy w
              przedstawiany opis pradu leketrycznego ? Ktoś stworzył jakąś teorię, na jej
              podstawie zbudował przyrządy pomiary i wytłumaczył sobie jak one działają. Któs
              inny mógł stworzyć inną teorię i zbudować inne przyrządy. Coś jednak jest, my
              sobie to jakoś tłumaczymy i tak przyjmujemy póki ktoś nie znajdzie lepszego
              wyjasnienia :)

              >
              To zwykły blog, aczkolwiek prowadzony przez zawodowego biologa,
              > który wypowiadając się na temat ewolucji wie, o czym mówi.
              Zawodowy biolog. Dobre sobie. Coś a la S. Niesiełowski ? :)
              Uważasz, że M. Giertych nie wie o czym mówi ?

              A czy ja sugerowałem
              > coś innego? Wspomniałem tylko, zgodnie z prawdą, że pani redaktor działu
              > korespondencji Nature też się tam wypowiedziała, tłumacząc się z faktu, że
              > postanowiła "puścić" odpowiedź Giertycha
              • petrucchio Re: Uwagi Giertycha... 21.11.06, 00:37
                volpo napisał:

                > Kto jest zainteresowany szczegółami technicznymi, musi
                > > sięgnąć do literatury specjalistycznej.
                >
                > Wybieg przeciwników :)

                A próbowałeś? Przeczytałeś choć jedną książkę popularnonaukową na temat
                ewolucji? Czytujesz może pisma popularnonaukowe? Polecam choćby "Świat Nauki" i
                "Wiedzę i Życie". Nie mogę dyskutować z kimś, kogo argumenty "nie przekonują",
                bo po prostu brakuje mu podstaw do oceny. Nikt rozumny nie będzie się spierał o
                interpretację mechaniki kwantowej, zanim nie zapozna się z jej matematycznymi
                podstawami, historią sporów. Czy sądzisz, że każdy chłopek-roztropek ma
                przyrodzoną zdolność do oceny teorii ewolucji bez zapoznania się z odnośnymi
                faktami?

                > Obrażasz = nie masz racji

                Nieprawda. Zresztą przeciwnicy teorii ewolucji bynajmniej nie stronią od
                obrażania "ortodoksyjnej nauki".

                > A moze ktos inny ma rację ? Brałeś to pod uwagę ? Jeżeli masz rację i jesteś
                > mądrzejszy to powinieneś przekonać oponenta...

                To niestety nie jest prawda. Potrafię
                • volpo Re: Uwagi Giertycha... 23.11.06, 00:44
                  > A próbowałeś? Przeczytałeś choć jedną książkę popularnonaukową na temat
                  > ewolucji?
                  Tak, może nie mnóstwo (z braku czasu ale wiele)
                  Czytujesz może pisma popularnonaukowe? Polecam choćby "Świat Nauki" i
                  > "Wiedzę i Życie".
                  Jeżeli swoją wiedzę opierazsz tylko na tych czasopismach to uważaj. Ja ich
                  nakryłem na wielu błędach, poinformowałem, przyznao mi rację i ukazały się
                  sprostowania. Masz taki dorobek ? :)

                  Nie mogę dyskutować z kimś, kogo argumenty "nie przekonują",
                  > bo po prostu brakuje mu podstaw do oceny.
                  Na jakiej podstawie tak sądzisz ?

                  Nikt rozumny nie będzie się spierał o
                  > interpretację mechaniki kwantowej, zanim nie zapozna się z jej matematycznymi
                  > podstawami, historią sporów.
                  Dałeś zły przykład. jest tam wiele niejasności i naukowcy mówią o przewidywanej
                  rewolucji w tej dziedzinie.

                  Czy sądzisz, że każdy chłopek-roztropek ma
                  > przyrodzoną zdolność do oceny teorii ewolucji bez zapoznania się z odnośnymi
                  > faktami?
                  A dlaczego nie ? (chciałeś obrazić ? jestem na to odporny)

                  >Zresztą przeciwnicy teorii ewolucji bynajmniej nie stronią od
                  > obrażania "ortodoksyjnej nauki".
                  Po obydwóch stronach barykady są różni ludzie.

                  > > A moze ktos inny ma rację ? Brałeś to pod uwagę ? Jeżeli masz rację i je
                  > steś
                  > > mądrzejszy to powinieneś przekonać oponenta...
                  >
                  > To niestety nie jest prawda. Potrafię
                  • petrucchio Re: Uwagi Giertycha... 23.11.06, 12:12
                    volpo napisał:

                    > Jeżeli swoją wiedzę opierazsz tylko na tych czasopismach to uważaj. Ja ich
                    > nakryłem na wielu błędach, poinformowałem, przyznao mi rację i ukazały się
                    > sprostowania. Masz taki dorobek ? :)

                    Nie obawiaj się, potrafię czytać krytycznie. Mimo wszelkich błędów, jakie można
                    wytknąć czasopismom tego typu, ich poziom jest o niebo wyższy od amatorszczyzny,
                    jaką uprawia większa część prasy i jaka zaśmieca cyberprzestrzeń. A moją własną
                    wiedzę staram się czerpać, o ile to możliwe, z publikacji ściśle naukowych, tj.
                    z pierwszej ręki. "Wiedzę i Życie" oraz "Świat Nauki" polecałem nie jako źródło
                    niekwestionowanej mądrości ultymatywnej, tylko jako pomoc dla laików, którzy
                    chcą nadążać za rozwojem rozmaitych dziedzin wiedzy. Dobrze wiedzieć, co się
                    dzieje w biologii, chemii, fizyce, astronomii itp., i lepiej to wiedzieć z
                    porządnego źródła.

                    > Nie mogę dyskutować z kimś, kogo argumenty "nie przekonują",
                    > > bo po prostu brakuje mu podstaw do oceny.
                    > Na jakiej podstawie tak sądzisz ?

                    Po objawach. Po banialukach, które od czasu do czasu cytujesz ze śmiertelną
                    powagą. Jak na kogoś, kto wysyła sprostowania do pism popularnonaukowych,
                    niezbyt suię starasz.

                    > Nikt rozumny nie będzie się spierał o
                    > > interpretację mechaniki kwantowej, zanim nie zapozna się z jej matematycz
                    > nymi
                    > > podstawami, historią sporów.
                    > Dałeś zły przykład. jest tam wiele niejasności i naukowcy mówią o
                    przewidywanej rewolucji w tej dziedzinie.

                    Dałem przemyślany przykład. Nie możesz z sensem mówić o potrzebie rewolucji w
                    mechanice kwantowej, nie rozumiejąc jej podstaw teoretycznych.

                    > Czy sądzisz, że każdy chłopek-roztropek ma
                    > > przyrodzoną zdolność do oceny teorii ewolucji bez zapoznania się z odnośn
                    > ymi
                    > > faktami?
                    > A dlaczego nie ? (chciałeś obrazić ? jestem na to odporny)

                    To nie było ad personam. Miałem na myśli (w ogóle) arogancję polegającą na
                    zawziętym dyskutowaniu o sprawach, o których ma się mętne albo zerowe pojęcie.
                    Na przykład o ewolucji trudno się rozmawia z kimś, komu brakuje oczytania w
                    kwestiach paleontologii, genetyki czy geologii, kto myli elementarne terminy,
                    kto nie rozumie np. chronologii warstw geologicznych i geologicznej skali czasu,
                    nie pamięta choćby w przybliżeniu, jakie skamieniałości występują w
                    poszczególnych okresach, nie rozumie dobrze, na czym polega i jak działa dobór
                    naturalny itp. To nie musi być osoba niewykształcona; wystarczy, że jest
                    wykształcona jednostronnie. Taki ktoś nie jest w stanie ocenić teorii naukowej.
                    Jak miałby to zrobić, nie znając materiału dowodowego? Do każdej dyskusji
                    merytorycznej trzeba się solidnie przygotować, inaczej delikwent może tylko
                    bredzić jak Piekarski na mękach, choćby był profesorem belwederskim.

                    > Tu kompletnie nie masz racji. Ludzie mądrzy potrafią tak dobrać argumenty i
                    > poziom dyskusji, że uda im się przekonać oponentów :)

                    Nieprawda. Oponent musi mieć choćby tyle przygotowania, żeby zrozumieć
                    przedstawiane mu argumenty. O niektórych sprawach nie da się mówić na poziomie
                    elementarnym. Czy się to komu podoba, czy nie, jakieś minimum oczytania i
                    znajomości faktów jest koniecznością. A to wymaga odrobiny dobrej woli i wysiłku
                    ze strony oponenta.

                    > > > Pewnie słyszałes o elektryce... Czy wiesż, że wielu elektryków nie
                    > wierzy
                    > > w
                    > > > przedstawiany opis pradu leketrycznego ?
                    > >
                    > > Współczuję. Oby nie przypłacili tej niewiary życiem :-O
                    > Chodzi o teoretyczny opis zjawiska a nie o brak zrozumienia pewncyh następstw :)

                    Jednym z kierunków, jakie skończyłem, była elektronika na politechnice. Chętnie
                    dowiem się czegoś nowego o nieortodoksyjnych teoriach prądu elektrycznego.

                    > > Raczej wśród dziennikarzy. Zresztą owszem, miała inne wyjście
                    • volpo Re: Uwagi Giertycha... 23.11.06, 12:56
                      > > Nie mogę dyskutować z kimś, kogo argumenty "nie przekonują",
                      > > > bo po prostu brakuje mu podstaw do oceny.
                      > > Na jakiej podstawie tak sądzisz ?
                      >
                      > Po objawach. Po banialukach, które od czasu do czasu cytujesz ze śmiertelną
                      > powagą. Jak na kogoś, kto wysyła sprostowania do pism popularnonaukowych,
                      > niezbyt suię starasz.

                      A może brak ci poczucia humoru ?
                      • petrucchio Re: Uwagi Giertycha... 23.11.06, 13:01
                        volpo napisał:

                        > A może brak ci poczucia humoru ?

                        A może żarty są tak cienkie, że poza żartownisiem nikt nie widzi, co w nich
                        śmiesznego? Bo chyba nie ja jeden odniosłem wrażenie, że mówisz poważnie.
    • volpo Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na pewno? 20.11.06, 20:33
      Przerzuciłem niektóre wypowiedzi i widzę, że aż roi się tutaj od złośliwości. I
      nie doszukałem się (ale nie czytałem wszystkich tutaj wypowiedzi), że prof.
      Giertych odpowiedział na artykuł w Nature. Wydaje mi się, że po takich atakch
      wypadało by o tym wspomnieć z poczucia przyzwoitości, nawet jeżeli ktoś nie
      zgadza się z jego poglądami.
      Odszukałem tę odpowiedź prof. Giertycha w sieci (Nature 444, 265 (16 November
      2006)) i on tam wyraźnie pisze, że występuje tylko i wyłącznie z pozycji
      krytyka teorii ewolucji a nie z jakichkolwiek pobudek religijnych. Tłumaczy
      swój sposób rozumienia ewolucji z punktu widzenia jego jako genetyka (a stopnie
      naukowe ma, jak twierdzi, z Oxfordu i Toronto) i pisze, że informacja
      biologiczna jest przekazywana poprzez układ DNA/RNA/proteiny (nie jestem
      fachowcem w tej dziedzinie więc proszę mi wybaczyć nieścisłość tłumaczenia z
      angielskiego). Nie znamy pochodzenia tego układu przekazywania informacji i
      skąd się wziął ( tutaj pozwolę sobie przytoczyć, moja uwaga a nie prof.
      Giertycha, że istnieje np. bardzo popularna teoria panspermii, moim zdaniem
      bardzo prawdopodobna).
      Z obserwacji prof. Giertycha, wynika, że nigdy nie zaobserwowano pozytywnych
      mutacji genów. Taka jest teza jego odpowiedzi na artykuł w Nature. moim zdaniem
      warto się nad tym zastanowić, zamiast go potępiać w czambuł. Pomawianie go o
      brak inteligencji itp. jest obraźliwe i, świadcząc tylko o poziomie piszących,
      na pewno nie sprzyja zrozumieniu sensu jego wypowiedzi. Niestety nie znam
      źrodla jego wypowiedzi o smoku wawelskim (jeżeli fajtycznie tak powiedział to
      trochę go poniosło ale w legendach wilu ludów występują bardzo inteligentne
      istoty zwane smokami) i nie wiem też czy nie zostala ta wypowiedź przeinaczona
      przez kogoś złośliwego (jak to sięniestety w Polsce często zdarza).
      Odrzucając chwilowo wszelkie uprzedzenia (ja też w sumie, jak na razie :)
      jestem zwolennikim teorii ewolucji) warto się jednak zastanowić nad tym, czy
      nie ma on choć trochę racji. W Teksasie znaleziono bardzo dobrze zachowane
      odciski śladów ludzkich obok śladow dinozaura pochodzace z tego samego okresu
      (sa zdjecia), tak jakby człowiek polował i szedł tropem gada. Zastanawiające ?
      Z zasady nie wierzymy w pewne rzeczy ale zastanówmy się przez moment czy my nie
      jestesmy zmutowanymi potomkami wcześniejszych ludzi (w skali milionów lat a nie
      jakiś tam australopiteków)? Już się mówi, na podstawie znalezisk w Azji, że
      teoria iż człowiek wyszedł z Afryki jest mocno wątpliwa. A wystepujące na wielu
      kontynentach mity o pochodzeniu człowieka i np. olbrzymach ? A niewyjaśnione
      budowle o wiele starsze niz dotychczas sądzono ? Jak wyjaśnić wiele mitów,
      legend i wierzeń, że kiedyś ludzie żyli setki, a nawet tysiące lat ? (właśnie
      czytam książkę o Sumerach i jestem zaskoczony, że oni też nadeszli skądś, nie
      wiadomo skąd, przypłynęli a może zeszli z gór w Indiach). Może nie wszyscy tyle
      żyli, ale wybrańcy, protoplaści rodów... A mity o półbogach-półzwierzętach mnie
      osobiście nasuwają skojarzenia z manipulacjami genetycznymi. A my, np. wg.
      wierzeń Majów, jesteśmy kolejną cywilizacją ludzi na Ziemii. Wg nich poprzednie
      cywilizacje zginęły w wyniku ogólnoświatowych kataklizmów i zostawała tylko
      garstka ludzi, która starała się odbudować cywilizację. A jaką cywilizację może
      odbudować np. garstka pasterzy, która schowała się w górach ? Startują
      praktycznie od zera i maczug. Jest wiele, rzeczy nadal nie wyjaśnionych o
      początkach cywilizacji ludzi, wiele jest uproszczeń i nieprawd zakorzenionych w
      ludziach.
      Niestety wiele znalezisk archeologicznych jest ukrywanych gdy nie pasują lub
      przeczą oficjalnym teoriom, a ich znalazców najczęściej się ośmiesza. A
      przecież są znaleziska w warstwach geologicznych sprzed ... milionow lat. I nie
      sa to żadne późniejsze wtręty wskutek przesuwania się warstw geologicznych.
      Dlaczego kryształowa czaszka była tylko wystawiona przez miesiąc w British
      Museum a potem przestano ją pokazywać mimo iż była jedną z największych
      atrakcji ? (co nie przeszkadza sprzedawać w sklepiku u wyjścia z muzeum
      pocztówki z jej zdjęciem).
      A jeżeli prawda jest taka, że wywolala by szok ludzi i upadek wszelkich
      religii, nie mówiąc już o autorytetach opartych na starych teoriach ?
      Czy nie byloby sensowne jej ukrywanie... dla dobra ludzkości ?
      Specjalnie piszę tak prowokująco. Zapalczywców nie przekonam ale mądrych ludzi
      być może zachęcę do zastanowienia, nie mówiąc już o odwiedzeniu British
      Museum :)
      Nie bronię tutaj prof. Giertycha ale skoro jest "huzia na Józia" to ja tutaj
      się przeciwstawię dla zasady i to nie z jakichkolwiek pobudek religijnych.
      Z drugiej strony (aby nie było, że go całkowicie popieram) podam fakt, który
      mnie np. zszokował, a wyczytałem go w prasie. Otóż z powodu kłusowników i ich
      chciwości na kość słoniową zaczęła gwałtownie maleć populacja słoni. I co się
      okazało: w ciągu jednego pokolenia odsetek słoni, które się rodziły bez kłów
      wzrosł z kilku procent do ponad 30 % !
      Mnie cała ta wrzawa zaintrygowala do uważnego przeczytania wypowiedzi prof.
      Giertycha w reakcji na artykuł. Co by nie mowić warto się czasami zastanowić
      nad czyimś punktem widzenia, a nie zaraz go obrażać. Świadczy to poniekąd o
      poziomie wypowiadających się.
      Dodam jeszcze tylko, ze równiez wyczytałem kiedys w prasie, że przewazająca
      większość lekarzy nie wierzy w teorię ewolucji (wg wiekszości wypowiedzi tutaj:
      wariaci czy co ?). Uważają, że niemożliwe jest samoistne powstanie tak
      skomplikowanych organizmów jakie się wytworzyły na Ziemii.
      Czy u ptaków przewidująco wytworzyły się początkowo małe niby-skrzydełka, a
      potem coraz większe aż takie, że pataki poszybowaly z drzewa ? (z taką teorią
      się zetknąłem).
      Na koniec dla wytrwałych anegdota z życia uczonych :)
      Prof. Kapica, gdy na wykładzie jakiś inny profesor przedstawił teorię Darwina i
      ją motywował, po krótkim namysle zapytał krótko:
      To dlaczego ciągle rodzą się dziewice ?

      Pozdrawiam wszystkich
      • winoman Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 20.11.06, 21:03
        volpo napisał:

        > Przerzuciłem niektóre wypowiedzi i widzę, że aż roi się tutaj od złośliwości. I
        >
        > nie doszukałem się (ale nie czytałem wszystkich tutaj wypowiedzi), że prof.
        > Giertych odpowiedział na artykuł w Nature. Wydaje mi się, że po takich atakch
        > wypadało by o tym wspomnieć z poczucia przyzwoitości, nawet jeżeli ktoś nie
        > zgadza się z jego poglądami.

        Jest przecież osobny wątek temu poświęcony:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=52264881
        Pozdrawiam!
        • volpo Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 20.11.06, 21:25
          Dzięki, dawno nie byłem na forum i tylko tak sobie zerknąłem ale mnie
          wciągnęło :)
          Zaraz poczytam.
      • petrucchio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 21.11.06, 00:18
        volpo napisał:

        > W Teksasie znaleziono bardzo dobrze zachowane
        > odciski śladów ludzkich obok śladow dinozaura pochodzace z tego samego okresu
        > (sa zdjecia), tak jakby człowiek polował i szedł tropem gada. Zastanawiające ?

        To są bzdury rodem z "Zakazanej archeologii". Ani jedna z tych rewelacji nie
        ostała się po wnikliwszym zbadaniu. Już sami kreacjoniści przestali na ogół
        używać "śladów z Paluxy" jako argumentu. Bardziej drobiazgową krytykę materiału
        zebranego przez Cremo i Thompsona można znaleźć w książce "Antiquity of Man"
        Michaela Brassa, archeologa z RPA, niestety nie tak łatwo dostępnej i nie tak
        ładnie wydanej jak "Zakazana archeologia" (pseudonaukowa sensacja sprzedaje się
        lepiej niż rzetelna popularyzacja). Niestety większość naukowców nie ma czasu
        ani cierpliwości, żeby aktywnie zwalczać dezinformację tego typu, co zapewnia
        pseudouczonym względną bezkarność.

        > Z zasady nie wierzymy w pewne rzeczy ale zastanówmy się przez moment czy my
        > nie jestesmy zmutowanymi potomkami wcześniejszych ludzi (w skali milionów lat
        > a nie jakiś tam australopiteków)?

        Możemy też przez moment rozważyć możliwość, że wnętrze Księżyca zbudowane jest z
        sera gorgonzola
        • volpo Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 21.11.06, 01:52
          petrucchio napisał:

          > volpo napisał:
          >
          > > W Teksasie znaleziono bardzo dobrze zachowane
          > > odciski śladów ludzkich obok śladow dinozaura pochodzace z tego samego ok
          > resu
          > > (sa zdjecia), tak jakby człowiek polował i szedł tropem gada. Zastanawiaj
          > ące ?
          >
          > To są bzdury rodem z "Zakazanej archeologii". Ani jedna z tych rewelacji nie
          > ostała się po wnikliwszym zbadaniu.

          Tzn., że wg ciebie ślady zostały sfałszowane ?

          Już sami kreacjoniści przestali na ogół
          > używać "śladów z Paluxy" jako argumentu. Bardziej drobiazgową krytykę
          materiału
          > zebranego przez Cremo i Thompsona można znaleźć w książce "Antiquity of Man"
          > Michaela Brassa, archeologa z RPA, niestety nie tak łatwo dostępnej i nie tak
          > ładnie wydanej jak "Zakazana archeologia" (pseudonaukowa sensacja sprzedaje
          się
          > lepiej niż rzetelna popularyzacja). Niestety większość naukowców nie ma czasu
          > ani cierpliwości, żeby aktywnie zwalczać dezinformację tego typu, co zapewnia
          > pseudouczonym względną bezkarność.
          Akurat tu się mylisz. Wystarczy ogłosić to raz na zawsze np. w Nature lub
          Science. I po sprawie.

          Ale Ok. Sprawdzę to jeszcze. Widziałem tylko zdjęcia. Na razie to odkładamy.
          Ale mam pytanie nastepujące: byłes tam w Teksasie czy tylko wierzysz ksiązce
          (tylko jedna to opisuje ? autor nie wydał jej dla pieniędzy i sławy? może był
          antagonistą ? dlaczego z RPA a nie z USA ?) Ja widziałem zdjęcia i są dla mnie
          bardziej przekonywujące od teorii, że obok szedł drugi mały dinozaur i wskutek
          erozji jego ślady przyponinają teraz ślady ludzkie (takie tłumaczenie też
          czytałem).

          >
          > > Z zasady nie wierzymy w pewne rzeczy ale zastanówmy się przez moment czy
          > my
          > > nie jestesmy zmutowanymi potomkami wcześniejszych ludzi (w skali milionów
          > lat
          > > a nie jakiś tam australopiteków)?
          >
          > Możemy też przez moment rozważyć możliwość, że wnętrze Księżyca zbudowane
          jest
          > z
          > sera gorgonzola
          • petrucchio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 21.11.06, 09:01
            volpo napisał:

            > Tzn., że wg ciebie ślady zostały sfałszowane ?

            Nie. Mylnie zinterpretowane. W kilku przypadkach okoliczni mieszkańcy
            "podrasowali" tropy tak, żeby bardziej przypominały ludzkie i ściągnęły
            turystów. Większość rzekomych śladów ludzkich stóp to tropy dinozaurów, zresztą
            tylko powierzchownie przypominających ludzkie.

            > Akurat tu się mylisz. Wystarczy ogłosićobecnośc to raz na zawsze np. w Nature lub
            > Science. I po sprawie.

            Nie, bo pseudouczonym nie zdarzyło się jeszcze zamknąć buzi po miażdżącej
            krytyce. Po prostu zaczynają głośniej narzekać na brak uznania ze strony
            "oficjalnej nauki". Nature i Science to pisma publikujące poważne artykuły na
            użytek poważnych naukowców. Poza wyjątkowymi sytuacjami nie zajmują się pseudonauką.

            > Ale Ok. Sprawdzę to jeszcze. Widziałem tylko zdjęcia. Na razie to odkładamy.
            > Ale mam pytanie nastepujące: byłes tam w Teksasie czy tylko wierzysz ksiązce
            > (tylko jedna to opisuje ?

            Nie. Na temat śladów z Paluxy jest sporo publikacji paleoichnologicznych
            (paleoichnologia to nauka o kopalnych tropach). Wnioski są jednoznaczne. Nie
            jeździłem w tej sprawie do Teksasu, bo nie mam powodu nie wierzyć naukowcom,
            którzy te tropy zbadali wielokrotnie i niezależnie. To zresztą nie pierwsza taka
            afera. Jeszcze w XIX w. sporo hałasu zrobiło triasowe Chirotherium:

            en.wikipedia.org/wiki/Chirotherium
            > autor nie wydał jej dla pieniędzy i sławy?

            Gdyby mu zależało na kasie, tysiąc razy więcej by zarobił sprzeniewierzając się
            swojej misji naukowca i płodząc coś w rodzaju sprytniejszej wersji "Zakazanej
            archeologii". Ale oszustwa się w nauce nie wybacza, więc nikt, kto pozostaje w
            pełni władz umysłowych i nie chce ponieść śmierci cywilnej jako naukowiec, nie
            napisze nieuczciwej książki pseudonaukowej sordidi lucri causa.

            > może był antagonistą ?

            Być antagonistą dwóch "neowedyjskich" fundamentalistów to żaden wstyd.

            > dlaczego z RPA a nie z USA ?)

            A dlaczego nie z RPA? Subsaharyjska Afryka jest w końcu ojsczyzną hominidów :).
            Nie brak zresztą i amerykańskich krytyków Cremo i Thompsona, tylko że żaden z
            nich nie napisał jeszcze całej książki na ten temat. Uczeni to ludzie ciężko
            pracujący. Sami przez cały czas prowadzą badania, publikują, kształcą
            studentów... Popularyzacja nauki też jest częścią ich powołania, ale trochę
            mniej pilną, a na utarczki z pseudouczonymi naprawdę często brakuje sił i czasu.
            Z dyskusji uczonego z uczonym na ogół coś wynika, natomiast wymiana zdań z
            pseudouczonym to w większości przypadków groch o ścianę.

            > Ja widziałem zdjęcia i są dla mnie
            > bardziej przekonywujące od teorii, że obok szedł drugi mały dinozaur i wskutek
            > erozji jego ślady przyponinają teraz ślady ludzkie (takie tłumaczenie też
            > czytałem).

            Możesz sobie wierzyć co chcesz, ale specjaliści od skamieniałych tropów wiedzą
            lepiej niż ty i jakikolwiek inny amator, z czym mają do czynienia. Przypisywanie
            im złej woli wynika w najlepszym razie z nieświadomości, jak funkcjonuje nauka.

            > Akurat dałeś dobry przykład przeciwko sobie. Słyszałeś o ostatnio opisywanych
            > anomaliach masy pod powierzchnią Księżyca ? niedawno informowała o tym NASA,
            > że dopiero teraz dysponują hipotezą dlaczego wiele lat temu stracili satelite.
            > I też jest tylko teoria na ten temat. Zrobią odwiert to się może dowiemy.

            A nie mówiłem? Gorgonzola!

            > ??? na jakiej podstawie tak twierdzisz skoro opisywano dopiero niedawno nowe
            > odkrycia w tej dziedzinie i powrócono do tej teorii? Zaczyna dochodzić do
            > władzy pogląd, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż to się do tej
            > pory wydawało. I to właśnie na podstawie najnowszych odkryć.

            Wszystkie nowe odkrycia, dzięki którym obraz wreszcie nabiera jasności, są
            akurat zgodne z teorią "Out of Africa" jeśli chodzi o pochodzenie Homo sapiens.
            Dziś wiadomo, że inne gatunki Homo kilkakrotnie migrowały z Afryki do Eurazji,
            ale to buli nasi kuzyni z bocznych linii, nie bezpośredni przodkowie.

            > Acha WSZYSCY... Jak mniemam chodzi o klasyków ? Mają się przyznać, że się np.
            > pomylili, stracili sławę i żeby nikt nie kupił ich książek a oni popadli w
            > niełaskę ? Ciągle są nowe odkrycia, jedni twierdzą tak, inni inaczej. Mówienie
            > WSZYSCY jest zwykłym naciąganiem i nie wierzę w taką jednomyslność wśród
            > naukowców. Zresztą innomyślących się tepi i nie dopuszcza do ich publikacji.

            Przepraszam za ostre słowo, ale pieprzysz. Tam, gdzie dowody są mocne, naukowcy
            są na ogół jednomyślni. Paleoantropologów są na świecie tysiące i jak w każdej
            dostatecznie dużej grupie ludzi, raz na tysiąc może się zdarzyć jakiś
            ekscentryk, ale różnice opinii w ramach zdrowego rozsądku są w nauce jak
            najbardziej tolerowane. Tępi się nie innomyślących, tylko (mówiąc
            eufemistycznie) "myślących inaczej".

            > Tzn. jak sprawdzisz, że nie było krasnoludków ? Nie znaleziono ich? Nikt ich
            > nie widział ? A może nie wszyscy mogą je dojrzeć ? A jeżeli się okaże, że
            > istniała taka odmiana przodków człowieka, np. byli kiedyś Pigmeje Europy ?
            > Sprawdzalne empirycznie hipotezy ? Tzn. jak ? oparte na doświadczeniach ? W
            > paleonatropologii ? Zaczyna być coraz śmiesznej.

            "Nieistnienie dowodów nie jest dowodem nieistnienia", tak? Tyle tylko, że nauka
            nie zobowiązuje nikogo do szukania dowodów nieistnienia. To na ewentualnych
            zwolennikach krasnoludków spoczywa obowiązek uzasadnienia hipotezy, że istnieją
            względnie istniały i przedstawienia odpowiednich dowodów rzeczowych. Póki nie ma
            dowodów rzeczowych, nie ma krasnoludków.

            > Wymienieni naukowcy nie mają nadal zielonego pojęcia skąd się wzieli
            > Sumerowie.

            Jest na ten temat kilka HIPOTEZ, ale że żadnej z nich nie udało się dostatecznie
            uzasadnić, pozostają hipotezami. Do czego właściowie zmierzasz? Skąd nagle ten
            nacisk na Sumerów? Tak samo nie wiadomo na pewno, skąd się wzięli Etruskowie, a
            nawet na temat pochodzenia ludów mówiących językami indoeuropejskimi jest kilka
            konkurencyjnych hipotez. To raczej normalna sytuacja w dziedzinie, gdzie trudno
            o ścisłe dowody.

            > Mają za to swoje teorie oparte np. na teorii jak brzmiał język Sumerów,
            > którego żaden z nich nie zna a może jedynie się domyślać na podstawie innych
            > teorii, opartych o teorie o innych językach.

            Teksty sumeryjskie zostały już dawno temu odczytane, zrozumiane, a nawet
            przetłumaczone na polski. Co ma do tego "brzmienie" języka? To oczywiste, że w
            przypadku języka zapisywanego pismem sylabiczno-ideograficznym nie wszystkie
            aspekty fonetyki dają się dokładnie zrekonstruować, ale to nie wina
            językoznawców, tylko ograniczeń samego systemu pisma, nad którym pracują.

            > Dzisiaj im się wydaję, że akurat te teorie
            > są OK. Ale jak jedna teoria się zawali to wszystko runie jak domek z kart :)

            Łatwo ci się wymądrzać przed kompem. Spróbowałbyś poracować naukowo.

            > > Spróbuj za pomocą "manipulacji genetycznych" uzyskać centaura albo syrenę.
            > > Powodzenia!
            >
            > No to się możesz za parę lat zdziwić. I nie mów hop. Widziałeś zdjęcie myszy z
            > ludzkich uchem na grzbiecie ? Było w Nature. A ta nauka dopiero w powijakach.

            Bez komentarza.

            > > A co dawni Majowie mieli do powiedzenia na NASZ temat??? Potrafili przewi
            > dywać
            > > przyszłość?
            >
            > A może tak ? Np. w zakresie katastrof globalnych na podstawie wcześniejszych
            > doświadczeń i obserwacji ? Cykli ziemskich ? cykli słonecznych ? Byli
            > doskonałymi astronomami. Może nie rozumieli skąd się pewne rzeczy biora ale
            > wiedzieli, że po pewnym czasie niuchronnie nastąpią ? Może przejęli po kimś
            > te wiadomosci ? Nawet dzisiaj ich umiejętności i kalendarz zadziwiają
            > naukowców.

            Jest różnica między zadziwieniem a przypisywaniem Majo
            • petrucchio c.d. urwanego postu 21.11.06, 09:07
              Jest różnica między zadziwieniem a przypisywaniem Majom niestworzonych rzeczy.
              Proszę, zacytuj teksty Majów odnoszące się do NASZEJ cywilizacji, a jeśli nie
              potrafisz, domagam się sprostowania na piśmie.
              • volpo Re: c.d. urwanego postu 21.11.06, 16:58
                A co ma nasza cywilizacja do wierzen Majów ?
                Gdzie ja o tym pisałem, że oni przewidzieli cokolwiek z naszej cywilizacji ?
                Napisałem, że ich obserwacje otaczającego świata zadziwiają do dziś naukowców.
                I że ich kalendarz sięgał daleko dalej niż my sobie wyobrażamy z punktu
                widzenia pychy naszej kilkutysieczno-letniej cywilizacji.
                • scept89 Majowie, lasery i plony kukurydzy w Burundi 21.11.06, 18:22
                  volpo napisał:
                  <"tresciwie" jak zwykle>

                  Czlowieku, opanuj sie. Tu bylo o ewolucji a nie o metodach naprwway mlotow
                  pneumatycznych i wplywie wierzen Majow na miesiaczkowanie owiec na Podkarpaciu.

                  Skoncz trollowanie i oddaj sie owych mitow studiowaniu. Oszczedz nam swojego
                  slowotoku.


                  • volpo Re: Majowie, lasery i plony kukurydzy w Burundi 23.11.06, 00:46
                    Zabrakło ci argumentów i zostałeś pokonany :)
                • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 21.11.06, 22:19
                  volpo napisał:

                  > A co ma nasza cywilizacja do wierzen Majów ?
                  > Gdzie ja o tym pisałem, że oni przewidzieli cokolwiek z naszej cywilizacji ?

                  Cytuję: "A my, np. wg. wierzeń Majów, jesteśmy kolejną cywilizacją ludzi na Ziemii."

                  > Napisałem, że ich obserwacje otaczającego świata zadziwiają do dziś naukowców.
                  > I że ich kalendarz sięgał daleko dalej niż my sobie wyobrażamy z punktu
                  > widzenia pychy naszej kilkutysieczno-letniej cywilizacji.

                  A niby jak daleko sięgały kalendarze Majów i niby ile tysięcy lat trwała ich
                  cywilizacja? Klasyczny okres cywilizacji Majów to mniej więcej lata 250-900 n.e.
                  Można do niego dodać okres preklasyczny, ok. 600 p.n.e.-250 n.e., podczas
                  którego zaczęli używać pisma, doskonalili kalendarz wznosili pierwsze
                  monumentalne budowle. Razem ok. 1500 lat. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie
                  kombinacje cykli kalendarzowych, jakich używali, dostajemy możliwość określenia
                  daty w ramach cyklu liczącego 5125 lat słonecznych (co nie znaczy, że
                  cywilizacja Majów faktycznie trwała choćby jeden taki cykl).
                  • volpo Re: c.d. urwanego postu 23.11.06, 00:50
                    > Cytuję: "A my, np. wg. wierzeń Majów, jesteśmy kolejną cywilizacją ludzi na
                    Zie
                    > mii."
                    Wtedy Majowie jeszcze o Europejczykach nie wiedzieli :)
                    Miałem na myśli całe nowożytne odrodzenie się ludzkości na całym świecie.
                    Oczywiście Majowie odnosili to do sobie znanego świata :)

                    > A niby jak daleko sięgały kalendarze Majów i niby ile tysięcy lat trwała ich
                    > cywilizacja? Klasyczny okres cywilizacji Majów to mniej więcej lata 250-900
                    n.e
                    > .
                    > Można do niego dodać okres preklasyczny, ok. 600 p.n.e.-250 n.e., podczas
                    > którego zaczęli używać pisma, doskonalili kalendarz wznosili pierwsze
                    > monumentalne budowle. Razem ok. 1500 lat. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie
                    > kombinacje cykli kalendarzowych, jakich używali, dostajemy możliwość
                    określenia
                    > daty w ramach cyklu liczącego 5125 lat słonecznych (co nie znaczy, że
                    > cywilizacja Majów faktycznie trwała choćby jeden taki cykl).
                    A no widzisz... Jesteś w tej materii niedoczytany :) Poczytaj o kalendarzu
                    Majów i co znajduje się w muzeum w Mexico City wraz z komentarzem naukowców.
                    • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 23.11.06, 01:33
                      volpo napisał:

                      > A no widzisz... Jesteś w tej materii niedoczytany :) Poczytaj o kalendarzu
                      > Majów i co znajduje się w muzeum w Mexico City wraz z komentarzem naukowców.

                      Będę wdzięczny za bardziej szczegółowe wyjaśnienie, co masz na myśli.
                      Chronologia cywilizacji Majów nie uległa, o ile wiem, żadnym poważnym zmianom w
                      ostatnich latach. Początek okresu preklasycznego bywa różnie określany, bo
                      rozwój kulturalny Majów przebiegał z początku powoli i stopniowo, ale w żadnym
                      razie nie można mówić o rozwiniętej cywilizacji trwającej tysiąclecia. Najnowsze
                      odkrycia w Gwatemali wskazują, że Majowie używali pisma już ok. III w. p.n.e.,
                      ale zachowane inskrypcje Zapoteków i przede wszystkim Olmeków są jeszcze
                      starsze, i to o kilkaset lat. Kalendarz i arytmetyka nie były oryginalnymi
                      wynalazkami Majów, ale udoskonaleniem idei zapożyczonych głównie od Olmeków.
                      Tradycje mezoamerykańskie są stare, ale nie tak znów imponujące w porównaniu z
                      historią Starego Świata, jak to sugerowałeś.
                      • volpo Re: c.d. urwanego postu 23.11.06, 03:01
                        p> Tradycje mezoamerykańskie są stare, ale nie tak znów imponujące w porównaniu
                        z
                        > historią Starego Świata, jak to sugerowałeś.

                        Otóż się mylisz. Majowie twierdzili, że kalendarz (składający się z wielu kół,
                        niektózy móią, że to kilkanaście kalendarzy pzowalających dokładnie ustalać
                        daty) otrzymali w darze od bogów i na pewno odziedziczyli po porzedniej
                        cywilizacji. Sami twierdzili, że otrzymali go od pierwszych ludzi, cokolwiek
                        miałoby to znaczyć :). Oparty był m.in. na ruchu Wenus i konstelacji Plejad. Wg
                        niektórych źródeł można było na nim odmierzać daty do ok. 250 tys. lat wstecz,
                        są tacy co twierdzą, że w niektórych zapisach hieroglificznych są daty
                        sprzed... ok. 400 min lat. Ale co do tego to sam mam wątpliwości mimo, że były
                        jakieś odnośniki literature a ja to sobie czytam w wolnych chwilach dla
                        przyjemności i zadumań nad przeszłością i przyszłością rasy ludzkiej :)
                        Owszem, macie wiele racji, że jest wiele fałszerstw, naciąganych faktów. Ja
                        tego nie neguję. Zastanaiwma siętylko co by było gdyby chociaż nikła częśc z
                        nich była prawdą. Pobudza to wyobraźnię :)
                        • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 23.11.06, 09:48
                          volpo napisał:

                          > Otóż się mylisz. Majowie twierdzili, że kalendarz (składający się z wielu kół,
                          > niektózy móią, że to kilkanaście kalendarzy pzowalających dokładnie ustalać
                          > daty)

                          Kilka różnych cykli.

                          > otrzymali w darze od bogów i na pewno odziedziczyli po porzedniej
                          > cywilizacji.

                          Przecież mówiłem: kalendarz Majów, podobnie jak wiele innych produktów ich
                          kultury, był oparty na ideach zapożyczonych od Olmeków i Zapoteków. Natomiast
                          nie ma nic wspólnego z rzeczywistością zakładanie cyklicznego następstwa
                          cywilizacji zgodnie z "erami" wyliczonymi na podstawie kalendarza Majów.

                          > Sami twierdzili, że otrzymali go od pierwszych ludzi, cokolwiek
                          > miałoby to znaczyć :).

                          Cywilizacja Olmeków rozwinęła się pod koniec II tysiąclecia p.n.e. To
                          prawdopodobnie Olmekowie wpadli na koncepcję zera, która wspomogła szybki rozwój
                          umiejętności rachunkowych i w konsekwencji kalkulacje astronomiczno/kalendarzowe.

                          > Oparty był m.in. na ruchu Wenus i konstelacji Plejad.

                          Plejady (jako gwiazdy) nie poruszają się na tle innych ciał niebieskich (w
                          każdym razie nie w ludzkiej skali czasu i nie cyklicznie), w odróżnieniu od
                          Wenus, która jest planetą.

                          > Wg. niektórych źródeł można było na nim odmierzać daty do ok. 250 tys. lat
                          wstecz,
                          > są tacy co twierdzą, że w niektórych zapisach hieroglificznych są daty
                          > sprzed... ok. 400 min lat.

                          Czy byłbyś łaskaw podać odsyłacze do tych źródeł? Które mianowicie napisy
                          hieroglificzne mają zawierać takie daty?

                          > Ale co do tego to sam mam wątpliwości mimo, że były
                          > jakieś odnośniki literature a ja to sobie czytam w wolnych chwilach dla
                          > przyjemności i zadumań nad przeszłością i przyszłością rasy ludzkiej :)

                          Refleksje nad takimi zagadnieniami bardzo zyskują jakościowo, jeśli wynikają z
                          lektury poważnych publikacji, a nie np. literatury "atlantologicznej" albo stron
                          WWW prowadzonych przez entuzjastów New Age.
                          • volpo Re: c.d. urwanego postu 24.11.06, 02:35
                            A co powiesz na to, że ich cykle były również zsynchronizowane z cyklami
                            słonecznymi, np. magnetyzmem Słońca, potwierdzonymi w ostatnich latach przez
                            NASA?
                            Nie bardzo mam teraz czas na szukanie pozycji literaturowych ale kiedyś
                            czytałem z przymrużeniem oka książkę o Majach i ich kalendarzu... do czasu gdy
                            obejrzałem wykresy cykli słonecznych ukazane przez NASA. Zastanawiające. Moje
                            pierwsze pytanie jakie się nasunęło: przez ile lat musi trwać obserwacja Słońca
                            by wychwycić cykle o okresie kilkadziesiąt tysiący lat ?
                            • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 24.11.06, 09:20
                              volpo napisał:

                              > Nie bardzo mam teraz czas na szukanie pozycji literaturowych ale kiedyś
                              > czytałem z przymrużeniem oka książkę o Majach i ich kalendarzu... do czasu gdy
                              > obejrzałem wykresy cykli słonecznych ukazane przez NASA. Zastanawiające. Moje
                              > pierwsze pytanie jakie się nasunęło: przez ile lat musi trwać obserwacja
                              > Słońca by wychwycić cykle o okresie kilkadziesiąt tysiący lat?

                              Najpierw proszę o informację, w których tekstach hieroglificznych Majów
                              wspomniane są cykle słoneczne o okresie kilkudziesięciu tysięcy lat, i o jakie
                              "cykle słoneczne ukazane przez NASA" chodzi (odnośniki?). Normalne cykle
                              aktywności słonecznej (w dzisiejszych czasach) mają przeciętnie ok. 11 lat (ze
                              sporymi wahaniami w zakresie 9-14 lat). Oficjalna strona zespołu fizyki Słońca
                              przy Centrum Lotów Marshalla nic nie wspomina o żadnych superdługich cyklach.

                              solarscience.msfc.nasa.gov/
                              • volpo Re: c.d. urwanego postu 25.11.06, 19:23
                                > Najpierw proszę o informację, w których tekstach hieroglificznych Majów
                                > wspomniane są cykle słoneczne o okresie kilkudziesięciu tysięcy lat, i o jakie
                                > "cykle słoneczne ukazane przez NASA" chodzi (odnośniki?).
                                Ich cykle kalendarzowe odpowiadają cyklom słonecznym, np. wynikajacych z tego,
                                że warstwy biegunowe wirują z inną prędkością obrotową niż te równikowe, Że
                                pole magnetyczne Słońca też się zmienia co jakiś czas, łącznie z
                                przemieszczaniem biegunów magnetycznych. Czasami zjawiska (o różnych okresach)
                                na Słońcu się wzmacniają, czasami niwelują tworząc tak zwane długie cykle (w
                                tysiącach lat) w przeciwieństwie do krótkich, o których piszesz. Gdzieś o tym
                                (o Słońcu i jego wpływie na nasze życie) czytałem na stronie NASA, chyba wtedy
                                jak wypuścili SOHO.
                                > przy Centrum Lotów Marshalla nic nie wspomina o żadnych superdługich cyklach.
                                Poza Marshalem są inne centra NASA i inne jak JPL :)
                                Ciekawa jesst też strona spaceweather.com
                                • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 25.11.06, 23:17
                                  volpo napisał:

                                  >[dużo, ale nie na temat]

                                  W dalszym ciągu proszę o konkrety:

                                  (1) W których tekstach Majów jest mowa o cyklach słonecznych liczących
                                  kilkadziesiąt tysięcy lat?

                                  (2) Gdzie (proszę o odsyłacz) i jakie źródło NASA wspomina o cyklach
                                  słonecznych, które można by utożsamić ze wspomnianymi wyżej cyklami Majów (o ile
                                  potrafisz odpowiedzieć na pierwsze pytanie)?
                                  • Gość: Volpo Re: c.d. urwanego postu IP: *.devs.futuro.pl 27.11.06, 10:11
                                    Brak czasu a sprawa wymaga dluzszego poszperania. Przeczytalem o tym i
                                    odlozylem sobie "w pamieci". Jak wpadnie mi ponownie w ręce lub w wolnej chwili
                                    poszukam i podeślę.
                                    • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 27.11.06, 11:03
                                      Gość portalu: Volpo napisał(a):

                                      > Brak czasu a sprawa wymaga dluzszego poszperania. Przeczytalem o tym i
                                      > odlozylem sobie "w pamieci". Jak wpadnie mi ponownie w ręce lub w wolnej chwili
                                      >
                                      > poszukam i podeślę.

                                      OK, przypomnę się z pytaniem za jakiś czas ;-)
                                      • volpo Re: c.d. urwanego postu 28.11.06, 10:56
                                        To nie jest akurat to co miałem na myśli (i nie z NASA ale uczelna szacowna)
                                        ale warto zerknąć. Model obejmuje 60 tys. lat. Przypadek ?
                                        www.iup.uni-heidelberg.de/institut/forschung/groups/fa/palaeos/Publikationen/Supplement1.pdf
                                        • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 28.11.06, 11:35
                                          volpo napisał:

                                          > To nie jest akurat to co miałem na myśli (i nie z NASA ale uczelna szacowna)
                                          > ale warto zerknąć. Model obejmuje 60 tys. lat. Przypadek ?

                                          Czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? 60000 lat to arbitralnie założony okres
                                          symulacji w modelu komputerowym, nie żaden cykl słoneczny! Zresztą gdybyś nawet
                                          wziął rozważany w artykule cykl KLIMATYCZNY o okresie 1470 lat (+/- nieregularne
                                          wahania), to na razie nie pokazałeś, że Majowie gdziekolwiek wspominali o
                                          jakimkolwiek długookresowym "cyklu słonecznym", z którym można by było
                                          porównywać tę liczbę.

                                          Mam coś bardziej zdumiewającego. Jeśli wysokość Pałacu Kultury w Warszawie
                                          pomnożyć przez równy miliard, otrzymamy z bardzo dobrą dokładnością (błąd
                                          zaledwie ok. 1%) średnią odległość Marsa od Słońca. Legendy miejscowe mówią, że
                                          Pałac zbudowały w zamierzchłej przeszłości istoty określane mianem "czerwonych",
                                          a Mars to przecież Czerwona Planeta. Czy wobec tego można uznać za przypadek, że
                                          Pałac Kultury przypomina kształtem rakietę kosmiczną?

                                          • volpo Re: c.d. urwanego postu 30.11.06, 12:29
                                            > Czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? 60000 lat to arbitralnie założony
                                            okre
                                            > s
                                            > symulacji w modelu komputerowym, nie żaden cykl słoneczny!
                                            Skąd to wiesz, że tak autorytatywnie się wypowiadasz ? Może były jakieś
                                            przesłanki ?

                                            Zresztą gdybyś nawet
                                            > wziął rozważany w artykule cykl KLIMATYCZNY o okresie 1470 lat (+/-
                                            nieregularn
                                            > e
                                            > wahania), to na razie nie pokazałeś, że Majowie gdziekolwiek wspominali o
                                            > jakimkolwiek długookresowym "cyklu słonecznym", z którym można by było
                                            > porównywać tę liczbę.
                                            A gdzie mają pokazać szkoro prakktycznie całe ich pismiennictwo zostało
                                            zniszczone ? Te cykle wynikają z ich kół kalendarzowych.
                                            Ale nie musisz wierzyć a mnie nie zależy na przeknywaniu Cię. To jest Twój
                                            problem. Najlepiej być nieświadomym.

                                            >
                                            > Mam coś bardziej zdumiewającego. Jeśli wysokość Pałacu Kultury w Warszawie
                                            > pomnożyć przez równy miliard, otrzymamy z bardzo dobrą dokładnością (błąd
                                            > zaledwie ok. 1%) średnią odległość Marsa od Słońca. Legendy miejscowe mówią,
                                            że
                                            > Pałac zbudowały w zamierzchłej przeszłości istoty określane
                                            mianem "czerwonych"
                                            > ,
                                            > a Mars to przecież Czerwona Planeta. Czy wobec tego można uznać za przypadek,
                                            ż
                                            > e
                                            > Pałac Kultury przypomina kształtem rakietę kosmiczną?
                                            Kończymy dyskuję. Głupoty, które wypisujesz sięgnęly dna.
                                            >

                                            • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 30.11.06, 13:23
                                              volpo napisał:

                                              > Skąd to wiesz, że tak autorytatywnie się wypowiadasz ? Może były jakieś
                                              > przesłanki ?

                                              JAKIEŚ były. Wybiera się okres dostatecznie długi, żeby badane cykle powtarzały
                                              się w symulacji wielokrotnie. W każdym razie okres 600000 lat nie jest sam w
                                              sobie żadnym cyklem
                                              • volpo Re: c.d. urwanego postu 02.12.06, 18:15
                                                Twój problem polega na tym, że uważasz, że ja coś wymyśliłem (każdy sądzi po
                                                sobie). A ja, jak o tym już pisałem, o tym się dowiedziałem z kilku źródeł, i
                                                to z zupełnie róznych dziedzin (całkiem poważnych ale ja to traktuję jako
                                                ciekawostki przy rozmyślaniach o początkach i historii człowieka). Nie piszę z
                                                tego dysertacji, nie tworzę bibliografii itp. i nie zależy mi na przekonywaniu
                                                niedowiarków. Kojarzę fakty.
                                                1. Skoro nie trafiłeś na tego typu informacje to znaczy, że nie jesteś w
                                                temacie i nie mamy o czym dyskutować ("ze ślepym o kolorach"). Ja natomiast
                                                wiem, że są tutaj osoby, które śledzą dyskusję ale nie zabierają głosu. Zapewne
                                                nie wierzysz również w miasto w Boliwii mające ponad 17 tys. lat gdyż o tym nie
                                                przeczytałeś albo przeczytałeś i uważasz to za mit. Jako ciekawostkę podam, że
                                                znaczny udział w badanich i datowaniu miał nasz rodak. Archeologowie w Boliwii
                                                ubolewają, że nie mają środków i zbadanych jest tylko ok. 1% ich stanowisk
                                                archeologicznych. Więcej nie podam, jak jesteś taki niedowiarek i do tego super
                                                inteligentny to sam sobie znajdź gdyż mnie nie uwierzysz. Pewnie o tym nie
                                                czytałeś a wierzysz tylko w słowo pisane (ciekawe dlaczego nie wierzysz, że
                                                kiedyś ludzie żyli o wiele dłużej niż teraz, przecież napisano o tym w wielu
                                                miejscach ale skoro się to kłóci z twoim rozsądkiem to odrzucasz to i
                                                traktujesz jako mit). Ja docieram do takich informacji gdyż mnie fascynują.
                                                Śledzę wszelkie infomarcje tego typu z uwagą i krytycznie. I nie w popularnych
                                                gazetach i czasopismach. Dużo wynika też z bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Są
                                                rzeczy, o których się nie pisze i fachowcy nigdy nie napiszą. Z wielu względów.
                                                Pewnie nie byłeś nigdy w Meksyku a wypowiadasz się bardzo autorytatywnie
                                                (domena pedagogów)
                                                2. Informacje tego typu nie są podawane "kawa na ławę". Skoro trafiłeś a nie
                                                skojarzyłeś i nie potrafiłeś ich połączyć ze sobą to twój problem.
                                                Koniec i kropka.
                                                • madcio Re: c.d. urwanego postu 02.12.06, 19:10
                                                  > A ja, jak o tym już pisałem, o tym się dowiedziałem z kilku źródeł, i
                                                  > to z zupełnie róznych dziedzin (całkiem poważnych ale ja to traktuję jako
                                                  > ciekawostki przy rozmyślaniach o początkach i historii człowieka).
                                                  Niech zgadnę, kilka stron internetowych i kilka ksiażek autorstwa ludzi
                                                  uważanych przez ogół naukowców za zwykłych popaprańców (crackpots)...

                                                  > Śledzę wszelkie infomarcje tego typu z uwagą i krytycznie.
                                                  Z uwagą, na pewno. Krytycznie? No, nie wiem. ;)

                                                  > Więcej nie podam,(...)sam sobie znajdź(...)Informacje tego typu nie są
                                                  > podawane "kawa na ławę".
                                                  Tym gorzej dla ciebie. Jeśli chcesz udowodnić swoje racje, to TY musisz się
                                                  namęczyć i przedstawić dowody. Na przykłąd linki do twoich źródeł.

                                                  Pytam się o to bez wielkiej nadziei, gdyż prawie zawsze ludzie twojego pokroju
                                                  bardzo niechętnie (ciekawe, czemu) podają, skąd się dowiedzieli o rewelacjach,
                                                  jakie głoszą. No, coś takiego. :>
                                                • petrucchio Re: c.d. urwanego postu 02.12.06, 23:35
                                                  volpo napisał:

                                                  > Twój problem polega na tym, że uważasz, że ja coś wymyśliłem (każdy sądzi po
                                                  > sobie). A ja, jak o tym już pisałem, o tym się dowiedziałem z kilku źródeł, i
                                                  > to z zupełnie róznych dziedzin (całkiem poważnych ale ja to traktuję jako
                                                  > ciekawostki przy rozmyślaniach o początkach i historii człowieka). Nie piszę z
                                                  > tego dysertacji, nie tworzę bibliografii itp. i nie zależy mi na przekonywaniu
                                                  > niedowiarków.

                                                  "Niedowiarek" to termin używany tam, gdzie można w coś wierzyć albo i nie
                                                  wierzyć. W nauce wiara się nie liczy. Liczą się fakty i argumenty. Ty, kolego,
                                                  najpierw powtarzasz plotki brane z bliżej nieznanych "źródeł", których nie
                                                  potrafisz sobie przypomnieć (a ja wobec tego nie mogę ich sprawdzić), a
                                                  przyciśnięty do muru próbujesz wypuszczać różne zasłony dymne, brnąc w wykręty,
                                                  zamiast powołać się na konkretne dane. Mnie na czymś takim nie przyłapiesz. Ja
                                                  mogę na żądanie odesłać cię do właściwych źródeł, bo pamiętam, skąd co wiem.

                                                  > Kojarzę fakty.

                                                  Ha!

                                                  > 1. Skoro nie trafiłeś na tego typu informacje to znaczy, że nie jesteś w
                                                  > temacie i nie mamy o czym dyskutować ("ze ślepym o kolorach").

                                                  Sam dobrze wiesz, że nerwowe argumenty ad personam pogrążają tylko tego, kto je
                                                  stosuje. Skoro jesteś "w temacie", gdzie są twoje karty atutowe?

                                                  > Ja natomiast
                                                  > wiem, że są tutaj osoby, które śledzą dyskusję ale nie zabierają głosu.

                                                  Jeśli mają coś do powiedzenia na poparcie tego, co pisałeś, niech zabiorą głos.

                                                  > Zapewne nie wierzysz również w miasto w Boliwii mające ponad 17 tys. lat gdyż
                                                  > o tym nie przeczytałeś albo przeczytałeś i uważasz to za mit.

                                                  Masz na myśli Tiwanaku? Tiwanaku powstało jako wioska ok. 400-200 p.n.e., a jako
                                                  monumentalny ośrodek miejski miejskich rozkwitło ok. VII/X w. n.e. Ja wierzę
                                                  datowaniom radiowęglowym, a nie wyssanym z palca datom nawiedzonych autorów w
                                                  rodzaju Grahama Hancocka (nie wiem, od którego z nich wziąłeś te 17000).

                                                  > Jako ciekawostkę
                                                  > podam, że znaczny udział w badanich i datowaniu miał nasz rodak.

                                                  Arthur Posnansky (ten od "Tiahuanacu: The Cradle of American Man")? To było w
                                                  pierwszej połowie XX w., przed wprowadzeniem datowania C-14. Posnansky jest
                                                  odpowiedzialny za te 17000 lat, które teraz powtarzają za nim wszyscy
                                                  pseudonaukowcy, cytując się nawzajem. Przyjacielu sympatyczny, ja niejedno w
                                                  życiu czytałem i owszem, znam takie ciekawostki, ale zob. wyżej.

                                                  > Pewnie nie byłeś nigdy w Meksyku a wypowiadasz się bardzo autorytatywnie
                                                  > (domena pedagogów)

                                                  Nie wykręcaj kota ogonem. To ja od ciebie domagam się konkretnych informacji,
                                                  których nie potrafisz podać. Nie muszę "własnoręcznie" uprawiać danej dziedziny
                                                  nauki, żeby mieć rozeznanie co do wartości źródeł. Sam pracuję naukowo od wielu
                                                  lat, a ty, sądząc ze stylu wypowiedzi, jesteś mniej więcej w wieku licealnym i
                                                  raczej brakuje ci doświadczenia w sprawach nauki, dlatego łatwo dajesz się
                                                  nabrać na "takie sobie bajeczki". Dojrzej trochę, to pogadamy.
                                                • wiktoriaka Re: c.d. urwanego postu 03.12.06, 14:08
                                                  volpo napisał:

                                                  Ja natomiast
                                                  > wiem, że są tutaj osoby, które śledzą dyskusję ale nie zabierają głosu.

                                                  Czuję się wywołana do tablicy, bo napisałeś do mnie prywatnie.
                                                  Zastanawiam się skąd u Ciebie takie "wiadomości", jak np. miasto mające ponad
                                                  17tys. lat. Może naczytałeś się Dänikena lub podobnego "eksperta (mało ich znam,
                                                  słyszałam jeszcze o Sitchinie, który widzi wszędzie interwencję istot
                                                  pozaziemskich). Przykro mi, ale nie są to naukowcy i nie można ich "rewelacji"
                                                  traktować poważnie. Uważam, że narobili wiele złego, mącąc swoimi teoriami
                                                  laikom w głowach. Najgorsze jest to, że używając pseudonaukowego języka,
                                                  mieszając fakty z bajkami stwarzają wrażenie, że wiedzą o czym mówią. Ich sposób
                                                  rozumowania jest podobny do rozumowania M. Giertycha. Wygląda to mniej więcej
                                                  tak: Jest stara legenda o smoku wawelskim, Marko Polo pisał o smokach
                                                  zaprzężonych do rydwanów, wiadomo, że istniały dinozaury. Giertych łączy to
                                                  wszystko w jedno i opowiada brednie o życiu w tym samym czasie dinozaurów i
                                                  ludzi (Marko Polo pisał też o ludziach z głowami psów, ciekawe dlaczego Giertych
                                                  o tym nie wspomina). Druga sprawa, Giertych widział w telewizji boksera którego
                                                  wygląd skojarzył mu się z neandertalczykiem (pewnie chodziło o wystające łuki
                                                  brwiowe) i z tego wysnuł wniosek, że neandertalczycy, jako osobna rasa żyją do
                                                  dziś (domyślnie to jacyś podludzie - w końcu bokserzy nie są powszechnie uważani
                                                  za tytanów intelektu, niezależnie od tego czy sprawiedliwie czy nie).
                                                  Däniken i jemu podobni łączą fakty z legendami analogicznie, jeżeli fakty nie
                                                  pasują do ich teorii, to tym gorzej dla faktów. Myślę, że nie bez znaczenia są
                                                  też pieniądze jakie robią wydając w milionowych nakładach książki ze swoimi
                                                  "rewelacjami"

                                                  Dużo wynika też z bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Są
                                                  >
                                                  > rzeczy, o których się nie pisze i fachowcy nigdy nie napiszą. Z wielu względów.

                                                  To nieprawda, fachowcy napiszą o wszystkim, do czego są przekonani i co są w
                                                  stanie obronić w dyskusji naukowej. Nie piszą różnych nieweryfikowalnych bredni,
                                                  nikt w końcu nie chce się ośmieszać.

                                                  PS.
                                                  1. Nie odpowiedziałam Ci prywatnie, bo uważam, że dyskusja zaczęta puplicznie
                                                  powinna być kontynuowana w ten sam sposób. Poza tym nie podoba mi się (jeżeli
                                                  pisałeś szczerze) Twój stosunek do innych wypowiadających się na tym forum. Oni
                                                  traktują Cię poważnie, więc myślę, że na zasadzie wzajemności należy im się to samo.
                                                  2. W jednym jesteśmy zgodni, uważasz, że jestem fantastyczna i ja jestem tego
                                                  samego zdania ;)))
      • madcio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 21.11.06, 21:41
        > on tam wyraźnie pisze, że występuje tylko i wyłącznie z pozycji
        > krytyka teorii ewolucji a nie z jakichkolwiek pobudek religijnych.
        Miła tradycja, wywodząca się od czasów biblijnych, tam też się Jezusa wyparli. :)

        Jak ktoś pisze jak kreacjonsita, argumentuje jak kreacjonista i ma umysł odporny
        na tzw. fakty jak kreacjonista, to JEST kreacjonistą, choćby się zarzekał i
        przysiegał na Darwina, że ależ skąd, to tylko przypadek, ze jego własne
        twierdzenia tak zadziwiajaco się zgadzają z pewnymi fudamentalistycznymi
        pogladami paru ludków prosto z Ciemnych Wieków...

        > Z obserwacji prof. Giertycha, wynika, że nigdy nie zaobserwowano pozytywnych
        > mutacji genów.
        Myli się, i to nawet z punktu widzenia kreacjonistów, którzy,z tego co wiem,
        uznają tzw. mikroewolucję. Wiec jakieś mutacje pozytywne muszą być.

        > Jak wyjaśnić wiele mitów,
        > legend i wierzeń, że kiedyś ludzie żyli setki, a nawet tysiące lat ?
        Tym, że ludzie lubią sobie zmyślać różne rzeczy, szczególnie jesli dotyczą spraw
        pożądanych, takich jak długowieczność?

        > Nie bronię tutaj prof. Giertycha ale skoro jest "huzia na Józia" to ja tutaj
        > się przeciwstawię dla zasady i to nie z jakichkolwiek pobudek religijnych.
        Kolejny wypierający się swej wiary. Brzydko.

        > Dodam jeszcze tylko, ze równiez wyczytałem kiedys w prasie, że przewazająca
        > większość lekarzy nie wierzy w teorię ewolucji
        Chyba w 1850. :)

        > Czy u ptaków przewidująco wytworzyły się początkowo małe niby-skrzydełka, a
        > potem coraz większe aż takie, że pataki poszybowaly z drzewa ?
        Krótko? Nie. Odpuść sobie "straw man argument" (nie wiem, jak nazwę tego ładnie
        przetłumaczyć), bo to brzydko tak robić.

        > Prof. Kapica, gdy na wykładzie jakiś inny profesor przedstawił teorię Darwina
        > i ją motywował, po krótkim namysle zapytał krótko:
        > To dlaczego ciągle rodzą się dziewice ?
        Jesli to dla ciebie ma cokolwiek wspólnego z teorią ewolucji... cóż, inni już
        skomentowali.
        • petrucchio Drobny przypis 22.11.06, 09:47
          madcio napisał:

          > Odpuść sobie "straw man argument" (nie wiem, jak nazwę tego ładnie
          > przetłumaczyć).

          Po polsku mówi się zwykle "ustawianie sobie przeciwnika (do bicia)".
          • madcio Re: Drobny przypis 22.11.06, 19:20
            Nie ma czegoś krótszego? ;)
            • petrucchio Re: Drobny przypis 22.11.06, 20:47
              madcio napisał:

              > Nie ma czegoś krótszego? ;)

              Walka z cieniem? :)
      • Gość: Ewolucjonista Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 00:14
        volpo napisał:
        > W Teksasie znaleziono bardzo dobrze zachowane
        > odciski śladów ludzkich obok śladow dinozaura pochodzace z tego samego okresu
        > (sa zdjecia), tak jakby człowiek polował i szedł tropem gada. Zastanawiające ?

        Polecam:
        paleo.cc/paluxy.htm

        > Już się mówi, na podstawie znalezisk w Azji, że
        > teoria iż człowiek wyszedł z Afryki jest mocno wątpliwa

        Nie. Mylisz dwie rzeczy - dobrze udokumentowany afrykański rodowód człowieka
        (nie ma azjatyckich australopiteków), ze sporem, czy wszyscy ludzie są dziś
        potomkami tylko niedawnych afrykańskich Homo sapiens (a neandertalczycy czy
        pitekantropy to gałęzie zupełnie bezpotomne), czy też nasz gatunek kształtował
        się też w Eurazji (bardziej złożona historia migracji naszych przodków).

        > A wystepujące na wielu
        > kontynentach mity o pochodzeniu człowieka i np. olbrzymach ?

        Wszystkie ludy mają swoje (zwykle sprzeczne) mity kosmogoniczne - odpowiadające
        na pytanie skąd się wzięliśmy. Tyle że nie mają żadnego empirycznego wsparcia.
        Olbrzymy to zwykle interpretacja kopalnych szczątków dużych zwierząt, zwłaszcza
        słoni, które mają czaszkę okrągłą, podobną nieco do ludzkiej, tyle że z jednym
        otworem (nosowym) na czole - stąd cyklopy. Podobnie nephilim z księgi Rodzaju.

        > Dlaczego kryształowa czaszka była tylko wystawiona przez miesiąc w British
        > Museum a potem przestano ją pokazywać mimo iż była jedną z największych
        > atrakcji ? (co nie przeszkadza sprzedawać w sklepiku u wyjścia z muzeum
        > pocztówki z jej zdjęciem).

        "Kryształowa czaszka" to XIX-wieczny wyrób niemiecki.
        skepdic.com/crystalskull.html
        • petrucchio Kryształowe czaszki 22.11.06, 10:33
          Gość portalu: Ewolucjonista napisał:

          > "Kryształowa czaszka" to XIX-wieczny wyrób niemiecki.
          > skepdic.com/crystalskull.html


          Widziałem jedną z tych kryształowych czaszek w londyńskim Museum of Mankind w
          1985, gdzie zdaje się leżała od 1898 roku. Muzeum nie istnieje już w dawnej
          siedzibie. Czaszkę, pokazywaną następnie w dziale etnografii British Museum
          (obecnie zreorganizowanym jako dział Afryki, Oceanii i obu Ameryk), a potem na
          jakiś czas wypożyczoną do Leeds, od kilku lat można oglądać w nowej galerii
          Wellcome Trust, ekspozycja "Living & Dying" (British Museum, północna strona
          Great Court, parter). Choć BM uznało ją za wyrób europejski z XIX w., nikt jej
          nie ukrywa przed światem; można ją też odwiedzić wirtualnie na stronach BM.
          Natomiast najlepiej znana kryształową czaszka Mitchella-Hedgesa ("the Skull of
          Doom") jest w rękach prywatnych, a właścicielka (adoptowana córka rzekomego
          odkrywcy) nie pozwala, żeby zbadali ją eksperci.


          • volpo Re: Kryształowe czaszki 23.11.06, 03:16
            Podobno w BM przebadano też dwie inne (oprócz własnej, jedną ze Smithsonian i
            niemiecką). Ciekawe gdzie można znależć wyniki. Niemiecką oczywiście określili
            jako podróbkę. Na temat tej ze Smithsonian nie chcieli się w ogóle wypowiedzieć
            (zdaje się, że też była podróbką niemiecką, ponoc mają ich tam kilka). Na
            zębach były ślady szlifowania kołem jubilerskiem, które było Indianom nieznane
            i te czaszki wydawały się na tej podstawie trefne. Ale, jak stwierdzono, sama
            czaszka ma wiek trudny do określenia i była szlifowane ręcznie w sposób
            charakterystyczny dla sztuki przedkolunbijskiej.
            Krótko mówiąc zwolennicy czaszek mówią, że archeologowie mają trudny orzech do
            zgryzienia :)
            • petrucchio Re: Kryształowe czaszki 23.11.06, 08:06
              volpo napisał:

              > Podobno w BM przebadano też dwie inne (oprócz własnej, jedną ze Smithsonian i
              > niemiecką). Ciekawe gdzie można znależć wyniki.

              Documentation relating to the skull is available by contacting Jim Hamill,
              Collections Enquiries Service at the Centre for Anthropology

              jhamill@thebritishmuseum.ac.uk


              (ze stron BM)
        • volpo Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 23.11.06, 02:48
          Dzięki za namiar. Tyle, że nie ma tam akurat tych fotografii, które gdzieś
          widziałem wcześniej. Z wysokości człowieka, pod kilucentrymetrową warstwą wody.
          Te tutaj są niewyraxne.

          > Nie. Mylisz dwie rzeczy - dobrze udokumentowany afrykański rodowód człowieka
          > (nie ma azjatyckich australopiteków), ze sporem, czy wszyscy ludzie są dziś
          > potomkami tylko niedawnych afrykańskich Homo sapiens (a neandertalczycy czy
          > pitekantropy to gałęzie zupełnie bezpotomne), czy też nasz gatunek kształtował
          > się też w Eurazji (bardziej złożona historia migracji naszych przodków).
          No właśnie nie znasz najnowszych odkryć z Azji starszych od afrykańskich.
          CZy afrykański rodowód jest dobrze udokumentowany... Są na ten temat sprzeczne
          opinie. Szczególnie w świetle ostatnich odkryć. Mówi się nawet o przejściu z
          Azji do Afryki i ponownym powrocie do Azji.

          > Wszystkie ludy mają swoje (zwykle sprzeczne) mity kosmogoniczne -
          odpowiadające
          > na pytanie skąd się wzięliśmy.

          Dziwne. Właśnie naukowcy zauważyli bardzo duża zgdność mitów odległych od
          siebie (bardzo) ludów.

          > Tyle że nie mają żadnego empirycznego wsparcia.

          Niekoniecznie

          > Olbrzymy to zwykle interpretacja kopalnych szczątków dużych zwierząt,
          zwłaszcza
          > słoni, które mają czaszkę okrągłą, podobną nieco do ludzkiej, tyle że z jednym
          > otworem (nosowym) na czole - stąd cyklopy. Podobnie nephilim z księgi Rodzaju.
          Dobre sobie, aż się usmiechnąłem. Naukowcy mylą kopalne szczątki słoni z
          człowiekiem :)

          > > Dlaczego kryształowa czaszka była tylko wystawiona przez miesiąc w Britis
          > h
          > > Museum a potem przestano ją pokazywać mimo iż była jedną z największych
          > > atrakcji ? (co nie przeszkadza sprzedawać w sklepiku u wyjścia z muzeum
          > > pocztówki z jej zdjęciem).
          >
          > "Kryształowa czaszka" to XIX-wieczny wyrób niemiecki.
          Według legend indiańskich czaszek było 13. W XIX w. robiono ich podróbki w
          Niemczech w miejscowości Idar-Oberstein i jest to sprawa znana. Mozna je
          odróżnić gdyż noszą slady obróbki współczesnych narzędzi ale róznią się
          rozmiarami od czaszki z British Museum. Badania w BM dały wyniki
          niejednoznaczne i muzeum wstrzymuje się od komentarzy :)
          Dzięki za namiary, poczytam sobie
          • Gość: Ewolucjonista Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 06:48
            Volpo napisał:

            > Dzięki za namiar. Tyle, że nie ma tam akurat tych fotografii, które gdzieś
            > widziałem wcześniej. Z wysokości człowieka, pod kilucentrymetrową warstwą wody.
            > Te tutaj są niewyraxne.

            Spojrzales na podstrony? (Np. paleo.cc/paluxy/onheel.htm
            paleo.cc/paluxy/mantrack.htm paleo.cc/paluxy/tsite.htm ?)

            > No właśnie nie znasz najnowszych odkryć z Azji starszych od afrykańskich.

            Byłbym wdzięczny za link.

            > Dziwne. Właśnie naukowcy zauważyli bardzo duża zgdność mitów odległych od
            > siebie (bardzo) ludów.

            Zgodność w pewnych kwestiach wynika a) ze wspólnych właściwości psychologii, b)
            np. w kwestii potopu - ze wspólnych doświadczeń: po ustąpieniu ostatniego
            zlodowacenia (ok. 10 tys. lat temu), poziom morza podniósł się o ponad 100 m, co
            spowodowało szybkie zalanie terenów szelfowych - przesunięcie linii brzegowej
            nawet o setki kilkometrów w głąb lądu; to musiało pozostawić traumatyczne
            wspomnienia...).

            > > Olbrzymy to zwykle interpretacja kopalnych szczątków dużych zwierząt,
            > > zwłaszcza słoni, które mają czaszkę okrągłą, podobną nieco do ludzkiej,

            > Dobre sobie, aż się usmiechnąłem. Naukowcy mylą kopalne szczątki słoni z
            > człowiekiem :)

            Czytaj uważnie. Nie naukowcy, ale starożytni znalazcy - Grecy (cyklopy),
            Hebrajczycy (nephilim), itp. Podobnie Chińczycy interpretowali kości dinozaurów
            jako smocze, a Indianie jako szczątki "gromowych koni" itp.
            zob. np. www.geocities.com/stegob/mayorarticle.html
            hometown.aol.com/afmayor/
            > Według legend indiańskich czaszek było 13. W XIX w. robiono ich podróbki w
            > Niemczech w miejscowości Idar-Oberstein i jest to sprawa znana. Mozna je
            > odróżnić gdyż noszą slady obróbki współczesnych narzędzi ale róznią się
            > rozmiarami od czaszki z British Museum.

            Jak można było robić w XIX w. podróbki czegoś, co jakoby Hedges znalazł później?
            A i ta "indiańska legenda" jest późniejsza. Czaszka z BM też zapewne nosi ślady
            współczesnej obróbki, ale właścicielka nie pozwala jej zbadać (pytanie
            kontrolne: gdyby wierzyła, że jest autentyczna, czy uniemożliwiałaby
            potwierdzenie tego?).
            • petrucchio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 23.11.06, 08:02
              Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):


              > Czaszka z BM też zapewne nosi ślady
              > współczesnej obróbki, ale właścicielka nie pozwala jej zbadać (pytanie
              > kontrolne: gdyby wierzyła, że jest autentyczna, czy uniemożliwiałaby
              > potwierdzenie tego?).

              Czaszka z BM jest w BM, została gruntownie zbadana i jej współczesne pochodzenie
              ustalono ponad wszelką wątpliwość, podobnie jak innych czaszek w zbiorach
              muzealnych (Paryż, Smithsonian). To czaszka Mitchella-Hedgesa nie może być
              zbadana wskutek oporu właścicielki (zrozumialego, skoro chodzi o reputację
              ojczyma i całą rodzinną legendę "strażników tajemnicy").
            • volpo Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 24.11.06, 02:47
              G> Spojrzales na podstrony? (Np. paleo.cc/paluxy/onheel.htm
              > paleo.cc/paluxy/mantrack.htm paleo.cc/paluxy/tsite.htm ?)
              Tak, to nadal nie jest to co pamiętam. Tamte zrobiły na mnie bardzo duże
              wrażenie.

              > Byłbym wdzięczny za link.
              Nie jestem pewny czy nie było o tym, w którymś numerze specjalnym Świata Nauki
              (nie jestem też pewny czy to była wersja polskojęzyczna)

              > Zgodność w pewnych kwestiach wynika a) ze wspólnych właściwości psychologii,
              b)
              > np. w kwestii potopu - ze wspólnych doświadczeń: po ustąpieniu ostatniego
              > zlodowacenia (ok. 10 tys. lat temu), poziom morza podniósł się o ponad 100 m,
              c
              > o
              > spowodowało szybkie zalanie terenów szelfowych - przesunięcie linii brzegowej
              > nawet o setki kilkometrów w głąb lądu; to musiało pozostawić traumatyczne
              > wspomnienia...).
              Może tak, może nie. Zgodność jest zadziwiająca i daleki jestem od traktowania
              starozytnych jako dzieci.


              > Jak można było robić w XIX w. podróbki czegoś, co jakoby Hedges znalazł
              później
              > ?
              Tu faktycznie jest trochę niejasności, m.in. z tego powodu, że wiele wykoaplisk
              było zdobywanych lub wywożonych nielegalnie...

              > A i ta "indiańska legenda" jest późniejsza.
              ??? t.zn. ?

              Czaszka z BM też zapewne nosi ślady
              > współczesnej obróbki, ale właścicielka nie pozwala jej zbadać (pytanie
              > kontrolne: gdyby wierzyła, że jest autentyczna, czy uniemożliwiałaby
              > potwierdzenie tego?).
              Nosi ślady obróbki ale tylko na zębach. Reszta była polerownana
              najprawdopodobniej ręcznie.

              • petrucchio Re: Zagraniczni naukowcy się śmieją -czy aby na p 24.11.06, 13:19
                volpo napisał:

                > > A i ta "indiańska legenda" jest późniejsza.
                > ??? t.zn. ?

                Tzn nie jest w ogóle indiańska tylko stanowi przykład tzw. folkloru miejskiego.
                Kto twierdzi inaczej, proszony jest o zacytowanie wiarygodnego źródła
                potwierdzającego legendę aztecką (czy w ogóle mezoamerykańską) o kryształowych
                czaszkach :)

                > Czaszka z BM też zapewne nosi ślady
                > > współczesnej obróbki...

                > Nosi ślady obróbki ale tylko na zębach. Reszta była polerownana
                > najprawdopodobniej ręcznie.

                Chodzi oczywiście o "the Skull of Doom", nie o czaszkę z BM. Wspomniane badania
                były jakoby wykonane w 1970 w laboratoriach Hewletta-Packarda, tyle że
                Hewlett-Packard nic o nich nie wie. Ponieważ człowiek, który za zgodą
                właściciela rzekomo je zlecał (Frank Dorland), twierdził także, że czaszka
                pochodzi z Atlantydy i była kiedyś własnością zakonu templariuszy, mam powody,
                żeby wątpić w całość jego wszystkich siedmiu klepek.
                • petrucchio Zob. też: 24.11.06, 23:50
                  > > ślady współczesnej obróbki...


                  www.si.edu/opa/insideresearch/articles/V9_CrystalSkulls.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka