Dodaj do ulubionych

Popper i metodologia nauki

IP: *.stacje.agora.pl 01.01.02, 19:21
Te uwagi sa reakcja na wypowiedz ,,Co falsyfikować?'' Jerzego M. z dn. 1.I.2002
z watku ,,Argument chinskiego pokoju''. Pozwalam sobie otworzyc nowy watek, bo
ten kierunek dyskusji ma juz bardzo malo wspolnego z chinskim pokojem oraz ze
sztuczna inteligencja.

Jerzy M.:
> Karl Popper nie mowi o falsyfikacji nauki lecz tylko o falsyfikacji pewnych
> teorii lub wynikajacych z tych teorii propozycji lub wnioskow. W tym sensie
> fizyka, matematyka lub psychologia nie moga byc falsyfikowalne ale poszegolne
> ich teorie lub twierdzenia tak.

Tak, oczywiscie, uzywalismy skrotow myslowych. Natomiast chodzilo o to, czy
JAKIEKOLWIEK tezy matematyczne moga byc falsyfikowane. Jesli zaprzeczysz
twierdzeniu, ktore posiada matematyczny dowod, to wpadasz w sprzecznosc
logiczna. Nie mozesz wiec sensownie falsyfikowac zadnego matematycznego
twierdzenia (chociaz mozesz falsyfikowac nieudowodnione jeszcze hipotezy
matematyczne). Thrundui wyciaga z tego wniosek, ze matematyka nie jest nauka.
Ja jestem matematykiem, wiec (z powodow pozamerytorycznych) nie bardzo chce sie
z tym wnioskiem zgodzic. Dlatego raczej staram sie wykazac, ze kryterium
Poppera nie moze stanowic sensownej definicji naukowosci.

Jerzy M.:
> Co do pytania do jakich nauk i teorii odnosi sie propozycja falsyfikacji
> Popper'a polecam Karl Popper, Conjectures and Refutations, Rozdzial 1 (wiele
> wydawnictw) lub Challenges to Empiricism, Hackett Publishing Co., 1980,
> Rozdzial 6.

Ta rekomendacja nie jest zbyt pomocna. Toczymy dyskusje ,,przy boku''
codziennej gazety, wiec ta dyskusja jest z koniecznosci popularna. Kazdy z nas
oprocz takiego popularnego zainteresowania ma inne powazne obowiazki. Nie mozna
wiec sensownie oczekiwac, ze bedziemy siegac po fachowe materialy zrodlowe i
potem sie w nich ryc. Najwieksza satysfakcje w takiej dsykusji osiagam wtedy,
gdy ktos mi w sposob przystepny wyjasni cos, czego przedtem nie rozumialem.
Jesli wlasnymi slowami przyblizysz mi w sposob popularny stanowisko Poppera, to
zaskarbisz sobie moja wdziecznosc, a pewnie nie tylko moja. Ale po taka
literature nie siegne
Obserwuj wątek
    • Gość: Jerzy M. Re: Popper i metodologia nauki IP: *.elnk.dsl.gtei.net 01.01.02, 19:45
      Panie Stefanie:

      Dziekuje za bardzo dobry komentarz. Jesli chodzi o sieganie do materialow
      zrodlowych przez uczestnikow tego forum to ma Pan calkowita racje. Zgadzam sie
      ze trudno wymagac od dyskutantow tracenia czasu na poszukiwania w dziedzinie
      filozofi nauki.

      Wobec tego objecuje ze napisze (za kilka dni) krotkie "wypracowanie" na temat
      Popper'a "demarcation problem" oraz jego krytyke w oparciu o "assymetry
      problem" wraz z przykladem. Mysle ze Pan jako matematyk (tak, to zdecydowanie
      jest nauka i jako galaz "deductive science" jedna z najpiekniejszych) bedzie
      mogl to ladnie rozwinac.

      Osobno mam do Pana inne pytanie. Co Pan mysli o tym: czy swiat jest
      matematyczny czy tez matematyka odzwierciedla nasze doznania empiryczne i
      wynikajace ztad na podstawie dedukcji prawa? Jesli pytanie nie jest zbyt jasno
      sformulowane to moge rozwinac w osobnym watku.

      Pozdrowienia, Jerzy
      • Gość: Stefan Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 01.01.02, 21:32
        Jerzy M.:
        > czy swiat jest matematyczny czy tez matematyka odzwierciedla nasze doznania
        > empiryczne i wynikajace ztad na podstawie dedukcji prawa?

        Nie potrafie odpowiedziec na to pytanie w sposob zadowalajacy.
        ,,Matematycznosc'' swiata jest dla mnie od dawna zrodlem nieustannego
        nieukojonego zdziwienia
        • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 02.01.02, 11:16
          Jerzy M.:
          > Chcialbym dodac ze Popper'a propozycja falsyfikacji jako kryterium
          > zakwalifikowania teorii jako naukowej tez ma powazne problemy i napotyka na
          > wiele zarzutow. Jednym z nich jest Popper's Assymetry problem,
          > sprowadzajacy
          > sie do faktu ze niektore stwierdzenia sa faslsyfikowalne, sa wiec naukowe,
          > lecz ich negacja nie jest falsyfikowalna a wiec nie naukowa (Elliot Sober,
          > Philosophy of Biology, Westviev Press, 1993, str. 48 - 54).

          A gdzie lezy tu problem?
          Kazde zdanie typu Ex:fi(x) fi(x)- forma zdaniowa
          jest niefalsyfikowalne
          Jego zaprzeczenie - zdanie typu Ax:psi(x)
          jest falsyfikowalne.

          Problem ten dotyczy wiec wszystkich zdan ktore zaczynaja sie kwantyfikatorem
          czyli mnostwa nieskonczonego.

          Rozpatrzmy dwa zdania:
          - prawa fizyki sa wszedzie jednakowe
          - istnieje miejsce z innymi prawami fizyki
          drugie jest niefalsyfikowalne, wiec nie naukowe.
          Dlaczego wykluczenie tego zdania z obszaru nauki jest bledem? To raczej
          swiadczy o sile a nie slabosci definicji.
          • Gość: Stefan Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 02.01.02, 12:22
            thrundui:
            > Kazde zdanie typu Ex:fi(x) fi(x)- forma zdaniowa
            > jest niefalsyfikowalne

            Thrundui, teraz to juz bardzo okrutnie zartujesz sobie z czytelnikow. Sady
            egzystencjalne moga byc czasem trudniejsze do sfalsyfikowania, ale zeby az KAZDY
            niefalsyfikowalny?!

            Po pierwsze taki sad moze byc albo tautologia (zdaniem trywialnie prawdziwym)
            albo antytautologia (zdaniem trywialnie falszywym). Np.: E x: x ~= x (pewien
            x jest rozny od siebie samego).

            Po drugie nawet w przypadku nietautologicznym, moze dac sie udowodnic sad
            przeciwny. Rozpatrz takie zdanie: ,,w moim mieszkaniu miesci sie wyrzutnia
            rakiet miedzykontynentalnych''. Forma fi(x) , o ktorej piszesz, jest w tym
            przypadku ,, x miesci sie w moim mieszkaniu oraz x jest wyrzutnia rakiet
            miedzykontynentalnych''. Czy mialbys trudnosci w sfalsyfikowaniu zdania
            E x: fi(x) ? Przeciez wystarczy wykonac u mnie tak zwany kipisz i zaraz
            wszystko bedzie jasne. Jesli nawet bym Cie do mieszkania nie wpuscil ze wzgledu
            na brak nakazu, to i tak mozesz to zdanie sfalsyfikowac przez porownanie
            rozmiarow mojego mieszkania z rozmiarami wyrzutni rakiet.

            Poszukiwanie sadu falsyfikowalnego, ktorego zaprzeczenie jest niefalsyfikowalne,
            musi wiec przebiegac subtelniej niz to przedstawiasz. Jedna taka propozycje
            zawarlem w pierwszym liscie w tym watku. Ale nie jestem jej pewien, bo najpierw
            musialbym uslyszec cos wiecej na temat pojecia falsyfikowalnosci. To znaczy
            jestem pewien, ze nie naklamalem, ale nie jestem pewien, czy wcelowalem w sedno
            problemu. Nie wiem jakie dzialania poznawcze sa dopuszczalne gdy chcemy jakis
            sad sfalsyfikowac.

            - Stefan
            • Gość: thruduil Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 02.01.02, 17:28
              > Po pierwsze taki sad moze byc albo tautologia (zdaniem trywialnie prawdziwym)
              > albo antytautologia (zdaniem trywialnie falszywym). Np.: E x: x ~= x (pewien
              > x jest rozny od siebie samego).

              Tutaj jest pewien problem. Uzywasz w tym momencie prawdy formalnej indukowanej
              przez logike. Tyle tylko, ze logika jest narzedziem czysto arbitralnym zlozonym z
              czterech aksjomatow. Taka prawda tez jest wiec arbitralna przez co raczej nie
              powinna byc wykorzystywana do falsyfikowania twierdzen w duchu poppera. Nie jest
              dobrym pomyslem klasyfikowanie czegos do nauki lub nie na podstawie teorii
              nienaukowej.

              Tym samym sfalsyfikowanie zdania, ze istnieje x rozny od x nie jest zadaniem
              trywialnym. Trzebaby chyba sprawdzic wszystkie x, czyli jest to niemozliwe.

              >
              > Po drugie nawet w przypadku nietautologicznym, moze dac sie udowodnic sad
              > przeciwny. Rozpatrz takie zdanie: ,,w moim mieszkaniu miesci sie wyrzutnia
              > rakiet miedzykontynentalnych''. Forma fi(x) , o ktorej piszesz, jest w tym
              > przypadku ,, x miesci sie w moim mieszkaniu oraz x jest wyrzutnia rakiet
              > miedzykontynentalnych''. Czy mialbys trudnosci w sfalsyfikowaniu zdania
              > E x: fi(x) ?

              jak sfalsyfikowac zdanie: istnieje x: x jest w moim mieszkaniu i x jest wyrzutnia?

              Wedlug mnie nalezy rozroznic falsyfikowanie zdania i falsyfikowanie teorii.
              Zdanie powyzsze wyglada na nieflasyfikowalne, ale teoria taka tak. Np ze zdania
              tego moze wynikac, ze mieszkanie ma ponad np 5 metrow. Zdanie to jest
              falsyfikowalne. Wystarczy zmierzyc.

              • Gość: Stefan Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 02.01.02, 21:57
                thruduil (przy okazji
                • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 03.01.02, 11:33
                  > thruduil (przy okazji
                  • Gość: Stefan Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 03.01.02, 18:44
                    thrunduil:
                    > logika jest narzedziem czysto arbitralnym zlozonym z czterech aksjomatow.
                    Ja:
                    > Masz pewnie na mysli rachunek zdan; kwantyfikatorom te cztery juz nie
                    > wystarczaja.
                    thrunduil:
                    > ale rachunek kwantyfikatorow nie jest logika tylko teoria. Istnieja w nim
                    > zdania nierostrzygalne co jest nie mozliwe w logice. Prawda jest
                    > interpretowana tylko w oparciu o cztery aksjomaty logiki.

                    To, co piszesz, jest dla mnie bardzo niestandardowe. Byc moze takiej
                    terminologii uzywa sie w jakiejs dziedzinie wiedzy, ja o tym nic nie wiem. W
                    jakiej dziedzinie? Czy moglbys podac te cztery aksjomaty, o ktorych mowisz?

                    thrunduil:
                    > Tylko zdan nie mozna falsyfikowac korzystajac z logiki. Mozna jednak prowadzic
                    > wnioskowanie oparte na logice. Mozna, poniewaz jakies aksjomaty logik i mozna
                    > wrzucic do teorii a potem wyciagac wnioski dopuszczalne w tej teorii. Wnioski
                    > te nastepnie falsyfikowac, ale juz bez logiki. Wtedy falsyfikowanie bedzie
                    > dotyczyc zarowno teorii jak i aksjomatow logiki.

                    Czy to znaczy, ze wymagania dotyczace prawidlowej falsyfikacji sa ostrzejsze niz
                    wymagania dotyczace wnioskowania w danej dziedzinie wiedzy? W takim razie moze
                    sie zdarzyc, ze wykazemy zgodnie z metodologia danej dziedziny wiedzy ze ~P a
                    mimo wszystko nie bedziemy w stanie sfalsyfikowac P.

                    Ja tego nie rozumiem. Oczywiscie moge latwo sie zgodzic na to, ze przy
                    dowodzeniu pewnych stwierdzen obowiazuja inne kryteria niz przy dowodzeniu
                    innych. Ale jaki mialby byc zwiazek takiego podejscia metodologicznego z
                    naukowoscia danej dziedziny?

                    Ja:
                    > Kiedys juz pytalem, teraz powtarzam to pytanie: co w takim razie zaliczasz do
                    > nauki oprocz spisu niepowiazanych obserwacji?
                    thrunduil:
                    > bardzo szeroka klase teorii.

                    Znowu nie odpowiedziales.

                    Nauki przyrodnicze zwykle skladaja sie ze spisow faktow oraz z tzw. ,,praw'',
                    ktore sa pewnymi uogolnieniami zwiazanymi z faktami. Te prawa zwykle sa
                    poprzedzone kwantyfikatorem ogolnym: A x: P(x) . Wobec tego kazde takie prawo
                    falsyfikuje zdanie egzystencjalne E x: ~P(x) . Skoro wiec utrzymujesz, ze
                    zdania egzystencjalne sa z gruntu niefalsyfikowalne, musisz jednoczesnie
                    twierdzic, ze w nauce nie ma praw ogolnych. Np. nie mozna wpuscic do nauki
                    prawa zachowania energii, bo ono sfalsyfikowaloby pewne stwierdzenia
                    egzystencjalne. Czy moze uwazasz, ze falsyfikowac nie moze ,,prawo'' a tylko
                    bezposrednie pojedyncze doswiadczenie?

                    Uczciwie staram sie zrozumiec, co masz na mysli, ale troche mi w tym musisz
                    pomoc.

                    - Stefan

                    • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 03.01.02, 19:48
                      > To, co piszesz, jest dla mnie bardzo niestandardowe. Byc moze takiej
                      > terminologii uzywa sie w jakiejs dziedzinie wiedzy, ja o tym nic nie wiem. W
                      > jakiej dziedzinie? Czy moglbys podac te cztery aksjomaty, o ktorych mowisz?

                      Istnieje wiele rownowaznych definicji
                      1. p->(q->p)
                      2. (p->(q->z))->((p->q)->(p->z))
                      3. (-p->-q)->((-p->q)->p)
                      4. from p and p->q, infer q

                      Definicja prawdy oraz p,q,r nie jest potrzebna.
                      Wyznaczaja one definicje prawdy: Prawdziwe sa wszystkie zdania, ktore mozna
                      uzyskac stosujac te cztery aksjomaty. Jezeli zamienisz
                      4': from p and p->q, infer -q
                      logika taka bedzie rownie uprawniona jak pierwotna.

                      > Czy to znaczy, ze wymagania dotyczace prawidlowej falsyfikacji sa ostrzejsze niz
                      > wymagania dotyczace wnioskowania w danej dziedzinie wiedzy? W takim razie moze
                      > sie zdarzyc, ze wykazemy zgodnie z metodologia danej dziedziny wiedzy ze ~P a
                      > mimo wszystko nie bedziemy w stanie sfalsyfikowac P.

                      Istnieje powszechna wiara w absolutna poprawnosc logiki, ale ta poprawnosc nie
                      jest uzasadniona teoretycznie a co najwyzej empirycznie. Wezmy np nastepujaca
                      logike (nie wiem czy istnieja aksjomaty ja generujace, ale zalozmy, ze tak),
                      ktora generuje nastepujaca definicja prawdy: Zawsze sie myle.
                      To nie jest wewnetrznie sprzeczne, poniewaz logika ta nie wymaga wewnetrznej
                      spojnosci.

                      W takiej sytuacji wszystko co powiem jest naukowe, bo absolutnie falszywe a przez
                      to falsyfikowalne jezeli dopuscimy falsyfikacje w oparciu o logike.

                      Jest to przyklad absurdalny, ale pokazuje, ze nalezy ostroznie obchodzic sie z
                      logika.

                      > Ja tego nie rozumiem. Oczywiscie moge latwo sie zgodzic na to, ze przy
                      > dowodzeniu pewnych stwierdzen obowiazuja inne kryteria niz przy dowodzeniu
                      > innych. Ale jaki mialby byc zwiazek takiego podejscia metodologicznego z
                      > naukowoscia danej dziedziny?

                      Naukowosc dotyczy zgodnosci z rzeczywistoscia. Dopuszczenie logiki do
                      falsyfikacji moze doprowadzic do tego, ze dana nauka stanie sie tylko formalna
                      zabawa z aksjomatami.

                      Aby uzasadnic dany wybor aksjomatow nalezy wyjsc poza ten uklad. Logika zawsze
                      jest w tym ukladzie. Mozna pewnie jednak posluzyc sie inna logika, ale watpie w
                      sensownosc takiego podejscia.

                      > > nauki oprocz spisu niepowiazanych obserwacji?
                      > thrunduil:
                      > > bardzo szeroka klase teorii.
                      >
                      > Znowu nie odpowiedziales.

                      Jako pierwsze przyblizenie, wszystko co ma jakis model matematyczy lub zaleznosc
                      statystyczna lub kolekcjonuje fakty.

                      > Te prawa zwykle sa
                      > poprzedzone kwantyfikatorem ogolnym: A x: P(x) . Wobec tego kazde takie prawo
                      > falsyfikuje zdanie egzystencjalne E x: ~P(x) . Skoro wiec utrzymujesz, ze
                      > zdania egzystencjalne sa z gruntu niefalsyfikowalne, musisz jednoczesnie
                      > twierdzic, ze w nauce nie ma praw ogolnych.

                      Nic nie falsyfikuje praw egzystencjalnych.
                      Dlaczego musze twierdzic, ze nie ma praw ogolnych?
                      Jezeli w zdaniu nie ma zadnego kwantyfikatora E to chyba kazde takie zdanie jest
                      falsyfikowalne, jezeli w odpowiedni sposob bede kontrolowal negacje.

                      > Np. nie mozna wpuscic do nauki
                      > prawa zachowania energii, bo ono sfalsyfikowaloby pewne stwierdzenia
                      > egzystencjalne.

                      Dlaczego prawo zachowania energii cos falsyfikuje? Moze i byc cos falsyfikowalo,
                      gdybysmy wiedzieli, ze jest prawdziwe. Ale poniewaz je falsyfikujemy, wiec tego
                      nie wiemy.
                      Jest ono natomiast w latwy sposob falsyfikowalne.
                      • Gość: Stefan Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 03.01.02, 23:35
                        thrunduil:
                        > Istnieje wiele rownowaznych definicji
                        > 1. p->(q->p)
                        > 2. (p->(q->z))->((p->q)->(p->z))
                        > 3. (~p->~q)->((~p->q)->p)
                        > 4. from p and p->q, infer q

                        W zyciu bym nie powiedzial, ze:

                        thrunduil:
                        > Wyznaczaja one definicje prawdy: Prawdziwe sa wszystkie zdania, ktore mozna
                        > uzyskac stosujac te cztery aksjomaty.

                        W logice nie definiuje sie prawdy; a wiec nic jej nie wyznacza. Twoje aksjomaty
                        ,,wyznaczaja'' co najwyzej dwa spojniki: -> (implikacje) oraz ~ (negacje). Bez
                        zmiany czegokolwiek istotnego mozesz do tej logiki dorzucic nowe spojniki z
                        nowymi aksjomatami. Jesli dorzucisz kwantyfikatory, to tez musisz zaopatrzyc je
                        w nowe aksjomaty. Jesli dorzucisz jakikolwiek nowy spojnik (zdaniowy lub
                        kwantyfikator) i nie zaopatrzysz go w nowy aksjomat, to nie bedziesz w stanie
                        udowodnic zadnego zdania z tym spojnikiem jako najbardziej zewnetrznym. A wiec
                        wg tego, co napisales, zadne takie zdanie nie bedzie prawdziwe. Np. zdanie
                        p -> (p & p) (jesli p to p i p) nie bedzie prawdziwe TYLKO z braku aksjomatu,
                        ktorym moznaby zaatakowac koniunkcje.

                        Aksjomaty logiczne nie definiuja prawdy, a tylko spojniki, w tym sensie, ze
                        orzekaja w jaki sposob te spojniki zachowuja prawdziwosc.

                        thrunduil:
                        > Jezeli zamienisz
                        > 4': from p and p->q, infer ~q
                        > logika taka bedzie rownie uprawniona jak pierwotna.

                        Mysle, ze moglaby byc sprzeczna, to znaczy mogloby sie w niej dac wyprowadzic
                        jakies zdanie oraz jego zaprzeczenie. Ale nie zrobilem tego, wiec nie jestem
                        pewien. Jesli chodzilo Ci tylko o podkreslenie arbitralnosci systemu
                        aksjomatycznego, to masz formalna racje.

                        thrunduil:
                        > Wezmy np nastepujaca logike (nie wiem czy istnieja aksjomaty ja generujace,
                        > ale zalozmy, ze tak), ktora generuje nastepujaca definicja prawdy: Zawsze sie
                        > myle.

                        Prezentacja logiki musi sie zaczynac od podania jej jezyka. Podales tylko
                        pojedyncze zdanie, w dodatku sugerujace mozliwosc samozastosowania, co jest
                        wysoce niestandardowe. Z tego powodu nie potrafie dospiewac sobie brakujacych
                        szczegolow. Nie wiem wiec, o jakiej logice mowisz.

                        thrunduil:
                        > Jest to przyklad absurdalny, ale pokazuje, ze nalezy ostroznie obchodzic sie z
                        > logika.

                        Nie, nie absurdalny, tylko w ogole nie ma przykladu, bo go nie zaprezentowales
                        zgodnie z regulami sztuki. Dlatego niczego nie pokazuje.

                        thrunduil:
                        > Naukowosc dotyczy zgodnosci z rzeczywistoscia.

                        Niech bedzie. Ale w takim razie jakie przyjmiesz kryteria zgodnosci z
                        rzeczywistoscia? Empirie? Empatie? No dobra, zdanie p -> p da sie wyprowadzic
                        z Twoich aksjomatow 1, 2, 3 i 4, co jest tylko formalna zabawa z aksjomatami;
                        ale zdanie to rowniez jest falsyfikowalne: wystarczy znalezc pojedynczy
                        poprawnie sformulowany sad o swiecie, ktory bedzie jednoczesnie zgodny z
                        rzeczywistoscia i niezgodny z rzeczywistoscia. Czy wiec uznasz to zdanie za
                        nalezace do nauki?

                        W ten sposob sa falsyfikowalne aksjomaty i reguly wnioskowania wszystkich logik,
                        ktore powazni ludzie na powaznie proponowali. Do tej ,,powaznosci'' nalezy
                        bowiem obowiazek zastanowienia sie nad semantyka, czyli zgodnoscia logiki z
                        rzeczywistoscia.

                        thrunduil (o tym, co nalezy do nauki):
                        > Jako pierwsze przyblizenie, wszystko co ma jakis model matematyczy lub
                        > zaleznosc statystyczna lub kolekcjonuje fakty.

                        To ciagle nie jest odpowiedz. Posiadanie modelu matematycznego nie moze byc
                        kryterium, bo to zadna sztuka posiadac model. Zarowno marksizm jak keynesizm
                        modelowano wielokrotnie. Moge Ci matematycznie wymodelowac teorie krasnoludkow
                        na ksiezycu. Zreszta po tym wszystkim, co pisales na temat umownosci logiki,
                        musisz zdawac sobie sprawe z umownosci modelowania matematycznego.

                        thrunduil:
                        > Jezeli w zdaniu nie ma zadnego kwantyfikatora E to chyba kazde takie zdanie
                        > jest falsyfikowalne, jezeli w odpowiedni sposob bede kontrolowal negacje.

                        Jesli zawiera ~A, to jest rownowazne innemu zdaniu zawierajacemu E, wiec Twoje
                        kryterium skladniowe musi byc subtelniejsze (mozna to oszukac dalej, tak zeby
                        nie pisac negacji jawnie). A jesli nie zawiera E ani niczego dajacego sie do E
                        sprowadzic, to... wszystko zalezy od tego, jakie metody falsyfikacji
                        dopuszczasz. Niestety nie potrafie wydobyc z Ciebie zeznania w tej sprawie.
                        Istnieja zreszta logiki, w ktorych inne operatory moga sie zachowywac w pewnej
                        mierze tak jak E. Zajrzalem do proponowanego przez Ciebie opracowania Principia
                        Metaphysica mally.stanford.edu/principia/principia.html i zobaczylem tam
                        operatory modalne. Otoz jakies zdanie moze nie zawierac E a jesli zawiera
                        operator modalny <> (,,kiedys'' albo ,,w jakims swiecie''), to nie bedziesz w
                        stanie tego zdania sfalsyfikowac w sposob prymitywny, to znaczy przez podanie
                        konkretnego eksperymentu czy obserwacji.

                        Ale czy nie wolno nam falsyfikowac inaczej niz prymitywnie?

                        - Stefan
                        • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 04.01.02, 10:48
                          > W logice nie definiuje sie prawdy; a wiec nic jej nie wyznacza. Twoje aksjomaty
                          > ,,wyznaczaja'' co najwyzej dwa spojniki: -> (implikacje) oraz ~ (negacje).

                          oraz nawias
                          faktem jest, ze matematyka moze spokojnie obyc sie bez pojecia prawdy dzialajac
                          tylko mechanizmem czterech zdan na zewnetrznym ukladzie aksjomatow.
                          Prawde mozna jednak zdefiniowac w ten sposob, ze wszystkie konsekwencje tego
                          ukladu aksjomatow sa prawdziwe z definicji. Nie jest to do niczego potrzebne ale
                          mozliwe.

                          Mozna tez zdefiniowac prawde w wiekszym ukladzie aksjomatow jezeli mamy model
                          tego ukladu jako interpretacje zdan w tym modelu. Tyle tylko, ze tutaj moga
                          pojawic sie problemy.

                          > Bez zmiany czegokolwiek istotnego mozesz do tej logiki dorzucic nowe spojniki z
                          > nowymi aksjomatami.

                          zmieni sie pojecie prawdy jako zbioru konsekwencji.

                          > Jesli dorzucisz jakikolwiek nowy spojnik (zdaniowy lub
                          > kwantyfikator) i nie zaopatrzysz go w nowy aksjomat, to nie bedziesz w stanie
                          > udowodnic zadnego zdania z tym spojnikiem jako najbardziej zewnetrznym. A wiec
                          > wg tego, co napisales, zadne takie zdanie nie bedzie prawdziwe.

                          Moge sobie dorzucic nowy aksjomat np.
                          5. >P<

                          Wtedy >P< jest prawdziwe z definicji. Wszystko co wrzuce do logiki bedzie
                          prawdziwe z definicji.

                          > thrunduil:
                          > > Jezeli zamienisz
                          > > 4': from p and p->q, infer ~q
                          > > logika taka bedzie rownie uprawniona jak pierwotna.
                          >
                          > Mysle, ze moglaby byc sprzeczna, to znaczy mogloby sie w niej dac wyprowadzic
                          > jakies zdanie oraz jego zaprzeczenie.

                          Jest takie twierdzenie, moze Godla ze kazda logika jest niesprzeczna.
                          Za bardzo poslugujesz sie prawda semantyczna (typu 1i1 to 1 1i0 to 0).
                          Zaprzeczenie zdania prawdziwego w ogolnosci tez moze byc prawdziwe.

                          > Nie, nie absurdalny, tylko w ogole nie ma przykladu, bo go nie zaprezentowales
                          > zgodnie z regulami sztuki. Dlatego niczego nie pokazuje.

                          Gdyby to byl przyklad to byloby po sprawie.
                          To jest tylko mozliwosc, ktora potencjalnie moze sie wydarzyc. Prawda taka jest
                          rozwazania w obszarze rozwazan o prawdzie obok prawdy formalnej, eksperckiej,
                          utylitarnej itp.

                          Pytaniem jest tylko, czy istnieje uklad aksjomatow, z ktorego wynika, ze wszytsko
                          jest falszywe. Mam dziwne wrazenie, ze jest to wlasnosc pustego ukladu aksjomatow.

                          > W ten sposob sa falsyfikowalne aksjomaty i reguly wnioskowania wszystkich logik
                          > ktore powazni ludzie na powaznie proponowali.

                          Nigdy nie spodkatem sie z analiza sensownosci ukladu aksjomatow logiki i nad jej
                          zwiazkiem z rzeczywistoscia.

                          > thrunduil (o tym, co nalezy do nauki):
                          > > Jako pierwsze przyblizenie, wszystko co ma jakis model matematyczy lub
                          > > zaleznosc statystyczna lub kolekcjonuje fakty.

                          > To ciagle nie jest odpowiedz.

                          To jak wyglada potencjalna odpowiedz? Formalna definicja nauki to definicja
                          poppera. Jest ona bardzo ostra i jednoznacznie klasyfikuje teorie na naukowe i
                          nie.

                          > Posiadanie modelu matematycznego nie moze byc
                          > kryterium, bo to zadna sztuka posiadac model.

                          Proponuje znalezienie modelu w psychologii osobowosci.

                          > sprowadzic, to... wszystko zalezy od tego, jakie metody falsyfikacji
                          > dopuszczasz.

                          Wydaje mi sie ze jedyny sposob falsyfikacji to obserwacja.
                          Problem tylko, ze cala zabawa wymaga zewnetrznej definicji prawdy dzialajacej na
                          poziomie swiata realnego.

                          > Otoz jakies zdanie moze nie zawierac E a jesli zawiera
                          > operator modalny <> (,,kiedys'' albo ,,w jakims swiecie''), to nie bedzie
                          > sz w stanie tego zdania sfalsyfikowac w sposob prymitywny, to znaczy przez
                          > podanie konkretnego eksperymentu czy obserwacji.

                          A co w tym zlego, ze pewne zdania sa niefalsyfikowalne?
                          Teraz juz nie wolno uzywac E ani egzystencjalnych operatorow modalnych.
                  • Gość: Jerzy M. Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.elnk.dsl.gtei.net 03.01.02, 19:33
                    Gość portalu: thrundui napisał(a):

                    >
                    > > > Uzywasz w tym momencie prawdy formalnej indukowanej przez logike. Tyl
                    > e tyl
                    > > ko ze logika jest narzedziem czysto arbitralnym zlozonym z czterech aksjom
                    > atow.

                    Szanowny Panie Thundrui: O jakich czterech aksjomatach Pan mowi? Czyzby byly to
                    cztery syllogismy Arystota t.j. Barbara, Celarent, Darii i Ferio? Jesli tak to
                    jest to logika juz dosc dawno zarzucona, jesli nie to bardzo prosze o podanie
                    tych czterech aksjomatow bo jestem zupelnie ich nie swiadomy. Lub wystarczy ze
                    poda mi Pan referencje do jakiekolwiek publikacji z dziedziny wspolczesnej logiki
                    gdzie takie cztery aksjomaty sa wyliczone.

                    >
                    > ale rachunek kwantyfikatorow nie jest logika tylko teoria. Istnieja w nim zdani
                    > a
                    > nierostrzygalne co jest nie mozliwe w logice. Prawda jest interpretowana tylko
                    > w
                    > oparciu o cztery aksjomaty logiki.

                    Znow cos podobnego. "Prawda" jest pojeciem filozoficznym, nie bardzo dotychczas
                    zdefiniowanym, a jak (w zasadzie) wszyscy filozofowie (wspolczesni, znow) sie
                    zgadzaja nie mozliwa do osiagniecia i udowodnienia. Istnieje natomiast we
                    wspolczesnej logice pojecie "prawdziwe zdanie" (true sentence) dzieki czemu
                    Tarski zaproponowal metode definiowania prawdy w odniesieniu do formalnych
                    jezykow skonczonego rzedu.

                    Pozdrawiam, Jerzy
                    • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 03.01.02, 20:11
                      > Szanowny Panie Thundrui: O jakich czterech aksjomatach Pan mowi? Czyzby byly t
                      > cztery syllogismy Arystota t.j. Barbara, Celarent, Darii i Ferio? Jesli tak to
                      > jest to logika juz dosc dawno zarzucona, jesli nie to bardzo prosze o podanie
                      > tych czterech aksjomatow bo jestem zupelnie ich nie swiadomy. Lub wystarczy ze
                      > poda mi Pan referencje do jakiekolwiek publikacji z dziedziny wspolczesnej logi
                      > ki
                      > gdzie takie cztery aksjomaty sa wyliczone.

                      Nie znam tych sylogizmow.
                      Dobre rozwazania na temat logiki sa w pewnej ksiazce z serii biblioteka
                      matematyki dotyczaca logiki klasycznej. Nie mam jednak tej ksiazki przy sobie
                      oraz nie pamietam tytulu i autora.

                      Ponizej jest link do pracy, gdzie te aksjomaty sa wyliczone, chociaz nie pokrywa
                      sie ona z tym zagadnieniem.

                      mally.stanford.edu/principia/principia.html

                      jezeli chodzi o rachunek kwantyfikatorow to zostal on zaksjomatyzowany. Nawet te
                      aksjomaty zostaly nazwane logika. Nie jest to jednak logika, poniewaz nie sa one
                      wrzucane do metasystemu - nie definiuja prawdy.
                      Przynajmniej nie zrobiono tego w tej ksiazde z serii BM.
                      • Gość: Jerzy M. Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.elnk.dsl.gtei.net 03.01.02, 23:23
                        Gość portalu: thrundui napisał(a):

                        > Ponizej jest link do pracy, gdzie te aksjomaty sa wyliczone, chociaz nie pokryw
                        > a
                        > sie ona z tym zagadnieniem.
                        >
                        > <a href="http://mally.stanford.edu/principia/principia.html">mally.stanford.edu
                        > /principia/principia.html</a>
                        >

                        To jest calkowite nieporozumienie. Autor tego "linku" tworzy cos co nazywa "our
                        propositional logic" i podaje przyklady czterech zdan (sentence) wynikajacych z
                        zastosowania metody matryc do rachunku zdan.

                        Dla przykladu: pierwszy z "aksjomatow" (tak nazywany przez autora linku) jest
                        szroko podawanym przykladem uzytecznosci metody matryc bowiem w tlumaczeniu na
                        codzienny jezyk (zamiast symbolizmu wspolczesnej logiki) czyta sie:
                        "jesli p jest prawdziwe wowczas p wynika z kazdego q (innymi slowy prawdziwe
                        zdanie (sentence) wynika z kazdego zdania (sentence)". (ct. A.Tarski,
                        Introduction to Logic and to the Methodology of Deductive Science). Cytat i
                        Autora (jednego z najwiekszych logikow 20tego wieku) podaje aby zwrocic uwage na
                        niebezpieczenstwo uzywania pojec symbolicznej logiki wspolczesnej w "werbalnej"
                        dyskusji.
                        Czwarty "aksjom" t.zw. Modum Ponens lub Rule of Detachment jest jedna z dwoch
                        zasad (druga jest Rule of Substitution) demonstracji w rachunku zdan. Te dwie
                        zasady maja zastosowanie do tworzenia nowych zdan (sentences) w oparciu o zdania
                        ktore zostaly juz zaakceptowane jako prawdziwe nie moga wiec stanowic zadnych
                        aksjomatow.
                        Pozdrowienia, Jerzy
                        • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 04.01.02, 11:13
                          > To jest calkowite nieporozumienie.

                          A na czym polega nieporozumienie?

                          Poprzedni uklad aksjomatow nie byl napisany we wlasciwej formie, co moglo wywolac
                          pewne nieporozumienia. Oto poprawna forma.

                          Oto logika:
                          1. pW,qWp,
                          2. ,pW,qWz,,W,,pWq,W,pWz,,
                          3. ,<pW<q,W,,<pWq,Wp,
                          4. from p and pWq, infer q

                          > podaje przyklady czterech zdan (sentence) wynikajacych z zastosowania metody
                          > matryc do rachunku zdan.

                          Co to jest matryca?
                          Tutaj nie ma rachunku zdan. Na poczatku bylo "Oto logika" potem cztery linijki
                          tekstu. Wczesniej nic nie bylo. Nie bylo ani matryc, ani rachunku zdan.

                          > Czwarty "aksjom"

                          Dlaczego "aksjomat"?
                          To w nim nieaksjomatycznego?

                          > t.zw. Modum Ponens lub Rule of Detachment jest jedna z dwoch
                          > zasad (druga jest Rule of Substitution) demonstracji w rachunku zdan. Te dwie
                          > zasady maja zastosowanie do tworzenia nowych zdan (sentences) w oparciu o
                          > zdania ktore zostaly juz zaakceptowane jako prawdziwe nie moga wiec stanowic
                          > zadnych aksjomatow.

                          To jest teoria aksjomatyczna a nie wlasnosci innej definicji logiki. Jezeli
                          twierdzisz, ze 4 aksjomat nie jest aksjomatem to musisz pokazac, ze wynika on z
                          trzech pozostalych.

                          Tutaj nie ma zewnetrznej prawdy. Nie mozna mowic, ze 4 asjomat dziala na zdaniach
                          prawdziwych bo bez niego nie ma teorii a przez to i prawdy.

                          Ta definicja logiki to nie jest zwykla definicja logiki jakich jest mnostwo, a
                          ktore sa tylko zwyklymi teoriami jak teoria mnogosci. Ona jest w metasystemie i
                          tworzy definicje prawdy formalnej a nie prawdy jako interpretacji w modelu jak
                          teorie. Jest przez to nadrzedna wzgledem wszytkich innych teorii a w tym
                          innych "logik"

                          • Gość: Stefan Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 04.01.02, 18:05
                            thrunduil:
                            > Nigdy nie spodkatem sie z analiza sensownosci ukladu aksjomatow logiki i nad
                            > jej zwiazkiem z rzeczywistoscia.

                            Nie wiem, jakie ksiazki czytywales oprocz tych pryncypiow metafizycznych w
                            internecie oraz czegos z BM o nieznanym tytule i autorze. Ale to sa podstawy
                            wykladane w kazdym podreczniku klasycznej logiki matematycznej.

                            Otoz dla prezentacji jakiejkolwiek teorii logicznej powinienes podac:
                            (1) jej JEZYK
                            • Gość: Jerzy M. Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.elnk.dsl.gtei.net 04.01.02, 18:32
                              Panie Stefanie:

                              Ja sie wylaczam z tej ciekawej i milej dyskusji bo Pan to tak ladnie i ze
                              znajomoscia przedmiotu argumentuje ze nic nie moge dodac.

                              W dodatku ja mam klopoty z polskim slownictwem jak n.p. nie wiedzialem ze
                              Detachement Rule to jest Regula Odrywania lub Demontration Rules to Reguly
                              Wniskowania. Ale teraz juz wiem.

                              Pozdrawiam obu Panow (Pana Stefana i Pana Thundrula) serdecznie i dziekuje za
                              cenny wklad do dyskusji ktora z Popper'a przeszla na Logike (lub raczej jej
                              podstawy).

                              Jerzy M.
                            • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 04.01.02, 19:43
                              > Otoz dla prezentacji jakiejkolwiek teorii logicznej powinienes podac:
                              > (1) jej JEZYK
                              • Gość: Stefan Re: Matematycznosc swiata realnego IP: *.stacje.agora.pl 04.01.02, 21:20
                                Thrunduil, drecza Cie paradoksy i dowolnosci w logice, a nie chcesz przyjac do
                                wiadomosci powszechnie akceptowanego sposobu unikania tych paradoksow i
                                dowolnosci. Ja Ci przedstawilem, jak to sie zwykle robi. Jesli do kazdego
                                zdania zapytasz ,,a dlaczego?'', z intencja ,,nie dam sie wtloczyc w te ramy'',
                                to nikt Cie oczywiscie nie wtloczy, tylko ze Twoja logika bedzie nadal pelna
                                paradoksow i dowolnosci
                                • Gość: thrundui Re: Matematycznosc swiata realnego IP: 157.25.125.* 05.01.02, 14:51
                                  > > Co jest zlego w zdaniu ( x-> ) lub nie( x-> ) ?
                                  >
                                  > A priori
                                  • Gość: Stefan Elementarz podstaw logiki, ciag dalszy IP: *.stacje.agora.pl 05.01.02, 15:58
                                    thrunduil:
                                    > Nie widze potrzeby definiowania jezyka, poza sposobem czytania, tzn, ze tekst
                                    > jest liniowy od lewej do prawej a potem od gory do dolu. Mam jednak nadzieje,
                                    > ze i to ograniczenie mozna usunac.

                                    Jak sobie chcesz. Ale w ten sposob tracisz najwazniejsza ceche logik,
                                    mianowicie ich zwiazek z rzeczywistoscia. Metatwierdzenie o zdrowosci systemu
                                    logicznego dowodzi sie przez indukcje ze wzgledu na wywody mozliwe do
                                    przeprowadzenia. Jesli tylko dana logika posiada jakies mozliwosci podstawiania
                                    (a prawie kazda posiada) to umozliwiajac zastepowanie czyms, co nie jest
                                    zdaniem, skutecznie umniemozliwiasz sobie przeprowadzenia takiej indukcji (bo po
                                    drodze masz twory skladniowe, ktorym nic nie odpowiada w modelu). Nie mozesz
                                    wiec wykluczyc, ze jakies twierdzenia nie sa tautologiami.

                                    thrunduil:
                                    > p,q,r sa dowolne. Nie ma aksjomatow narzuconych na samo p,q,r.

                                    To prawda, wyrazilem sie niejasno. Podane przez Ciebie aksjomaty rachunku zdan
                                    sluza do narzucenia ograniczen na implikacje i negacje oraz ich wzajemne
                                    zwiazki. p,q,r to sa zmienne zdaniowe. Wolno za nie podstwiac zdania z jezyka
    • Gość: Jorland Re: Popper i metodologia nauki IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 02.01.02, 13:08
      Gość portalu: Stefan napisał(a):

      > Te uwagi sa reakcja na wypowiedz ,,Co falsyfikować?'' Jerzego M. z dn. 1.I.2002
      > z watku ,,Argument chinskiego pokoju''. Pozwalam sobie otworzyc nowy watek, bo
      > ten kierunek dyskusji ma juz bardzo malo wspolnego z chinskim pokojem oraz ze
      > sztuczna inteligencja.
      >
      > Jerzy M.:
      > > Karl Popper nie mowi o falsyfikacji nauki lecz tylko o falsyfikacji pewnyc
      > h
      > > teorii lub wynikajacych z tych teorii propozycji lub wnioskow. W tym sensi
      > e
      > > fizyka, matematyka lub psychologia nie moga byc falsyfikowalne ale poszego
      > lne
      > > ich teorie lub twierdzenia tak.
      >
      > Tak, oczywiscie, uzywalismy skrotow myslowych. Natomiast chodzilo o to, czy
      > JAKIEKOLWIEK tezy matematyczne moga byc falsyfikowane. Jesli zaprzeczysz
      > twierdzeniu, ktore posiada matematyczny dowod, to wpadasz w sprzecznosc
      > logiczna. Nie mozesz wiec sensownie falsyfikowac zadnego matematycznego
      > twierdzenia (chociaz mozesz falsyfikowac nieudowodnione jeszcze hipotezy
      > matematyczne). Thrundui wyciaga z tego wniosek, ze matematyka nie jest nauka.
      > Ja jestem matematykiem, wiec (z powodow pozamerytorycznych) nie bardzo chce sie
      > z tym wnioskiem zgodzic. Dlatego raczej staram sie wykazac, ze kryterium
      > Poppera nie moze stanowic sensownej definicji naukowosci.

      Proszę spać spokojnie, matymatyce póki co nie grozi wywalenie z obszaru nauki.
      Wspomniane popperowskie kryterium falsyfikowalności jest obecnie - mimo swych
      ograniczeń - najpowazniejszym kryterium odróżniania nauki od nie-nauki, tym
      niemniej trzeba pamiętać, że są różne nauki. Poszczególne nauki opierają się na -
      czasem bardzo odmiennych - metodologiach, czyli ramach które je obejmują i
      definiują. Inna jest metodologia nauk empirycznych, inna nauk historycznych a
      inna psychologicznych. To zaniepokojnie, o którym Pan pisze wynika z
      nieporozumienia i złudzenia jakiemu ulegają co bardziej naiwni empiryści i
      indukcjoniści (którzy zresztą błędnie stosują to świetne narzędzie Poppera). Otóż
      uznają oni, że pewna wiedza naukowa bazuje na doświadczeniach i empirii, które to
      doświadczenia zebrane w kupe uogólnia się i wyciąga ogólniejsze wnioski. Ponieważ
      zaś matematyka bazuje na nieweryfikowalnych założeniach doszli oni do wniosku, że
      nie może ona być pewną wiedzą. Matematykę budujemy więc na empirycznie
      nieweryfikowalnych założeniach. Zastosowania poszczególnych matematycznych
      twierdzeń są rzecz jasna weryfikowalne i testowalne, ale sam fundament już nie.

      Inny problem, o którym wspomina Pan w drugim wpisie, już bardziej filozoficzny,
      to dlaczego czysty abstrakt jaki powstaje w naszym umyśle tak dobrze opisuje i
      pasuje do świata? I dlaczego ludzkie zdolności poznawcze tak bardzo wykraczają
      poza potrzeby wynikające z presji ewolucyjnej dzięki czemu możemy np. badać
      kwantową naturę wszechświata lub jego kosmologiczne charakterystyki? Słusznie
      zwraca Pan uwagę na to, że dobór naturalny powinien obcinać nieużyteczne cechy
      więc jak to się stało, że podarował nam taką nadreprezentację władz poznawczych?
      A jeśli stało się to przypadkiem, jako produkt uboczny jakiegoś innego procesu,
      to znowu jest inne pytanie: dlaczego ten uboczny produkt pozwala nam tak dobrze
      poznawać świat, co więcej dlaczego tak precyzyjnie "pasuje" do zjawisk na
      świecie? Niech mnie Pan poprawi jeśli się mylę ale w samej matematyce nie
      znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Sama matematyka nie odpowiadana pytanie
      dlaczego wszechświat jest racjonalny i dlaczego aparat matematyczny tak dobrze
      pasuje do opisu świata, nie tylko tego "naszego", naszej niszy życiowej ale także
      tego dla nas zupełnie zagadkowego, choćby mikroświata.
      Ukłony
      • Gość: Jerzy M. Popper'a kryterium falsyfikacji IP: *.elnk.dsl.gtei.net 03.01.02, 04:29
        Popper’a kryterium naukowej teorii

        Zgodnie z objetnica dla Pana Stefana podaje ponizej nieco wiecej informacji na
        temat Popper’a propozycji falsyfikacji jako kryterium naukowej teorii.

        Na poczatek dwie wazne uwagi:
        Pierwsza natury osobistej i mojej prosby o opinie o “matematycznosci” swiata.
        Czytam z uwaga wypowiedzi dyskutantow i bardzo za nie dziekuje. Jestem w
        trakcie pisania esseju na ten temat (jeszcze dluga droga) i wszystkie uwagi sa
        bardzo cenne. Rownoczesnie, mimo ze wyrazilem osobista opinie ze matematyka to
        jest nauka i to piekna, nie rozwazam tego tematu bowiem filozofia matematyki to
        jest osobny i bardzo kontrowersyjny przedmiot.

        Druga uwaga dotyczy zakresu “falsyfikacji” w zrozumieniu Popper’a. Popper
        zajmuje sie teoriami naukowymi ktore sa “explanatory” a wiec takie ktore
        tlumacza lub/oraz przewiduja zjawiska lub zachowanie a ponadto sa mozliwe do
        badania przy pomocy eksperymentow lub pomiarow. W tym sensie stwierdzenia
        typu “w moim domu jest rakieta” lub x=x nie naleza do takich teorii (n.b. x =
        x jest drugim fundementalnym prawem Teorii Identycznosci w logice i jest
        wyprowadzone z prawa Leibnitz’a).

        A teraz do rzeczy i co Popper mial do powiedzenia:
        1. Latwo jest uzyskac potwierdzenie lub uzasadnienie prawie kazdej teorii –
        jesli szukamy potwierdzenia;
        2. Potwierdzenie liczy sie tylko wtedy gdy jest wynikiem ryzykownego
        przewidywania to jest takiego ktore w przypadku nie spelnienia spowoduje upadek
        teorii;
        3. Kazda dobra naukowa teoria musi zakazywac pewnych objektow lub zjawisk.
        Im wiecej zakazuje tym lepsza;
        4. Kazdy prawdziwy test teorii musi byc proba sfalsyfikowania tej teorii;
        5. Dowod potwierdzjacy teorie liczy sie tylko wtedy gdy byl wynikiem testu
        jak pkt. 4 powyzej;
        6. Niektore teorie ktore moga byc testowane, nawet gdy testu nie spelniaja
        sa mimo tego uwazane za poprawne kosztem dodawania ad hoc dodatkowych zalozen
        lub reinpretowaniem teorii ad hoc w ten sposob aby uniknac jej odrzucenia.

        To co powyzej moze byc podsumowane przez stwierdzenie ze kryterium naukowego
        statusu teorii jest jej mozliwa falsyfikacja lub “odrzucalnosc” lub “podatnosc
        na test”.

        Dla przykladu: Marx’a teoria historii (jak n.p. jej analiza nadchodzacej
        rewolucji) byla mozliwa do sprawdzenia (testu). Przewidywania tej teorii
        zostaly sfalsyfikowane, jednak adherenci zamiast odrzucic teorie zaczeli ja ad
        hoc reinpretowac. W dodatku teoria byla w kazdym przypadku “potwierdzana”;
        Marxista otwierajac gazete znajdowal na kazdej stronie potwierdzenie teorii
        badz to przez wydazenia swiadczace o slusznosci teorii lub w przypadku ich
        braku swiadczace o anty robotniczym nastawieniu gazety. Cokolwiek by nie bylo,
        zawsze potwierdzalo to teorie Marx’a.
        Lub Adler’a teoria poczucia nizszosci. Jesli jakis czlowiek wepchnal dziecko
        do wody aby je utopic swiadczylo to o jego poczuciu nizszosi i potrzebie
        udowodnienia sobie ze stac go na popelnienie przestepstwa. Jesli jednak inny
        czlowiek skoczyl do wody aby z narazeniem zycia ratowac dziecko swiadczylo to o
        jego poczuciu nizszosci i potrzebie udowodnienia ze moze byc bohaterem. Te same
        problemy sa z Freud’a teoria stlumionej podswiadomosci. Przy pomocy teorii
        Adler’a lub Freud’a mozna wytlumaczyc kazde bez wyjatku zachowanie czlowieka w
        zwiazku z tym teorie te (mimo ze moga zawierac wiele elementow prawdy) nie moga
        byc w zaden sposob falsyfikowane.
        Inaczej sprawa sie ma w przypadku Einstein’a Ogolnej Teorii Wzglednosci.
        Szanowni dyskutanci bez watpienia znaja przewidywania tej teorii takie jak
        ugiecie fali swietlnej w poblizu mas grawitacyjnych lub przesunieciu
        promieniowania ku podczerwieni w obecnosci silnego pola grawitacyjnego. Obie
        proby zostaly przeprowadzone w celu sprawdzenia teorii (Eddington i gwiazdy
        neutronowe) i potwierdzily przewidywania teorii. Jednak naistotniejszym bylo to
        ze Einstein sam oswiadczyl ze jesli te przewidywania by sie nie sprawdzily
        trzeba by bylo OTW odrzucic i zaczac pracowac od nowa.

        To chyba na dzis wystarczy. Jutro nastepny odcinek, na temat zarzutow i krytyki
        wobec Popper’a kryterium falsyfikacji.

        Pozdrowienia, Jerzy

        P.S. Caly tekst powyzej jest wybranym z orginalych publikacji Karla Poppera;
        moje jest tylko nieudolne tlumaczenie i skroty (nie zmieniajace istoty).
        • Gość: Rafał P. Re: Popper'a kryterium falsyfikacji IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.01.02, 20:35
          Jeśli wolno mi wyrazić swoją skromną opinię jako dodatek do powyższej dyskusji:
          u Poppera chyba właśnie występuje, pozwolę sobie nazwać to- hipoteza
          WDRUKOWANIA, (strukturalistycznie?) nawiązująca do ewolucyjnego potencjału
          rozwoju organizmów, w tym ludzkiego mózgu, a także jego wytworów. Jest to
          koncepcja szczególnie ciekawa (swoisty determinizm, tzn. kierunek rozwoju
          rzekomo został juz zadany, choć w nie-heglowski sposób), jeśli pod uwagę weźmie
          się rozwój teorii np. matematycznej. Przykład: doświadczenie podążania w
          nieznanym sobie środowisku ku rozwiązaniu, próbowanie wszystkich możliwych
          opcji, w końcu natrafienie na tą właściwą (czyli zawierającą dotychczasowe
          próby, a także otwierającą pole do dalszych 'eksperymentów'), przybliżającą do
          wspomnianej już (nieosiągalnej w istocie) prawdy. Lub też 'otwierającą', czyli
          wskazującą na nieskończony charakter nauki. Być może nie wyrażam się
          wystarczająco zwięźle, ciekawi mnie jednak, czy powyższa dyskusja ma na celu
          znalezienie 'argumentów' wzkazujących na możliwość odnalezienia obiektywności
          (naukowej?)? I czy szukanie metody PRZEDE WSZYSTKIM nie jest zbyt ryzykownym
          zajęciem?

          PS.Nie jestem profesjonalistą w poruszanej dziedzinie, proszę więc o
          wyrozumiałość, pozdrawiam
          • Gość: Jerzy M. Re: Popper'a kryterium falsyfikacji IP: *.elnk.dsl.gtei.net 03.01.02, 23:53
            Nie mam opinii choc mysle ze Decartes i Kant juz sie tym w jakis sposob
            zajmowali (intuicja).
            Z Popper'a cytuje tylko to co sobie w tym temacie przypominam:
            "Nie ma autorytywnego zrodla wiedzy i zadne zrodlo nie jest szczegolnie godne
            zaufania. Wszystko moze byc zrodlem inspiracji, wlaczajac w to intuicje; w
            szczegolnosci jesli sugeruje ona nam nowe problemy problemy do rozwiazania. Ale
            nic nie jest pewne i my wszyscy jestesmy zawodni (fallible)".

            Nie wiem czy to cos Panu pomoze.

            Pozdrawiam, Jerzy
        • Gość: Jerzy M. Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: *.elnk.dsl.gtei.net 04.01.02, 04:34
          Krytyka kryterium Popper’a.

          To jest druga czesc mojego wypracowania na temat Popper’a kryterium
          falsyfikacji teorii naukowych i traktuje o krytyce tego kryterium.

          Zacznijmy od pierwszego problemu, zreszta nie bardzo istotnego. Jesli
          propozycja S jest falsyfikowalna, wspolna propozycja S z jakakolwiek inna
          propozycja N jest rowniez falsyfikowalna. To znaczy ze jesli S robi
          przewidywanie ktore moze byc sprawdzone przez obserwacje, rowniez S&N moze byc
          zweryfikowane. Ale caly sens kryterium jest odseparowac propozycje nienaukowe
          od naukowych. A w tym przypadku jesli N jest nienaukowa prozycja, to taka jest
          rowniez S&N mimo ze moze byc falsyfikowane.

          Nastepny problem stanowi zwiazek pomiedzy propozycja i jej zaprzeczeniem.
          Rozwazmy zdanie “Wszystkie A sa B”. Ta propozycja jest falsyfikowalna (wg
          Popper’a) poniewaz wystarczy zaobserwowac jedno A ktore nie jest B. Ale teraz
          rozwazmy propozycje “Istnieje object ktory jest A ale nie B”. Te stwierdzenie
          nie jest falsyfikowalne ; zaden skonczony zbior nie moze tego potwierdzic. Ale
          to jest bardzo dziwne; jesli propozycja jest naukowa to taka rowniez powinna
          byc jej negacja.

          Nastepnie, wiekszosc teoretycznych propozycji samych w sobie nie robi
          przewidywan co moze byc sprawdzone przez wyniki obserwacii O. Teorie T tworza
          przewidywania ktore moga byc zweryfikowane tylko przez dodanie dodatkowych
          zalozen A. Najczesciej z T nie wynika O, raczej z T & A wynika przez dedukcje
          O. (Jest to znane jako teza Duhem’a). Dla przykladu hipoteza ze dinosaury
          wyginely w rezultacie kolizji meteoru z ziemia jest oparta na obecnosci iridium
          w roznych warstwach geologicznych. Problem polega na tym ze hipoteza meteoru,
          sama w sobie, nic nie mowi gdzie iridium powinno sie znajdowac. Wymaga to
          rowniez dodatkowego zalozenia ze koncentracja iridium w meteorach jest wyzsza
          niz na ziemi. Tak wiec dla propozycji ze dinosaury wyginely na skutek kolizji
          ziemi z meteorem potrzebne sa dodatkowe zalozenia..

          Ostatni problem ktory tu poruszam jest zwiazany z pogladem Popper’a ze
          twierdzenia wynikajace z zastosowania rachunku prawdopodobienstwa nie sa
          falsyfikowalne. Niestety twierdzenia przeciwnikow Popper’a (w tym wzgledzie) sa
          tak nie jasne ze nie rozwijam ich dalej.

          Przyklady asymetrii:

          Falsyfikacja: jesli T wowczas O. nie O nie T. dedukcyjnie poprawne
          Veryfikacja: jesli T wowczas O. O T. deduktywnie niewazne

          Dodatkowe zalozenie A:

          Falsyfikacja: jesli T&A wowczas O. nie O nie T. deduktywnie niewazne
          Veryfikacja : jesli T&A wowczas O. O T. deduktywnie niewazne.

          Falsyfikacja : jesli T&A wowczas O. A i nie O, nie T. deduktywnie niewazne
          Veryfikacja : jesli T&A wowczas O. A i O, T. deduktywnie niewazne.

          Nie chce mi sie dawac przykladow bo jak znam uczestnikow tego watku jestescie w
          stanie sami sobie ich namnozyc i napewno lepszych niz ja bym to zrobil.

          Reasumujac, mysle ze pomimo waznych punktow krytyki jak powyzej, kryterium
          Popper’a dla rozgraniczenia (“demarcation”) pomiedzy dobra a zla nauka jest,
          w klasie teorii ktora opisalem w poprzednim odcinku, ciagle bardzo dobre.

          Pozdrawiam i dziekuje za uwage, Jerzy
          • Gość: Stefan Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: *.stacje.agora.pl 04.01.02, 20:05
            Bardzo dziekuje za omowienie kryterium Poppera oraz zarzutow do tego kryterium.
            Te kilka punktow skladajacych sie na omowienie kryterium Poppera brzmi dobrze i
            sensownie na poziomie ogolnym; oczywiscie nalezy oczekiwac trudnosci przy
            wchodzeniu w szczegoly.

            Dla mnie jedna z takich trudnosci jest niepewnosc co do dzialan, ktore badacz ma
            prawo podejmowac w celu potwierdzenia lub obalenia teorii. Na pewno nalezy
            dopuscic przewidywanie wynikow eksperymentow lub obserwacji. Ale nauka,
            szczegolnie nauki scisle, sa zwykle wielopietrowe. To co z jednego poziomu
            abstrakcji wydaje sie teoria wymagajaca potwierdzenia lub obalenia, dla innego
            poziomu jest rzeczywistoscia o ktorej mozna formulowac teorie wyzszego rzedu.

            Podam taki przyklad, tylko prosze mnie nie chwytac za niekonsekwencje
            chronologiczne
            • Gość: Stefan Autopoprawka do poprzedniego IP: *.stacje.agora.pl 04.01.02, 20:31
              Cos sie popsulo miedzy moim ekranem a ostatnim postem. Serwer chyba zle
              zrozumial niektore znaki i w wyniku jeden wzor jest nie do odczytania.
              Zamieszczam jeszcze raz caly akapit z nadzieja, ze tym razem bedzie dobrze. Dla
              ulatwienia poszukiwania: jest to jedyne miejsce w tekscie, gdzie wystepuje slowo
              ,,calkowite''.

              > W pewnych przypadkach moze sie zdarzyc, ze dla falsyfikacji bedzie trzeba
              > przejrzec tylko skonczony zbior. Na przyklad zdanie
              > E x: (x jest calkowite i 10 < x < 20) & ~ x > 0
              > daje sie sfalsyfikowac przez przejrzenie wszystkich liczb calkowitych od 11 do
              > 19
            • Gość: thrundui Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: 157.25.125.* 05.01.02, 15:26
              > A wiec do sfalsyfikowania mamy zdanie:
              > E x: (P(x) & ~Q(x))
              > (istnieje x, ktory jest P i nie jest Q). Moze sie zdarzyc, ze predykaty P i Q
              > w ogole o x nie orzekaja; ich zaleznosc od X moze byc nieistotna. Wtedy to
              > zdanie zamienia sie w E x: (P & ~Q), co jest rownowazne P & ~Q i nagle ten
              > niedobry kwantyfikator egzystencjalny dal sie wyeliminowac. Chyba nie ma
              > powodu uwazacza niefalsyfikowalne takich wlasnie zdan.

              Ale tak nie wolno. Zdanie Ex: 1ɚ nie jest dopuszczalne. Jak sfalsyfikowac zdanie:
              Istnieje jednorozec, dla ktorego 1ɚ?

              > W pewnych przypadkach moze sie zdarzyc, ze dla falsyfikacji bedzie trzeba
              > przejrzec tylko skonczony zbior. Na przyklad zdanie
              > E x: (x jest calkowite i 10<xង) & ~ xɬ
              > daje sie sfalsyfikowac przez przejrzenie wszystkich liczb calkowitych od 11 do
              > 19
            • Gość: Jerzy M. Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: *.elnk.dsl.gtei.net 07.01.02, 19:39
              To jest odpowiedz na post Stefana jak powyzej.

              Stefan:

              Dla mnie jedna z takich trudnosci jest niepewnosc co do dzialan, ktore badacz ma
              prawo podejmowac w celu potwierdzenia lub obalenia teorii. Na pewno nalezy
              dopuscic przewidywanie wynikow eksperymentow lub obserwacji. Ale nauka,
              szczegolnie nauki scisle, sa zwykle wielopietrowe. To co z jednego poziomu
              abstrakcji wydaje sie teoria wymagajaca potwierdzenia lub obalenia, dla innego
              poziomu jest rzeczywistoscia o ktorej mozna formulowac teorie wyzszego rzedu.

              Podam taki przyklad, tylko prosze mnie nie chwytac za niekonsekwencje
              chronologiczne
              • Gość: Jerzy M. Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: *.elnk.dsl.gtei.net 07.01.02, 19:45
                Jak zwykle zakonczenie mojego poprzedniego postu zostalo obciete. Tu jest
                ponizej:

                Ja:

                Pierwsza czesc (dwoch pomocnikow) jest niewlasciwa bowiem pierwszy pomocnik
                dokonuje waznego eksperymentu a drugi przeprowadza dowod ktory dopiero musi byc
                potwierdzony eksperymentem. Jest oczywiste ze oba eksperymenty nie moga dac
                tego samego rezultatu a jesli dadza to dowod drugiego pomocnika jest bledny.

                Z rurami na swiecie to wyglada tak (w mojej opinii): drugie stwierdzenie “Kazda
                rure na swiecie da sie odetkac” musi byc zgodnie z pierwszym zdaniem (Nie
                ma…..) uzupelnione przez “Obecnie kazda ….”
                bowiem dla przeprowadzenia eksperymentu trzebaby zbadac wszystkie rury obecnie
                istniejace. Taki eksperyment jest oczywiscie niemozliwy do przeprowadzenia a
                wiec twierdzenie nie jest falsyfikowalne.
                Ostatnie zdanie “Istnieje metoda……” stwarza wiecej problemow. Po pierwsze
                powinno brzmiec “Istnieja metodY…”, po drugie nie jest prawdziwe tak dlugo
                dopoki albo poprzednie zdania zostana doswiadczalnie udowodnione lub, znow
                przez doswiadczenie bedzie wykazane ze jest metoda dla kazdej rury aby ja
                odetkac. Jest to znow niewykonalne, tak dlugo dopoki nie uczynimy naszej teorii
                odtykania “immune”
                ograniczajac jej waznosc w czasie i przestrzeni.


                Na zakonczenie: To nie sa zadne herezje! Kazda krytyczna dyskusja prowadzona w
                logiczny i ze znajomoscia rzeczy sposob jest uzyteczna i wzbogaca jesli nawet
                nie wiedze ogolna to przynajmniej uczestnikow. Z tym Keplerem i Newtonem
                musialem sie powaznie zastanowic za co dziekuje.

                Pozdrowienia, Jerzy
              • Gość: Stefan Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: *.stacje.agora.pl 07.01.02, 22:34
                Dziekuje za wyjasnienia Poppera, ale musze jeszcze troche pomeczyc. Jestem tak
                bardzo przyzwyczajony do traktowania obiektow matematycznych jako
                rzeczywistosci, na ktorej mozna dokonywac eksperymentow (myslowych), ze trudno
                mi zrozumiec, dlaczego nagle mialbym sie ograniczyc do szarego i nieciekawego
                swiata realnego. Subiektywnie dzialalnosc matematyka czesto przypomina
                eksperymentowanie w realnie istniejacym swiecie. Probuje dowiesc twierdzenia
                albo znalezc kontrprzyklad. Jesli dowiode twierdzenie, to mam publikacje.
                Jesli znajde kontrprzyklad, to najwyzej moge poskarzyc sie kolegom na zly los.
                Tylko jedno moze sie udac. To czego ja bym chcial, nie ma najmniejszego wplywu
                na wynik mojego eksperymentu myslowego. Wyobraz sobie np. biologa, ktory
                nastawil jakis eksperyment i teraz nerwowo pije kawe za kawa czekajac z
                napieciem na wyrok tego eksperymentu. U mnie jest tak samo.

                Wrocmy wiec do falsyfikacji sadow egzystencjalnych. Zarowno Thrunduil jak i Ty
                bardzo stanowczo twierdzicie, ze ZADEN taki sad NIGDY nie jest falsyfikowalny.
                Zeby zrobic wylom w tej stanowczosci, podalem kilka przypadkow skrajnych (atak
                zawsze najlatwiej jest rozpoczac od niepewnego pogranicza). Wydaje mi sie, ze
                sad egzystencjalny E x: P moze byc falsyfikowalny np. wtedy, gdy P nie zalezy od
                x.

                Jerzy M.:
                > Co do pierwszego przypadku rozumiem ze chodzi o zdanie typu ,,istnieje gruszka
                > ktora jest madra i nie chodzi''

                Nie, raczej o zdanie: istnieje taka gruszka, ze dzisiaj jest poniedzialek. A co
                ma wspolnego gruszka z poniedzialkiem?
                • Gość: thrundui Re: Krytyka kryterium Popper'a IP: 157.25.125.* 09.01.02, 13:34
                  > Nie, raczej o zdanie: istnieje taka gruszka, ze dzisiaj jest poniedzialek. A co
                  > ma wspolnego gruszka z poniedzialkiem?
                  • Gość: Stefan Skad nieufnosc do myslenia? IP: *.stacje.agora.pl 09.01.02, 23:02
                    Musze powiedziec, ze ta dyskusja jest powodem narastajacego we mnie zdumienia.
                    Zawsze uwazalem za oczywiste, ze wnioskowanie matematyczne (logiczne) prowadzi
                    do pewniejszych wnioskow niz eksperyment. Te wnioski maja oczywiscie postac
                    implikacji ,,o ile spelnione sa aksjomaty ... to ...'', dlatego nie zawsze
                    wiadomo, czy dana teoria matematyczna daje sie do danego kawalka rzeczywistosci
                    zastosowac, ale sa PEWNE. To znaczy nie dziwilbym sie, gdybyscie krytykowali
                    matematyke (lub logike, to na jedno wychodzi) za bezuzytecznosc, twierdzac ze
                    nigdy nie mozna byc pewnym, ze aksjomaty sa spelnione. Ale Wy ja krytykujecie
                    za niepewnosc konkluzji. Czuje sie z tym tak, jakbyscie mi zgodnym chorem
                    wmawiali, ze nazywam sie inaczej niz dotad myslalem.

                    Kwestionowanie falsyfikowalnosci stwierdzen egzystencjalnych E x: P(x) jest
                    rownowazne kwestionowaniu dowodliwosci stwierdzen ogolnych A x: P(x) . Wiec
                    jesli mowicie, ze ZADNYCH zdan egzystencjalnych nie da sie sfalsyfikowac, to tym
                    samym utrzymujecie, ze ZADNYCH tez ogolnych nie da sie wykazac (to sa zwykle
                    prawa de Morgana). Z punktu widzenia logiki jest to ewidentna bzdura, bo
                    oczywiscie mozna udowadniac stwierdzenia ogolne; dla utrzymania tej bzdury,
                    musicie zakwestionowac sensownosc logiki jako takiej. Rowniez z punktu widzenia
                    pragmatyki poznawczej jest to bzdura, jako ze PRAWIE WSZYSTKIE prawa w naukach
                    przyrodniczych to stwierdzenia ogolne: ,,kazdy ssak jest kregowcem'', albo
                    ,,kazda liczba calkowita jest wymierna'', czy tez ,,w kazdym eksperymencie
                    calkowita ilosc energii dowolnego ukladu zamknietego pozostaje stala''. Wg Was
                    MUSIMY przyjac te wszystkie prawa za niedowiedzione.

                    Pewnym wyjsciem umozliwiajacym akceptowanie dowodliwosci stwierdzen ogolnych
                    przy jednoczesnym kwestionowaniu falsyfikowalnosci stwierdzen egzystencjalnych
                    moze byc ten cytat:

                    Thrunduil:
                    > Zreszta ja nie widze problemu w tym, ze pewne zdanie jest falsyfikowalne a
                    > jemu rownowaze juz nie.

                    Tylko ze takie stanowisko implikuje kompletna bezsilnosc, ignoramus et
                    ignorabimus. Mowisz w ten sposob: logicznie rownowazne stwierdzenia moga miec
                    rozne wlasnosci poznawcze. Zadne rozumowanie logiczne nie jest odtad mozliwe,
                    mozgi mamy tylko po to, zeby czyms wypelnic bezsensownie rozrosniete czaszki.
                    Stwierdzenia ogolne weryfikuje sie (albo, rownowaznie, egzystencjalne
                    falsyfikuje sie) uzywajac czystej mysli, chociazby dla sensownej ekstrapolacji
                    ze skonczonej ilosci eksperymentow.

                    Z Waszych postow wnosze, ze Popper utrzymywal, ze wszelkie stwierdzenia
                    infinitarystyczne sa niepewne/nienaukowe (niepotrzebne skreslic). Tymczasem
                    myslenie o odpowiednio dobranych zbiorach nieskonczonych jest prostsze i
                    latwiejsze niz o zbiorach skonczonych. Np. biolodzy twierdza, ze wzrost
                    populacji bakterii przy nieograniczonych zasobach jest eksponencjalny
                    • Gość: Jerzy M. Re: Skad nieufnosc do myslenia? Czyzby? IP: *.elnk.dsl.gtei.net 10.01.02, 00:36
                      Gość portalu: Stefan napisał(a):

                      >
                      > W imie jakiej idei Popper kaze sie wyzbyc tych wszystkich narzedzi jako zrodla
                      > poznania naukowego?
                      >
                      > - Stefan
                      >
                      W ramach idei niejakiego Davida Hume'a ktory ladnie wykazal przeszlo 200 lat temu
                      ze indukcja nie stanowi zadnej podstawy badan w naukach przyrodniczych (i w zyciu
                      generalnie) i z czym w zasadzie wszyscy filozofowie (i n.p. fizycy) zajmujacy sie
                      tematem zgadzaja sie.
                      Tajemnice filozoficzna stanowi fakt ze wbrew logice ludzie ciagle wierza w
                      indukcje. Temu ostatniemu zagadnieniu filozofowie, wlaczajac w to Popper'a,
                      poswiecili duzo uwagi.
                      A jesli chodzi o zrodla poznania naukowego to nikt nie zna ich pochodzenia.
                      Planck wykryl "zjawisko" kwantow energii dlatego tylko ze zrobil bardzo powazny
                      blad logiczny w rozwazaniach nad uzasadnieniem swojej formuly dla promieniowania
                      ciala czarnego. I dzieki temu bledowi logicznemu zmienil nasza znajomosc swiata.

                      Pozdrawiam, Jerzy

                      PS To jest krotka uwaga bo postanowilem sobie ze nie dam sie dalej wciagnac w ta
                      dyskusje ktora obraca sie glownie wokol podstaw logiki.
                      • Gość: LPiotrek Re: Skad nieufnosc do myslenia? Czyzby? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 10.01.02, 23:08
                        Jerzy napisal

                        > W ramach idei niejakiego Davida Hume'a ktory ladnie wykazal przeszlo 200 lat
                        temu
                        > ze indukcja nie stanowi zadnej podstawy badan w naukach przyrodniczych (i w
                        zyciu
                        > generalnie)

                        Ale przeciez zrodlo poznania naukowego nie opiera sie tylko
                        na indukcji jak Pan to sam zauwazyl :

                        > A jesli chodzi o zrodla poznania naukowego to nikt nie zna ich pochodzenia.

                        Choc takie generalizowanie jest chyba zbyt daleko idace.
                        Chyba ze ma Pan na mysli pozamerytoryczne przyczyny tego poznania.

                        > Planck wykryl "zjawisko" kwantow energii dlatego tylko ze zrobil bardzo
                        powazny
                        > blad logiczny w rozwazaniach nad uzasadnieniem swojej formuly dla
                        promieniowania
                        > ciala czarnego.

                        To nie ma zadnego znaczenia co bylo przyczyna ,jakiegos pomyslu
                        powazny blad logiczny czy niewielki blad ,albo potezny przeblysk
                        geniuszu. Liczy sie ostatecznie i tak tylko zgodnosc z doswiadczeniem,
                        a wlasciwie z nasza jego interpretacja.

                        Negujac wartosc tych narzedzi poznania naukowego o ktorych
                        pisal Stefan , neguje Pan rownoczesnie celowosc jakiegokolwiek
                        eksperymentu w swiecie realnym (celowosc eksperymentu w swiecie
                        symboli juz Pan zanegowal na wstepie).
                        Bo nie zostawia Pan ZADNYCH narzedzi do interpretacji przebiegu
                        tychze eksperymentow. Nie moze Pan w ten sposob otrzymac
                        jakichkolwiek wynikow ,wiec one (te eksperymenty ) NICZEGO
                        nie sa w stanie sfalsyfikowac.

                        Nie znam sie na filozofii i nie czytalem Poppera ,ale domyslam
                        sie ze jemu chodzilo o zwiazek miedzy teoriami gdy formuowal
                        to kryterium falsyfikowalnosci.
                        Po prostu naukowe jest to co posiada zwiazek z tym co juz
                        uznalismy za nauke. A tym zwiazkiem jest spelnienie kryterium falsyfikacji.
                        Jesli takiego zwiazku brak to znaczy ,ze jakas teoria lub
                        jakis zdanie nie jest czescia tego systemu w ktorym takie zwiazki
                        miedzy wszystkimi jego skladnikami istnieja ,a ktory juz
                        zgodzilismy sie nazywac nauka.

                        Jesli jestem w bledzie to prosze o sprostowanie.

                        pozdrawiam Pana i Stefana
                        LPiotrek
                    • Gość: thrundui Re: Skad nieufnosc do myslenia? IP: 157.25.125.* 14.01.02, 11:27
                      > To znaczy nie dziwilbym sie, gdybyscie krytykowali
                      > matematyke (lub logike, to na jedno wychodzi) za bezuzytecznosc, twierdzac ze
                      > nigdy nie mozna byc pewnym, ze aksjomaty sa spelnione. Ale Wy ja krytykujecie
                      > za niepewnosc konkluzji. Czuje sie z tym tak, jakbyscie mi zgodnym chorem
                      > wmawiali, ze nazywam sie inaczej niz dotad myslalem.

                      a dokladniej ze moze wyjsc cokolwiek.
                      Gdyby znalazl sie jakis naukowiec, ktory koniecznie chcial cos pokazac i byl
                      pardzo pomyslowy matematycznie, moglby skonstruowac teorie matematyczna od konca -
                      wymyslec uklad aksjomatow, ktorych zastosowanie w modelu potwierdza jego teze.

                      w statystyce jest nawet taka teoria jak optymalnie znieksztalcac badania
                      statystyczne aby np. wykazac mozliwie jak najwieksza skutecznosc zupelnie
                      nieskutecznego leku. I to wszystko tak, by zachowac formalna zgodnosc ze
                      standardami. Moze i w matematyce powstanie teoria jak optymalnie wymyslac modele
                      pod teze.

                      > Kwestionowanie falsyfikowalnosci stwierdzen egzystencjalnych E x: P(x) jest
                      > rownowazne kwestionowaniu dowodliwosci stwierdzen ogolnych A x: P(x) Wiec
                      > jesli mowicie, ze ZADNYCH zdan egzystencjalnych nie da sie sfalsyfikowac, to tym
                      > samym utrzymujecie, ze ZADNYCH tez ogolnych nie da sie wykazac

                      dokladniej zweryfikowac. Falsyfikacja i weryfikacja nie sa pojeciami logiki.

                      > Z punktu widzenia logiki jest to ewidentna bzdura, bo
                      > oczywiscie mozna udowadniac stwierdzenia ogolne; dla utrzymania tej bzdury,
                      > musicie zakwestionowac sensownosc logiki jako takiej.

                      Falsyfikacja i weryfikacja sa calkowicie obok logiki. Powinno testowac sie
                      zgodnosc modeli z rzeczywistoscia a wiec nie mozna falsyfikowac zdan
                      wykorzystujac wlasnosci tych modeli. Logika tez nie jest absolutna, wiec i tutaj
                      powinno sie zachowac ostroznosc. Nikt tego oczywiscie nie robi, ale dla spojnosci.

                      > czy tez ,,w kazdym eksperymencie
                      > calkowita ilosc energii dowolnego ukladu zamknietego pozostaje stala''. Wg Was
                      > MUSIMY przyjac te wszystkie prawa za niedowiedzione.

                      Tak, ale one nie sa dowiedzione. One sa nieobalone.
                      Ja bym sie nie zakladal, ze prawo zachowania energii zachodzi.

                      > Zadne rozumowanie logiczne nie jest odtad mozliwe,

                      jest mozliwe i nawet pozadane. Tyle tylko, ze nie moze byc kryterium przy
                      falsfikacji. Nie mozna przy sprawdzaniu tegos wykorzystywac to co sie zakladalo.

                      > Z Waszych postow wnosze, ze Popper utrzymywal, ze wszelkie stwierdzenia
                      > infinitarystyczne sa niepewne/nienaukowe (niepotrzebne skreslic).

                      Nie do konca. W rozumowaniu to mozna i nawet powolywac sie na wizje. Stany
                      posrednie nie musza byc falsyfikowalne. Tylko jakis koniec musi byc
                      falsyfikowalny.

                      > liczby rzeczywiste i zespolone, szeregi, rachunek
                      > rozniczkowy i calkowy, przestrzenie wektorowe, rozmaitosci...
                      > W imie jakiej idei Popper kaze sie wyzbyc tych wszystkich narzedzi jako zrodla
                      > poznania naukowego?

                      A kto i dlaczego kaze wyrzucac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka