Dodaj do ulubionych

Co myślisz o GMO?

24.02.08, 22:36
Proszę wypowiedz się na temat GMO? Czy dobrze że Polska ma być wolna
od GMO?
Warto przeczytać www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4955564.html
Obserwuj wątek
    • cs137 Re: W ogóle nie ma co myśleć. Trzeba przyjac do 24.02.08, 23:26
      wiadomosci po prostu prawde oczywistą. GMO będa w Polsce i w Eurpopie.
      Pytanie nie "czy", najwyżej "kiedy".

      Jeszcze jeden miliardzik, i ludzkosc sie potroi od momentu, kiedy przyszedłem na
      swiat. Zatem pewnie moi wnukowie doczekaja sie 20-miliardowej populacji planety.
      Ja przypuszcam, ze dopiero gdzies wtedy ludzie wreszczie powiedza sobie: "no,
      juz może dosyć?..." i podejmą srodki, by już nas więcej nie przybywało.

      Z wyżywieniem Afryki juz sa bardzo powazne problemy - nie mowiąc o tym, ze jak
      nawet maja co do garnka włozyć, to bardzo często nie maja z czego rozpalic
      ognia, by ten garnek na nim postawić.

      Bez GMO nie da sie wyżywic tych rosnacych rzesz. Zresztą, Panom Przeciwnikom GMO
      jakos umkneło uwadze, ze od dobrych 50 lat żrą genetycznie zmodyfikowana
      zywność. Metoda selekcjonowania roslinek, wynaleziona pare tysiącleci temu, jest
      "naturalna" i dobra i uzyskuje sie swietne odmiany, ale po dziesiatkach, czy
      setkach lat... Od pół wieku już wszyscy spece od nowych odmian przestali sie
      bawic w te metody, i wala po genach i patrzą, co z tego wyrosnie. Tylko do
      niedawna stosowano brutalne metody, naswietlania nasion promieniami X czy gamma.
      Ogromna wiekszosc zmutowanych w ten sposób roslin szła do kosza, ale od czasu do
      czasu mutacja szła w pożądanym kierunku i z takich mutantów ostatecznie
      otrzymywano nowe odmiany. I wszyscy to żarli i nikt nie protestował. Dopiero jak
      w miejsce tych brutalnych metod zaczeto uzywac subtelnych technik wstawiania
      genow, gdzie trzeba - to nagle zrobił sie wrzask pod niebiosy. Głupota, i tyle,
      ale to minie, nie ma sie czym przejmować.
      • pomruk Re: W ogóle nie ma co myśleć. Trzeba przyjac do 24.02.08, 23:56
        "Organizmy modyfikowane genetycznie są niebezpieczne, gdyż w
        odróznieniu od naturalnych posiadają geny". Ja tego nie wymyśliłem,
        to autentyczna opinia!
        • pomruk PS 25.02.08, 00:03
          Oczywiście, ja również nie jestem przeciw GMO. Uważam też, że
          wprowadzenie GMO na szeroka skalę jest nieuniknione.
        • dalatata Re: W ogóle nie ma co myśleć. Trzeba przyjac do 25.02.08, 00:07
          nawet ja wiem ze to nieprawda!

          ale sie odzywam zeby powiedzec, mnie zawsze bawi dyskusja na temat
          tego, czym jest naturalne jedzenie. na przyklad taka coca-cola -
          sama natura, swiezo udojona z krowy cocacolnej - pycha. to tak jak z
          medycyna homeopatyczna, w przeciwienstwie do tej zlej nie zawiera
          zadnych zwiazkow chemicznych.
          • dar61 Re: naturalne 25.02.08, 00:47
            Nie jadł {Dalatata} cebulki mej Babci - od lat
            SAMOmutującej się w ogródku mym - więc niech nie
            wybrzydza na naturalną produkcję.
            Cola loka nie jest najszczęśliwszym przykładem...

            Są na świecie oazy autarkicznej produkcji roślinno-
            zwierzęcej, zapewniam.

            Powstawanie baz zachowawczych dla starych odmian
            hodowlanych i uprawnych o czymś świadczy - w nich jest
            NATURALNA plastyczność gatunków, miliony lat
            samodobierających swe cechy pod wpływem presji
            środowiska.

            Jeśli uaktywnianie się genów letalnych we "wsobnych"
            hodowlach naukowców nie otrzeźwia - tym gorzej wróżyć
            należy tym ich GNOMOM...
            • dalatata Re: naturalne 25.02.08, 01:11
              zamiast darzyc darami dar sie uczepil biednego dalataty. cebulki nie
              jadlem, na autarkiach (dobrze ze chociaz slowo znam) sie nie znam.

              cola cola (albo i polokokta) jest swietnym przykladem na
              rozroznienie miedzy nienaturalna zywnsocia genetycznie modyfikowana
              i 'naturalna' modyfikowana. natomiast ja tez wolalem chleb od pani
              Ludwiki zza rzeki (na wakacjach) - sama piekla i to bylo niebo w
              gebie.

              a tak przy aproposie email dar61@gazeta.pl dziala?
              • dar61 Re: aproposu 25.02.08, 11:20
                Czy mojaa skrzynka zwana emalią działa?
                Przepraszam, już sprawdzam...

                No może wreszcie przeniosę te kontakty ze starej listy
                na nową pocztę i posprawdzam, co tam nowego.
                Widać tu, żem nieuzależniony od codziennego logowania
                tamże...
                Ot, tradycjonalista ze mnie wyłazi. Nowości mnie nie
                kuszą - a do tego nie pojmuję, dlaczego wymusza na
                mnie ta nowa poczta zmianę mego hasła dostępu i nie
                chce mi się na starym otworzyć...

                Przy okazji pardon Padrone za niezamierzony żart z
                naukowców: [...genów letalnych we "wsobnych"
                hodowlach naukowców nie otrzeźwia ] :)))

                Wsobne hodowle naukowców - toż to jakaś kazirodcza
                afera...
                • dalatata Re: aproposu 25.02.08, 18:00
                  teraz juz prosze sprawdzic. :-)
        • kochanek_dorna Re: W ogóle nie ma co myśleć. Trzeba przyjac do 27.02.08, 23:12
          > "Organizmy modyfikowane genetycznie są niebezpieczne, gdyż w
          > odróznieniu od naturalnych posiadają geny".

          Chryste Panie!!!!! Znaczy sie jestem niebezpieczny i grozny, powaznie obawiam
          sie, ze rowniez geny posiadam.... I to nie dwa, trzy... Ostatnio mowili, ze
          jakies 300.000
      • dalatata Re: W ogóle nie ma co myśleć. Trzeba przyjac do 25.02.08, 00:03
        tak nawiasem mowiac, to od paru miesiecy w UK bija media na alarm,
        ze zywnosc drozeje i to w zastraszajacym tempie. jeszcze pare takich
        miesiecy i przeciwnicy sie zaczna wykruszac.

        a arugment o zaludniajacym sie swiecie jest bardzo celny.
      • stalybywalec Re: W ogóle nie ma co myśleć. Trzeba przyjac do 25.02.08, 22:27
        cs137 napisał:Zatem pewnie moi wnukowie doczekaja sie 20-miliardowej
        populacji planety.
        Postęp przyrostu liczby ludzkości jest zatrważający:dziennie ok.
        ćwierć miliona, rocznie ok. 90 mln., czyli 1,5%. Wnet okaże sie, że
        powinniśmy wszędzie wprowadzać model chinski,odnosnie regulacji
        liczby ludności.
        Samo GMO,w dłuzszej perspektywie czasowej niewiele pomoże, wszak
        Ziemia niestety ma skończone wymiary a modyfikacja genetyczna nie
        doprowadzi do wyhodowania zbóż wielkości sosny, lub dębu.
        To niestety jest chowanie głowy w piasek a i Kościół w tej
        materii udaje krótkowidza.
    • dar61 Re: Co myślisz o GNOMIE? 25.02.08, 00:37
      Nie rozumiem potrzeby rozmowy na temat tego GNOMA,
      choć rozumiem samonapędzającą się potrzebę
      inwestowania koncernów MONSANTOpodobnych w miejscach
      jeszcze przez Monsanto nie skażonych...
      • uwarum Re: Co myślisz o GNOMIE? 25.02.08, 11:35
        Po przeczytaniu waszych wypowiedzi na temat GMO, z pewnymi sprawami
        się zgadzam a z niektórymi nie.
        Na pewno zarówno rośliny GMO jak i transgeniczne zwierzęta są
        potrzebne. Rośliny GMO owszem częściowo zaspokoją potrzeby
        żywnościowe w ubogich krajach, ale pod warunkiem że ktoś będzie
        finansował produkcję tych roślin bo jak wiadomo kraje trzeciego
        świata nie mają na t pieniędzy. Owszem można by było wytworzyć
        roślinkę np. żyto która w tamtejszych warunkach rozwinie się. Jednak
        badania musiałby być zrealizowane w Europie lub Ameryce, bądźmy
        szczerzy bogatsze kraje nie myślą o krajach trzeciego świata tak
        często jak powinni.
        Nie zgadzam się, że rośliny GMO mają geny i są szkodliwe!! Roślina
        GMO nie różni się niczym pod względem wyglądu , smaku jak
        roślina „naturalna”. Owszem posiada jakiś gen, który np. powoduje że
        pomidor wolniej dojrzewa lub kukurydza nie jest atakowana przez
        szkodliwe owady oraz wiele innych przykładów. Poza tym taka roślina
        GMO jest 100 krotnie bardziej bezpieczna, ponieważ zanim trafi na
        rynek jest bardzo dokładnie badana pod każdym względem. O tym aby
        taka roślina była bezpieczna dla ludzi, zwierząt muszą decydować
        specjalistyczne środki badawcze np. PAN w Poznaniu, a nie jakiś
        polityk który akurat ma taką wizję że GMO jest szkodliwe i nie ma to
        sensownych argumentów.
        Wycofując GMO z Polski będziemy ponosić tego konsekwencje przez
        długie lata. Pasze dla zwierząt w których nie będzie zmodyfikowanej
        kukurydzy staną się droższe a co za tym idzie zdrożeje żywność.
        Jak wspominano w artykule rośliny GMO są „ratunkiem” dla rolników
        którzy są produkować rzepak wykorzystywany do produkcji benzyny.
        Przypominam że UE nałożyła na nas obowiązek iż biopaliwa będą
        stanowiły alternatywę (niewielką) dla typowych benzyn.
        Wszyscy skupili się głównie na GMO roślin , a co powiecie na
        zwierzęta transgeniczne? Bez inżynierii genetycznej i możliwości
        badań nad zwierzętami nie było by na świecie niektórych lekarstw.
        Zresztą zwierzęta transgeniczne głównie świnie są prawdopodobnie
        źródłem organów ludzkich. Nad tym trwają wciąż intensywne badania.
        Mam nadzieję, że okażą się one owocne.
        Uważam że niektórzy przeciwnicy GMO, sprzeciwiają się GMO bo jeśli o
        czym dobrze nie wiedzą to boją się tego a zatem sprzeciwiają się.
        Wiadomo jak czegoś nie wiemy zwykle się tego boimy. Może jednak
        należało by wysłuchać co na temat GMO mają do powiedzenia naukowcy,
        którzy zajmują się tą tematyką kilka lat.
        • dar61 Re: [...należało by] - tj. należałoby 25.02.08, 15:34
          Jest taka nauka. Zwie się ją np. sozologią

          Należałoby o wielu Twych {Uwarumo} argumentach
          rozmawiać - nie sposób tu w mini formie tego zrobić,
          więc krótko:

          Rośliny
          Rok temu przetrzymałem kilka jabłek 1,5 roku od ich
          kupienia. Zmumifikowały się, NIE ZEPSUŁY - dla mnie to
          świadectwo OMG-u i mocy konserwantów.
          Nie badałem ich składu chemicznego - ale smak tak.
          Smak - do du.., do dużego znaku zapytania.

          Dziś zjadłem błee-pomidor.
          Podobne z partii kupionej 2 tyg. temu NIE ZEPSUŁY się
          do dziś.

          Nie badałem ich składu chemicznego - ale smak tak.
          Smak - do du.., do dużego znaku zapytania.

          A zwierzęta - mutanty OMG-y?

          Odwracamy kota ogonem. Gdzie przyczyna a gdzie skutek?

          Zamiast dbać o swe drowie - hodujemy mutanty by np.
          wszczepić sobie ich podobne do naszych organy bez
          wstrząsu immunologicznego u nas.

          A nie łaska zapomnieć o zjadaniu mutantów, co nam
          zdrowia nie przysparzają - by potem nie hodować
          mutanty, co nasze nie do odratowania zdrowie ratują?
          Argument, że hodujemy takowe - bo nam na przykład
          bakterie-mutanty produkują ludzką insulinę - to ten
          sam poziom argumentu - najpierw trzeba hm...
          rasistowsko ocenić naszą degenerującą się rasę ludzką.
          Da capo al fine - ktoś zaczął z tym pomidorem...
          Cukrzyca, choć znana (jako nasze dostosowanie do życia
          w czasie glacjału) od dawna - coś w dzisiejszym
          interglacjale za częsta...

          No i wreszcie opłacalność.

          A zsumujże {Uwarumo} wszystkie koszty badań, ślepych
          zaułków tychże, koszty WYLESIANIA gruntów na podjęcie
          hodowli tegoż rzepaku-mutanta, koszty
          NIE_DO_WYCENIENIA dewastacji środowiska pod te uprawy
          [vide DALSZE niszczenie w Brazylii puszcz pod uprawę
          tej nieszczęsnej kukurydzy, co to napędzając tamtejsz
          silniki miała zmniejszyć dewastację puszczy...].

          O czystych intencjach koncernów - producentów i
          WŁAŚCICIELI PATENTÓW nie chce mi sie już pisać.

          Wszak to nawet zbadany genom człowieka chciano
          OPATENTOWAĆ...

          Peniądz nie rządzi światem.
          Przynajmniej moim

          P.S. OMG-y lepszym skrótem w polszczyźnie.
          GMO-y - kalką z angielskiego pokraczną.

          GnOM - ładniejszy wizualnie i znaczeniowo.



          • kpsting Re: [...należało by] - tj. należałoby 27.02.08, 19:44
            > Rośliny
            > Rok temu przetrzymałem kilka jabłek 1,5 roku od ich
            > kupienia. Zmumifikowały się, NIE ZEPSUŁY - dla mnie to
            > świadectwo OMG-u i mocy konserwantów.
            > Nie badałem ich składu chemicznego - ale smak tak.
            > Smak - do du.., do dużego znaku zapytania.

            do dupy ten argument. ja tez tak zrobilem i moje obserwacje sa zupelnie inne.

            > Dziś zjadłem błee-pomidor.
            > Podobne z partii kupionej 2 tyg. temu NIE ZEPSUŁY się
            > do dziś.

            Tez tak zrobilem. Zupelnie inny wynik.
            Cos masz ze zmyslem smaku nie tak.
    • alfa.alfa DDT też swojego czasu wychwalano 25.02.08, 08:41
      uwarum napisała:

      > Proszę wypowiedz się na temat GMO? Czy dobrze że Polska ma być wolna
      > od GMO?
      > Warto przeczytać www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4955564.html
      • cs137 Re: No i nie zapomnij, alfa.alfo, o antybiotykach! 25.02.08, 11:03
        Przecież to też trucizny stworzone przez Szatana!
        • alfa.alfa Re: No i nie zapomnij, alfa.alfo, o antybiotykach 25.02.08, 20:06
          cs137 napisał:

          > Przecież to też trucizny stworzone przez Szatana!
          Przez grzyby
          • mrzorba Re: No i nie zapomnij, alfa.alfo, o antybiotykach 25.02.08, 22:41
            www.zgapa.pl/zgapedia/Thalidomid.html
    • facet123 Re: Co myślisz o GMO? 25.02.08, 13:39
      Najgorsze z czym kojarzy mi się hasło GMO to durne opinie ludzi którzy zupełnie
      nie znając się na temacie i zwykle mając mierną wiedzę ogólną z przekonaniem i
      często agresją głoszą mity, a w zasadzie zabobony o tym jakie to GMO jest
      niezdrowe, wręcz trujące i w ogóle be.

      Ogólnie istnieją ciemne strony GMO, ale to są kwestie polityczne i prawne, a nie
      zdrowotne. Ze zdrowotnego punktu widzenia GMO to zupełnie zwykła roślina, tyle,
      że jej ewolucja została nieco sztucznie skorygowana. Teoretycznie mogło by to
      nieco obniżyć zawartość niektórych witamin i minerałów (np. z powodu dążenia do
      jak najszybszego rośnięcia i dojrzewania), ale to jest nic w porównaniu z
      ilością chemii jaką teraz podaje się roślinom poprzez opryski.

      Tak więc krytyka GMO w oparciu o szkodliwość dla zdrowia jest bezzasadna.

      Inna sprawa to kwestie prawne i polityczne. gatunki GMO praktycznie wypierają z
      rynku gatunki nie-GMO - takie są prawa rynku. Producent plonów z GMO musi mniej
      wydawać na opryski, szybciej mu wszystko rośnie i dojrzewa. Z chwilą gdy
      wpuszczamy GMO, wszyscy rolnicy muszą na nie przejść bo nie będą w stanie
      konkurować cenowo. I tu zaczyna się nieprzyjemne korporacyjne bagno - używanie
      nasion i sadzonek roślin GM jest obłożone licencją. Firma który dokonuje
      modyfikacji genetycznej patentuje swój nowo otrzymany organizm i ściąga od
      rolników haracz od zysku, lub od wielkości pola. Okazuje się zatem, że to firma
      patentująca gatunek zboża dyktuje jego ceny i to ona ma największy zysk (stały i
      bez żadnego ryzyka) w produkcji żywności, tymczasem ilość realnej pracy jaką
      firma ta wkłada jest minimalna. Centralizuje to i monopolizuje rynek żywności,
      co nie jest zdrowe.

      Ale jak już pisałem - to nie jest krytyka GMO, ale systemu jego używania. GMO
      jest koniecznością od chwili gdy powstało i jedyne co należało by zrobić to
      racjonalnie z niego korzystać, opracować odpowiednie prawo i procedury, a nie
      ślepo zwalczać samą ideę.
      • uwarum Re: Co myślisz o GMO? 25.02.08, 22:18
        Brawo podoba mi się twoja wypowiedź, widzę, że ktoś rozumie o co
        chodzi. :)
      • llukiz Re: Co myślisz o GMO? 01.03.08, 19:36
        "tymczasem ilość realnej pracy jaką
        firma ta wkłada jest minimalna"

        Tylko patrzeć jak powstaną setki firm modyfikujących żywność przy pomocy
        minimalnej pracy i w ten sposób problem monopolizacji rynku się rozwiąże.
    • vacia Re: Co myślisz o GMO? 25.02.08, 17:11
      Najważniejsze jest aby żywność genetycznie modyfikowana miała
      informację o tym fakcie na etykiecie.
      Niech polski konsument sam wybiera co chce jeść. Czy tradycyjną
      żywność czy modyfikowaną genetycznie.
      Ja bym wolała żywność niemodyfikowaną,która jedli moi przodkowie.

      • pomruk Re: Co myślisz o GMO? 25.02.08, 17:59
        Vaciu, to twoi dalecy przodkowie od niepamiętnych czasów zmieniali
        genom jadalnych stworzonek. Od dawna nie żywili się tylko dziczyzną
        czy dzikimi trawami, lecz jedli świnki i pszenicę czy żyto...
      • dalatata Re: Co myślisz o GMO? 25.02.08, 18:12
        Pani Vaciu, tylko to juz dzisiaj czertwe musi byc. co wiecej, pani
        przodkowie glownie ziemniaki jedli - stad mieli witamince C zreszta.

        ja nie wiem. intuicyjnie popieram dar61. ja tam bym
        chcial 'prawdzwie rosliny' jesc. to o czym sie najczescniej mowi w
        Uk to to, ze uprawy GMO moga miec bieobliczalne skutki dla flory i
        fauny wokolo. na przyklad przez swa sile moga zaczac dominowac.

        nie znam sie na tym i tak naprawde to ja bym chcial wiedziec 'jak
        jest naprawde' (kopiac sie pod stole za to, ze to pisze)
      • mrzorba Re: Co myślisz o GMO? 25.02.08, 22:42
        Tu sie z Vacia zgadzam.
        www.zgapa.pl/zgapedia/Thalidomid.html
      • facet123 Re: Co myślisz o GMO? 27.02.08, 11:50
        > Najważniejsze jest aby żywność genetycznie modyfikowana miała
        > informację o tym fakcie na etykiecie.

        Oczywiście, że jestem za informowaniem ludzi co się je. Musisz jednak zauważyć,
        że sama informacja "z GMO", "bez GMO" nie będzie nic warta gdy ludzie nie wiedzą
        co oznacza GMO. Obecnie o wiele lepiej do ludzi trafiają różne mity o tym, jak
        to GMO jest trujące i niezdrowe niż fakty potwierdzone badaniami.
        Potem efekt będzie taki, że ludzie w ogóle nie będą kupować żywności z GMO bo
        zapanuje mit o tym jakie to niezdrowe. Wyobrażam sobie nawet sytuację, że osoby
        starsze i biedne będą wydawać wszystkie pieniądze na droższe warzywa "bez GMO"
        które tak naprawdę są pryskane o wiele większą ilością środków chemicznych i
        sztucznych nawozów i przez to bardziej toksyczne niż odpowiedniki GMO. W ten
        sposób osoby te będą nie tylko bardziej się truć, ale też zupełnie niepotrzebnie
        rujnować się finansowo.
        Jakoś się przyjęło, że nie opisuje się produktów pod kątem stosowania sztucznych
        oprysków i nawozów, a one potrafią być naprawdę szkodliwe i rakotwórcze. Tyle,
        że te praktyki przez ostatnie kilkadziesiąt lat stały się standardem i mało kto
        się przeciw nim buntuje.
        Dzięki GMO można ograniczyć opryski, bo rośliny stają się odporne na szkodniki
        same z siebie.

        Ale, oczywiście, jeżeli ktoś jest świadom tematu, powinien też mieć prawo wyboru
        jakie produktu kupuje.
    • mrzorba Re: Co myślisz o thalidomidzie? 25.02.08, 20:59
      Poczekajmy ze 3-4 pokolenia. Jesli w grupie testujacej GMO nie
      stwierdzi sie zadnych negatywnych skutow spozywania GMO, to czemu
      nie? Ale pamietajmy o thalidomidzie!
      www.time.com/time/magazine/article/0,9171,830222,00.html
      www.zgapa.pl/zgapedia/Thalidomid.html
      Thalidomid (C13H10N2O4; ftalimido-glutarimid; nazwa systematyczna: 2-
      (2,6-diokso-3-piperidinylo)-1H-izoindolo-1,3(2H)-dion) to lek
      działający przeciwwymitnie, przeciwbólowo, usypiająco, hipnotycznie.
      Thalidomid został otrzymany przez chemików z Chemie Grünenthal z
      Republiki Federalnej Niemiec w 1953 r.
      Pierwotny thalidomid były otrzymany jako mieszanina racemiczna, tzn.
      zawierająca w równych propocjach oba enancjomery. Nie wiedziano
      jeszcze wtedy, że jeden z enancjomerów (o konfiguracji absolutnej R)
      ma działanie lecznicze, a drugi (S) jest silnym mutagenem
      działającym zwłaszcza na DNA płodu.
      Thalidomid był sprzedawany od roku 1950 do 1961 jako lek usypiający
      ogólnego stosowania bez recepty, oraz w większych dawkach jako lek
      przeciwbólowy dla kobiet z powikłaną ciążą. Lek ten został
      zarejestrowany w ponad 50. krajach, pod różnymi nazwami handlowymi
      (Talimol, Kevadon, Nibrol, Sedimide, Quietoplex, Contergan,
      Neurosedyn i wiele innych)
      Pod koniec 1960 r. udowodniono, że lek ten posiada silne działanie
      mutagenne na ludzkie płody, szczególnie jeśli był brany przez
      kobiety w okresie pierwszych 50 dni ciąży. Zanim wykryto mutagenne
      działanie tego związku, jego ofiarami zostało ok. 15 000 ludzkich
      płodów, z czego 12 000 zostało donoszone i urodzone jako dzieci z
      głębokimi wadami genetycznymi, a z tych 12 000 pierwszy rok życia
      przeżyło ok 8 000. Większość z ocalałych dzieci jest wciąż żywa,
      choć niemal wszystkie one mają ciężkie deformacje ciała, w rodzaj
      braku kończyn (fokomelia lub amelia) i bardzo nienaturalnych
      proporcji ciała. Ludzie ci sami nazwają siebie "thalidomerami".
      Okazało się także, że dzieci wielu "thalidomerów" dziedziczą po nich
      uszkodzenia ciała, na skutek przekazywania im przez rodziców swojego
      uszkodzonego DNA. Co gorsza, ta część "thalidomerów", która nie
      posiada bardzo widocznych deformacji ciała, rodzi często dzieci u
      których uszkodzenia te są dużo bardziej widoczne. Aktualnie wiadomo
      już, że uszkodzone geny mogą się uwidaczniać, nawet dopiero w
      trzecim lub dalszych pokoleniach.
      Po tych odkryciach thalidomid został wypisany z list lekospisów i
      wstrzymano na wiele lat jego produkcję. Naukowcy zbadali, który z
      enancjomerów ma działanie lecznicze, a który jest odpowiedzialny za
      działanie mutagenne, a następnie opracowali syntezę asymetryczną
      prowadzącą do otrzymania tylko izomeru o działaniu
      leczniczym.Okazało się jednak, że w organizmach żywych związek ten
      ulega stopniowej izomeryzacji, a zatem nawet podanie czystego
      izomeru o działaniu leczniczym nie jest do końca bezpieczne.
      Pod koniec lat '90 XX w. odkryto, że thalidomid posiada silne
      działanie immunodepresyjne (zmniejszące ryzyko odrzutu przeszczepów
      tkanek), zapobiego niektórym symptomom zaawansowanego AIDS, a także
      ma działanie powstrzymujące rozwój niektórych form raka (zwłaszcza
      raka prostaty). Spowodowało to ponowne wpisanie na listy leków
      thalidomidu (tym razem enancjomerycznie czystego), którego podawanie
      osobom nie będącym w ciąży i nie zamierzającym mieć w przyszłości
      potomstwa jest obciążone niewielkim dla nich ryzkiem. Sprawa
      ponownego uruchomienia produkcji thalidomidu, która nastąpiła w 2001
      r, jest jednak nadal bardzo kontrowersyjna. Liczne organizacje ofiar
      thalidomidu twierdzą, że nigdy nie można mieć pewności, czy osoby
      zażywające ten lek nie spłodzą przez przypadek potomstwa, nawet
      jeśli tego wcześniej nie planowały.
      Historia odkrycia mutagennego działania thalidomidu Thalidomid
      przeszedł rutynowe testy na toksyczność na zwierzętach, choć jak
      wykazały poźniejsze procesy sądowe, nie były one przeprowadzone
      wystarczająco starannie, choć w zasadzie zgodnie z ówcześnie
      panującymi normami prawnymi w tym zakresie. Co więcej testy te były
      powtarzane przez agencje rządowe wielu krajów, w których thalidomid
      był rejestrowany jako lek i żaden z tych testów nie stwierdził
      toksyczności thalidomidu. W żadnym z krajów, gdzie thalidomid był
      rejestrowany nie było wówczas jeszcze obowiązku wykonywania testów
      na mutagenność przeprowadzanych na ciężarnych samicach zwierząt.
      W 1960 r. Chemie Grünenthal zdecydowało się wejść z tym lekiem na
      rynek USA i w związku z tym zgłosiło formalny wniosek do Food and
      Drug Administration (FDA) o jego rejestrację. Firma nie spodziewała
      się żadnych trudności, gdyż lek ten był już wtedy znany od 10 lat i
      nigdy do tej pory nie zgłaszano żadnych skarg na jego działanie.
      Rozpatrzenie wniosku przekazano młodej, świeżo zatrudnionej w FDA
      pracownicy Frances Oldham Kelsey. Tak się akurat złożyło, że w
      ramach swojej pracy dyplomowej na studiach zajmowała się ona
      badaniem mutagenności wielu związków chemicznych. Wiedziała ona, że
      wiele mutagennych związków ma też często uboczne działanie na układ
      nerwowy. W dokumentacji do zgłoszenia thalidomidu, zainteresował ją
      raport lekarzy brytyjskich, którzy opisywali nieliczne przypadki
      ubocznych efektów neurologicznych thalidomidu. Na wszelki wypadek,
      zarządała więc od Chemie Grünenthal dokładnych opisów
      przeprowadzanych dotychczas testów toksyczności i zorientowała się,
      że firma nigdy nie zbadała działania mutagennego leku.
      Mimo, że amerykański przedstawiciel handlowy Chemie Grünenthal
      zaczął w niewybredny sposób naciskać ją na przyspieszenie procesu
      rejestracji, Kelsey oparała się tym naciskom i zażądała od firmy
      wykonania testów na mutagenność. W tym samym czasie, na całym
      świecie zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze doniesienia opisujące
      przypadki porodów dzieci o dotychczas bardzo rzadko spotykanych
      deformacjach ciała. Kelsey zaczęła gorączkowo gromadzić wszystkie te
      doniesienia i udowodniła, że ich jedyną cechą wspólną jest to, że
      ciężarne kobiety łykały w czasie ciąży tabletki thalidomidu.Kilka
      miesięcy zwłoki w rejestracji leku na skutek uporu nikomu wcześniej
      nieznanej młodej stażystki z FDA, uratowały prawdopodobie życie
      tysiącom amerykanów. Sama Kelsey stała się rodzajem amerykańskiego
      bohatera narodowego. W sierpniu 1962, prezydent USA John_F._Kennedy
      przyznał Kelsey medal For Distinguished Federal Civilian Service,
      najwyższe odznaczenie cywilne w tym kraju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka