Dodaj do ulubionych

Kosmiczna rewia mody

23.06.08, 09:20
Co takiego może zrobić człowiek na Księżycu czego nie mogłaby
wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?
Obserwuj wątek
    • wilusztochuj Nie moze 23.06.08, 15:36
      Nie moze byc "czlowiekiem na ksiezycu" co ma znaczenie propagandowe. Ksiezyc i
      pobyt na nim jest nadal na krancach mozliwosci naszej cywilizacji.
      • toja3003 Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną mi 23.06.08, 16:00
        Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową w
        celu zatknięcia flagi czy 100 (słownie: sto!) misji bezzałogowych,
        które przez lata pozwoliłyby na badanie nie tylko Marsa ale i innych
        obiektów Układu Słonecznego. Ja opowiadam się za tym drugim
        rozwiązaniem.
        • dungeon.master Re: Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jed 23.06.08, 18:56
          Cześć toja3003,

          Na szczęście to nie nasze pieniądze, więc nie ma co się martwić. My za to
          jesteśmy światową potęgą w teologii, co wydatnie poprawia jakość naszego życia.

          Badania kosmiczne trzeba prowadzić w sposób zrównoważony, inwestując zarówno w
          misje załogowe jak i bezzałogowe. Oba rodzaje działalności mają zresztą inny
          cel. Bezzałogowe misje głównie robią czysto poznawczą naukę. Ewentualne
          praktyczne znaczenie tych badań (np. odkrywanie lodu na Marsie), jest zwykle
          związane z ewentualnymi lotami załogowymi.

          Loty załogowe mają na celu rozwijanie technologii, dzięki którym w końcu
          skolonizujemy Kosmos. A wyjście z "kolebki" jest warunkiem przetrwania naszej
          cywilizacji.
          • toja3003 he, he "nie nasze pieniądze" a niby 24.06.08, 10:03
            za jakie Unia robi misje kosmiczne? I na szczęście bezzałogowe a nie
            chciałbym żeby moje podatnicze pieniądze szły na misje zatykania
            flagi jak w USA.
            • dungeon.master Re: he, he "nie nasze pieniądze" a niby 25.06.08, 03:11
              1. No to jednak nie Twoje te 100 miliardów.
              2. ESA to nie Unia, a Polska formalnie do ESA nie należy.
              3. Nie ma wyboru: dać 100 mld na misje załogowe albo bezzałogowe. Jest wybór:
              dać na misje załogowe albo na Irak.
              4. (Jak zwykle) Nie odniosłeś się do mojego tekstu o celach lotów załogowych, a
              nie jest tym celem zatykanie flagi. Amerykańska flaga na Księżycu już jest.
              • toja3003 Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 25.06.08, 14:04
                Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą
                wykopać najgłębszą dziurę w ziemi albo
                zrobic inne dziwactwo - np. polecieć na Marsa.
                Tylko proszę: nie za moje podatnicze pieniądze.
                Kiedy wreszcie zaczniemy mierzyć zamiary na siły?

                Proponuję: rozwijać badania bezzałogowe
                a oszczędzone pieniądze przeznaczyć
                na badania nowych napędów rakiet,
                bo na paliwie chemicznym to daleko nie polecimy.
                • dungeon.master Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 26.06.08, 00:29
                  Ja proponuję zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na badania nad napędem
                  antygrawitacyjnym, albo od razu nad tunelami podprzestrzennymi.
                  • toja3003 w porządku, może być i 26.06.08, 11:22
                    żagiel świetlny - zejdźmy na Ziemię, inaczej nigdy nie polecimy do
                    gwiazd.
                • kz_karlovitz Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 27.06.08, 10:12
                  Nie martw sie twoje podatnicze pieniadze nie ida w zadnym wypadku na
                  kosmos. Za nie poslowie lataja za free samolotami i jezdza pierwsza
                  klasa intercity, za nie wielki aparat urzedniczy rozbija sie
                  sluzbowymi autami i innymi gadzetami, za nie bawia sie wielcy i
                  wydawane sa na budowe drog bo ze wzgledu na to ze politycy nie moga
                  zmienic prawa przetargowego okazuje sie ze kazda inwestycja zaczyna
                  sie po czasie co wiaze sie z rastycznymi podwyzkami ze strony
                  wykonawcow. Co jeszcze moglbym powiedziec. Twoje podatnicze
                  pieniadze ida na cala masa roznych z punktu widzenia ciebie
                  niepotrzebnych rzeczy - na kosmos napewno nie.
                  • em_obywatel hie hie dobre :D 27.06.08, 13:11
                    hie hie dobre :D. W sumie, pieniadze wydane na eksploracje kosmosu kiedys sie
                    zwroca tak jak wyprawy Kolumba. Pieniadze wydane na naszych politykow - nie.
                    Obrazowo rzecz ujmujac zostana przez nich przejedzone. Mozemy najwyzej
                    wykorzystac odchody politkow jako nawoz naturalny, o watpliwej jakosci.
                    Prawde mowiac, wszystkich naszych politykow mozna okreslic jako BDFO - bardzo
                    drogie fabryki odchodow
                    • toja3003 A co z Kolumbem?. Otóż wielu żeglarzy 27.06.08, 13:23
                      A co z Kolumbem?. Otóż wielu żeglarzy
                      przed nim i po nim chciało wyruszyć w podobną
                      podróż ale była to głównie kwestia przekonania
                      np. królowej Izabeli Kastylijskiej, że
                      przedsięwzięcie się opłaci. Tak też się szybko stało
                      w bardzo wymiernym, finansowym wymiarze.

                      Tymczasem załogowe loty kosmiczne to głównie
                      wielki koszt i wielkie ryzyko - tak jest
                      od dziesięcioleci i nie widać żeby coś się tu
                      miało zmienić.

                      Dotychczasowe programy z a ł o g o w y c h
                      badań kosmicznych były bardzo kosztowne a
                      przyniosły znikome efekty. Program Apollo kosztował
                      ok. 30 miliardów (starych!) dolarów i "zaowocował"
                      jedynie setką kilogramów księżycowych kamieni.
                      Czy trzeba tak ryzykować ludzkie życie i wydawać tak wielkie
                      pieniądze dla tak minimalnych osiągnieć?
                      Zresztą podobne cele Rosjanie osiągneli
                      bezzałogowymi i znacznie tańszymi Łunochodami.

                      Owszem jestem pod wrażeniem osiągnięć lotów bezzałogowych i tu
                      dokonano najbardziej spektakularnych wyczynów w dalszych
                      przestrzeniach Układu Słonecznego, za relatywnie znacznie mniejsze
                      pieniądze.
                      • em_obywatel toja mysl troche! 27.06.08, 13:31
                        Chce sie tutaj ustosunkowac do twoich innych wypowiedzi na forum. Kiedy ludzie
                        poleca na Marsa, to nie beda lecieli z lopatami. Poleca z nimi roboty. Duzo
                        robotow. Taka kombinacja jest optymalna - roboty maga pobierac probki z
                        niebezpiecznych miesc zdalnie, sterowane zdalnie przez czlowieka. Nie bedzie
                        problemu opoznienia czasowego.
                        Poza tym, kiedy bedzie problem taki, ze drzwiczki do piecyka sie nie otowrza to
                        czlowiek podejdzie i poprawi.
                        Co do twojego argumentu, ze robty na tasmie produkcyjnej sa bardziej wydajne niz
                        ludzie - roboty na tasmie produkcyjnej wykonuja standardowe operacje. Pomsyl,
                        mozna by na Ziemii zwolnic murarzy i budowac domy robotami. Tylko ze kazdy dom
                        jest inny, stoi na innej dzialce i jest inaczej wykonczony. Za zaprogramowanie
                        robota do kladzenia plytek w twojej lazience zaplacilbys wiecej niz za plytkarza.
                        Problem z robotami jest taki, ze wymagaja wsparcia technicznego. I dlatego na
                        Marsie musza byc ludzie i robty dzialajacy razem.
                        • toja3003 Twoja rada „pomyśl trochę” jest jak najbardziej na 27.06.08, 14:06
                          Twoja rada „pomyśl trochę” jest jak najbardziej na miejscu, pomogę
                          ci. Człowiek jest tańszy od robota ale na Ziemii, co wykazałeż
                          przykładami. W twojej argumentacji koncentrujesz się tylko na
                          funkcjonalnej stronie przedsięwzięcia tymczasem każdy menedżer szuka
                          optimum w trójkącie: jakość-koszy-czas. Owszem, człowiek może w
                          wielu przypadkach działać bardziej elastycznie niż maszyna ale
                          maszyna nie żyje więc inne są standardy bezpieczeństwa,
                          temperaturowe, kwestie odżywiania, oddychania jeśli wysyłamy w
                          kosmos człowieka stąd koszty są tu znacznie wyższe a więc lot
                          bezzałogowy uważam za berdziej efektywny niż misje zatykania flag na
                          innych planetach (robot też może zatykać).
                          • em_obywatel Co jak co ale do jednego mnie nie przekonasz 27.06.08, 15:23
                            Co jak co ale do jednego mnie nie przekonasz. Nie przekonasz mnie do tego, ze
                            loty kosmiczne sa calkowicie zbedne. Moze lot na Marsa ma w sobie nieco
                            ekstrawagancji, ale uwazam ze trzeba prowadzic badania nad mozliwoscia tanszego
                            lotu w kosmos. Ludzi na Ziemii ciagle przybywa, Ziemia sie nie rozrasta
                            niestety. Po odkryciu Ameryki z przeludnionej Europy wyruszyy tysiace ludzi. Tak
                            samo bedzie z kosmosem. Wybilismy Indian to kiedys wybyjemy tez potencjalnych
                            kosmitow. Potrzebujemy przestrzeni zyciowej.
                            • toja3003 ok, zrozumiałem, że 30.06.08, 10:42
                              cię nie przekonam, ty zrozum, że mnie też nie przekonasz.
                  • toja3003 Otóż mylisz się, Polska jest w Unii i bierze udzia 27.06.08, 13:20
                    Otóż mylisz się, Polska jest w Unii i bierze udział w badaniach
                    kosmicznych, nasi robią różne aparaty czyli inwestujemy też w naukę
                    światową i jestem za tym ale żeby to szło na loty bezzałogowe a nie
                    na misje zatykania flag przez człowieka.
        • madcio Re: Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jed 23.06.08, 19:27
          > Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów?
          > Jedną misję załogową w celu zatknięcia flagi
          Na jakiej podstawie utrzymujesz, że lot na księżyc w celu ponownego zatknięcia
          flagi będzie kosztować sto miliardów dolców? Dlaczego w ogóle użyłeś tego
          przykładu, zamiast np. założenia permamentnej bazy na Księżycu?

          > czy 100 (słownie: sto!) misji bezzałogowych,
          Nie każda misja bezzałogowa kosztuje miliard. Niektóre kosztują mniej, za to
          inne kilka razy więcej. Nie to, żebym miał coś przeciw - Neptun Orbiter i
          ponowna eksploracja Jowisza z szczególnym uwzględnieniem Europy kosztowałaby
          razem tyle, co 1% kosztów pewnej wojenki.

          Moja odpowiedź jest prosta - i to, i to. I misje załogowe, i bezzałogowe.
        • kedrok1 Re: Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jed 24.06.08, 12:38
          pleciesz kolego ;)

          Zobacz od jak dana się zastanawiają, czy na marsie jest woda, czy lód, czy coś,
          czy nic nie ma. Kolejne misje i dalej te same pytania. Człowiek by wylądował to
          zrobił w czasie kilku godzin ;)

          Zobacz na Phoenixa. Wreszcie udało mu się wykopać i zapakować troszkę piasku,
          niestety, przy lądowaniu spalił okolice, więc nawet jak był lód to go odparował.

          Zdecydowanie ludzie muszą latać, a księżyc jest bliżej i można na nim poćwiczyć.
          • toja3003 ta na tym Marsie 24.06.08, 17:16
            taki człowiek to by faktycznie "zrobił to w parę godzin". Wziąłby
            łopatę i już. A poćwiczyć to można na Ziemii. Zanim zdecydujemy się
            faktycznie lecieć na Marsa musimy wykonać konkretną robotę tu na
            Ziemii. W chwili obecnej lot na Marsa jest nierealny i to nie tylko
            z przyczyn finansowych ale także technicznych. Potrzebne są
            efektywniejsze napędy rakiet niż te, które wymyślili Chińczycy parę
            tysięcy lat temu (spalanie paliwa chemicznego), potrzeba postępów
            medycyny (kosmicznej) – jak zagwarantować zdrowie załodze podczas
            długiej misji, jak uniezależnić się od zasobów zabranych z Ziemii
            (pożywienie, powietrze), jak ochronić możliwe życie na Marsie
            (bakterie) przed wpływem człowieka i odwrotnie, bo ten pojazd
            kosmiczny wróci na Ziemię i wyląduje czy zwoduje. Przy czym kwestia
            energetyczna (napęd) jest kluczowa i tym warto się zająć i
            inwestować pieniądze, bo także tu na Ziemii praktyczną alternatywą
            dla kopalin okazuje się być energetyka atomowa a nikt nie wie co
            robić z atomowami śmieciami, które po prostu zakopujemy pod ziemią w
            nadzieji, że poleżą tam sobie spokojnie jakieś 15 tysięcy lat i w
            tym czasie niczego nam nie skażą zgadza się? Owszem technika
            kosmiczna, która umożliwiałaby wystrzeliwanie tych odpadów w
            kierunku Słońca gdzie po prostu stałyby się najprostszymi
            pierwiastkami przechodząc potem nieszkodliwy dla nas proces
            naturalnej syntezy do cięższych pierwiastków, też jest warta
            inwestycji.
          • madcio Aj waj, niezupełnie... 24.06.08, 19:35
            > Zobacz od jak dana się zastanawiają, czy na marsie jest woda,
            Od dawna wiadomo, że jest. Zastanawiamy się nad tym, jaka to woda i co tam jest
            w niej prócz H2O.

            > Kolejne misje i dalej te same pytania.
            Poprzednie misje miały na celu odpowiedzenie na inne pytania, choć również
            związane z obecnością wody na Marsie.

            > Człowiek by wylądował to zrobił w czasie kilku godzin ;)
            Nie. Ale załogowa wyprawa na Marsa, która przebywałaby na Marsie rok, zapewnie
            wyrobiłaby co najmniej setki robotolat, w dodatku z znacznie wyższą jakością i
            znacznie niższym kosztem niż porównywalna armia robotów. To jest właśnie numer,
            którego toja3003 nie może pojąć.

            > Zobacz na Phoenixa. Wreszcie udało mu się wykopać i zapakować
            > troszkę piasku,
            Yep. Teraz chce się dobrać do wyeksponowanego lodu. Chwilę to potrwa.

            > niestety, przy lądowaniu spalił okolice
            Nic nie spalił prócz własnego paliwa. Rozdmuchał piasek, no i lekko zanieczyścił
            okolicę spalanym paliwem, co zresztą będzie wzięte pod uwagę i "odjęte" od
            wyników analiz próbek. Ponadto że na większej głębokości niż kilka cm żadnych
            zanieczyszczeń pochodzących od statku nie będzie.

            > więc nawet jak był lód to go odparował
            Lód jest sobie spokojnie nie tylko wokół, ale i POD lądownikiem, odsłonięty
            dyszami Phoenixa. Przy minus 90 stopni C ciężko coś odparować zdarzeniem tyleż
            gwałtownym, co krótkim.
            • toja3003 pytam konkretnie: te setki osobolat z wyższą 25.06.08, 14:05
              jakością to co by było? Kopanie łopatami? Co ci ludzie mieliby tam
              cały rok robić?
              • madcio Ach, po co. Dobre pytanie. 25.06.08, 20:35
                >> Ale załogowa wyprawa na Marsa, która przebywałaby na Marsie rok,
                >> zapewnie wyrobiłaby co najmniej setki robotolat, w dodatku z
                >> znacznie wyższą jakością i znacznie niższym kosztem niż
                >> porównywalna armia robotów.
                > pytam konkretnie: te setki osobolat
                Robotolat. Jedna osoba w ciagu roku zrobiłaby tyle, co kilaset robotów naraz w
                ciągu tego samego okresu czasu.

                > z wyższą jakością to co by było? Kopanie łopatami? Co ci ludzie
                > mieliby tam cały rok robić?
                Innymi słowy, pytasz się o cele misji marsjańskiej? To szeroki, BARDZO szeroki
                temat, tak więc wyliczę skrótową i BARDZO ogólną listę. Jeśli chcesz coś
                rozwinąć, to najlepiej załóż nowy wątek, gdyż i tak daleko już zjeżdzamy z tematem.

                Od stosunkowo najmniej istotnych do najważniejszych:
                - Inspiracja i zachęta młodych umysłów do zajęcia się nauką i technologią.
                Przesunięcie frontu Ludzkości.
                - Rozwój ogólnie pojmowanej technologii oraz nauki w celu rozwiązania problemów
                technicznych, logistycznych, materiałowych i stu innych, których realizacji będą
                wymagać misje na Marsa - a które zarazem zostaną wykorzystane tu, na Ziemi, na
                tysiąc nowych sposobów (tzw. spinoffs).
                - Badania naukowe Marsa, jego historii, teraźniejszego stanu i możliwej
                przyszłości, z szczególnym uwzględniem kwestii marsjańskiego życia.[1]
                - Ekspansja gatunku homo sapiens poza swoją kolebkę i jako jeden z kroków
                pośrednich w jego drodze do gwiazd.

                [1] Gdzieś w małym zakątku bardzo szczegółowego drzewka wychodzącego z tego
                punktu byłoby też te twoje machanie łopatą.
                • toja3003 pomyliłeś się: 26.06.08, 11:24
                  Jeden robot w ciągu roku zrobiłby tyle, co kilaset ludzi naraz w
                  ciągu tego samego okresu czasu. Proponuję udać się na jakieś targi
                  przemysłowe i zobaczyć co potrafią współczesne roboty i jaką mają
                  wydajność. Człowiek z łopatą jest znacznie mniej wydajny.
                  • madcio Re: pomyliłeś się: 26.06.08, 19:12
                    > Jeden robot w ciągu roku zrobiłby tyle, co kilaset ludzi naraz w
                    > ciągu tego samego okresu czasu.
                    Dobrze ci się żyje w tej twojej alternatywnej rzeczywistości? Już ci pisałem,
                    dlaczego są to nierealistyczne mrzonki.

                    > Proponuję udać się na jakieś targi przemysłowe i zobaczyć co
                    > potrafią współczesne roboty i jaką mają wydajność.
                    Są *całkowicie* bezobsługowe przez sensowny okres czasu? Są przystosowane do
                    marsjańskich warunków? Ważą kilogramy, a nie tony? I czy w ogóle są potrzebne
                    teraz? Ty naprawdę myślisz, ze Mars czy Ziemia, to jeden kij? Cóż za ograniczone
                    rozumowanie... :(

                    A tak w ogóle, kłam twoim słowom zadają pojazdy i lądowniki, które wyladowały
                    naprawdę na Marsie. Są to wspaniałe maszyny, zbudowane jako szczyt możliwości
                    technologicznych człowieka - a i tak posiadają bardzo ograniczone możliwości,
                    szczególnie w dziedzinie radzenia sobie z nieoczekiwanymi problemami (vide
                    nieotwierające się drzwiczki TEGA).

                    W tym kontekście twoje słowa o jednej maszynie wykonującej pracę kilkuset ludzi
                    na Marsie to zwyczajna fantazja.

                    > Człowiek z łopatą jest znacznie mniej wydajny.
                    A kto tu mówi dosłownie o człowieku z łopatą na Marsie? Tylko ty. Załogowa
                    wyprawa na Marsa to nie zabawy w piaskownicy, tylko poważne przedsięwzięcie z
                    pełnym osprzętem, miejscami do spania, narzędziami badawczymi, pojazdami i całą
                    resztą tego barachła.
                    • toja3003 argument: 27.06.08, 09:49
                      "Załogowa wyprawa na Marsa to nie zabawy w piaskownicy, tylko
                      poważne przedsięwzięcie z pełnym osprzętem, miejscami do spania,
                      narzędziami badawczymi, pojazdami i całą resztą tego barachła."
                      mnie nie przekonał. Te "miejsca do spania" są tańsze na Ziemii i
                      szkoda pieniędzy na wysyłanie "tego barachła" na inne planety.
                  • banzai123 Re: pomyliłeś się: 27.06.08, 13:29
                    > Jeden robot w ciągu roku zrobiłby tyle, co kilaset ludzi naraz w
                    > ciągu tego samego okresu czasu. Proponuję udać się na jakieś targi
                    > przemysłowe i zobaczyć co potrafią współczesne roboty i jaką mają
                    > wydajność. Człowiek z łopatą jest znacznie mniej wydajny.

                    To są teorie. Fakty są takie, że mamy na Marsie kolejnego robota, którego
                    działanie trudno uznać za wydajne.

                    A co do "moich podatków" - obawiam się, że więcej ludzi na tej planecie odda
                    pieniądze na wizję człowieka na Marsie, niż na robota, który od miesiąc usiłuje
                    zrobić to, co średnio rozgarnięta kura na ziemi zrobiłaby w kilkanaście sekund.
                    Nie mówię, że mają rację, mówię tylko, że możesz spokojnie uznać, że Twoja
                    działka podatku idzie w 100% na loty bezzałogowe, których nie chciałaby
                    sponsorować cała masa innych ludzi.
                    • toja3003 łatwo się decyduje o cudzych 27.06.08, 14:08
                      pieniądzach prawda? Ja mówię o konkretnych efektach a nie o tym, że
                      ktoś ma „radochę”. Choć to też ma jakąś wartość, zgoda. Tylko, że
                      nie lubię gdy ktoś decyduje za mnie na co mają iść moje pieniądze.
                      Jeśli baza ma kosztować powiedzmy 300 mld to wypada 1000 dolców na
                      Amerykanina. Nie moja sprawa ale ciekawe czy każdy z tych ludzi
                      gotowy jest zapłacić taką sumę za tą „radochę”, parę zdjęć,
                      satysfakcję itp. Ja nie byłbym i mam prawo mieć swoje zdanie i o nie
                      walczyć demokratycznymi metodami.
                      • ciamej Re: łatwo się decyduje o cudzych 28.06.08, 03:57
                        przy założeniu, że 50% kasy idzie na misje załogowe, a drugie 50% na misje
                        bezzałogowe, zawsze możesz sobie wyobrazić, że 50% społeczeństwa chce misji
                        załogowych, a drugie 50% bezzałogowych, przy czym ty się zaliczasz do tej
                        drugiej grupy i twoje pieniądze są przeznaczane wyłącznie na cel, który ty
                        popierasz ;P
                    • madcio Re: pomyliłeś się: 27.06.08, 18:14
                      > na robota, który od miesiąc usiłuje zrobić to, co średnio
                      > rozgarnięta kura na ziemi zrobiłaby w kilkanaście sekund.
                      Teraz to już w drugą stronę przesadzasz... :)
                      • unhappy Re: pomyliłeś się: 27.06.08, 22:36
                        madcio napisał:

                        > > na robota, który od miesiąc usiłuje zrobić to, co średnio
                        > > rozgarnięta kura na ziemi zrobiłaby w kilkanaście sekund.
                        > Teraz to już w drugą stronę przesadzasz... :)

                        Nie przesadza. Powiem więcej - technologicznie nie jesteśmy w stanie takiej kury
                        zrobić. Między najwymyślniejszym robotem a człowiekiem jest przepaść. I tylko
                        dlatego śle się te prymitywne podróbki astronautów bo to jest tańsze i MOŻLIWE.
                        Jak tylko będzie możliwość posłania tam człowieka to nikt nie będzie się
                        zastanawiał czy to ma sens bo jest to poza wszelką dyskusją. Problemem nie jest
                        CZY? tylko JAK?
    • madcio Nudny jesteś, toja3003. 23.06.08, 19:16
      > Co takiego może zrobić człowiek na Księżycu czego nie mogłaby
      > wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?

      Już dawno temu ci na to odpowiedziałem. Oczywiście, ignorujesz to, ale nie
      jestem tym szczególnie zdziwiony. Twoje pytanie to ideologiczna retoryka (w
      dodatku copy&paste do znudzenia) bez cienia chęci do rzeczowej dyskusji na temat
      tego, co nam daje albo nie daje kosmos. Jestem pewien, że za miesiąc znów to
      napiszesz, tak jakby nikt nigdy nie podał kontrprzykładu.

      Dla tych, co nie czytali: jako przykład, w dodatku rzeczywisty, porównałem ilość
      księżycowego gruntu przywiezionego przez amerykańskie załogowe misje Apollo (ok.
      380 kilogramów) z gruntem przywiezionym przez bezzałogowe radzieckie misje Luna
      (ok. 320 gramów - tak, gramów).

      *Dzisiejsza* technologia w dziedzinie automatyki kosmicznej nie daje nam nadziei
      na zebranie choćby zbliżonej ilości gruntu w tym samym czasie, co misje
      załogowe. O jakości (amerykańskie próbki były starannie wybrane z odległych
      miejsc, było tez kilka próbek z odwiertów, podczas gdy automaty zdrapały to, co
      było pod ręką z powierzchni) oraz dokumentacji fotograficznej nie wspomnę...
      • toja3003 Argument „nudny jesteś” mnie nie przekonuje. Równi 24.06.08, 10:01
        Argument „nudny jesteś” mnie nie przekonuje. Również nie przekonuje
        mnie argument ilościowy sugerujący, że człowiek może łopatą
        załadować 380 kg gruntu księżycowego a robot nie może. Otóż może.
        Tyle, że każdy kilogram transportu kosztuje stąd Rosjanie wybrali
        wariant oszczędny ale to nie dowodzi, że człowiek może zrobić coś
        innego czego nie jest w stanie zrobić robot wiąc nadal pytam o
        konkrety techniczne: co takiego może zrobić człowiek na Marsie czego
        nie mogłaby wykonać zdalnie sterowana grupa robotów? I niby taniej?
        Za ile konkretnie? Proszę o porównanie kosztorysów, bo ja
        wielokrotnie podawałem te robione przez NASA i na nich się opieram.
        • kedrok1 Re: Argument „nudny jesteś” mnie nie 24.06.08, 12:41
          >Otóż może.
          > Tyle, że każdy kilogram transportu kosztuje stąd Rosjanie wybrali
          > wariant oszczędny

          hahaha, wybrali oszczędny bo im się N1 nie udała....
          • toja3003 argument "hahaha" mnie 24.06.08, 17:17
            nie przekonał.
            • saturn5 Re: argument "hahaha" mnie 28.06.08, 08:44
              Nie przekonal bo zes ten radziecki geniusz co to bez przerwy zmienia nicki. N1
              im sie rozwalila wielokrotnie na wyrzutni stad wybrali Lunochody a w miedzy
              czasie wyrzucili morze piniedzy na nieudane loty zalogowe. Nie wybrali wiec
              wariantu oszczednosciowego - wybrali najdrozszy wariant pod Sloncem a ty tylko
              widziales ich wariant "oszczednosciowy" - to niestey los tych twoich radzieckich
              geniuszy - specjalisci od trwonienia pieniedzy, ich "oszczednisciowe" wyprawy na
              Marsa przez ostatnie 30 lat sa tegoi najlepszym przykladem.
        • madcio Księżyc! 24.06.08, 19:27
          > Argument „nudny jesteś” mnie nie przekonuje.
          To nie był akurat argument, tylko moje odczucie, panie copy&paste.

          > Również nie przekonuje mnie argument ilościowy sugerujący, że
          > człowiek może łopatą załadować 380 kg gruntu księżycowego a robot
          > nie może.
          Taaa, oczywiście, że można wozić sobie po 50 gramów byle jakiego gruntu przez 50
          lat, by uzbierać owe nieszczęsne kilkaset kilo. Tyle że to jest kompletnie
          idiotyczne, kosztowne, niepraktyczne i nikt nigdy czegoś takiego nie zrealizuje.
          Pisałem: przy DZISIEJSZEJ technologii nie jesteśmy w stanie zebrac automatami
          takiej ilości gruntu, która została zebrana PRZEZ TEN SAM OKRES CZASU przez
          misje Apollo sprzed ponad 30 lat.

          > Otóż może.
          Tak więc NIE może. Dodatkowy argument, o którym wspomniałem - jakościowy - to
          już w zasadzie ostatni gwóźdź do tej trumny.

          > nadal pytam o konkrety techniczne: co takiego może zrobić człowiek
          > na Marsie
          Zmieniamy warunki brzegowe? Pytałeś się, co są warte loty załogowe na Księżyc, a
          teraz podwijasz ogon i uciekasz na Marsa. Ładnie to tak? :)))))

          Przypomnę ci pierwszy twój post (duze litery ode mnie):
          > Co takiego może zrobić człowiek na KSIĘŻYCU czego nie mogłaby
          >wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?

          Nie, maleńki, nie odpuszczę ci. Podałem ci przykład (do tego wcale nie
          teoretyczny, ale jak najbardziej prawdziwy), gdzie wyprawa załogowa spisuje się
          LEPIEJ od wyprawy bezzałogowej. I od tego nie uciekniesz.

          Odpowiedź dostałeś i albo się do niej odnieś zamiast wiać w czerwone piaski,
          albo przyznajesz, że jakiś sens załogowych lotów (przynajmniej tych na Księżyc)
          jest. Oczywiście, nie lecimy tam tylko po kamulce, ale chciałeś przykładu, to go
          masz...

          Ale jak już o czerwonych piaskach mowa...
          > Proszę o porównanie kosztorysów,
          Załogowych misji na Marsa jeszcze nie było i długo nie będzie. Nie jestem w
          stanie dokładnie ocenić, ile by kosztowały, co najmniej kilkadziesiąt miliardów,
          a zapewnie kilka razy więcej.

          Dziwnie jednak jestem pewien, że przywiezienie powiedzmy 500kg kamieni
          marsjańskich przez wyprawę załogową bedzie tańsze, niż 500 gramów przez misje
          bezzałogowe (zakładam, ze obydwa wyczyny zostały dokonane w podobnym okresie
          czasu). Precedens jest.
          • toja3003 widziałeś ile gruntu 25.06.08, 14:08
            zbiera robot pod ziemią (tunele), na dnie morza (kable podwodne)
            albo w kopalni węgla brunatnego? Tysiące ton, więc robot może zebrać
            tyle ile potrzeba, w zależności od tego jak jest duży. Może być 400
            kilo może być 4000 kilo a ty chcesz tam człowieczka z łopatą
            wysyłać. Beze mnie.
            • madcio Re: widziałeś ile gruntu 25.06.08, 19:07
              > widziałeś ile gruntu zbiera robot pod ziemią (tunele), na dnie
              > morza (kable podwodne) albo w kopalni węgla brunatnego? (...)
              Drogi toja3003, nie rób z siebie idioty.

              Dobra, czas udowodnić, ze nasz kochany toja3003 jak zwykle nie wie o czym mówi,
              nie po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni. :)

              1. Te maszyny, o których wspomniałeś nie są bezobsługowe. Pracują pod stałym
              nadzorem ludzi, którzy je na bieżąco naprawiają, dostarczają energii i dokonują
              ogólnego utrzymiania interesu w ruchu. Ale zgadzam się, że za setki lat takie
              maszyny będą pracować na Marsie. Oczywiście, pod nadzorem.
              2. Te maszyny są wielkie i cieżkie, wiele z nich waży dziesiątki i setki ton.
              Każdy kilogram na orbitę to co najmniej dziesiątki tysięcy dolców. O czym tu w
              ogóle gadać?
              3. Wysyłanie z powrotem z Marsa na Ziemię tych ton wykopanego gruntu będzie
              kosztować przy aktualnej technologii z, bo ja wiem, dwa (choć bym się skłanial
              do trzech) rzędów wielkości więcej niż wysłanie tej samej masy na Marsa.
              4. No i aktualnie, tu i teraz żadne tego typu zabawy nie są nam w ogóle
              potrzebne. To, czego potrzebujemy, to Mars Sample Return, który odbędzie się
              zresztą w twój ukochany sposób, czyli całkowicie bezzałogowo.

              Ta dyskusja zeszła w maliny, bo pierwotnie dotyczyła sensu załogowych wypraw na
              Księżyc. Ponieważ nie odniosłeś się do tego, mam rozumieć, że zgadzasz się, że
              przynajmniej w niektórych przypadkach załogowe loty mogą być bardziej sensowne
              niż bezzałogowe? :>
              • toja3003 Drogi madcio, 26.06.08, 11:33
                nie rób z siebie idioty. Dobra, czas udowodnić, ze nasz kochany
                madcio jak zwykle nie wie o czym mówi, nie po raz pierwszy i na
                pewno nie po raz ostatni. :).

                Przepraszam (siebie) za ten, jak dla mnie, zbyt brutalny język ale
                staram się dopasować do twojego sposobu rozmowy.

                Owszem roboty nie są bezobsługowe ale obsługa może być zdalna więc
                nadal nie podałeś co mógłby zrobić konkretnie człowiek na Księżycu
                czego nie zrobi robot. Wielki i ciężki robot wykopie więcej próbek,
                mniejszy mniej – słusznie. Czyli robot o wadze kilograma zbierze
                mniej niż człowiek o wadze 80 kg ale robot o większej wadze zbierze
                więcej a więc wybieramy wariant kosztowo-wydajnościowy o największej
                efektywności i tyle. Argument o kosztach wysyłania gruntu na Ziemię
                nietrafny, bo te koszta nie zależą od tego czy kilogram gruntu
                wykopał robot czy wykopał człowiek. Najważniejsza rzecz nie polega
                jednak na wysyłaniu gruntu na Ziemię. Po co? Wystarczy przesłanie
                danych tego gruntu dokonanych podczas badań przez roboty co jest
                znacznie tańsze. Nadal zatem nie widzę powodu, dla którego miałbym
                uznać wyższość załogowych lotów na Księżyc od bezzałogowych.
                • madcio Re: Drogi madcio, 26.06.08, 19:58
                  > Przepraszam (siebie) za ten, jak dla mnie, zbyt brutalny język ale
                  > staram się dopasować do twojego sposobu rozmowy.
                  No, nie mogę doczekać się uzasadnienia.

                  > Owszem roboty nie są bezobsługowe ale obsługa może być zdalna
                  Taaa. Już na Ksieżycu może być to przeszkadzające, a na Marsie to w ogóle
                  porażka. Informuję cię uprzemie o czymś takim jak skończona prędkość
                  rozchodzenia się informacji w kosmosie. Do Marsa w dwie strony to jakieś 6,5 do
                  44 minut opóźnienia (w zależności od wzajemnego położenia planet). To czas
                  minimalny, w praktyce jest się na łasce orbiterów, które mogą przelatywać nad
                  danym miejscem w najlepszym wypadku kilka razy dziennie.

                  Wiesz jaki jest cykl pracy teamu Phoenixa? W nocy marsjańskiej przygotowywują
                  komendy, w dzień Phoenix je wykonuje i przesyła informacje o tym, czy się
                  powiodły. Nie brzmi źle? To masz uproszczony przykład:
                  - Dzień 1: sfotografowanie płachty piachu do skrobnięcia łopatką. Na tej
                  podstawie naukowcy zaprogramują łopatkę.
                  - Dzień 2: łopatka zgarnia piasek. Naukowcy zarządzają otwarcie piecyka TEGA.
                  Tak, dopiero teraz. Nie chcą narazić na dłuższe otwarcie, niż jest to absolutnie
                  konieczne. W nocy sekwencja rozkazów umieszczających łopatkę nad drzwiczkami i
                  obfotografowanie drzwi.
                  - Dzień 3: łopatka nadjeżdża nad drzwiczki i fotografie lecą na Ziemię. Hurra!
                  Drzwiczki się otwarły! Naukowcy programują ostateczną sekwencję rozkazów
                  nakazujących wysypanie piachu do piecyka i obfotografowanie miejsca akcji.
                  - Dzień 4: łopatka wysypuje piasek, który w końcu, NARESZCIE dociera do miejsca
                  przeznaczenia. Piec połyka próbki i zatrzaskuje się szczelnie wewnątrz. W nocy
                  naukowcy po otrzymaniu informacji o sukcesie wydają rozkaz piecykowi, by zaczął
                  uruchamiać pierwszy poziom nagrzania próbek. Plus kolejna porcja dokumentacji
                  fotograficznej tego, co zostało na zewnątrz.

                  ... i tak dalej.

                  Cała sekwencja z optymistycznym założeniem - że nic nie poszło w krzaki. W
                  praktyce... cóż, wystarczy zobaczyć historię zmagania się teamu Phoenixa z
                  wszelkimi wyskakującymi problemami, które niezależnie od swojej wielkości,
                  pochłaniają cenny czas.

                  Człowiek to samo - wykopanie próbki i wrzucenie jej do podręcznego analizatora -
                  zrobi w pięć minut. Gdy mu dac trochę wiecej czasu - kilka godzin - to ta próbka
                  zostanie wybrana pośród wielu innych kandydatów na przestrzeni paru km
                  kwadratowych w tej okolicy.

                  Panowie, o czym u w ogóle gadać? Przewaga człowieka nad maszyną powinna być dla
                  wszystkich (może z wyjątkiem toja3003) oczywista.

                  > więc nadal nie podałeś co mógłby zrobić konkretnie człowiek na
                  > Księżycu czego nie zrobi robot.
                  Już pisałem, że można się 50 lat męczyć z automatami, by uzbierać tyle, co
                  załogowa wyprawa w lat 5. W praktyce nikt nie będzie z siebie robić takiego
                  durnia. Zresztą, sam intelekt człowieka na miejscu jest czymś, co maszyny
                  jeszcze długo nie osiagną (przewiduję powstanie prawdziwego AI w czasie rzędu
                  stu, dwustu lat).

                  > Czyli robot o wadze kilograma zbierze mniej niż człowiek o wadze
                  > 80 kg ale robot o większej wadze zbierze więcej a więc wybieramy
                  > wariant kosztowo-wydajnościowy o największej efektywności i tyle.
                  Oznacza to, że jeśli masz sporo kasy, to ludzie górą i tak będzie bardzo długo.
                  A jeszcze nie dotarliśmy do argumentu jakościowego!

                  > Argument o kosztach wysyłania gruntu na Ziemię
                  > nietrafny, bo te koszta nie zależą od tego czy kilogram gruntu
                  > wykopał robot czy wykopał człowiek.
                  A to od czego, twoim boskim zdaniem, zależą? Od fazy księżyca???? :)))) Litości,
                  nie dobijaj mnie...

                  > Najważniejsza rzecz nie polega jednak na wysyłaniu gruntu na
                  > Ziemię. Po co? Wystarczy przesłanie danych tego gruntu dokonanych
                  > podczas badań przez roboty co jest znacznie tańsze.
                  Panowie, on mnie po prostu rozbraja. :) Ale po człowieku, który na podstawie
                  ogladania katalogu maszyn wiertniczych postuluje, że możemy rozpocząć właściwie
                  od zaraz wiercenie Marsa [1] nie spodziewam się, by zrozumiał różnicę między
                  dobrze wyposażonym labolatorium naukowym na Ziemi a tym, co wożą w sobie różne
                  Phoenixy.

                  Ręce opadają.

                  > Nadal zatem nie widzę powodu, dla którego miałbym
                  > uznać wyższość załogowych lotów na Księżyc od bezzałogowych.
                  Nie sądzę, byś kiedykolwiek to uznał. Wystarczy mi jednak udowodnienie, że w
                  obronie tego z góry skazanego na niepowodzenie stanowiska uciekasz się do coraz
                  bzdurniejszych i bardziej nierealistycznych argumentów, co niniejszym czynię.

                  [1]Wiem, że to hiperbola, ale czytając wynurzenia toja3003 w głowie właśnie mi
                  taki obrazek się pojawiał...
                  • toja3003 Przykładowo Mars Express Orbiter jest wyposażony w 27.06.08, 09:56
                    Przykładowo Mars Express Orbiter jest wyposażony w kamerę wysokiej
                    rozdzielczości, dokonującą zdjęć 3D-HRSC. Kamera 3D ma 10 sensorów
                    CCD. Pięć z nich wykonuje zdjęcia pod kątami, reszta zbiera dane
                    multispektralne. Tylko podczas 20 minut lotu na wysokości 200 km nad
                    powierzchnią Marsa można zeskanować w ten sposób informacje z
                    obszaru wielkości Polski, zbierając 2,5 GB danych. To się pytam:
                    jaki człowiek zbierze tyle danych w takim czasie i jak? Szkicował
                    będzie jak badacze w XVIII wieku? A co zobaczy np. w podczerwieni?
                    No przelicz sobie te gigabajty na euro czy dolary i powiedz wreszcie
                    gdzie i o ile będzie człowiek z cyfrakiem w ręce tańszy?

                    Oczywiście an poziomie gruntowym robot też widzi więcej, bo jest
                    wyposażony w mikroskop - w ten sposób robi się mikroskopowe zdjęcia
                    powierzchni innej planety. Jeszcze inne dane pochodzą z różnych
                    analiz pobieranych próbek gruntu. Wszystkie te dane mogą być
                    przesyłane bezpośrednio na Ziemię i o to chodzi więc co takiego może
                    zrobić człowiek na Marsie czego nie mogłaby wykonać zdalnie
                    sterowana grupa robotów? I niby taniej? Za ile konkretnie?

                    W twojej argumentacji koncentrujesz się tylko na funkcjonalnej
                    stronie przedsięwzięcia tymczasem każdy menedżer szuka optimum w
                    trójkącie: jakość-koszy-czas. Owszem, człowiek może w wielu
                    przypadkach działać bardziej elastycznie niż maszyna ale maszyna nie
                    żyje więc inne są standardy bezpieczeństwa, temperaturowe, kwestie
                    odżywiania, oddychania jeśli wysyłamy w kosmos człowieka stąd koszty
                    są tu znacznie wyższe a więc lot bezzałogowy uważam za berdziej
                    efektywny niż misje zatykania flag na innych planetach (robot też
                    może zatykać).
                    • madcio Re: Przykładowo Mars Express Orbiter jest wyposaż 27.06.08, 18:44
                      > Przykładowo Mars Express Orbiter
                      Gdzie rzym, gdzie krym? Co ma piernik do wiatraka? Porównywanie łazików i innego
                      sprzętu na powierzchni Marsa z działalnoscią ludzką na tejże powierzchni ma
                      sens. Porównywanie pracy orbitera z pracą czegokolwiek na powierzchni już
                      takiego sensu nie ma. Choć te działania się wzajemnie uzupełniają, to jednak
                      inne cele ma próbnik kosmiczny na orbicie, a inne próbnik na powierzchni planety
                      czy człowiek z wyposażeniem.

                      > To się pytam: jaki człowiek zbierze tyle danych w takim czasie i
                      > jak?
                      Oczywiście, nie masz pojęcia, że inne dane zbiera całowiek/maszyna na
                      powierzchni, a zupełnie inne orbiter.

                      > co takiego może zrobić człowiek na Marsie czego nie mogłaby
                      > wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?
                      I znów to samo pytanie. Pominę to, że nie odniosłeś się do inteligencji
                      ludzkiej. Mnie raczej interesuje argument jakościowy.

                      Powtórzę go.

                      Człowiek jest elastyczny, mobilny i zręczny. W misjach Apollo kosmonauci
                      wybierali najbardziej obiecujące próbki gruntu, pobierali takze próbki rdzenia z
                      kilkudziesięciocentymetrowej (max 70 cm) głębokości. Każde znalezisko jest
                      opatrzone pełną dokumentacją fotograficzną.

                      Maszyny wysłane przez ruskich praktycznie zdrapały gramy księżycowego pyłu w
                      pobliżu lądownika i wysłały to na Ziemię.

                      I dziś, i jeszcze bardzo, bardzo długo nie bedzie maszyn, które potrafiłyby być
                      w choćby zbliżonym stopniu selektywne i sprawne, co ludzie.

                      By pozostac przy próbkach księżycowych:
                      - Mamy misję załogową, a raczej ich serię za 25 mld $ (w dolarach z 1969 roku).
                      Przyniosła ona 382 kg starannie wyselekcjonwoanych próbek.
                      - Mamy misję bezzałogową za ok. 4,5 mld $ (też 1969, duże przybliżenie), która
                      przywiozła 326 gramów niemal na oślep zeskrobanego gruntu z powierzchni Księżyca.

                      Ten twój przykładowy mendżer nie miałby wątpliwości, co wybrać. A ty?

                      > I niby taniej? Za ile konkretnie?
                      Pisałem już, że nie jestem w stanie dokładnie ustalić kosztorysu marsjańskiej
                      misji. Dlatego skorzystałem z znanych i zrealizowanych przykładów, czyli
                      Księżyca i twierdzę, że te wyniki można ekstrapolować na Marsa.

                      > W twojej argumentacji koncentrujesz się tylko na funkcjonalnej
                      > stronie przedsięwzięcia tymczasem każdy menedżer szuka optimum w
                      > trójkącie: jakość-koszy-czas.
                      Obawiam się, że niektóre misje załogowe są w tym zastawieniu bardziej optymalne
                      od niektórych misji bezzałogowych. Przykład podawałem, nawet wyżej w tym poście.

                      Uważam, ze udowodniłem, że co najmniej jedna misja załogowa, biorąc pod uwagę
                      jej cele (choć w tym przykładzie się skupiłem tylko na próbkach księżycowych,
                      dla uproszczenia dowodu oraz dyskusji), okazała się być lepsza od bezzałogowej.
                      To wystarczy, by zaprzeczyć twojemu twierdzeniu, że *żadna* misja załogowa nie
                      ma sensu i jest bezużyteczna. Otóż znalazła się co najmniej jedna taka, i to nie
                      w teorii, ale w praktyce. To wystarczy.
                • porterhouse Re: Drogi madcio, 28.06.08, 10:28
                  > co mógłby zrobić konkretnie człowiek na Księżycu
                  > czego nie zrobi robot. Wielki i ciężki robot wykopie więcej próbek,

                  zdecyduje sie o czym piszesz bo piszesz jak stara ciota. Nikt nie ma zamiaru
                  teraz wracac na Ksiezyc aby kopac i badac grunt - od tego byla misja Apollo
                  ponad 30 lat temu. Ja sam ma obiekcje co do powrotu czlowieka na Ksiezyc ale to
                  sa pieniadze NASA nie moje. Zreszta jak znasz podstawowy angielski to znajdziesz
                  cele powrotu ludzi na Ksiezyc a wiec nie pisz bzdur o tym jak wiecej wykopac i
                  taniej przeslac na Ziemie ksiezycowy grunt - to nie brygada pracy socjalistycznej.

                  Co do misji Apolla - wyladowali 6 razy, ladowali w coraz trudniejszych i
                  ciekawszych geologicznych miejscach (dolina Hadleya, Taurus-Littrow, Kartezjusz,
                  itp) nawet na pokladzie raz mieli prawdziwego geologa, probki przywiezli ze
                  swietna dokumentacja, wybierali co najciekawsze. Lunochody czy Luny nie dostaja
                  im nawet do piet. I nie pisz prosze o bylym ZSRR ze wybrali "wariant
                  oszczednosciowy" bo mozna sie ze smiechu zwalic - los im wybral taki wariant bo
                  na inny wydali kupe pieniedzy i byla z tego jedna wielka klapa. Nie lodzmy sie
                  ze chodzilo tu o jakikolwiek wybor - lot zalogowy na Ksiezyc byl czysto
                  propagandowym wyscigiem Zimnej Wojny i zarowno USA jak i ZSRR wybrali ten cel.
                  Jednym sie udalo drugim nie i to byl taki ci to "wybor".

                  • madcio Re: Drogi madcio, 28.06.08, 22:20
                    > nie pisz bzdur o tym jak wiecej wykopac i taniej przeslac na Ziemie
                    > ksiezycowy grunt - to nie brygada pracy socjalistycznej.
                    Kontekstu dyskusji nie chciało się czytać?
                    • toja3003 mówisz, że nie znasz kosztorysów, 30.06.08, 10:48
                      pomogę ci. Podaję kilka reprezentatywnych danych: załogowy lot na
                      Marsa wyceniono przez NASA 20 lat temu (tzw. plan SEI, 1985 rok) na
                      450 miliardów USD. Istnieją plany alternatywne, nie mniej niż 50
                      mld. Większość szacunków wychodzi z kwoty powyżej 100 mld. Mówimy tu
                      zresztą o teoretycznych oszacowaniach, które najprawdopodobniej są
                      zaniżone, bo na to wskazują doświadczenia dotychczaowych projektów.
                      Ale przyjmijmy optymistycznie sumę 100 miliardów. Z drugiej strony
                      mamy konkretny marsjański projekt bezzałogowy MER o znanych kosztach
                      realnych. Koszty wyniosły 820 mln. dolarów, wliczając w to
                      konstrukcję 2 pojazdów, zakup rakiet nośnych oraz 90 dni pracy na
                      Marsie w ramach pierwszego etapu misji. Założenia misji (kilometry
                      na Marsie) zostały wielokrotnie przekroczone a długość misji już w
                      ub. roku wyniosła ponad 1000 dni roboczych. Przyjmijmy, że zapłacono
                      za to 1 miliard.

                      Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową w
                      celu zatknięcia flagi czy 100 (słownie: sto!) misji bezzałogowych,
                      które przez lata pozwoliłyby na badanie nie tylko Marsa ale i innych
                      obiektów Układu Słonecznego. Ja opowiadam się za tym drugim
                      rozwiązaniem.
                      • madcio Re: mówisz, że nie znasz kosztorysów, 01.07.08, 21:40
                        > Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową w
                        > celu zatknięcia flagi czy 100 (słownie: sto!) misji bezzałogowych,
                        Już odpowiadałem na identyczny tekst, panie copy&paste, i to chyba nawet w tym
                        wątku. Dwa razy na ten sam bełkot nie będę się wysilać.
                        • toja3003 nie wklejaj ciągle, że "odpowiadałeś", 02.07.08, 17:49
                          pytałeś o kosztorysy - odpowiedziałem a ty ciągle pakujesz te same
                          wklejki.
                          • madcio Re: nie wklejaj ciągle, że "odpowiadałeś", 02.07.08, 19:03
                            > ty ciągle pakujesz te same wklejki.
                            Gdzie? Jakie?

                            I nic nie wklejałem, panie projekcjo własnych zachowań na innych. Wszystko, z
                            wyjątkiem cudzych cytatów z innych postów (zawsze oznaczanych cudzysłowiem lub
                            znakiem > ) lub z artykułów, wpisuję z własnej ręki.
                            • toja3003 co z tego, że z ręki czy z nogi, 03.07.08, 11:20
                              może lepiej z głowy? Zobacz na twój ostatni post. Gdzie są w nim
                              argumenty?
    • rs_gazeta_forum Re: Kosmiczna rewia mody 24.06.08, 00:50
      toja3003 napisał:
      > Co takiego może zrobić człowiek na Księżycu czego nie mogłaby
      > wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?

      Madcio ci odpisał, a ja dodam jeszcze jedno, choć jest to oczywiście ukryte i w
      jego odpowiedzi - podjąć decyzję, szanowny copypaste, podjąć decyzję!
      Zrozumiałe jest, że człowiek zdolny podejmować decyzje, takiego pytania by nie
      zadał, bo odpowiedź jest dla niego oczywista. I dlatego też oblałeś podstawowy
      test na kosmonautę.
    • pola-z wrrrrrrrrrrrr 27.06.08, 17:16
      "Podczas kolejnych misji Sojuzów Rosjanie ubierali już skafandry."
      a w co je ubierali? w sukieneczki?
    • grosz-ek Loty załogowe a kolonizacja 30.06.08, 19:44
      Podzielam część argumentacji, że misje załogowe nie powinny być finansowane
      przez budżety państw. Moją propozycją jest ich finansowanie przez kapitał
      prywatny. Oczywiście nie będzię on tego robił jeśli nie będzie widział w tym
      wymiernych efektów.

      Sposobem na przyciągnięcie takiego kapitału jest - ustanowienie praw własności
      do planet, księżyców, itd. W chwili obecnej wszelkie ciała niebieskie są - tak
      samo jak Antarktyda - wspólnym dziedzictwem ludzkości, i żadne państwo,
      organizacja, instytucja, grupa ludzi czy osoby fizyczne nie mogą sobie rościć
      pretensji do ich własności. To dość skutecznie hamuje jakąkolwiek chęć zdobycia
      ich skarbów.

      Gdyby jednak, pod auspicjami ONZ, została utworzona spółka handlowa do
      kolonizacji danego ciała niebieskiego (analogicznie do Kampani Handlowych z XVI
      - XVIII wieku)? Taka np. Luna Inc lub Mars Inc. Posiadałyby one prawo do
      sprzedaży na własność działek na powierzchni (np. pod warunkiem zagospodarowania
      w przeciągu 25 lat), a przede wszystkim - do zbierania podatków z wszelkiej
      działalności na danym obiekcie. To uprawnienie byłoby wystarczającą zachętą do
      nabywania akcji takiej spółki, która zebrane w ten sposób duże pieniądze
      przeznaczałaby na kolonizację danego ciała niebieskiego.

      Co o tym sądzicie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka