Gość: elka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.07.07, 18:53
..bo niby wiem: Giertych kocha Leppera i vice wersja jest oczywista,
priorytetem premiera naszego najcudniejszego jest praca od podstaw dla dobra
kraju i obywatela, pielegniarki są szuje i żeńskie bydlaki, bo nie dbają o
zdrowie swoje i szpitali, "Matka Polka" pada, ale bez przesady: pacjent jest
wszak przecież na stanie wpisany..
Nie chciałam o polityce, samo tak wyszło, a pytanie mam proste: do jakiego
momentu ludzie wierzą w deklaracje wzięte chyba z kosmosu, czyli - do jakiego
poziomu racjonalizacji człowiek jest w stanie zaakceptować racje o
ambiwaletntnym znaku przekazu informacyjnego?
Czy istnieją jakieś teorie naukowe albo doświadczenia, które wskazują na
maximum poziomu przyswajania bredni przez nasz mózg?